Mnie osobiście zmienność pogody męczy. Ostatnio choruję częściej niż kiedyś, ech. Pogody pewnie też mają na to wpływ. Dla mnie pory roku nie są złe, o ile jest prawdziwa zima, prawdziwa jesień, a nie takie nie wiadomo co. A tu jest przeplatanka : kilka dni gorąco, kilka dni zimno. Masakra.
Ja urodziłam się w średnim mieście (ok 50 tys mieszkańców), stolicę mam blisko, więc przyzwyczajona jestem raczej do miasta, na wsi tak na co dzień to bym się nudziła. Na wsi czuję się dobrze, ale tylko wyjechać na jakiś czas i bym miała obok siebie towarzysza
. Mam babcię na wsi i wytrzymuję tam w sumie góra tydzień, po prostu mi się nudzi:). Ale tak ogólnie by trochę wyjechać za miasto, na krótko to tak.. ale to właśnie może bardziej na dzień czy dwa, nie że taki pełny urlop np 2 tygodnie. Oczywiście, podobają mi się te krajobrazy wsi, ale jak mówię, by tam być, to na krótko. Co do jedzenia, to często jadałam gotowce, sama nie lubię gotować, to też lenistwo czasem, ale teraz, odkąd jestem na diecie staram się, o ile mogę sama coś przyrządzić. Sosy kupuję jakieś, ale np by sałatki robić sama, a nie gotowe czy surówki itp.
66 2012-05-18 19:55:50 Ostatnio edytowany przez truskaweczka19 (2012-05-18 20:01:45)
Podobne tematy
Minimalizm. Znacie to? Po etapie kupowania bibelotów, zachwycania się akcesoriami domowymi, tapetami, kolorowymi dywanami pewnego dnia pakujecie to wszystko i wynosicie na strych.
I pojawia się przestrzeń, a w niej gołe podłogi, ściany w jednym lub 2 jednolitych kolorach, kilka wygodnych foteli i stolik. koniec:)
Odkryłam, że kocham minimalizm, ze dobrze się czuję wracając do domu, gdzie jest MAŁO, gdzie nie czekają na mnie kolejne bodźce.
Człowiek współczesny ma wystarczająco dużo stresów dnia codziennego, za dużo rzeczy na głowie, by chcieć obracać się w przestrzeniach, które przytłaczają. szuka przestrzeni.
Też tak macie?
Cóż, ja jestem raczej na etapie kupowania mnóstwa rzeczy, bo po raz pierwszy w życiu tak naprawdę mam kasę i mogę sobie kupić to, co mi się podoba. Ale nie lubię mieć zagraconego pierdołami domu. Jak kupuję coś nowego to zwykle wyrzucam stare. Mam nadzieję, że nie będę jak moja mama, która ma 5 wielkich szaf z ciuchami, z czego połowa nadal z metkami, a na ozdóbki brakuje jej miejsca na szafkach i parapetach...
Ja w domu mam trochę pierdół, ale w sensie gazet. Lubię sobie poczytać, więc takie rzeczy u mnie jak najbardziej. Sporo też mam książek, miałabym więćej, ale wypożyczam, więc te niektóre mam po prostu kupione na półkach, więc nie rozwalam na to pieniędzy. Jednak jeżeli chodzi np o ciuchy to raczej minimalizm, to co potrzebne i w czym dobrze się czuję, a nie tysiąc ubrań i nie wiadomo co założyć.
Jakie znacie słowiańskie tradycje czy święta, obrzędy, które są związane z naszych pochodzeniem, ziemią, na której żyjemy, na której się urodzilismy? Mnie się podoba 23.06 czyli "sobótki", przesilenie
Wtedy wszyscy sąsiedzi wokoło palą ogniska, zbierają się, siedzą do późnej nocy przy ognisku.
Kiedyś nie doceniałam naszego pochodzenia, teraz uważam, że to wszystko ma scisły związek z przyrodą, naturą, porami roku następującymi po sobie, no bo w końcu na daleko wysuniętym południu Europy nikt nie doceniłby wiosny czy lata- tam to jest zawsze.
Jakie jeszcze znacie i czy w waszych stronach się praktykuje jakies obrządki?
na daleko wysuniętym południu Europy nikt nie doceniłby wiosny czy lata- tam to jest zawsze.
