netkobietyWszystkie działy
Styl życia i społeczeństwo kobiecym okiem

Życie bliskie naturze

184 odpowiedzi31 973 wyświetleniazałożony przez Catwoman, 28.04.2012

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Strony Poprzednia 1 2 3

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 131 do 185 z 185 ]

131

Odp: Życie bliskie naturze

ja też smile
a potem wyrywania zielska w ogrodzie smile

no i u mnie podstawa to duzo ogórków sieje,uwielbiam kiszone,a żadne tam sklepowe nie równają sie do swoich
niestety został mi ostatni słoik z zeszłego roku,a tu do nowych jeszcze daleko big_smile

132

Odp: Życie bliskie naturze

Ten rok niestety nie sprzyjał robieniu sadzonek sad Zwykle robię je sama - choć nie wiem po co właściwie, również dobrze można jechać na targ i kupić tyle, ile się chce i już o 'słusznym' wzroście.
No ale wiosna wreszcie jest, myślę, że dalej to już dobrze pójdzie big_smile

Czy fizycznie czujecie jakieś zmiany wraz ze zmianą pory roku- tym razem z zimowej na wiosenną?

133

Odp: Życie bliskie naturze

Dziś złożyliśmy się z chłopakiem na food processor, ale taki wypasiony ze wszystkimi możliwymi elementami i od razu po przyjściu do domu zrobiłam pyszny, świeżo wyciskany sok dla nas obojga, pycha smile Coś mam wrażenie, że będę tego urządzenia często używać i chyba nie ma już sensu kupować soków w kartonie...

134

Odp: Życie bliskie naturze

Ja się duszę w mieście, nie umiem tak żyć. Jak mieszkałam na studiach we Wrocławiu, to myślałam, że mnie szlag trafi.
Uwielbiam wieś, mieszkam na wsi i nigdy nie chcę mieszkać w mieście. Mam swój ogródek z warzywkami, uwielbiam sobie pójść na spacer z psem nad rzekę, albo do lasu. Staram się jeść zdrowo, ale nie mam na tym punkcie fioła. Nienawidzę używania w kuchni jakichś gotowych dodatków typu "Pomysł na...", barszczyków z torebki itp. Wszystko przygotowuję z naturalnych składników.
Uwielbiam mleko prosto od krowy, albo jeszcze lepiej od kozy i piję litrami, gdy tylko mam okazję. Jajka mam od kur, które hoduje moja babcia, więc są 100% ekologiczne. Codziennie jeżdżę konno, więc integruję się dość mocno ze zwierzakami. Uwielbiam sobie wyjechać z moim koniem wieczorkiem na spacer gdzieś po lesie albo po łące, pozwolić się zwierzakowi wybiegać, wybrykać, wygalopować.
Lubię chodzić bez makijażu, boso.
Nie lubię jednak tego powszechnego w mediach trendu na temat powrotu do natury, dzieci w chustach i jakichś wegańsko - witariańskich historii, tudzież prób gotowania wszystkiego na parze, kupowania wszystkiego ekologicznego i innego "bio". Zwłaszcza, że jak coś ma napis "bio", albo "eko" jest zwykle w cholerę drogie. Dla mnie to jest jakiś wielkomiejski trend lansowany przez celebrytki z rana w TVP i niewiele ma moim zdaniem wspólnego z szczęśliwym, zdrowym życiem na wsi. Mnie bardziej kręcą klimaty rolniczo-wiejskie w stylu właśnie babcinej hodowli kur i warzywek z własnego ogródka

Catwoman - co do chodzenia w lnianych ciuchach - zajmuję się hobbystycznie rekonstrukcjami historycznymi z okresu wczesnego średniowiecza. Jak się ubiorę w lnianą, a jak zimniej wełnianą staroskandynawską suknię, posiedzę ze dwa dni na jakimś tego typu festiwalu, gotując sobie przy ognisku, śpiąc średniowiecznym w namiocie z lnu, bez podłogi, albo w skansenowej chacie na sianie i skórach, nie używam telefonu, to odpoczywam psychicznie i fizycznie bardziej niż na jakichkolwiek wczasach.

135

Odp: Życie bliskie naturze

A ja nie wyobrażam sobie mieszkania na wsi.
Nie mam samochodu i ze względu na zdrowie raczej mieć nie będę, a na wsi niestety wszędzie jest dalej, wszystko ciężej. Mieszkam w mieście i też mam ogródek, wprawdzie bez warzyw, ale i warzyw nigdy chciałam. Nie wyobrażam sobie, że większe zakupy niż w małym, wiejskim sklepiku, to dla mnie cała wyprawa, że codziennie muszę iść przez kawał drogi na stację, tam czekać na pociąg, a jak pociąg nawali, to kaplica, że każde spotkanie ze znajomymi to wyprawa, że jak chcę zostać gdzieś do nocy, to muszę znaleźć nocleg. Mieszkam na obrzeżach miasta i już to jest problematyczne, bo autobusy są rzadziej niż w bardziej centralnych dzielnicach, bo jak się spóźnisz na nocny, to czekasz godzinę, bo za taksówkę trzeba drożej zapłacić. Za to mam dookoła lasy, inne powietrze niż w centrum no i jakby nie patrzeć jest chyba spokojniej.

