Kiedy 5 lat temu zostałam zdradzona, notorycznie szukałam informacji na forach, czy zdradę można wybaczyć, jak z nią żyć a co najważniejsze....czy komuś się udało . Takich informacji było niewiele, przeważały głównie te mówiące o tym, że wybaczyć się nie da, że jest to niemożliwe i opisujące poszczególne historie złamanych serc i to mnie jeszcze bardziej dołowało.
Ja postanowiłam spróbować. Byliśmy małżeństwem z 20 letnim stażem, mąż zdradzał mnie 1.5 roku, więc jak sami widzicie ciężki kaliber .
Zaraz po tym jak się to wydało poszliśmy na terapię i to była bardzo dobra decyzja, Pani psycholog pokazała nam drogę , którą musimy przejść i częściowo nas przez nią przeprowadziła. Najgorszy był początek, to były ciężkie dni i miesiące. Były łzy , rozmowy do rana, nieprzespane noce i życie w bólu. Czynnikiem, który zdecydował o tym , że dałam szanse było to ,że mąż od razu zakończył romans, widziałam jego skruchę , smutek...żal i heroiczną walkę o mnie o Nas...Przeplatało się to z moimi myślami czy to jest warte, czy dam rade, przecież to najgorsze co można przeżyć, ale mozolnie dzień po dniu z zaciśniętymi pięściami szliśmy do przodu. Przeczytałam chyba wszystkie możliwe artykuły oraz wątki na forach, w poszukiwaniu informacji, czy można i czy da się żyć razem od kogoś kto wytrwał l i komu się udało.Dlatego chcę Wam dać nadzieje, że można, że watro ale nie było łatwo. Robiliśmy po dwa kroki do przodu by za chwilę zrobić jeden do tyłu. Jesteśmy 5 lat po zdradzie, postanowiliśmy , że napiszemy o tym aby dać nadzieje innym, którzy są na początku tej drogi.
Dzisiaj nasze małżeństwo jest zupełnie inne, jesteśmy na wyższym poziomie, przepracowane godziny pozwoliły Nam doznać czegoś, co wcześniej było poza zasięgiem. Słuchamy swoich potrzeb, patrzymy na siebie oczami drugiej osoby, mój mąż powtarza, że dostał drugie życie i nie chce go stracić. Cały czas pracujemy nad naszym związkiem. Wg mnie może się to udać tylko wtedy gdy osoba zdradzająca naprawdę żałuje , widzi krzywdę którą wyrządziła, przewartościowała swoje życie i na każdym kroku stara się to pokazać. Potrzeba tez dużo wyrozumiałości dla bólu osoby zdradzonej i to jest bardzo ważne a jednocześnie trudne .Jeżeli chcecie podjąć decyzje o pozostaniu w związku nie słuchajcie rad tych "życzliwych" , każda sytuacja jest inna nikt nie wie jakby się zachował na miejscu danej osoby, łatwo się doradza stojąc z boku ale to zupełnie co innego. Sama przed zdradą byłam przekonana, że zdrady nie można wybaczyć i pierwsza mówiłam o tym. Ale dzisiaj jestem tu gdzie jestem i śmiało mogę powiedzieć , że nie żałuję, jesteśmy dla siebie bardziej bliscy, choć nigdy tego nie zapomnę, zawsze będzie to w moim sercu, to jednak rana się zabliźnia.Pisze ten post dla tych, którzy szukają nadziei , którzy szukają wsparcia oraz odpowiedzi na pytanie czy innym się udało, pisze jakby do siebie sprzed 5 lat. Jeszcze raz podkreślam, żeby to się udało musi być mocne zaangażowanie osoby zdradzającej oraz widoczna na każdym kroku chęć zadośćuczynienia. Asia.
Podobne tematy
A jak Ty się z tym czujesz, masz żal mimo terapii, zadrę? Rozumowo sobie to poukładałaś, z tego co piszesz, a tak w głębi siebie?