Kłania się mit o Demeter i Korze
Również Hezjod, obok Homera najwybitniejszy poeta grecki pisze dużo o zimie, Grecy skolonizowali wiele obszarów i srogie warunki nie były im obce.
Catwoman napisał/a:na daleko wysuniętym południu Europy nikt nie doceniłby wiosny czy lata- tam to jest zawsze.
Kłania się mit o Demeter i Korze
Również Hezjod, obok Homera najwybitniejszy poeta grecki pisze dużo o zimie, Grecy skolonizowali wiele obszarów i srogie warunki nie były im obce.
No właśnie, mit ![]()
w Grecji również bywa zima, ale na północy raczej. Nie oszukujmy się: w Polsce to chleb powszedni przez pół roku czasem ![]()
co do minimalizmu. chciałabym, ale nawet jeśli to mój pokój nie ma wiele m2, więc musiałabym chyba wyrzucić wszystko ![]()
a mieszkam z rodzicami, więc to ich dom i nie chcę im wchodzić w paradę. ale kiedyś, jak już będę 'na swoim' nie pozwolę się przewalać niepotrzebnym pierdołom po moim M ![]()
a czy, idąc za modą "EKO", używacie może ekologicznych środków piorących jak to czyni np. Reni Jusis? piorących, czyszczących itd. ...?
ja jakoś nieszczególnie ![]()
aż tak proEKO nie jestem
przynajmniej narazie ![]()
OK. No ja też niespecjalnie, ale jeśli chodzi o pranie, używam tylko płynu Biały Jeleń [proszek też jest] bo mozna spokojnie prać bieliznę, nie powoduje uczuleń a ubrania pachną cudnie.
Czytałam o piorących łupinach orzechów indyjskich, ale jeszcze myśl o tym "szaleństwie" nie zagościła na dobre w mojej głowie.
w Grecji również bywa zima, ale na północy raczej. Nie oszukujmy się: w Polsce to chleb powszedni przez pół roku czasem
Zanim wyjechałam do Norwegii to też myślałam, że my taką srogą zimę mamy... Tutaj śnieg zaczyna padać w październiku, a znika w kwietniu. I mam na myśli KUPĘ śniegu, nie jakieś marne 10cm.
A wracając do ekologii i prania: sama piorę w zwykłym proszku i płynie do płukania, ale zastanawiam się, czy by nie zmienić na bezzapachowy Neutral. Mój chłopak tego używa, bo jest uczulony na normalne proszki. Może też się przerzucę. A jak będę miała dzieci to już na pewno: nie chcę, żeby się bez sensu alergii nabawiły.
Ja niestety używam najbardziej naszpikowanych chemią proszków.
Używałam orzechów piorących gdy moja córka była małym alergikiem.No niestety,nie dopierały plam z owoców,oleju,trawy a do tego zapach był jakiś taki,octowy.Ręcznikami wypranymi w orzechach nie dało się wytrzeć bo nie wchłaniały wody.
Orzechy natomiast świetnie się u mnie sprawdzają w zmywarce:)
Co do czyszczenia,szorowania: używam często octu,sody zamiast cuchnącego domestosu od którego robi mi się słabo.
O widzisz, to samo czytałam na temat prania w orzechach piorących:) Ja jak pisałam powyżej, używam Białego Jelenia w płynie i jest OK:)
Mi życie bliskie naturze, życie ekologiczne kojarzy się z hasłami które ostatnio przeczytałam "Chciałabym za dwadzieścia lat zobaczyć bociana czarnego", ?Chciałbym za dwadzieścia lat napić się czystej wody ze strumienia" czy ?Chciałabym za 20 lat oddychać czystym powietrzem". Warto dbać o naszą przyrodę żyjąc ekologicznie - oszczędzając wodę, ograniczając chemię (moja mama pierze przy pomocy kulek, bez proszku - na razie jest zadowolona)
Warto skorzystać ze Strefy Tańca i Dźwięku, czyli warsztatów z Radą Żivković i Sylwią Hanff oraz kąpieli w gongach z Kamilą i Arturem Doman. Warsztaty odbywają się w przepięknej scenerii "Rajskiego Sadu" w Kątach. Zapraszam!!!
