netkobietyWszystkie działy
Miłość, związki, partnerstwo

Moja żona jest zrzędliwa

129 odpowiedzi28 636 wyświetleńzałożony przez KasPrze78, 18.10.2012

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Moja żona jest zrzędliwa

Strony Poprzednia 1 2

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 66 do 130 z 130 ]

66 Ostatnio edytowany przez yoghurt007 (2012-10-22 14:06:13)

Odp: Moja żona jest zrzędliwa

nocnalampka - sorry, ale moja matka potrafiła nawet bombkę na choince przewiesić w inne miejsce a potem resztę wigilii stękać i kwękać, że ona to musi zawsze sama, bo znikąd pomocy...także ja mam wgląd w sytuację od tej drugiej strony. I nie przekonasz mnie, ze marudzenie i zrzędzenie jest uzasadnione czy że wina jest po stronie faceta.Jak ktoś nie potrafi powiedzieć o swoich potrzebach i oczekiwaniach to wina jest tylko jego. Niezależnie od płci. Nie ma człowieka, który potrafi czytać w myślach.

Co do wody w łazience itp - to domysły. Póki co znamy jedynie wersję autora, więc jej się trzymajmy, ok? smile

67 Ostatnio edytowany przez nocnalampka (2012-10-22 14:18:07)

Odp: Moja żona jest zrzędliwa

yoghurt007, czyli założyłeś, że żona autora tematu to jest typ taki wiecznie niezadowolony, co mu wiecznie źle i nie tak i ma absurdalne pomysły i nic jej nie zadowala? Może i tak, choć on wyraźnie pisze, że to zaczęło się stosunkowo niedawno, więc to raczej obala te teorię.

Zgadzam się, że mój post z przykładowymi jeszcze nie gderliwymi prośbami jest jedynie możliwą wersją wydarzen - choć powtarzającą się w tak wielu związkach, że nie wykluczone, że i tu autor nie zwracał na to uwagi przez długi czas, a to co dzieje się teraz to jest po prostu skutek "zmęczenia materiału" żony, która ma już dość chodzenia, poprawiania, przypominania... A mężczyźni miewają niebywały dar do zapominania i takich przypomnieniach, a kobieta wkurza się, bo ileż razy można przypominać i stwierdza, że już nie chce jej się w ogole gadać.... Czy tak jest tutaj, to wie tylko autor i jego żona. A jeśli choć trochę mam rację, to może jest odpowiedz na jego zapytanie o możliwe przyczny obecnego stanu rzeczy.

68

Odp: Moja żona jest zrzędliwa

yoghurt007, czyli założyłeś, że żona autora tematu to jest typ taki wiecznie niezadowolony, co mu wiecznie źle i nie tak i ma absurdalne pomysły i nic jej nie zadowala? Może i tak, choć on wyraźnie pisze, że to zaczęło się stosunkowo niedawno, więc to raczej obala te teorię.

Nie - to niczego nie obala, bo wiele rzeczy wychodzi na jaw po kilku latach dopiero. Kiedy już te ekscytacje pierwsze miną, kiedy skończy się zakochanie, kiedy skończy się pogoń za celami, a zacznie codzienna rzeczywistość.

I tak - tak założyłem, ponieważ tyle przekazał nam autor wątku. Reszta to domysły i zgadywanka z kosmosu. Tylko nie zrozum mnie też opacznie - nie neguję potencjalnych przyczyn. Mówię jedynie, że są one nie znane, a bazując na wypowiedziach autora to jednak byłyby to zbyt daleko idące wnioski.

69 Ostatnio edytowany przez nocnalampka (2012-10-22 14:44:48)

Odp: Moja żona jest zrzędliwa
yoghurt007 napisał/a:

yoghurt007, czyli założyłeś, że żona autora tematu to jest typ taki wiecznie niezadowolony, co mu wiecznie źle i nie tak i ma absurdalne pomysły i nic jej nie zadowala? Może i tak, choć on wyraźnie pisze, że to zaczęło się stosunkowo niedawno, więc to raczej obala te teorię.

Nie - to niczego nie obala, bo wiele rzeczy wychodzi na jaw po kilku latach dopiero. Kiedy już te ekscytacje pierwsze miną, kiedy skończy się zakochanie, kiedy skończy się pogoń za celami, a zacznie codzienna rzeczywistość.
.

Takie rzeczy jak bycie marudnym i roszczeniowym z natury zwykle wychodzi wcześniej niż po ponad 8 latach. Szczególnie, że od tego czasu są już małżeństwem, mają dziecko, więc szara codziennośc i spadek ekscytacji nowością pewnie już dawno nastąpił.

yoghurt007 napisał/a:

I tak - tak założyłem, ponieważ tyle przekazał nam autor wątku. Reszta to domysły i zgadywanka z kosmosu. Tylko nie zrozum mnie też opacznie - nie neguję potencjalnych przyczyn. Mówię jedynie, że są one nie znane, a bazując na wypowiedziach autora to jednak byłyby to zbyt daleko idące wnioski.

Ja nie mam szklanej kuli, żeby stwierdzić, że na pewno mam rację wink Ale mowię jako może to wyglądać. Na ile będzie to trafne i pomocne dla autora, to już zostawmy jego ocenie. I nie jest to zgadywanka z kosmosu - jeśli jakis schemat funkcjonuje, lub w funkcjonował (do czasu uświadomienia sobie schematu) w niemal każdym znanym mi związku - z moim własnym włącznie, to chyba normalne, że piszę o tym jako o dość prawdopodobnej w moim odczuciu możliwości. Ty założyłeś, że to po prostu wredna baba jest i nie ma się co nią przejmować. I to nas różni w podejściu do tematu.

70

Odp: Moja żona jest zrzędliwa

Moje doświadczenie z niemal 7letniego związku jest z kolei zupełnie odwrotne. tongue

71

Odp: Moja żona jest zrzędliwa

Ale o czym konkretnie teraz mówisz? Z tego co kojarze, to nie byłeś w małżeństwie i Twój związek z nieco innych przyczyn niż opisywane w tym wątku sie rozpadł  - przynajmniej na takie Twoje wypowiedzi się natknęłam, więc przyjęłam, że tak było.

Edytowałam drugą część poprzedniej wypowiedzi, bo zaskoczyłam, ze poprzednie źle Cię zrozumiałam.

72

Odp: Moja żona jest zrzędliwa

Czytam ten wątek i nie mogę już. Sorry, bez obrazy yoghurt, ale doświadczenia z Twojego związku nieźle porąbały Ci psyche.
Z której strony by nie popatrzeć, uważasz, że zawsze winna jest kobieta.

73

Odp: Moja żona jest zrzędliwa
nocnalampka napisał/a:
yoghurt007 napisał/a:

Ona jedynie zrzędzi. Nie jest to zatem winą KasPrze78, że jego pani nie potrafi wyartykułować co jej na sercu leży. (...)
To przede wszystkim jego partnerka ma problem i to ona musi nauczyć się właściwej i skutecznej komunikacji w miejscu dotychczasowego marudzenia.

A masz pewność, że wcześniej przez dlugi czas cierpliwie za każdym razem nie mówiła mu: "jak myjesz naczynia, to sprawdz czy w pokoju nie ma czegoś do pomycia", "nie zmywaj podłogi w salonie wodą którą umyłeś ganek", "garnki myje się również z zewnątrz", "rano daj psu jeść", "po kąpieli zetrzyj podłoge w łazience".... a on za każdym razem beztrosko zapominał... albo uznawał, że nie ważne i tłumaczył zapomnieniem... Może tak bylo i ona już zwyczajnie nie ma siły i chęci cały czas powtarzać tego samego.

Jak by mnie ktoś tak zwracał uwagę cały czas to szlag by mnie trafił smile. Ja z doświadczenia swojego kilkunastoletniego małżeństwa mogę stwierdzić, że zarówno mężczyźni jak i kobiety czasem w niektórych kwestiach są niewyuczalni i nie ma sensu ciągle im zwracać uwagę. Niech każdy robi to, w czym jest dobry. U mnie na przykład mąż robi pewne rzeczy dobrze (a przynajmniej w akceptowalny dla mnie sposób smile ) a inne rzeczy robi źle i wolę je zrobić sama (jeżeli jednak widzę, że mój mąż się stara coś zrobić chociaż mu nie bardzo wychodzi, to go mimo to nie krytykuję). Są też sprawy, którymi zajmuje się tylko on (np. płaci rachunki i pilnuje kasy), bo jest w tym lepszy niż ja. To tylko kwestia rozsądnego podziału obowiązków. Nie ma sensu zmuszać kogoś do robienia czegoś do czego nie ma predyspozycji. Oczywiście nie może być tak, że jedna osoba robi wszystko a druga nic, bo wszystko robi źle. Coś trzeba umieć robić i w domu zawsze się coś takiego znajdzie czym każdy będzie się mógł zajmować.