Poza tym są wsie i wsie. Mam rodzinę na wsi i oni oraz ich znajomi, i ja, to po prostu różne wszechświaty. Oni nie rozumieją, że trzymam psa w domu, a nie przy budzie, że szykuję mu specjalne jedzenie zamiast dać chleb z mlekiem, że zamiast wódki wolę whisky, że nie mam telewizora (tzn to rozumieją - uznali, że nie mam, bo mnie nie stać na kupno, nie wyprowadzałam ich z błędu), że nie zjem jakiegoś mięsa bo ma tłuszcz, że kupuję zieloną herbatę na wagę, że w ogóle piję zieloną herbatę, a o mleku sojowym i sprowadzaniu orientalnych dodatków z internetu, to nawet nie wspominam. Nie akceptują, że ideologicznie nie chcę z nimi iść na żadną religijną uroczystość do kościoła, że wyśmiewam kościelną przysięgę małżeńską, że jestem biseksualistką. Mnie z kolei wkurza ściśle tradycyjny podział ról (kobieta może sobie dorobić, ale w domu wszystko musi być zrobione, bo facet palcem nie kiwnie), wcidupność i życie plotami, kto, z kim i po co, bezrefleksyjny tradycjonalizm etc.
Nie pasujemy do siebie. smile

136

Odp: Życie bliskie naturze

Ja mieszkania na wsi nie utożsamiam z zacofaniem. Fakt, samochód jest na wsi niezbędny, ale jakichś problemów z zakupami itp. w ogóle nie odczuwam. Lubię się wyżywać kulinarnie, więc też kupuję czasem żywność w internecie i nie wyobrażam sobie jeść ciągle ziemniaki, schabowego i pomidorową. Psa trzymam w domu, bo ma krótką sierść i mu zimno na dworze, karmię gotowanym indykiem z ryżem, mam w d.... święta kościelne i uroczystości typu festyn wiejski. Przez to oczywiście sąsiedzi uważają mnie i moich rodziców za dziwnych, ale ogólnie nieszkodliwych tongue
W mieście nie mogłam znieść tego hałasu i smrodu - w centrum Wrocławia nie ma czegoś takiego jak świeże powietrze.

137

Odp: Życie bliskie naturze

Vian mentalne zacofanie jest i w mieście big_smile Co prawda nie rzuca się tak w oczy, bo z sąsiadami nie utrzymuje się zbyt zażyłych kontaktów. Nie mieszkam na wsi- mieszkam w miasteczku, ale mam cudowny, zielony kącik w "czeluściach" miasteczka, gdzie nikt nie zagląda mi do okien z wyjątkiem wiewiórek i kosów.

Chociaż w naszej ulicy mentalność była jaka była (jeszcze przed moim tu zamieszkaniem) w niczym nie przeszkadzało to mojej teściowej by zmienić ludzkie myślenie. Chociażby z rzeczonym psem - w tym domu zwierzęta byli zawsze traktowane jak domownicy, szczepione, zadbane, miały własne jedzenie, oraz leczone gdy się coś działo - co się w umysłach sąsiadów nie mieściło. Teściowe lubią próbować nowych rzeczy, zatem zielona herbata na wagę, o której wspomniałaś, również byłą częścią zakupów - ba, z powodu częstych pytań mojej teściowej o nią, pojawiła się w lokalnym sklepie. Podobnie jak z powodu moich częstych pytań o kaszę jaglaną czy soczewicę.

Natomiast na TYPOWEJ wsi, w której największą atrakcją jest lokalna tańcbuda, śluby i ciąże sąsiedztwa- żyć bym nie potrafiła.

138

Odp: Życie bliskie naturze

Cat, nie twierdzę, że nie, szczególnie, że często ci mieszkańcy miast jeszcze parę lat wcześniej mieszkali na wsi. ;-)

139

Odp: Życie bliskie naturze
Vian napisał/a:

Cat, nie twierdzę, że nie, szczególnie, że często ci mieszkańcy miast jeszcze parę lat wcześniej mieszkali na wsi. ;-)

Otóż to smile I na odwrót. Obserwuję tendencję do migracji miasto-wieś, co mniej mi się podoba niż wieś-miasto.

140

Odp: Życie bliskie naturze

Najwspanialsza pora roku smile Odgruzowuję mieszkanie i.... wyrzucam plastiki. Nie znoszę rzeczy plastikowych, jeśli coś kupuję do domu, to chcę by była to ceramika, drewno lub kamień.
Czy zwracacie uwagę na takie rzeczy ?

141

Odp: Życie bliskie naturze

Ja mieszkam na wsi i też moją suczkę trzymam w domu,co w tym dziwnego?Ludzie są różni ,w mieście też  trafiają się upierdliwi i wścibscy.Mam swoje warzywka i truskawki,na drzewa owocowe brak już miejsca więc kupuję.No i mleczko pyszne od kozy.Mimo że życie na wsi stwarza czasem problemy ,dojazdy itp. to nie wyobrażam sobie życia w mieście  a już na pewno nie w bloku.Jak czasem jestem u znajomych to mam wrażenie że się duszę.Uwielbiam tą porę roku kiedy wszystko rośnie kwitnie  i mimo problemów chce żyć.

142

Odp: Życie bliskie naturze

Ech, maj i po maju smile Teraz pozostaje mi zapytać: co zrobiłyście z latem? smile Doczekałyście się jakichś plonów- jeśli tak, zamierzacie je przetworzyć?
No i jak przygotowujecie się do zimy?

143

Odp: Życie bliskie naturze

Cat ogórki ukiszone,sałatki z ogórków zrobione,zrobiłam już nawet buraki w słoiczkach i ukisiłam kapustę,fakt trochę za wcześnie ale niestety w tym roku szybko pękała i zaczynała gnić więc trzeba było sie uwinąć  szybciej wink
powoli zaczynamy też wykopki (ziemniaków) smile
być może jeszcze zrobię pastę z papryki w słoiki,aha i trochę kompotów z czereśni przybyło wink

144

Odp: Życie bliskie naturze

Powracam smile Czy macie coś takiego jak sokowirówkę? A jeśli tak, to korzystacie z niej?

145

Odp: Życie bliskie naturze
Vian napisał/a:

Cat, nie twierdzę, że nie, szczególnie, że często ci mieszkańcy miast jeszcze parę lat wcześniej mieszkali na wsi. ;-)

Właśnie tak to wygląda - wieśniaki starają się za wszelką cenę wyrwać do dużego miasta, a ludzie, którzy coś osiągnęli i znudziło im się duże miasto wyprowadzają się na wieś.