3 2023-08-07 21:21:42 Ostatnio edytowany przez Prosiaczkowo (2023-08-07 21:23:24)
Uwielbiam tą skruchę po odkryciu zdrady. Taka to skrucha, że chwilę wcześniej sypiał z inną kobietą i pewnie by sypiał, gdyby nie ujawnienie zdrady.
Statystycznie jak zdradził raz to zdradzi kolejny. No ale kto co lubi.
Ciężko mi uwierzyć w skruchę mężczyzny po aż 1,5 rocznej zdradzie (czy wielu zdradach, bo nie napisałaś konkretów). Możesz powiedzieć, w jaki sposób dowiedziałaś się o tym? Podejrzewam, że przypadkowo - z czego można wnioskować, że gdyby sprawa się nie rypła, zdradzałaby dalej. Znam blisko podobną sytuację w rodzinie, im mimo terapii i prób się nie udało, bo facet kłamał w żywe oczy że to koniec, że pojął swoje błędy i żałuje itd - a potajemnie nadal kręcił na boku. Ale może Wy będziecie wyjątkiem od reguły? Tego Ci Autorko życzę.
Dodam, że ja bym zdrady nie wybaczyła.
Ciężko mi uwierzyć w skruchę mężczyzny po aż 1,5 rocznej zdradzie (czy wielu zdradach, bo nie napisałaś konkretów). Możesz powiedzieć, w jaki sposób dowiedziałaś się o tym? Podejrzewam, że przypadkowo - z czego można wnioskować, że gdyby sprawa się nie rypła, zdradzałaby dalej. Znam blisko podobną sytuację w rodzinie, im mimo terapii i prób się nie udało, bo facet kłamał w żywe oczy że to koniec, że pojął swoje błędy i żałuje itd - a potajemnie nadal kręcił na boku. Ale może Wy będziecie wyjątkiem od reguły? Tego Ci Autorko życzę.
Dodam, że ja bym zdrady nie wybaczyła.
Z tekstu autorki zakończył romans jak się dowiedziała - więc rzeczywiście duuuża skrucha, nie ratowanie tyłka.
Jednorazowa zdrade mozna wybaczyc, ale w moim przypadku to byl slub z inna. Oczywiscie, jezeli chodzi o sam fakt wybaczenia to zrobilam to i postanowilismy rozstac sie pokojowo.
Wierzę w Twoją przemianę
W jego niestety tylko kalkulację.
Ale nim gorszą byłaś partnerką, tym lepsze rokowania, bo większą część "naprawy" możesz wziąć na siebie.
Wg mnie we wszystkim musi być równowaga. Może dałaś mu popalić i w ten sposób odkupił winy.
Problem mają tacy zdradzeni, których taki czyściec nie bawi..
8 2023-08-08 09:18:43 Ostatnio edytowany przez madoja (2023-08-08 09:19:04)
A ja Wam gratuluję i jak najbardziej wierzę w naprawę związku po zdradzie. Miałam przykład w swoim najbliższym otoczeniu. Romans trwał 3 lata, ale postanowili być ze sobą dalej i byli prawdziwie kochającym się małżeństwem (bez zdrad) jeszcze 30 lat (do śmierci).
Trzymam kciuki!
Skoro jest tak dobrze, to skąd ta potrzeba udowadniania tego?
Są rzeczy, które wybaczyć trzeba. Są rzeczy, które wybaczyć można. Są rzeczy, których nie wybacza się nigdy.
10 2023-08-08 12:25:00 Ostatnio edytowany przez ganesha (2023-08-08 12:25:52)
Autorko, życzę Ci powodzenia - niestety, ja mam bardzo podobne doświadczenia do Twoich. Wybaczyłam zdradę, a teraz po kolejnych 6 latach mąż ponownie mnie zdradził. Teraz jak go nie ma, to mam podejrzenia, że w międzyczasie mogły być jeszcze inne historie o których po prostu się nie wiedziałam.
Mój mąż świetnie się ukrywał i kasował wszystko - dosłownie przypadek sprawił, że jednak wpadł.
