Witajcie. 7 lat temu wyszlam za mąż za bardzo dobrego czlowieka (ja i on 37 lat) przed slubem spotykalismy sie rok. Nie bylo nigdy z mojej strony chemii, sex byl z przymusu bolesny. Myslalam, ze juz nie poznam tak dobrego czlowieka i ze sex nie jest najwazniejszy, ale jest jednak wazny. Dzieci nie mamy. Ogolnie mąż jest pracowity, dobry czlowiek i zawsze mi pomocny. Kiedys mu mowilam, ze powinien sobie znalezc kobiete ktora da mu to czego ze mna nie ma to powiedzial, ze cieszy sie z tego co ma.
5 mcy temu poznalam Marka przez internet. Marek 38 lat, po rozwodzie, jedno dziecko. Zaczelismy sie spotykac. Poczulam przy nim cos czego niegdy wczesniej nie czulam. No i bardzo mnie kreci, byl sex niebolesny, udany. Wiem, ze zdradzilam ale zakochalam sie w Marku on mowi, ze tez mnie kocha i chcialby abym sie rozwiodla. A nie jest to dla mnie takie proste. Nie chcialabym zranic męża, ale gdy chcialam zrezygnowac z Marka to myslalam, ze mi wszystko sie rozwali z bólu. Marek nie ma nic, kiepską prace troche długów i to mnie przeraża. Boje sie tego, ze jak minie to wielkie zauroczenie przyjdzie codzienne zycie to moze byc problem finansowy z jego strony. Z mezem sie dorobilismy mieszkania trzeba by je sprzedac podzielic pieniadze. Na pewno bylby ból i rozpacz bo mąż jest b.wrazliwy. Nie wiem moze nacieszyc sie Markiem i z czasem moze to minie...sama nie wiem co robic
1 2017-02-23 00:15:38 Ostatnio edytowany przez samaniewiem37 (2017-02-23 00:22:09)
Witajcie. 7 lat temu wyszlam za mąż za bardzo dobrego czlowieka (ja i on 37 lat) przed slubem spotykalismy sie rok. Nie bylo nigdy z mojej strony chemii, sex byl z przymusu bolesny. Myslalam, ze juz nie poznam tak dobrego czlowieka i ze sex nie jest najwazniejszy, ale jest jednak wazny. Dzieci nie mamy. Ogolnie mąż jest pracowity, dobry czlowiek i zawsze mi pomocny. Kiedys mu mowilam, ze powinien sobie znalezc kobiete ktora da mu to czego ze mna nie ma to powiedzial, ze cieszy sie z tego co ma.
5 mcy temu poznalam Marka przez internet. Marek 38 lat po rozwodzie, jedno dziecko. Zaczelismy sie spotykac. Poczulam przy nim cos czego niegdy wczesniej nie czulam. No i bardzo mnie kreci, byl sex niebolesny, udany. Wiem, ze zdradzilam ale zakochalam sie w Marku on mowi, ze tez mnie kocha i chcialby abym sie rozwiodla. A nie jest to dla mnie takie proste. Nie chcialabym zranic męża, ale gdy chcialam zrezygnowac z Marka to myslalam, ze mi wszystko sie rozwali z bólu. Marek nie ma nic, kiepską prace troche długów i to mnie przeraża. Boje sie tego, ze jak minie to wielkie zauroczenie przyjdzie codzienne zycie to moze byc problem finansowy z jego strony. Z mezem sie dorobilismy mieszkania trzeba by je sprzedac podzielic pieniadze. Na pewno bylby ból i rozpacz bo mąż jest b.wrazliwy. Nie wiem moze nacieszyc sie Markiem i z czasem moze to minie...sama nie wiem co robic
No, cóż.
Skoro męża nigdy nie pożądałaś, trudno było o naturalne zwilżenie pochwy podczas stosunków z nim.
Teraz pochwa bywa wilgotna, ale nie dla niego.
Aby owo zakochanie w gołodupcu szybciej przeszło, kup sobie nawilżacze (lubrykanty) i stosuj je, gdy mężowi zachce się amorów. Przynajmniej, boleć nie będzie.
3 2017-02-23 00:57:17 Ostatnio edytowany przez hanna123 (2017-02-23 00:57:54)
Wiem, ze zdradzilam ale zakochalam sie w Marku on mowi, ze tez mnie kocha i chcialby abym sie rozwiodla. A nie jest to dla mnie takie proste. Nie chcialabym zranic męża, ale gdy chcialam zrezygnowac z Marka to myslalam, ze mi wszystko sie rozwali z bólu. Marek nie ma nic, kiepską prace troche długów i to mnie przeraża. Boje sie tego, ze jak minie to wielkie zauroczenie przyjdzie codzienne zycie to moze byc problem finansowy z jego strony. Z mezem sie dorobilismy mieszkania trzeba by je sprzedac podzielic pieniadze. Na pewno bylby ból i rozpacz bo mąż jest b.wrazliwy. Nie wiem moze nacieszyc sie Markiem i z czasem moze to minie...sama nie wiem co robic
Bylam kiedys po obu stronach barykady.
Moim zdaniem sama nie wiesz, czego chcesz. Niby sie zakochalas i niby milosc moze przenosic gory, ale wizja pogorszenia warunkow zyciowych Cie przeraza. Teraz masz cieple gniazdko, mieszkanie i niczego nieswiadomego meza oraz faceta na boku, ktory miesza Ci w glowie mowiac, zebys sie rozwiodla. Skoro jestes w malzenstwie nieszczesliwa - moze czas na podejmowanie decyzji? Szczera rozmowa z mezem to po pierwsze. Bez tego uwierz mi, za kilka lat bedziesz w czarnej du*pie. Bo o ile masz jakis moralny kregoslup, wurzuty sumienia Cie zniszcza. Po prostu kawa na lawe - nie jestescie obcymi ludzmi. Jestescie malzenstwem. Powiedz mu, w czym problem. Czy on przejawia zaineteresowanie seksem? Co lubi? Jak dotyka, co mowi, jak piesci, jak Ty chcialabys byc dotykana, traktowana w lozku? Jakie sa Twoje inicjatywy odnosnie seksu z mezem? I dlaczego w ogole wyszlas za maz? Dla bialej sukni, nie bycia stara panna? Nie bylo chemii? Milosci? To co bylo? Wizja cieplych kapci na starosc?
A teraz odnosnie rzeczonego Marka - Marek nie ma nic do stracenia. Jest po rozwodzie, ma dziecko i niezbyt stabilna sytuacje finansowa. Co jemu moze sie przytrafic po namowieniu jeszcze mezatki na rozwod? NIC. Dlaczego nie porozmawiasz z nim otwarcie o tym, jak sobie wyobraza wasze ewentualne wspolne zycie, gdy juz uzyskasz upragniona wolnosc? Skoro tak Cie namawia - czy cos oferuje? Czy tylko motyle i bzykanie? Bo to minie, predzej czy pozniej. Nie jest to oczywiscie regula, ale motyle po pewnym czasie zdychaja.
Absolutnie nie namawiam do trwania w zwiazku z mezem jesli po szczerych rozmowach i probach rozwiazania problemow oboje stwierdzicie, ze nie mozecie juz nic zrobic. Natomiast nie widze rowniez zadnej przyszlosci dla Ciebie Autorko z czlowiekiem o ktorym piszesz "moze nacieszyc sie Markiem i z czasem moze to minie". Dopoki bedziesz sie na to nakrecac - nie minie. Traktujesz go moim zdaniem obrzydliwie, bo o ile mam watpliwosci co do moralnosci jego postepowania, to nadal czlowiek. Moze sie facet zakochal a Ty sie chcesz zabawic? Ludzie to nie zabawki.
.. Myslalam, ze juz nie poznam tak dobrego czlowieka i ze sex nie jest najwazniejszy....
Myślenie ma przyszłość - po prostu dłużej myśl
... Poczulam przy nim cos czego niegdy wczesniej nie czulam....
A to trzeba było intensywniej za młodu...
... Nie chcialabym zranic męża, ale gdy chcialam zrezygnowac z Marka to myslalam, ze mi wszystko sie rozwali z bólu...
Wszystko chcę mieć a nie dają...
Ironicznie to napisałam - i szczerze - proszę mi wierzyć nie chcę obrazić - ale takie to niedojrzałe - wyciągam rękę i mam : dobrego człowieka, zauroczenie, stabilizację, strach i - wychodzi na to że za duża masz bo również posiadasz wiele infantylnego zakłamania - przecież zdradzasz właśnie dobrego, bardzo wrażliwego człowieka, który był Twoim chłodnym i konkretnym zabezpieczeniem (brrr....)
Ja nazywam rzeczy po imieniu. Zwiazalas sie z mezem bo znudzila Ci sie samotnosc a on był dobrą partią, polecialas na kolesią który Cie zakrecil i masz dylematy bo boisz sie o wlasna dupe. Gdyby Marek Ci zapewnil lepsze warunki niz mąż poszla byś bez mrugniecia okiem. Przestan być egoistką, powiedz mezowi co i jak niech chłop znajdzie sobie wartościowa kobiete, on jest wrazliwy? Przezyje rozstanie, jakoś puszczajac sie nie myslałaś co bedzie czuł!
