pozbawcie mnie zludzen, mam 36 lat - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » SAMOTNOŚĆ » pozbawcie mnie zludzen, mam 36 lat

Strony Poprzednia 1 … 101 102 103 104 105 … 129 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 6,631 do 6,695 z 8,335 ]

6,631

Odp: pozbawcie mnie zludzen, mam 36 lat
bagienni_k napisał/a:
KoralinaJones napisał/a:

Ja nie bardzo rozumiem, jak dotyk mężczyzny, którego aparycja, fizyczność jest dla mnie atrakcyjna, miałaby mnie odrzucać, to przecież jest wtedy wprost przeciwnie.

Mam dokładnie to samo odczucie..Jeśli oczywiście masz na myśli obcych..Nawet jeśli co najwyżęj nasz jego imię..Natomiast zadziwia mnie podejście Ross, bo w takim razie cała masa ludzi nie chodziłaby do klubów ani w ogóle nie dażyła do kontaktu na tego typu imprezach. I nie mówię o nachalnym obłabywaniu, ale właśnie takim jak opisała to Evegreen. Tam nie widać nieczystych intencji, ale po prostu takie gesty wyrażają odczucia związane akurat z takim miejscem. W klubie inaczej jest to odbierane niż na ulicy. Poza tym, Ever nawet wskazała wyraźnie, jaki chakrater ma ten kontakt, bardziej delikatny niż nachalny.
Zresztą kwestia "poznania" innej osoby tez jest względna, natomaist całe mnóstwo ludzi w takich sytuacjach ma ze sobą bliski kontakt zanim w ogóle zaczną ze sobą rozmawiać. Tak się ludzie poznają i zacieśniają znajomości.

Ross wykazuje strasznie wąskie granice między jednym a drugim, więc siłą rzeczy może się obawiać z góry, że zostaną onbe przekroczone.

Tak, tak, ale odpowiedź jaka Bagiennik? tongue

Zobacz podobne tematy :

6,632

Odp: pozbawcie mnie zludzen, mam 36 lat
bagienni_k napisał/a:
KoralinaJones napisał/a:

Ja nie bardzo rozumiem, jak dotyk mężczyzny, którego aparycja, fizyczność jest dla mnie atrakcyjna, miałaby mnie odrzucać, to przecież jest wtedy wprost przeciwnie.

Mam dokładnie to samo odczucie..Jeśli oczywiście masz na myśli obcych..Nawet jeśli co najwyżęj nasz jego imię..Natomiast zadziwia mnie podejście Ross, bo w takim razie cała masa ludzi nie chodziłaby do klubów ani w ogóle nie dażyła do kontaktu na tego typu imprezach. I nie mówię o nachalnym obłabywaniu, ale właśnie takim jak opisała to Evegreen. e.

Ale właśnie ona opisała nachalne oblapywanie. To jest właśnie to.
Co innego, jak to jest Twój mężczyzna, albo mężczyzna jeszcze nie " twoj" , z którym dopiero znacie się jakiś czas, zaczynacie spotykać, rozmawiać itd.
A nie obcy facet, który czy zrobi wariant A czy B to ja już dziękuję za takie coś i wolę iść do domu. Czy na spacer sama.

6,633

Odp: pozbawcie mnie zludzen, mam 36 lat
KoralinaJones napisał/a:

A w jaki sposób stwierdzasz, że druga strona "jest zainteresowana"? Jakie dla Ciebie jest to zachowanie mężczyzny?

Jak do mnie to nie wiem chyba.
Myślę, że zainteresowana, a druga strona okazuje się nue być zainteresowana.

6,634

Odp: pozbawcie mnie zludzen, mam 36 lat
rossanka napisał/a:
KoralinaJones napisał/a:

A w jaki sposób stwierdzasz, że druga strona "jest zainteresowana"? Jakie dla Ciebie jest to zachowanie mężczyzny?

Jak do mnie to nie wiem chyba.
Myślę, że zainteresowana, a druga strona okazuje się nue być zainteresowana.

Po czym wnioskujesz, że mężczyzna jest zainteresowany? Po jakim zachowaniu, jakich zachowaniach mężczyzny?

6,635

Odp: pozbawcie mnie zludzen, mam 36 lat
KoralinaJones napisał/a:
rossanka napisał/a:
KoralinaJones napisał/a:

A w jaki sposób stwierdzasz, że druga strona "jest zainteresowana"? Jakie dla Ciebie jest to zachowanie mężczyzny?

Jak do mnie to nie wiem chyba.
Myślę, że zainteresowana, a druga strona okazuje się nue być zainteresowana.

Po czym wnioskujesz, że mężczyzna jest zainteresowany? Po jakim zachowaniu, jakich zachowaniach mężczyzny?

Ooo... chce się uczyć, edukować od starszej. Ale to kosztuje. Edukacja dużo...

6,636

Odp: pozbawcie mnie zludzen, mam 36 lat
rossanka napisał/a:
KoralinaJones napisał/a:
rossanka napisał/a:

Tańczyłam. A co?

To że przecież obejmował Cię, dotykał, obcy całkowicie mężczyzna... Czyli...?

To tylko taniec. Nic nie czułam bo to byli obcy faceci.
A jak czułam, że coś się swieci to brało mnie obrzydzenie. Nie chodzi już nawet o fizyczność, tylko o psychikę. Bo musiałam się zgadzać np na bardziej śmiały dotyk w tańcu, bo nie wypada odmiwic, bo przecież nic się nie dzieje, bo przecież nie rzucą się na mnie na środku parkietu w tłumie ludzi tylko niewinnie tańczy. Wiecie o co chodzi
Ja chyba nie lubię być przymuszana. Z własnej woli dam się dotknąć wszędzie i na różne sposoby, sama też będę go dotykać i zrobię wszystko. Tylko właśnie, jak już tu magluje przez 100 stron, nue mogę tego zrobić, bo druga strona nie jest zainteresowana. Pozostają więc mi ci mężczyźni, którymi nie jestem zainteresowana, ale muszę im dać szansę, a w tedy narasta we mnie złość i obrzydzenie, bo tak naprawdę nie chce kontaktu. I fizycznego, a czasem nawet psychicznego, ewentualnie mogę się chętnie kolegować.
Jasne?

Ross, ale my wszyscy to wiemy (przynajmniej ja wiem), ale szukamy przyczyny dlaczego tak jest. Bo to, że świat jest zły, bo zsyła mi tylko nieatrakcyjnych mężczyzn lub mężczyźni, którzy mi się podobają to mnie nie chcą jest trochę niepokojące. Z tymi żonatymi, to wiadomo, że od razu odpad, nie ma co ich analizować.

6,637 Ostatnio edytowany przez Be. (2022-06-03 10:25:42)

Odp: pozbawcie mnie zludzen, mam 36 lat

Chodzi o to by móc pieprzyć kolejne 100 stron i użalać się nad sobą, ignorować rozwiązania i ojej jestem taka biedna jedyna na świecie mam pecha. Tyle lat a ja nie widziałem żadnej oznaki od Ross, że lubi mężczyzn.

6,638

Odp: pozbawcie mnie zludzen, mam 36 lat
KoralinaJones napisał/a:
paslawek napisał/a:
KoralinaJones napisał/a:

Ja nie bardzo rozumiem, jak dotyk mężczyzny, którego aparycja, fizyczność jest dla mnie atrakcyjna, miałaby mnie odrzucać, to przecież jest wtedy wprost przeciwnie.

Widocznie jednak kobiety to nie jeden stały monolit i szara masa, która zawsze reaguje tak samo na dotyk,wygląd obcego nieznanego faceta.

paslawku no nie jest to monolit, niemniej jednak nie miałeś tak, że kiedy ktoś Ci się podoba, to Ty sam chciałbyś go dotykać ? tongue

Miałem tak,oczywiście
ale to właśnie kwestia przeczuć,wrażeń, odczytywania mowy ciała w jakichś okolicznościach sprawiały czy decydowałem się na działanie pod wpływem tej ochoty smile nie tylko sama śmiałość czy nieśmiałość założenia czy uprzedzenia .To była też chęć weryfikowania wrażeń,ciekawość i zamiłowanie do eksperymentów,tyle że to wszystko w sumie zamierzchła przeszłość choć coś tam jeszcze pamiętam
Teraz to jeżeli już tańczę głównie ze znajomymi kobietami

To nie tylko w mowie jesteś mocna - potencjalnie "niebezpieczna" big_smile
też "cicha woda" tongue smile

A Ross jest po prostu bardziej ostrożna - zachowawcza

6,639

Odp: pozbawcie mnie zludzen, mam 36 lat
Be. napisał/a:

Chodzi o to by móc pieprzyć kolejne 100 stron i użalać się nad sobą, ignorować rozwiązania i ojej jestem taka biedna jedyna na świecie mam pecha. Tyle lat a ja nie widziałem żadnej oznaki od Ross, że lubi mężczyzn.

A jak to by miało się objawiać?

6,640

Odp: pozbawcie mnie zludzen, mam 36 lat
paslawek napisał/a:

To nie tylko w mowie jesteś mocna - potencjalnie "niebezpieczna" big_smile
też "cicha woda" tongue smile

Żelazo kuje się, póki gorące, tym bardziej że pesel w miejscu nie stoi big_smile tongue

A tak poważnie. Ja nigdy nie zaprzeczałam własnej seksualności ani nigdy się jej nie wypierałam,  i to wcale, ale to wcale nie oznacza rozwiązłości.

6,641

Odp: pozbawcie mnie zludzen, mam 36 lat
Roxann napisał/a:
Evergreen napisał/a:

smile Rox, zapachniało starą tańcbudą big_smile Dokładnie wiem o co Ci chodzi. Pamiętam smile. Teraz na parkiecie znajdziesz może dwie, trzy pary które tańczą z zaproszenia, reszta solo lub tymczasowo z tym czy tamtym bliżej. Z tym poznawaniem w klubie - to teraz raczej poza parkietem: przy stolikach, jak się idzie wywietrzyć, przy barze, przy toalecie, przy szatni itp. We wszystkich tych miejscach właśnie byłam zagadywana, a na parkiecie takie właśnie bezoralne zaczepki.
Są też takie opcje, że najpierw tańce i zbliżenia parkietowe, a potem chwilę później znajdziemy się poza parkietem, w tych wymienionych miejscach. I nikt się nie przejmuje czy to wygląda śmiesznie czy nie jak facet zbliża się do dziewczyny podczas tańców, bo to norma. I na parkiecie wszyscy się tam jakoś gibają przecież, nikt nie stoi, chyba, że poza parkietem.

To mamy podobne doświadczenia czy też spostrzeżenia wink

Evergreen napisał/a:

Ale Rox, nie odpowiedziałaś: A, B, AB, BA - co jest bardziej dla Ciebie erotycznym i pozytywnym doznaniem? smile

Ja akurat bardzo lubię tańczyć i wolę jak do mnie facet podchodzi zdecydowanie a nie się czai za plecami itd. Jak jeszcze chodziłam do klubów to najbardziej erotycznym czy też pozytywnym doznaniem było takie, kiedy będąc na parkiecie (czy ogólnie na sali), wypatrzyłam sobie jakiegoś faceta, wiadomo wymiana spojrzeń itd. wink potem on niby przypadkiem dołączał do mojego kółka ale nie, że od razu za mną i jakieś macanki ale najczęściej na przeciwko, tak mijało czasem 1-2 czasem więcej piosenek i po takich kilku siłą rzeczy wink kontaktach wzrokowych przy wolnej lub choćby wolniejszej podchodził do mnie i po prostu trochę "starym zwyczajem" prosił do tańca i od razu zaczynał się rozmowa, jak się bawię, skąd jestem itd. Potem po takich 1-2 tańcach najczęściej szliśmy sobie odpocząć i na spokojnie pogadać gdzieś do stolika czy na zewnątrz. Najczęściej kończyło się czy też toczyło się tak, że z tym facetem bawiłam się już do końca dyskoteki.

Nie Rox, nie wymigasz się wink Mówisz mi tu o jakiś poznawajkach i przyczajkach, wyłapywaniu z tłumu wink. Ja nie wiedziałam jak ci kolesie w ogóle wyglądają, nie wyłapałam ich wcześniej z tłumu, mogłabym ocenić jedynie wzrost i posturę, ale to już po dotyku, którego dokonali z zaskoczki. No więęęęęc? Jaka odpowiedź i może powiesz jeszcze dlaczego.

