Witajcie !
jestem u Was po raz pierwszy. Nie wiem od czego zacząć, ale strasznie się czuję po rozstaniu z kochankiem. Myślałam, że to minie, że z czasem przyzwyczaję się do "nowej-starej" sytuacji.Mam męża od 9 lat, dwa lata temu go zdradziłam. Trwało to rok czasu, a rok temu zostawił mnie kochanek. wiem, że to żałosne, ale nadal nie mogę się z tym pogodzić. Mąż o niczym nie wie- robię dobrą minę, a przynajmniej staram się i sądząc po jego zachowaniu (jest czuły i opiekuńczy) ta obłuda dobrze mi wychodzi. Pewnie powinno mi być szkoda męża, za to co robiłam za jego plecami, ale jest mi szkoda siebie,że facet wiedział, że mam męża pobawił się mną rok, a potem zaproponował przyjaźń. Jestem totalnie rozgoryczona tą sytuacją, choć upłynęło tyle czasu, nadal mam w głowie jego słowa- "nic do ciebie nie czuję", żałuję tego co się stało", to nie ja inicjowałem zbliżenie".To cholernie przykre, bo przecież go nie zgwałciłam-faceta po czterdziestce w separacji z żoną !!! Jestem stuknięta, ale chyba nadal go kocham i nie mogę zrozumieć dlaczego to zrobił. Wiele razy próbowałam go o to zapytać (pracujemy w tej samej firmie, więc widujemy się PRAWIE CODZIENNIE!!!), ale nie chce poruszać tego tematu, kazał mi się odkochać i jest jeszcze bardziej oficjalny niż wtedy, gdy poznawaliśmy się. I teraz wcale nie ma dla mnie czasu... Boli mnie to, że zachowuje się, jakby nic się nie stalo. I w dodatku -mam PRZYPUSZCZENIE, że teraz zawraca głowę i tyłek kolejnej mężatce z pracy. moja ambicja i wysokie EGO po prostu nie może znieść tego !!! Nie wiem dlaczego tak długo to przeżywam, chcę dojść do siebie, przestać ryczeć po nocach, nie katować się wspomnieniami, zapomnieć...
Podobne tematy
taa... " facet po czterdziestce w separacji z żoną " , sorki, ale ja Cię pocieszać nie będę .
Masz rację
nie wiem kto - - bo chodzi o to, że sama się wpakowałaś w sytuację, z której wiedziałaś, ze nic nie wyniknie . Ty masz męża, on ma żonę . Może jest draniem, który bawi się uczuciami innych kobiet, a ty byłaś ofiarą , może chciał się zabawić, bo ma kryzys wieku średniego , może jest takim dupkiem jak mój ex ,nie wiem.... Nie jestem tutaj po to, by Cię oceniać, osądzać, bo każdy w życiu popełnia błędy , za te błędy trzeba płacić. Nikt za Ciebie nie wypije piwa, którego " nawarzyłaś " . To jest na pewno bolesne dla Ciebie, bo każde odtrącnie boli , ale pomyśl, co robiłaś swojemu mężowi ? Piszesz, ze mąż jest czuły i opiekunczy, więc może postaraj się odwzajemnić te uczucia , a nie szlochaj za facetem , dla mnie osobiście bezwartościowym . Życzę Ci dużo wytrwałości i samych dobrych chwil w NOWYM ROKU ![]()
5 2011-01-01 12:50:52 Ostatnio edytowany przez Kriss (2011-01-01 12:53:31)
Jakim cudem jesteś jeszcze z mężem jeśli prawdziwie kochasz bylego kochanka? Z litości? Z wygody?
Na ofiarę raczej się nie kreujesz - dostałaś po łapach i Cię piecze.
Dlaczego mówisz że facet pobawil się Tobą? Ty się nie bawiłaś? Przecież to nie było nic poważnego - w przeciwnym wypadku od razu odeszłabyś od męża a on ciupasem przeprowadziłby rozwód. Fakty były jasne - on ma żonę (układ z nią sądowy lub nie, jest jego prywatną sprawą), Ty masz męża. Z góry można było założyć że chleba z tej mąki nie będzie. Zobaczył że się angażujesz, nie chcial problemów (separacja - sracja), dostałaś kopa, proste.
Jesteś dużą dziewczynką, to że jest po czterdziestce a Ty nie, nie ma żadnego znaczenia. Taka sama wina jego jak i Twoja i nie ma co pokasływać na kryzys wieku średniego.
Też będziesz rozgrzeszać męża jak się puści po czterdziestce?
Ja tu problemu żadnego nie widzę (poza całokształtem ale każdy ma swoje recepty na życie).
Facet może szaleć dalej a Tobie nic do tego. A że widujesz go w pracy.....zmień pracę. Myślisz że byliście niewidzialni?
Jestem kompletnie wyjałowiona z uczuć do męża, w tej chwili to tylko przyzwyczajenie, ale staram się być miła i zachowuję pozory, że między nami jest dobrze. Myślę, że wyczuwa moją oziębłość, ale nie drąży tematu. Jestem zepsutą kłamczuchą i udawaczką, ale czasami robię dla niego coś z przyjaźni-i to mnie cieszy. W łóżku nie jest najgorzej, choć znam wszystkie jego ruchy na pamięć, nie chce mi się tego ożywiać-nauczyłam się mieć orgazm.
Po co jesteś miła dla męża?
To nie jest wcale przyjaźń. Zamiatasz łajno pod dywan i udajesz że nie śmierdzi. Jak Ci nie odpowiada ta sytuacja to ją zmień.
Porozmawiaj szczerze z mężem, może on ma takie same rozterki jak Ty. Posklejacie to albo każdy pójdzie w swoją stronę nie szukając serialowych emocji na boku.
kriss
Tak, ja też się dobrze bawiłam i nie myślę, że jestem bez winy, ale ten kop boli, tym bardziej, że nic na niego nie wskazywało. Czy moją winą było rodzące się uczucie???
Z mężem jestem dla spokoju, nie potrafię go zostawić, choć miałam taki moment, że chciałam- odradzał mi kochanek !!! a sam niedawno wziął rozwód !!!
Co do mojego męża, nie wiem co by było gdybym dowiedziała się o zdradzie, ale jak teraz o tym pomyślę- nie jestem zazdrosna.
Jesteś kłamczuchą to fakt i jeszcze tak porządnie nie dostałaś kopa w zadek od życia ALE JESZCZE WSZYSTKO PRZED TOBĄ. ![]()
moim zdaniem układ był czysty koleś związał się z Tobą przecież dla romansu ... oboje byliście w związkach, on miał żonę, ty męża.. dla sexu jednym słowem to ujmując, nie angażował się, widocznie takich podniet szuka, romans mu sie znudził i teraz chce nowej znajomości, sama wspominałaś, że odradzał Ci rozwód z mężem ... no, ale niestety my kobiety łatwo angażujemy się uczuciowo...