Jeszcze jedna uwaga mi sie nasunela. Piszesz, ze "Na pewno bylby ból i rozpacz bo mąż jest b.wrazliwy" Nie masz pojecia, jak zareaguje maz. To, ze jest bardzo wrazliwy nie oznacza, ze nie zrobi z Ciebie jesieni sredniowiecza. Ludzie roznie reaguja na zdrade i chec zakonczenia malzenstwa. Wez pod uwage to, ze jesli nie rozmawiacie szczerze, to on moze nie miec pojecia o Twoich intencjach co do wejscia w zwiazek malzenski a tym bardziej o obecnych rozterkach. Moze on jest szczesliwy? A skoro mu nie komunikujesz swoich potrzeb i pragnien i nie motywujesz do zmian - to jest swiecie przekonany, ze i Ty jestes szczesliwa z nim? Jak sprawa z kochankiem sie wyda - a jesli maz jest czujny i nie bedzie slepy na sygnaly takie jak Twoje rozdraznienie, prowokowanie klotni, odmawianie wspolzycia, bujanie w oblokach z telefonem/laptopem - wyda sie na pewno - to o dobrze znanej wrazliwosci bedziesz mogla juz tylko pomarzyc. Bo bedzie to prawdopodobnie jedynie melodia przeszlosci.
Dlaczego z mężem sex jest/był bolesny a z innym mężczyzną nie jest?
Jakie są róznice w stosunku? Czym się rózniła gra wstępna? Mąż ma większego i dlatego boli?
Masz teraz porównanie. Co jest innego?
Ciężka decyzja przed Tobą.. niniejszym wstrzymałabym się jeszcze z rozwodem.
Bardzo dziekuje za odpowiedzi.
Jesli chodzi o sex nigdy nie bylo pociagu sexualnego z mojej strony do męża. Nadal nie ma. Nic nie pomoga zadne nawilzacze itp skoro to jest jakby blokada fizyczna. Maz mnie nie krecil i nie kreci. Mowilam mu, ze nie ma miedzy nami chemii a on na to, ze nie mozna miec wszystkiego. Jestem do niego przyzwyczajona wiele sie razem dorobilismy. Mowilam mu, ze jak chce to moze znalezc sobie kochanke. On jest raczej ulegly a mysli ze ja jestem oziebla. Na pewno gdyby znal prawde by cierpial.
Ale zawsze moge na niego liczyc jak na prawdziwego przyjaciela.
Natomiast z Markiem czuje sie fantastycznie lubie z nim przebywac, gadac jest taki silny meski i pewny siebie. Powiedzial, ze poczeka na mnie bo mnie kocha. Ale tez nie wiem czy nie patrzy na to, ze mam duzo chodzi o majatek a on nie ma nic. Wiec jestem ostrozna. Tylko biore namiastke tego co mi brakuje. Wiem, ze zle robie ale kurde pogubilam sie ![]()
Bardzo dziekuje za odpowiedzi.
Jesli chodzi o sex nigdy nie bylo pociagu sexualnego z mojej strony do męża. Nadal nie ma. Nic nie pomoga zadne nawilzacze itp skoro to jest jakby blokada fizyczna. Maz mnie nie krecil i nie kreci.
No dobrze, w takim razie co Was połaczyło? Co sprawiło, że zdecydowałaś się na małżeństwo? Kasa?
Pewnie, że łatwiej znaleźć łajzę, niż rozwiązać problem wizytą i specjalistów i zapewne przejść trochę treningów i prób... Tylko że zeby dojąć do takiego działania niezbędne jest jedno - trzeba kochać. Ty kochasz siebie i pieniądze...
Mowilam mu, ze nie ma miedzy nami chemii a on na to, ze nie mozna miec wszystkiego. Jestem do niego przyzwyczajona wiele sie razem dorobilismy.
Dorobiliśmy... a tam cieniutka gałązka... nie ma tego statusu bezpieczeństwa finansowego.
Mowilam mu, ze jak chce to moze znalezc sobie kochanke.
Sprytnie... Twoje dylematy ulecą jak tylko mąż stanie się taki sam jak Ty...
Nie boisz się, że jak znajdzie kochankę, to odejdzie razem z kasą? Zostanie tylko połowa...
On jest raczej ulegly a mysli ze ja jestem oziebla. Na pewno gdyby znal prawde by cierpial.
Im to trwa dłużej, tym większe prawdopodobieństwo, że się w końcu połapie w przyczynie tej "oziębłości". Wiesz, w pracy faceci też gadają... w końcu któryś wyjaśni mu co może być przyczyną oziębłości...
Ale zawsze moge na niego liczyc jak na prawdziwego przyjaciela.
Niech zgadnę, kochasz go jak brata? ![]()
Natomiast z Markiem czuje sie fantastycznie lubie z nim przebywac, gadac jest taki silny meski i pewny siebie. Powiedzial, ze poczeka na mnie bo mnie kocha. Ale tez nie wiem czy nie patrzy na to, ze mam duzo chodzi o majatek a on nie ma nic. Wiec jestem ostrozna. Tylko biore namiastke tego co mi brakuje. Wiem, ze zle robie ale kurde pogubilam sie
Ty się nie pogubiłaś. Jesteś niezwykle wyrachowana. Ja i kasa na piksel, w Twoich wpisach jest ponad przeciętną krajową.
łał... nudny ale przewidywalny i stabilny mąż i kochanek - demon seksu, na widok, którego robi się mokro.
Ten temat to tak na poważnie... czy to taka fantazja?
Kochanek zaś się znudzi... a potem od nowa "bo on nudny"...
Za męża wyszłaś z wyrachowania,
Wiedząc że nic do niego nie czujesz.
Powtórzyłas formulke ślubowania wiedząc, że nie zamierzasz jej dotrzymać.
Małżeństwo z nim było Ci potrzebne dla Twojej wygody.
W internecie znalazłaś sobie kochanka, dla polepszenia swojej wygody.
Niestety kochanek nie ma tego co ma mąż.
I tu zaczął się Twój problem. ![]()
Gdyby kochanek nie miał długów, nie był biedny jak mysz kościelna to nie miałabyś potrzeby pisać tutaj, pytać o radę.
Co Ci poradzić...
Znajdź sobie nowego kochanka.
Takiego z dobrym seksem i pełnym portfelem.
Albo. ...weź mężowi kasę i idź do kochanka.
Jedno skoo..stwo więcej lub mniej, co za różnica.
Przecież liczy się tylko Twoja wygoda.
Całe szczęście, że nie ma dzieci.
I tak trzymaj, nie funduj dzieciom takiej matki jak Ty.
Aha, jeśli tak to opisujesz, to ... będzie gorzej...
Jak nie Marek to inny. Tym razem będzie poukładany, z forsą... Ty będziesz szczęśliwa, gdy wtedy odejdziesz (wiesz może być, że zostaniesz, że nie spotkasz. Jezu! zawsze jest alternatywa). Mąż już może szansy nie mieć, a wtedy skrzywdzisz naprawdę faceta i co? Pewnie przeżyjesz, ale ostatnio podobno udowodnili, że przed śmiercią jednak całe życie się przewija przed oczami i pewnie... sumieniem? Sumieniem? Co ja z czym do ludzi? ![]()
Męża nie kochasz, zapomnij. Jakbyś kochała, to byś pomyślała o nim (ktoś tu pisał wyrachowanie, dasz radę się przynać? - też ludzkie skoro masz jednak te wyrzuty sumienia..). Tu o nim dobrego słowa nie ma (wrażliwy?). Hej! Chcesz decydować o Was? Sama? To nie będzie chyba historia jednorazowa! Jak jednorazowa, to wtedy możesz sobie decydować, po prostu przeżyj i już rzuć tego Marka - On taki super chyba nie jest, skoro tyle wahania... Są takie potrzeby, które są... i nie zmienisz. Jak już się tak wymundrzam, to to naturalne jest, ludzie potrafią to zabijać, jednak po co?
Odejdziesz pewnie, jak nie teraz, to za moment. Mąż nie daje Ci czegoś, co, zauważyłaś, że potrzebujesz. Masz 37 lat? To o to chodzi, bo jeśli Marek zawiedzie...? To i tak chyba szczęśliwa nie będziesz, a mąż swoje dojdzie, prędzej czy później - może nawet kiedy już skończysz tą znajomość. I jak nie będziesz Ty szczera, nie zerwiesz związku... lub nie powiesz... to będzie gorzej? Tylko ten mąż też powinien Ciebie posłuchać... Wkurza mnie jak inni mówią, że mają Ciebie gdzieś, więc nawet nie piszę, że źle robisz... (z tym przerzucaniem winy na niego, że mu mówiłaś, to daj sobie spokój). Nie znam człowieka, to też prawda... Słyszałem, że są 'związki otwarte'. Trudne, trzeba mieć coś w psyche. Ale Ty to robisz...
A gdyby mąż miał kochankę? Czułabyś, że co...? Ciekawe...