6,642 Ostatnio edytowany przez Roxann (2022-06-03 10:52:44)

Odp: pozbawcie mnie zludzen, mam 36 lat
Evergreen napisał/a:

Nie Rox, nie wymigasz się wink Mówisz mi tu o jakiś poznawajkach i przyczajkach, wyłapywaniu z tłumu wink. Ja nie wiedziałam jak ci kolesie w ogóle wyglądają, nie wyłapałam ich wcześniej z tłumu, mogłabym ocenić jedynie wzrost i posturę, ale to już po dotyku, którego dokonali z zaskoczki. No więęęęęc? Jaka odpowiedź i może powiesz jeszcze dlaczego.

Z tych tylko 2? Chyba żadna, a jeśli już musiałabym wybrać to raczej B. Wersja A mogłaby się źle skończyć dla faceta bo ja na taki niespodziewany dotyk reaguję dość gwałtowanie i pewnie byłby to u mnie odruch bezwarunkowy i nie miałby nic wspólnego z erotycznym przeżyciem, szczególnie kiedy tak jak piszesz nawet nie wiesz do końca kto się za Twoimi plecami czai wink
PS. Chodziłam kiedyś na kurs samoobrony wink

EDIT: Myślę, że takie wyłapywanie z tłumu ma swoje plusy bo daje choćby pozorną kontrolę nad tym co się dzieje. Ja zawsze wszystkich bacznie obserwuję/obserwowałam najpierw, ich zachowanie, towarzystwo itd. Nie robiłam nigdy pierwszego kroku ale takie spojrzenie (kontakt wzrokowy, może lekki uśmiech), to jasny sygnał dla drugiej osoby. Także można powiedzieć, że dawałam sygnał i dawałam się poderwać facetom, których sama z tłumu wyczaiłam wink To powodowało, że niechcianych adoratorów praktycznie nie miałam. Ktoś kto jest bacznym obserwatorem od razu zauważy, że jest jakaś "nic porozumienia" pomiędzy danymi osobami, i po prostu odpuszcza.
BTW często moim koleżankom z którymi byłam mówiłam, że wpadła w oko temu i temu, na co one zaskoczone skąd to wiem, no wiem bo widzę przecież wink

6,643

Odp: pozbawcie mnie zludzen, mam 36 lat
KoralinaJones napisał/a:
paslawek napisał/a:

To nie tylko w mowie jesteś mocna - potencjalnie "niebezpieczna" big_smile
też "cicha woda" tongue smile

Żelazo kuje się, póki gorące, tym bardziej że pesel w miejscu nie stoi big_smile tongue

A tak poważnie. Ja nigdy nie zaprzeczałam własnej seksualności ani nigdy się jej nie wypierałam,  i to wcale, ale to wcale nie oznacza rozwiązłości.

Tak wiem, to znaczy z łatwością dopuszczam taką ewentualność co wynika z jakichś doświadczeń
To jest jak najbardziej możliwe  Koralino i znam takie kobiety w moim otoczeniu dla mnie spoko. 

ale za chwilę domyślam się - dowiemy się że nie jest to możliwe .

6,644

Odp: pozbawcie mnie zludzen, mam 36 lat
rossanka napisał/a:
Be. napisał/a:

Chodzi o to by móc pieprzyć kolejne 100 stron i użalać się nad sobą, ignorować rozwiązania i ojej jestem taka biedna jedyna na świecie mam pecha. Tyle lat a ja nie widziałem żadnej oznaki od Ross, że lubi mężczyzn.

A jak to by miało się objawiać?

Jesteś przekonana, że podobają Ci się faceci?

6,645 Ostatnio edytowany przez GOSTY (2022-06-03 10:44:50)

Odp: pozbawcie mnie zludzen, mam 36 lat
KoralinaJones napisał/a:
paslawek napisał/a:

To nie tylko w mowie jesteś mocna - potencjalnie "niebezpieczna" big_smile
też "cicha woda" tongue smile

Ja nigdy nie zaprzeczałam własnej seksualności ani nigdy się jej nie wypierałam,  i to wcale, ale to wcale nie oznacza rozwiązłości.

Ale po co się tłumaczysz do ekranu?

Jak widać źle ci z tym. Tłumaczy się tylko winny.

Krzywdzenie innych to nic dobrego. Jesteś okrutna.

6,646

Odp: pozbawcie mnie zludzen, mam 36 lat
Be. napisał/a:
rossanka napisał/a:
Be. napisał/a:

Chodzi o to by móc pieprzyć kolejne 100 stron i użalać się nad sobą, ignorować rozwiązania i ojej jestem taka biedna jedyna na świecie mam pecha. Tyle lat a ja nie widziałem żadnej oznaki od Ross, że lubi mężczyzn.

A jak to by miało się objawiać?

Jesteś przekonana, że podobają Ci się faceci?

No pewnie. Kobiety mnie obrzydzają, jeślibym miała sobie z nimi wyobrazić seks. Fuj.

6,647

Odp: pozbawcie mnie zludzen, mam 36 lat
Evergreen napisał/a:
rossanka napisał/a:
KoralinaJones napisał/a:

To że przecież obejmował Cię, dotykał, obcy całkowicie mężczyzna... Czyli...?

To tylko taniec. Nic nie czułam bo to byli obcy faceci.
A jak czułam, że coś się swieci to brało mnie obrzydzenie. Nie chodzi już nawet o fizyczność, tylko o psychikę. Bo musiałam się zgadzać np na bardziej śmiały dotyk w tańcu, bo nie wypada odmiwic, bo przecież nic się nie dzieje, bo przecież nie rzucą się na mnie na środku parkietu w tłumie ludzi tylko niewinnie tańczy. Wiecie o co chodzi
Ja chyba nie lubię być przymuszana. Z własnej woli dam się dotknąć wszędzie i na różne sposoby, sama też będę go dotykać i zrobię wszystko. Tylko właśnie, jak już tu magluje przez 100 stron, nue mogę tego zrobić, bo druga strona nie jest zainteresowana. Pozostają więc mi ci mężczyźni, którymi nie jestem zainteresowana, ale muszę im dać szansę, a w tedy narasta we mnie złość i obrzydzenie, bo tak naprawdę nie chce kontaktu. I fizycznego, a czasem nawet psychicznego, ewentualnie mogę się chętnie kolegować.
Jasne?

Ross, ale my wszyscy to wiemy (przynajmniej ja wiem), ale szukamy przyczyny dlaczego tak jest. Bo to, że świat jest zły, bo zsyła mi tylko nieatrakcyjnych mężczyzn lub mężczyźni, którzy mi się podobają to mnie nie chcą jest trochę niepokojące. Z tymi żonatymi, to wiadomo, że od razu odpad, nie ma co ich analizować.

Żonaci to wiadomo.
Ci nieatrakcyjni- dla mnie mogli być nieatrakcyjni, dla innej już tak. I odwrotnie, Ci atrakcyjni, pisząc w skrócie bo mam na myśli wnętrze i opakowanie, a którzy mną nie bi jak się okazywało zainteresowani, to inna mogłaby tylko wzruszyć ramionami i powiedzieć, co ta Ross w nich widzi?

6,648

Odp: pozbawcie mnie zludzen, mam 36 lat
paslawek napisał/a:
KoralinaJones napisał/a:
paslawek napisał/a:

To nie tylko w mowie jesteś mocna - potencjalnie "niebezpieczna" big_smile
też "cicha woda" tongue smile

Żelazo kuje się, póki gorące, tym bardziej że pesel w miejscu nie stoi big_smile tongue

A tak poważnie. Ja nigdy nie zaprzeczałam własnej seksualności ani nigdy się jej nie wypierałam,  i to wcale, ale to wcale nie oznacza rozwiązłości.

Tak wiem, to znaczy z łatwością dopuszczam taką ewentualność co wynika z jakichś doświadczeń
To jest jak najbardziej możliwe  Koralino i znam takie kobiety w moim otoczeniu dla mnie spoko. 

ale za chwilę domyślam się - dowiemy się że nie jest to możliwe .

Dla mnie jest to wyrazem mojego heteroseksualizmu. Lubię mężczyzn, podobają mi się. Po prostu są dla mnie jako mężczyźni obiektem seksualnym, niejednokrotnie tak ich klasyfikuję, ale to nie oznacza, że ... wiadomo co tongue

6,649

Odp: pozbawcie mnie zludzen, mam 36 lat

Wtedy zaczynasz do nich gadać i nagle znikają? tongue

6,650 Ostatnio edytowany przez GOSTY (2022-06-03 11:10:43)

Odp: pozbawcie mnie zludzen, mam 36 lat
KoralinaJones napisał/a:

Dla mnie jest to wyrazem mojego heteroseksualizmu. Lubię mężczyzn, podobają mi się. Po prostu są dla mnie jako mężczyźni obiektem seksualnym

Haha... nie musisz tu nikomu udowadniać heteroseksualizmu, bo to nie ma tu dla nikogo żadnego znaczenia. Jesteś tylko nickiem, który można łatwo zmienić. Nikim więcej tu nie jesteś.

6,651

Odp: pozbawcie mnie zludzen, mam 36 lat
Be. napisał/a:

Wtedy zaczynasz do nich gadać i nagle znikają? tongue

Aby zniknęli na dobre na priv odpisuję zdawkowo albo w ogóle smile

6,652

Odp: pozbawcie mnie zludzen, mam 36 lat
KoralinaJones napisał/a:
Be. napisał/a:

Wtedy zaczynasz do nich gadać i nagle znikają? tongue

Aby zniknęli na dobre na priv odpisuję zdawkowo albo w ogóle smile

O kurczę... pomyliły mi się konta. Co za wpadka big_smile

6,653

Odp: pozbawcie mnie zludzen, mam 36 lat
Evergreen napisał/a:
bagienni_k napisał/a:
KoralinaJones napisał/a:

Ja nie bardzo rozumiem, jak dotyk mężczyzny, którego aparycja, fizyczność jest dla mnie atrakcyjna, miałaby mnie odrzucać, to przecież jest wtedy wprost przeciwnie.

Mam dokładnie to samo odczucie..Jeśli oczywiście masz na myśli obcych..Nawet jeśli co najwyżęj nasz jego imię..Natomiast zadziwia mnie podejście Ross, bo w takim razie cała masa ludzi nie chodziłaby do klubów ani w ogóle nie dażyła do kontaktu na tego typu imprezach. I nie mówię o nachalnym obłabywaniu, ale właśnie takim jak opisała to Evegreen. Tam nie widać nieczystych intencji, ale po prostu takie gesty wyrażają odczucia związane akurat z takim miejscem. W klubie inaczej jest to odbierane niż na ulicy. Poza tym, Ever nawet wskazała wyraźnie, jaki chakrater ma ten kontakt, bardziej delikatny niż nachalny.
Zresztą kwestia "poznania" innej osoby tez jest względna, natomaist całe mnóstwo ludzi w takich sytuacjach ma ze sobą bliski kontakt zanim w ogóle zaczną ze sobą rozmawiać. Tak się ludzie poznają i zacieśniają znajomości.

Ross wykazuje strasznie wąskie granice między jednym a drugim, więc siłą rzeczy może się obawiać z góry, że zostaną onbe przekroczone.

Tak, tak, ale odpowiedź jaka Bagiennik? tongue


W sensie na Twoje historie? smile

I tu by wypadało spytać, czy jako facet będący stroną aktywną czy może bierną? smile

Jeśli miałbym być na miejscu kobiety w przypadku A(oczywiście czysto teoretycznie, bo raczej rzadko do takich sytuacji jednak dochodzi), to czemu nie? smile

Natomiast ze strony aktywnej to jednak bardziej subtelnie brzmi/wygląda opcja B smile Buduje napięcie, uczucie niepewności, co dlaszego rozwoju wypadków, ale z drugiej strony zachęća do dalszych działań smile

6,654

Odp: pozbawcie mnie zludzen, mam 36 lat
Evergreen napisał/a:
M!ri napisał/a:
paslawek napisał/a:

Ale czy wariant  A,B AB,BA  ? smile

Żadna? Nie ma mowy aby ktoś obcy i znienacka mnie dotknął. Opcja A ryzykuje uszczerbkiem na zdrowiu big_smile

M!ri myślę, że powinnaś dołączyć do naszej dyskusji w sprawie Rossanki. Odpowiedź żadna również jest w opcjach odpowiedzi.

Ten wątek generuje posty w takim tempie że trudno nadążyć wink

Ale rozumiem odczucia Rossanki. Jak mężczyzna za szybko skraca dystans to mam ochotę uciekać.

6,655

Odp: pozbawcie mnie zludzen, mam 36 lat

No dobra. Najpierw moja odpowiedź i może jakieś uszczegółowienie sytuacji i może podyskutujemy co dalej.