, z pewnością bywanie codziennie w tym samym miejscu - mam na mysli pracę, nie ułatwia Ci pogodzenia się z tą sytuacją..
czego ty chcesz ? chciałabyś dalej mieć ten romans ? spotykać się ukradkiem i nadal żyć w obłudzie? okłamywac, oszukiwać .. siebie - bo nic z tego nie bedzie, koleś Cię nie pokocha, nie o to mu chodzi, jak nie zrobił tego do tej pory i jeszcze cię rzucił to tym bardziej nie zrobi tego teraz, albo później ... okłamywać nadal męża?? robić go w hu.. jednym słowem, uczciwego, dobrego człowieka ??? opiekuńczego, .. poczytaj sobie historie na forum na jakich mężów kobiety trafiają, mnóstwo ich tu jest, aż włos się jeży na głowie i ciarki przechodzą.. a tym masz tylko dobrego i opiekuńczego męża.. jesli taki jest do daj mu szansę na dobrą, opiekuńczą i uczciwą partnerkę
erra
Jaki koniec mi wróżysz ?
Myślę iż autorka wątku -jest naprawdę odważna- pomimo tego iż wiedziała że bedzie krytykowana o opisała wszystko szczerze...potrzebuje naszej pomocy...
zrobiła to co zrobiła... i ona doskonale o tym wie...
NIE WIEM KTO...czy twoje uczucia względem męża -całkowicie sie wypaliły..?
piszesz ze niczym cię nie zaskakuje, ze wkradłą się nuda i rutyna...ale przecież za taki stan rzeczy odpowiadają 2 osoby...również TY.
zastanów się czy nie chcesz spróbować powalczyć o wasze małżeństwo...moze wrócisz myślami do chwili kiedy się zakochałaś w swoim mężu i przypomniesz sobie ZA CO GO pokochałaś...
Kobieta która ma męża nie znajdzie wartościowego /jak to napisałaś kochanka/ bo czy szanujący się facet pozwala by jego kobieta żyła, mieszkała i kochała się z innym?
Nie!!!
jeżeli uważasz ze nie ma szans na zwiazek z mężem , może poprostu odejdz od męża i spróbuj na nowo ułożyć sobie życie...
Dzięki Doris2727 !
Tak naprawdę, to nie wiem, bo ostatnio analizuję jedynie uczucia do tamtego, natomiast mąż jest zupełnie odsunięty od moich myśli. Gdy sobie przypominam nasze dawne czasy i to za co go kochałam, to tak jakby była to inna osoba, a nie ja. To czym mi imponował- dzisiaj wydaje mi się smutne. Mój mąż się nie zmienił, a mnie przestał się podobać model życia jaki miałam przy nim. Czułam, że mnie kocha i pewnie jest tak nadal, ale moja rola jako żony to był cień i dodatek do męża. Zawsze oddana, zawsze na czas obiad i pocałunek na dzień dobry. Wszystko jak w landrynce. Po kilku latach zaczęłam zauważać też i jego wady, to jak ważny jest wizerunek przed jego przyjaciółmi, jak chce się ze mną zaprezentować. Pomagałam mu we wszystkim, sama rezygnując z zainteresowań, koleżanek. Liczył się tylko on i jego dążenia, które stawały się moimi dążeniami.
Oczywiście, że nie chcę zrzucić winy na męża za to co zrobiłam, bo widziały gały co brały, ale teraz nie wiem jak to posklejać. Nie chcę małżeństwa na dawnych zasadach, a nowe nie istnieją, istnieje tylko wspólny dom i moja tęsknota za chorą wolnością, którą miałam puszczając się z godnym siebie facetem.
nie wiek kto- co znaczy- ,, z godnym Ciebie facetem''?
kriss
Tak, ja też się dobrze bawiłam i nie myślę, że jestem bez winy, ale ten kop boli, tym bardziej, że nic na niego nie wskazywało.
Kop się nazywa kop - bo boli. Inaczej nazywał by się głaskaniem.
A co miał Cię uprzedzić na piśmie o swoich zamiarach - on żonaty lowelas, Ty mężatka. Takie sytuacje załatwiane są jednym cięciem.
Czy moją winą było rodzące się uczucie???
Nie. Twoją winą było związanie się z żonatym facetem - będąc mężatką. Układ za obopólną zgodą dwojga dorosłych ludzi. Rodzącym się uczuciem złamałaś niepisaną umowę dwóch zdradzających osób. Może zaczęłaś być zbyt zaborcza? Przecież to było "na niby". Klockami się trzeba dzielić.
Podobał mi się Twój pierwszy post - szczery i konkretny. Teraz próbujesz wzbudzać współczucie.
Zaczynam się zastanawiać czy nie robisz sobie jaj.
Z mężem jestem dla spokoju, nie potrafię go zostawić, choć miałam taki moment, że chciałam- odradzał mi kochanek !!! a sam niedawno wziął rozwód !!!
Czyli w skrócie dajesz nam informacje:
1. Męża mam w nosie, wygodnie wejść do starej rzeki, wiadomo czego się spodziewać. Chcę mieć spokój w chałupie i w wyrku.
2. Zostawiłabym tego starego kapcia jakbym miała do kogo czmychnąć, a tak...nie chce mi się.
3. To szuja ten kochanek, sam mi odradzał a teraz jaki święty. Zwiał ode mnie niewdzięcznik jeden jak on wogóle śmiał.
I jeszce dupy mi pod nosem w robocie miętoli. Mężatki! No szlag mnie zaraz trafi na miejscu!
Co do mojego męża, nie wiem co by było gdybym dowiedziała się o zdradzie, ale jak teraz o tym pomyślę- nie jestem zazdrosna.
A co by było gdyby on dowiedział się o Twojej?
Ja nie wierzę że Ty nie wiesz że robisz źle.
Nie wierzę że nie wiesz jak powinno wyglądać normalne życie u boku faceta.
Nie wierzę że naprawdę chcesz żeby ktoś Ci tu pomógł rozwiązać problem.
Myślę że po prostu chcesz się wygadać a nie masz do kogo.
Podejrzewam że gdybyś tylko miała okazję odegrać się na kochanku tak żeby mu w pięty poszło, a najlepiej jeszcze na tych bździągwach które grzeją teraz Twoją miejscówkę, "rodzące się uczucie" wyparowało by jak kamfora.
Dlatego już rok Cię telepie na samą myśl i pierdzielisz że to miłość.
Pozwolę sobie odpowiedzieć na pytanie skierowane do Erra; koniec będzie wybuchowy.
Albo kochanek zeszmaci Cię na maksa. W domu, w pracy, wywiozą Cię na jak Jagnę z "Chłopów".