ja potrzebuję wyciszenia, patrzenia na zieleń, minimalizmu- jakiś czas temu zrobiłam segregację i spakowałam do pudeł niepotrzebne duperele, bibeloty- od razu lepiej ![]()
często też zamiast włączać radio (telewizora i tak nie posiadam) włączam muzykę relaksacyjną, doprawdy....czas zaczyna płynąć inaczej:)
:) ja też staram się żyć blisko natury, ale:) korzystam ze zdobyczy cywilizacji. Lubię proste, naturalne posiłki ( nie koniecznie z półki z napisem eko, bo dla mnie to niestety,ale trąci trochę komercją w tym momencie). Mój styl to właśnie bawełna, len, luźne kroje i delikatny makijaż. A co najważniejsze: wypoczynek na łonie natury i trochę sportu. Ale dla mnie życie blisko natury, to przede wszystkim ŁAGODNE myślenie. I dla mnie to jest super:) Świat z plastiku jest do bani:D
Światem z plastiku zachłysnęliśmy sie w latach '80 i '90 gdy Ameryka wydawała się rajem na Ziemi.... u nas było buro, ponuro, a wszystko z Ameryki było kolorowe, wesołe, plastikowe. Jednak to się chyba zmienia;) i dobrze! ja stawiam na drewno-kocham je:)
Ja segreguje śmieci, oszczędzam wodę i światło, piorę w zwykłym proszku, ale staram się żyć w zgodzie z naturą i tego uczę swoje dzieci.
Witajcie
![]()
Otworzyłam taki temat, bo jak dla mnie: jest na czasie. Potrzebuję natury!
Kocham naturę, dobrze czuję się wśród zieleni, w lnianych ubraniach, chodząc boso, odżywiając się (na ile się da!)zdrowo, a jak to jest u Was?
Ja tam lubię być wieśniarą. Wychowałam się w centrum dużego miasta, nie wyobrażałam se życia gdzie indziej ale teraz.... jakoś mi na tej wsi fajnie ![]()
Ja uwielbiam naturę, ładne ,malownicze wsie również, ale nie znoszę mentalności ludzi z "typowych" polskich wioch:) Tak ze jak dla mnie jest wieś i jest wiocha.
Dla mnie sposób żeby sobie zapewnić choć minimalny kontakt z naturą na co dzień to kwiaty doniczkowe i zioła porozstwiane na parapetach w mieszkaniu. (Niestety) mieszkam w dużym mieście, gdzie nie ma wiele zieleni. Dlatego staram się też w weekendy wziać dzieciaki za miasto i pozwiedzać (zielone) okolice.
To ja się Wam pochwalę, że byłam niedawno na małej wysepce na północy Norwegii. Ale tam jest pięknie! Morze i góry, wszystko takie czyste
A na dodatek sami sobie ryby łowiliśmy i dostaliśmy ziemniaki z lokalnej uprawy ![]()
Catwoman napisał/a:Witajcie
![]()
Otworzyłam taki temat, bo jak dla mnie: jest na czasie. Potrzebuję natury!
Kocham naturę, dobrze czuję się wśród zieleni, w lnianych ubraniach, chodząc boso, odżywiając się (na ile się da!)zdrowo, a jak to jest u Was?Ja tam lubię być wieśniarą. Wychowałam się w centrum dużego miasta, nie wyobrażałam se życia gdzie indziej ale teraz.... jakoś mi na tej wsi fajnie
Ja tez ... dokladnie
i tez jakos lubie ta moja wies ....
Po to też założyłam ten wątek by wyrazić że i ja kocham naturę, swojskie jedzenie z własnych upraw a ostatnio nawet postawiłam na naturalną antykoncepcję ![]()
to dobrze Cat
ale naturalna antykoncepcja funkcjonuje dobrze przy "zdrowym organizmie" i stalym partnerze
jesli jest zaburzenie jednego lub drugiego moze byc "problem"
.... eee troche zartuje ..