146

Odp: Życie bliskie naturze

Pisząc innego posta przypomniałam sobie o przeróżnych kosmetykach w miarę niechemicznych smile Np. wczoraj widziałam całą linię kosmetyków Biały Jeleń (firmy Pollena). Od lat używam płynu do prania (polecam), mydło i żel pod prysznic też się zdarzają, ale nie widziałam nigdy wcześniej kremu do twarzy smile Zamierzam spróbować!
Znacie tę markę, używacie?
A może macie jakieś inne "bardziej zbliżone" do tych może nienaturalnych ale mniej chemicznych?

147

Odp: Życie bliskie naturze

tak cat używam Białego Jelenia,najpierw było mydło w kostce,teraz zakupiłam żele,przyznam że są fajne,fajnie pachną
no i za 10 zł miałam 2 żele i mydło więc się opłaca,ponad to mogą używać to małe dzieci więc nie muszę kupować innych kosmetyków
krem jeszcze nie widziałam,zastanawiam się czy jest szampon
proszki,płyny do prania też wiem że są

148 Ostatnio edytowany przez Iceni (2014-03-04 13:41:50)

Odp: Życie bliskie naturze
Catwoman napisał/a:

Powracam smile Czy macie coś takiego jak sokowirówkę? A jeśli tak, to korzystacie z niej?

Nie, uważam, ze robienie soków to czyste marnotrawstwo tongue
Po to nam natura dala zabki, żeby ich uzywac.
Nie wyobrazam sobie jak mozna pyszne, soczyste i chrupiace jablko zmasakrowac do postaci soku tongue nie jestem niemowleciem tongue

W ogole u mnie w domu sokow nie pijamy zadnych. Za to owocow stoi zawsze pelna misa.

A warzywa to podstawa obiadu a nie jakis tam sok z kapusty?  ;



Czego to ludzie nie wymysla big_smile


_______
Aaa! Przepraszam - pijam sok!
Pomidorowy z wodka i tabasco big_smile big_smile big_smile

149

Odp: Życie bliskie naturze

Mnie jest łatwiej wypić sok z : 3 marchewek, jabłka, cytryny i pomarańczy na "dzień dobry" niż to zjeść, nawet w ciągu dnia smile

150

Odp: Życie bliskie naturze

Ale po co to wypijac na dzien dobry?

Po co wypijac sok z pomaranczy i cytryny?
Po co ci marchew na sniadanie?

151

Odp: Życie bliskie naturze

Dbam o zdrowie i aplikuję sobie na "dzień dobry" porcję witamin smile Tak jak codziennie jadam kiełki rzeżuchy.

152

Odp: Życie bliskie naturze
Catwoman napisał/a:

Witajcie smile
Otworzyłam taki temat, bo jak dla mnie: jest na czasie. Potrzebuję natury!
Kocham naturę, dobrze czuję się wśród zieleni, w lnianych ubraniach, chodząc boso, odżywiając się (na ile się da!)zdrowo, a jak to jest u Was?

Teraz można obserwować pewien trend w społeczeństwie (a to z kolei wiem z prasy) Moda na jajka od "szczęśliwych" kur, moda na chusty dla dzieci zamiast nosidełek, moda na żywność jak najmniej przetworzoną - i ta moda mi się podoba smile

Chociaż jednocześnie przerażające jest to, jak bardzo zatraciliśmy nasz instynkt, który nam podpowiadał co jeść, o której iść spać, jak się ruszać by być zdrowym a nawet jak rodzić. Nie ukrywam- wracam do takiej natury, mam ku temu warunki (piękny ogród, sad i warzywnik) bo czuję przesyt cywilizacją.

Postawiłam też na minimalizm- to przyszło naturalnie, pewnego dnia gdy wyniosłam połowę rzeczy z pokoju zauważyłam : Jak tu jest teraz super! Tak mogłoby pozostać!  ...i pozostało smile CIĘŻKO było się pożegnać z mnóstwem ozdób, figurek, biżuterii tu i ówdzie ale gdy już to zrobiłam, poczułam się rewelacyjnie smile
Mnie tego trzeba by się zrelaksować.

Również jeśli chodzi o spędzanie czasu: zdecydowanie wybieram herbaciarnię lub spokojną kafejkę zamiast kawiarni w centrum handlowym, nauczyłam się cieszyć jedzeniem, celebrować te chwile, postanowiłam też ograniczyć ilość czasu przed komputerem- a to jest dla mnie najbardziej oporne! Ale myślę, ze się uda smile

Czy Wy też macie dość życia, jakie zaserwowała nam współczesna cywilizacja? Jakie macie sposoby na uciekanie do natury?

Fajny temat i dlatego odswiezam pierwszy wpis:)

Nie wyobrazam sobie powrotu do zycia w wielkim miescie, a z takiego pochodze i wiele lat mieszkalam w duzych skupiskach ludzkich. Teraz jest tak w sam raz, ni to miasto ni to wies:)

Ale z drugiej strony nie mam az takiego parcia na bycie 100% ekologiczna, cos tam fajnego cywilizacja nam przyniosla jednak:) Np. te wspomniane przez Ciebie ubrania z lnu, sorki, ale tylko w wolne dni do ogrodu. Inaczej wygladalabym jak wymieta scierka po godzinie a niestety nie mam mozliwosci ani pokazania takiego image ani przebierania sie czy prasowania co godzine:) Wlokna na pol sztuczne daja mi komfort wygladania jako tako przez 8h albo i dluzej:)

Z tymi jajami od kur czy serka od gospodyni to fajnie i ladnie..ale skad to teraz wziac? No i ile gospodyn nadal karmi swoje kurki skorupkami, ziarenkami czy pocieta pokrzywa? Niby ma to byc wiejskie, a tak naprawde kto wo wie, co taka kura ma w jadlospisie, zeby lepiej rosla albo niosla sie?