74

Odp: Moja żona jest zrzędliwa
Anik38 napisał/a:

Czytam ten wątek i nie mogę już. Sorry, bez obrazy yoghurt, ale doświadczenia z Twojego związku nieźle porąbały Ci psyche.
Z której strony by nie popatrzeć, uważasz, że zawsze winna jest kobieta.

Nie twierdzę, że nie mam zrąbanej psychiki. Ale wina z reguły leży gdzieś po środku. Dlatego nie ma co się dopatrywać tutaj winy faceta, który (jakby nie było) szuka odpowiedzi, bo u swojej partnerki znaleźć jej nie może. Choć na pewno nie raz próbował, skoro znalazł się tutaj...


Kizia75 - otóż to - masz całkowita rację.

75

Odp: Moja żona jest zrzędliwa

Dlaczego Yoghurt007 ma Waszym zdaniem zrąbaną psyche???, jest trochę jak Don Kichot lub Syzyf ale to zupełnie inna bajka.

76

Odp: Moja żona jest zrzędliwa
yoghurt007 napisał/a:

A dla faceta podłoga będzie tylko podłogą, a cała reszta to dorabianie sobie jakiejś durnej filozofii....

Zaczęłam już myśleć, że rozumiesz, zaczęłam rozumieć Twój punkt widzenia i tym oto postem wszystko padło smile

Yoghurt, w tym jednym zdaniu zawarłeś cały Twój brak gotowości na zrozumienie kobiety. Jeśli dla kobiety czysta podłoga jest jedną z najważniejszych spraw tego świata to jest i już. I jeśli mężczyzna chce tej kobiecie zrobić przyjemność to szoruje tę podłogę tak, żeby najdrobniejszy pyłek na niej nie został. Być może wtedy nie musiałby prać, ścierać kurzy, gotować, wynosić śmieci bo kobieta, widząc tę olśniewającą podłogę wszystko pozostałe zrobiłaby sama z uśmiechem na ustach w poczuciu, że jest kochana, bo jej mężczyzna wie i pamięta co jest dla niej ważne? Ale nie, przeciętny facet woli uprać, ugotować, zetrzeć kurze, pozmywać i z grubsza ogarnąć nieszczęsną podłogę. I dumny z siebie czeka na pochwały jaki to on pożyteczny a spotyka...zrzędzenie. Bo podłoga nie błyszczy, a przecież ona dla kobiety jest najważniejsza... Nigdzie nie napisałam, że autor robi za mało. W żadnym wypadku nie można tak powiedzieć. Autor, moim zdaniem, robi NIE TO CO TRZEBA!

Zapewniam, że jeśli przeciętnej kobiecie mężczyzna. którego kocha powie, że lubi kubek z niebieskim słoniem to do końca życia (jego lub kubka) będzie dostawał kawę w kubku z niebieskim słoniem. Bo taka informacja jest przez kobiecy mózg natychmiast wyłapywana i kodowana. A potem realizowana. Jeśli przeciętna kobieta powie przeciętnemu mężczyźnie, że bardzo jej przyjemnie, kiedy on podaje jej płaszcz to będzie mogła prawdopodobnie tę informację 10 razy przekazać a i tak sama sobie będzie musiała płaszcz zdejmować... Bo mężczyzna przecież wie lepiej, że dobry partner powinien pomagać w domu, żeby kobieta była zadowolona, a płaszcz to jakaś bzdura. I nie jest w stanie przyjąć do wiadomości, że wszystko, czego kobieta od niego oczekuje to właśnie to bzdurne podawanie płaszcza! Oczywiście to tylko uproszczony przykład, ale już chyba bardziej łopatologicznie wytłumaczyć się nie da.

Yoghurt, strasznie się jeżysz i negujesz nasz punkt widzenia, ale zwróć uwagę na to, kto takie teorie wypisuje. Ty na wszystko patrzysz przez pryzmat jednego związku, tu masz podobne zdanie kobiet z wielu związków. I nie są to jakieś nastolatki, ale kobiety, które jakąś tam mądrość życiową zdobyły. Często metodą prób i błędów, często poprzez bolesne doświadczenie, ale teraz, z dużym prawdopodobieństwem możemy twierdzić, że mamy na pewne sprawy dość właściwe spojrzenie.

77

Odp: Moja żona jest zrzędliwa

Jestem kobieta ale ja szczerze powiedziawszy nie  rozumiem... Same piszecie, ze facet jest inaczej skonstruowany, to dlaczego wymaga się od niego by domyślał się o co Kobiecie chodzi? Jeżeli Ona nie umie rozmawiać to z kim tu jest problem? I skąd ma wiedzieć kiedy zrzędzenie jest "sygnałem alarmowym" a kiedy zwykłym zrzędzeniem?. Facet się stara, przejmuje się zachowaniem swojej Kobiety, próbuje znaleźć przyczynę. Ja wiem, ze jesteśmy skomplikowane, ale czy czasami nie wymaga się od faceta zbyt wiele? Co innego, gdy ktoś rozmawia o swoich potrzebach, wyjaśnia i to nie przynosi rezultatów, a co innego, gdy ktoś milczy i zrzędzi i trzeba się domyślać a jak same napisalyscie powodów może być milion.

78 Ostatnio edytowany przez Bullitt (2012-10-22 17:27:44)

Odp: Moja żona jest zrzędliwa
vinnga napisał/a:

Jeśli dla kobiety czysta podłoga jest jedną z najważniejszych spraw tego świata to jest i już. I jeśli mężczyzna chce tej kobiecie zrobić przyjemność to szoruje tę podłogę tak, żeby najdrobniejszy pyłek na niej nie został.

Byłby ..... jeśli tak postąpiłby w tej sytuacji. Jeśli ma fundusze to organizuje pomoc domową, która oprócz podłogi powyciera kurze, umyje okna i wykona resztę równie ważnych dla Kobiety czynności. Jeśli jest gołodupcem to powinien zaproponować wspólne mycie próbne bo wiadomo, że on tego nie umie robić a jak będą to robić razem to on się od niej tyle nauczy na przyszłość. Poza tym wspólna praca zbliża.

vinnga napisał/a:

Być może wtedy nie musiałby prać, ścierać kurzy, gotować, wynosić śmieci bo kobieta, widząc tę olśniewającą podłogę wszystko pozostałe zrobiłaby sama z uśmiechem na ustach w poczuciu, że jest kochana, bo jej mężczyzna wie i pamięta co jest dla niej ważne?

Patrz wyżej

vinnga napisał/a:

Ale nie, przeciętny facet woli uprać, ugotować, zetrzeć kurze, pozmywać i z grubsza ogarnąć nieszczęsną podłogę. I dumny z siebie czeka na pochwały jaki to on pożyteczny a spotyka...zrzędzenie. Bo podłoga nie błyszczy, a przecież ona dla kobiety jest najważniejsza...

To fakt jeśli sam to wszystko zrobił i jeszcze jest z tego dumny to nic z niego nie będzie. Z drugiej strony żal mi tych, dla których podłoga to centrum wszechświata i element, od którego zależy orgazm.

vinnga napisał/a:

Nigdzie nie napisałam, że autor robi za mało. W żadnym wypadku nie można tak powiedzieć. Autor, moim zdaniem, robi NIE TO CO TRZEBA!

Nikt nie ma co do tego wątpliwości bo pracę trzeba umieć organizować a nie samemu tyrać jak wół. Zgadzam się z Tobą Vinnga.

vinnga napisał/a:

Zapewniam, że jeśli przeciętnej kobiecie mężczyzna. którego kocha powie, że lubi kubek z niebieskim słoniem to do końca życia (jego lub kubka) będzie dostawał kawę w kubku z niebieskim słoniem. Bo taka informacja jest przez kobiecy mózg natychmiast wyłapywana i kodowana. A potem realizowana.

Dokładnie tak ponieważ jedni są od planowania drudzy od realizowania, pełna zgoda aczkolwiek znam odstępstwa od tej normy.

vinnga napisał/a:

Jeśli przeciętna kobieta powie przeciętnemu mężczyźnie, że bardzo jej przyjemnie, kiedy on podaje jej płaszcz to będzie mogła prawdopodobnie tę informację 10 razy przekazać a i tak sama sobie będzie musiała płaszcz zdejmować... Bo mężczyzna przecież wie lepiej, że dobry partner powinien pomagać w domu, żeby kobieta była zadowolona, a płaszcz to jakaś bzdura. I nie jest w stanie przyjąć do wiadomości, że wszystko, czego kobieta od niego oczekuje to właśnie to bzdurne podawanie płaszcza!