Albo jego następna wybranka będzie miała pecha i może okazać się poważniejszym dla niego materiałem na partnerkę życiową - a wtedy możesz dostać bardzo wiele....wszystko zależy od jej pomysłowości.
doris- godny mnie facet, to facet bez godności- tak jak i ja -tak się wyraziłam,bo melancholia mnie poniosła.
kriss- dzięki za szczerość- to przykre co piszesz, ale może mnie obudzi. Nie, nie i jeszcze raz nie chcę się wybielać i nie robię jaj!!! Jeśli tak zabrzmiał mój ostatni wpis, to przepraszam, ale użalanie nad sobą i granie cnotki wzięło górę. Jestem Ci wdzięczna za nazywanie rzeczy po imieniu, bo to prawda, że tkwię w gównie i to mi się podoba. Tak chcę się wygadać, bo jak sama widzisz moją osobę, nie trudno wywieść na kupie gnoju. Każda osoba potępiłaby mnie. Więc muszę grać, bo się boję !!! Nie dziw mi się, na co dzień żyję w zakłamaniu. I dlatego tu jestem, bo tu mogę być szczera.
nie wiek kto- co znaczy- ,, z godnym Ciebie facetem''?
Jak to, co to znaczy??
Podrywacz z łatwą kobietą.
nie wiem kto jaki widzę Twój koniec??? Pewnie zostaniesz sama i będzie Ci żal , przykro itp itd ....
Założysz nowy wątek ,, I co dalej jestem sama ,,
19 2011-01-01 17:41:01 Ostatnio edytowany przez katbe (2011-01-01 17:42:13)
Więc muszę grać, bo się boję !!! Nie dziw mi się, na co dzień żyję w zakłamaniu. I dlatego tu jestem, bo tu mogę być szczera.
Jesteś szczera.
Jesteś nie w porządku wobec swojego męża.
Jesteś zazdrosna o kochanka, który cię olał.
Jesteś skomplikowana.
Jesteś w zawieszeniu.
Czego się boisz?
Boję się prawdy o sobie. Boję się, że mąż się dowie, boję się, że nikt nie będzie mnie chciał traktować poważnie. A jednocześnie podnieca mnie to kłamstwo i puszczalski seks. I pomimo bólu, kiedy zostałam odrzucona- nie żałuję. Błędne koło !!!
Nareszcie wyłożyłaś kawę na ławę. Super.
Dobry terapeuta powinien Ci sprawnie i szybko pomóc. Będzie potrafił fachowo ocenić źródło Twojej autodestrukcji i poradzisz sobie z jej przyczyną. Teraz leczysz skutki.
Jeśli jest co ratować - powinien Ci też pomóc nawiązać nową, dojrzałą relację z mężem.
Powodzenia. Trzymam kciuki.
kriss
Znasz może przykłady podobne do mnie i jak z tego wyszły ?
nie wiem kto to tak własnie my kobiety przeżywamy zdradę,masz złamane serce ale nie chcesz ranić.
Gdyby ten facet tez Cię kochał wybrałabyś jego ?
Przyczyna ty się zakochałas a ten facet nie -miała być zabawa a wyszła tragedia.
Nie żałujesz bo to dla Ciebie nie był tylko sex-a kobiety zakochane są nieracjonalne.
Nie porównywałabym Cie do siedzenia w kupie gnoju,no pewnie ,ze powinnismy być szczerzy,dobrzy,wierni ale tak w życiu nie jest.
Mam nadzieję ,ze jakoś to sobie poukładasz !
pozdrawiam
Gdyby mnie kochał , bez zastanowienia wybrałabym jego.
Dlaczego ludzie nie szanują swojego szcześcia??? Nigdy pewnie tego nie zrozumiem
kriss
Znasz może przykłady podobne do mnie i jak z tego wyszły ?
Znam dwa. Równie pochyłe z silnym parciem grawitacji.
Podałam Ci moje wyjście z sytuacji. Jesteś dorosła. Decyduj sama.
Nikt za Ciebie nie przejmie tej odpowiedzialności.
Na pewno jest mnóstwo rzeczy o ktorych nie piszesz, bo zwyczajnie nie jesteś w stanie, bo jeszcze do Ciebie nie dotarły.
Potrzebujesz pomocy, bo sama nie jesteś w stanie sobie pomóc. Nie zagadasz problemu. Porównania tu nic nie dają.
Nie ma uniwersalnej recepty.
Tyle ode mnie.
Siła jest kobietą.
kriss
Uświadomiłaś mi, że jest ze mną bardzo źle...
skoro męża nie kochasz to zwróć mu wolność, daj mu żyć z kimś kto go będzie kochał a co najważniejsze szanował, tchórzostwem się nie zasłaniaj bo tchórzliwa nie jesteś co jasno pokazałaś chodząc z innym do łóżka...
bierz rozwód i wtedy się użalaj nad sobą, bo masz się nad czym użalać bo spadłaś poniżej poziomu prostytutek które przynajmniej nikogo nie okłamują, każdy wie po co do nich idzie a Twój mąż przychodzi do domu bo wierzy że tam czeka żona która go kocha a tak naprawdę ona tylko myśli o kolejnym spotkaniu ze swym cudownym kochankiem dla którego by z chęcią odeszła.
Ileż kobiet chciałoby mieć troskliwego i opiekuńczego męża . Nie doceniasz tego, co masz. Czy ktoś Cie kiedyś zdradził ? Czy wiesz, jaki to ból dla osoby, która kocha ? Dlaczego okłamujesz męża ? Jak czytam Twoje wypowiedzi, paskudnie się czuję , do głowy przychodzą mi głupie wnioski, czy mój ex mąż miał takie myśli jak Ty ? muszę kończyć, bo napiszę za dużo i będzie dym .
mam tylko do autorki wątku jedną prośbę proszę Cię nigdy nie powiedz, mężowi co zrobiłaś jest to jedyne kłamstwo, które wolałabym usłyszeć z ust mojego męża. W życiu tak dokładnie nie wiadomo co nami kieruje dlaczego postępujemy tak a nie inaczej. Zawsze uważałam, że nie będę żałować niczego co w danej chwili wydawało mi się pragnieniem, potrzebą. Jednak życie zweryfikowało to i wielu rzeczy żałuje. Po prostu mądrość przychodzi wtedy gdy znamy konsekwencje naszych czynów lub decyzji. Nam kobietom wydaje się, że sex to miłość namiętność ale mężczyźni traktują to inaczej. Na Twoim miejscu znienawidziłabym kochanka . Wywal go z pamięci. Czasami lepszy wróbel w garści niż gołąb na dachu
31 2011-01-02 02:38:02 Ostatnio edytowany przez sayonara (2011-01-02 03:06:27)
NIE WIEM KTO, gratuluję odwagi, naprawdę!