Nie namawiam... Ale może niech facet też sobie poszaleje ![]()
Przemyśl jednak. Teraz Ci wygodnie... Ale z tej strefy komfortu możesz sama nie wyjść, tylko być wypchnięta. Zakręt życiowy, ma ktoś zawsze prosto? Ja jednak tylko radzę jedno... Zrób coś z tym, cokolwiek, w jedną, drugą, trzecią, bo... po prostu myślę, że 'bo'. Aha, dzieci nie macie... Prościej... Majątek sobie podzielicie... Jeśli jesteś zależna finansowo od męża lubisz ten poziom życia który zapewnia... to współczuję... Trudniej... I może o te finanse chodzi...? Ale już nie wykręcaj się zranieniem męża... tak czy siak ranisz...
Nie jestem z mezem dla pieniedzy. Ja mam wiecej niz on. Boje sie go zranic bo wiem, ze jest bardzo za mną.
To pomyśl poważnie... Albo się zmienicie pod względem seksu (poczytaj posty Gary'ego, mnie rozbroiły) i ... będziesz coś miała z tego małżeństwa, jak potrzebujesz... albo...
To trudne. Ale rada dobra.
Nie zawsze musi być, jak to piszą tutaj bez krempacji, penetracja... Chyba to bolesne? Tak chyba mi wychodzi... Wiesz, aż czasami nie wiem, po czym mi 'pojadą' więc staram się te posty 'ładniej' pisać...
Ale i tak... Ludziom dobrze życzę. Tobie też. Gdyby nie to, że jesteś w potrzebie, to bym się zjeżył i w oczy napisał gorzej. Ale Ty chyba masz problem... ![]()
Jak nie o pieniądze, to jednak ... masz alternatywę. Wiesz, wybór. Wybierz... Aha, nieproste
.
Z tym Markiem to może być Ci kochankiem, ale jak pisałem, męża nie rań... Nie musisz się z tym Markiem mocniej wiązać... On też ma z tego korzyści. Więc możesz odejść, niekoniecznie do Marka... Poszukać...
Kobieto, wymądrzam się, a co Ci napisać? Czego naprawdę potrzebujesz? Rady? Usprawiedliwienia? Poparcia? Potępienia? Miłości?
To proste pytanie teraz...
Jak dasz radę... Złą kobietą jesteś? Złym człowiekiem? Jak myślisz? Dla mnie to akurat ważne w człowieku... ![]()
Aha, sorki, sobie odpowiedz...
Kurczę! Czasami się śpieszę i nie dopowiem. Nie rań, to znaczy: jak nie chcesz z nim być, to odejdź... Nie trzymaj się kurczowo tego związku (o, już widzę te komentarze).
Ja bym nie chciał i pewnie większość, aby żona miała kochanka. Stałego, hihihihihihi... Jedną eskapadę mógłbym w pewnych warunkach wybaczyć... Trudno by było. Mi prosto, łudzę się, że nie musiałem ![]()
Dlatego przyznawanie się do jednorazowej zdrady - to zgadzam się, przerzucanie części winy na partnera.
Mąż nie wie... Tak mamy w tym społeczeństwie, że faceci chcą generalnie mieć SWOJĄ kobietę dla siebie. Bądź jego, jeśli chcesz by był Twój. Inaczej i tak będzie 'nie tak' - te sumienie masz. Chciałbym dać Ci odpowiedź, prawdziwą 'odpowiedź' abyś dobrze postąpiła...
Albo się poświęcaj, dla męża... I ukrywaj kochanka. Ale nie wiem, czy to poświęcenie mąż doceni, więc teraz ten układ dla nikogo dobrze nie robi... (Ciebie? przecież tutaj piszesz?)
Ale generalnie chyba zdecyduj się... A co myślisz, gdyby mąż miał kochankę, jakbyś do tego podeszła...? Oczywiście odpowiedź możesz spoko dla siebie zachować i... ludzie lubią się okłamywać, siebie samych też!
Nie jestem z mezem dla pieniedzy. Ja mam wiecej niz on. Boje sie go zranic bo wiem, ze jest bardzo za mną.
Skoro z mężem nie jesteś dla pieniędzy, to w czym problem??
Nie pisz proszę, że boisz się zranić męża.
Przecież z premedytacją to robisz.
Sama zdecydowała się szukać w internecie chętnego na romans, sama zdecydowała się wejść w romans że znalezionym w ten sposób facetem.
Nawet nie możesz napisać popularnego wytłumaczenia "to było silniejsze ode mnie, miłość porwała mnie znienacka, nie moglam,sie oprzeć ".
Nic z tych rzeczy.
Z premedytacją ranisz męża, bez żadnego obciachu.
Nie pisz, że nie chcesz go ranić bo to kłamstwo.
To co z zimna krwią zaplanowalas i realizujesz, przeczy Twoim słowom.
Twoim problemem jest kochanek, bo nie znalazłaś w nim cech męża.
Żadna tam empatia do męża...
Gdybyś miała taką empatię do męża jak piszesz, to odeszlabys od niego bez szukania sobie "drugiej gałęzi " . Dała mu szansę na znalezienie sobie kobiety która go pokocha.
Z czasem doszedlby do siebie i docenił Twoja uczciwość, szczerość.
To że mówiłaś mu, że może sobie znaleźć inna to nic nie znaczy, skoro dalej z nim jesteś w związku. On ci pozwolił znaleźć sobie kochanka?
Kurczę! Czasami się śpieszę i nie dopowiem. Nie rań, to znaczy: jak nie chcesz z nim być, to odejdź... Nie trzymaj się kurczowo tego związku (o, już widzę te komentarze).
Ja bym nie chciał i pewnie większość, aby żona miała kochanka. Stałego, hihihihihihi... Jedną eskapadę mógłbym w pewnych warunkach wybaczyć... Trudno by było. Mi prosto, łudzę się, że nie musiałem
Dlatego przyznawanie się do jednorazowej zdrady - to zgadzam się, przerzucanie części winy na partnera.
Mąż nie wie... Tak mamy w tym społeczeństwie, że faceci chcą generalnie mieć SWOJĄ kobietę dla siebie. Bądź jego, jeśli chcesz by był Twój. Inaczej i tak będzie 'nie tak' - te sumienie masz. Chciałbym dać Ci odpowiedź, prawdziwą 'odpowiedź' abyś dobrze postąpiła...
Albo się poświęcaj, dla męża... I ukrywaj kochanka. Ale nie wiem, czy to poświęcenie mąż doceni, więc teraz ten układ dla nikogo dobrze nie robi... (Ciebie? przecież tutaj piszesz?)
Ale generalnie chyba zdecyduj się... A co myślisz, gdyby mąż miał kochankę, jakbyś do tego podeszła...? Oczywiście odpowiedź możesz spoko dla siebie zachować i... ludzie lubią się okłamywać, siebie samych też!
Pisza tutaj, ze ranie męża. Przeciez on o tym nie wie wiec jak go ranie. To ja mam wyrzuty sumienia, ale mam tez swoje potrzeby. Gdy znam teraz Marka jestem weselsza i lepsza dla męża. Nie mialabym nic przeciwko gdyby mąż mial kochanke. Marek natomiast mi pisze, ze tak sie zakochal, ze nie wyobraza sobie zycia beze mnie. Ja mu na poczatku mowilam, ze nie szukam zwiazku tylko przyjazni kogos na spacer, przytulanie itp. Przy mezu tez to moge miec ale to takie sztuczne nie chce mi sie z mezem nic robic. A dlaczego wyszlam za mąż...bo balam sie, ze nikogo takiego dobrego nie poznam. Brak wiary w siebie.
21 2017-02-23 22:42:24 Ostatnio edytowany przez random.further (2017-02-23 22:44:53)
rh72 napisał/a:Kurczę! Czasami się śpieszę i nie dopowiem. Nie rań, to znaczy: jak nie chcesz z nim być, to odejdź... Nie trzymaj się kurczowo tego związku (o, już widzę te komentarze).
Ja bym nie chciał i pewnie większość, aby żona miała kochanka. Stałego, hihihihihihi... Jedną eskapadę mógłbym w pewnych warunkach wybaczyć... Trudno by było. Mi prosto, łudzę się, że nie musiałem
Dlatego przyznawanie się do jednorazowej zdrady - to zgadzam się, przerzucanie części winy na partnera.
Mąż nie wie... Tak mamy w tym społeczeństwie, że faceci chcą generalnie mieć SWOJĄ kobietę dla siebie. Bądź jego, jeśli chcesz by był Twój. Inaczej i tak będzie 'nie tak' - te sumienie masz. Chciałbym dać Ci odpowiedź, prawdziwą 'odpowiedź' abyś dobrze postąpiła...
Albo się poświęcaj, dla męża... I ukrywaj kochanka. Ale nie wiem, czy to poświęcenie mąż doceni, więc teraz ten układ dla nikogo dobrze nie robi... (Ciebie? przecież tutaj piszesz?)