Całkowicie pomyliłaś pojęcia bo to o czym piszesz to zwykły brak kultury, który nie ma związku z tym wątkiem. Podawanie płaszcza kobietom i osobom starszym to jest norma a nie bonus.

79

Odp: Moja żona jest zrzędliwa

vinnga, chapeau bas! juz prościej niż Ty wyjaśniłaś nie da się tego wyjaśnic. Zgadzam się z każdym zdaniem.

80

Odp: Moja żona jest zrzędliwa

Nocnalampko, ale mężczyźni dalej nie rozumieją... Bullit, przecież to były PRZYKŁADY drobnych zachowań, które mogą być dla kobiety ważne a mężczyzna je lekceważy. Tych przykładów nie należy traktować dosłownie, rozpisywać i wyjaśniać czy to kulturalne czy nie smile

81

Odp: Moja żona jest zrzędliwa

Bo żeby zrozumiec, trzeba chciec zrozumiec. Pozostaje nam mieć nadzieje, że autor wątku chce.

82

Odp: Moja żona jest zrzędliwa
vinnga napisał/a:

Bullit, przecież to były PRZYKŁADY drobnych zachowań, które mogą być dla kobiety ważne a mężczyzna je lekceważy. Tych przykładów nie należy traktować dosłownie, rozpisywać i wyjaśniać czy to kulturalne czy nie smile

Ale z mojej strony to była ironia na lekki 'przesadyzm' z całym szacunkiem. Widzisz ja rozumiem o co Wam chodzi tylko Wy(kobiety ogólnie) macie tendencję do wyolbrzymiania tego co Wam akurat pasuje i minimalizowania tego co akurat jest na indeksie.

83

Odp: Moja żona jest zrzędliwa
Bullitt napisał/a:
vinnga napisał/a:

Bullit, przecież to były PRZYKŁADY drobnych zachowań, które mogą być dla kobiety ważne a mężczyzna je lekceważy. Tych przykładów nie należy traktować dosłownie, rozpisywać i wyjaśniać czy to kulturalne czy nie smile

Ale z mojej strony to była ironia na lekki 'przesadyzm' z całym szacunkiem. Widzisz ja rozumiem o co Wam chodzi tylko Wy(kobiety ogólnie) macie tendencję do wyolbrzymiania tego co Wam akurat pasuje i minimalizowania tego co akurat jest na indeksie.

Nie wydaje mi się - to odpowiedź na każdy człon Twojej wypowiedzi.

84

Odp: Moja żona jest zrzędliwa
vinnga napisał/a:

Nie wydaje mi się - to odpowiedź na każdy człon Twojej wypowiedzi.

Widzisz i tym oto prostym sposobem doszliśmy do punktu, w którym sprzeczałyście się z Yoghurtem. Miałem, mam to szczęście że na brak towarzystwa płci pięknej nigdy nie narzekałem. Oprócz 'namacalnych' korzyści sporo przy okazji się o Was dowiedziałem. Mam żonę i twierdzę, że jesteśmy bardzo udanym małżeństwem bo przez te wszystkie lata 'przed' Nią zauwarzyłem, że u Was diabeł tkwi w szczegółach, głupich, nudnych i pretensjonalnych. Ale dbam o te szczegóły bo wiem, że to dla Was jest ważne pomimo tego iż sam uważam dokładnie na odwrót.

85

Odp: Moja żona jest zrzędliwa
Bullitt napisał/a:
vinnga napisał/a:

Nie wydaje mi się - to odpowiedź na każdy człon Twojej wypowiedzi.

Widzisz i tym oto prostym sposobem doszliśmy do punktu, w którym sprzeczałyście się z Yoghurtem. Miałem, mam to szczęście że na brak towarzystwa płci pięknej nigdy nie narzekałem. Oprócz 'namacalnych' korzyści sporo przy okazji się o Was dowiedziałem. Mam żonę i twierdzę, że jesteśmy bardzo udanym małżeństwem bo przez te wszystkie lata 'przed' Nią zauwarzyłem, że u Was diabeł tkwi w szczegółach, głupich, nudnych i pretensjonalnych. Ale dbam o te szczegóły bo wiem, że to dla Was jest ważne pomimo tego iż sam uważam dokładnie na odwrót.

Bullitt - skoro wiesz, że szczegóły ważne, to wyluzuj. Warto byłoby poczytać więcej twoich postów, jeśli wiesz co mam na myśli.

86

Odp: Moja żona jest zrzędliwa
Bullitt napisał/a:

to o czym piszesz to zwykły brak kultury, który nie ma związku z tym wątkiem. Podawanie płaszcza kobietom i osobom starszym to jest norma a nie bonus.

Zgadzam się - to norma. Ale... Zdziwiłbyś się jak wielu samców (bo mężczyznami ich jakoś nie mogę nazwać) uważa, że podawanie płaszcza czyni z nich sługusów, którymi nie zamierzają być.

87

Odp: Moja żona jest zrzędliwa
Remi napisał/a:

Bullitt - skoro wiesz, że szczegóły ważne, to wyluzuj. Warto byłoby poczytać więcej twoich postów, jeśli wiesz co mam na myśli.

Nie zrobisz z Wilka owcy, to że ustępuję bo widzę w tym partykularny interes nie jest równożnaczne z tym, że odrzucam to kim jestem bo jedno z drugim stanowi nierozerwalną całość.

Artemida napisał/a:

Zgadzam się - to norma. Ale... Zdziwiłbyś się jak wielu samców (bo mężczyznami ich jakoś nie mogę nazwać) uważa, że podawanie płaszcza czyni z nich sługusów, którymi nie zamierzają być

To są chyba jakieś skrajne przypadki, podaję płaszcz i pomagam go założyć też tym kobietom których nie znoszę. To dla mnie standard od dzieciństwa tak mnie nauczono.

88

Odp: Moja żona jest zrzędliwa
Bullitt napisał/a:
vinnga napisał/a:

Nie wydaje mi się - to odpowiedź na każdy człon Twojej wypowiedzi.

Widzisz i tym oto prostym sposobem doszliśmy do punktu, w którym sprzeczałyście się z Yoghurtem. Miałem, mam to szczęście że na brak towarzystwa płci pięknej nigdy nie narzekałem. Oprócz 'namacalnych' korzyści sporo przy okazji się o Was dowiedziałem. Mam żonę i twierdzę, że jesteśmy bardzo udanym małżeństwem bo przez te wszystkie lata 'przed' Nią zauwarzyłem, że u Was diabeł tkwi w szczegółach, głupich, nudnych i pretensjonalnych. Ale dbam o te szczegóły bo wiem, że to dla Was jest ważne pomimo tego iż sam uważam dokładnie na odwrót.

I właśnie TO co przedstawiłeś to chamstwo smile Bo uważasz, że szczegóły kobiet to bezdenna głupota, ale żeby było miło to to robisz. Natomiast z kobiecego punktu widzenia mnóstwo waszych, męskich rzeczy jest dla nas jeszcze bzdurniejsze niż te nasze szczegóły, ale, jeśli szanujemy to to robimy. Wniosek? Nie traktuj z góry innych upodobań, bo nie jesteś alfą i omegą, wyznacznikiem co jest fajne, a co bezdennie głupie.

I ja myślę, że tu tkwi sedno problemu. My, kobiety, możemy uważać, że coś jest durne i głupie, ale machamy ręką i w imię miłości/przyjaźni robimy to o ile nam samym to nie szkodzi. AKCEPTUJEMY. Mężczyźni natomiast w swoim wybujałym ego uważają, że nasze "fanaberie" są głupie i denne i to ONI nam pokażą co jest fajne i z czego mamy się cieszyć, bo przecież my nic nie wiemy i w ogóle w końcu słaba płeć i mniejszy mózg. Tu tkwi cały problem.

yoghurt... im dłużej Cię czytam, tym coraz mniej się dziwię, że ta Twoja panna Cię kantem puściła tyle razy... Aaaale to tak na marginesie.

89 Ostatnio edytowany przez yoghurt007 (2012-10-22 22:13:46)

Odp: Moja żona jest zrzędliwa

Szczerze mówiąc mnie to naprawdę bawi. I nie ze względu na fakt, ze znowu jestem nawalony, ale ze względu na fakt, że tak się chętnie ("wy-kobiety") zapieracie przy takich pierdołach i tak chętnie zdradzacie takich kolesi co te wszystkie pierdoły robią, z kimś takim jak ja -ordynarnym, aroganckim, czasem prostakiem i bucem, ale "intrygującym", "ciekawym", i do bólu (zabrakło mi słowa) męskim facetem.


Naprawdę nie wiem szczerze mówiąc czy mam się śmiać czy płakać z tego powodu, ale tak po prawdzie to zawsze mnie  dziwiła ta rozbieżność.