Ja nie jestem az taka wielbicielka natury ale moge ze spokojem powiedziec ze latwiej bylo mi sie przeprowadzic z miasta - pod miasto niz odwrotnie - a probowalam w swoim czasie do miasta wrocic ... nie udalo sie
jedzenie swojskie wole kupowac u rolnika niz sama chodowac a wogle to ja nie nie jestem wielbicielka swoiskich upraw - znaczy jak ja mam robic bo jak mnie zaprosisz na zarelko ktore sama "wyprodukowalas" to owszem lubie
... ja ogrod mam wylocznie do rekreacji
delektuje sie pewna wolnoscia ktorej nie ma w bloku nawet przy najwiekszym balkonie ![]()
naturalna antykoncepcja rulezzzz:)
Poprzednik pisał o segregacji śmieci. Ja się cały czas zastanawiam czy ma to sens.... bo słyszałam gdzieś w radiu, że te odpady potem i tak trafiają na jedną kupę i całą segregację szlag trafia. Jeśli tak faktycznie jest, to fatalnie. Poza tym wtedy segregacja jest tak naprawdę mydleniem sobie oczu, że się coś robi.
Ja piorę w normalnym proszku ubrania, ale np. bieliznę to tylko w białym jeleniu, bo mnie uczula. Nawet jak nie było tych płynów to tarłam mydło w płatki i w tym prała.
Ja staram się segregować, ale dzielę po prostu na aluminium i szkło i wywozimy to do odpowiednich miejsc, natomiast....wiele rzeczy się nie przeskoczy, to jednak nie ta świadomość dbania o środowisko, przyrodę, szacunku do natury i tego, że zależymy od niej całkowicie.
A, co do maugosha chciałabym się odnieść: "to dobrze Cat smile ale naturalna antykoncepcja funkcjonuje dobrze przy "zdrowym organizmie" i stalym partnerze" - ja się z tym zgadzam, ale czemu tylko przy stałym partnerze?
ps. Ja nie używam kalendarzyka czy tradycyjnego termometru, ale Pearly; komp ![]()
a ze świąt... nie wiem do końca jak się nazywa i kiedy ( pewnie latem ) się odbywa, ale jest takie święto jak "wozy"???? polega to na tym, że we wsi przez jedną noc ludzie bawią się w ten sposób, że kradną wszystko co nie jest na stałe przytwierdzone do ziemi ( jakieś łopaty, budy dla psa, zabawki, plandeki, ogólnie to co luzem leży koło domu) i układają w jakimś centralnym miejscu na jedną kupę. I rano jak się idzie do kościoła to stoi taka hałda że wszystkim i niczym. A potem się to jakoś próbuje stamtąd odzyskać. Z dzieciństwa pamiętam... ale jak widać nie za dokładnie. Może ktoś zna takie święto?
No i oczywiście wianki puszczane na wodzie w noc świętojańską- uwielbiam to:) Do dziś sobie jakiś skromny wianuszek zawsze puszczę na Wisłoku, albo Wiśle:)
"Wozów" nie znam, Noc Świętojańską jak najbardziej: obowiązkowe skoki przez wysokie ognisko ![]()
a mi się coś kojarzy to kradnięcie
tylko u mnie ma to taki charakter, że po prostu się przestawia te rzeczy, które są luzem. np. moje starsze rodzeństwo kilka ładnych lat temu meble ogrodowe sąsiadce ustawili na takiej dużej kupie piasku, który miała do rozbudowy domu ![]()
ale teraz już u mnie się tego nie robi, a szkoda, bo to śmieszne później widzieć takie nietypowe ustawienia ![]()
Dziewczyny, tylko nie piszcie, ze mieszkacie w spokojnej wsi, gdzie wszyscy się, znaja, dziecko można wypuścić z domu i niech jeżdzi po ulicy na rowerze (bo i tak nie przejeżdza tamtędy żaden samochód), czas płynie wolniej, a dookoła cicho, przyjemnie, zielona, wieczorem pachnie rosą....
Ja tak niemalże mam
-za wyjątkiem tego czasu.
Traszka niemalże tak mam
auta tu jednak jeżdżą, nawet pks jest ![]()
ale z reguły jest spokojnie, nie ma jakichś przestępstw nagminnych żeby strach było wyjść z domu po zmroku
A mam pytanie: czy używacie naturalnych szamponów do włosów? moze głupie pytanie no ale pytam:)
ja raczej nie
jednak kupuję.
ale od czasu do czasu funduję moim włosom 'odżywkę-płukankę' ze świeżo zaparzonego zerwanego na łące rumianku ![]()
To znaczy kupne! mnie też nie przyszło na myśl wytwarzanie szamponu, kupne!