Dawno tak mną nie wstrząsnął żaden inny wątek, jak Twój. Na różnych forach piszą nie tylko kobiety, ale i mężczyźni , bo życie ich pokopało i proszą o rady. Sama jestem jedną z takich osób. Różnie rozumiemy swoje nieszczęścia, czasem pewnie w emocjach przesadzamy, ale rzadko mi się zdarzyło przeczytać historię tak, jak by to eufemistycznie ująć, wyrafinowaną i jednoczenie prostą:) Prostą, że się tak wyrażę - jak drut. Jesteś urażona, że kochanek cię zostawił, cóż takich jak TY fascynujących kobiet to moja droga chodzi po świecie jeszcze wiele, może kochankowi spodobała się inna, bardziej wierna mężowi i trudniejsza do zdobycia panna Jadzia, Misia, Zdzisia z innego działu? Nie powinnam tego napisać, ale mam nadzieję, że twój móż, też marzy ( ba, marzy
) o koleżance z pracy, sąsiadce...wart jest tych zmarnowanych przez ciebie chwil Waszego związku. Jeśli, ktoś wszedł w chore relacje, z własnej lub niewłasnej winy( w twoim przypadku własnej) i od niego tylko zależy, czy z nich wyjdzie czy nie, to na co rady od innych??? Chyba, że źle zrozumiałam ciebie i pytanie brzmi- jak odzyskać kochanka? Może zmień fryzurę, perfumy albo bieliznę....
W odpowiedzi na twoje "Boję się prawdy o sobie" -tylko ty możesz znać prawdę o sobie
". Boję się, że mąż się dowie, boję się, że nikt nie będzie mnie chciał traktować poważnie. "- a więc znasz doskonale prawdę ![]()
"A jednocześnie podnieca mnie to kłamstwo i puszczalski seks."- nie potrzebujesz rady
Rób dziewczyno co ci w duszy, lub gdziekolwiek indziej gra ![]()
"I pomimo bólu, kiedy zostałam odrzucona- nie żałuję. Błędne koło !!!"
Dodam tylko "diabelskie koło" ...w cyrku.
Nie wiem kto: dostałaś dokładnie to, na co zasłużyłaś. Nie, to jeszcze nie wszystko - kompletną odpowiedzialność poniesiesz, jak dowie się mąż. Bardzo mu współczuję, że ma kogoś takiego za żonę.
Tak naprawdę, to nie wiem, bo ostatnio analizuję jedynie uczucia do tamtego, natomiast mąż jest zupełnie odsunięty od moich myśli. Gdy sobie przypominam nasze dawne czasy i to za co go kochałam, to tak jakby była to inna osoba, a nie ja.
Jest bardzo latwy sposob by sobie przypomniec jak go kochasz... wystarczy tylko przyznac sie do zdrady i powiedziec, ze odchodzisz, po czym spakowac walizki i odejsc. Taki czlowiek z walizka na dworcu 2 stycznia 2011 roku bardzo szybko wie czego pragnie w zyciu i kogo kocha. Potrafi tez zaplakac.
Nie jest problemem wprowadzic nowe zasady. Jesli nie bylo problemu podkladac sie z usluznoscia to nie bedzie tym bardziej problemow ze sprawiedliwoscia. Czlowiek ma naturalna potrzebe sprawiedliwosci wiec latwo go do tego przekonac nawet po latach urabiania go na egoiste.
znam podobną sytuację jeśli chcesz możemy porozmawiać wysłałam do ciebie maila jak będziesz miała ochotę odpisz i porozmawiamy.
Dziewczyny, dziękuję Wam za wszystkie rady.
Beata1169- na pewno nie powiem mężowi, o tym, co zrobiłam. Szczerość jest cnotą(wiem teoretycznie), ale myślę, że w tej sytuacji, to raczej zrzucanie odpowiedzialności na niego, za podłość jaką ja zrobiłam. I nie chodzi mi o to, że po tym co usłyszałby- zostawiłby mnie. Nawet gdybym zamierzała od niego odejść nie powiem mu o tym co zrobiłam.
sayonara- to prawda, że ode mnie zależy czy wyjdę z tych chorych relacji, czy nie. Teoretycznie zgadzam się z Tobą- to takie proste !!! Ale ja rok czasu próbuję to jakoś wyciszyć w sobie, zmienić tok myślenia i dążenia, a tamto stare- jest silniejsze. Nie wiem do czego to porównać, ale to jest tak jak z nałogiem. Rozumowo wiesz, że to złe, ale jest coś co cholernie pociąga i wydaje Ci się, że jesteś w tym wolna, Ty decydujesz i Ty jesteś szczęśliwa . Najgorsze są wolne chwile- gdy skupiam się na sobie.
granda-proszę, jeśli chcesz pisz,co myślisz. nie przyszłam tu po to, żeby robić dym.
zdrada- nie powiem mu tego, nie obarczę go, nawet jeślibym miała dzięki temu po raz pierwszy zapłakać nad nim, a nie nad sobą. Owszem- byłby to mój szczery płacz, ale byłby i jego płacz- gorzki i okrutny. Nie chcę takiej sprawiedliwości.
zdrada- nie powiem mu tego, nie obarczę go, nawet jeślibym miała dzięki temu po raz pierwszy zapłakać nad nim, a nie nad sobą. Owszem- byłby to mój szczery płacz, ale byłby i jego płacz- gorzki i okrutny. Nie chcę takiej sprawiedliwości.
alez ja ewidentnie uwazam, ze nad soba masz zaplakac... nie przyszlo mi do glowy, ze nad nim... daczego?
Jak dasz nam namiary na meza to my tu na forum szybko go rozbawimy i pocieszymy. Nie martw sie o niego.... nie bedzie dorzko plakal. moze zrobi kwasna mine... ale pod nasza opieka zrobi mu sie slodko.
absolutnie nie lituj sie nad nim... pomysl o sobie, lec na ten dworzec z walizkami i podaj nam do niego numer telefonu.
Najgorsze są wolne chwile- gdy skupiam się na sobie.
(...)
zdrada- nie powiem mu tego, nie obarczę go, nawet jeślibym miała dzięki temu po raz pierwszy zapłakać nad nim, a nie nad sobą. Owszem- byłby to mój szczery płacz, ale byłby i jego płacz- gorzki i okrutny. Nie chcę takiej sprawiedliwości.
Te wolne chwile, których tak nie lubisz, to momenty, w których dopycha się do Ciebie Twoje sumienie i podeptana godność.
To sumienie nawet podświadomie "wyłazi" - koleżanka, którą cytujesz ma nick "Zazdrość", a nie "Zdrada" ![]()
Dlaczego uważasz, że mówiąc mężowi "zapłakałabyś nad nim" - kochana bądź na tyle szczera, żeby powiedzieć, że nie mówisz mężowi, bo się BOISZ. Boisz, że zostaniesz SAMA.
I w dodatku -mam PRZYPUSZCZENIE, że teraz zawraca głowę i tyłek kolejnej mężatce z pracy. moja ambicja i wysokie EGO po prostu nie może znieść tego !!! Nie wiem dlaczego tak długo to przeżywam, chcę dojść do siebie, przestać ryczeć po nocach, nie katować się wspomnieniami, zapomnieć...
Szczęka mi opadła, kiedy przeczytałam powyższe. Mam nadzieję, że Twój mąż dowie się, jaką EGOISTKĘ ma przy boku. Powinien zwiewać gdzie pieprz rośnie. A zostaniesz z tą swoją ambicją i ego.