Ale generalnie chyba zdecyduj się... A co myślisz, gdyby mąż miał kochankę, jakbyś do tego podeszła...? Oczywiście odpowiedź możesz spoko dla siebie zachować i... ludzie lubią się okłamywać, siebie samych też!Pisza tutaj, ze ranie męża. Przeciez on o tym nie wie wiec jak go ranie. To ja mam wyrzuty sumienia, ale mam tez swoje potrzeby. Gdy znam teraz Marka jestem weselsza i lepsza dla męża. Nie mialabym nic przeciwko gdyby mąż mial kochanke. Marek natomiast mi pisze, ze tak sie zakochal, ze nie wyobraza sobie zycia beze mnie. Ja mu na poczatku mowilam, ze nie szukam zwiazku tylko przyjazni kogos na spacer, przytulanie itp. Przy mezu tez to moge miec ale to takie sztuczne nie chce mi sie z mezem nic robic. A dlaczego wyszlam za mąż...bo balam sie, ze nikogo takiego dobrego nie poznam. Brak wiary w siebie.
No to już wiesz z jakiego powodu NIE należy wychodzić za mąż, a właściwie że z obawy samotności TY nie powinnaś wychodzić za mąż. Jakiś taki wydźwięk mi powstał że równie mocno obawiasz się braku stabilizacji (jakiejkolwiek) - nic zdrożnego - to ogólna 'przypadłość' kobiet szukających poczucia bezpieczeństwa
- ale też prosty wybór dla Ciebie odnośnie Marka, chyba że tym razem również Twoja decyzja znowu się nie sprawdzi i okaże się że rozbudzone emocje to też niedobry powód do zawierania małżeństwa.
Może po prostu tak masz że trudno Ci podejmować dobre dla Ciebie decyzje, może to właśnie dlatego napisałaś tutaj (to mi się wydaje dojrzalsze - to forum potrafi pokazać inną stronę o jakiej ktoś zafiksowany w swoim rozumieniu świata - nawet nie pomyśli), ale o ile poznasz inne opinie to wybór będzie Twój.
Twierdzisz, że nie ranisz męża bo on nie wie o tym że ma rogi..
Po pierwsze Ci którzy o tym wiedzą, a już na pewno kochanek, patrzą na niego z politowaniem.
Odbierasz mu jego godność.
Po drugie...nie wie o tym na razie. W większości przypadków zdrada wychodzi na jaw.
Po trzecie dalej uprawiasz z nim seks (? Tak zrozumiałam, skoro teraz jesteś weselsza, jest lepiej między Wami)
Uważasz, że okradziony nie jest poszkodowany dopóki nie zorientuje się, że został okradziony?
Twierdzisz, że nie ranisz męża bo on nie wie o tym że ma rogi..
Po pierwsze Ci którzy o tym wiedzą, a już na pewno kochanek, patrzą na niego z politowaniem.
Odbierasz mu jego godność.
Po drugie...nie wie o tym na razie. W większości przypadków zdrada wychodzi na jaw.
Po trzecie dalej uprawiasz z nim seks (? Tak zrozumiałam, skoro teraz jesteś weselsza, jest lepiej między Wami)Uważasz, że okradziony nie jest poszkodowany dopóki nie zorientuje się, że został okradziony?
Hm, no raczej nie czuje się poszkodowany dopóki nie wie, czasem słyszę opinię, że : wolałabym/wolałbym nie wiedzieć.
Poszkodowany to jest, teraz bardziej niż zanim żona go zdradziła.
24 2017-02-23 23:10:38 Ostatnio edytowany przez CatLady (2017-02-23 23:12:16)
Po pierwsze Ci którzy o tym wiedzą, a już na pewno kochanek, patrzą na niego z politowaniem.
Odbierasz mu jego godność.
Zastanawiam się jak sama wiarołomna żona na niego patrzy - lub będzie patrzeć w przyszłości? Patrzeć i myśleć: co z niego za łoś, nawet się nie zorientował, albo: to jego wina, że zdradzam. Sama zacznie patrzeć na niego z politowaniem. Niby autorka pisze, że go kocha, ale ja tu miłości nie widzę. Raczej wygodnictwo i egoizm, strach o własną d***. I całkowity brak szacunku do męża, który nic nie zrobił, by sobie na to zasłużyć.
Autorko, czy zdajesz sobie sprawę z tego, że jeśli nie układa Wam się w seksie, to dotyczy to Was obojga? Nie tylko Ciebie. Tobie nie jest dobrze, to i jemu pewnie też nie. Ale on Ciebie nie zdradza.
A nie obawiasz się, że kochanek nie mogąc doczekać się Twojego odejścia od męża do niego, sam zaaranżuje sytuację w której mąż dowie się o Twojej zdradzie?
Np anonim.
Trafiłaś mu się jak ślepej kurze ziarno.
Nie dość że chętna na odlotowy seks to jeszcze możesz go poratować z kłopotów finansowych.
Co było powodem jego rozwodu?
"Bo to zła kobieta była "?
A może...z jego winy?
Troll. W dodatku facet.
Nie mialabym nic przeciwko gdyby mąż mial kochanke
To już jest wyraźny sygnał, że osiągnął pozycję fotela w ich małzeństwie
/.../ Ale on Ciebie nie zdradza.
Ale Autorka bardzo pragnie by jej mąż zdradzał. Wtedy byłby taki sam "zdefektowany" jak ona i wyrzuty sumienia by zniknęły...
28 2017-02-24 00:00:49 Ostatnio edytowany przez brenne (2017-02-24 00:11:57)
A nie obawiasz się, że kochanek nie mogąc doczekać się Twojego odejścia od męża do niego, sam zaaranżuje sytuację w której mąż dowie się o Twojej zdradzie?
Np anonim.Trafiłaś mu się jak ślepej kurze ziarno.
Nie dość że chętna na odlotowy seks to jeszcze możesz go poratować z kłopotów finansowych.Co było powodem jego rozwodu?
"Bo to zła kobieta była "?
A może...z jego winy?
Pakując sie w taki uklad krzywdzisz meza, pomimo ze na razie tego nie dostrzegasz.Krzywdzisz również siebie i tego też prawdopodobnie na razie nie dostrzegasz. Zgadzam się z Secondo1 zadaj pytanie co było powodem rozwodu, ale nie jego samego bo tekst " bo to zła kobieta była "
jest bankowy. Zawsze jest ktoś kto zna kogoś. Nie namawiam do szpiegowania ale do zorientowania w sytuacji, która może zniszczyć życie Tobie i Mężowi bo napewno nie kochankowi bo ten jak ktoś zauważył do stracenia ma co najwyżej figę.
Pytalam Marka co bylo powodem rozwodu to powiedzial, ze zona znalazla sobie innego i teraz z nim mieszka. Ogolnie tez jakos zyciowo nie ogarnieta same dlugi. Wlasnie nie mam mozliwosci sie dowiedziec o co chodzilo z jego żoną. Znalazlam ja na fb myslalam czy moze do niej napisac, ale jesli ona mu powie...sama nie wiem. Tez nie jest powiedziane czy chcialaby ze mna rozmawac. Marek mi dzis napisal, ze moze bysmy sie wybrali nad morze na pare dni. Chcialabym z nim jechac, ale to nie wypali bo co powiem mężowi. Z Markiem raczej nie dorobie sie niczego bo zanim on splaci swoje dlugi to troche czasu minie.
Padlo tez pytanie odnosnie tego, ze jestem milsza do męża. Nie chodzi o sex bo go nie uprawiamy, poprostu wiecej rozmawiamy itp ja sie czesciej usmiecham. Ja nie chce go skrzywdzic bo nie zasluguje na to. Chcialam tylko poczuc to cos z kims kto mnie kręci.
Secondo1 napisał/a:Po pierwsze Ci którzy o tym wiedzą, a już na pewno kochanek, patrzą na niego z politowaniem.
Odbierasz mu jego godność.Zastanawiam się jak sama wiarołomna żona na niego patrzy - lub będzie patrzeć w przyszłości? Patrzeć i myśleć: co z niego za łoś, nawet się nie zorientował, albo: to jego wina, że zdradzam. Sama zacznie patrzeć na niego z politowaniem. Niby autorka pisze, że go kocha, ale ja tu miłości nie widzę. Raczej wygodnictwo i egoizm, strach o własną d***. I całkowity brak szacunku do męża, który nic nie zrobił, by sobie na to zasłużyć.
Autorko, czy zdajesz sobie sprawę z tego, że jeśli nie układa Wam się w seksie, to dotyczy to Was obojga? Nie tylko Ciebie. Tobie nie jest dobrze, to i jemu pewnie też nie. Ale on Ciebie nie zdradza.
Dokładnie.
Zdradzacze zaczynają patrzeć na partnera/ke jak na zombi z którym można wszystko zrobić.
A ofiarą nie może się połapać w czym zawinila.
Jeżeli z czasem seks budzi zauroczenie w kochanku,
To ofiara staje się przeszkodą w drodze do "lepsiejszego" życia.
A wtedy to już kubeł pomyj na dzień dobry jest nagroda za otworzenie oczu.
31 2017-02-24 01:03:23 Ostatnio edytowany przez brenne (2017-02-24 01:04:27)
Pytalam Marka co bylo powodem rozwodu to powiedzial, ze zona znalazla sobie innego i teraz z nim mieszka. Ogolnie tez jakos zyciowo nie ogarnieta same dlugi. Wlasnie nie mam mozliwosci sie dowiedziec o co chodzilo z jego żoną. Znalazlam ja na fb myslalam czy moze do niej napisac, ale jesli ona mu powie...sama nie wiem. Tez nie jest powiedziane czy chcialaby ze mna rozmawac.....
