netkobietyWszystkie działy
Psychologia

Czy każdy z nas może być zaradny życiowo?

45 odpowiedzi22 087 wyświetleńzałożony przez cslady, 23.11.2015

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA » Czy każdy z nas może być zaradny życiowo?

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 46 ]

1

Temat: Czy każdy z nas może być zaradny życiowo?

Przymiotnik "zaradny" pojawia się na naszym forum przy okazji wielu różnych tematów. Zaradność bardzo często jest wymieniana jako jedna z cech idealnego partnera. Co więcej, całe społeczeństwo powinno być zaradne, by podatnicy nie musieli utrzymywać jednostek, które zaradne nie są. Czasami padają usprawiedliwienia, że nie każdy jest zdolny do tego, by radzić sobie w życiu. Zgadzacie się z tym?

Czym dla Was jest zaradność? Cechą charakteru? Zdolnością, którą mamy lub nie i niczego nie możemy na to poradzić? A może umiejętnością, którą da się wypracować? Zapraszam do dyskusji.

2

Odp: Czy każdy z nas może być zaradny życiowo?

Zasadność można sobie kupić tyle powiem :-D zakup dokonujesz u dziwnych ludzi w małych torebkach, kupujemy zjadamy i zaradzimy wszystkiemu co stanie na drodze do celu!

3

Odp: Czy każdy z nas może być zaradny życiowo?

Tak kazdy moze byc zaradny jesli jest zdrowy, wszystkoe jest kwestia nauki i wiedzy. Wszystko idzie wytrenowac. To pytanie tez wyglada na takie usprawiedliwianie swojego lenistwa "bo moze nie wszyscy moga byc zaradni". WSZYSCY jak chca moga sobie radzic w zyciu. Nie znacie slynnej sentencji "chcacemu nie dzieje sie krzywda"?

4

Odp: Czy każdy z nas może być zaradny życiowo?

Sama chciałabym wiedzieć, czym jest ta zaradność wink
Ulubiony temat mojej mamy - oczywiście, że partnerów życiowych swoich dzieci ocenia przez pryzmat zaradności, ale jak ja sobie radzę w życiu, to już nie jest kategoria zaradności tylko szczęścia, albo tego, że jestem może mądrzejsza, a może coś tam jeszcze innego jest tego przyczyną (zależnie od sytuacji).

Widziałam kilka osób, które wpadły w tarapaty i nie potrafiły zrezygnować z zakupu rzeczy "tanich", bo przecież to "nic nie kosztuje", nie potrafiły uchwycić zależności, że jak się ma mało, to nawet te małe kwoty trzeba szanować.
Mam też znajomych - którzy zawsze sobie radzą, coś załatwią komuś, ktoś im się odwdzięczy, nawet jeśli chwilowo są bez pracy, nie narzekają na biedę.
Mam wrażenie, że jest to jakaś cecha wrodzona.

5

Odp: Czy każdy z nas może być zaradny życiowo?

zaradność dla mnie to umiejętność poradzenia sobie w każdej trudnej sytuacji życiowej, kreatywne myslenie w momencie, gdy brakuje pracy zawsze jakos można sobie poradzić i czegoś się chwycić. mimo wielu trudności zaradna osoba będzie potrafiła wybrnąć z kłopotów i zorganizować np. ciekawy wyjazd.

6

Odp: Czy każdy z nas może być zaradny życiowo?

Nie, nie kazdy moze (i nie kaźdy musi) byc zaradny.

Cokolwiek to słowo znaczy.

Każdy powinien starac sie byc w czyms dobry. W jednej dziedzinie, a nie we wszystkich - co oznacza, że nie musi (a nawet nie powinien) radzić sobie sam.

Jesteśmy gatunkiem społecznym, z jednostkami, które potrafią się wysoce wyspecjalizować - im ktos chce byc w czyms lepszy - tym sila rzeczy pozostaje mu mniej czasu na doskonalenie innych umiejetnosci.

Najbardziej "zaradni" sa zazwyczaj ludzie niezbyt majetni (albo pochodzacy z takich rodzin - gdzie trzeba bylo sobie radzic na mozliwe sposoby.

Ale to nie "zaradni" tworza monumenty, ale ludzie calkowicie oderwani od rzeczywistosci, ktorzy potrzebuja opieki innych osob i "zalatwiania" za nich wszystkiego.

Byc moze taki zaradny naprawi samochod przy pomocy sznurowki i gumy do zucia, ale tylko totalnie odjechany wizjoner,ktory byc moze nie potrafi sobie sam koszuli wyprasowac - taki samochod WYMYSLI.

7

Odp: Czy każdy z nas może być zaradny życiowo?

Kto w takim razie ma prawo oczekiwać, by inni się nim opiekowali? Wizjoner tak, a np. menel?

8

Odp: Czy każdy z nas może być zaradny życiowo?

Zaradny? Ktoś, kto umie sobie radzić. Diabeł tkwi jednak w szczegółach. Dla jednych owa zaradność jest synonimem zarobienia tak dużej ilości pieniędzy, że pozwala na dostatnie, luksusowe życie. (Ale... czym jest luksus? Różne osoby różnie to słowo rozumieją.) Dla innych to samowystarczalność (ale czy oznacza, że ów człowiek wszystko robi sam, w tym jedzenie, ubranie, it.p.?). Dla jeszcze innych owe radzenie sobie obejmuje także umiejętność szukania pomocy i/lub wsparcia u innych.

cslady napisał/a:

Kto w takim razie ma prawo oczekiwać, by inni się nim opiekowali? Wizjoner tak, a np. menel?