Po prostu nie wierzę już w to, że jak ktoś zdradził to więcej tego nie zrobi... przykro mi.
Najważniejsze to nigdy nie rezygnuj z siebie!
Tak szczerze to nie wierzę w skruchę po 1.5 roku oszukiwania, facet nagle się "nawrócił" po tym jak sprawa wyszła na jaw...A gdyby nie wyszła? Do dziś obracałby inną panią na boku? Nieee, to nie wygląda dobrze. Może jeszcze jednorazowy skok w bok pod wpływem jakichś tam losowych sytuacji mogłabym wybaczyć. MOŻE.... ale 1.5 roczny romans nie.
Ps oczywiście każda sytuacja jest inna, czasem zdrada jest naprawdę z winy dwóch osób (kiedy np żona odmawia mężowi czułości, miłości i seksu miesiącami) ale jak ktoś 1.5 roku kręci na boku to po prostu nie wierzę w nawrócenie.
czy zdradę można wybaczyć, jak z nią żyć a co najważniejsze....czy komuś się udało
Oczywiście, że można. To wszystko leży po twojej stronie, to nie zmiana boli tylko opór przed zmianą.
Czy komuś się udało? Oczywiście. Jeśli coś jest logicznie możliwe to najpewniej w którymś momencie czasu i miejscu jakiś człowiek był w tym punkcie.
Takich informacji było niewiele, przeważały głównie te mówiące o tym, że wybaczyć się nie da, że jest to niemożliwe
Informacje nieszczęsliwych czy niedojrzałych emocjonalnie ludzi jak twój mąż.
żeby to się udało musi być mocne zaangażowanie osoby zdradzającej
Zmiana jest zawsze możliwa, o ile dojrzy się potrzebę zmiany w sobie i przestanie obwiniać wszystkich innych za całe zło - zmianę zawsze zaczyna się od siebie, kwestia nastawienia, spojrzenia na świat. Większości zdradzających brakuje takich cech, nie są w stanie poradzić sobie nawet z zauroczeniem. I dlatego też często nie reflektują i przy kolejnej okazji łapią się znowu brzytwy. Złe nawyki nawracają w kryzysowych sytuacjach, trzeba uważać.
Większość problemów dorosłych wynika z tego, że są i czują się zagubieni, patrzą bardzo wąskotunelowo na świat i życie. Osoby, które odzyskują wiedzę o sobie i dojrzeli do życia ze sobą samym w zgodzie nie kłócą się wewnętrznie i nie widzą problemu w wielu problemach innych.
mój mąż powtarza, że dostał drugie życie i nie chce go stracić
Wmawia sobie mantrę? To wciąż to samo życie i to nad nim odzyskał (miejmy nadzieję) panowanie.
Jeżeli chcecie podjąć decyzje o pozostaniu w związku nie słuchajcie rad tych "życzliwych"
Zgadza się.
Zapomina się, że to nasze życie, że żyjemy sobą i dla siebie, a nie tak jak chcą tego inni, innymi i dla innych, bo tak wypada, żeby wyglądać, żeby nie gadali. To twoja decyzja co z nim robisz, podejmujesz decyzje, po decyzjach są konsekwencje. Nasze życie należy do nas samych i tylko my wiemy, jak dotrzeć do własnego, głębokiego szczęścia. Dobre decyzje to nie takie społecznie akceptowalne, a takie, z którymi dobrze czujesz się ty.
Nie należy wierzyć innym, to podstawa oszustwa. Dużo ludzi nie potrafi ogarnąć własnego życi. Lekarz pali, psycholog kłóci się z żoną, są nieszczęśliwi, słuchając ich rad kończy się w tym samym miejscu - w nieszczęściu.
13 2023-08-08 21:38:32 Ostatnio edytowany przez złoto (2023-08-08 21:38:41)
Pytanie tylko, dlaczego była zdrada, bo jak się okaże, ze uczucie się wypaliło, albo go nigdy nie było, albo jeszcze z innego powodu, to prawdopodobne jest, że to tylko kwestia czasu, że sytuacja się powtórzy, gdy w otoczeniu pojawi się nowa , interesująca osoba.