-edit - poprawiłem literówki i parę pierdół.

90

Odp: Moja żona jest zrzędliwa
Teo napisał/a:

I właśnie TO co przedstawiłeś to chamstwo smile Bo uważasz, że szczegóły kobiet to bezdenna głupota, ale żeby było miło to to robisz. Natomiast z kobiecego punktu widzenia mnóstwo waszych, męskich rzeczy jest dla nas jeszcze bzdurniejsze niż te nasze szczegóły, ale, jeśli szanujemy to to robimy. Wniosek? Nie traktuj z góry innych upodobań, bo nie jesteś alfą i omegą, wyznacznikiem co jest fajne, a co bezdennie głupie..

No to rzeczywistość też jest chamska. Nie uważam się za alfę i omegę nie wiem skąd to skojarzenie. Mam prawo do oceny tak samo jak Ty, obydwoje z niego skorzystaliśmy.

Teo napisał/a:

I ja myślę, że tu tkwi sedno problemu. My, kobiety, możemy uważać, że coś jest durne i głupie, ale machamy ręką i w imię miłości/przyjaźni robimy to o ile nam samym to nie szkodzi. AKCEPTUJEMY. Mężczyźni natomiast w swoim wybujałym ego uważają, że nasze "fanaberie" są głupie i denne i to ONI nam pokażą co jest fajne i z czego mamy się cieszyć, bo przecież my nic nie wiemy i w ogóle w końcu słaba płeć i mniejszy mózg. Tu tkwi cały problem.

Zgadzam się, że sedno problemu to właśnie to co napisałaś. Postrzegacie się jako te lepsze co jasno i klarownie wynika z Twojego postu. Taka postawa automatycznie antagonizuje drugą stronę. Jeśli ja z czegoś rezygnuję dla obopólnej korzyści to mam prawo oczekiwać, że druga strona wykona podobny ruch a nie okopie się na pozycjach 'bo mnie się należy gdyż jestem kobietą'. Gdybym był chamski to napisałbym co się należy.
Jak Kuba Bogu tak Bóg Kubie.

91

Odp: Moja żona jest zrzędliwa
yoghurt007 napisał/a:

Szczerze mówiąc mnie to naprawdę bawi. I nie ze względu na fakt, ze znowu jestem nawalony, bo wyniłem pół litra 80% jakiejś nalewki domowej roboty, zle ze względu na fakt, że tak się chętnie ("wy-kobiety"_) zapieracie przy takich pierdołach i tak chętnie zdradzacie takich kolesi co te wszystkie piordioły robią, z kimś takim jak ja -0 ordynarnym, aroganckim, czasem prostakiem i bucem, ale "intrygujacym", "ciekawym", "męslim" i do bólu (zabrakło mi słowa) męskim facetem.


NAprawdę nie wiem szczerze mówiac czy mam się śmiać czy płakać z tego powodu./

Nie pisz więcej dziś, szczera rada znajomego z forum Remiego. Odpocznij.

92 Ostatnio edytowany przez Olinka (2012-10-22 22:36:46)

Odp: Moja żona jest zrzędliwa

Remi - a co ja na to poradzę, ze taka prawda? Kobieta się skarży na swojego faceta i zrzędzi na niego? wulgaryzm ją od góry do dołu, pogłaszcz potem po główce, przytul, a gwarantuje ci, że max po tygodniu zrobi przed tobą istny szpagat. A potem wróci z powrotem do domu narzekać swojemu facetowi jaki to on zły i niedobry, bo podłoga nie tak zmyta, bo tv za głośno gra itp....

Czysta i niczym nie skrępowana hipokryzja...

93

Odp: Moja żona jest zrzędliwa

Czytająć posty na forum i słysząc o jakie rzeczy ludzie się spierają czasem wydaje mi się że ludzie sami stwarzają sobie problemy żeby miec bardziej "kolowe życie".
Fakt faktem że kobiety maja bardziej zrzędliwą naturę i skłonośći do czepiania sie o szczegóły ale czasem naprawde co po niektóre mogłyby przytamować.\

Jesli dla kogoś najważniejsza jest lśniaca podłoga to niech sam sobie ja poleruje, sprawa prosta albo niech znajdzie partnera któty uwielbia taką podłogę polerować.

Jak się jest z kims w związku to trrzeba iść na kompromisy i pewne zachowania i zwyczaje partnera zaakceptować a na temat tych trudnych do zaakceptowania rozmawiać i szukac kompromisu w pół drogi.

Może ja jestem jakaś dziwna ale ja mam to gdzieś że mój partner zostawia ubrania tam gdzie je ściąga bo co jakiś czas je zbiara i wrzuca do pralki. Ja o takie drobne codzienne rzeczy nie mam zamiaru sie wściekać.

94

Odp: Moja żona jest zrzędliwa

Hmmm... Coraz wyraźniej widzę tutaj jakąś walkę płci (na szczęście tylko w niektórych postach), wylewanie żalu, wzajemnych pretensji, a to Autorowi tematu raczej nie pomoże. Zresztą dokładnie w ten sam sposób rodzą się konflikty w związku - słuchamy, ale nie słyszymy, usilnie podkreślamy własną pozycję uznając, że realizacja potrzeb partnera stanowi ujmę na honorze, bronimy się przed tym, aby oddać jakikolwiek kawałek własnego pola, za mało w tym rzeczywistej chęci porozumienia i zrozumienia, kompromisu, dobrej woli. I ja się w tym miejscu pytam - a gdzie w tym wszystkim jest miejsce na szczerą miłość? Na tym dobrego związku na pewno się nie zbuduje.

95

Odp: Moja żona jest zrzędliwa

Olinka dobrze to ujęłaś. Jak Ci się wydaje - po której stronie jest marudzenie i zrzędzenie? Po stronie kompromisu i zrozumienia, czy po stronie egoistycznego zaspokojenia jedynie własnych potrzeb? wink

96

Odp: Moja żona jest zrzędliwa

Yoghurt, ale dlaczego uważasz, że marudzenie i zrzędzenie musi być związane z chorym egoizmem? Chory egoizm (chory, bo ten zdrowy jest nam niezbędny) zaczyna się tam, gdzie przestają liczyć się potrzeby innych, w tej sytuacji partnera. Zrzędzenie naprawdę nie musi iść w parze z ,,ja, ja, ja, liczę się tylko i wyłącznie ja", za to zwykle pokazuje, że ktoś tu o moich potrzebach zapomniał lub się z nimi nie liczy, ja się na to nie zgadzam, więc muszę o siebie zadbać i się upomnieć. Oczywiście, że nie jest to najlepszy sposób, niemniej tak jak pisałam - to są emocje wtórne, jeśli nie potrafię mówić o tym wprost, to zaczynam szukać tematów zastępczych.

97

Odp: Moja żona jest zrzędliwa

Yoghurt, ale dlaczego uważasz, że marudzenie i zrzędzenie musi być związane z chorym egoizmem?

Bo facet nie jest w stanie dojść do porozumienia ze swoja kobietą i dlatego szuka porady na forum. Skoro tak jest, bo kobieta sama nie wie czego chce, to jest to chory egoizm z jej strony. Bo mi przeszkadza zbyt głośny tv, bo mi przeszkadza sposób w jaki odkurzasz, bo mi przeszkadza to i tamto. Nie ma w tym niczego innego, żadnego głębszego sensu czy próby wyartykułowania swoich potrzeb. Jest to czysto egoistyczne dopieprzenie drugiemu człowiekowi, aby samemu poczuć się lepiej. I póki autor wątku nie podzieli się dodatkowymi szczegółami, to tak to będę widział. Bo nic innego nie wiadomo - reszta to domysły bez podstaw, poza doświadczeniem osoby się wypowiadającej. A że twoje doświadczenie jest inne od mojego, to i inaczej patrzę na tę kwestię.

98

Odp: Moja żona jest zrzędliwa
Olinka napisał/a:

Yoghurt, ale dlaczego uważasz, że marudzenie i zrzędzenie musi być związane z chorym egoizmem?

Olinka, po poczytaniu większej ilości postów Jogurta mam wrażenie, że w jego oczach generalnie egoizm i glupota to główne, jeśli nie jedyne, pobudki kobiecych działań. No i oczywiście każda jedna tkwi w związku w którym się męczy a chwilowym antidotum na jej męke jest trafienie do łożka Jogurta. Widać kobiety są złe głupie i zdradliwe.

99

Odp: Moja żona jest zrzędliwa
Olinka napisał/a:

I ja się w tym miejscu pytam - a gdzie w tym wszystkim jest miejsce na szczerą miłość? Na tym się dobrego związku na pewno nie zbuduje.

Pozwolę sobie abstrahować od tematu i odpowiem pytaniem: czy miłość wyklucza się wzajemnie z asertywnością względem kochanej osoby?