Hm... Po co zdrowemu, sprawnemu człowiekowi czyjakolwiek opieka?

9

Odp: Czy każdy z nas może być zaradny życiowo?

Dla mnie zaradny znaczy przedsiębiorczy, przebojowy. Osoba zaradna poradzi sobie w trudnych sytuacjach, ma chęci i możliwości aby coś w życiu osiągnąć. W sumie te chęci są najważniejsze. Hm, może jest to osoba pozbawiona bierności?
Czy każdy może być zaradny? Na pewno. Ale nie każdy chce być zaradny i nie każdy rodzi się zaradny, pewne rzeczy można sobie po prostu wypracować.
Każdy z nas na pewno ma takich znajomych, którzy narzekają na wszystko: że pracy nie ma, że studia głupie, że ludzie nudni - takie życiowe memeje. To jest ich wybór. Gdyby tylko wykazali odrobinę chęci mogliby się wykazać 'życiową zaradnością' i wziąć życie we własne ręce, a nie zwalać winę na 'okoliczności przyrody'.

10

Odp: Czy każdy z nas może być zaradny życiowo?
Wielokropek napisał/a:

Hm... Po co zdrowemu, sprawnemu człowiekowi czyjakolwiek opieka?

Odniosłam się do słów, że nie każdy może i musi być zaradny. Teraz moje pytanie jest takie: kto w takim razie ma być zobowiązany do opiekowania się tymi niezaradnymi jednostkami, które NIE MUSZĄ umieć sobie radzić same? Rodzina? Społeczeństwo? I czy ktoś w ogóle jest zobowiązany do tej opieki, czy takie osoby trzeba zostawiać samym sobie i albo będą pływać albo utoną?

11

Odp: Czy każdy z nas może być zaradny życiowo?

Dla mnie ktoś zaradny, to taki, który sam za siebie umie być odpowiedzialny. Jeżeli w życiu czegoś chce, to się o to stara i nigdy nie zwala na innych tej odpowiedzialności.

Zaradny to wcale niekoniecznie milioner z willą i basenem. To jest człowiek, który wdraża własną wizję życia i totalnie się pod nią podpisuje.

12

Odp: Czy każdy z nas może być zaradny życiowo?
cslady napisał/a:

Kto w takim razie ma prawo oczekiwać, by inni się nim opiekowali? Wizjoner tak, a np. menel?

A dlaczego by i nie menel? Jestes w stanie ocenic na pierwszy rzut oka dlaczego menel jest menelem? A jezeli jest chory psychicznie? Ja nie wiem jakie bylo zycie menela od poczatku i dlaczego znalazl sie w takiej sytuacji, w jakiej sie znalazl.

Ja tez MOGLAM byc menelem - znam zycie od tej strony i wiem jak po niektorych upadkach trudno jest wstac - z drugiwj strony "menel" to najbardziej zaradna istota - zyje z niczego, a jednak zyje. Nie pracuje, nie leczy sie, a zyje!

Gdzie stoi granica pomiedzy byciem zaradnym i wiazaniem konca z koncem z jednej wyplaty a wiazaniem konca z koncem BEZ wyplaty?

A czy osoba, ktorej rodzice zafundowali dobre wyksztalcenie, potem mieszkanko - a na koniec i tak zyje na kredyt, bo przeciez jeszcze potrzebny samochod i fajne wczasy - czy taka osoba jest bardziej zaradna?

Jezeli patrzec od tej strony to z tego wszystkiego menel jest NAJBARDZIEJ zaradny (skoro zaradnosc to radzenie sobie w KAZDEJ sytuacji) bo menel potrafi zyc na ulicy  za nic, a wiekszosc z nas nie dalaby rady.

13

Odp: Czy każdy z nas może być zaradny życiowo?

Z tym menelem chodziło mi raczej o stereotypowego pijaka, który żyje na koszt podatnika, bo nie chce mu się być zaradnym. Ale masz rację, zaradność to nie jest tylko kwestia posiadania swojego mieszkania czy nawet pracy, bo ją również można dostać od rodziców. Jeśli ktoś szczęśliwie urodził się w tzw. dobrej rodzinie, gdzie niczego mu nie brakowało, to nie oznacza automatycznie, że jest zaradny. Przy pierwszych lepszych kłopotach mógłby sobie nie radzić. Dla mnie zaradność to przede wszystkim umiejętność walczenia, by osiągać to, co sobie założymy. Może nie zawsze się uda, ale tak bywa. To również umiejętność rozwiązywania własnych problemów, zamiast pozwalania, by ktoś za nas szedł przez życie.

14

Odp: Czy każdy z nas może być zaradny życiowo?

No ok, ale przeciez nie kazdy z nas jest tak samo odporny psychicznie (podobnie jak fizycznie) osoby mniej zaradne to czesto osoby mniej odporne/bardziwj wrazliwe (wystarczy na przyklad spojrzec na artystow - ilu z nich nie radzi sobie z wlasnym zyciem bo ma taka a nie inna konstrukcje psychiki - nie sa "zaradni", ale dzieki twmu za razem sa jacy sa.