Opcja A. czyli koleś od tyłu łapie mnie za talię i zbliża się całym ciałem - to nie był chwyt mocny i gwałtowny lecz spokojny - niemniej u mnie zapaliła się lampka, że ten kontakt nie jest dobry. Gdyby to był koleś, którego znam lub nawet poznałam chwilę temu i mi się względnie podoba, miałabym jasny sygnał, ze jest zainteresowany mną w "tym" sensie i pozwalam mu naruszyć tą przestrzeń lub nie, ale daje mu w każdym razie szanse na dłuższe pobycie w tej pozycji. Gdyby to był gość, który naprawdę mi się podoba, to byłby nr 1 erotycznego doznania, jak mówiła tu Ross (ale to nie ten przypadek, więc nie omawiamy tego). Moja reakcja nie była gwałtowna, gdyż tłuczenie kogoś po twarzy na parkiecie może być zwyczajnie niebezpieczne  bo może zacząć się jakaś jatka (także Rox, mogłoby się to skończyć rozwałką tańcbudy big_smile). Pozwoliłam na kilkanaście sekund takich pląsów i delikatnie odwróciłam się do niego frontem, a potem ruchem posuwistym odsunęłam się od gościa w tłum. Nie było więc to dla mnie doznanie erotyczne w tych okolicznościach, raczej jako nieagresywny, ale jednak atak (tutaj zbliżam się do Pasławka). Gdyby podszedł mnie od przodu, jakoś z boku, byłoby ok, a potem jeśli bylibyśmy zgrani w intencjach może pozwoliłabym na taki dotyk od tyłu.

Opcja B. czyli koleś wytrąca mnie z tańca, staje przede mną i dotyka i chwyta moją dłoń delikatnie i trzymając ją odchodzi. Zgadzam się, jak tu widziałam głosy, że to telenowela, romantyczny gest itd smile No owszem, ale, to jest ten koleś, o którym myślę, przez pozostałą cześć wieczoru big_smile. Tamtego z opcji A od razu wrzuciłam do niefajnych i do unikania. No i teraz, jeśli ktoś ciekawy wink: nie, nie poszłam gościa szukać z dwóch powodów: jeden była taki, że nie miałam pojęcia jak wygląda tak naprawdę big_smile. drugi i chyba najważniejszy, jak pewnie wiecie lub nie, nie szukam nikogo, więc nie pcham się celowo i za kolegą nie pobiegłam. Gdybym szukała, być może tak by odszukałabym lub moja dłoń nie wysunęłaby się z jego smile podczas odchodzenia. Przedstawiając tą sytuację muszę powiedzieć, że według mnie, koleś znał się na rzeczy i ten dotyk była tak subtelny i sugestywny zarazem, że jak to sobie wyobrażam, to się uśmiecham smile. ZATEM przykro mi, że kogoś rozczarowałam, że kontynuacji nie było, ALE, ALE mam wspomnienie, czyste i niezakłócone dodatkowymi danymi (a może to był jakiś zwykły lovelas i specjalista od takich akcji, albo... tysiąc innych słabostek tongue)

Co do komentarza innych, oraz tego, jak się do tego ma Ross, to coś później poklikam smile

6,656

Odp: pozbawcie mnie zludzen, mam 36 lat
bagienni_k napisał/a:

...........
Jeśli miałbym być na miejscu kobiety w przypadku A(oczywiście czysto teoretycznie, bo raczej rzadko do takich sytuacji jednak dochodzi), to czemu nie? smile

Mam pytanie , czy taka kobieta w sytuacji A ma być zadowolona z takiego zachowania faceta?
W jakim przypadku może być niezadowolona?

6,657

Odp: pozbawcie mnie zludzen, mam 36 lat
M!ri napisał/a:
Evergreen napisał/a:
M!ri napisał/a:

Żadna? Nie ma mowy aby ktoś obcy i znienacka mnie dotknął. Opcja A ryzykuje uszczerbkiem na zdrowiu big_smile

M!ri myślę, że powinnaś dołączyć do naszej dyskusji w sprawie Rossanki. Odpowiedź żadna również jest w opcjach odpowiedzi.

Ten wątek generuje posty w takim tempie że trudno nadążyć wink

Ale rozumiem odczucia Rossanki. Jak mężczyzna za szybko skraca dystans to mam ochotę uciekać.

big_smile no, są dni, że się dzieje, że też nie ogarniam kto do kogo, kogo czytać kogo ignorować big_smile
Tutaj mamy z Rossanką podstawową barierę, że ogólnie można powiedzieć wszyscy mamy podobne odczucia i proponujemy Ross pewne rozwiązania, które dla nas może i ekstra, ale dla niej to jest kosmos. Przydałaby się osoba, która ma podobne odczucia i myśli podobnie i powie nam, jak ona sobie radzi w tej czy innej sytuacji.
Nie spodziewałam się, że głupia ankietka z historyjek (mimo, że celowo wybrałam te historie, bo chciałam poznać odczucia Ross w stosunku do tematu sensualności, seksualności, otwartości w relacjach) spowoduje takie ładne zobrazowanie ludzkich głębokich uczuć i pragnień lub strachu i wstrętu smile

6,658 Ostatnio edytowany przez paslawek (2022-06-03 12:06:36)

Odp: pozbawcie mnie zludzen, mam 36 lat
KoralinaJones napisał/a:
paslawek napisał/a:
KoralinaJones napisał/a:

Żelazo kuje się, póki gorące, tym bardziej że pesel w miejscu nie stoi big_smile tongue

A tak poważnie. Ja nigdy nie zaprzeczałam własnej seksualności ani nigdy się jej nie wypierałam,  i to wcale, ale to wcale nie oznacza rozwiązłości.

Tak wiem, to znaczy z łatwością dopuszczam taką ewentualność co wynika z jakichś doświadczeń
To jest jak najbardziej możliwe  Koralino i znam takie kobiety w moim otoczeniu dla mnie spoko. 

ale za chwilę domyślam się - dowiemy się że nie jest to możliwe .

Dla mnie jest to wyrazem mojego heteroseksualizmu. Lubię mężczyzn, podobają mi się. Po prostu są dla mnie jako mężczyźni obiektem seksualnym, niejednokrotnie tak ich klasyfikuję, ale to nie oznacza, że ... wiadomo co tongue

Z takich bliskich mi kobiet to moja bratowa ma chyba i miała bardzo podobnie jak Ty i żadna tam ..".wiadomo co"
spoko babka
,a my wife to raczej bardziej jak Roxann
moja prawy sierpowy ma niezły smile

6,659

Odp: pozbawcie mnie zludzen, mam 36 lat
Evergreen napisał/a:
M!ri napisał/a:
Evergreen napisał/a:

M!ri myślę, że powinnaś dołączyć do naszej dyskusji w sprawie Rossanki. Odpowiedź żadna również jest w opcjach odpowiedzi.

Ten wątek generuje posty w takim tempie że trudno nadążyć wink

Ale rozumiem odczucia Rossanki. Jak mężczyzna za szybko skraca dystans to mam ochotę uciekać.

big_smile no, są dni, że się dzieje, że też nie ogarniam kto do kogo, kogo czytać kogo ignorować big_smile
Tutaj mamy z Rossanką podstawową barierę, że ogólnie można powiedzieć wszyscy mamy podobne odczucia i proponujemy Ross pewne rozwiązania, które dla nas może i ekstra, ale dla niej to jest kosmos. Przydałaby się osoba, która ma podobne odczucia i myśli podobnie i powie nam, jak ona sobie radzi w tej czy innej sytuacji.
Nie spodziewałam się, że głupia ankietka z historyjek (mimo, że celowo wybrałam te historie, bo chciałam poznać odczucia Ross w stosunku do tematu sensualności, seksualności, otwartości w relacjach) spowoduje takie ładne zobrazowanie ludzkich głębokich uczuć i pragnień lub strachu i wstrętu smile

Z obcym nie jestem w stanie działać dalej. Muszę kogoś choć trochę poznać, nie latami oczywiście, ale muszę mieć z nim kontakt, rozmowy. I wtedy albo poczuje sympatie, zainteresowanie I pozadanie fizyczne. Albo zero pożądania, ale fajny kolega. Albo to będzie taka tylko znajomość, na część część co słychać- i tyle, albo kogoś nie będę lubić i kontakt się urwie .

6,660 Ostatnio edytowany przez Roxann (2022-06-03 12:21:34)

Odp: pozbawcie mnie zludzen, mam 36 lat
Evergreen napisał/a:

No dobra. Najpierw moja odpowiedź i może jakieś uszczegółowienie sytuacji i może podyskutujemy co dalej.

Opcja A. czyli koleś od tyłu łapie mnie za talię i zbliża się całym ciałem - to nie był chwyt mocny i gwałtowny lecz spokojny - niemniej u mnie zapaliła się lampka, że ten kontakt nie jest dobry. Gdyby to był koleś, którego znam lub nawet poznałam chwilę temu i mi się względnie podoba, miałabym jasny sygnał, ze jest zainteresowany mną w "tym" sensie i pozwalam mu naruszyć tą przestrzeń lub nie, ale daje mu w każdym razie szanse na dłuższe pobycie w tej pozycji. Gdyby to był gość, który naprawdę mi się podoba, to byłby nr 1 erotycznego doznania, jak mówiła tu Ross (ale to nie ten przypadek, więc nie omawiamy tego). Moja reakcja nie była gwałtowna, gdyż tłuczenie kogoś po twarzy na parkiecie może być zwyczajnie niebezpieczne  bo może zacząć się jakaś jatka (także Rox, mogłoby się to skończyć rozwałką tańcbudy big_smile). Pozwoliłam na kilkanaście sekund takich pląsów i delikatnie odwróciłam się do niego frontem, a potem ruchem posuwistym odsunęłam się od gościa w tłum. Nie było więc to dla mnie doznanie erotyczne w tych okolicznościach, raczej jako nieagresywny, ale jednak atak (tutaj zbliżam się do Pasławka). Gdyby podszedł mnie od przodu, jakoś z boku, byłoby ok, a potem jeśli bylibyśmy zgrani w intencjach może pozwoliłabym na taki dotyk od tyłu.

Opcja B. czyli koleś wytrąca mnie z tańca, staje przede mną i dotyka i chwyta moją dłoń delikatnie i trzymając ją odchodzi. Zgadzam się, jak tu widziałam głosy, że to telenowela, romantyczny gest itd smile No owszem, ale, to jest ten koleś, o którym myślę, przez pozostałą cześć wieczoru big_smile. Tamtego z opcji A od razu wrzuciłam do niefajnych i do unikania. No i teraz, jeśli ktoś ciekawy wink: nie, nie poszłam gościa szukać z dwóch powodów: jeden była taki, że nie miałam pojęcia jak wygląda tak naprawdę big_smile. drugi i chyba najważniejszy, jak pewnie wiecie lub nie, nie szukam nikogo, więc nie pcham się celowo i za kolegą nie pobiegłam. Gdybym szukała, być może tak by odszukałabym lub moja dłoń nie wysunęłaby się z jego smile podczas odchodzenia. Przedstawiając tą sytuację muszę powiedzieć, że według mnie, koleś znał się na rzeczy i ten dotyk była tak subtelny i sugestywny zarazem, że jak to sobie wyobrażam, to się uśmiecham smile. ZATEM przykro mi, że kogoś rozczarowałam, że kontynuacji nie było, ALE, ALE mam wspomnienie, czyste i niezakłócone dodatkowymi danymi (a może to był jakiś zwykły lovelas i specjalista od takich akcji, albo... tysiąc innych słabostek tongue)

Jak dla mnie obie sytuacje są niezbyt fortunne, niezależnie od intencji, choć wiadomo, że w szczególności kiedy dany facet był zainteresowany nawiązaniem znajomości, a nie tylko poocieraniem się (wersja A). Wersja B wydawałaby się bardziej "romantyczna" gdyby facet chwytając Cię za rękę coś wyartykułował, na zasadzie: zatańczysz, dasz się zaprosić na drinka? (cokolwiek), wtedy to niewiele by się różniło od tych sytuacji z wyhaczaniem z tłumu, które przytoczyłam. Plus dla faceta za odwagę, brak nachalności itd.
A może Ty nie dosłyszałaś i facet myślał, że za nim pójdziesz, a skoro nie, to uznał, że jesteś niezainteresowana bo w sumie tak bez żadnego słowa, to trochę dziwne wink

PS. Co do gwałtownej reakcji na sytuację A, to jak wspomniałam zapewne byłby to odruch bezwarunkowy (kiedyś miałam podobną sytuację wink), żadnego lania czy wdawania w bójki, choć wiem że reakcja mogłaby być różna. Jednak jak ktoś do mnie podchodzi z tyłu, szczególnie z zaskoczenia, i tego kogoś nie znam, to automatycznie wyczuwam jakieś zagrożenie, podświadomie oczywiście wink

6,661

Odp: pozbawcie mnie zludzen, mam 36 lat
Roxann napisał/a:
Evergreen napisał/a:

No dobra. Najpierw moja odpowiedź i może jakieś uszczegółowienie sytuacji i może podyskutujemy co dalej.