Marek mi dzis napisal, ze moze bysmy sie wybrali nad morze na pare dni. Chcialabym z nim jechac, ale to nie wypali bo co powiem mężowi. Z Markiem raczej nie dorobie sie niczego bo zanim on splaci swoje dlugi to troche czasu minie.
Przepraszam? Mleko przed snem piłam jak zaczęłam czytać i o mało się nie zakrztusiłam....
Ja łykam głupoty ale nie aż takie.
Ta jego była żona to naprawdę jakaś nieogarnięta. Pewnie odeszła do innego bo szczęśliwa w związku była...i od tak sobie poszła, no i jeszcze te długi. Pan Idealny długów nie ma i z pewnością opłaci pobyt nad morzem. Nooooo prooosze.
brene,,, Czytałem dalsze posty...
Powiedz mężowi, może nie wszystko, ale te sprawy, które połamią rzeczy, które mają być połamane...,
Nastaw się na przyjście problemów w życiu > tego widocznego złego... Z myślą że będzie lepiej.
Niech się sypie Twój związek małżeński, i wtedy lecz spokojnie swe rany i jak zechcesz rany innych.
Tak widać. chyba Ci będzie pisane... Złe małżęństwo od początku było...tylko frazesem. To przyjmij...Przykre... ![]()
33 2017-02-24 08:13:56 Ostatnio edytowany przez Secondo1 (2017-02-24 08:15:30)
Biednego kochanka zdradzała żona I odeszła do innego ![]()
A teraz chce związku z kobietą która zdradza swojego męża?
Sprzeczność.
34 2017-02-24 09:20:45 Ostatnio edytowany przez brenne (2017-02-24 09:23:18)
brene,,, Czytałem dalsze posty...
Powiedz mężowi, może nie wszystko, ale te sprawy, które połamią rzeczy, które mają być połamane...,
Nastaw się na przyjście problemów w życiu > tego widocznego złego... Z myślą że będzie lepiej.
Niech się sypie Twój związek małżeński, i wtedy lecz spokojnie swe rany i jak zechcesz rany innych.
Tak widać. chyba Ci będzie pisane... Złe małżęństwo od początku było...tylko frazesem. To przyjmij...Przykre...
Th72, trochę się pogubilam czy mi odpisujesz czy autorce tego postu.
35 2017-02-24 09:52:59 Ostatnio edytowany przez samaniewiem37 (2017-02-24 09:56:06)
Biednego kochanka zdradzała żona I odeszła do innego
A teraz chce związku z kobietą która zdradza swojego męża?Sprzeczność.
Marek mysli, ze ja nie mieszkam z mężem powiedzialam mu, ze mysle o rozwodzie. Wie, ze nic miedzy mna a mezem nie ma. Ale to bylo na poczatku znajomosci z Markiem. Powiedzialam mu, ze dopoki mam meza to nie zapraszam go do siebie (chcial przujechac). Jak juz z czasem wyszlo, ze jest nieogarniety zyciowo to wiem, ze sie z nim nie będę. Caly czas bym myslala, ze polecial na to co mam nie majac nic. Wkrecilam sie w Marka to fakt, ale przyszlosci wspolnej nie widze. On natomoast mi mowi, ze nie wyobraza sobie zycia beze mnie.
Secondo1 napisał/a:Biednego kochanka zdradzała żona I odeszła do innego
A teraz chce związku z kobietą która zdradza swojego męża?Sprzeczność.
Marek mysli, ze ja nie mieszkam z mężem powiedzialam mu, ze mysle o rozwodzie. Wie, ze nic miedzy mna a mezem nie ma. Ale to bylo na poczatku znajomosci z Markiem. Powiedzialam mu, ze dopoki mam meza to nie zapraszam go do siebie (chcial przujechac). Jak juz z czasem wyszlo, ze jest nieogarniety zyciowo to wiem, ze sie z nim nie będę. Caly czas bym myslala, ze polecial na to co mam nie majac nic. Wkrecilam sie w Marka to fakt, ale przyszlosci wspolnej nie widze. On natomoast mi mowi, ze nie wyobraza sobie zycia beze mnie.
Pogmatwane to jak nie wiem
Wkręciłaś się w Niego, ale przez długi które ma, nie widzisz z nim przyszłości.. to chore.. na Twoim miejscu zakończyłabym tą relacje, no ale jak widać Tobie świetnie pasuje ciągnąć dwie sroki za ogon.. i w dodatku okłamujesz obydwu.. ciekawi mnie jak długo tak pociągniesz.. w końcu tak się zakręcisz, że sama nie będziesz wiedziała co jest prawdą a co kłamstwem..
samaniewiem37 napisał/a:Witajcie. 7 lat temu wyszlam za mąż za bardzo dobrego czlowieka (ja i on 37 lat) przed slubem spotykalismy sie rok. Nie bylo nigdy z mojej strony chemii, sex byl z przymusu bolesny. Myslalam, ze juz nie poznam tak dobrego czlowieka i ze sex nie jest najwazniejszy, ale jest jednak wazny. Dzieci nie mamy. Ogolnie mąż jest pracowity, dobry czlowiek i zawsze mi pomocny. Kiedys mu mowilam, ze powinien sobie znalezc kobiete ktora da mu to czego ze mna nie ma to powiedzial, ze cieszy sie z tego co ma.
5 mcy temu poznalam Marka przez internet. Marek 38 lat po rozwodzie, jedno dziecko. Zaczelismy sie spotykac. Poczulam przy nim cos czego niegdy wczesniej nie czulam. No i bardzo mnie kreci, byl sex niebolesny, udany. Wiem, ze zdradzilam ale zakochalam sie w Marku on mowi, ze tez mnie kocha i chcialby abym sie rozwiodla. A nie jest to dla mnie takie proste. Nie chcialabym zranic męża, ale gdy chcialam zrezygnowac z Marka to myslalam, ze mi wszystko sie rozwali z bólu. Marek nie ma nic, kiepską prace troche długów i to mnie przeraża. Boje sie tego, ze jak minie to wielkie zauroczenie przyjdzie codzienne zycie to moze byc problem finansowy z jego strony. Z mezem sie dorobilismy mieszkania trzeba by je sprzedac podzielic pieniadze. Na pewno bylby ból i rozpacz bo mąż jest b.wrazliwy. Nie wiem moze nacieszyc sie Markiem i z czasem moze to minie...sama nie wiem co robicNo, cóż.
Skoro męża nigdy nie pożądałaś, trudno było o naturalne zwilżenie pochwy podczas stosunków z nim.
Teraz pochwa bywa wilgotna, ale nie dla niego.
Aby owo zakochanie w gołodupcu szybciej przeszło, kup sobie nawilżacze (lubrykanty) i stosuj je, gdy mężowi zachce się amorów. Przynajmniej, boleć nie będzie.
doskonałe :-)
Podsumowując, mąż jest nieświadomy, póki co.... kochanek nieświadomy- póki co, ale jeśli jego żona odeszła do innego z pewnością może mieć jakieś podejrzenia.
Jedyną osobą która traci najwięcej jesteś Ty, bo podwójne życie najbardziej dokucza Tobie. Zadaj sobie jak długo dasz radę i czy warto
rh72 napisał/a:brene,,, Czytałem dalsze posty...
Powiedz mężowi, może nie wszystko, ale te sprawy, które połamią rzeczy, które mają być połamane...,
Nastaw się na przyjście problemów w życiu > tego widocznego złego... Z myślą że będzie lepiej.
Niech się sypie Twój związek małżeński, i wtedy lecz spokojnie swe rany i jak zechcesz rany innych.
Tak widać. chyba Ci będzie pisane... Złe małżęństwo od początku było...tylko frazesem. To przyjmij...Przykre...Th72, trochę się pogubilam czy mi odpisujesz czy autorce tego postu.
Zmęczonym był, przepraszam Ciebie... autorce chciałem...
40 2017-02-24 12:40:46 Ostatnio edytowany przez CatLady (2017-02-24 12:50:52)
Nie mialabym nic przeciwko gdyby mąż mial kochanke
To już jest wyraźny sygnał, że osiągnął pozycję fotela w ich małzeństwie
CatLady napisał/a:/.../ Ale on Ciebie nie zdradza.
Ale Autorka bardzo pragnie by jej mąż zdradzał. Wtedy byłby taki sam "zdefektowany" jak ona i wyrzuty sumienia by zniknęły...
W sumie racja. To dałoby jej broń do ręki podczas rozwodu - "zdradzał mnie" i bam rozwód z jego winy, to i pieniążków więcej wyciągnie... Ładnie to sobie obmyśliła.
Marek mysli, ze ja nie mieszkam z mężem powiedzialam mu, ze mysle o rozwodzie. Wie, ze nic miedzy mna a mezem nie ma. Ale to bylo na poczatku znajomosci z Markiem.
z czasem wyszlo, ze jest nieogarniety zyciowo to wiem, ze sie z nim nie będę. Caly czas bym myslala, ze polecial na to co mam nie majac nic. Wkrecilam sie w Marka to fakt, ale przyszlosci wspolnej nie widze. On natomoast mi mowi, ze nie wyobraza sobie zycia beze mnie.