100

Odp: Moja żona jest zrzędliwa

nocnalampka to już jest nadinterpretacja z twojej strony, bo wyjaśniłem tę kwestię w poprzednim poście.

Większość problemów w związkach bierze się z głupoty i egoizmu - jednej bądź obu stron. Płeć jakoś nie ma tu większego znaczenia.

101 Ostatnio edytowany przez KasPrze78 (2012-10-23 10:55:51)

Odp: Moja żona jest zrzędliwa

Remi prosiłem o poradę od kobiet a nie o męskie komentarze od facetów ze niby pokazuje jaki jestem... Jestem jaki jestem. Mnie to pasuje I nie będę się zmieniał bo zaistniał problem.

Zmieniła się moja żona i szukam tego czego ja na razie nie wymyśliłem by zmienić zaistniałą sytuację.

102

Odp: Moja żona jest zrzędliwa
KasPrze78 napisał/a:

... Jestem jaki jestem. Mnie to pasuje I nie będę się zmieniał się bo zaistniał problem.

A już zaczynałem myśleć, że ród męski wyginął bez reszty i tylko niedobitki walczą na barykadach lol Tak trzymać stary bo jak raz dasz palec to Ci ramię wyrwą a nie jest żadną tajemnicą, że apetyt rośnie w miarę jedzenia.

103

Odp: Moja żona jest zrzędliwa
Bullitt napisał/a:
Olinka napisał/a:

I ja się w tym miejscu pytam - a gdzie w tym wszystkim jest miejsce na szczerą miłość? Na tym dobrego związku na pewno się nie zbuduje.

Pozwolę sobie abstrahować od tematu i odpowiem pytaniem: czy miłość wyklucza się wzajemnie z asertywnością względem kochanej osoby?

Zauważ jednak, że przed zdaniem, które wyjąłeś z kontekstu, wymieniłam zachowania, które z asertywnością (w sensu stricte tego pojęcia) raczej niewiele mają wspólnego. Walka o pozycję i dominację nie jest asertywnością.

104 Ostatnio edytowany przez Bullitt (2012-10-23 13:23:26)

Odp: Moja żona jest zrzędliwa
Olinka napisał/a:

Zauważ jednak, że przed zdaniem, które wyjąłeś z kontekstu, wymieniłam zachowania, które z asertywnością (w sensu stricte tego pojęcia) raczej niewiele mają wspólnego. Walka o pozycję i dominację nie jest asertywnością.

Nie wiem natomiast czy Ty zauważyłaś, która ze stron tego sporu najczęściej i najdobitniej używa określeń typu: dominacja, pozycja???
Wiesz ja od pewnego czasu w domu z żoną w pracy z koleżankami zauważam iż kobiety za pomocą postawy 'jestem z natury słabsza' bezwzględnie i bezpardonowo prą do dominacji i bycia niczym Primus inter pares.
Akurat tego czego powinien dotyczyć ten watek ja nie rozpatruje w kategoriach wojny o terytorium bo to gra nie warta świeczki i wiem, że lepiej na tym wyjdę jeśli będę robił to o czym tu mowa. Jednak fascynuje mnie jak kobiety szybko poszerzają zakres 'tych oczywistości', które mądry i kochający partner powinien wykonywać z uśmiechem na twarzy bo robi to w końcu nie dla siebie czy jej tylko dla Nas wink

105

Odp: Moja żona jest zrzędliwa
KasPrze78 napisał/a:

nie będę się zmieniał bo zaistniał problem.

Zmieniła się moja żona i szukam tego czego ja na razie nie wymyśliłem by zmienić zaistniałą sytuację.

Czyli tak naprawdę masz ją gdzieś.

Nie zamierzasz się rozwijać, nie zależy Ci na związku, tylko żeby było jak kiedyś.

Ale to niemożliwe. Wszystko się zmienia. Gdy rodzi się dziecko, potem rośnie, gdy jesteśmy starsi - każdego dnia jest INACZEJ.

Jeśli przybywa obowiązków, a Ty tego nie zauważasz i robisz swoją część, zawsze taką samą i tak samo, to przestajesz być w porządku. Bo całej reszty nie dostrzegasz, tym samym zwalasz na żonę, która dostrzega. Czasem wygodnie jest nie widzieć, nie wiedzieć, nie umieć.

I nie może być dobrze, bo ona jest zmęczona. Z pracy wraca później niż Ty. Być może bardziej zmęczona. Kobiety są słabsze. Nikt Ci tego nie mówił?

Siedzenie przy dziecku, gdy ono odrabia lekcje, jest odpoczynkiem.

Ile czasu dla siebie ma żona? Na odpoczynek, na zregenerowanie sił? Ile czasu po urodzeniu dziecka była w domu i nie musiała się o nic martwić? Czy wiesz, że organizm kobiety w sprzyjających warunkach odbudowuje się po ciąży przez cały rok?

106

Odp: Moja żona jest zrzędliwa
Bullitt napisał/a:

Nie wiem natomiast czy Ty zauważyłaś, która ze stron tego sporu najczęściej i najdobitniej używa określeń typu: dominacja, pozycja???
Wiesz ja od pewnego czasu w domu z żoną w pracy z koleżankami zauważam iż kobiety za pomocą postawy 'jestem z natury słabsza' bezwzględnie i bezpardonowo prą do dominacji i bycia niczym Primus inter pares.

Jeśli na czymś bardzo mi zależy, mówię o tym wielokrotnie, co więcej, wprost wyrażam tę potrzebę, wiem, że drugiej osoby - poza odrobiną swojej dobrej woli, czasu i uwagi - nic to nie kosztuje, a jednak dla zasady uporczywie mi odmawia, to rozumiem to jako przejaw walki o swoje terytorium, podkreślanie kto tutaj rządzi, a kto ma się wyłącznie lub głównie podporządkować. Być może rzeczywiście to my, kobiety, najczęściej używamy określeń typu dominacja, pozycja, ale to właśnie dlatego, że to Wy nam odmawiacie, zatem to my stajemy się w tej ,,rozgrywce" ofiarami. Kobiety raczej nie upierają się dla zasady i dla samego upierania się, podobnie jak nie proszą tylko po to, żeby coś sobie lub temu drugiemu udowodnić, ale dlatego, że chciałyby, aby zmieniło się coś, co im ciąży lub przeszkadza. I nawet wczytując się w ostatni post Autora można z niego wysnuć jasny wniosek, że ustąpienie ugodziłoby w jego męski honor, prawda? KasPrze87 chce, aby było dobrze, ale to wyłącznie żona ma się zmienić, to ona ma wykonać pracę nad sobą, czyli jakby z góry zakłada, że z nim, mężczyzną, wszystko jest w tym związku w porządku. Niestety trudno przychodzi mu zauważyć, że nic na tym świecie nie dzieje się bez przyczyny - zrzędzenie i marudzenie również.

107

Odp: Moja żona jest zrzędliwa

wiem, że drugiej osoby - poza odrobiną swojej dobrej woli, czasu i uwagi - nic to nie kosztuje

Gdyby tak było, to miałabyś daną rzecz zrobioną za pierwszym razem. Skoro tak nie jest, to znaczy, że to nie jest taką pierdołą, jak ci się wydaje. Dzieje się tak z kilku przyczyn.

1) Przyzwyczajenie jest drugą naturą człowieka. Pewnych rzeczy nie da się zmienić jak za pstryknięciem palcami, a innych nie da zmienić się w ogóle. Przykładowo, ja mam odruch zamykania drzwi na klucz za sobą jak wchodzę do domu. Za każdym jednym razem mogę słyszeć, żebym nie zamykał, bo np za chwilę ktoś ma przyjść. Ja i tak zamknę - najwyżej za chwilę otworzę. Nie jest to przekora - jest to odruch, bo robię to nie zastanawiając się nad tym.

2) Niektóre odruchy są częścią rytuału. Tutaj dobrze ten mechanizm widać u palaczy. Uzależnienie od nikotyny jest stosunkowo słabe i dlatego terapie zastępcze (gumy z nikotyną, plastry) są tak mało skuteczne. Tutaj większe znaczenie ma cały rytuał - to kiedy palimy, jak palimy, cały proces wyciągania papierosa z paczki, miętoszenia go (lub nie), zabawy zapalniczką w palcach, wkładanie do ust i tak dalej i tak dalej. Każdy ma jakieś swoje rytuały. Niektóre są nieszkodliwe, a inne irytujące dla otoczenia. Coś, co dla ciebie jest taką pierdołą, może być częścią nieświadomego procesu. A może to być dosłownie cokolwiek.