Opcja A. czyli koleś od tyłu łapie mnie za talię i zbliża się całym ciałem - to nie był chwyt mocny i gwałtowny lecz spokojny - niemniej u mnie zapaliła się lampka, że ten kontakt nie jest dobry. Gdyby to był koleś, którego znam lub nawet poznałam chwilę temu i mi się względnie podoba, miałabym jasny sygnał, ze jest zainteresowany mną w "tym" sensie i pozwalam mu naruszyć tą przestrzeń lub nie, ale daje mu w każdym razie szanse na dłuższe pobycie w tej pozycji. Gdyby to był gość, który naprawdę mi się podoba, to byłby nr 1 erotycznego doznania, jak mówiła tu Ross (ale to nie ten przypadek, więc nie omawiamy tego). Moja reakcja nie była gwałtowna, gdyż tłuczenie kogoś po twarzy na parkiecie może być zwyczajnie niebezpieczne  bo może zacząć się jakaś jatka (także Rox, mogłoby się to skończyć rozwałką tańcbudy big_smile). Pozwoliłam na kilkanaście sekund takich pląsów i delikatnie odwróciłam się do niego frontem, a potem ruchem posuwistym odsunęłam się od gościa w tłum. Nie było więc to dla mnie doznanie erotyczne w tych okolicznościach, raczej jako nieagresywny, ale jednak atak (tutaj zbliżam się do Pasławka). Gdyby podszedł mnie od przodu, jakoś z boku, byłoby ok, a potem jeśli bylibyśmy zgrani w intencjach może pozwoliłabym na taki dotyk od tyłu.

Opcja B. czyli koleś wytrąca mnie z tańca, staje przede mną i dotyka i chwyta moją dłoń delikatnie i trzymając ją odchodzi. Zgadzam się, jak tu widziałam głosy, że to telenowela, romantyczny gest itd smile No owszem, ale, to jest ten koleś, o którym myślę, przez pozostałą cześć wieczoru big_smile. Tamtego z opcji A od razu wrzuciłam do niefajnych i do unikania. No i teraz, jeśli ktoś ciekawy wink: nie, nie poszłam gościa szukać z dwóch powodów: jeden była taki, że nie miałam pojęcia jak wygląda tak naprawdę big_smile. drugi i chyba najważniejszy, jak pewnie wiecie lub nie, nie szukam nikogo, więc nie pcham się celowo i za kolegą nie pobiegłam. Gdybym szukała, być może tak by odszukałabym lub moja dłoń nie wysunęłaby się z jego smile podczas odchodzenia. Przedstawiając tą sytuację muszę powiedzieć, że według mnie, koleś znał się na rzeczy i ten dotyk była tak subtelny i sugestywny zarazem, że jak to sobie wyobrażam, to się uśmiecham smile. ZATEM przykro mi, że kogoś rozczarowałam, że kontynuacji nie było, ALE, ALE mam wspomnienie, czyste i niezakłócone dodatkowymi danymi (a może to był jakiś zwykły lovelas i specjalista od takich akcji, albo... tysiąc innych słabostek tongue)

Jak dla mnie obie sytuacje są niezbyt fortunne, niezależnie od intencji, choć wiadomo, że w szczególności kiedy dany facet był zainteresowany nawiązaniem znajomości, a nie tylko poocieraniem się (wersja A). Wersja B wydawałaby się bardziej "romantyczna" gdyby facet chwytając Cię za rękę coś wyartykułował, na zasadzie: zatańczysz, dasz się zaprosić na drinka? (cokolwiek), wtedy to niewiele się rożni od tych sytuacji z wyhaczaniem z tłumu, które przytoczyłam. Plus dla faceta za odwagę, brak nachalności itd. A może Ty nie dosłyszałaś i facet myślał, że za nim pójdziesz, a skoro nie, to uznał, że jesteś niezainteresowana bo w sumie tak bez żadnego słowa, to trochę dziwne wink

No właśnie to było fajne, że nic nie powiedział werbalnie tylko zostawił samą płaszczyznę niewerbalną, ale z wyczuciem i uczuciem. Gdyby mi od razu przy tej akcji zaproponował drinka czy spacerek, nie poszłabym w to, bo uważałabym za wręcz nachalne i zbyt bezpośrednie na pierwszy kontakt, w pierwszej sekundzie, a w tej wersji oryginalnej jednak zwrócił moją uwagę i gdyby dalej się to kontynuowało, to kto wie...

6,662 Ostatnio edytowany przez adela 07 (2022-06-03 12:31:44)

Odp: pozbawcie mnie zludzen, mam 36 lat
DeepAndBlue napisał/a:

Koralina, tu:

"Przypuśćmy, że jestem w klubie i są 2 przypadki:

A. koleś zbliża się do mnie od tyłu i łapie mnie za talię i próbuje ze mną tańczyć, czuję całe jego ciało z tyłu (pominę szczegóły)

B. podczas moich wygibasów na parkiecie koleś staje na sekundę przede mną, kładzie rękę na ramieniu, potem przesuwa do mojej dłoni, chwyta ją delikatnie i przez ten czas cały czas odchodzi, puszcza rękę i znika w tłumie.

Którą historię wybierzesz jako bardziej erotyczną?"

Edit: popieprzyłam kolejność w swojej odpowiedzi, więc od nowa. Najpierw druga i potem trzecia, czwarta, piąta... i potem pierwsza. O!

Be.
Pierwsza zbyt nachalna, nie podoba mi się wcale. Taka akcję mogłabym partnerem, jak byśmy chcieli się nakręcić w miejscu publicznym.
Aczkolwiek nieraz przychodziło mi głowy że może szkoda że nie mam w sobie tej kobiety, której spodobałoby się A.

6,663 Ostatnio edytowany przez Roxann (2022-06-03 12:32:05)

Odp: pozbawcie mnie zludzen, mam 36 lat
Evergreen napisał/a:

No właśnie to było fajne, że nic nie powiedział werbalnie tylko zostawił samą płaszczyznę niewerbalną, ale z wyczuciem i uczuciem. Gdyby mi od razu przy tej akcji zaproponował drinka czy spacerek, nie poszłabym w to, bo uważałabym za wręcz nachalne i zbyt bezpośrednie na pierwszy kontakt, w pierwszej sekundzie, a w tej wersji oryginalnej jednak zwrócił moją uwagę i gdyby dalej się to kontynuowało, to kto wie...

Z tym drinkiem od razu, to rzeczywiście przesadziłam ale jakiekolwiek zagadanie byłoby jak najbardziej wskazane, a tak w sumie to nie wiadomo o co mu chodziło. Ja kiedyś miałam nieco podobną sytuację ale wynikała ona z tego, że facet się pomylił i myślał, że ja to jego znajoma. No wiesz ciemno, tłum itd. Dlatego chwycił mnie za rękę ale potem powiedział, że wziął mnie za kogoś innego, odpowiedziałam, że nic się nie stało i tyle. W innych, podobnych, przypadkach jak facet podchodził i próbował wziąć mnie za rękę, to raczej po prostu chciał zaprosić do tańca. I taka sytuacja mi bardzo odpowiadała. Bez podchodów, czajenia się za plecami czy kocich ruchów wink

6,664

Odp: pozbawcie mnie zludzen, mam 36 lat
adela 07 napisał/a:
DeepAndBlue napisał/a:

Koralina, tu:

"Przypuśćmy, że jestem w klubie i są 2 przypadki:

A. koleś zbliża się do mnie od tyłu i łapie mnie za talię i próbuje ze mną tańczyć, czuję całe jego ciało z tyłu (pominę szczegóły)

B. podczas moich wygibasów na parkiecie koleś staje na sekundę przede mną, kładzie rękę na ramieniu, potem przesuwa do mojej dłoni, chwyta ją delikatnie i przez ten czas cały czas odchodzi, puszcza rękę i znika w tłumie.

Którą historię wybierzesz jako bardziej erotyczną?"

Edit: popieprzyłam kolejność w swojej odpowiedzi, więc od nowa. Najpierw druga i potem trzecia, czwarta, piąta... i potem pierwsza. O!

Be.

Adela! To skrajna nieostrożność z Twoje strony big_smile Trzeba było napisać "B" anie "Be." big_smile Dobrze, że nie dodałaś "Wybieram Be.", bo miałabyś pozamiatane i masowe maile big_smile

6,665

Odp: pozbawcie mnie zludzen, mam 36 lat

Zaraz zaraz, doprecyzujcie mi. W sytuacji A i B mówimy oczywiście o sytuacji, gdy jest to całkiem obcy mężczyzna, tak? Czyli oceniamy go tylko fizycznie ( wiadomo, dla każdej liczy się cis innego i coś innego może się podobac).
Jest to więc obcy całkiem mężczyzna, nigdy wcześniej nie widziany, spotkany dopiero w pubie. Czy wasze odpowiedzi dziewczyny i Bagiennik, odnosiły się do osoby, która występuje w sytuacji A i B ale jest dla was atrakcyjna fizyc,nie na pierwszy rzut oka, czy dotyczy też osób, które są nieatrakcyjne seksualnie dla was. Np mamy sytuację A , czujecie, że nagle ktoś was łapie od tyłu za talię, czujecie hego oddech za uchem, jego ciało przywiera do waszych pleców, na dole czujecie coś tam jeszcze świadczące o zainteresowaniu pana  , odwracacie się, a to dyszący, spocony, czerwony na twarzy, podchmielony osobnik, z rozchlestaną koszulą, która na dodatek wychodzi zza paska, noedomyty, bełkoczacy coś  pod nosem, czy w sytuacji B, bierze was ktoś za dłoń, znika w tłumie, a to facet o wyglądzie (i tu każda wkleja sobie faceta, który wywołuje w niej optycznie odruch odwrotu w tył, np taki Maliniak  z "Czterdziestolatka" bez obrazy dla aktora).
Wyobraźcie sobie, że taki Maliniak łapie Was za rękę, albo przyciska od tyłu, odwracacie się, a tu Maliniak.
Czy mówicie o sytuacjach, gdy optycznie facet wam się podoba?

6,666

Odp: pozbawcie mnie zludzen, mam 36 lat
Be. napisał/a:

Czyli śmiałe przekraczanie granic działa.

Nie wiem czy to przekraczanie granic. Zależy czy to jakieś nachalne obmacywanie czy delikatny dotyk. Dla mnie by to była zachęta do tańca,rozmowy i poznania się.Nic wiecej.Ale ogólnie to kojarzy mi się z młodymi latami i wspomnieniami.Teraz mam 37lat i od 19lat w związku,więc mogłoby się okazać(gdybym nagle została singielka),że w opisanej sytuacji jak dzikus uciekała bym z krzykiem smile

6,667

Odp: pozbawcie mnie zludzen, mam 36 lat

Żałosna1885
Gratuluję epickiego posta nr 6666. Zawsze się spóźnię, zawsze!

Ale miałam sen! tongue

XXX

Konfrontacja w realnym życiu, czyli konkretne czyjeś wspomnienie to jednak trochę inna rzecz niż abstrakcyjna fantazja wzięta z lakonicznego opisu, bo każdy może sobie dane sytuacje wyobrazić na różne sposoby, np podstawić odpowiednią lub nieodpowiednią osobę, a także inne szczegóły mogą się w każdej głowie inaczej dopisać do scenariusza smile

Np w sytuacji A moja wyobraźnia umieściła mnie w transie tanecznym, bo ja jestem lwem parkietu i taniec solo lubię, dla mnie to jak sport i ekspresja emocji. Zatem tańczę w takim transie i powiedzmy, że jestem w trakcie ekspresji czekającego nas niebytu w rytm zmysłowych utworów muzycznych... Nie ma mnie umysłem. A że mam radar w ciele to nie muszę patrzeć kto stoi za mną, wyczuwam to i to wyczuwanie jest ciekawym doświadczeniem, mogę np ocenić chemię bez oceniania wyglądu tylko na podstawie reakcji mojego ciała. Jak się odwrócę to poczucie mnie nie myli. Powiedzmy, że moje ciało reaguje tak, że się wzdrygam i odsuwam. Ale może być również tak, że ciała się polubią i moje plecy przeszyje przyjemny dreszcz a po nim ciepło i rozluźnienie. Także to nie jest sprawa analizy zagrożenia czy analiza znajomości. To jedynie reakcja ciała, która może być mądrzejsza od wszelkich procesów myślowych.

Ale czego mnie nauczyły sygnały płynące z ciała, te swobodne, nie powodowane żadnymi myślami, to że bardziej mogę polegać na nich właśnie niż na moim guście, czy też wszystkich świadomych tworach umysłu, analizach i racjonalizacjach. 