Perfidna kłamczucha z Ciebie. Obu wodzisz za nos. W dodatku ciągle te pieniądze i pieniądze. Ja bym jeszcze potrafiła Cię zrozumieć, gdyby to była historia w stylu: wyszłam za męża z rozsądku, bo to dobry człowiek, ale w łóżku nam się nie układa, potem poznałam Marka, w którym się ZAKOCHAŁAM, seks jest super, kocham go, wreszcie czuję sie jak spełniona kobieta. A u Ciebie zimna kalkulacja: mąż kiepski w łóżku, ale z kasą vs Marek dobry w łóżku, ale bez kasy. I te podejrzenia, że MArek jest tak samo wyrachowany jak Ty, że chciałby związku tylko dla kasy. PRzez myśl Ci nie przejdzie, że może on naprawdę Cię kocha?
Ano nie, bo mierzysz swoją miarą. it takes one to know one
Ale jedziecie po autorce strasznie...
Że kłamczucha, perfidna, wyrachowana, materialistka itp itd
Takie życie. Nareszcie poznała co to seks. Wcześniej nie miała takiej świadomości. Akurat ten jeden mężczyzna seksualnie jej pasuje.
Jakby sie na niego rzuciła, wyprowadziła od męza, a potem zaczęła labiedzic, że on ma długi, że taki i owaki - to wszyscy by pisali, czemu nie pomyslała o tym wcześniej, że jest naiwna i miłośc ją zaślepiła, a przecież z czegoś trzeba zyć. Więc sama sobie jest winna. A jak się zastanawia na forum co zrobić, to ją potępiacie...
Jestem przeciwna zdradzie w małżeństwie. Ale gdyby nie zdrada, to do konca zycia by mogła mysleć o sobie że jest oziębła i że seks boli...
42 2017-02-24 14:27:24 Ostatnio edytowany przez CatLady (2017-02-24 14:30:34)
Ale ona sama nie skupia się na tym, że jest szczęśliwa, ze wreszcie wie, co to dobry seks, tylko kalkuluje. Wszędzie mówi o pieniądzach. Nie widzę w jej wypowiedziach zakochania ani dramatu, tylko kalkulacje, co jej się bardziej opłaci - dobre rżnięcie, czy bezpieczeństwo finansowe. Żal mi jej męża. Zniszczy dobrego człowieka. Potem taki facet wierzy, że wszystkie kobiety są wyrachowane i fałszywe - a opiera swoją opinię na doświadczeniach.
Czemu kłamie temu drugiemu? On powinien wiedzieć, na czym stoi - spotyka się z mężatką, która nadal mieszka z mężem i nawet czuje się szczęśliwsza przy mężu jak sobie na boku pobzyka, humor jej się poprawia i że owa mężatka waha się, czy odejść od męża, bo straci na tym finansowo. A, i jeszcze, że obawia się, że owy drugi chce wykorzystać finansowo ją. Bardzo to romantyczne.
Excop miał rację w pierwszej wypowiedzi ![]()
No fakt, że tu romantyzmu za grosz nie ma ;p
No ale jak tu zrobić, żeby mieć i fajny seks i gdzie mieszkać i za co żyć. A do tego nikogo nie skrzywdzić? To jest problem. I co takiej kobiecie doradzić? Zostań przy męzu, nie rań go, zerwij z kochankiem i do końca zycia zapomnij co to dobry/bezbolesny seks?
Czy lepiej, powiedz prawdę męzowi, wnieś pozew o rozwód i zamieszkaj z markiem?
A można z męza zrobić takiego kochanka w stylu Marka?? Czy jakby mąż powielał zachowanie Marka, był taki sam w łózku, to czy by autorce ochota na seks z nim wróciła? Byłaby podniecona? Co ten mąż robi nie tak, że ją to nie podnieca?? Nie można go czegoś nauczyć??
Czy autorka mogłaby opisać dokładnie jak wyglada seks z mężem, a jak z markiem??
Bo ja bym była za "naprawieniem" małżenstwa, nauczenia męza co i jak "obsługi zony" i żeby zyli długo i szczęśliwe
wiem... utopia... ale mi by sie takie rozwiazanie podobało.
no tak, straszny dylemat- " silny i męski" o irrronio, gołodupiec z dlugami?? a stabilny, normalny męzczyzna, któremu nie raczyłas nawet pokazać, co lubisz w seksie, i dzieki temu, mąż , nieswiadomy, uważa, że skoro jemu jest dobrze, to i tobie tez.
Mężczyzni sie nie domyslają - a niektórym trzeba wyrazniej pokazac i poinformowac o tym, czego się chce. No ale zamiast porozmawiac, latwiej znależć sobie kochanka. Nie rozumiem natomiast, co ciągnie dorosłe, podobno juz w srednim wieku kobiety do gołodupcow z dlugami. Świetny seks? No bez kpin proszę..... a może misja ratowania " biednego misia" i macierzyńska potrzeba opieki nad ''biednym zagubionym misiaczkiem''? bo nie wiem?
jak go zobaczyła pierwszy raz , to jeszcze nie zdołali uprawiac seksu... chyba, że pan do agencji przyszedł i tam pierwszy raz się spotkali.
człowiek od tego ma wolną wolę i sklada przysięgę małzeńską, aby dotrzymywać danego słowa.
[/quote=cataga]no tak, straszny dylemat- " silny i męski" o irrronio, gołodupiec z dlugami?? a stabilny, normalny męzczyzna, któremu nie raczyłas nawet pokazać, co lubisz w seksie, i dzieki temu, mąż , nieswiadomy, uważa, że skoro jemu jest dobrze, to i tobie tez.
Mężczyzni sie nie domyslają - a niektórym trzeba wyrazniej pokazac i poinformowac o tym, czego się chce. No ale zamiast porozmawiac, latwiej znależć sobie kochanka.
Mój drugi zwiazek kulał m.in. z braku komunikacji i kiepskiego seksu - nie dlatego, że ja nie chciałam rozmawiać, tylko dlatego, bo on nie chciał/nie umiał/denerwowało go jak nie było cos po jego myśli. Rózne sposoby stosowałam, prosiłam, wyjaśniałam. A on NIE, BO NIE. Chciałam nauczyć jak mi się podoba, co ma robić. Nie, bo bez sensu, bo jemu tak nie pasuje, bo powinnam reagować tak jak jego wcześniejsze kobiety. Kompletnie niereformowalny. A do tego problemy z erekcją i próby obarczanie mnie winą za to. Ja spełniałam w wiekszosci jego fantazje. Ale jak on nie chciał moich i jak grochem o sciane, to o co prosiłam i jak mu pokazywałam, to i mnie przestawało na jego zadowoleniu zależeć. Może mąż autorki też jest taki? Niby dobry człowiek, ale porozmawiać z nim cięzko i nie chce nic zmienić w swoim zachowaniu. Nic o nim nie wiemy.
Jak juz pisalam nie raz. Nie jestem z mezem dla pieniedzy bo ja mam ich wiecej niz on i wiecej zarabiam. Ogolnie maz jest bardzo przywiazany do mnie i do naszego domu, psow. Jesli bysmy sprzedali dom to np kupilibysmy sobie po mieszkaniu w szeregowcu a wtedy co z psami (nie oddamy ich do schroniska) to duze kochane psy. Ja tylko chcialabym miec pewnosc ze Marek naprawde mnie kocha a nie to co mam. Wszystko trzeba brac pod uwage. Tak jak pisalam mąż jest dobry kochany ale malo meski. Niesmialy powazny, brak mu pewnosci siebie. Bylam u sexuologa i wiem ze to juz sie nie zmieni. Marek ma to cos czego nie ma moj maz.
. Nie jestem z mezem dla pieniedzy bo ja mam ich wiecej niz on i wiecej zarabiam.
Ale istnieje coś takiego jak wspólnota majątkowa, czyli wszystko, co macie jest na pół, nieistotne, kto dokłada więcej - czyli po rozwodzie miałabyś połowe tego, co masz. I ta połowa byłaby do podziału między Ciebie a Marka.
I tak czy inaczej, nie widzę tu zakochanej, pogubionej kobiety. Widzę kogoś, kto kalkuluje, co się bardziej opłaca. Jesteś tylko Ty i Twoje pieniądze, Ty i Twoja wygoda. Co oni myślą i czują to jest dla Ciebie najmniejszy problem.
, mąż , nieswiadomy, uważa, że skoro jemu jest dobrze, to i tobie tez.
Jej mąż wie, że jej nie jest dobrze. Do tego ona zachęca go, by sobie kogoś znalazł. Ratowania misia tu nie widzę. Autorka cały czas obawia się, czy aby miś nie wykorzystał jej finansowo. Ona go ratować ani wyciągać z długów nie zamierza.
49 2017-02-24 21:13:12 Ostatnio edytowany przez samaniewiem37 (2017-02-24 21:29:11)
samaniewiem37 napisał/a:. Nie jestem z mezem dla pieniedzy bo ja mam ich wiecej niz on i wiecej zarabiam.
Ale istnieje coś takiego jak wspólnota majątkowa, czyli wszystko, co macie jest na pół, nieistotne, kto dokłada więcej - czyli po rozwodzie miałabyś połowe tego, co masz. I ta połowa byłaby do podziału między Ciebie a Marka.