Być może rzeczywiście to my, kobiety, najczęściej używamy określeń typu dominacja, pozycja, ale to właśnie dlatego, że to Wy nam odmawiacie, zatem to my stajemy się w tej ,,rozgrywce" ofiarami.

Jeśli tak to rozumiesz, to sama się ustawiasz w pozycji ofiary.

Kobiety raczej nie upierają się dla zasady i dla samego upierania się, podobnie jak i nie proszą tylko po to, żeby coś sobie lub temu drugiemu udowodnić.

Nie? A ta cała ideologia dorobiona do wcześniej przerabianego przykładu z myciem podłogi? Dla każdego faceta to tylko cholerna podłoga. Ale dla przeciętnej kobiety to gest świadczący o dbałości o uczucia partnerki. Jak facet nie umyje podłogi, to nie chodzi o brudną podłogę, ale o to, że olał swoją kobietę.... No i czyż to nie jest upieranie się przy pewnych rzeczach "dla zasady" ? Czyż to nie jest udowadnianie, że facet na pewno nie kocha i nie szanuje, bo nie zmył podłogi?

108

Odp: Moja żona jest zrzędliwa
KasPrze78 napisał/a:

Remi prosiłem o poradę od kobiet a nie o męskie komentarze od facetów ze niby pokazuje jaki jestem... Jestem jaki jestem. Mnie to pasuje I nie będę się zmieniał bo zaistniał problem.

Zmieniła się moja żona i szukam tego czego ja na razie nie wymyśliłem by zmienić zaistniałą sytuację.

Zostałeś w domu, opiekujesz się rodziną, to założyłeś temat, by posłuchać słów od kobiet, że rozumieją mężczyznę w którego związku kobieta jest mężczyzną, a mężczyzna kobietą? Skoro pasuje Ci jak jest, po co wyżalać się, że jest nie tak, jakbyś chciał?

Zmieniła się żona. A może zmieniło się jej patrzenie na Ciebie, bo siedzisz w domu i nie pracujesz, jak każdy facet?

109

Odp: Moja żona jest zrzędliwa

Remi jak coś walniesz, to nie wiem czasem gdzie mam patrzeć ze wstydu. Pisał facet wyraźnie, ze ciężko pracuje po 10h dziennie. I to w poście otwierającym.

110

Odp: Moja żona jest zrzędliwa

A Remi się uczepił, ze facet nie  pracuje smile Tez już mu zwracałam na to uwagę, a On dalej swoje wink

111

Odp: Moja żona jest zrzędliwa
yoghurt007 napisał/a:

Remi jak coś walniesz, to nie wiem czasem gdzie mam patrzeć ze wstydu. Pisał facet wyraźnie, ze ciężko pracuje po 10h dziennie. I to w poście otwierającym.

Patrz w odbicie swojego spojrzenia w lustrze wink
Niemniej zapomniałem o tej kwestii pracy. Cóż mój błąd. Więc tak zła kobieta, nie docenia co ja robię. Bywają takie, ale warto pomyśleć czy ja sam idealny jestem... Jak jestem - powiedzieć żonie to i owo, jak nie działa - odejść. Po co się męczyć.

112

Odp: Moja żona jest zrzędliwa
Cynicznahipo napisał/a:

Myślę, że Twoja żona jest zmęczona.

Wiem z autopsji, że jak już nie wyrabiam fizycznie, a przychodzę do domu, gdzie zostawiłam swojego faceta, to szlag mnie trafia, bo:
- on siedział w domu, ja pracowałam
- w zlewie jest jedna szklanka, której nie zdążył umyć
- nie przygotował mi kolacji, chociaż mógł, bo i tak siedział w domu
- nie ma kolejnego odcinka mojego ulubionego serialu, bo pomyliłam dni i dzisiaj nie jest piątek ;-).

Powody głupie, durne, dziecinne. Ale zachowanie spowodowane zmęczeniem.

Inna sprawa, że może żona jest po prostu takim typem człowieka - ale to wykluczam, bo piszesz, że tak się zachowuje od roku.

Myślę, że jest przemęczona.
Może delikatna rozmowa trochę naświetli problem..?

Pozdrawiam.

hehe.. każda z nas czasem wpada w taką furie.. no może nie każda, są też zatyrane matki polki, które zgadzają się na wszystko:D myślę, że takie napady złości ze zmęczenia czy złego nastroju są chwilowe, a potem przytulasz się do męża, przepraszasz że byłaś chamska i uprawiacie dobry seks.. tak jest przynajmniej u mnie..
Jednak autor tematu opisuje zupełnie inne zachowanie, jego żona chodzi naburmuszona i wściekła ostatnio cały czas.. Myślę, że to coś z hormonami, coś zaburzyło jej hormonalną gospodarkę, to można zbadać i wyregulować lekami. Pogadaj z żoną, że masz już dość, wykrzycz jej to ! powiedz, że kochasz, ale jej humory mają się skończyć, a jak nie, to niech idzie się leczyć!

113

Odp: Moja żona jest zrzędliwa

No dobra, a czy ktoś przez te 4 strony poradził Autorowi, żeby wziął żonę z wsiarz, usadził i kazał sobie wyłożyć kawę na ławę? Niech się wydrze, niech kłóci ,w końcu jej przejdzie i w końcu dojdą do jakiś wniosków. Tylko niech nie wychodzi i nie trzaska drzwiami. Niech ona mu w końcu powie czego tak zrzędzi??

114

Odp: Moja żona jest zrzędliwa

Teo - odpowiadając na twoje pytanie, oto cytat z mojego postu z pierwszej strony wątku:

Problem w tym, że praktycznie nie da się dojść do porozumienia ze zrzędliwą osobą i dociec przyczyn zrzędzenia. To błędne koło podobne do ataku histerii. Trzeba najpierw wstrząsnąć, a dopiero potem można próbować na spokojnie porozmawiać. Choć szanse są mizerne prawdę mówiąc....

115

Odp: Moja żona jest zrzędliwa
yoghurt007 napisał/a:

Gdyby tak było, to miałabyś daną rzecz zrobioną za pierwszym razem. Skoro tak nie jest, to znaczy, że to nie jest taką pierdołą, jak ci się wydaje. Dzieje się tak z kilku przyczyn.

Nie wierzę, że może to stanowić tak ogromny wyczyn, że dla spokoju osoby, którą (w założeniu) kochasz nie byłbyś w stanie wyrobić w sobie nowego odruchu. Przyznasz, że to niewielka cena za uśmiech ukochanej osoby? Powiedzmy od razu, że nie chciałoby Ci się, nie widzisz takiej potrzeby lub zwyczajnie Ci nie zależy. I nieważne, że ta przykładowa podłoga dla Ciebie jest czymś zupełnie nieistotnym (w pełni to rozumiem), jeśli dla niej czystość tej podłogi jest warunkiem niezbędnym do tego, aby czuła się w Waszym wspólnym domu komfortowo. Ja na przykład odruchowo nalewałam mężowi kawę do wysokości kubka, ja piję czarną, mąż z mleczkiem, więc na to mleko też musi się w kubku znaleźć miejsce. Zrobiłam tak raz, drugi, trzeci, zawsze w końcu się reflektowałam, ale było już za późno, kiedy jednak mąż wprost poprosił, żebym więcej tego nie robiła, to wyrobiłam w sobie nawyk skupiania się przy nalewaniu kawy. Czy mnie to coś kosztowało, czy był to jakiś wyczyn? Nie. A jednak mężowi sprawiło przyjemność, a już na pewno zaoszczędziło irytacji. A przecież mogłam powiedzieć ,,jeśli ci coś nie pasuje, to nalewaj sobie sam", prawda? I - jak widać - wystarczyła tu odrobina dobrej woli, chęci i uwagi, nic więcej.

yoghurt007 napisał/a:

Jeśli tak to rozumiesz, to sama się ustawiasz w pozycji ofiary.

To pojęcie można rozpatrywać na wielu płaszczyznach. Właściwie słowo ,,ofiara" powinnam była tutaj wziąć w cudzysłów, ale nie wzięłam (mój błąd) i rzeczywiście w tym kontekście trochę wypaczyło to jego sens. Chodziło o to, że to kobiety zwykle stoją po tej stronie, po której ktoś chce nad nimi dominować.

yoghurt007 napisał/a:

Kobiety raczej nie upierają się dla zasady i dla samego upierania się, podobnie jak i nie proszą tylko po to, żeby coś sobie lub temu drugiemu udowodnić.
Nie? A ta cała ideologia dorobiona do wcześniej przerabianego przykładu z myciem podłogi? Dla każdego faceta to tylko cholerna podłoga. Ale dla przeciętnej kobiety to gest świadczący o dbałości o uczucia partnerki. Jak facet nie umyje podłogi, to nie chodzi o brudną podłogę, ale o to, że olał swoją kobietę.... No i czyż to nie jest upieranie się przy pewnych rzeczach "dla zasady"? Czyż to nie jest udowadnianie, że facet na pewno nie kocha i nie szanuje, bo nie zmył podłogi?