Ja myję w zwyklym rumiankowym, zastanawiam sie tylko, cdzy są jakies lepsze czy gorsze firmy.
ja jakoś jestem przywiązana do Timotei (żadna reklama
) ale coś mi ostatnio przestał pasować. muszę chyba poszukać czegoś odpowiedniejszego.
a ja chcę najprostszy ziołowy, tylko zastanawiam się która firma robi je najlepsze.
Ja ostatnio zaczęłam bardziej zwracać uwagę na to co kupuję. Czytam dokładnie etykiety i wtedy wybieram mniejsze zło.
Nie da się całkowicie zrezygnować z modyfikacji, które sa w pożywieniu. Ale staram się to zminimalizowac do minimum.
I tak np. jogurty, mają masę cukru i pełno sztucznych konserwantów, więc wolę zmiksować mleko z owocami, albo wybrać maślankę.
Papier toaletowy kupuję tylko ten robiony z makulatury. Nie jest kolorowy ani pachnący ale najbardziej ekologiczny.
Kremy, szampony, wybieram te z możliwe najmniejszą ilością składników. Zdaje mi się, że im mniej tym lepiej, bo wtedy są te konieczne a nie tylko wszelkiego rodzaju upiękniacze zapachu, np. antypespirant z apteki ma 5 składników, a ten z kosmetycznego 20.
Lubię warzywka z własnego ogrodu i owoce. Przynajmniej mam śwadomość, że nie pryskane czy ulepszane chemią.
Ja również staram się jeść sezonowo a ponieważ mam własny sad i warzywnik, moge sobie pozwolić na to aby jeść do woli maliny gdy jest ich czas, lub jabłka, śliwki, pomidory i inne cuda natury ![]()
Co do kosmetyków- jak pisałam wyżej, używam "Białego jelenia" w każdej postaci; mydło, płyn pod prysznic (wspaniale pachnie), plyn do prania (wspaniale pachnie
) co do reszty nie jestem chyba zbyt dokładna.
muszę wypróbować tego "białego jelenia"
i koniecznie tej naturalnej antykoncepcji ![]()
Co do Twojego pytania o szampony, to ja używałam kiedyś szamponu Radical firmy Farmona.
Teraz jest jakaś nowa seria tej firmy Herbal Care, nie próbowałam. Mają też jakies inne serie preparatów do pielęgnacji włosów.
Zerknij na ich stronę, może znajdziesz coś dla siebie. Sama z ciekawości patrzę co tam jeszcze mają, ale nie podają składu produktów, tylko opisy. Zatem trzeba podreptać do sklepu i poczytać.
Jeśli chodzi o szampony to ja używam Alterry z Rosmana. Mają przepiękne zapachy, podobno są wyjątkowo przyjazne naturze, ale się mało pienią. A jak chodzi o zwykły ziołowy, to bodajże Miss Potters(?) mają rewelacyjny i tani jak barszcz szampon pokrzywowy. A jak chodzi o produkty Radicala to ja jestem fanką mgiełki pokrzywowej!
Ja mam swoje krzaczki ostrężyn i malin. Jak wracam po całym dniu zajęć i wypiję sobie taki koktajl z moich owocków to po porostu nie potrzebuję nic więcej do szczęścia:):) Przepyszny. Mała rzecz, a cieszy!
Mi też bliska jest natura
Przejawia się to w różnych sferach, np.przy sprzątaniu domu używam naturalnych produktów takich jak ocet czy kwasek cytrynowy, przerzuciłam się też na naturalne kosmetyki, a przynajmniej takie, których firmy nie trują środowiska, a przede wszystkim kiedy tylko mogę wymieniam samochód na rower. Dzięki temu mam czystsze sumienie i lepsze samopoczucie. W ogóle to takie ekologiczne życie staje się coraz bardziej popularne i bardzo mnie to cieszy
Im nas więcej tym lepiej ![]()
Mieszkam na wsi, lecz w roku szkolnym większość czasu spędzam w dużym mieście z powodu szkoły. Uwielbiam wracać do domu. Mogę się wyciszyć, odpocząć od miejskiego hałasu, chodzić na spacery do lasów, oddychać świeżym powietrzem, przesiadywać na łąkach lub nad rzeką. Kocham naturę, działa na mnie bardzo pozytywnie.