Na takim forum jak tu, ludzie mogą szukać 2 rzeczy: albo pocieszenia albo prawdy.
Tylko to drugie wyzwala.
Szczerze gratuluję. Można odbudować związek po zdradzie, natomiast kwestia wybaczenia i odbudowania zaufania to już zupełnie inna sprawa.
Mądrzejsi ode mnie twierdzą, że należy poszukać przyczyny zdrady, dla mnie to bzdury. Jak ktoś chce zdradzić, powód zawsze się znajdzie.
Mało tego, nie zgadzam się ze stwierdzeniem, że jak ktoś zdradził raz, to zrobi to ponownie. Ryzyko jest takie samo jak to, że ktoś zdradzi po raz pierwszy.
Pewien klasyk powiedział ,,ufaj, ale sprawdzaj,,. Dzisiaj zgadzam się z tym w stu procentach.
A jak Ty się z tym czujesz, masz żal mimo terapii, zadrę? Rozumowo sobie to poukładałaś, z tego co piszesz, a tak w głębi siebie?
Pytasz jak się czuję?... bywają chwile, gdy jest mi bardzo smutno, tym bardziej, że teraz jest naprawdę tak jak było kiedyś (zrozumienie, troska,śmiech...) i żal mi,że musiała być zdrada, żeby nasze życie było takie jakie mamy teraz. W sercu zawsze zadra zostanie i mąż o tym wie co mi zrobił, ale terapia, przepracowanie tematu, przyczyny i nie zamiatanie pod dywan (tak jak niektórzy tu sugerują) sprawiła, że temat zdrady poukładany...
Skoro jest tak dobrze, to skąd ta potrzeba udowadniania tego?
Wiesz mi lub nie, nie mam potrzeby udowadniania nikomu a tym bardziej sobie pisząc na tym forum, że jest dobrze. Chciałam tylko napisać, że zdarzają się takie pary, którym udało się przez to przejść ( po ciężkiej pracy) i dać nadzieję innym, którzy może chcą spróbować tak jak my zostać razem.Są rzeczy, które wybaczyć trzeba. Są rzeczy, które wybaczyć można. Są rzeczy, których nie wybacza się nigdy.
A ja uważam, że są rzeczy a raczej zdarzenia o których się nie zapomni, ale wybaczyć można... nawet warto dla siebie samego.
Pogodzenie się, a wybaczenie to dwie zupełnie osobne sprawy. Ty nie wybaczyłaś, a te słowa są tego dowodem:
W sercu zawsze zadra zostanie
Jack Sparrow napisał/a:Skoro jest tak dobrze, to skąd ta potrzeba udowadniania tego?
Wiesz mi lub nie, nie mam potrzeby udowadniania nikomu a tym bardziej sobie pisząc na tym forum, że jest dobrze. Chciałam tylko napisać, że zdarzają się takie pary, którym udało się przez to przejść ( po ciężkiej pracy) i dać nadzieję innym, którzy może chcą spróbować tak jak my zostać razem.Są rzeczy, które wybaczyć trzeba. Są rzeczy, które wybaczyć można. Są rzeczy, których nie wybacza się nigdy.
A ja uważam, że są rzeczy a raczej zdarzenia o których się nie zapomni, ale wybaczyć można... nawet warto dla siebie samego.
Czy da się wybaczyć? To jest właśnie pytanie. Jesteś pewna, że wybaczyłaś? Kiedy to poczułaś, że to właśnie już nastąpiło?
Ja jakoś wybaczyć nie potrafię, może dla mnie jest za wcześnie...
Ale naprawdę miło jest przeczytać, że się komuś udało.
AsiaPawel napisał/a:Jack Sparrow napisał/a:Skoro jest tak dobrze, to skąd ta potrzeba udowadniania tego?