I potwierdzam, co Koralina napisała. Jeśli ktoś się dobrze bawi nie oznacza, że jest rozpustny. Można rzecz nawet, że można w dużej mierze zaspokoić swoje potrzeby takim tańcem i na tym poprzestać. A moje najbardziej puszczalskie koleżanki miały dwie lewe nogi do tańca i nie za bardzo rozumiały co mi się w tym podoba i zazwyczaj siedziały przy stoliku a mnie ciężko było z niego zdjąć a ps wciąż liczę na jednej dłoni wink Także jeśli Panowie uważają, że znajdą dobrą okazję na parkiecie to mogą się przeliczyć wink Czasem lepiej poszukać ich przy stoliku tongue

6,668

Odp: pozbawcie mnie zludzen, mam 36 lat
rossanka napisał/a:

Zaraz zaraz, doprecyzujcie mi. W sytuacji A i B mówimy oczywiście o sytuacji, gdy jest to całkiem obcy mężczyzna, tak? Czyli oceniamy go tylko fizycznie ( wiadomo, dla każdej liczy się cis innego i coś innego może się podobac).
Jest to więc obcy całkiem mężczyzna, nigdy wcześniej nie widziany, spotkany dopiero w pubie. Czy wasze odpowiedzi dziewczyny i Bagiennik, odnosiły się do osoby, która występuje w sytuacji A i B ale jest dla was atrakcyjna fizyc,nie na pierwszy rzut oka, czy dotyczy też osób, które są nieatrakcyjne seksualnie dla was. Np mamy sytuację A , czujecie, że nagle ktoś was łapie od tyłu za talię, czujecie hego oddech za uchem, jego ciało przywiera do waszych pleców, na dole czujecie coś tam jeszcze świadczące o zainteresowaniu pana  , odwracacie się, a to dyszący, spocony, czerwony na twarzy, podchmielony osobnik, z rozchlestaną koszulą, która na dodatek wychodzi zza paska, noedomyty, bełkoczacy coś  pod nosem, czy w sytuacji B, bierze was ktoś za dłoń, znika w tłumie, a to facet o wyglądzie (i tu każda wkleja sobie faceta, który wywołuje w niej optycznie odruch odwrotu w tył, np taki Maliniak  z "Czterdziestolatka" bez obrazy dla aktora).
Wyobraźcie sobie, że taki Maliniak łapie Was za rękę, albo przyciska od tyłu, odwracacie się, a tu Maliniak.
Czy mówicie o sytuacjach, gdy optycznie facet wam się podoba?

NIE Ross, nie psuj mi tego wspomnienia! :0
I tak, to obcy faceci, nie widziałam wcześniej jak wyglądali, więc nie wiem czy fajni czy niefajni. Przykład był prosty, okrojony całkiem z wizualnych przygotowań i opisów, które tu prezentujesz. Nie możesz tego rozwijać w tą negatywną stronę i obrazować, jakbyś od razu nakładała na facetów filtr, że są oblechami, spoconymi i śmierdzącymi (notabene żaden z nich taki się nie wydawał). Chciałam wyłuszczyć i okroić te doznania tylko do poznania zmysłowego, a konkretnie dotyku i jego wielowymiarowości.
Po Twoich odpowiedziach uznaję, że tu leży pies pogrzebany. Dotyk, bliskość jest dla Ciebie formą najwyższego oddania, zbyt wyniesiony na piedestał, za to wzrok, słuch i obserwacja wyznacznikiem wszystkiego co się w Twoim życiu dzieje. Drugi problem jest taki, że widzę, że jakiekolwiek relacje, jeśli do nich ma dojść, to muszą być przez Ciebie wypracowane, przemyślane i szczegółowo zaplanowane, bo inaczej do nich nie dojdzie. Strach, obawa przed nieznanym? Wszystkie etapy, które sobie narzucasz muszą być odhaczone inaczej kaplica. Kontrolujesz się cały czas i nie dajesz sobie szansy na otwarcie i uwolnienie zmysłowości, pierwotnych odczuć. Czy jest problem z puszczaniem emocji i doznaniem sensorycznym u Ciebie?
No i ogólnie, jeszcze jedno: z Twoich wypowiedzi wynika, że coś jest "0" (a nawet "-1") albo "1". Nie ma poziomów pośrednich - tak sobie, trochę tak, raczej nie, no nie wiem..., to zależy..., może gdyby... itd

6,669 Ostatnio edytowany przez Roxann (2022-06-03 13:35:32)

Odp: pozbawcie mnie zludzen, mam 36 lat
rossanka napisał/a:

Zaraz zaraz, doprecyzujcie mi. W sytuacji A i B mówimy oczywiście o sytuacji, gdy jest to całkiem obcy mężczyzna, tak? Czyli oceniamy go tylko fizycznie ( wiadomo, dla każdej liczy się cis innego i coś innego może się podobac).
Jest to więc obcy całkiem mężczyzna, nigdy wcześniej nie widziany, spotkany dopiero w pubie. Czy wasze odpowiedzi dziewczyny i Bagiennik, odnosiły się do osoby, która występuje w sytuacji A i B ale jest dla was atrakcyjna fizyc,nie na pierwszy rzut oka, czy dotyczy też osób, które są nieatrakcyjne seksualnie dla was. Np mamy sytuację A , czujecie, że nagle ktoś was łapie od tyłu za talię, czujecie hego oddech za uchem, jego ciało przywiera do waszych pleców, na dole czujecie coś tam jeszcze świadczące o zainteresowaniu pana  , odwracacie się, a to dyszący, spocony, czerwony na twarzy, podchmielony osobnik, z rozchlestaną koszulą, która na dodatek wychodzi zza paska, noedomyty, bełkoczacy coś  pod nosem, czy w sytuacji B, bierze was ktoś za dłoń, znika w tłumie, a to facet o wyglądzie (i tu każda wkleja sobie faceta, który wywołuje w niej optycznie odruch odwrotu w tył, np taki Maliniak  z "Czterdziestolatka" bez obrazy dla aktora).
Wyobraźcie sobie, że taki Maliniak łapie Was za rękę, albo przyciska od tyłu, odwracacie się, a tu Maliniak.
Czy mówicie o sytuacjach, gdy optycznie facet wam się podoba?

Wydaje mi się, że ogólne wrażenie ostatecznie będzie zależne od tego czy dany facet jest w naszym odczuciu atrakcyjny (fizycznie rzecz jasna na tamten moment), tylko że jak pisała Evergreen w danym momencie nawet dobrze nie widziała, jak wyglądali, więc to taka trochę zagadka.
Dlatego ja polecam moją, sprawdzoną strategię z "wyłapywaniem" wzrokiem z tłumu, wtedy tacy niechciani adoratorzy się właściwie nie zjawiają. I tak obcego faceta, tym bardziej w klubie, oceniamy z wyglądu "na pierwszy rzut oka" i chyba jesteśmy od razu w stanie stwierdzić czy ktoś nam się fizycznie podoba czy nie. Wtedy pozostaje nawiązanie kontaktu wzrokowego i już z górki. Z kolei jeśli zauważymy, że facet nie patrzy w nasza stronę czy wręcz ciągle spogląda na inną kobietę, to wiadomo, że pas i szukamy dalej wink Faceci, być może wbrew pozorom, tylko czekają na jakikolwiek gest ze strony kobiety bo wtedy wiedzą, że jest zielone, a przynajmniej pomarańczowe światło i nabierają odwagi by podejść, zagadać itd.
Takie podejście ma też inny duży plus, nie tylko my mamy pewną kontrolę nad tym co się wokół nas dzieje i z kim chcemy ten kontakt nawiązać ale też weryfikuje naszą atrakcyjność w drugą stronę. Oczywiście na tym etapie mówimy tylko o fizyczności, choć czasem obserwując zachowanie czy rozmowy, też można się sporo o kimś obcym dowiedzieć. Także jak już ktoś do nas podejdzie, to możemy być pewni, że przynajmniej fizycznie pasujemy sobie nawzajem, a to już dużo jak na początek.

6,670

Odp: pozbawcie mnie zludzen, mam 36 lat
DeepAndBlue napisał/a:

Żałosna1885
Gratuluję epickiego posta nr 6666. Zawsze się spóźnię, zawsze!

Ale miałam sen! tongue

XXX

Konfrontacja w realnym życiu, czyli konkretne czyjeś wspomnienie to jednak trochę inna rzecz niż abstrakcyjna fantazja wzięta z lakonicznego opisu, bo każdy może sobie dane sytuacje wyobrazić na różne sposoby, np podstawić odpowiednią lub nieodpowiednią osobę, a także inne szczegóły mogą się w każdej głowie inaczej dopisać do scenariusza smile

Np w sytuacji A moja wyobraźnia umieściła mnie w transie tanecznym, bo ja jestem lwem parkietu i taniec solo lubię, dla mnie to jak sport i ekspresja emocji. Zatem tańczę w takim transie i powiedzmy, że jestem w trakcie ekspresji czekającego nas niebytu w rytm zmysłowych utworów muzycznych... Nie ma mnie umysłem. A że mam radar w ciele to nie muszę patrzeć kto stoi za mną, wyczuwam to i to wyczuwanie jest ciekawym doświadczeniem, mogę np ocenić chemię bez oceniania wyglądu tylko na podstawie reakcji mojego ciała. Jak się odwrócę to poczucie mnie nie myli. Powiedzmy, że moje ciało reaguje tak, że się wzdrygam i odsuwam. Ale może być również tak, że ciała się polubią i moje plecy przeszyje przyjemny dreszcz a po nim ciepło i rozluźnienie. Także to nie jest sprawa analizy zagrożenia czy analiza znajomości. To jedynie reakcja ciała, która może być mądrzejsza od wszelkich procesów myślowych.

Ale czego mnie nauczyły sygnały płynące z ciała, te swobodne, nie powodowane żadnymi myślami, to że bardziej mogę polegać na nich właśnie niż na moim guście, czy też wszystkich świadomych tworach umysłu, analizach i racjonalizacjach. 

I potwierdzam, co Koralina napisała. Jeśli ktoś się dobrze bawi nie oznacza, że jest rozpustny. Można rzecz nawet, że można w dużej mierze zaspokoić swoje potrzeby takim tańcem i na tym poprzestać. A moje najbardziej puszczalskie koleżanki miały dwie lewe nogi do tańca i nie za bardzo rozumiały co mi się w tym podoba i zazwyczaj siedziały przy stoliku a mnie ciężko było z niego zdjąć a ps wciąż liczę na jednej dłoni wink Także jeśli Panowie uważają, że znajdą dobrą okazję na parkiecie to mogą się przeliczyć wink Czasem lepiej poszukać ich przy stoliku tongue

Kocham Cię Deep! smile Dokładnie o takie doznanie mi chodziło, czyściuteńko cielesne. Brawo!

6,671

Odp: pozbawcie mnie zludzen, mam 36 lat
Evergreen napisał/a:
rossanka napisał/a:

Zaraz zaraz, doprecyzujcie mi. W sytuacji A i B mówimy oczywiście o sytuacji, gdy jest to całkiem obcy mężczyzna, tak? Czyli oceniamy go tylko fizycznie ( wiadomo, dla każdej liczy się cis innego i coś innego może się podobac).
Jest to więc obcy całkiem mężczyzna, nigdy wcześniej nie widziany, spotkany dopiero w pubie. Czy wasze odpowiedzi dziewczyny i Bagiennik, odnosiły się do osoby, która występuje w sytuacji A i B ale jest dla was atrakcyjna fizyc,nie na pierwszy rzut oka, czy dotyczy też osób, które są nieatrakcyjne seksualnie dla was. Np mamy sytuację A , czujecie, że nagle ktoś was łapie od tyłu za talię, czujecie hego oddech za uchem, jego ciało przywiera do waszych pleców, na dole czujecie coś tam jeszcze świadczące o zainteresowaniu pana  , odwracacie się, a to dyszący, spocony, czerwony na twarzy, podchmielony osobnik, z rozchlestaną koszulą, która na dodatek wychodzi zza paska, noedomyty, bełkoczacy coś  pod nosem, czy w sytuacji B, bierze was ktoś za dłoń, znika w tłumie, a to facet o wyglądzie (i tu każda wkleja sobie faceta, który wywołuje w niej optycznie odruch odwrotu w tył, np taki Maliniak  z "Czterdziestolatka" bez obrazy dla aktora).
Wyobraźcie sobie, że taki Maliniak łapie Was za rękę, albo przyciska od tyłu, odwracacie się, a tu Maliniak.
Czy mówicie o sytuacjach, gdy optycznie facet wam się podoba?