Natomiast to, co ciagnie mnie jak wilka do lasu, to wlasnie las:) Nigdzie, w zadnj galerii, centrum, kafejce czy kregielni nie zrelaksuje sie tak jak lazac miedzy drzewami. No i te prace ogrodowe:))

153 Ostatnio edytowany przez lena812 (2014-03-04 14:06:15)

Odp: Życie bliskie naturze
Mussuka napisał/a:

Z tymi jajami od kur czy serka od gospodyni to fajnie i ladnie..ale skad to teraz wziac? No i ile gospodyn nadal karmi swoje kurki skorupkami, ziarenkami czy pocieta pokrzywa? Niby ma to byc wiejskie, a tak naprawde kto wo wie, co taka kura ma w jadlospisie, zeby lepiej rosla albo niosla sie?

u mnie się tak karmi,dodatkowo jedzą to co sobie znajdą w ziemi,bo cały dzien spacerują gdzie chcą big_smile

154

Odp: Życie bliskie naturze

No ok.
Ja jednak wole jadac owoce i warzywa wlasnie w formie jak najbardziej naturalnej o ile to mozliwe.
Zostaly mi pewne nawyki po latach diety wegetarianskiej, dlatego nie mam problemu z wpleceniem duzej ilosci roslin w codzienne posilki.
No i gryzienie też mi nie straszne big_smile dam rade i jablku, i pomaranczy i nawet marchewke schrupie - choc fakt, nie na sniadanie, bo sniadanie jadam bardziej tresciwe big_smile

Lubie nawet buraki, rzepe czy korzen selera na surowo - jakoś mielenie  na papke psuje mi efekt wizualny big_smile lubie czuc fakture i smak poszczegolnych skladnikow, a z sokowiruwki taki koktajl to już jeden smak dla wszystkiego.
Tak ze nieee... Szkoda mi "psuc" jedzenia big_smile

155

Odp: Życie bliskie naturze
Catwoman napisał/a:

Dbam o zdrowie i aplikuję sobie na "dzień dobry" porcję witamin smile

A dlaczego nie np.: sok z pomarańczy (w mojej wersji grejfrut!) do śniadania, surówka z 3 marchewek i jabłka do obiadu, a kawałki cytryny do każdej herbaty? Przecież to większa wartość i lepsza przyswajalność. Soczki zaczniesz pić jak zębów nie będzie wink

156

Odp: Życie bliskie naturze

Czy mam jeszcze prawo wybierać to, co jem i piję? Zejdźcie ze mnie, ok? big_smile

Mussuka, masz rację: w ogóle słowa "eko" nadużywa się wszędzie. Co to niby ma być "eko sałata", "eko kiełki" ? Przecież to z założenia jest ekologiczne.
Kur jestem pewna tylko i wyłącznie swoich, żadnych innych. Co do lasu i ogrodu: zgadzam się w całej rozciągłości i...zieleności smile

157 Ostatnio edytowany przez Mussuka (2014-03-04 14:33:38)

Odp: Życie bliskie naturze

ja mam podobna awersje na mrozonki z warzyw czy owocow, maksymalnie swiezo i sezonowo musi byc:) Chociaz jak w grudniu zacznie za mna chodzic koktajl z truskawkami, no to nie ma mocnych, musza byc te przetworzone.

Taki przyklad - pomidory. W zasadzie nie kupuje ich w tej chwili wcale. Sa wodniste, bez smaku, bez jakiejs konsystencji, zero witamin, no i drogie jak cholera. Powoli pojawiaja sie nowalijki i tymi zastepuje niedobor pomidorowy, a jak salaty sie skoncza to wtedy rzuce sie na pachnace, twarde, soczyste, slodko-slone pomidorki i bede opiewac ich miazsz jak Wieslaw Michnikowski:)

Lena812 - to tylko pozazdroscic takich kur i jaj, bo ja juz od lat nie czulam tego smaku prawdziwego jajka od wolnej kury. Ale niestety, powraca pytanie - skad to brac, tak na codzien, nie tylko podczas wakacji agroturystycznych?

158

Odp: Życie bliskie naturze

Mussuka z tego co wiem, mieszkasz w Skandynawii -nie wiem jakie tam są "realia" hodowlane. Tu, moi znajomi kupują jajka od...swoich znajomych, którzy mają kury. Lub od sąsiada, który ma kury i również nie tuczy ich czymś 'podejrzanym' smile Tak to u nas wygląda.

159

Odp: Życie bliskie naturze

Mussuka szczerze gdybym mieszkała w mieście nie wiedziałabym skąd brać takie jajka smile
róznica jest ogromna,przyznam że nie wiem jak bardzo bym pragnęła jajecznicy,sadzonego jajka itp to i tak sklepowych jajek nie ruszyła bym
tam do ciasta jeszcze przeboleję ale tak absolutnie wink
czytałam kiedyś o babci która jeździłą do marketu kupowała jajka,zmywała pieczątki i sprzedawała jako ekologiczne big_smile
w koncu ktoś się kapnął,jakiś stały kupiec,że przyjeżdża po jajka ale żadnej kurki nie widział nigdy

160 Ostatnio edytowany przez Iceni (2014-03-04 14:39:32)

Odp: Życie bliskie naturze

Ej, ale sama o sokowirowke pytalas, tak? Tak! To teraz nie fukaj! Ja tylko napisalam dlaczego nie uzywam tongue big_smile

A co do kur - ja np już zauwazylam co najmiej 5 domow w mojej okolicy, niemal w centrum miasta, ze ktos sobie kury hoduje.
A koguta to slysze przez okno big_smile

Nawet taki bajer widzialam, ze kurki byly ozdobne, bialo czarne i w ogrodku wygladaly zjawiskowo big_smile
Skrzydla mialy poprzycinane, tak ze z ogrodka nawiac nie mogly, a z tylu mialy swój kojec ogrodzony siatka i kurniczek odwalony taki, ze chyba najwieksza ozdobe ogrodka stanowil big_smile

Musska a do mrozonek awersji nie miej! Warzywa mrozone zachowuja wiecej witamin niż surowe, ale lezakowane miesiacami w chlodniach i bez dostepu swiatla a potem sprzedawane w supermarketach. Albo i na targach jako "swojskie".