I tak czy inaczej, nie widzę tu zakochanej, pogubionej kobiety. Widzę kogoś, kto kalkuluje, co się bardziej opłaca. Jesteś tylko Ty i Twoje pieniądze, Ty i Twoja wygoda. Co oni myślą i czują to jest dla Ciebie najmniejszy problem.
cataga napisał/a:, mąż , nieswiadomy, uważa, że skoro jemu jest dobrze, to i tobie tez.
Jej mąż wie, że jej nie jest dobrze. Do tego ona zachęca go, by sobie kogoś znalazł. Ratowania misia tu nie widzę. Autorka cały czas obawia się, czy aby miś nie wykorzystał jej finansowo. Ona go ratować ani wyciągać z długów nie zamierza.
Mamy intercyze z mezem. Wiecej jest mojego wkladu ale nie istotne ja moge mu dac wiecej niz mu sie nalezy bo wiem, ze nie jestem dla niego w porzadku. Dzis z nim rozmawialam pytalam go czy jest szczesliwy czy chcialby cos zmienic a on mi odp "nie mozna miec wszystkiego" mi zalezy zeby byc szczęśliwą chociaz wiem ze nigdy nie będę. Jesli zostawie meza ktory mnie kocha (chociaz wiem ze na to nie zasluguje) to bede wciaz o nim myslala czy wszystko u niego ok czy cierpi przeze mnie. Tak juz mam glupi charakter. A teraz spotykajac sie z Markiem chociaz przez te chwile czuje sie szczesliwa...Chociaz Marek mi mowi ze nie wyobraza sobie juz zycia beze mnie i to mnie troche przeraza...
Jesli zostawie meza ktory mnie kocha (chociaz wiem ze na to nie zasluguje)
Problem polega na tym, że on własnie na to zasługuje.
Zasługuje na to żebyś odeszła i dała mu szanse na normalne życie i normalny związek.
Nie, nie jesteś żona marzeń, prze której on czuje sie król życia. Jesteś dla niego wstrętna. Traktujesz go jak śmiecia bez godności .I nawet jeśli odchodząc jednak ograbisz go co nieco to i tak, uwierz mi, wyświadczysz mu ogromna przysługę swoim zniknięciem.
51 2017-02-25 10:40:56 Ostatnio edytowany przez Gary (2017-02-25 10:42:25)
@samaniewiem
Widzę tylko jedno rozwiązanie, aby wszyscy byli względnie z życia zadowoleni -- niech będzie tak jak jest teraz. Wiem, że nie jesteś z mężem dla pieniędzy, wiem, że Wam się życie w miarę normalnie układa. W Marku się zauroczyłaś, macie dobry seks -- ale z nim byś normalnie żyć nie mogła. Dlatego to musi trwać tak jak jest teraz.
Jeśli odejdziesz od męża, to bylejakość Marka w życiu codziennym Cię zabije. Zadręczysz się, pokłócicie się i będziesz sama. Jeśli zrezygnujesz z Marka, to brak seksu będzie Cię męczył, staniesz się zgorzkniała. Nie masz seksu w małżeństwie, masz poza małżeństwem -- trudno, czasem się tak zdarza.
Zresztą idealnie pasuje tutaj motto: "nie zawsze możemy żyć z tymi których kochamy. Nie zawsze kochamy tych z którymi żyjemy. Nieprawda, że można kochać tylko jednego".
Twój jedyny problem to przekonanie, że zdradzając męża robisz rzecz tak złą jak zabójstwo.
Chłodne podejście -- znasz Marka 5 miesięcy dopiero. Poczekaj aż miną trzy lata. Zobaczymy co będzie.
Ale jedziecie po autorce strasznie...
Że kłamczucha, perfidna, wyrachowana, materialistka itp itdTakie życie. Nareszcie poznała co to seks. Wcześniej nie miała takiej świadomości. Akurat ten jeden mężczyzna seksualnie jej pasuje.
Jakby sie na niego rzuciła, wyprowadziła od męza, a potem zaczęła labiedzic, że on ma długi, że taki i owaki - to wszyscy by pisali, czemu nie pomyslała o tym wcześniej, że jest naiwna i miłośc ją zaślepiła, a przecież z czegoś trzeba zyć. Więc sama sobie jest winna. A jak się zastanawia na forum co zrobić, to ją potępiacie...
Jestem przeciwna zdradzie w małżeństwie. Ale gdyby nie zdrada, to do konca zycia by mogła mysleć o sobie że jest oziębła i że seks boli...
Cóż - przy takim podejściu to należy życzyć Autorce aby :
- znalazła miłość - prawiczka
- wyszła za niego za mąż
- miała poczucie bezpieczeństwa
- seks dla niej byłby super
- facet powinien ją zdradzić po 3 latach argumentując, że nic do niej czuł, gdzie indziej było na max no bo : do konca zycia by mogł mysleć o sobie że jest oziębły i że seks to nie bardzo ...
Kto pierwszy napisałby wtedy na forum : były prawiczek czy znów Autorka ?
[/quote=cataga]no tak, straszny dylemat- " silny i męski" o irrronio, gołodupiec z dlugami?? a stabilny, normalny męzczyzna, któremu nie raczyłas nawet pokazać, co lubisz w seksie, i dzieki temu, mąż , nieswiadomy, uważa, że skoro jemu jest dobrze, to i tobie tez.
Mężczyzni sie nie domyslają - a niektórym trzeba wyrazniej pokazac i poinformowac o tym, czego się chce. No ale zamiast porozmawiac, latwiej znależć sobie kochanka.Mój drugi zwiazek kulał m.in. z braku komunikacji i kiepskiego seksu - nie dlatego, że ja nie chciałam rozmawiać, tylko dlatego, bo on nie chciał/nie umiał/denerwowało go jak nie było cos po jego myśli. Rózne sposoby stosowałam, prosiłam, wyjaśniałam. A on NIE, BO NIE. Chciałam nauczyć jak mi się podoba, co ma robić. Nie, bo bez sensu, bo jemu tak nie pasuje, bo powinnam reagować tak jak jego wcześniejsze kobiety. Kompletnie niereformowalny. A do tego problemy z erekcją i próby obarczanie mnie winą za to. Ja spełniałam w wiekszosci jego fantazje. Ale jak on nie chciał moich i jak grochem o sciane, to o co prosiłam i jak mu pokazywałam, to i mnie przestawało na jego zadowoleniu zależeć. Może mąż autorki też jest taki? Niby dobry człowiek, ale porozmawiać z nim cięzko i nie chce nic zmienić w swoim zachowaniu. Nic o nim nie wiemy.
No tak, różnie ludzie maja - ale trzeba wybierać sensowne a nie gmatwające rozwiazania - Ty tak własnie robiłaś - rozmawiałaś, próbowałaś, starałaś się a Autorka - nie : ona skreśliła tego człowieka już na wstępie, potrzebowała go do stabilizacji a jeśli cos nie tak : znajdź sobie kogoś na boku jak ja.
Jeśli on sie dowie prawdopodobnie będzie miał ogromne poczucie krzywdy i wykorzystania.
CatLady napisał/a:samaniewiem37 napisał/a:. Nie jestem z mezem dla pieniedzy bo ja mam ich wiecej niz on i wiecej zarabiam.
Ale istnieje coś takiego jak wspólnota majątkowa, czyli wszystko, co macie jest na pół, nieistotne, kto dokłada więcej - czyli po rozwodzie miałabyś połowe tego, co masz. I ta połowa byłaby do podziału między Ciebie a Marka.
I tak czy inaczej, nie widzę tu zakochanej, pogubionej kobiety. Widzę kogoś, kto kalkuluje, co się bardziej opłaca. Jesteś tylko Ty i Twoje pieniądze, Ty i Twoja wygoda. Co oni myślą i czują to jest dla Ciebie najmniejszy problem.
cataga napisał/a:, mąż , nieswiadomy, uważa, że skoro jemu jest dobrze, to i tobie tez.
Jej mąż wie, że jej nie jest dobrze. Do tego ona zachęca go, by sobie kogoś znalazł. Ratowania misia tu nie widzę. Autorka cały czas obawia się, czy aby miś nie wykorzystał jej finansowo. Ona go ratować ani wyciągać z długów nie zamierza.
Mamy intercyze z mezem. Wiecej jest mojego wkladu ale nie istotne ja moge mu dac wiecej niz mu sie nalezy bo wiem, ze nie jestem dla niego w porzadku. Dzis z nim rozmawialam pytalam go czy jest szczesliwy czy chcialby cos zmienic a on mi odp "nie mozna miec wszystkiego" mi zalezy zeby byc szczęśliwą chociaz wiem ze nigdy nie będę. Jesli zostawie meza ktory mnie kocha (chociaz wiem ze na to nie zasluguje) to bede wciaz o nim myslala czy wszystko u niego ok czy cierpi przeze mnie. Tak juz mam glupi charakter. A teraz spotykajac sie z Markiem chociaz przez te chwile czuje sie szczesliwa...Chociaz Marek mi mowi ze nie wyobraza sobie juz zycia beze mnie i to mnie troche przeraza...