Dlaczego ktos, kto ma depresje jest traktowany jako chory, a menel, ktoremu "sie nie chce" - jest potepiany?
A moze "menelostwo" to tez rodzaj dwpresji, tylko mniej elegancki?

Dla mnie kluczowa sprawa jest tutaj nie "obowiazek" opieki tylko zwyczajne wspolczucie.

15

Odp: Czy każdy z nas może być zaradny życiowo?

Współczucie moim zdaniem nakazuje pomagać, a finansowanie komuś takiego stylu życia, to krzywdzenie tej osoby, a nie pomoc. Właśnie o to mi chodzi, czy ci bardziej wrażliwi i nieogarnięci powinni się dostosować i jakoś sobie radzić, czy powinni być przez społeczeństwo rozgrzeszani? Ja mam tutaj mieszane odczucia.

16

Odp: Czy każdy z nas może być zaradny życiowo?

Ja mam wewnętrzną awersję do tak zwanych "wrażliwych" ludzi. Ze sporego doświadczenia mogę rzec, że często ta "wrażliwość" jest przykrywką dla egoizmu, wampiryzmu psychologicznego, nie brania za siebie odpowiedzialności. To nie jest tak, że wielu z nich nie potrafi żyć inaczej. Oni nie chcą żyć inaczej, bo wygodniej im żerować na dobroci ludzkiej.

Oczywiście w temacie zaradności nie piszę o sobach, które są psychicznie chore, a więc z definicji niezdolne o decydowaniu o sobie. Piszę o ludziach compos mentis. I tak, zaradny jest dla mnie ktoś kto nie czeka aż za niego coś zrobią, ale sam rusza tyłek i się ogarnia. I  taką osobą zarówno może być ktoś z bogatego domu, który pomnaża to co ma, ciągle się rozwija, jak i ktoś kto pracuje od zera i dorabia się ukochanej kawalerki.

I czy wszyscy mogą być zaradni? Pewnie tak, ale nie każdemu się chce.

17

Odp: Czy każdy z nas może być zaradny życiowo?

Zaradność jest wg mnie wyuczona. Tak samo jak bezradność.

Piszę to na przykładzie mojej koleżanki z dzieciństwa. Jej matka odkąd pamiętam biła ją i wyzywała. Dziewczyna nieraz chodziła posiniaczona. Teraz odwiedzając rodziców słyszałam przez ścianę, czy idąc schodami co się tam wyprawia. Wcześniej albo dziewczyna się matki bała i nie pyskowała, co nie prowokowało matki, albo starały się utrzymywać pozory. Teraz k*** latały w powietrzu. Na 5 wyrazów w zdaniu, 4 to przekleństwa. Dziewczyna ma 34 lata... Powinna się wyprowadzić, ale nie może znaleźć pracy - po części dlatego, że w moim rodzinnym mieście łatwo nie jest, ale też dlatego, że jakoś mocno chyba nie szuka. Zaczyna iść w ślady matki - lubi sobie wypić itd. Do tego w sumie zawsze miała skłonność. Zawsze ją ciągnęło w kierunku patologii - takie wybierała koleżanki i chłopaków. Przyszłość nie wygląda różowo.

Z tego, co wiem, miała zawsze trudności z nauką. Takie dziecko potrzebuje dodatkowej opieki, pomocy. Metodą jej matki na to by córka poprawiła oceny było bicie i wyzwiska. Dziewczyna zawsze była zahukana, wystraszona, niepewna.

Jest bezradna, skazana na matkę, bo nie ma w sobie siły, by coś zmienić. Nie dano jej tej siły. Nie przekazano. Jedyne, czego się nauczyła od matki to to, że jest g*** warta.

Gdy dziecko zazna troski, opieki, gdy jest mądrze wychowywane - będzie zaradne. Ona też mogłaby być, gdyby matka odpowiednio się nią zajmowała.

18 Ostatnio edytowany przez Beyondblackie (2015-11-23 21:33:10)

Odp: Czy każdy z nas może być zaradny życiowo?

CatLady, prowda ale nie do końca. Wielu ludzi miało porąbane rodziny, a jednak na patologię nie wyrośli.

Oczywiście, że dziecko potrzebuje wsparcia, miłości, bezpieczeństwa w okresie dorastania- tak powinno być w idealnej rodzinie. Niestety, nie zawsze tak jest i faktycznie w życie dorosłe wkracza się z niejakim garbem. Ale. Z momentem wstąpienia w dorosłość człek jednak zaczyna być świadomą jednostką, więc może decydować CO ze swoim życiem zrobić. I można zmienić środowisko, powalczyć ze swoim poczuciem wartości, odciąć się od toksycznej rodziny, a można siedzieć na d***e i do końca dni mówić "Spaprałam sobie życie bo moja mama/ tato źli dla mnie byli".

19

Odp: Czy każdy z nas może być zaradny życiowo?
Beyondblackie napisał/a:

CatLady, prowda ale nie do końca. Wielu ludzi miało porąbane rodziny, a jednak na patologię nie wyrośli.

Oczywiście, że dziecko potrzebuje wsparcia, miłości, bezpieczeństwa w okresie dorastania. Z momentem wstąpienia w dorosłość jednak zaczyna być świadomą jednostką, więc może decydować CO ze swoim życiem zrobić.

I w zasadzie to prawda ale... zycie to jest zbior pewnych czynnikow - wychowanie, srodowisko, predyspozycje, stan zdrowia itp.

