mortisha co do równouprawnienia to nie jest to podział ani zamiana w waszym damskim przypadku są to takie same prawa np. głosowanie oraz to, że możecie piać się w górę po szczeblach kariery, wykonywać te same zawody co my. I tak obserwujemy, że kobiety są w wojsku, straży pożarnej typowo męskie i do jakiegoś czasu zarezerwowane dla nas zawody. Za to widziałem już faceta kosmetyczkę, a na co dzień telewizji widzę takich gejusiów od mody. Co mnie po prostu powala. Czyli wy możecie robić to co my i na odwrót. Chciałbym jeszcze widzieć kobiety w kopalni, albo warsztacie samochodowym w ramach równouprawnienia ale tam się jeszcze nie pchają z wiadomych przyczyn.
Ogólnie mamy rozpierdzielony model tego co było ludzie od zarania dziejów działali wg. pewnego sprecyzowanego kanonu, looknijce na Afrykę, Amazonię i plemiona, które tam zostały tak żyliśmy i tak wyglądała zdrowa społeczność, zdrowy podział obowiązków. Nie będzie mi nikt wpierał, że coś co funkcjonowało przez tysiące lat można tak na pstryknięcie zmienić w ciągu kilku stuleci. To jak jakby próbować zmusić bawoła do polowania na lwy.
Prawda jest taka, że kobietą takie równouprawnienie jest NIEPOTRZEBNE (wg. mnie) oczywiście wojna toczy się od zawsze o zwykły ale jakże ludzki aspekt szacunku dla dla drugiej osoby. Ktoś zaprzeczy? Bo nikt nie jest niczyim niewolnikiem, ani narzędziem, ścierą i miotłą. Tylko gdzieś po drodze zamazał się sens tego dążenia i wyszło jak wyszło wiadomo w miarę jedzenia rośnie apetyt. I mamy teraz mężczyzn którym de facto powinna cipa wyrosnąć zakichanych, zasmarkanych z zawodem SYN pożal się Boże wychowanych na wzorcach rodem Z USA. Mamy także kobiety co przypaliły by wodę w czajniku i najlepiej byłoby im usunąć macice bo pozwolić takiej rodzić to zbrodnia, wychowa potem takiego zasmarkańca albo jakąś dziwkę, oczywiście zawód CÓRKA wg. wzorca z USA.
Ja stwierdzam, że jest znacząca różnica między zaradnością życiową, a bycia zwykłym "utrzymankiem" w większości z mojej obserwacji cała niezaradność kierowana, do niektórych osób tyczy się stanu ich portfela. Jednak czy to ich wina, że tak jest w tym kraju, czy to ich wina, że urodzili się w biednej rodzinie. Przecież to nie czyni ich złymi ludźmi, przecież pracują i żyją, a to że nie zarabiają kokosów no cóż nie każdy będzie Donaldem Trumpem.
Ja też jestem niezaradny życiowo zarabiam rapem może 1800zł na miesiąc jak jest dobrze. Nie mam stałej pracy, region jest bogaty w bezrobocie, które nie wynika z lenistwa tylko faktu, że tu nic nie ma. Mieszkam z moją baką i robię jako "budowlaniec" na umowy o dzieło. Zaraz będzie to czemu się nie uczyłeś bla bla bla, uczyłem mam technikum samochodowe zrobione, chciałem iść na studia ale to chyba jak bym babkę sprzedał na allegro. Cóż babka ma emeryturę zawrotną i swoje porshe (na dwóch kołach), które jej zapycham do kościoła w niedzielę. I tak wioskowe życie się toczy a że się wzbogaciłem to mam teraz kompa z internetem po roku odkładania. I trafiłem na to forum googlojąc jak to młodzi mają dziś. Cóż poczułem się jak szmata najgorsza czytając te posty oderwanych od rzeczywistości Teo i Artemidy. Pocieszam się tym, że nie mam nikogo (teraz wiem czemu) bo jestem tak nie zaradny, że daję radę tylko siebie utrzymać.