Pewnie powinno mi być szkoda męża, za to co robiłam za jego plecami, ale jest mi szkoda siebie,że facet wiedział, że mam męża pobawił się mną rok, a potem zaproponował przyjaźń. Jestem totalnie rozgoryczona tą sytuacją, choć upłynęło tyle czasu, nadal mam w głowie jego słowa- "nic do ciebie nie czuję", żałuję tego co się stało", to nie ja inicjowałem zbliżenie".
A czego konkretnie się spodziewałaś? Że zakocha się w tak łatwej kobiecie (przepraszam, ale sama tak się nazwałaś), przecież jeśli miałaś męża i sama zainicjowałaś seks - dałaś jasny komunikat KIM jesteś.
Nie masz się komu wyżalić, jaka jesteś biedna? No tak, mąż raczej by tego nie zrozumiał....
Pewnie powinno mi być szkoda męża, za to co robiłam za jego plecami, ale jest mi szkoda siebie,że facet wiedział, że mam męża pobawił się mną rok, a potem zaproponował przyjaźń. Jestem totalnie rozgoryczona tą sytuacją, choć upłynęło tyle czasu, nadal mam w głowie jego słowa- "nic do ciebie nie czuję", żałuję tego co się stało", to nie ja inicjowałem zbliżenie".
nie kochasz męża, nie żałujesz tego że go zdradzałaś to daj mu spokój kobieto!
no chyba że stan jego konta na to nie pozwala bo na tym interesie byś straciła i lepiej trzymać się męża bo on ma kasę, bo innego wytłumaczenia na siłowe pozostawanie z nim i okłamywanie go nie widzę.
"Nie wiem kto", to nie miłość, to zraniona duma! Boli cię, że kochanek cię porzucił i jeszcze na koniec powiedział, że nic do ciebie nie czuje i że nie on to zainicjował i że żałuje tego co się stało. Sprowadził cię do poziomu podłogi, potraktował przedmiotowo i bez grama kurtuazji. No, dla kogoś z "wysokim ego" to dewastujące doświadczenie uświadamiające mu jego marność i nieistotność. Ale sama się o to prosiłas! Radze ci, żebyś na to co sie stało, a przede wszystkim na samą siebie spojrzała uczciwie, zrobiłaś świństwo i dostałas za to właściwą zapłatę. Nie twórz wokół tego świństwa atmosfery melodramatu, nie wciagaj w to męża i swojego małzeńskiego znudzenia. Po prostu masz "luzy na hamulcach" no i w biurze czas sie dłuży! Trzeba temu romansikowi przywrócić własciwe wymiary. Nie jesteś Julią tylko znudzoną małżeństwem biuralistką, a twój exkochanek to nie Romeo tylko biurowy lowelas jakich pełno w każdej firmie. To takie banalne i pospolite! Szkoda dla takiego czegoś rujnować zycie! Módl się o powrót rozumu, bo jeśli bedziesz podejmować jakieś decyzje w sprawie swojego małżenstwa teraz, to gwarantuję ci, że bedziesz pluć sobie w brodę.
zazdrość- sorry, że przekręciłam Twój nick ,nad sobą to ja płaczę i nic z tego nie wynika, a co do telefonu do mojego męża to masz super poczucie humoru !!! Od razu się ożywiłam, podobnie jak po wypowiedzi mareny7 !!! Dziękuję za próbę przywrócenia mnie na ZIEMIĘ !!!
41 2011-01-02 18:48:53 Ostatnio edytowany przez Zazdrosc (2011-01-02 18:51:37)
nie zniechecaj sie...daj nam ten numer... my go pocieszymy
Twoj maz jest nudny, nic do niego nie czujesz, jest malo atrakcyjny seksualnie i powtarzalny w lozku... na co Ci on taki byle jaki... zostaw go w diably
halo halo...to byj moj pomysl, wiec od razu zastrzegam sobie prawo pierwszenstwa!
Przyjmujemy zapisy na liste pocieszycielek meza zalozycielki watku.
1. Zazdrosc
HA
42 2011-01-02 19:16:18 Ostatnio edytowany przez niekochana72 (2011-01-02 19:49:50)
nie zniechecaj sie...daj nam ten numer... my go pocieszymy
Twoj maz jest nudny, nic do niego nie czujesz, jest malo atrakcyjny seksualnie i powtarzalny w lozku... na co Ci on taki byle jaki... zostaw go w diably
halo halo...to byj moj pomysl, wiec od razu zastrzegam sobie prawo pierwszenstwa!
Przyjmujemy zapisy na liste pocieszycielek meza zalozycielki watku.1. Zazdrosc
HA
2. niekochana72 (czuje, że będę KOCHANA) - bo dobra ze mnie partnerka dla dobrego mężczyzny.
P.S. Mam wrażenie, że autorce wątku EGO przydepnęło też możliwość dopatrzenia się ironii w naszych wypowiedziach. Ehh... może więc jednak da te namiary na męża. Przypomniało mi się, jak kiedyś Dunkis odpisał tak ładnie na podobny post, ale mężczyzny. Nie pamiętam, jaki to był wątek - dałabym odnośnik ![]()
Heh... uparta ze mnie bestia, znalazłam posta Dunkisa. Wklejam go, zaznaczając, że był adresowany do mężczyzny, który zastanawiał się : "żona czy ta druga. Spróbuj, może zrozumiesz, co Dunkis chciał przekazać. Wklejam też link do strony.
http://www.netkobiety.pl/search.php?sea … 28&p=4
Wiesz Marceli, zgadzam się z Tobą, Ta Twoja kochaneczka jest niezła, ale tylko niezła choć te wielokrotne szczytowanie, uhhh no kobieta ma coś w sobie, można by powiedzieć - paluszki lizać. Wiem, wiem, ma inne też zalety i jedna wadę nie jest matką Twoich dzieci. ale co tam, postarać sie i o to można. Ale mój Kapitanie, to nie wysztko, jescze czarny ląd przed Tobą do odkrycia, jeden port to za mało by ciągle w nim cumować, a tam to się dopiero bawią, ale i tak poznałem coś lepszego. Mam takie dwie fajniutkie znajome. Niby przyjacióleczki, niby koleżanki, zawsze wydawało mi się, że coś z nimi - nie tak ... jak one Panie dają czadu, gdy juz się rozgrzeją, jedna przed drugą się pcha. Zapamiętaj moje słowa, co dwie to nie jedna, to znaczy - co cztery - to nie dwie - łapiesz o co bieg, nie?