Wiesz mi lub nie, nie mam potrzeby udowadniania nikomu a tym bardziej sobie pisząc na tym forum, że jest dobrze. Chciałam tylko napisać, że zdarzają się takie pary, którym udało się przez to przejść ( po ciężkiej pracy) i dać nadzieję innym, którzy może chcą spróbować tak jak my zostać razem.Są rzeczy, które wybaczyć trzeba. Są rzeczy, które wybaczyć można. Są rzeczy, których nie wybacza się nigdy.
A ja uważam, że są rzeczy a raczej zdarzenia o których się nie zapomni, ale wybaczyć można... nawet warto dla siebie samego.
Czy da się wybaczyć? To jest właśnie pytanie. Jesteś pewna, że wybaczyłaś? Kiedy to poczułaś, że to właśnie już nastąpiło?
Ja jakoś wybaczyć nie potrafię, może dla mnie jest za wcześnie...
Ale naprawdę miło jest przeczytać, że się komuś udało.
Na to złożyło się dużo czynników: praca z terapeutą, nasze rozmowy, przepracowanie od A do Z całej tej sytuacji i naszego życia, chciałam zrobić to dla siebie a mój mąż naprawdę przez cały ten czas pokazywał mi jak żałuje tego, że tak postąpił ... Prawda jest taka, że zajęło mi to ponad trzy lata... też myślałam, że nigdy mu nie wybaczę. Nie wiem jak jest u Ciebie, ale bez olbrzymiej pracy, cierpliwości,skruchy i pokory osoby, która zdradziła pewnie by się to nie udało. Życzę Ci sił i wytrwałości, bo jeżeli Was coś łączy to naprawdę warto walczyć.
Na to złożyło się dużo czynników: praca z terapeutą, nasze rozmowy, przepracowanie od A do Z całej tej sytuacji i naszego życia, chciałam zrobić to dla siebie a mój mąż naprawdę przez cały ten czas pokazywał mi jak żałuje tego, że tak postąpił ... Prawda jest taka, że zajęło mi to ponad trzy lata... też myślałam, że nigdy mu nie wybaczę. Nie wiem jak jest u Ciebie, ale bez olbrzymiej pracy, cierpliwości,skruchy i pokory osoby, która zdradziła pewnie by się to nie udało. Życzę Ci sił i wytrwałości, bo jeżeli Was coś łączy to naprawdę warto walczyć.
Przestać oszukiwać samą siebie i innych. Nie wybaczyłaś. Sama piszesz, że zadrę w sercu masz. To oznacza właśnie brak wybeczenia. Ty się z tym jedynie pogodziłaś.
Pokora i skrucha u osoby, która przypadkiem wpadła na 1,5 rocznym romansie. Bądźmy poważni. Przecież nikt w to nie wierzy.
AsiaPawel napisał/a:Na to złożyło się dużo czynników: praca z terapeutą, nasze rozmowy, przepracowanie od A do Z całej tej sytuacji i naszego życia, chciałam zrobić to dla siebie a mój mąż naprawdę przez cały ten czas pokazywał mi jak żałuje tego, że tak postąpił ... Prawda jest taka, że zajęło mi to ponad trzy lata... też myślałam, że nigdy mu nie wybaczę. Nie wiem jak jest u Ciebie, ale bez olbrzymiej pracy, cierpliwości,skruchy i pokory osoby, która zdradziła pewnie by się to nie udało. Życzę Ci sił i wytrwałości, bo jeżeli Was coś łączy to naprawdę warto walczyć.
Przestać oszukiwać samą siebie i innych. Nie wybaczyłaś. Sama piszesz, że zadrę w sercu masz. To oznacza właśnie brak wybeczenia. Ty się z tym jedynie pogodziłaś.
Pokora i skrucha u osoby, która przypadkiem wpadła na 1,5 rocznym romansie. Bądźmy poważni. Przecież nikt w to nie wierzy.
Oczywiście, że w słowach autorki NIC nie świadczy o tym, że wybaczyła mężowi zdradę. Raczej dała się przekonać, ze on żałuje swoich uczynków, więc z braku laku dała mu kolejną szansę.