NIE Ross, nie psuj mi tego wspomnienia! :0
I tak, to obcy faceci, nie widziałam wcześniej jak wyglądali, więc nie wiem czy fajni czy niefajni. Przykład był prosty, okrojony całkiem z wizualnych przygotowań i opisów, które tu prezentujesz. Nie możesz tego rozwijać w tą negatywną stronę i obrazować, jakbyś od razu nakładała na facetów filtr, że są oblechami, spoconymi i śmierdzącymi (notabene żaden z nich taki się nie wydawał). Chciałam wyłuszczyć i okroić te doznania tylko do poznania zmysłowego, a konkretnie dotyku i jego wielowymiarowości.
Po Twoich odpowiedziach uznaję, że tu leży pies pogrzebany. Dotyk, bliskość jest dla Ciebie formą najwyższego oddania, zbyt wyniesiony na piedestał, za to wzrok, słuch i obserwacja wyznacznikiem wszystkiego co się w Twoim życiu dzieje. Drugi problem jest taki, że widzę, że jakiekolwiek relacje, jeśli do nich ma dojść, to muszą być przez Ciebie wypracowane, przemyślane i szczegółowo zaplanowane, bo inaczej do nich nie dojdzie. Strach, obawa przed nieznanym? Wszystkie etapy, które sobie narzucasz muszą być odhaczone inaczej kaplica. Kontrolujesz się cały czas i nie dajesz sobie szansy na otwarcie i uwolnienie zmysłowości, pierwotnych odczuć. Czy jest problem z puszczaniem emocji i doznaniem sensorycznym u Ciebie?
No i ogólnie, jeszcze jedno: z Twoich wypowiedzi wynika, że coś jest "0" (a nawet "-1") albo "1". Nie ma poziomów pośrednich - tak sobie, trochę tak, raczej nie, no nie wiem..., to zależy..., może gdyby... itd

Dałabyś się pirwav takiemu Maliniakowi? Fizycznie i pod względem emocjonalnym?

6,672

Odp: pozbawcie mnie zludzen, mam 36 lat
Evergreen napisał/a:
M!ri napisał/a:
Evergreen napisał/a:

M!ri myślę, że powinnaś dołączyć do naszej dyskusji w sprawie Rossanki. Odpowiedź żadna również jest w opcjach odpowiedzi.

Ten wątek generuje posty w takim tempie że trudno nadążyć wink

Ale rozumiem odczucia Rossanki. Jak mężczyzna za szybko skraca dystans to mam ochotę uciekać.

big_smile no, są dni, że się dzieje, że też nie ogarniam kto do kogo, kogo czytać kogo ignorować big_smile
Tutaj mamy z Rossanką podstawową barierę, że ogólnie można powiedzieć wszyscy mamy podobne odczucia i proponujemy Ross pewne rozwiązania, które dla nas może i ekstra, ale dla niej to jest kosmos. Przydałaby się osoba, która ma podobne odczucia i myśli podobnie i powie nam, jak ona sobie radzi w tej czy innej sytuacji.
Nie spodziewałam się, że głupia ankietka z historyjek (mimo, że celowo wybrałam te historie, bo chciałam poznać odczucia Ross w stosunku do tematu sensualności, seksualności, otwartości w relacjach) spowoduje takie ładne zobrazowanie ludzkich głębokich uczuć i pragnień lub strachu i wstrętu smile

Mam teorię (która oczywiście może być błędna) że Rossanka czuje pożądanie do mężczyzn niedostępnych. Czy to faktycznie (zajęci) czy emocjonalnie (niezainteresowani, ostatni związek).

Ideałem okazałby się ktoś kto uwodziłby powoli, push&pull, trochę przytrzymałby Rossankę w niepewności.

Warunki muszą pozwalać na poznanie się i spotykanie na neutralnym gruncie i w ogóle w innym celu, bez presji - kółko zainteresowań, klub sportowy itp.

6,673

Odp: pozbawcie mnie zludzen, mam 36 lat

...i tak to powinno wyglądać...zryte czasy...

6,674

Odp: pozbawcie mnie zludzen, mam 36 lat
rossanka napisał/a:
Evergreen napisał/a:
rossanka napisał/a:

Zaraz zaraz, doprecyzujcie mi. W sytuacji A i B mówimy oczywiście o sytuacji, gdy jest to całkiem obcy mężczyzna, tak? Czyli oceniamy go tylko fizycznie ( wiadomo, dla każdej liczy się cis innego i coś innego może się podobac).
Jest to więc obcy całkiem mężczyzna, nigdy wcześniej nie widziany, spotkany dopiero w pubie. Czy wasze odpowiedzi dziewczyny i Bagiennik, odnosiły się do osoby, która występuje w sytuacji A i B ale jest dla was atrakcyjna fizyc,nie na pierwszy rzut oka, czy dotyczy też osób, które są nieatrakcyjne seksualnie dla was. Np mamy sytuację A , czujecie, że nagle ktoś was łapie od tyłu za talię, czujecie hego oddech za uchem, jego ciało przywiera do waszych pleców, na dole czujecie coś tam jeszcze świadczące o zainteresowaniu pana  , odwracacie się, a to dyszący, spocony, czerwony na twarzy, podchmielony osobnik, z rozchlestaną koszulą, która na dodatek wychodzi zza paska, noedomyty, bełkoczacy coś  pod nosem, czy w sytuacji B, bierze was ktoś za dłoń, znika w tłumie, a to facet o wyglądzie (i tu każda wkleja sobie faceta, który wywołuje w niej optycznie odruch odwrotu w tył, np taki Maliniak  z "Czterdziestolatka" bez obrazy dla aktora).
Wyobraźcie sobie, że taki Maliniak łapie Was za rękę, albo przyciska od tyłu, odwracacie się, a tu Maliniak.
Czy mówicie o sytuacjach, gdy optycznie facet wam się podoba?

NIE Ross, nie psuj mi tego wspomnienia! :0
I tak, to obcy faceci, nie widziałam wcześniej jak wyglądali, więc nie wiem czy fajni czy niefajni. Przykład był prosty, okrojony całkiem z wizualnych przygotowań i opisów, które tu prezentujesz. Nie możesz tego rozwijać w tą negatywną stronę i obrazować, jakbyś od razu nakładała na facetów filtr, że są oblechami, spoconymi i śmierdzącymi (notabene żaden z nich taki się nie wydawał). Chciałam wyłuszczyć i okroić te doznania tylko do poznania zmysłowego, a konkretnie dotyku i jego wielowymiarowości.
Po Twoich odpowiedziach uznaję, że tu leży pies pogrzebany. Dotyk, bliskość jest dla Ciebie formą najwyższego oddania, zbyt wyniesiony na piedestał, za to wzrok, słuch i obserwacja wyznacznikiem wszystkiego co się w Twoim życiu dzieje. Drugi problem jest taki, że widzę, że jakiekolwiek relacje, jeśli do nich ma dojść, to muszą być przez Ciebie wypracowane, przemyślane i szczegółowo zaplanowane, bo inaczej do nich nie dojdzie. Strach, obawa przed nieznanym? Wszystkie etapy, które sobie narzucasz muszą być odhaczone inaczej kaplica. Kontrolujesz się cały czas i nie dajesz sobie szansy na otwarcie i uwolnienie zmysłowości, pierwotnych odczuć. Czy jest problem z puszczaniem emocji i doznaniem sensorycznym u Ciebie?
No i ogólnie, jeszcze jedno: z Twoich wypowiedzi wynika, że coś jest "0" (a nawet "-1") albo "1". Nie ma poziomów pośrednich - tak sobie, trochę tak, raczej nie, no nie wiem..., to zależy..., może gdyby... itd

Dałabyś się pirwav takiemu Maliniakowi? Fizycznie i pod względem emocjonalnym?

No raczej nie, ale nie wyobrażam sobie niczego w tym przypadku, nie nakładam na to takich wizualizacji czy ktoś jest oblechem, mordercą, gwałcicielem kotków czy coś innego. Liczą się w tych przykładach TYLKO doznania FIZYCZNE idące z ciała, nie ma tam nic a nic umysłu, analiz itp. To co skumała Deep w ostatnim poście. Ale mogę założyć, że niezależnie czy byłby to Maliniak czy ktokolwiek i jeśli umiałby posłużyć się tym dotykiem, gestem właściwie, to naprawdę miałby szanse na kontynuację. Strefa wizualna nie jest dla mnie aż tak istotna. Ma jakieś niewielkie znaczenie, i pewnie mało urodziwi musieliby włożyć więcej wysiłku lub też zaskoczyć mnie inną strefą, aby zyskać moje zainteresowanie, ale nie wyrzucam gości na margines. Zatańczyłabyś z zamkniętymi oczami w klubie? Bo ja, może z lekką obawą, ale mogłabym. Bo nie boję się tej zmysłowości, bo jestem świadoma i sobie pozwalam, potrafię się zatracić i wejść w trans, odpłynąć (znowu tu Deep też pisała o tym). Nie o to chodzi, że masz teraz rozkaz, aby się taka stać - nie! Tak się nigdy nie stanie i to jest oczywiste, ale może Twoje życie tak się toczyło, bo nie pozwalałaś sobie na to otwarcie siebie. Nie dla kogoś tylko dla samej siebie, bez kontroli, bez analiz.

6,675

Odp: pozbawcie mnie zludzen, mam 36 lat
Evergreen napisał/a:
rossanka napisał/a:
Evergreen napisał/a:

NIE Ross, nie psuj mi tego wspomnienia! :0
I tak, to obcy faceci, nie widziałam wcześniej jak wyglądali, więc nie wiem czy fajni czy niefajni. Przykład był prosty, okrojony całkiem z wizualnych przygotowań i opisów, które tu prezentujesz. Nie możesz tego rozwijać w tą negatywną stronę i obrazować, jakbyś od razu nakładała na facetów filtr, że są oblechami, spoconymi i śmierdzącymi (notabene żaden z nich taki się nie wydawał). Chciałam wyłuszczyć i okroić te doznania tylko do poznania zmysłowego, a konkretnie dotyku i jego wielowymiarowości.
Po Twoich odpowiedziach uznaję, że tu leży pies pogrzebany. Dotyk, bliskość jest dla Ciebie formą najwyższego oddania, zbyt wyniesiony na piedestał, za to wzrok, słuch i obserwacja wyznacznikiem wszystkiego co się w Twoim życiu dzieje. Drugi problem jest taki, że widzę, że jakiekolwiek relacje, jeśli do nich ma dojść, to muszą być przez Ciebie wypracowane, przemyślane i szczegółowo zaplanowane, bo inaczej do nich nie dojdzie. Strach, obawa przed nieznanym? Wszystkie etapy, które sobie narzucasz muszą być odhaczone inaczej kaplica. Kontrolujesz się cały czas i nie dajesz sobie szansy na otwarcie i uwolnienie zmysłowości, pierwotnych odczuć. Czy jest problem z puszczaniem emocji i doznaniem sensorycznym u Ciebie?
No i ogólnie, jeszcze jedno: z Twoich wypowiedzi wynika, że coś jest "0" (a nawet "-1") albo "1". Nie ma poziomów pośrednich - tak sobie, trochę tak, raczej nie, no nie wiem..., to zależy..., może gdyby... itd

Dałabyś się pirwav takiemu Maliniakowi? Fizycznie i pod względem emocjonalnym?

No raczej nie, ale nie wyobrażam sobie niczego w tym przypadku, nie nakładam na to takich wizualizacji czy ktoś jest oblechem, mordercą, gwałcicielem kotków czy coś innego. Liczą się w tych przykładach TYLKO doznania FIZYCZNE idące z ciała, nie ma tam nic a nic umysłu, analiz itp. To co skumała Deep w ostatnim poście. Ale mogę założyć, że niezależnie czy byłby to Maliniak czy ktokolwiek i jeśli umiałby posłużyć się tym dotykiem, gestem właściwie, to naprawdę miałby szanse na kontynuację. Strefa wizualna nie jest dla mnie aż tak istotna. Ma jakieś niewielkie znaczenie, i pewnie mało urodziwi musieliby włożyć więcej wysiłku lub też zaskoczyć mnie inną strefą, aby zyskać moje zainteresowanie, ale nie wyrzucam gości na margines. Zatańczyłabyś z zamkniętymi oczami w klubie? Bo ja, może z lekką obawą, ale mogłabym. Bo nie boję się tej zmysłowości, bo jestem świadoma i sobie pozwalam, potrafię się zatracić i wejść w trans, odpłynąć (znowu tu Deep też pisała o tym). Nie o to chodzi, że masz teraz rozkaz, aby się taka stać - nie! Tak się nigdy nie stanie i to jest oczywiste, ale może Twoje życie tak się toczyło, bo nie pozwalałaś sobie na to otwarcie siebie. Nie dla kogoś tylko dla samej siebie, bez kontroli, bez analiz.