Kazdy z nas jest indywidualnym przypadkiem i nie trzeba nikogo przekonywac, ze to, co jednego wzmocni - drugiego zabije. W jaki sposob ocenic, czy ktos nie chce, czy nie potrafi inaczej myslec?

Kazdy z nas ma pewna granice - samego siebie nie da sie przeskoczyc - jak ocenic  gdzie u danej osoby przebiega granica mozliwosci?

W koncu KAZDY  z nas zna kogos bardziej zaradnego od siebie - dlaczego w takim razie nie probuje mu dorownac? Moze z tego samego powodu dla ktorego menel jest menelem - bo doszedl do wniosku, ze to, co ma mu wystarczy i bardziej mu sie starac nie chce.

20 Ostatnio edytowany przez Beyondblackie (2015-11-23 22:41:59)

Odp: Czy każdy z nas może być zaradny życiowo?

Jak już pisałam, bycie zaradnym to nie jest jakaś ustalona kwota- że jak zarabia 15 tysięcy na rękę miesięcznie, to zaradny, a jak tylko 2, to d*pa wołowa z niego. To nie tak. Chodzi raczej o to, że człowiek sam się o siebie troszczy, nie wisi na innych, nie żeruje. Potrafi poprosić kogoś o pomoc, no nie róbmy z ludzi herosów, ale odpłaca się za to, a nie doi ich.

Z tego punktu, to faktycznie istnieją ludzie chronicznie niezaradni, ale takich jest naprawdę mało i zwykle wiąże się to z poważnymi zaburzeniami psychicznymi. Bo nawet popatrzmy na tego menela: to, że jest alkoholikiem jest jego wyborem- leczyć się można i to za darmo. A jak się jest już trzeźwiejącym, to można zacząć szukać pracy i lokum. Siedzenie na chodniku i popijanie jabola więc jest drogą jaki ten pan wybrał. Niestety społeczeństwo musi ponosić skutki tego wyboru, a to już fajne ani sprawiedliwe nie jest.

21

Odp: Czy każdy z nas może być zaradny życiowo?
Beyondblackie napisał/a:

Jak już pisałam, bycie zaradnym to nie jest jakaś ustalona kwota- że jak zarabia 15 tysięcy na rękę miesięcznie, to zaradny, a jak tylko 2, to d*pa wołowa z niego. To nie tak. Chodzi raczej o to, że człowiek sam się o siebie troszczy, nie wisi na innych, nie żeruje. Potrafi poprosić kogoś o pomoc, no nie róbmy z ludzi herosów, ale odpłaca się za to, a nie doi ich.

Z tego punktu, to faktycznie istnieją ludzie chronicznie niezaradni, ale takich jest naprawdę mało i zwykle wiąże się to z poważnymi zaburzeniami psychicznymi. Bo nawet popatrzmy na tego menela: to, że jest alkoholikiem jest jego wyborem- leczyć się można i to za darmo. A jak się jest już trzeźwiejącym, to można zacząć szukać pracy i lokum. Siedzenie na chodniku i popijanie jabola więc jest drogą jaki ten pan wybrał. Niestety społeczeństwo musi ponosić skutki tego wyboru, a to już fajne ani sprawiedliwe nie jest.

Nawet nie mając problemów z nałogami można wpaść na to, że nałóg nie wiąże się z żadnym wyborem. To raczej kwestia braku wyboru. Spróbuj przekonać narkomanów, że mają wybór, że mogą się leczyć. Są granice, których przekraczać się nie powinno, po przekroczeniu których nie ma już odwrotu i nie jest to kwestia chciejstwa ale czystej neurobiologii.

22

Odp: Czy każdy z nas może być zaradny życiowo?

Matt, nieprawda. Tak, alkohol czy heroina fizycznie uzależnia, ale wcale nie wyłącza czyjejś wolnej woli. Gdyby tak było, to nie mielibyśmy trzeźwiejących alkoholików i byłych narkomanów. Oczywiście uzależnienie jest kwestią złożoną, bo składają się na nie genetyczna podatność, konflikty emocjonalne danej osoby i jej warunki życia, ale wychodzenie z nałogu ZAWSZE jest kwestią świadomego wyboru. Osoba przyznaje sią do problemu i stawia mu czoło. No, albo nie , i do końca życia jest panem Mieciem spod budki.

23

Odp: Czy każdy z nas może być zaradny życiowo?

Moim zdaniem zawsze mamy wybór i możemy coś zmienić w swoim życiu, tylko nie zawsze potrafimy ten wybór dostrzec ot tak.

24

Odp: Czy każdy z nas może być zaradny życiowo?

To prawda, mamy wybór.
Choć na pewno zawsze go mamy?

To prawda, że często owego wyboru zainteresowani nie widzą, jednak częściej, mając negatywne doświadczenia, nie wierzą w to, że cokolwiek od nich samych zależy. Często zaś pomoc jest tak nietaktowana i zaoferowana w tak poniżający sposób, że potencjalni zainteresowani nawet nie próbują z niej skorzystać.

25

Odp: Czy każdy z nas może być zaradny życiowo?

Ależ jak często się zdarza, że pomoc jest ze wszech stron: rodzice, żona, dzieci, przyjaciele... Ale zainteresowany jest kompletnie na to obojętny, bo woli własne bagienko.

26

Odp: Czy każdy z nas może być zaradny życiowo?