Jest za to sporo o jej bólu, ponoć już zaleczonym i generalnie dużo skupienia jej na sobie i jej męża na niej. On trochę pobrykał, ale teraz ona jest w centrum, więc można mu nieco odpuścić i dać szansę, ale wybaczenia, które wymaga zrozumienia (nie wierzę w radykalne wybaczenie), to tu nie widać za grosz.
23 2023-08-12 13:42:56 Ostatnio edytowany przez paslawek (2023-08-12 13:45:45)
Oczywiście, że w słowach autorki NIC nie świadczy o tym, że wybaczyła mężowi zdradę. Raczej dała się przekonać, ze on żałuje swoich uczynków, więc z braku laku dała mu kolejną szansę.
Jest za to sporo o jej bólu, ponoć już zaleczonym i generalnie dużo skupienia jej na sobie i jej męża na niej. On trochę pobrykał, ale teraz ona jest w centrum, więc można mu nieco odpuścić i dać szansę, ale wybaczenia, które wymaga zrozumienia (nie wierzę w radykalne wybaczenie), to tu nie widać za grosz.
Pamiętasz Magda Hrefiego ?
Szkoda, że zaczął się wydurniać w pewnym momencie i dostał bana,potem zniknął z forum.
Jego i podobne historie zwłaszcza facetów, mogły by coś pomóc Autorce w zrozumieniu tych żali za grzechy i tej skruchy u osób, które zdradziły (mąż Ameryki z pewnością nie odkrył - tak myślę i jakoś wybitnie oryginalny mógł nie być w tym swoim romansowaniu)
pomóc w zrozumienia etapów, faz dochodzenia do równowagi i pogodzenia,odpuszczenia sobie samemu i konkretnie czego,oraz poznania i zrozumienia sposobów na racjonalizowanie,tłumienie emocji i sposobów na samooszukiwanie się,niestety w takim procesie uświadamiania sobie zrozumienia i pogodzenia, stale też potrzebna jest wiara (a wiara i wątpliwość to komplet ) w to co ludzie wypisują i umiejętność odsiewania szumu od tego co jest pod nim i co jest zagłuszane,a to już Himalaje jeżeli chodzi o większą świadomość,wiara bywa przeszkodą poza innymi barierami w komunikacji,ba nawet jakaś wiedza i własne doświadczenie nie pomagają często w odpuszczeniu komuś , tu mam na myśli osoby które kiedyś zdradziły a potem same zostały zdradzone.
Dosyć szybko znikają też osoby które zdradziły
,a ich romans i zdrada wyszły na jawnie
mam wrażenie,nie dają dają rady z napotkanymi tutaj różnymi ocenami,z formą osądzania i wpierania im jak się mają czuć poprawnie i prawidłowo
i z emocjami osób zdradzonych z forum,oczywiście sporo takich wątków to prowokacje trolli ale nie wszystkie.
Autorko, skoro mąż taaak żałuje, dlaczego nie zakończył tego wcześniej? Dlaczego nie zakończył tego tak, żebyś nie wiedziała?
25 2023-08-15 20:00:06 Ostatnio edytowany przez Salomonka (2023-08-15 20:07:37)
Gratuluję
Ja niestety nie wzięlam za dobrą monetę ani jego łez ani jego szlochów
Czy dziś żałuję? ANI PRZEZ MOMENT ![]()
Zdradził, czyli nie szanował, czyli kłamał, czyli oszukiwał... Czy mogłabym dalej żyć z takim człowiekiem? NIE.
Może jemu byłoby wygodnie dalej ze mną, ale mnie na pewno nie po drodze z nim.
Rozstaliśmy się lata temu.. A dziś?
Niedawno dostałam od niego list, że potrzebne mu pieniądze w ilości... znacznej, bo choruje, itp. A on wie że mnie powodzi się świetnie ![]()
Ja:
Naprawdę nie narzekam
Przesłałam mu jakąś tam gotówkę przez wzglad na to, co mnie kiedyś z nim łączyło. Pozostała tylko pogarda do facetów w ogóle.