Zamówiłam sobie dziś olejek manuka; naczytałam się cudów na jego temat, postanowiłam wypróbować. Czy ktoś może używał?
113 2013-01-19 16:48:14 Ostatnio edytowany przez Wielokropek (2013-05-23 18:11:04)
Ja dbam na co dzień o wszystkie ekologiczne aspekty życia. Uważam, że segregacja śmieci, czy wyłączanie światła w pomieszczeniach, w których się nie przebywa to obowiązek każdego obywatela Ziemi. Wcale nie trzeba wiele, żeby żyć w zgodzie z przyrodą i szczerze do tego namawiam!
. Gorzej mają Państwa w tych kwestiach, jeśli wziąć pod uwagę zanieczyszczenia z elektrociepłowni, albo ścieki... Ostatnio wyczytałam na ekranie z informacjami w metrze, że wodociągi uruchomiły specjalną oczyszczalnie ścieków, żeby nie zanieczyszczać bardziej Wisły. Jak wróciłam do domu, to sprawdziłam szybko u nich na stronce, bo w Europie ogólnie tego się nie praktykuje. No i miła niespodzianka, bo faktycznie jest taka specjalna oczyszczalnia
. Trafiłam przy okazji na interesującą grafikę: link usunięty Warto się zapoznać, to przy okazji lepiej można zrozumieć proces filtracji wody i co tak na prawdę płynie po odkręceniu kranu.
Każda zmiana zaczyna się od swojego podwórka ![]()
Chcę się podzielić pozytywną opinią na temat olejku Manuka, który kupiłam ostatnio w celach kosmetycznych
Jest super
Używam go rano i wieczorem; wystarczy 1-2 krople rozetrzeć na skórze twarzy a.... widać różnicę. Skóra jest gładka, bez żadnych dziadostw, doskonale się sprawdza również pod krem! Teraz, w okresie zimowym używam kremu ochronnego, pod to olejek, na to makijaż i całość wygląda naprawdę super ![]()
Kochani, dziś o 20.30 GODZINA DLA ZIEMI : wyłączamy się ![]()
117 2013-04-22 10:27:53 Ostatnio edytowany przez ogień (2013-04-22 10:31:31)
ja się wyłączyłam na pół godziny, bo sobie za późno przypomniałam, ale zawsze to coś ![]()
Catwoman stosujesz jeszcze olejek manuka?
jesli tak powiedz jakie są efekty, czy są jakieś poza gładkością skóry. i czy używasz tego 100%ego czystego.
to cholerstwo trochę drogie, 10ml - ok 90zł. myślisz że pomoże na niespodzianki na buzi ?
Używam, nie wiem czy taki czysty czy nie- ja za swój płaciłam z przesyłką 20 zł. On jest z wyciągiem z drzewa migdałowego i herbacianego. Jest świetny, naprawdę ![]()
pomijam.
co do bliskości do natury ![]()
to poza jesienią i zimą często jeżdżę na działkę skąd czerpię warzywa i owoce. bardzo lubie tam przebywać, w ogóle gdzieś w roślinach
ale ..jak pojawiają się nierośliny to już raczej mam chęć wracać na wysokie piętro ![]()
nie śmiecę, wolę nosić papierek ze sobą całe miasto niż rzucić go w trawę czy na chodnik. a jak widzę jak ktoś rzuca to bardzo możliwe że spotka się z moim zabijającym wzrokiem ![]()
jeśli chodzi o minimalizm, to jak najbardziej stosuję go w domu
czasem nawet szafki brak ..:D ale to akurat zamierzam nadrobić
wszelkich bibelotów i popierdółek na półkach nie ujrzy
drażni mnie jak u kogoś np na biurku czy półkach widzę milion małych 'rzeczów'. ja nie wiem po co to, do niczego się nie przydaje, zajmuje miejsce, rozprasza i kurz gromadzi :] czyli jakby to powiedzieć mój pokój wygląda jakbym się dopiero wprowadziła ![]()
co jeszcze.. staram się oszczędzać wodę, jak patrzę jak się marnuje to mi jakoś ciężko się robi. czy przy zmywaniu czy myciu zębów woda nie leci cały czas.
a i jeśli jest to możliwe to wożę się rowerem ![]()
Kochani, dziś o 20.30 GODZINA DLA ZIEMI : wyłączamy się
Cat wytlumacz mi jaki jest sens masowego wylaczania swiatla (mowie o zjawisku jednorazowym)?