Mrozonki sa cool!

161

Odp: Życie bliskie naturze

Mussuka przypomniało mi się, że sąsiedzi mojej znajomej jadają tylko hiper-ekologiczne jajka i w tym celu jeżdżą i do sklepów z hiper-ekologiczną żywnością big_smile (Warszawa) i na targ. Ale dopytam dokładnie.

162

Odp: Życie bliskie naturze
Iceni napisał/a:

Ej, ale sama o sokowirowke pytalas, tak? Tak! To teraz nie fukaj! Ja tylko napisalam dlaczego nie uzywam tongue big_smile

A co do kur - ja np już zauwazylam co najmiej 5 domow w mojej okolicy, niemal w centrum miasta, ze ktos sobie kury hoduje.
A koguta to slysze przez okno big_smile

Nawet taki bajer widzialam, ze kurki byly ozdobne, bialo czarne i w ogrodku wygladaly zjawiskowo big_smile
Skrzydla mialy poprzycinane, tak ze z ogrodka nawiac nie mogly, a z tylu mialy swój kojec ogrodzony siatka i kurniczek odwalony taki, ze chyba najwieksza ozdobe ogrodka stanowil big_smile

U nas taka hodowla w miescie (bo ja jestem z miasta:)) nawet zalesionego, nie przejdzie. Zaraz jakas kontrola sanitarna, ekologow, o sasiadach przez plot nie wspomne. Pozostaje jesc te kupne niby jajka i wspominac to zolteczko prawie pomaranczowe i smak..nieziemski. Narobilyscie mi apetytu i teraz zacne jakis eko sklepow tu szukac z jajami prosto od chlopa:))

163

Odp: Życie bliskie naturze

Jak macie dostep do ekologicznych jajek (a nawet zwykle, supermarketowe moga byc) to jadajcie jajka razem ze skorupkami!

Wapn ze skorupek ma tak organiczna forme, ze jest jednyna z najlepiej przyswajalnych form. Plus do tego chyba ze dwadziescia innych pierwiastkow.

Wystarczy tylko skorupki, suche i czyste, zmielic w mlynku i dodawac ten proszek do roznych posilkow. 
Najlepiej sprawdza się jako dodatek do ciasta (kluski, nalesniki itp.)

Ten proszek mozna (a nawet nalezy) podawac również dzieciom wink

164

Odp: Życie bliskie naturze

Mussuka popytaj sąsiadów- o ile masz z nimi jakieś poprawne relacje. Mnóstwo osób szuka teraz takich produktów, przestawia się na zdrowszy tryb życia.

165

Odp: Życie bliskie naturze
Mussuka napisał/a:
Iceni napisał/a:

Ej, ale sama o sokowirowke pytalas, tak? Tak! To teraz nie fukaj! Ja tylko napisalam dlaczego nie uzywam tongue big_smile

A co do kur - ja np już zauwazylam co najmiej 5 domow w mojej okolicy, niemal w centrum miasta, ze ktos sobie kury hoduje.
A koguta to slysze przez okno big_smile

Nawet taki bajer widzialam, ze kurki byly ozdobne, bialo czarne i w ogrodku wygladaly zjawiskowo big_smile
Skrzydla mialy poprzycinane, tak ze z ogrodka nawiac nie mogly, a z tylu mialy swój kojec ogrodzony siatka i kurniczek odwalony taki, ze chyba najwieksza ozdobe ogrodka stanowil big_smile

U nas taka hodowla w miescie (bo ja jestem z miasta:)) nawet zalesionego, nie przejdzie. Zaraz jakas kontrola sanitarna, ekologow, o sasiadach przez plot nie wspomne. Pozostaje jesc te kupne niby jajka i wspominac to zolteczko prawie pomaranczowe i smak..nieziemski. Narobilyscie mi apetytu i teraz zacne jakis eko sklepow tu szukac z jajami prosto od chlopa:))

Warto się dowiedziec, bo u nas (też jestem z miasta wbrew pozorom tongue ) jest też ograniczenie, chyba do 5 kur. Stado ci po podworku latac nie moze, ale nie moga ci zabronic posiadania kilku ptakow tak samo jak psa czy kota.

166

Odp: Życie bliskie naturze
Iceni napisał/a:

Warzywa mrozone zachowuja wiecej witamin niż surowe, ale lezakowane miesiacami w chlodniach i bez dostepu swiatla a potem sprzedawane w supermarketach. Albo i na targach jako "swojskie".

Z tym sie zgadzam, takie np. importowane z Izraela do Finlandii jablka czy truskawki to mozna sobie o kant..rozbic. Ale mnie chodzi o takie swieze..z krzaka prawie w porownaniu do mrozonych. I bardziej o sam smak mi chodzilo niz witaminy. Mrozone maliny to nie to samo co wlasnie zerwane;) Ja wiem, ze przykladowe truskawki jakie do nas trafiaja w maju z Hiszpani sa wiezione tydzien conajmniej i wyruszaja w trase jeszcze zielone a dojrzewaja w chlodniach. Smakuja jak kompot truskawkowy z trzeciego tloczenia. Dlatego czekam do lipca na nasze.