Dlatego nie zdziwię się, gdy droga Autorko dotrze do ciebie, że mąż mocno sobie wykalkulował co mu się bardziej opłaci i tymczasowo padło na ciebie. ![]()
MagdaLena1111 napisał/a:Oczywiście, że w słowach autorki NIC nie świadczy o tym, że wybaczyła mężowi zdradę. Raczej dała się przekonać, ze on żałuje swoich uczynków, więc z braku laku dała mu kolejną szansę.
Jest za to sporo o jej bólu, ponoć już zaleczonym i generalnie dużo skupienia jej na sobie i jej męża na niej. On trochę pobrykał, ale teraz ona jest w centrum, więc można mu nieco odpuścić i dać szansę, ale wybaczenia, które wymaga zrozumienia (nie wierzę w radykalne wybaczenie), to tu nie widać za grosz.Pamiętasz Magda Hrefiego ?
Szkoda, że zaczął się wydurniać w pewnym momencie i dostał bana,potem zniknął z forum.
Jego i podobne historie zwłaszcza facetów, mogły by coś pomóc Autorce w zrozumieniu tych żali za grzechy i tej skruchy u osób, które zdradziły (mąż Ameryki z pewnością nie odkrył - tak myślę i jakoś wybitnie oryginalny mógł nie być w tym swoim romansowaniu)
pomóc w zrozumienia etapów, faz dochodzenia do równowagi i pogodzenia,odpuszczenia sobie samemu i konkretnie czego,oraz poznania i zrozumienia sposobów na racjonalizowanie,tłumienie emocji i sposobów na samooszukiwanie się,niestety w takim procesie uświadamiania sobie zrozumienia i pogodzenia, stale też potrzebna jest wiara (a wiara i wątpliwość to komplet ) w to co ludzie wypisują i umiejętność odsiewania szumu od tego co jest pod nim i co jest zagłuszane,a to już Himalaje jeżeli chodzi o większą świadomość,wiara bywa przeszkodą poza innymi barierami w komunikacji,ba nawet jakaś wiedza i własne doświadczenie nie pomagają często w odpuszczeniu komuś , tu mam na myśli osoby które kiedyś zdradziły a potem same zostały zdradzone.
Dosyć szybko znikają też osoby które zdradziły
,a ich romans i zdrada wyszły na jawnie
mam wrażenie,nie dają dają rady z napotkanymi tutaj różnymi ocenami,z formą osądzania i wpierania im jak się mają czuć poprawnie i prawidłowo![]()
i z emocjami osób zdradzonych z forum,oczywiście sporo takich wątków to prowokacje trolli ale nie wszystkie.
Jasne, że pamiętam Hrefiego. Ciekawa postać ;-) Na finiszu to już chyba był znudzony forum, więc dokazywał. Przecież my też czasami tak mamy :-D Jak nudzą mnie moralizatorzy, to im załażę za skórę ;-)
To nie jest tak, że żaden zdradzacz, absolutnie nikt nie jest w stanie pojąć krzywdy, jaką sprawił stałemu partnerowi zdradą i gorzko tego żałować oraz chcieć wynagrodzić swoje winy. Tak nie myślę, bo są zapewne niektórzy, którzy w momencie wydania się zdrady wypadają z trybu autopilota, na którym funkcjonowali i stają się zdolni do autorefleksji, nawet jak wcześniej im jej zabrakło. Ale to raczej margines, nie sądzisz?
A u autorki tez brakuje refleksji i jak to się ma do tego, że wybaczenie to proces emocjonalny i poznawczy. Tutaj ucichły emocje, mąż wykazał skruchę, a to widocznie jej wystarczy.
paslawek napisał/a:MagdaLena1111 napisał/a:Oczywiście, że w słowach autorki NIC nie świadczy o tym, że wybaczyła mężowi zdradę. Raczej dała się przekonać, ze on żałuje swoich uczynków, więc z braku laku dała mu kolejną szansę.