Wiesz czemu?

Bo nie wierzy w możliwość zmiany sytuacji.

27 Ostatnio edytowany przez Martainn (2015-11-24 10:17:00)

Odp: Czy każdy z nas może być zaradny życiowo?

W przypadku uzależnionych np. od alkoholu to jednak najczęściej jest tak, że takiej osobie to pasuje. Skoro ktoś za niego posprząta, jeść dostanie, jak się nawali to ktoś go do domu przyprowadzi to po co ma cokolwiek zmieniać? Skoro codziennie może się uwalić, a żadnych konsekwencji nie poniesie bo w około są "pomagający", którzy wszystko za niego załatwią. On nie musi robić nic. On się może co najwyżej nawalić, przespać i potem pójść nawalić się jeszcze raz. Ubranko czyste będzie, cieplutkie łóżeczko będzie, jedzonko będzie. Żyć nie umierać.
Po co cżłowiek ćpający ma przestać ćpać jeśli nie rodzi to żadnych konsekwencji? Skoro jak trzeba ktoś do niego rękę wyciągnie i go wyciągnie z tarapatów?
Piszę z doświadczenia. Osobistego.
Stoczenie się to często wybór nasz własny. Niekoniecznie musi być to rodzina patologiczna. Ani mój tata ani mama nigdy nie nadużywali alkoholu, ani nie ćpali. A mój brat się stoczył na samo dno mimo, że jeszcze wieku lat nastu był reprezentantem Polski w piłce siatkowej mężczyzn. Jeździł na zawody zagraniczne. Miał wszystko. Nigdy w naszym domu nie było jakoś bogato, ale biednie też nie. Nie było w nim alkoholu ani libacji. A on się jednak stoczył. A ja prawie się stoczyłem ćpając parę lat.

28

Odp: Czy każdy z nas może być zaradny życiowo?
Fetamin napisał/a:

Zasadność można sobie kupić tyle powiem :-D zakup dokonujesz u dziwnych ludzi w małych torebkach, kupujemy zjadamy i zaradzimy wszystkiemu co stanie na drodze do celu!

Możesz kupić narzędzia, ale nie zaradność. Pieniądze mogą tylko ułatwić przebijanie się przez świat, ale nigdy nie dadzą zaradności, o której chce podyskutować autorka.

29

Odp: Czy każdy z nas może być zaradny życiowo?

Zaradność. To bardzo ciekawe zagadnienie. Dlaczego? Bo każdy człowiek od małego ją posiada. Małe dziecko wie jak zaradzić aby usiąść, aby zrobić pierwszy krok, zaradnie buduje z klocków a potem?
A potem przychodzi czas żłobków i przedszkoli i tej szkoły dla sześciolatków i okazuje się że jedynymi którzy burzą świat dziecka są jego właśni rodzice. Bo zaczyna się... Czy sobie poradzi?
A dlaczego ma sobie nie poradzić? Mamy dwie wspaniałe córki, które od najmłodszych miesięcy życia były zachęcane do pokonywania przeszkód, radzenia sobie z tym, co ich spotykało.
Czy to było pokonanie wejścia na karuzelę, na zjeżdżalnie itp itd.
Dzisiaj młodsza jest w żłobku, starsza w pierwszej klasie. Fantastycznie sobie radzą.
Ale znam rodziców, którzy tak bardzo blokują swoje pociechy, na zasadzie idź pobaw się w piasku ale się nie pobrudź...
Zaradność buduje się w człowieku od małego, ale tylko wtedy, kiedy nie mówi się że tego nie rób, tamtego nie rób, bo to jest jak dla mnie śmieszne. Np. jesteśmy po remoncie. Świetnie się bawiłem oglądając naszą dwuletnią córkę, która malowała ściany, siebie, swoje ciuchy... Tak, było dużo więcej sprzątania. Ale zostawiłem na ścianie kwadrat jej dzieła. Polecam. Nasze córki słyszą NIE tylko wtedy, kiedy zaczynają za dużo broić. Ale w każdym innym przypadku, kiedy chcą coś zrobić, zawsze słyszą tak. Pomgamy im w taki sposób, aby tego nie widziały. Działa.

30 Ostatnio edytowany przez theonlyone (2015-11-24 13:05:11)

Odp: Czy każdy z nas może być zaradny życiowo?

Bardzo ciekawy temat...
Moim zdaniem na zaradność ma duży wpływ inteligencja danej jednostki,czyli zdolność do ogarniania rzeczywistości,jak i umiejętne wykorzystanie posiadanej wiedzy.
Moim zdaniem nie każdy może być zaradny życiowo,bo nie każdy jest wystarczająco inteligentny,żeby odkryć swój potencjał,o ile go oczywiście posiada.
To jest tak,jak mówienie,że wszystkiego można się nauczyć,może i tak,ale tylko do pewnego stopnia,nie każdy będzie dobry w tym czego się nauczy,tylko Ci którzy odkryli swoje powołanie.
Bo jeśli można się tak wszystkiego nauczyć,to dlaczego wszyscy: mechanicy,lekarze,sportowcy,nie są "dobrzy" w tym co robią ?

31

Odp: Czy każdy z nas może być zaradny życiowo?
theonlyone napisał/a:

Bo jeśli można się tak wszystkiego nauczyć,to dlaczego wszyscy: mechanicy,lekarze,sportowcy,nie są "dobrzy" w tym co robią ?