No ale calkiem mrozonek nie da sie uniknac i tez je spozywam hurtowo:) Przeciez warzyw do woka nie uprawie sobie we wlasnym ogrodku:))

167

Odp: Życie bliskie naturze
Iceni napisał/a:
Mussuka napisał/a:
Iceni napisał/a:

Ej, ale sama o sokowirowke pytalas, tak? Tak! To teraz nie fukaj! Ja tylko napisalam dlaczego nie uzywam tongue big_smile

A co do kur - ja np już zauwazylam co najmiej 5 domow w mojej okolicy, niemal w centrum miasta, ze ktos sobie kury hoduje.
A koguta to slysze przez okno big_smile

Nawet taki bajer widzialam, ze kurki byly ozdobne, bialo czarne i w ogrodku wygladaly zjawiskowo big_smile
Skrzydla mialy poprzycinane, tak ze z ogrodka nawiac nie mogly, a z tylu mialy swój kojec ogrodzony siatka i kurniczek odwalony taki, ze chyba najwieksza ozdobe ogrodka stanowil big_smile

U nas taka hodowla w miescie (bo ja jestem z miasta:)) nawet zalesionego, nie przejdzie. Zaraz jakas kontrola sanitarna, ekologow, o sasiadach przez plot nie wspomne. Pozostaje jesc te kupne niby jajka i wspominac to zolteczko prawie pomaranczowe i smak..nieziemski. Narobilyscie mi apetytu i teraz zacne jakis eko sklepow tu szukac z jajami prosto od chlopa:))

Warto się dowiedziec, bo u nas (też jestem z miasta wbrew pozorom tongue ) jest też ograniczenie, chyba do 5 kur. Stado ci po podworku latac nie moze, ale nie moga ci zabronic posiadania kilku ptakow tak samo jak psa czy kota.

Iceni, a masz jakis pomysl, jak ja te kury przezimuje przy naszych mrozach i wiecznych ciemnosciach od listopada do konca marca?:)) Kurnik musialby miec ogrzewanie podlogowe, lampy naswietlajace a ja plug do odsniezenia im ogrodu, zeby choc grzebyk ponad snieg wystawal jak na spacer wyjda:))

Pomysl swietny, ale ja mieszkam tez przy samej ulicy, maly zywoplot nas dzieli. Dopiero byloby atrakcji jakby mi sie kury porozlazily:) W wakacje przed urlopem musialabym chyba wszystkie na rosol przetworzyc, bo u nas jak urlopy to na hura wszyscy biora i to miesieczne. Krolik poki co wystarczy mi. A i on musi z nami podrozowac, bo nie ma z kim zostawic:)

168

Odp: Życie bliskie naturze

Aaa! To jeżeli chodzi o smak, zwlaszcza owocow, to się zgadzam! Takie mrozone to ulamek przyjemnosci jak się probowalo pachnacych, wyrosnietych i dojrzalych na sloncu smile

Ja w tamtym roku mialam pod oknem dwa kosze truskawek posadzonych wlasnie po to, żeby sobie przypomniec jak smakuja takie prosto z krzaczka big_smile
I pomidory też byly (2 krzaczki) i papryka big_smile i salata!

A z salata to było tak ciekawie, ze się okazalo, ze w skrzynce ok 0,5 m x 0,5 m, no moze 0,7 gora mozne urosnac tyle salaty, ze wystarczy dla 2-3 osob big_smile jakies 2 mce zbiorow.

Tutaj podpatrzylam taki sposob latwy i skuteczny big_smile

Kupuje się duzy worek kompostu (zwykly ze sklepu ogrodniczego) kladzie w dowolnym miejscu, robi otworki i w otworkach sadzi warzywka big_smile

I sobie rosna cale lato.

Wielu warzywom to wystarcza - pomidory, papryka, fasolka, cukinie itp.

169

Odp: Życie bliskie naturze

To Ty maszdosc spory z tego wynika ten ogrod? Ja mam wiecej taki trawnik okolony roznymi krzewami i iglakami, za jednym plotem sasiada z dzieciakami, do tego mini jablonke, skalniak przytarasowy tez z roznymi iglakami i duze drzewa oraz krzewy od ulicy. W zasadzie uprawiam jedynie jakies ziola w doniczkach latem, no i nasturcje (podobno tez mozna jesc;), reszta rosnie sama z siebie od paru lat.

Dlatego chetnie udzielam sie na wsi, przy zbiorach szczegolnie:)

170 Ostatnio edytowany przez Iceni (2014-03-04 15:27:51)

Odp: Życie bliskie naturze
Mussuka napisał/a:
Iceni napisał/a:
Mussuka napisał/a:

U nas taka hodowla w miescie (bo ja jestem z miasta:)) nawet zalesionego, nie przejdzie. Zaraz jakas kontrola sanitarna, ekologow, o sasiadach przez plot nie wspomne. Pozostaje jesc te kupne niby jajka i wspominac to zolteczko prawie pomaranczowe i smak..nieziemski. Narobilyscie mi apetytu i teraz zacne jakis eko sklepow tu szukac z jajami prosto od chlopa:))

Warto się dowiedziec, bo u nas (też jestem z miasta wbrew pozorom tongue ) jest też ograniczenie, chyba do 5 kur. Stado ci po podworku latac nie moze, ale nie moga ci zabronic posiadania kilku ptakow tak samo jak psa czy kota.

Iceni, a masz jakis pomysl, jak ja te kury przezimuje przy naszych mrozach i wiecznych ciemnosciach od listopada do konca marca?:)) Kurnik musialby miec ogrzewanie podlogowe, lampy naswietlajace a ja plug do odsniezenia im ogrodu, zeby choc grzebyk ponad snieg wystawal jak na spacer wyjda:))

Pomysl swietny, ale ja mieszkam tez przy samej ulicy, maly zywoplot nas dzieli. Dopiero byloby atrakcji jakby mi sie kury porozlazily:) W wakacje przed urlopem musialabym chyba wszystkie na rosol przetworzyc, bo u nas jak urlopy to na hura wszyscy biora i to miesieczne. Krolik poki co wystarczy mi. A i on musi z nami podrozowac, bo nie ma z kim zostawic:)

Iiii tam, nie zapominaj, ze w Polsce też bywaja 30 stopniowe mrozy. Owszem, kurnik musialby być ocieplony na zime, ale nie wierze, ze Finowie na wsiach kur nie maja albo ze im centralne zakladaja (a na pewno nie zakladali 100 lat temu big_smile )