Masz żonę, masz kochankę - znaczy doświadczony jesteś, niemiłosiernie. Ogier z Ciebie brachu ogier. To tak jak ze mną, ale tylko niby bo co prawda masz 2=4, ale chłopie tak naprawdę to jest constans max= 2, co za niefart. Mam sprawę wobec tego, nie przeszkadzają Ci epitety w Twoim kierunku ty hu, ty sk.. ty tygrysie (no z wyłączeniem tego tchórza), masz doświadczenie przejęte od kochaneczki, zatem spodobał byś się moim koleżnkom, one lubia tak ostro, we dwie na raz. No, bo widzisz ja je opuszczam, a żal mi tak, opuszczać bez niczego, dam im CIebie. One mi się znudziły te całe gimanstyki, tu, tam, spocony, ekstra swks , ale nie wyrabiam. Na priva dam Ci namiar, ok? Tylko pamiętaj one lubią prezenty, wtedy sie rozkręcają na maksa, musisz się przełamać i dawać dwóm prezenty na raz, nie tak jak do tej pory, że od jednej oczekujesz, a drugiej dajesz.
Za to ja, szukam teraz trochę odpoczynku, jakiejś spokojnijszej picz... Ale kumam, kumam Ty, bracie masz potrzeby odstąpię przyjaciółeczki, powiedzmy za skrzyneczkę whisky, sam mam za butelkę, ale inflacja robi swoje. My faceci musimy trzymać się razem, Ty wiesz co to 4 to nie 2, choć nie w duecie. Głowa do góry będzie dobrze wszystko nadrobisz.
Ale wiesz mam taką sprawę, podrzuć mi namiar na Twoją żonę, bo chyba własnie takiej mało doświadczonej z niewielkim przebegiem co by rozgrzała moje kasztany niewinnością mi teraz trzeba.
Jest takie powiedzenie, że żonata kobieta potrafi dać kochankowi to, o czym mąż nawet nie może marzyć. Mam zatem propozycję, zapoznaj mnie ze swoją żoną, tylko nie rób przy tym ceregieli no i broń boże, nie popychaj ja w ramiona innego, sama przyjdzie, jak się bardziej odsuniesz. Przygrucham ją sobie , wiesz jak to sie robi, to co Ci będę tłumaczył. BO ja wyznaje zasdę, że nie ma twierdz nie do zdobycia, są tylko źle zdobywane.
I jak raz zassa, to potem bez proszenia będzie ciągneła, do mnie. Przy nowym facecie nie będzie się czuła taka katolicka i spięta, juz ja się o to postaram, by klękała nie tylko do pacierza. Otworzę ją się powolutku, da trochę tego, tamtego i wio. Urobi się ją jak złoto, trochę poduczy, pokaże co i jak, byle by nie gryzła. Może jeszcze będą z niej ludziejak, jak myslisz? Potem wpadnę z kumplami - no wiesz złota zasada: co 4 to nie jeden, ale co CI będe tłumaczył. Zabawimy sie z nią, niech dziewczyna tez ma coś z życia, a nie jednego katolickiego ku...., niech pozna co to anielski śpiew, i co prawdziwy mężczni potrafia jej dać (zaznaczam mówię o liczbie mnogiej - bo pojedyńczego już miała nie). Przetrzepiemy i będzie gitarka. Będziesz chciał nagranie - spoko będzie, zrobimy taki filmik, jakbys sam przy tym był, będzie zajmował peierwsze miejsca w rankingach share my wife, ona sama będzie się potem przy tym podniecała, tak to urządzimy. Ale wiesz, pełna kulturka i higiena - trzepanko w gumeczce, bez obaw - nie ma o czym mówić, reszt się zobaczy, przecież wiesz jak lubisz bez. Zreszta co gadać i tak pójdzie w tango, i tak. Przecież sama, ze sobą nie wytrzyma jak odejdziesz. Niech się przyzwyczaja do innego, musi sobie dać rady. No źle to ująłem. Będzie szukała. Ale wiesz jak faceci patrzą na kobietkę po rozwodzie - samotna - opuszczona to oczywiście w potrebie, szybki i łatwy towarek. A z dziećmi na głowi jak zostanie, to będzie jak nic, potrzebowała relaksu. No nie stary zapomnij, że to wogłóle o tym pisałem, ona katoliczka, Ty katolik twardo stąpacie po ziemi..e tam żartowałem. Dałeś się nabrać, na pewno będzie ją do tego ciągneło, w końcu miała do tej pory pierwszorzędnego umiejącego rozpalać ją ogierka. A jak ją sie już tak porządnie, porządnie, porządnie nauczy, aż mi cieknie ślinka, to będzie chodziła jak zegareczek. Jeśli się nie da urobić ja małą żmijkę, to przynajmniej zakuma podstawy i potem nie wystawi Ci złego świdectwa, że no wiesz, nie umiałeś pobudzić jej kobiecego libido. Ale nie martw sie. My zrobimy tylko swoje i znikniemy, nauczymy kotkę jak mruczeć i wypinac grzebiet. Natomiast wszystko pójdzie na Twoje konto, my nic nie piśniemy, że to nie Ty. My, faceci, musimy przecież trzymać sztamę, nie?
Wyobraź sobie jak sie kocha z innymi mężczyznami i zastanów się nad tym, jeśli to nic nie pomoże, to zotaw swoją żonę w spokoju i odejdź do sowjej kochanki. Bo przekroczyłeś dawno granice nieodwracalne. Twoja żona od 4 lat jest już rogata, na te wszystkie sposoby, które jej zafundowałeś, a ona głupi niewiasta zaczyna się starać. buahahaha ale ona glupia. A Twoje dzieci , zawsze do końca mogą o sobie mówić - a nasz tauś zdradzał mamusie, a nasz tatuś zdradzał mamusię i nie masz na to juz wpływu, bo historria nie zmienisz jej. Zawsze będa miały tę skazę, dzieki tatusiowi, katalikowi, prawiczkowi, do ostatniej chwili do momentu aż skończył zalwać boskie foremeczki... A córeczka potem, mając cudny przykład powie, no nie dziw się mężu tatuś zdradzał mamusię to i ja powinnam. Albo synuś, przyjdzie do swojej małżonki i powie stara, nie dajesz, to nie mam wyboru, lewizna po tatusiu mi weszła w krew.I uwierz, nie jestem złośliwy, gdybym chciał być złośliwy, byłbym.
Ja też chcę namiary .... Właśnie takiego partnera szukam ... ![]()
Ja też chcę namiary .... Właśnie takiego partnera szukam ...
Do kolejki! ![]()
nr.1 Zazdrość
nr.2 niekochana72
nr.3 ja ![]()
żeby nie było, że bez kolejki się wciskam ![]()
Hej, dziewczyny !!! Ironii się dopatrzyłam, dlatego pisałam o super dowcipie ZAZDROŚCI !!! Jesteście THE BEST !!!
To nie był żart - bo tu nie ma nic śmiesznego ![]()
Śmiesznego nic nie ma, ale podoba mi się Wasza lekcja. Jest skuteczna.To miałam na myśli.
to nie lekcja... my chcemy numer do Twojego meza ![]()
bo dla nas jest atrakcyjny a dla ciebie:
Jestem kompletnie wyjałowiona z uczuć do męża
w tej chwili to tylko przyzwyczajenie
zachowuję pozory, że między nami jest dobrze.
znam wszystkie jego ruchy na pamięć, nie chce mi się tego ożywiać-nauczyłam się mieć orgazm.