Bo im się nie chce? big_smile To oczywiście tak pół żartem, pół serio. Wiadomo, że każde ciało ma swoje ograniczenia i sportowiec jest w stanie coś z nim zrobić tylko do pewnego momentu. Ciężko byłoby zostać artystą osobie, która nie ma żadnego wyczucia estetyki. No ale jeżeli ktoś jest przeciętny czy nawet słaby w swoim zawodzie, to albo źle wybrał albo mu się nie chce być lepszym. Przynajmniej w wielu przypadkach, nie mówię, że zawsze. Jednak przeważnie to kwestia priorytetów. Można jakoś zdać informatykę i być jakimś tam programistą, który przez całe życie zarabia 3-5 tys. Takich ludzi jest pełno. Mogliby się uczyć i zarabiać więcej, ale nie robią tego, bo np. wolą inaczej spędzać wolny czas, bo taka kasa im wystarcza, bo... (i tutaj sobie wpisz jakieś inne powody). Bardzo dobrzy i najlepsi są zwykle pasjonaci, a nie każdy jest i chce nim być. No bo trzeba być w pewnym sensie pasjonatem, by aż tak zgłębiać jakiś temat. A to nie ma nic wspólnego z tym, że te osoby nie mogą się nauczyć, bo jeśli np. ten przeciętny programista zostałby zmuszony do siedzenia na tyłku i uczenia się, to on spokojnie zacząłby wymiatać, a pracodawcy by się o niego zabijali. Kwestia podejścia.

32

Odp: Czy każdy z nas może być zaradny życiowo?

Wiesz,nie mówiąc o ludziach którym się nie chce nawet spróbować...to tak jak sportowiec ma ograniczenia fizyczne,tak każdy ma jakieś ograniczenia psychiczne,więc nie sądze,żeby człowiek będący złym lekarzem,mechanikiem,stolarzem taki jest,bo mu się nie chce być lepszym big_smile
Tak jak pisałem,to kwestia inteligencji i umiejętność zastosowania zdobytej wiedzy i doświadczenia w praktyce.
Zgodzę się,że tylko prawdziwi pasjonaci są ponadprzeciętni,tylko jak tu dobrze wybrać np.zawód ?
Poświęcisz kawał życia na jakąś dziedzinę,a później okaże się,że "to nie to " i co wtedy ?
Przecież młodzi ludzie sami nie wiedzą co chcą robić w życiu,a co dopiero być ponadprzeciętnym ?

33

Odp: Czy każdy z nas może być zaradny życiowo?

Nie do końca się zgodzę. Owszem, racja, że ciężko jest wybrać właściwy zawód, a młodzi ludzie są zagubieni. Nie zawsze też jest tak idealnie, że można rzucić wszystko i zacząć od nowa, gdy okaże się, że nasza dotychczasowa ścieżka kariery nie jest dla nas. Ja jednak mówię o czysto teoretycznej możliwości, bo jeśli ktoś się bardzo uprze, to może. Każdy ma jakąś inteligencję, są różne jej rodzaje (logiczno-matematyczna, lingwistyczna, interpersonalna, kinestetyczna itp.). Każdy może być w czymś dobry, a nawet świetny. Fakt, że czasami ciężko znaleźć "swoją" dziedzinę nie oznacza, że nie da się tego zrobić. Moim zdaniem ludzie za mało się nad tym zastanawiają, nie zwracają uwagi na zapotrzebowanie na rynku pracy, a nauczyciele nie umieją przedstawiać uczniom propozycji zawodów, w których świetnie wykorzystaliby swoje indywidualne umiejętności. Nawet jak robi się jakieś testy kompetencji, to wyniki są totalnie tendencyjne i ograniczają się do zawodów, które każdy dobrze zna. A żeby być ponadprzeciętnym, to niestety trzeba wiele lat pracy, więc im później się zacznie, tym gorzej.

34

Odp: Czy każdy z nas może być zaradny życiowo?

Absolutnie każdy może być zaradny, no tylko niestety trzeba się wykazać czynnym chceniem.
A o to już ciężko.

35

Odp: Czy każdy z nas może być zaradny życiowo?
znachor napisał/a:

Absolutnie każdy może być zaradny, no tylko niestety trzeba się wykazać czynnym chceniem.
A o to już ciężko.

dokładnie tak.

36

Odp: Czy każdy z nas może być zaradny życiowo?

Się podpisuję.

37 Ostatnio edytowany przez zmierzch (2015-11-25 15:52:25)

Odp: Czy każdy z nas może być zaradny życiowo?
znachor napisał/a:

Absolutnie każdy może być zaradny, no tylko niestety trzeba się wykazać czynnym chceniem.
A o to już ciężko.

Hmmmm....to brzmi jak wołanie o PROAKTYWNOŚĆ smile

Dla mnie ktoś zaradny to osoba, która ma koncept na samego siebie i potrafi ten koncept realizować własnym wysiłkiem. Jako taka zaradność jest dostępna dla wszystkich i dla każdego.

38

Odp: Czy każdy z nas może być zaradny życiowo?
Iceni napisał/a:

Nie, nie kazdy moze (i nie kaźdy musi) byc zaradny.

Cokolwiek to słowo znaczy.

Każdy powinien starac sie byc w czyms dobry. W jednej dziedzinie, a nie we wszystkich - co oznacza, że nie musi (a nawet nie powinien) radzić sobie sam.