Choc rozumiem problemy smile

Ale z drugiej strony... Wystarczy kojec i mala organizacja - wysypujesz tyle ziarna, żeby kurom na 2 tygodnie starczylo a w kojcu instalujesz poidlo z zapasem wody na 2 tyg.
A na dodatek kojec zalatwia problem kur latajacych po ulicy big_smile kura to nie pies, nie potrzebuje się wybiegac, ona potrzebuje tylko grzebac big_smile
Dla kur kojec 3x3 metry nie bedzie problemem, ale betonowa posadzka to meczarnia big_smile

Ja jak bym miala tylko taka mozliwosc to bym sobie od razu kilka kurek sprawila. Najlepiej jeszcze kazda innej rasy i koloru big_smile


_______

Nie mam duzego ogrodka big_smile worki i donice sa zwykle poustawiane wzdluz plotu, żeby dechy pozaslaniac, albo wzdluz sciany domu, jak cos ladnie wyglada big_smile

P. S. A tak w ogole to u nas już zonkile zakwitly!
I zawilce, i przeebisniegi, i krokusy, i jakies takie niebieskie... 
I sliwy już kwitna, i wisnie zaczynaja...
A niektore kwiatki się przetrzymaly od zeszlego roku.  Nagietki, fuksje, niektore roze...

tongue big_smile

171 Ostatnio edytowany przez Mussuka (2014-03-04 15:32:33)

Odp: Życie bliskie naturze

No wlasnie..kury grzebac sobie lubia:) A my dopiero co rok temu jako tako trawnik do porzadku doprowadzilismy. Nie, ja chyba na hodowce malo sie nadaje ale ekologiczne jajka gdzies wynajde:)

Te kurniki w Finlandii sa zwykle murowane i na troche wiecej niz 5 kur, wtedy to sie oplaca:) Zreszta tu jest bardzo malo takich prywatnych malych, wielobranzowych, gospodarstw, wszystko se zmonopolizowalo, usystematyzowalo, wyspecjalizowalo i mamy teraz takie fabryki z kurami, wytwornie krow, produkcje swin a tak troche tego i tamtego, byle swojskie i swieze to juz chyba tylko najstarsi Finowie pamietaja:( O, i tyle z tej ekologii nawet w ekologicznej Skandynawii. Tu nawet porzadnego rzeznika nie ma, tylko ew. w supermarketach za lada. Ani warzywniaka, malo gdzie piekarnia, bazary tylko z ciuchami i ksiazkami..sterylizacja na full.

Mnie poki co to tulipany, krokusy, zonkile i inne cebulaste badziewie;) zaczyna z gleby wylazic. Co i tak jest ewenementem jak na koniec lutego/poczatek marca. Zwykle o tej porze "obowiazuje" jeszcze pokrywa lodowo-sniezna, rozpuszczajaca sie dopiero w kwietniu.

172

Odp: Życie bliskie naturze
lena812 napisał/a:

Mussuka szczerze gdybym mieszkała w mieście nie wiedziałabym skąd brać takie jajka smile

W mieście jajka można kupić:
- na bazarze - w Warszawie takie coś jest na Grzybowskiej i BioBazar na Żelaznej, przyjeżdżają tam ludzie z okolicznych wsi, a nawet z odległych województw,
- w sklepach ze zdrową żywnością - nie wiem jaka jakość, ale ceny przynajmniej dwa razy wyższe niż na bazarze,
- bezpośrednio od rolników - niektórzy ogłaszają się w Internecie, mają bardzo przystępne ceny, więc można zebrać zamówienia po znajomych i raz na jakiś czas się do nich wybrać, a poza tym oni przyjeżdżają na bazary.

Mussuka napisał/a:

Iceni, a masz jakis pomysl, jak ja te kury przezimuje przy naszych mrozach i wiecznych ciemnosciach od listopada do konca marca?:)) Kurnik musialby miec ogrzewanie podlogowe, lampy naswietlajace a ja plug do odsniezenia im ogrodu, zeby choc grzebyk ponad snieg wystawal jak na spacer wyjda:))

W takiej sytuacji wolałbym uprawę marihuany wink

Mussuka napisał/a:

O, i tyle z tej ekologii nawet w ekologicznej Skandynawii.

Dziwne... Czy w tej sytuacji nikt nie robi porządnego importu z Polski? Niektóre artykuły można przewieźć.

173

Odp: Życie bliskie naturze

Co pijacie? smile Inaczej: czy przykładacie wagę do tego czym gasicie pragnienie lub pijecie po prostu dla przyjemności?

174

Odp: Życie bliskie naturze

Co do kur w Skandynawii - jak nie masz piskląt, to nie musisz mieć lamp grzewczych, wystarczy kurnik był docieplony - można kostkami słomy obłożyć od wewnątrz. Nawet przy dużym mrozie nie powinno im nic być. Zwierzęta jednak mają trochę inną termoregulację niż ludzie, nie trzeba im zaraz w kominku palić. U nas też są przecież ostre zimy. Najlepiej jednak nie wybierać sobie do hodowli ras egzotycznych, niedostosowanych do klimatu.

Catwoman - ja piję czarną herbatę i czarną kawę - bez mleka, bez cukru. W ogóle staram się żeby nie było cukru w tym, co piję. Lubię za to świeże mleko. Piję też wodę - niekoniecznie mineralną, może być z kranu.

Jeżeli piję coś dla przyjemności, a nie gaszenia pragnienia, to zwykle jest to amerykańska whiskey, albo czerwone wino do kolacji. Ostatnio bardzo rzadko, bo usiłuję zejść z tkanki tłuszczowej coby mój wyrzeźbiony brzuch było lepiej widać.

175

Odp: Życie bliskie naturze
Catwoman napisał/a:

Inaczej: czy przykładacie wagę do tego czym gasicie pragnienie lub pijecie po prostu dla przyjemności?

Dla przyjemności, ale z zachowaniem pomyślunku. Lubię np. colę zero, ale nie wypijam jej 5 litrów dziennie, bo pewnie po jakimś czasie by mi to zaszkodziło. Ale jak mam ochotę na bourbona to piję bourbona, chociaż pewnie czerwone wino zdrowsze. Wody z kranu się nie napiję, bo mieszkam w Warszawie.