Zatanczylabym z zamkniętymi oczami ale zależy z kim. Dla mnie liczy się konkretną osobą a nie ciało obojętnie kogo.

6,676

Odp: pozbawcie mnie zludzen, mam 36 lat
DeepAndBlue napisał/a:

Żałosna1885
Gratuluję epickiego posta nr 6666. Zawsze się spóźnię, zawsze!

Ale miałam sen! tongue

XXX

Konfrontacja w realnym życiu, czyli konkretne czyjeś wspomnienie to jednak trochę inna rzecz niż abstrakcyjna fantazja wzięta z lakonicznego opisu, bo każdy może sobie dane sytuacje wyobrazić na różne sposoby, np podstawić odpowiednią lub nieodpowiednią osobę, a także inne szczegóły mogą się w każdej głowie inaczej dopisać do scenariusza smile

Np w sytuacji A moja wyobraźnia umieściła mnie w transie tanecznym, bo ja jestem lwem parkietu i taniec solo lubię, dla mnie to jak sport i ekspresja emocji. Zatem tańczę w takim transie i powiedzmy, że jestem w trakcie ekspresji czekającego nas niebytu w rytm zmysłowych utworów muzycznych... Nie ma mnie umysłem. A że mam radar w ciele to nie muszę patrzeć kto stoi za mną, wyczuwam to i to wyczuwanie jest ciekawym doświadczeniem, mogę np ocenić chemię bez oceniania wyglądu tylko na podstawie reakcji mojego ciała. Jak się odwrócę to poczucie mnie nie myli. Powiedzmy, że moje ciało reaguje tak, że się wzdrygam i odsuwam. Ale może być również tak, że ciała się polubią i moje plecy przeszyje przyjemny dreszcz a po nim ciepło i rozluźnienie. Także to nie jest sprawa analizy zagrożenia czy analiza znajomości. To jedynie reakcja ciała, która może być mądrzejsza od wszelkich procesów myślowych.

Ale czego mnie nauczyły sygnały płynące z ciała, te swobodne, nie powodowane żadnymi myślami, to że bardziej mogę polegać na nich właśnie niż na moim guście, czy też wszystkich świadomych tworach umysłu, analizach i racjonalizacjach. 

I potwierdzam, co Koralina napisała. Jeśli ktoś się dobrze bawi nie oznacza, że jest rozpustny. Można rzecz nawet, że można w dużej mierze zaspokoić swoje potrzeby takim tańcem i na tym poprzestać. A moje najbardziej puszczalskie koleżanki miały dwie lewe nogi do tańca i nie za bardzo rozumiały co mi się w tym podoba i zazwyczaj siedziały przy stoliku a mnie ciężko było z niego zdjąć a ps wciąż liczę na jednej dłoni wink Także jeśli Panowie uważają, że znajdą dobrą okazję na parkiecie to mogą się przeliczyć wink Czasem lepiej poszukać ich przy stoliku tongue

Dzięki smile Też tak myślę.

6,677 Ostatnio edytowany przez Roxann (2022-06-03 13:46:27)

Odp: pozbawcie mnie zludzen, mam 36 lat
Evergreen napisał/a:

No raczej nie, ale nie wyobrażam sobie niczego w tym przypadku, nie nakładam na to takich wizualizacji czy ktoś jest oblechem, mordercą, gwałcicielem kotków czy coś innego. Liczą się w tych przykładach TYLKO doznania FIZYCZNE idące z ciała, nie ma tam nic a nic umysłu, analiz itp. To co skumała Deep w ostatnim poście. Ale mogę założyć, że niezależnie czy byłby to Maliniak czy ktokolwiek i jeśli umiałby posłużyć się tym dotykiem, gestem właściwie, to naprawdę miałby szanse na kontynuację. Strefa wizualna nie jest dla mnie aż tak istotna. Ma jakieś niewielkie znaczenie, i pewnie mało urodziwi musieliby włożyć więcej wysiłku lub też zaskoczyć mnie inną strefą, aby zyskać moje zainteresowanie, ale nie wyrzucam gości na margines. Zatańczyłabyś z zamkniętymi oczami w klubie? Bo ja, może z lekką obawą, ale mogłabym. Bo nie boję się tej zmysłowości, bo jestem świadoma i sobie pozwalam, potrafię się zatracić i wejść w trans, odpłynąć (znowu tu Deep też pisała o tym). Nie o to chodzi, że masz teraz rozkaz, aby się taka stać - nie! Tak się nigdy nie stanie i to jest oczywiste, ale może Twoje życie tak się toczyło, bo nie pozwalałaś sobie na to otwarcie siebie. Nie dla kogoś tylko dla samej siebie, bez kontroli, bez analiz.

Gdyby chodziło o doznania czysto fizyczne bez założenia, że znajomość może się rozwinąć w coś więcej, to jak dla mnie ktoś, kto świetnie tańczy mógłby sprawić, że bym się "zatraciła" w tańcu oczywiście. Kiedyś na jakiejś uroczystości (nie był to klub) jakiś facet poprosił mnie do tańca. Okazał się tak świetnym tancerzem, że dosłownie odpłynęłam. No ale chyba trudno by mi było odpłynąć w dzisiejszych parkietowych pląsach, jestem zdecydowaną fanką tańców towarzyskich, walca, tanga, rumby itd. wink

6,678 Ostatnio edytowany przez DeepAndBlue (2022-06-03 13:50:01)

Odp: pozbawcie mnie zludzen, mam 36 lat

Ja uważam, że ciało to też ktoś, a zwłaszcza nazwijmy to wibracje, sposób oddziaływania, poruszania się, dotyku to wszystko wypływa z osoby, jaka ta osoba jest a niekoniecznie jak wygląda. Bo to ciało porusza konkretna osoba, w tym konkretnym ciele mieszka ten konkretny duch, zatem nie samo ciało przyprawia o dreszcze grozy czy rozkoszy ale duch który w tym ciele mieszka i nim porusza.

Edit: stąd np atrakcyjny wizualnie facet może na mnie nie działać a nieatrakcyjny wizualnie tak. Np byłam na męskim striptizie i była to rozrywka bez kisielu w majtkach, wesoło ale jak na komedii a już kolega z klasy, którego całe technikum nie specjalnie widziałam, kiedy na studniówce poprosił mnie do tańca to o mój Boże wink co to się działo. Po 8 piosenkach musiałam uciec do stolika się czegoś napić. Tak wypiękniał mi w oczach, że huh wink

6,679

Odp: pozbawcie mnie zludzen, mam 36 lat
M!ri napisał/a:
Evergreen napisał/a:
M!ri napisał/a:

Ten wątek generuje posty w takim tempie że trudno nadążyć wink

Ale rozumiem odczucia Rossanki. Jak mężczyzna za szybko skraca dystans to mam ochotę uciekać.

big_smile no, są dni, że się dzieje, że też nie ogarniam kto do kogo, kogo czytać kogo ignorować big_smile
Tutaj mamy z Rossanką podstawową barierę, że ogólnie można powiedzieć wszyscy mamy podobne odczucia i proponujemy Ross pewne rozwiązania, które dla nas może i ekstra, ale dla niej to jest kosmos. Przydałaby się osoba, która ma podobne odczucia i myśli podobnie i powie nam, jak ona sobie radzi w tej czy innej sytuacji.
Nie spodziewałam się, że głupia ankietka z historyjek (mimo, że celowo wybrałam te historie, bo chciałam poznać odczucia Ross w stosunku do tematu sensualności, seksualności, otwartości w relacjach) spowoduje takie ładne zobrazowanie ludzkich głębokich uczuć i pragnień lub strachu i wstrętu smile

Mam teorię (która oczywiście może być błędna) że Rossanka czuje pożądanie do mężczyzn niedostępnych. Czy to faktycznie (zajęci) czy emocjonalnie (niezainteresowani, ostatni związek).

Ideałem okazałby się ktoś kto uwodziłby powoli, push&pull, trochę przytrzymałby Rossankę w niepewności.

No pewnie byłoby to ideałem, ale Ross nie ma nad tym kontroli i tylko czeka na akcję drugiej strony, jest stroną zdecydowanie bierną, taką do zaopiekowania. A jeśli faceci też chcą mieć jakieś sygnały, najczęściej dość jasne i wynikające również z fizyczności, jakiegoś spontanicznego dotyku, a Ross tego nie dzierży, to ta komunikacja może zostać zakłócona lub demotywująca. Pomijam, że taki zorientowany koleś w technikach uwodzenia Rossanki, może się nie pojawić lub nie umieć tak zagrać, a smaczny kąsek może zniknąć z radaru sad

M!ri napisał/a:

Warunki muszą pozwalać na poznanie się i spotykanie na neutralnym gruncie i w ogóle w innym celu, bez presji - kółko zainteresowań, klub sportowy itp.

No tu wtedy na spokojnie, intelektualnie (w kółku zainteresowań oczywiście) co może by Rossance pasowało, ale ona szuka też "chemii" i wizualnych doznań, które również mogą się tu nie zdarzyć i znowu przejdzie do kolegowania.

6,680

Odp: pozbawcie mnie zludzen, mam 36 lat
DeepAndBlue napisał/a:

Ja uważam, że ciało to też ktoś, a zwłaszcza nazwijmy to wibracje, sposób oddziaływania, poruszania się, dotyku to wszystko wypływa z osoby, jaka ta osoba jest a niekoniecznie jak wygląda. Bo to ciało porusza konkretna osoba, w tym konkretnym ciele mieszka ten konkretny duch, zatem nie samo ciało przyprawia o dreszcze grozy czy rozkoszy ale duch który w tym ciele mieszka i nim porusza.

Edit: stąd np atrakcyjny wizualnie facet może na mnie nie działać a nieatrakcyjny wizualnie tak. Np byłam na męskim striptizie i była to rozrywka bez kisielu w majtkach, wesoło ale jak na komedii a już kolega z klasy, którego całe technikum nie specjalnie widziałam, kiedy na studniówce poprosił mnie do tańca to o mój Boże wink co to się działo. Po 8 piosenkach musiałam uciec do stolika się czegoś napić. Tak wypiękniał mi w oczach, że huh wink

Ja tu pisze o przykładach, jak nie masz ochoty iść z kimś do łóżka. Jak się ochota u Ciebie pojawi to nie ma tematu.
Co robisz, jak nie czujesz pożądania do danej osoby, mija czas i nic.. jak się wtedy zmuszasz do seksu?
Bo cały czas opisujesz jak czujesz pożądanie i dalej się dzieje, przy czym nie musi ono być od razu ale musi być w którymś momencie.

6,681

Odp: pozbawcie mnie zludzen, mam 36 lat

No to kolega z pracy, mega przystojny ale taki dureń, że nie czułam prawie nic pożądania. Dużo gadał i się fleksował, pokazywał co to nie on i był zazdrosny o wizualnie brzydszych ale wzbudzających żeńska ciekawość. To my nawet nie mieliśmy żadnych intymnych sytuacji. Ani tych małych ani tym bardziej dużych. To jak tych małych nie było to gdzie tam do łóżka? Przepaść. Więc do niczego zmuszać się nie musiałam, bo nie było potrzeby. Jednak jakiekolwiek choćby najmniejsze pożądanie było budowane od małych rzeczy, pocałunek, taniec, jakieś rozmowy, drobne gesty... Jeśli takie coś się nie wydarzyło to żadna strona nawet nie dążyła do czegoś więcej.
Ale jeśli chodzi Ci o sytuację, że ktoś do Ciebie czuje bez wzajemności to dla mnie podejrzana sprawa i nie ufam takiemu czemuś. Bo jeśli tylko jedno ciało reaguje a drugie zupełnie ani drgnie to dla mnie jest sygnał, że nie chodzi o naszą interakcję a bardziej jestem przedmiotem, który jak lalka komuś wystarczy do zaspokojenia potrzeb choćby i bez wzajemności. To nie, takie coś odpada i niech facet szuka dalej szczęścia, nie jestem zabawką erotyczną.

6,682

Odp: pozbawcie mnie zludzen, mam 36 lat

Gdzieś tu były tematy o zlotach, rozważcie to wink

6,683

Odp: pozbawcie mnie zludzen, mam 36 lat
rossanka napisał/a:
DeepAndBlue napisał/a:

Ja uważam, że ciało to też ktoś, a zwłaszcza nazwijmy to wibracje, sposób oddziaływania, poruszania się, dotyku to wszystko wypływa z osoby, jaka ta osoba jest a niekoniecznie jak wygląda. Bo to ciało porusza konkretna osoba, w tym konkretnym ciele mieszka ten konkretny duch, zatem nie samo ciało przyprawia o dreszcze grozy czy rozkoszy ale duch który w tym ciele mieszka i nim porusza.