Z mężem jestem dla spokoju, nie potrafię go zostawić,
mąż jest zupełnie odsunięty od moich myśli.
Gdy sobie przypominam nasze dawne czasy i to za co go kochałam, to tak jakby była to inna osoba, a nie ja.
To czym mi imponował- dzisiaj wydaje mi się smutne.
Mój mąż się nie zmienił, a mnie przestał się podobać model życia jaki miałam przy nim.
zaczęłam zauważać też i jego wady,
dlatego niech wezmie w gore Twoja:
tęsknota za chorą wolnością, którą miałam puszczając się z godnym siebie facetem.
i juz nie przeciagaj sprawy... podaj ten numerek ![]()
Zazdrość- jesteś boską kobietą !!!- mój mąż na Ciebie nie zasługuje...
ale moze ja zasluzylam na niego ![]()
Zapewniam Cię, że Twój mąż zasługuje no to, co najlepsze - hm... a może On już taką "okazję" podłapał? Stąd ten jego spokój...???
Cóż Ty na to?
... chyba się podłączę do prośby o ten numer telefonu... chętnie w zamian odstąpię numer do pewnego lovelasa... przy nim będziesz miała ten dreszczyk emocji... każdego dnia będziesz mogła się zastanawiać czy zaskoczy Cię nowym flirtem z kolejną laską...
Tylko cholera... miałam się najpierw odkochać zanim zacznę myśleć o kolejnym facecie :>
Niedostępna, nie odkochuj się, szkoda czasu,wykorzystaj ten czas na zakochanie w kimś innym:) a a numer lovelasa jak najbardziej odstąp, wiesz jak wiele jest panienek chętnych:) przejmą go i pożrą jak piranie
nawet im się nie odbije;)
A może to jest czas na poważne decyzje i poważne zmiany. Pomyśl, czy na pewno chcesz być ze swoim mężem skoro tak naprawdę żywisz uczucia do kogoś innego. Może zakończ jeden rozdział a potem zaczynaj nowy. Szkoda czasu i energii na okłamywanie siebie i innych.
Ktoś był w tym wątku uprzejmy przytoczyc mój długi post, jakie kiedyś zwykłem pisałem, dzięki niekochana. Postanowiłem przetrawić ten wątek od początku i przyznam, że czytałem go z wielkim zaciekawieniem. Historia lubi się powtarzać. A to parę uwag, które mi się nasunęły,
Niekajak granda, po kilku zdaniach złorzeczenia, na kochanka, była uprzejmie stwierdzić, że facet - kochanek to drań. Nie bardzo rozumiem dlaczego. Skoro autoraka nie zaprzeczyła, to ona była inicjatorem całego zajścia, dla mnie to ma ynacyenie. Zapewne były powody. Facet po rozwodzie też ma potrzeby. Zakładam, może niesłusznie, że nie tylko na seksie się kończyło. Zatem, wracając do grandy, ona jedynie słysząc, że autorka cierpi bo kochanek kopnął ją w tyłek, od razu faceta zrównała ze swoim ex, z faceta czynią kata (jedyne co to grande ratuje powtarzane słowo "może on jest ...":) pozdrawiam).
Za dobrze było autorce i w dupie sie poprzewracało (cytująć dialog z jednego ze znanuch filmów). >Miała< czułego męża, to było mało - zainicjowała sobie spotkania z facetem z pracy - pomijając to, że takich rzeczy sie w pracy nie robi, to musiała sie czuć wyjątkowo pewnie i komfortowo. w domu czuły mąż, nudnie dający orgazmy, a w pracy kochanek i bzykanko. No i na koniec krzywda się dziecinie stała, bo w pracy jedynie robota została. Może czas na robótki ręczne skoro taki potencjał został bez zaspokojenia? I czas szybciej będzie mijał.
Powiedz mi droga autorko, po co jesteś z mężem, skoro z nim nie jesteś? Nie jestes bo przecież jedynie przebywasz w jego pobliżu, a jako kobieta, potrzebujesz ciepła i miłości... tę do tej pory dawał Ci kochanek, to co Ci dawał mąż?...gówniany seks, gówniane ciepełko, gówniane nudne życie. Znasz jego ruchy na pamięć, nudzi Cię to, to trzeba Ci po prostu nowego kuta.., zmian, to sobie kup duzy piękny wibrator na dwa łokcie. Zastanów, skoro znasz jego wszystki ruchy, to on pewnie też fajerwerków z Toba nie ma w łózku i niesamowicie nudzi się Tobą. Przecież Ci się nie chce ożywaić czegokoliwek - czyżbyś widziała tu tylko jego wyłączne "zasługi" na tym polu i to że jest nudno? No to powtarzam, po co siebie i jego katujesz taką monotonią i w dodatku skazujesz go na odrabianie pańszczyzny?
Ale nie, no chwila zapewne wprowadziłaś urozmaicenia. Pewnie jesteś lepsza, bo jak juz nabrałaś nowych doświadczeń to i mężowi, co nieco sprzedałaś, powinien Ci podziękować i być wdzięczny. Może powinnas ich umówić ze sobą by wymienili spostrzeżenia na Twój temat, to może by trochę sie ożywił w łóżku. Albo jeszcze inaczej, skoro nie jesteś zazdrosna to może mu sprawisz prezent urodzinowy i zaproponujesz trójkącik z koleżanką... otworza się dla Was wszystkich nowe wrota rozkoszy.
Jeżeli ten kop Ciebie boli, czujesz monotonię, to powiedz tak jak powiedziała Kriss, pogadaj z mężęm, ale nie zapomnij mu wspomnieć swoim romansie. Zapewniam Cie, przestanie być nudno w Twoim życiu i zamiast martwić się i płakać za kochankiem, doświadczysz nowych przeżyć. A jaką będziesz miała frajdę, gdy będziesz widziała minkę męża. Może właśnie tego Ci trzeba, skoro cierpisz, to i mąż powinien, niech będzie po równo, przynajmniej niech tego na wórni zapozna. Skoro nie miał rozkoszy cielesnej, głupi mysli że ma oddaną żonę... tak jak pisałem, nigdy Cię takiej nie miał, jak Twój kochanek ... zapewniam Cie.