176

Odp: Życie bliskie naturze

Mam to szczęście że mieszkam w małej mieścinie i na małym osiedlu wystarczy wyjść za nie i już zaczyna się polna droga prowadzącą do lasu. Nigdy nie ciągnęło mnie do wielkich miast po każdym wyjeździe do miasta na uczelnię lub teraz na zakupy źle się czułam bolała mnie głowa i byłam strasznie zmęczona ....

My korzystamy z uroków natury kupujemy mleko od krowy - jeździmy po mnie co 2 dzień, jajka ma od koleżanki z pracy której rodzice mają gospodarkę. Mięsko też często u nich kupuję przynajmniej nie ma w nim tej całej chemii.

Oprócz tego mamy swój ogródek, a z niego owoce i warzywka, wędliny robią moi rodzice i teście którzy mają własną wędzarnię.

Czasem zdarza się że kupimy gotowe wędliny ale jest to sporadyczne .... zawsze starałam się stawiać na naturę smile

Nasze rozrywki też są bezpośrednio połączone ze zdrowym stylem życia bardzo często jeździmy na wycieczki rowerowe, sama jestem zapaloną fanką fitnessu oraz zumby smile 

Catwoman napisał/a:

Co pijacie? smile Inaczej: czy przykładacie wagę do tego czym gasicie pragnienie lub pijecie po prostu dla przyjemności?

Pragnienie gaszę wodą mineralną, napojami izotonicznymi, herbatką ziołową smile Dla przyjemności podobnie chyba że idzie o % to tylko i wyłącznie zimna wódeczka smile czasem piwko smakowe, ostatnio polubiłam okocim grejfutowe big_smile

177

Odp: Życie bliskie naturze

ja z napojów pijam... wodę źródlaną. Taką najprostszą, pijalną smile Pijam również herbaty ziołowe, teraz z ziół z ogrodu. Też lubię Colę Light/Zero, ale pijam rzadko. Alkoholu nie piję prawie w ogóle.
Moją słabością jest kawa hmm Pijam. No i wiele razy dziennie zieloną herbatę, co jest dla mnie prawdziwą przyjemnością smile

178

Odp: Życie bliskie naturze

Catwoman - a z jakich konkretnie ziół robisz te herbatki? Ja ziół z ogrodu używam do marynowania mięsa, do sałatek. W sumie na przykład wołowiny z grilla nie wyobrażam sobie bez świeżego tymianku.

Ja dzisiaj robiłam sałatkę z własnoręcznie wyhodowanej sałaty z ogródka. Mam też swoje truskawki i czereśnie - takie prosto z krzaka lubię najbardziej.

179 Ostatnio edytowany przez Catwoman (2014-06-09 10:04:36)

Odp: Życie bliskie naturze

Co mi w łapkę wpadnie to zrywam i zalewam wrzątkiem smile A jest to najczęściej: szałwia, mięta, melisa. Ostatnio wysuszyłam cały worek pokrzyw, będzie na przyszłość smile
Polecam zwłaszcza szałwię na upalne dni: jeśli pijesz regularnie, zmniejsza pocenie.

Z dość dobrym skutkiem wysuszyłam też liście krwawnika- a jest go na pęczki wszędzie.

180

Odp: Życie bliskie naturze

Moja babcia robiła zupę z młodych pokrzyw, ale to podobno muszą być te pierwsze po zimie, bo potem są łykowate.

Melisę i miętę gdzieś tam zdaje się mam, z szałwią albo rozmarynem piekłam kiedyś chleb.

181

Odp: Życie bliskie naturze

Mozna  zrywac mlode pedy. Ale pokrzywy tez chyba maja gatunki - u mnie sa strasznie parzace, parza nawet przez solidne rekawiczki. Na dodatek powoduja straszne bable, ktore potem zostaja biale, co przy opalonej skorze wyglada okropnie.
Mieta ma rozne gatunki, ja np, polecam miete okraglolistna - ma niesamowity aromat, taki cukierkowy, nic zielska nie czuc. Ja gotowalam kilka calych pedow ze skorka z cytryny, po ugotowaniu dodawalam sok z tej cytryny .Soku nie gotowac, zeby witamin nie niszczyc. Do tego lod z kawalkami lisci. Bardzo dekoracyjny.

182

Odp: Życie bliskie naturze
femte napisał/a:

Mieta ma rozne gatunki, ja np, polecam miete okraglolistna - ma niesamowity aromat, taki cukierkowy, nic zielska nie czuc. Ja gotowalam kilka calych pedow ze skorka z cytryny, po ugotowaniu dodawalam sok z tej cytryny .Soku nie gotowac, zeby witamin nie niszczyc. Do tego lod z kawalkami lisci. Bardzo dekoracyjny.

femte a skąd taką miętę czerpiesz?:) Nie spotkałam się z tym rodzajem.

183

Odp: Życie bliskie naturze

Nie mam jej w tej chwili, chyba sie popytam w sklepach ogrodniczych. Bo to sie sprzedaje w doniczkach, ale pewnie do ziemi da sie wsadzic.
Napisalam nieprecyzyjnie - nie sok, ale caly miazsz cytryny, plywaly takie kawalki. Lod niekoniecznie trzeba zamrazac w kostkach, chociaz mozna. Mozna w kubeczkach plastikowych, i na wpol zamarzniety kruszyc.Oczywiscie wszystkie inne ozdoby do lodu - owoce, kwiaty.
Ta mieta byla nawet wydajna i odporna na skubanie, poza tym jest bardziej miesista niz mieta zwykla (pieprzowa) wiec latwiej jakies mikstury z niej robic.

184

Odp: Życie bliskie naturze

Ludki, czy ...wypiekacie może sami chleb? Jeśli tak, to czy macie wypiekacz do chleba? Właśnie jestem na etapie kupna.

Posty [ 131 do 185 z 185 ]

Strony Poprzednia 1 2 3

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026