Jesteśmy gatunkiem społecznym, z jednostkami, które potrafią się wysoce wyspecjalizować - im ktos chce byc w czyms lepszy - tym sila rzeczy pozostaje mu mniej czasu na doskonalenie innych umiejetnosci.

Najbardziej "zaradni" sa zazwyczaj ludzie niezbyt majetni (albo pochodzacy z takich rodzin - gdzie trzeba bylo sobie radzic na mozliwe sposoby.

Ale to nie "zaradni" tworza monumenty, ale ludzie calkowicie oderwani od rzeczywistosci, ktorzy potrzebuja opieki innych osob i "zalatwiania" za nich wszystkiego.

Byc moze taki zaradny naprawi samochod przy pomocy sznurowki i gumy do zucia, ale tylko totalnie odjechany wizjoner,ktory byc moze nie potrafi sobie sam koszuli wyprasowac - taki samochod WYMYSLI.

Tylko ze ten wizjoner na siebie ZAROBI.
Ja dam przyklad ojca. On wielu rzeczy nie zrobi - np. nie naprawi sobie auta. Czy jest niezaradny? Watpie. On rozwiazuje problem rekami innych osob, ale rozwiazuje.
Wizjoner tez jest zaradny. A jak produkuje samochody, to moze sobie z 10 osob do glupiego prasowania zatrudnic. Zaden wstyd.

39

Odp: Czy każdy z nas może być zaradny życiowo?
cslady napisał/a:

Ja jednak mówię o czysto teoretycznej możliwości, bo jeśli ktoś się bardzo uprze, to może.

No właśnie,teoretycznie to prawie wszystko jest możliwe,a praktycznie jak widać dokoła,niekoniecznie.

cslady napisał/a:

Moim zdaniem ludzie za mało się nad tym zastanawiają, nie zwracają uwagi na zapotrzebowanie na rynku pracy

Wybieranie zawodu którego się nie lubi z powodu "zapotrzebowania na rynku pracy" to moim zdaniem kiepski pomysł- 
z takich ludzi nie będzie dobrych fachowców,jak sama wspomniałaś tylko pasjonaci są bardzo dobrzy,ponad przeciętni.
Nie rozumiem kompletnie,zwłaszcza młodych ludzi,jak można nie wiedzieć co chce się robić?(pomijając fakt,że najlepiej nic lol )
Ja na chwile obecną mógłbym wymienić przynajmniej trzy zawody w których chciałbym pracować,może to wynika z moich wszechstronnych zainteresowań...?

40

Odp: Czy każdy z nas może być zaradny życiowo?
theonlyone napisał/a:

Wybieranie zawodu którego się nie lubi z powodu "zapotrzebowania na rynku pracy" to moim zdaniem kiepski pomysł- 
z takich ludzi nie będzie dobrych fachowców,jak sama wspomniałaś tylko pasjonaci są bardzo dobrzy,ponad przeciętni.
Nie rozumiem kompletnie,zwłaszcza młodych ludzi,jak można nie wiedzieć co chce się robić?(pomijając fakt,że najlepiej nic lol )
Ja na chwile obecną mógłbym wymienić przynajmniej trzy zawody w których chciałbym pracować,może to wynika z moich wszechstronnych zainteresowań...?

Niby zły pomysł, ale za coś trzeba żyć. Mniejszym złem jest chyba nielubienie swojej pracy niż ciągnięcie od pierwszego do pierwszego, zapożyczanie się, liczenie na państwo itp.? Jeśli żyje się samemu, to w sumie prosta sprawa, bo te 1200 zł wystarczy. No ale jak się marzy o rodzinie, to już kwestia priorytetów. Poza tym nie wszędzie potrzebni są najlepsi fachowcy. W dużych firmach potrzeba mnóstwo ludzi będących gdzieś pośrodku, bo grzechem jest dawanie prostych zadań pasjonatowi, a ktoś je musi zrobić.

Ja rozumiem młodych ludzi, bo sama długo nie wiedziałam co chcę robić. Receptą na ten stan jest również "chcenie", próbowanie różnych rzeczy i szukanie tych, w których się sprawdzamy i które polubimy. No niestety, trzeba wychodzić z domu i poznawać ludzi, bo przecież każdy nowy człowiek to jakaś inspiracja. Można nawet na początku wykonywać pracę, której się nie lubi, a potem ją zmienić. No ale od siedzenia w domu nikt niczego nie wymyśli.

41

Odp: Czy każdy z nas może być zaradny życiowo?
Beyondblackie napisał/a:

CatLady, prowda ale nie do końca. Wielu ludzi miało porąbane rodziny, a jednak na patologię nie wyrośli.

Oczywiście, że dziecko potrzebuje wsparcia, miłości, bezpieczeństwa w okresie dorastania- tak powinno być w idealnej rodzinie. Niestety, nie zawsze tak jest i faktycznie w życie dorosłe wkracza się z niejakim garbem. Ale. Z momentem wstąpienia w dorosłość człek jednak zaczyna być świadomą jednostką, więc może decydować CO ze swoim życiem zrobić. I można zmienić środowisko, powalczyć ze swoim poczuciem wartości, odciąć się od toksycznej rodziny, a można siedzieć na d***e i do końca dni mówić "Spaprałam sobie życie bo moja mama/ tato źli dla mnie byli".