Sciemniasz też w sprwaie tego, co Ci podpowiadał kochanek. Kochanek to nie wyrocznia, nie zawlaj na niego winy, za obecny stan rzeczy Jeśli on wziął rozwód, to był tego pewnien i nie wypominaj mu tego. Za to Ty, skoro nie odeszłaś od męża to znaczy, że nie byłaś gotowa, na odejście. Nie ma znaczenia co by sobie kochanek mówił, gdybyś była tego pewna, zrobiłabyś. Jesteś słaba ot i tyle.
mam ten sam problem -nie wiem kto- jak sobie poradziłaś ??mam o tyle łatwiej, że on odszedł z firmy, chyba bym nie zniosła jego widoku i zalotów do innych kobiet,próbowałam z nim zerwać wiele razy,nie pozwalał mi, błagał,żebrał...aż pewnego razu ni stąd ni zowąd wymyślił sobie błahy powód do zerwania,jeżeli jeszcze tu zaglądasz napisz jak się uporałaś z uczuciem do byłego kochanka Pozdrawiam
Mąż o niczym nie wie- robię dobrą minę, a przynajmniej staram się i sądząc po jego zachowaniu (jest czuły i opiekuńczy) ta obłuda dobrze mi wychodzi. Pewnie powinno mi być szkoda męża, za to co robiłam za jego plecami, ale jest mi szkoda siebie,że facet wiedział, że mam męża pobawił się mną rok, a potem zaproponował przyjaźń. .
Wez z niego przyklad. Zaproponuj mezowi przyjazn. Pobawilas sie nim 9 lat a teraz zaproponuj przyjazn.
czego oczekiwalas, ze kochanek bedzie robil dobra mine do zlej gry i obludnie posuwal Ciebie i kolezanke? A moze paradoksalnie oczekiwalas wiernosci kochanka az po grob?
Moze kochankowi powinno byc szkoda Ciebie ale to Ty zainicjowalas zblizenie wiec on czuje sie rozgrzeszony.
jesli go kochasz ciesz sie jego szczesciem... bo wlasnie zakonczyl toksyczny zwiazek z mezatka.
mam ten sam problem -nie wiem kto- jak sobie poradziłaś ??mam o tyle łatwiej, że on odszedł z firmy, chyba bym nie zniosła jego widoku i zalotów do innych kobiet,próbowałam z nim zerwać wiele razy,nie pozwalał mi, błagał,żebrał...aż pewnego razu ni stąd ni zowąd wymyślił sobie błahy powód do zerwania,jeżeli jeszcze tu zaglądasz napisz jak się uporałaś z uczuciem do byłego kochanka Pozdrawiam
Trudno w to uwierzyc ale jestem w tej samej sytuacji,dokładnie w takiej samej...cierpie juz trzy miesiace i uwierz mi ból jest ten sam co na początku.Nie łatwo uporac się z uczuciem jesli kocha się zbyt mocno...
Wszystko mija moje miłe :-)). Również emocje związane ze związkiem jakikolwiek by nie był :-)). Nie bardzo natomiast rozumiem te święte głosy oburzenia - post od początku miał temat - "co mam zrobić , gdy kochanek mnie rzucił" , wiec weszłyście tu świadome, ze to co przeczytacie będzie niemoralne. Gdyby dziewczyna potrzebowała moherowych beretów to by poszła do najbliższego kościoła a nie pisała na forum. Potrzebowała wsparcia a nie kamieni, a Wy ją kamieniujecie, mimo ze jej tu już od długiego czasu nie ma. Lepiej Wam tak? Ja jednak sądzę (moje zdanie osobiste, możecie kamieniować) ze chodziło o zrozumienie sytuacji a nie o jej ocenę. Zrozumiałyście? Nie. Wiec niech ten kto bez winy rzuci kamieniem.
Pozdrawiam.
Również te, które cierpią po zdradzie kochanka
M
61 2011-07-16 16:23:09 Ostatnio edytowany przez Batrix (2011-07-16 16:45:03)
Marleno...to nie do końca jest tak jak piszesz.Ja tu kamieni nie widzę,a raczej głosy rozsądku.Czesto przychodzący tu ludzie,wylewają swoje bolączki ..w sumie od tego jest forum.Często tez szukaja tu usprawiedliwienia i akceptacji.Wiedzą ,że zrobili ,czy robią źle...ale szukają tu pocieszenia i potwierdzenia ,że tak naprawdę są tylko ofiarami...Czasem czytam ostre posty krytykujące takie zachowania...czasem tez krytykuję,i choc wiem ,że nie jestesmy od oceniania ludzi,to moze własnie takie posty otworzą im oczy ,dostrzegą małe sprawy które tak naprawdę są ich życiem.Są szczęściem którego nie zauwazają..Nigdy nie wolno pragnąć szczęścia kosztem innych osób.To nigdy sie nie udaje.Tytuł tematu jest dość intrygujący i nie dziwie się ,tym wszystkim reakcjom.Wiele tu jst zranionych kobiet miedzy innymi przez głupotę takich ludzi.Autorka tematu potrzebuje nie pocieszenia ,a przywrócenia chyba na dobry tor.Ma mężą ,który ją kocha...a ,że nudno to zamiast zadbac o to by nie było ,poszła na łatwiznę.Nie rozumiem o co jej chodzi....bobawili sie z kochankiem ,no i super...zobaczył ,że sie zaangazowała to kop w tyłek;)...Powinna być szczera z mężem...i odejsc...dając mu szansę na osobę która bedzie dla niego szczera...
A co do tytułu: "co mam zrobić, gdy kochanek mnie rzucił?"
moja odpowiedź..: "Cieszyć się ,że się udało się zabawić i nic się nie wydało
" (mała ironia??;))
.Powinna być szczera z mężem...i odejsc...dając mu szansę na osobę która bedzie dla niego szczera...
Z satysfakcja odnotowuję, że ponieważ kochana Zazdrość jest w nowym związku - wysunęłam się na pierwsze miejsce na liście ![]()
, że teraz zawraca głowę i tyłek kolejnej mężatce z pracy. moja ambicja i wysokie EGO po prostu nie może znieść tego !!! Nie wiem dlaczego tak długo to przeżywam, chcę dojść do siebie, przestać ryczeć po nocach, nie katować się wspomnieniami, zapomnieć...
Strasznie mi się podoba twoja ambicja i wysokie ego.... Hehhe
64 2011-07-17 17:42:07 Ostatnio edytowany przez NieInteresujSie (2011-07-17 17:43:28)
egoizm az ocieka z autorki tematu
schowaj dume porzuconej kochanki do torebki i ruszaj dalej szalec, przeciez twoj maz jak sama dajesz do zrozumienia niekumaty (a to ze kocha i ci ufa jest nieistotne), to sobie mozesz pozwolic na wszystko
na co komu mezczyzna odpowiedzialny, opiekunczy, wierny. a tak powaznie, najnormalniej w swiecie jak czlowiek do czlowieka ci powiem... wstydz sie ;p i nie chodzi o zdrade.
A co do tytułu: "co mam zrobić, gdy kochanek mnie rzucił?"
moja odpowiedź..: "Cieszyć się ,że się udało się zabawić i nic się nie wydało" (mała ironia??;))
Eee tam. Moim zdaniem powinna rzucić się na podłogę, walić w nią rękoma i stopami oraz krzyczeć: "Ja nie chcę!!!!" W każdym razie dzieci tak robią...