Jest za to sporo o jej bólu, ponoć już zaleczonym i generalnie dużo skupienia jej na sobie i jej męża na niej. On trochę pobrykał, ale teraz ona jest w centrum, więc można mu nieco odpuścić i dać szansę, ale wybaczenia, które wymaga zrozumienia (nie wierzę w radykalne wybaczenie), to tu nie widać za grosz.Pamiętasz Magda Hrefiego ?
Szkoda, że zaczął się wydurniać w pewnym momencie i dostał bana,potem zniknął z forum.
Jego i podobne historie zwłaszcza facetów, mogły by coś pomóc Autorce w zrozumieniu tych żali za grzechy i tej skruchy u osób, które zdradziły (mąż Ameryki z pewnością nie odkrył - tak myślę i jakoś wybitnie oryginalny mógł nie być w tym swoim romansowaniu)
pomóc w zrozumienia etapów, faz dochodzenia do równowagi i pogodzenia,odpuszczenia sobie samemu i konkretnie czego,oraz poznania i zrozumienia sposobów na racjonalizowanie,tłumienie emocji i sposobów na samooszukiwanie się,niestety w takim procesie uświadamiania sobie zrozumienia i pogodzenia, stale też potrzebna jest wiara (a wiara i wątpliwość to komplet ) w to co ludzie wypisują i umiejętność odsiewania szumu od tego co jest pod nim i co jest zagłuszane,a to już Himalaje jeżeli chodzi o większą świadomość,wiara bywa przeszkodą poza innymi barierami w komunikacji,ba nawet jakaś wiedza i własne doświadczenie nie pomagają często w odpuszczeniu komuś , tu mam na myśli osoby które kiedyś zdradziły a potem same zostały zdradzone.
Dosyć szybko znikają też osoby które zdradziły
,a ich romans i zdrada wyszły na jawnie
mam wrażenie,nie dają dają rady z napotkanymi tutaj różnymi ocenami,z formą osądzania i wpierania im jak się mają czuć poprawnie i prawidłowo![]()
i z emocjami osób zdradzonych z forum,oczywiście sporo takich wątków to prowokacje trolli ale nie wszystkie.Jasne, że pamiętam Hrefiego. Ciekawa postać ;-) Na finiszu to już chyba był znudzony forum, więc dokazywał. Przecież my też czasami tak mamy :-D Jak nudzą mnie moralizatorzy, to im załażę za skórę ;-)
To nie jest tak, że żaden zdradzacz, absolutnie nikt nie jest w stanie pojąć krzywdy, jaką sprawił stałemu partnerowi zdradą i gorzko tego żałować oraz chcieć wynagrodzić swoje winy. Tak nie myślę, bo są zapewne niektórzy, którzy w momencie wydania się zdrady wypadają z trybu autopilota, na którym funkcjonowali i stają się zdolni do autorefleksji, nawet jak wcześniej im jej zabrakło. Ale to raczej margines, nie sądzisz?
A u autorki tez brakuje refleksji i jak to się ma do tego, że wybaczenie to proces emocjonalny i poznawczy. Tutaj ucichły emocje, mąż wykazał skruchę, a to widocznie jej wystarczy.
Bilans potencjalnych zysków i strat obojgu wyszedł, żeby to ciągnąć dalej. Kredyty, pewnie dzieci, lęk przed nieznanym/samotnością itd. i tak sobie żyją, wmawiając sobie i innym, jakie to teraz zajebiste życie wiodą, porozumienie dusz normalnie jak w pierwszej lepszej komedii romantycznej. A zarówno scenariusz tych komedii, gdzie piękna wybiera ropucha/gamonia to takie same brednie, jak wiara w oczyszczającą dla związku moc wybaczenia przyprawiającemu poroże na głowie.
Bywa, że powrót się udaje, ale jak wiele jest takich przypadków? Często po jak się wydaje udanym powrocie, przepracowaniu całej sytuacji, terapii dla par, przez pewnien czas jest dobrze, a przynajmniej tak się wydaje. Niestety często następuje jednak powtórka, czyli osoba zdradzająca zdradza kolejny raz. Coś się musiało zdarzyć w związku, że zdrada nastąpiła.