Hmmm... Widzę, że tutaj zupełnie się nie rozumiemy i raczej nie zrozumiemy, mamy bowiem zupełnie inne widzenie tegoż zagadnienia - Ty widzisz go stricte po męsku, bierzesz zbyt dosłownie i zbyt wprost, aby wejść w kobiecy mózg i zrozumieć co w nim siedzi smile.

Niemniej coraz bardziej odchodzimy od tematu głównego, zatem proponuję, aby na powrót wejść na właściwy tor.

116

Odp: Moja żona jest zrzędliwa

Olinka tutaj nie ma nic do przyjęcia "na wiarę". Nie bez przyczyny podałem przykład z palaczami. Gdyby zerwanie z takimi drobnymi przyzwyczajeniami, czy rytuałami było faktycznie takie łatwe, to uzależnienie od papierosów w zasadzie nie stanowiłoby problemu, bo nikotyna sama w sobie mało uzależnia i wystarczy kilka dni na pozbycie się jej z organizmu. A skuteczność nikotynowych terapii zastępczych byłaby ponad 90%. A tymczasem jest to ok 15% (z tego co wiem) i to nie są skutki trwałe.

Z innymi rzeczami może (aczkolwiek nie musi) być podobnie.


Nawet po ujęciu ofiary w cudzysłów, to niczego by nie zmieniło, bo ja również ów cudzysłów bym zastosował i na dobrą sprawę wyszłoby na jedno. Chodzi o fakt, że to nie partner ustawia cię w tej pozycji, ale podchodząc w ten sposób do tego sama tak robisz.



W moim odczuciu nie odbiegamy od tematu, ale go rozwijamy. Doszliśmy bowiem do bardzo ciekawych wniosków i zaczęła być widoczna różnica w postrzeganiu jakże prostych rzeczy, w zależności od płci. Także tutaj nie ma kwestii "oczywistych", jak to się niektórym kobietom wydaje, a które chodzą potem marudne, bo przecież "on" nie wykonał czegoś "oczywistego". Bo dla mnie ta cholerna podłoga zawsze będzie czymś innym niż dla ciebie. Bo dla ciebie, moje rzucone niedbale spodnie na podłogę czy fotel, będą czym innym niż dla mnie. Dla ciebie to może być irytujące bałaganiarstwo (nie ma znaczenia, że jutro rano je założę lub wrzucę do prania), a dla mnie to (nie zawsze świadomy) rytuał zrzucenia z siebie stresu i problemów całego dnia, które razem ze spodniami zostają zrzucone z siebie. Dlatego nie ma sensu kruszyć kopii o pierdoły, urządzać kłótnie czy być zrzędliwą kwoką (tutaj też to dotyczy niektórych facetów) - trzeba pozostawić sobie wzajemnie miejsce na małe dziwactwa, a z resztą spotkać się w pół drogi. To nie może być tak, że facet ma rzucić wszystko i zacząć robić coś innego, bo jego wielmożna jojczy i marudzi....

117

Odp: Moja żona jest zrzędliwa

Jezu, Yoghurt, naprawdę mam wrażenie, że nie kumasz co Ci tu próbujemy przekazać. Ja to kumam, bo mój facet nie lubi syfu na podłodze, więc codziennie przed wyjściem do pracy odkurzam tę cholerną podłogę. Dlaczego to robię, skoro dla mnie to też jest tylko "cholerna podłoga", psie kłaki mi nie przeszkadzają i mogłabym robić to co 2-3 dni? Ano dlatego, żeby jemu było miło, przyjemnie, że o nim pomyślałam i zrobiłam to, co dla mnie jest tylko "pierdołą", a jemu może poprawić humor.

I dlatego wkurzam się, kiedy ja pamiętam o cholernej podłodze, ale wracam do domu, a w zlewie i naokoło syf- bo jemu nie chciało się tych "cholernych talerzy" poukładać tak, żeby zajmowały mniej miejsca i można było je zalać, choć prosiłam go o to już nieskończoną ilość razy (naprawdę!). Czy tak wiele by go to kosztowało, gdyby ułatwił mi pracę i ułożył to, co usyfił? I znowu dla niego mogą to być tylko "cholerne talerze", a dla mnie to sygnał, że moje prośby się dla niego nie liczą. I ja będę tarła zaschnięte garnki, wściekła i z przekleństwami pod nosem, a miły wieczór szlag trafi.

118

Odp: Moja żona jest zrzędliwa

A czemu ty odkurzasz podłogę codziennie? Skoro to jemu przeszkadza - niech on odkurzy. Z garnkami podobnie - jak zostawił po sobie - niech po sobie zmyje. Chyba, że jak on robi jedzenie - to ty zmywasz i odwrotnie. Ale wtedy to jest prosty układ (jedno robi syf, a drugie ten syf sprząta) i pretensje są nieuzasadnione.

Niech on robi to, co drażni jego. A ty rób to, co drażni ciebie. Z resztą spotkacie się w połowie. Inaczej to zawsze coś będzie nie tak. Bez robienia komuś dobrze na siłę.


Ewentualnie - ja faktycznie nie rozumiem. Choć nigdy żadnych niesnasek typowo współlokatorskich nie miałem.

119

Odp: Moja żona jest zrzędliwa

Yoghurt, przecież Busiu napisała, czemu sprząta codziennie podłogę... Yoghurt, związek to nie jest układ współlokatorski smile A przynajmniej nie powinien być smile

120

Odp: Moja żona jest zrzędliwa
yoghurt007 napisał/a:

Nawet po ujęciu ofiary w cudzysłów, to niczego by nie zmieniło, bo ja również ów cudzysłów bym zastosował i na dobrą sprawę wyszłoby na jedno. Chodzi o fakt, że to nie partner ustawia cię w tej pozycji, ale podchodząc w ten sposób do tego sama tak robisz.

Yoghurt, nie ustawiam się w roli ofiary, bo na szczęście nie muszę się w tej roli ustawiać - my już dawno zrozumieliśmy i zaakceptowaliśmy wzajemne różnice. I znaczy to tyle, że po wielu godzinach rozmów oraz niezłej terapii szokowej okazało się, że moje zrzędzenie ma uzasadnienie i to nie tylko ja mam wykonać nad sobą pracę, ale tę pracę musimy wykonać OBOJE. I wykonujemy, codziennie. U Ciebie natomiast widzę tendencję do zrzucania całej winy na jedną stronę, Ty nawet do siebie nie dopuszczasz, że samemu też można gdzieś po drodze popełniać błędy i jakby z góry zakładasz, że winna jest wyłącznie zrzędząca baba - w związku to się niestety nie sprawdza.

121

Odp: Moja żona jest zrzędliwa

A zasady dobrego współżycia to jakieś różne są w tych wypadkach? Bo moim zdaniem nie bardzo. Przy mieszkaniu pod jednym dachem można być parą, ale nie trzeba. Ale współlokatorami jest się zawsze. Podział obowiązków (taki czy inny) będzie zatem zawsze obowiązywał. Nie widzę powodu, dla którego miałbym kogoś uszczęśliwiać na siłę. I nie życzę sobie, aby ktoś inny uszczęśliwiał na siłę mnie, bo nic innego mnie tak z równowagi nie wyprowadza.

Dajmy na to mnie wkurzają brudne okna. Ale jak ktoś mi je będzie mył, aby zrobić mi przyjemność, to mnie to będzie tylko wkurzać jeszcze bardziej. Owszem - docenię, podziękuję. Ale wkurzony będę - bo to nie jest jednorazowa niespodzianka, ale stały układ. A czemu ktoś miałby poświęcać tyle czasu i tyle wysiłku jedynie dla takiej pierdoły? Z miłości? Ja tego nie kupuję. Raczej z egoistycznej świadomości "robienia mu dobrze", co sprawia większą frajdę osobie wykonującej tą czynność niż faktycznie tej drugiej osobie.

Ja rozumiem, że ktoś jest zalatany, zmęczony, podchorowany itp i na drodze wyjątku mogę pomóc. Ba - zrobię to wtedy z przyjemnością i radością. Ale dlaczego miałbym tak robić każdego dnia? Przecież na dłuższą metę nie da się tak żyć i prowadzi to do absurdów jak właśnie "odkurz podłogę, bo przeszkadza mi, że odkurzane było aż dwa dni temu". Utrwalanie takich schematów nie prowadzi do niczego dobrego.