Edit: stąd np atrakcyjny wizualnie facet może na mnie nie działać a nieatrakcyjny wizualnie tak. Np byłam na męskim striptizie i była to rozrywka bez kisielu w majtkach, wesoło ale jak na komedii a już kolega z klasy, którego całe technikum nie specjalnie widziałam, kiedy na studniówce poprosił mnie do tańca to o mój Boże wink co to się działo. Po 8 piosenkach musiałam uciec do stolika się czegoś napić. Tak wypiękniał mi w oczach, że huh wink

Ja tu pisze o przykładach, jak nie masz ochoty iść z kimś do łóżka. Jak się ochota u Ciebie pojawi to nie ma tematu.
Co robisz, jak nie czujesz pożądania do danej osoby, mija czas i nic.. jak się wtedy zmuszasz do seksu?
Bo cały czas opisujesz jak czujesz pożądanie i dalej się dzieje, przy czym nie musi ono być od razu ale musi być w którymś momencie.

Żeby z kimś pójść do łóżka, to między tym wstępnym pożądaniem a samym łóżkiem to jeszcze się wiele musi zdarzyć. Tu mamy impuls i chęć do kontynuacji, a łóżko to jeszcze daleka droga (no dobra, dla niektórych niedaleka), wszystko zależy od akcji i ilości i jakości sytuacji dotykowych lub postawy kandydata. Nie da się tego 0-1 określić, co i jak ma przebiegać, aby dojść do finału. Na kogoś działa  coś, na kogoś innego działa coś innego. Co działa na Ciebie Ross? Jak zdobył Cię ten NN ze związku?

6,684

Odp: pozbawcie mnie zludzen, mam 36 lat

smile

6,685

Odp: pozbawcie mnie zludzen, mam 36 lat
DeepAndBlue napisał/a:

smile

Dobra kumam tongue Zamykam się.

6,686

Odp: pozbawcie mnie zludzen, mam 36 lat
Evergreen napisał/a:
DeepAndBlue napisał/a:

smile

Dobra kumam tongue Zamykam się.

Hehe smile Akurat ten werset wyłapałaś? Miałam go zacytować ale zaczęły mi się literki pieprzyć przy "unnecessary" i zaniechałam smile

"Words are very unne(blob blob blob)..." big_smile

6,687 Ostatnio edytowany przez rossanka (2022-06-03 14:31:33)

Odp: pozbawcie mnie zludzen, mam 36 lat
Evergreen napisał/a:
rossanka napisał/a:
DeepAndBlue napisał/a:

Ja uważam, że ciało to też ktoś, a zwłaszcza nazwijmy to wibracje, sposób oddziaływania, poruszania się, dotyku to wszystko wypływa z osoby, jaka ta osoba jest a niekoniecznie jak wygląda. Bo to ciało porusza konkretna osoba, w tym konkretnym ciele mieszka ten konkretny duch, zatem nie samo ciało przyprawia o dreszcze grozy czy rozkoszy ale duch który w tym ciele mieszka i nim porusza.

Edit: stąd np atrakcyjny wizualnie facet może na mnie nie działać a nieatrakcyjny wizualnie tak. Np byłam na męskim striptizie i była to rozrywka bez kisielu w majtkach, wesoło ale jak na komedii a już kolega z klasy, którego całe technikum nie specjalnie widziałam, kiedy na studniówce poprosił mnie do tańca to o mój Boże wink co to się działo. Po 8 piosenkach musiałam uciec do stolika się czegoś napić. Tak wypiękniał mi w oczach, że huh wink

Ja tu pisze o przykładach, jak nie masz ochoty iść z kimś do łóżka. Jak się ochota u Ciebie pojawi to nie ma tematu.
Co robisz, jak nie czujesz pożądania do danej osoby, mija czas i nic.. jak się wtedy zmuszasz do seksu?
Bo cały czas opisujesz jak czujesz pożądanie i dalej się dzieje, przy czym nie musi ono być od razu ale musi być w którymś momencie.

Żeby z kimś pójść do łóżka, to między tym wstępnym pożądaniem a samym łóżkiem to jeszcze się wiele musi zdarzyć. Tu mamy impuls i chęć do kontynuacji, a łóżko to jeszcze daleka droga (no dobra, dla niektórych niedaleka), wszystko zależy od akcji i ilości i jakości sytuacji dotykowych lub postawy kandydata. Nie da się tego 0-1 określić, co i jak ma przebiegać, aby dojść do finału. Na kogoś działa  coś, na kogoś innego działa coś innego. Co działa na Ciebie Ross? Jak zdobył Cię ten NN ze związku?

Normalnie. Chciał się spotykać, a ja się zgodziłam i tak długo się spotykałam, czekałam aż u mnie też zaczęło iskrzyc. W znaczeniu, że nie brzydził mnie.

6,688

Odp: pozbawcie mnie zludzen, mam 36 lat

Iskrzyć w znaczeniu, że nie brzydzi to trochę za mało jak dla mnie smile

6,689

Odp: pozbawcie mnie zludzen, mam 36 lat

Kontynuuje:
Na poczatku działało na mnie to, że był opiekuńczy i troskliwy, ale nie ciepłe kluchy, dobrze się ba razem rozmawiało i czułam się bezpiecznie i spokojnie. I lubiłam jego dotyk.

6,690

Odp: pozbawcie mnie zludzen, mam 36 lat
DeepAndBlue napisał/a:

Iskrzyć w znaczeniu, że nie brzydzi to trochę za mało jak dla mnie smile

Nie ma nic pośrodku. Albo Cię brzydzi albo przyciąga .
Co czujesz myśląc o seksie z: aseksualnym dla ciebie kolegą, tym 75 latkiem mieszkającym na parterze, albo z tym irytującym o piskliwym głosie plotkarzem z pracy, czy z tym gburowatym facetem, który pracuje w żabce? Obrzydzenie? Pytam o sam seks, bo przecież w normalnym życiu te isoby Cię nie brzydzą, jedne lubisz bardziej, inne mniej ale już jak ma dojść do seksu to byś się mocno zastanowiła. Nawet jakby Cię prosili o ten seks.
A już mężczyzna którego towarzystwo lubisz i działa na Ciebie fizycznie, tu już inna sprawa. Tu seks mógłby być, więc masz i iskrzenie.

6,691

Odp: pozbawcie mnie zludzen, mam 36 lat
rossanka napisał/a:

Normalnie. Chciał się spotykać, a ja się zgodziłam i tak długo się spotykałam, czekałam aż u mnie też zaczęło iskrzyc. W znaczeniu, że nie brzydził mnie.

Mnie brzydzą tylko nieumyci bezdomni, stali bywalcy budek z piwem, dresiarze, niehigieniczni, oblechy z komunikacji publicznej. Reszta jest neutralna. Każdy mój związek czy relacja zaczynała się inaczej, więc trudno mi powiedzieć co jest normalne. Tak jakoś brzmi to... smutno, co napisałaś. Może powinnaś przypomnieć sobie co Cię doprowadziło do tego "iskrzenia" jakie jego gesty i zachowania. Podczas tego spotykania zanim zaiskrzyło to był jakiś dotyk, pocałunki itp?

6,692

Odp: pozbawcie mnie zludzen, mam 36 lat

Ok, już lepiej to brzmi smile I moim zdaniem nie ma co od tego odchodzić. Zmuszać się do kogoś na kogo nasze ciało reaguje źle lub obojętnie? O, nie! Nie i nie. Np ktoś Cię dotyka a Tobie się nie podoba to nie. Ale jeśli z kimś nie miałaś żadnych takich gestów to jak się pojawią to potrafi zaskoczyć.

6,693

Odp: pozbawcie mnie zludzen, mam 36 lat
rossanka napisał/a:
DeepAndBlue napisał/a:

Iskrzyć w znaczeniu, że nie brzydzi to trochę za mało jak dla mnie smile

Nie ma nic pośrodku. Albo Cię brzydzi albo przyciąga .
Co czujesz myśląc o seksie z: aseksualnym dla ciebie kolegą, tym 75 latkiem mieszkającym na parterze, albo z tym irytującym o piskliwym głosie plotkarzem z pracy, czy z tym gburowatym facetem, który pracuje w żabce? Obrzydzenie? Pytam o sam seks, bo przecież w normalnym życiu te isoby Cię nie brzydzą, jedne lubisz bardziej, inne mniej ale już jak ma dojść do seksu to byś się mocno zastanowiła. Nawet jakby Cię prosili o ten seks.
A już mężczyzna którego towarzystwo lubisz i działa na Ciebie fizycznie, tu już inna sprawa. Tu seks mógłby być, więc masz i iskrzenie.

Ty, ale serio analizujesz wszystkich tych ludzi pod względem pójścia do łóżka? Ja widzę najpierw jakiegoś człowieka, a to czy zbuduje się miedzy nami jakaś intymność z dotykiem itp. to inna sprawa, potem ewentualnie po jakimś czasie mogę pomyśleć o jakimś łóżku. Są tacy, co skracają ten dystans, ale wcześniej miałam z nimi kontakt słowny i akcja idzie szybciej. W każdym razie patrząc na kolesi: czy anioł z nieba czy oblech z budki z piwem nigdy nie przyszłaby mi do głowy akcja łóżko.
Nie możesz tylko kategoryzować ludzi na 0 lub 1 (brzydzi lub przyciąga). Ja Cię brzydzę czy przyciągam, Ross? big_smile Nie widziałaś mnie przecież tongue

6,694

Odp: pozbawcie mnie zludzen, mam 36 lat

U mnie też jest najpierw i zazwyczaj neutralność. Dopiero mogę się brzydzić jak ktoś mnie zaczepia sugestywnie i nachalnie, bez rozumienia odmowy i działa na mnie odpychająco. Nie patrzę na menela i nie mam myśli czy szarpałaby czy nie a raczej mam refleksje na temat upadku człowieka, może trochę bezradnego współczucia, które nie leży na półce "seks" w ogóle.

6,695

Odp: pozbawcie mnie zludzen, mam 36 lat
Evergreen napisał/a:
rossanka napisał/a:
DeepAndBlue napisał/a:

Iskrzyć w znaczeniu, że nie brzydzi to trochę za mało jak dla mnie smile

Nie ma nic pośrodku. Albo Cię brzydzi albo przyciąga .
Co czujesz myśląc o seksie z: aseksualnym dla ciebie kolegą, tym 75 latkiem mieszkającym na parterze, albo z tym irytującym o piskliwym głosie plotkarzem z pracy, czy z tym gburowatym facetem, który pracuje w żabce? Obrzydzenie? Pytam o sam seks, bo przecież w normalnym życiu te isoby Cię nie brzydzą, jedne lubisz bardziej, inne mniej ale już jak ma dojść do seksu to byś się mocno zastanowiła. Nawet jakby Cię prosili o ten seks.
A już mężczyzna którego towarzystwo lubisz i działa na Ciebie fizycznie, tu już inna sprawa. Tu seks mógłby być, więc masz i iskrzenie.

Ty, ale serio analizujesz wszystkich tych ludzi pod względem pójścia do łóżka? Ja widzę najpierw jakiegoś człowieka, a to czy zbuduje się miedzy nami jakaś intymność z dotykiem itp. to inna sprawa, potem ewentualnie po jakimś czasie mogę pomyśleć o jakimś łóżku. Są tacy, co skracają ten dystans, ale wcześniej miałam z nimi kontakt słowny i akcja idzie szybciej. W każdym razie patrząc na kolesi: czy anioł z nieba czy oblech z budki z piwem nigdy nie przyszłaby mi do głowy akcja łóżko.
Nie możesz tylko kategoryzować ludzi na 0 lub 1 (brzydzi lub przyciąga). Ja Cię brzydzę czy przyciągam, Ross? big_smile Nie widziałaś mnie przecież tongue

Seksualnie już mnie brzydzisz, bo jesteś kobieta big_smile
Nie analizuje tak każdego, dopiero kiedy widzę jego zainteresowanie. Wtedy mi się może włączyć ta analiza.
Przecież jak mam kolegów, to z automatu nie zastanawiam się, czy chce iść z nimi do łóżka czy nie. Tylko z nimi rozmawiam.
A dwa, pisałaś coś,  że mogłabyś mieć przygody z dopiero co poznanymi facetami. To się kloci z poznawaniem się i budowaniem bliskości aby coś zaiskrzyło.

Posty [ 6,631 do 6,695 z 8,335 ]

Strony Poprzednia 1 … 101 102 103 104 105 … 129 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » SAMOTNOŚĆ » pozbawcie mnie zludzen, mam 36 lat

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024