Z tym konkretnym przypadkiem, który przytaczam jest tak, że ta dziewczyna od początku miała tzw. problemy z nauką, tzn. wymagała więcej uwagi niż przeciętne dziecko. Zamiast tej uwagi i dodatkowych starań dostawała baty. Całe życie. Wiem, bo mieszkam na tyle blisko, że słyszałam i widziałam. Taka osoba sobie sama nie poradzi z niskim poczuciem własnej wartości, ze zmianą środowiska i wyjściem na prostą. Do tego trzeba kogoś silnego, a nie każdy taki jest. Nie jest też prawdą, że co cię nie zabije, to cię wzmocni. Co cię nie zabije, często zostawi cię posiniaczoną, wystraszoną, niezdolną do wykonania ruchu.

42

Odp: Czy każdy z nas może być zaradny życiowo?

Są różne rodzaje zaradności. Dla jednego zaradność to będzie samodzielne życie na swój koszt, dla innych zdolność do dogadywania się z ludźmi przy załatwianiu różnych spraw np. urzędowych. Jeszcze inni powiedzą że zaradność to dorobienie się dużego majątku.

Zaradny może być każdy, nie w tym samym stopniu bo to też kwestia talentów, ale pewne sprawy można wyuczyć. Dużo zależy od środowiska, w którym się człowiek wychowuje i co zostanie mu przekazane przez najbliższe otoczenie.

43

Odp: Czy każdy z nas może być zaradny życiowo?

Moim zdaniem nie każdy rodzi się zaradny,ale wydaje mi się ze z biegiem czasu można ta cechę wypracowac.Wg mnie zaradność to umiejetność poradzenia sobie w trudnych sytuacjach

44

Odp: Czy każdy z nas może być zaradny życiowo?

Każdy zdrowy człowiek jest zdolny do pracy nad sobą i każdy jest w stanie sam wypracować to co uważa, że jest dla niego najlepsze. Ktoś kto uważa inaczej jest po prostu leniwy smile

45 Ostatnio edytowany przez FallenAngle (2015-12-26 02:27:43)

Odp: Czy każdy z nas może być zaradny życiowo?

wszystko zależy od charakteru danego człowieka. Nie każdy chwyci się każdej pracy. Nie ze względu na umiejętności ale na charakter jaki ma. Pamiętam swój wyjazd za granice. Pierwsza praca to taka która na mnie czekała, parę osób znałam więc i łatwiej się szło. Druga to taka którą musiałam znaleźć sobie sama. Złożyłam cv i czekałam az będą dzwonić. Kiedy poszłam na spotkanie babka mnie odstawiła nawet nie dała szansy bo jej nie zrozumiałam przez telefon i kilka razy dzwoniłam by zapytać o drogę a mój język nie był jeszcze dobry co do osłuchania się, w piśmie i mowie problemów nie miałam.
Troszkę się zaczęłam załamywać ... nie składałam Cv wszędzie, tylko w miejscach które mi odpowiadały, tam gdzie chciałabym pracować. Nie miałam wtedy auta ani prawa jazdy ... byłam ograniczona do miasta do którego pojechałam.
Teraz moje podejście jest inne, jestem bardziej otwarta.

Wydaje mi się że zaradność nabywa się z wiekiem. Z tym co życie ci przyniesie, choć nigdy nie byłam w ciężkiej życiowej sytuacji.
wiem ile mogę wydać a co należy odłożyć. Zaradność to coś co można sobie wypracować ale trzeba chcieć. I przed wszystkim chęci do działania. Do znalezienia pracy, umiejętność zapytania o pomoc to też jest ważne by umieć poprosić o pomoc.
Jeżeli całe życie się ma wszędzie blisko i nie trzeba dojeżdżać bo szkoła pod nosem ,obiad pod nosem to i człowiek później nie wie jak ma funkcjonować.

Mój wujek jest niezaradny, brat mojej mamy, do dzisiaj jest na garnuszku u swoich rodziców a moich dziadków. Owszem pracował, miał swoje pieniądze ale nigdy nie odważył się wyprowadzić od rodziców, kiedy stracił pracę nawet nie szukał nowej, po prostu stwierdził że żadnej pracy nie ma. Dopiero jak kolega mu zaproponował by poszli razem to wtedy się ruszył z domu bo była praca dla nich dwojga. Sezonowa na rok czasu może 1,5 od tamtej pory siedzi w domu i nic nie szuka.

46

Odp: Czy każdy z nas może być zaradny życiowo?
FallenAngle napisał/a:

Wydaje mi się że zaradność nabywa się z wiekiem. Z tym co życie ci przyniesie, choć nigdy nie byłam w ciężkiej życiowej sytuacji.

Coś w tym jest. Kiedyś widziałam jakieś badania, z których wynikało, że mężczyźni po założeniu rodziny stają się dużo bardziej zaradni i łatwiej jest im zmienić pracę na lepszą (a może po prostu są lepiej zmotywowani), zaryzykować itp. Mój kolega ostatnio mi powiedział, że do momentu, gdy urodziło mu się dziecko, dużo narzekał i niby coś tam robił w tym kierunku, by zarabiać więcej, ale nie walczył o to zaciekle. Natomiast po urodzeniu się syna dostał skrzydeł, bo - jak sam stwierdził - "teraz ma się dla kogo starać".

Posty [ 46 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA » Czy każdy z nas może być zaradny życiowo?

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026