No dobra. Najpierw moja odpowiedź i może jakieś uszczegółowienie sytuacji i może podyskutujemy co dalej.
Opcja A. czyli koleś od tyłu łapie mnie za talię i zbliża się całym ciałem - to nie był chwyt mocny i gwałtowny lecz spokojny - niemniej u mnie zapaliła się lampka, że ten kontakt nie jest dobry. Gdyby to był koleś, którego znam lub nawet poznałam chwilę temu i mi się względnie podoba, miałabym jasny sygnał, ze jest zainteresowany mną w "tym" sensie i pozwalam mu naruszyć tą przestrzeń lub nie, ale daje mu w każdym razie szanse na dłuższe pobycie w tej pozycji. Gdyby to był gość, który naprawdę mi się podoba, to byłby nr 1 erotycznego doznania, jak mówiła tu Ross (ale to nie ten przypadek, więc nie omawiamy tego). Moja reakcja nie była gwałtowna, gdyż tłuczenie kogoś po twarzy na parkiecie może być zwyczajnie niebezpieczne bo może zacząć się jakaś jatka (także Rox, mogłoby się to skończyć rozwałką tańcbudy
). Pozwoliłam na kilkanaście sekund takich pląsów i delikatnie odwróciłam się do niego frontem, a potem ruchem posuwistym odsunęłam się od gościa w tłum. Nie było więc to dla mnie doznanie erotyczne w tych okolicznościach, raczej jako nieagresywny, ale jednak atak (tutaj zbliżam się do Pasławka). Gdyby podszedł mnie od przodu, jakoś z boku, byłoby ok, a potem jeśli bylibyśmy zgrani w intencjach może pozwoliłabym na taki dotyk od tyłu.
Opcja B. czyli koleś wytrąca mnie z tańca, staje przede mną i dotyka i chwyta moją dłoń delikatnie i trzymając ją odchodzi. Zgadzam się, jak tu widziałam głosy, że to telenowela, romantyczny gest itd
No owszem, ale, to jest ten koleś, o którym myślę, przez pozostałą cześć wieczoru
. Tamtego z opcji A od razu wrzuciłam do niefajnych i do unikania. No i teraz, jeśli ktoś ciekawy
: nie, nie poszłam gościa szukać z dwóch powodów: jeden była taki, że nie miałam pojęcia jak wygląda tak naprawdę
. drugi i chyba najważniejszy, jak pewnie wiecie lub nie, nie szukam nikogo, więc nie pcham się celowo i za kolegą nie pobiegłam. Gdybym szukała, być może tak by odszukałabym lub moja dłoń nie wysunęłaby się z jego
podczas odchodzenia. Przedstawiając tą sytuację muszę powiedzieć, że według mnie, koleś znał się na rzeczy i ten dotyk była tak subtelny i sugestywny zarazem, że jak to sobie wyobrażam, to się uśmiecham
. ZATEM przykro mi, że kogoś rozczarowałam, że kontynuacji nie było, ALE, ALE mam wspomnienie, czyste i niezakłócone dodatkowymi danymi (a może to był jakiś zwykły lovelas i specjalista od takich akcji, albo... tysiąc innych słabostek
)
Co do komentarza innych, oraz tego, jak się do tego ma Ross, to coś później poklikam 