No tak, i strach bierze górę - poczucie bezpieczeństwa jest dla Ciebie BARDZO WAŻNE prawdopodobnie.
U mnie chyba było podobnie, z tą różnicą, że u nas w łóżku był zawsze ogień.
Po latach mam wrażenie, że wyszła za mnie (a wiem, że była zakochana w innym) bo miała gotowca: młodego męża po studiach ze stałą pracą i mieszkaniem bez kredytu.
Wydaje mi się, że małżeństwa "z rozsądku" zdarzają się bardzo często. Szkoda tylko tych mężów, którzy po latach nagle budzą się ze snu.
56 2017-02-25 13:17:49 Ostatnio edytowany przez SonyXperia (2017-02-25 13:19:18)
Nie jestem z mezem dla pieniedzy. Ja mam wiecej niz on. Boje sie go zranic bo wiem, ze jest bardzo za mną.
No to jaki Ty masz w zasadzie dylemat? Nie jesteś z mężem dla pieniędzy, masz więcej niż on, to i z kochankiem biednym jak mysz kościelna mającym na utrzymaniu dziecko też nie będziesz dla pieniędzy, od niego też będziesz mieć więcej. A męża już i tak zraniłaś. Jaki jest Twój prawdziwy problem w tym trójkącie?? Boisz się ze wpadniesz z deszczu pod rynnę a sam seks może nie wystarczyć do zgodnego, dobrego życia?
@samaniewiem
![]()
![]()
Widzę tylko jedno rozwiązanie, aby wszyscy byli względnie z życia zadowoleni -- niech będzie tak jak jest teraz. Wiem, że nie jesteś z mężem dla pieniędzy, wiem, że Wam się życie w miarę normalnie układa. W Marku się zauroczyłaś, macie dobry seks -- ale z nim byś normalnie żyć nie mogła. Dlatego to musi trwać tak jak jest teraz.
Jeśli odejdziesz od męża, to bylejakość Marka w życiu codziennym Cię zabije. Zadręczysz się, pokłócicie się i będziesz sama. Jeśli zrezygnujesz z Marka, to brak seksu będzie Cię męczył, staniesz się zgorzkniała. Nie masz seksu w małżeństwie, masz poza małżeństwem -- trudno, czasem się tak zdarza.
Zresztą idealnie pasuje tutaj motto: "nie zawsze możemy żyć z tymi których kochamy. Nie zawsze kochamy tych z którymi żyjemy. Nieprawda, że można kochać tylko jednego".
Twój jedyny problem to przekonanie, że zdradzając męża robisz rzecz tak złą jak zabójstwo.
Chłodne podejście -- znasz Marka 5 miesięcy dopiero. Poczekaj aż miną trzy lata. Zobaczymy co będzie.
Masz racje garry...dziekuje
No to nie roztrząsaj już tej sprawy za bardzo, poczekaj wiele miesięcy, a potem zastanowisz się co dalej. Może Marka przestaniesz idealizować, może zdrada nie będzie taka straszna, może się ustabilizuje.
59 2017-02-25 16:50:54 Ostatnio edytowany przez samaniewiem37 (2017-02-25 16:54:07)
No to nie roztrząsaj już tej sprawy za bardzo, poczekaj wiele miesięcy, a potem zastanowisz się co dalej. Może Marka przestaniesz idealizować, może zdrada nie będzie taka straszna, może się ustabilizuje.
Masz rację, jesli nie moze byc inaczej musi byc tak jak jest teraz. Z Markiem i tak nie będę, bym musiala go utrzymywac i byc jego taxi. W zyciu codzennym mysle, ze by mi to przeszkadzało. Cenie niezależność ja na siebie zarabiam i uwazam, ze facet tez powinen. Marek jest pogodny, lubie z nim spedzac czas i tesknie za nim. Jednak nawet jak bym sie rozwiodla to juz bym nie chciala wyjsc nigdy za mąż i mieszkac z facetem. Najgorsze jest robienie czegos w brew sobie. Dzis wiem, ze kiedys popelnilam wele błędów tylko dlatego, ze czułam sie niedowartosciowana itp. Zmienilam sie, zmienilam to co odbieralo mi pewnosc siebie i teraz juz jest ok. A co do męża on sie nie skarzy nie narzeka a przeciez kazdy jest odpowedzialny za swoje szczescie. Powiedzialam mu, ze jak chce moze miec kochanke. Gdyby mi tak facet ktorego kocham powiedzial to wiele by mi to dalo do myslenia...
Marek mi pisze , ze mnie bardzo kocha i nie ma dla niego zycia beze mnie liczy na to, ze bedziemy razem chociaz ja mu powiedzialam, ze nie szukam zwiazku.
Aż mnie zaciekawiła ten post na tyle że się zarejestrowałam, powiem jedno autorko, co by się nie działo nigdy się nie wiąż z gołodupcem i jeszcze jedno, jest rozwiedziony czyli musi mieć wady, żadna kobieta nie rozwodzi się z ideałem
Aż mnie zaciekawiła ten post na tyle że się zarejestrowałam, powiem jedno autorko, co by się nie działo nigdy się nie wiąż z gołodupcem i jeszcze jedno, jest rozwiedziony czyli musi mieć wady, żadna kobieta nie rozwodzi się z ideałem
Kazdy ma wady i duzo małżeństw sie rozpada bo cos tam...
Ja jednak nie wezme sobie faceta na ktorego bede musiala łożyć. On nie ma teraz kasy aby mnie gdzies zaprosic tzn ja nawet nie chce zeby za mnie płacił, ale nie ma na zadna rozrywkę.
Dzis wiem, ze kiedys popelnilam wele błędów tylko dlatego, ze czułam sie niedowartosciowana itp. Zmienilam sie, zmienilam to co odbieralo mi pewnosc siebie i teraz juz jest ok.
Nadal to robisz i nic się nie zmieniło.
Marek mi pisze , ze mnie bardzo kocha i nie ma dla niego zycia beze mnie liczy na to, ze bedziemy razem chociaz ja mu powiedzialam, ze nie szukam zwiazku.
Jeśli mężczyzna po pięciu miesiącach znajomości mówi Ci, że świata sobie nie wyobraża bez Ciebie, to kłamie i powinno Cię to zaniepokoić. Teraz jest dobrze, bo ma nadzieję, że będziecie razem i się stara, ale jak będziesz chciała przerwać ten związek, a on tego nie będzie chciał, to zapewne poznasz Marka z tej drugiej strony.
Masz więcej do stracenia, niż on - no chyba, że jest Ci wszystko jedno.
samaniewiem37 napisał/a:Dzis wiem, ze kiedys popelnilam wele błędów tylko dlatego, ze czułam sie niedowartosciowana itp. Zmienilam sie, zmienilam to co odbieralo mi pewnosc siebie i teraz juz jest ok.
Nadal to robisz i nic się nie zmieniło.
samaniewiem37 napisał/a:Marek mi pisze , ze mnie bardzo kocha i nie ma dla niego zycia beze mnie liczy na to, ze bedziemy razem chociaz ja mu powiedzialam, ze nie szukam zwiazku.
Jeśli mężczyzna po pięciu miesiącach znajomości mówi Ci, że świata sobie nie wyobraża bez Ciebie, to kłamie i powinno Cię to zaniepokoić. Teraz jest dobrze, bo ma nadzieję, że będziecie razem i się stara, ale jak będziesz chciała przerwać ten związek, a on tego nie będzie chciał, to zapewne poznasz Marka z tej drugiej strony.
Masz więcej do stracenia, niż on - no chyba, że jest Ci wszystko jedno.
Wlasnie tez o tym myslalam, bo jednak z czasem bedzie coraz bardziej sie wkrecal...
zalezy mi na nim ale moze lepiej faktycznie to zakonczyc...
64 2017-02-25 19:37:16 Ostatnio edytowany przez ósemka (2017-02-25 19:37:52)
To wcale nie musi być z czasem, może już dziś być za późno na pokojowe rozstanie.
Obyś nie znalazła się jeszcze w gorszym bagnie, niż jesteś.
Cokolwiek postanowisz, weź to po uwagę. Jesteś dla niego "dobrą partią" i może nie chcieć tak łatwo z Ciebie zrezygnować. Nawet kosztem rozwalenia Ci życia.
To wcale nie musi być z czasem, może już dziś być za późno na pokojowe rozstanie.
Obyś nie znalazła się jeszcze w gorszym bagnie, niż jesteś.
Cokolwiek postanowisz, weź to po uwagę. Jesteś dla niego "dobrą partią" i może nie chcieć tak łatwo z Ciebie zrezygnować. Nawet kosztem rozwalenia Ci życia.
Masz racje, ale jesli nawet by mi rozwalil zycie to i tak nic nie osiagnie tym. Pisal mi dzis, ze pół zycia na mnie czekał. Tylko czy kazdy kochanek czy kochanka musi niszczyc zycie...on od poczatku wiedzial, ze jest mąż ale nic z nim mnie nie łączy. Czesto mi mówi zebym sie rozwiodla. Powiedzialam mu, ze jesli mu sytuacja nie odpowiada to moze sobie poszukac wolnej. Obraza sie ale po paru godz pisze, ze kocha itp.