Nie wiem - może to kwestia wychowania. Ale tak zostałem nauczony. Jak mi coś przeszkadza - to ja mam to zrobić, a nie wyręczać się innymi. Ani nie będę pozwalać, aby inni mnie wyręczali. Uszczęśliwiać na siłę też nie będę - chyba że o coś wyraźnie zostanę poproszony lub ma to być niespodzianka na jakąś okazję (ale tutaj nie ma nic na siłę wtedy).

Dla mnie to jest logiczne.

122

Odp: Moja żona jest zrzędliwa
Olinka napisał/a:

U Ciebie natomiast widzę tendencję do zrzucania całej winy na jedną stronę, Ty nawet do siebie nie dopuszczasz, że samemu też można gdzieś po drodze popełniać błędy i jakby z góry zakładasz, że winna jest wyłącznie zrzędząca baba - w związku to się niestety nie sprawdza.

Póki baba będzie zrzędzić - póty dojście przyczyn nie będzie możliwe. Dlatego winowajcą ponoszącym odpowiedzialność za trwanie w impasie jest tutaj strona zrzędząca. Nie neguję tutaj faktu, że sprawa może (ale nie musi) być bardziej złożona, ani nie neguję, że również facet może (ale nie musi) ponosić odpowiedzialność za daną sytuację. Na to jest zbyt wcześnie po prostu. Wybiegasz trzy kroki do przodu, a tutaj dalej sytuacja stoi w miejscu. I nic się nie zmieni, póki zrzędzenie się nie skończy.

123

Odp: Moja żona jest zrzędliwa

Nawet w medycynie jest taka zasada, że jeśli tylko istnieje taka możliwość, to owszem, łagodzi się objawy, ale przede wszystkim leczy przyczyny.

124

Odp: Moja żona jest zrzędliwa

Czemu tak trudno ci przyznać, że piłka jest po stronie zrzędzącego babsztyla? Czemu tak trudno ci przyznać, że póki nie przestanie zrzędzić i nie powie o co chodzi, to facetowi i kilka żyć będzie mało, aby metodą prób i błędów zgadnąć w czym rzecz?

Bo to wszystko sprowadza się właśnie do tej jednej kwestii.

125

Odp: Moja żona jest zrzędliwa

Yoghurt, no proszę Cię... Przecież to jest bez sensu, wmawiasz mi coś, z czym sam masz problem smile. I coraz bardziej dochodzę do wniosku, że masz też problem z czytaniem ze zrozumieniem. Ja Ci tłumaczę jak chłopu na miedzy, że to nie wystarczy, a Ty w kółko to samo - baba winna. A czy ja gdzieś napisałam, że niewinna? Nie. Ja zwyczajnie twierdzę, że każdy kij ma dwa końce, dlatego to, że ona przestanie zrzędzić, ale przyczyna jej zrzędzenia nie zniknie, tak naprawdę niczego tu nie zmienia, bo nawet jeśli sytuacja w ich w domu się poprawi, to poprawi się tylko na chwilę. A wiesz dlaczego? Bo choćby ona zagryzała zęby, przestała się czepiać i marudzić, dla świętego spokoju odpuści, to jest tylko człowiekiem, więc jestem pewna, że wcześniej czy później, ale na powrót wybuchnie.

Oczywiście, że powinni ze sobą szczerze, otwarcie i konkretnie porozmawiać, bo bez werbalnego komunikatu raczej ciężko będzie im dojść do jakichkolwiek konstruktywnych wniosków. Jeśli jednak okaże się, że podłożem jej zrzędzenia jest frustracja wynikająca wprost z sytuacji jaka ma miejsce w ich wspólnym domu, to OBOJE będą musieli wykonać pracę, aby tę sytuację naprawić. Niemniej nasz Autor już jasno wyraził swoje zdanie, że ona ma przestać, ale on na pewno w sobie niczego zmieniać nie będzie, a skoro tak, to zabij mnie jeśli się mylę twierdząc, że w tym domu sielanki nie będzie.

126

Odp: Moja żona jest zrzędliwa

Możemy tak długo i namiętnie, bo mówimy o tym samym na dobrą sprawę. Tylko ty się skupiasz na wszystkim: od różnych możliwych przyczyn zrzędzenia do możliwych scenariuszy rozwiązania sytuacji. A ja mówię o jednym fragmencie/wycinku całości: wyjściu z impasu. A to jest możliwe tylko poprzez skończenie marudzenia i powiedzenie w czym tkwi sedno problemu. I wtedy, w zależności od tego co to będzie, to można rozmawiać dalej i przepracować to. Ja nie neguję, że pewnie oboje będą musieli popracować. Ale nie widzę sensu i powodu, aby zapuszczać się aż tak daleko z przypuszczeniami. Bo co - KasPrze78 ma się kajać, w stópki całować i przepraszać....że herbatę miesza w lewą stronę, a nie w prawą? Że oddycha za głośno? I tak ma próbować do usranej śmierci licząc, że kiedyś trafi w prawdziwą przyczynę? No nie - to bez sensu jest. To właśnie jego partnerka musi skończyć z tą zasłoną dymną marudzenia i powiedzieć o co chodzi tak naprawdę. Dlatego to piłka jest po jej stronie.

Ja słowa autora odebrałem tak, że póki ona zrzędzi, to się nie zmieni jego zachowanie. Ale w sumie nie jest powiedziane, że się nie zmieni, jeśli ona przestanie marudzić...


Tak czy siak, to po prostu bajkopisarstwo, bo wciąż przyczyn nie znamy. I nie poznamy, dopóki będzie babsztyl marudzić. tongue

127

Odp: Moja żona jest zrzędliwa

Dopóki marudzenie nie zmieni się w konkretną rozmowę, to lepiej nie będzie.
Może Autor robi dużo, ale akurat nie to co to jego żona chce. Ale skąd on może wiedzieć czego ona chce, skoro o tym nie mówi?
Marudzenie to sygnał alarmowy, że coś jest nie tak. On odbiera ten sygnał, widzi, że coś jest nie tak, ale skąd może wiedzieć co, skoro ona nie chce o tym rozmawiać?
Oczywiście ma się domyslić. Może ona wolałaby kolację, zamiast posprzątanego na błysk mieszkania? Może. Autor ogarnie z grubsza mieszkanie, resztę czasu poświęci na przygotowanie kolacji, żona wróci z pracy i powie, że wcale nie jest głodna, jeśli już to miałaby ochotę zjeść zupełnie coś innego, a tak w ogóle to co on robił przez pół dnia, że w zlewie leżą brudne garnki? Nie trafił. W takim razie może ona wolałaby gdzieś wyjść? On kupuje bilety do kina/rezerwuje stolik w restauracji, żona wraca i jęczy, że jest zmęczona, nie ma siły, nie chce jej się nigdzie iść, że on jej nie rozumie. Znowu nie trafił. Skoro jest zmęczona, to może przydałby jej się odpoczynek. Wykupuje jej weekend w spa, masaż, fryzjer, kosmetyczka, wszystko, niech się odpręży, zajmie tylko sobą, odpocznie. A ona, że nigdzie nie jedzie, co to, on chce jej się pozbyć z domu, pewnie ma jej dosyć, że on sobie i tak pewnie nie poradzi sam z dzieckiem przez cały weekend, a w ogóle to już mu się przestała podobać, że tak ją wysyła do tego fryzjera i kosmetyczki? To znowu nie to. A może...
I tak do usranej śmierci.
Jak ktoś się chce przyczepić, znaleźć powód do narzekań, to zawsze go znajdzie.
Wystarczyło by powiedzieć: "kochanie, nie zależy mi na tym i na tym, jeśli chcesz mi zrobić przyjemność, to zrób to i to."
On jest zadowolony, bo wie co było nie tak i czego ona oczekuje, ona jest zadowolona, bo jej oczekiwania są spełnione.

Oczywiście to wszystko powinno działać w obie strony.

128

Odp: Moja żona jest zrzędliwa

Przy okazji przypomniało mi się takie mądre stwierdzenie - jeśli chcesz czegoś od swojego mężczyzny, to po prostu mu o tym powiedz. On będzie zadowolony, że nie musi się domyślać, być może również, że spełniając prośbę sprawia tym swojej kobiecie przyjemność, ona z kolei otrzyma dokładnie to, czego oczekuje. Niby proste, ale jak się okazuje w praktyce w wielu związkach prawie niewykonalne.

129

Odp: Moja żona jest zrzędliwa

Merredithhh, słusznie prawisz. Moim zdaniem problem jest taki: albo kobieta nie umiała mówić czego chce I NIE NAUCZYŁA SIĘ, albo umiała, i się oduczyła (z powodu negatywnych reakcji na jej życzenia). Zrzędzenie pojawia się, gdy mówienie wprost jest za trudne...

Posty [ 66 do 130 z 130 ]

Strony Poprzednia 1 2

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Moja żona jest zrzędliwa

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026