Nikt nie wylaczy elektrowni tylko dlatego, ze WWF sobie akcje wymyslilo. Powastale w wyniu akcji roznice w poborze pradu wpływaja na stabilność systemu elektroenergetycznego. W wyniku czego moze dojsc do wylaczania generatorow przez systemy zabezpieczające. Ponowne uruchomienie generatorów wymaga wielogodzinnego procesu, przy którym zużywa się kilka razy więcej paliwa niż do normalnej pracy.
Ekologia owaszem ale ciagla i przemyslana, a nie "od swieta" ![]()
Ależ nikt elektrowni nie chce wyłączać!! Ani oświetlenia miejskiego, ani sygnalizacji świetlnych! Nic, co wpływałoby na bezpieczeństwo!
Podczas owej akcji gasną iluminacje w dużych miastach, a także zachęca się, by ludzie w domach przeżyli tę godzinę bez prądu. Ja wyłączyłam- wszystko, prócz lodówki, by się nie zepsuła.
Wiem czym jest akcja godzina dla Ziemi, bo wspolpracuje z WWF-em, nie mniej jednak nawet madre glowy twierdza, ze de facto akcja moze przyniesc wiecej strat niz korzysci
Zaluje troche, ze zabiega sie o wylaczenie iluminacji na godzine, a nikt nie dziala w kierunku zeby wylaczyc ja wogole
Po jasna cholerke kazdy most, kazdy kosciolek swieci noca jak latarnia morska, nawet krakowski Wawel jest istna choinka
U nas nawet urzad gminy jest podswietlany, nie wiem, moze dla prestizu ![]()
Nie wiem po co to świeci, ale ładnie wygląda ![]()
Tzn. ja widzę tu pewną radę: by te iluminacje działały jak "świetliki" ogrodowe: za dnia czerpały energię ze słońca, w ogóle z "jasności" a wieczorem, nocą świeciły ![]()
Ta "Godzina dla Ziemi" ma raczej na celu propagowanie świadomości, jak ważne jest oszczędzanie energii (choćby ze względu na rachunki za prąd
) i ma znaczenie symboliczne.
Nie wiem po co to świeci, ale ładnie wygląda
Tzn. ja widzę tu pewną radę: by te iluminacje działały jak "świetliki" ogrodowe: za dnia czerpały energię ze słońca, w ogóle z "jasności" a wieczorem, nocą świeciły
To ci zaraz jeden z drugim powie, ze sie nie da, bo to zabytek ![]()
A jak tam wiosennie zapytam: czy macie swoje plony, czy kupujecie warzywa i owoce?
Owoce częściowo swoje. Drzewa nie są zbyt wymagające ![]()
Warzywa kupuję mimo, że mogłabym uprawiać własne, ale nie mam tak dużego ogrodu żeby zająć część na grządki.
Syn uprawia sobie miętę, którą matka podbiera mu do mohito ![]()
ja mam wszystko swoje jeśli chodzi o warzywa ,no z wyjątkiem pomidorów i papryki (niestety brak szklarni)
owoce jeśli jest dobry rok tez mamy swoje
jajka,kurczaki swoje ![]()
lena812 ja też nie mam szklarni, a mam pomidory (zwłaszcza koktajlowe, mniam mniam ) i paprykę
Można!
lena812 ja też nie mam szklarni, a mam pomidory (zwłaszcza koktajlowe, mniam mniam ) i paprykę
Można!
nie przepadam za tymi koctailowymi,chociaz nie powiem jednego roku posadziłam na ogrodzie to było ich mnóstwo ![]()
papryki jeszcze nie próbowałam,ale wezmę moze parę flanców w tym roku wsadzę i zobaczę co wyjdzie,oczywiscie zalezy tez jaka pogoda bedzie ![]()
kiedyś arbuza posadziłam,nic oprócz krzaków nie urosło ![]()
Z arbuzem jest ciężka sprawa zatem nie jesteś żadnym wyjątkiem
Ja już nie mogę doczekać się kupna sadzonek.