netkobietyWszystkie działy
Samotność

Gdzie ta jedyna ;/

164 odpowiedzi20 412 wyświetleńzałożony przez Lonely, 23.08.2011

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » SAMOTNOŚĆ » Gdzie ta jedyna ;/

Strony Poprzednia 1 2 3

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 131 do 165 z 165 ]

131 Ostatnio edytowany przez Paweł24 (2011-11-26 17:24:08)

Odp: Gdzie ta jedyna ;/

A tak technicznie rzecz biorąc (bo nie rozumiem) jak się okazuje swoją "niechęć przed związkiem"?

Jeśli dwoje ludzi jest ze sobą, to kiedy kwalifikują się jako związek a kiedy nie?

Kiedyś zamiast "związku" było małżeństwo.
A zamiast "partnera" był mąż, lub kochanek, lub chłopak (w znaczeniu boyfriend).
I było zawsze wiadomo o co chodzi (przynajmniej ja wiem). A co z tym "związkiem"?
Bo z tego co obserwuję "związek" wypiera małżeństwo i narzeczeństwo, tylko kiedy jest się w małżeństwie czy narzeczeństwie to jest zawsze jasne, a kiedy jest się w związku?

132

Odp: Gdzie ta jedyna ;/

Niobe - to wlasnie mam na mysli. Znam facetow ktorzy sie trzesa jak maja wejsc w zwiazek.
Ja niestety tez zachorowalam na cos co nazywam awersja do mezczyzn. Po prostu jestem beznadziejnie znudzona facetami, a przechodzenie przez kolejny zwiazek wydaje mi sie koszmarem sad
Fakt, ze jest jeden Pan do ktorego cos poczulam, w niedawnym czasie przywrocil mi wiare w to, ze jestem w stanie sie zakochac.
Jednak z nim pewnie nic nie bedzie- odleglosc 700 km i jego wiek sad On sam nie wierzy by z tego cos bylo.
sad

133 Ostatnio edytowany przez motylek79 (2011-11-26 17:28:44)

Odp: Gdzie ta jedyna ;/

Niehec przed zwiazkiem jako niechec to facetow wogole - strach przed rozczarowaniem, udreka, utrata wolnosci na rzecz kogos nieodpowiedniego - awersja/niechec do mezczyzn (nie jestem feministka :-)) brak energii i checi by starac sie po raz kolejny..........

134

Odp: Gdzie ta jedyna ;/

Ciekawe że bardzo wiele osób na forum nie wyraża się pozytywnie/entuzjastycznie co do poznania kogoś dla siebie.
Właściwie znaczna większość.

135

Odp: Gdzie ta jedyna ;/

Paweł być moze ja mam problem - moze tak sie przekreca w glowie po 30 stce i moze dlatego ze jestem po 2 zwiazkach. a moze dlatego ze lubie moja niezaleznosc. Niestety nie skacze z radosci jak jakis facet na mnie spojrzy laskawym okiem i nie biegne do niego w podskokach. Fakt, to strach przed zwiazkiem, ale wynika z tego ze nie bylam szczesliwa w moim 2 zwiazkach.

Dlatego wole teraz moja wolnosc ponad zwiazek. A czy to sie zmieni - tylko jak sie naprawde zakocham........

136

Odp: Gdzie ta jedyna ;/

Nie istnieje coś takiego jak "być nieszczęśliwym w związku" dlatego gdyż jak jest się nieszczęśliwym w związku to natychmiast się z niego wychodzi i nie ma związku.

137

Odp: Gdzie ta jedyna ;/

Tak, trudno emocjonalnie wyjsc z ze zwiazku np 6 letniego .......ktory zwyczajnie sie wypalil/popsul a potem wierzyc jeszcze ze kolejny bedzie tym ktory przetrwa wiecej/dluzej i nie zamieni sie z milosci w niechec do drugiej osoby.

138 Ostatnio edytowany przez Paweł24 (2011-11-26 17:57:28)

Odp: Gdzie ta jedyna ;/

Cóż, dla mnie to spora abstrakcja.

EDIT.

motylek79 napisał/a:

wierzyc jeszcze ze kolejny bedzie tym ktory przetrwa wiecej/dluzej i nie zamieni sie z milosci w niechec do drugiej osoby.

A po co niby w to wierzyć?
Jak się zmieni to się go zakańcza i tyle.

Nie muszę wierzyć że auto które kupuję będzie mi odpowiadało do końca życia, gdy zacznie się psuć (a pewnie zacznie) to go sprzedam i kupię inne.

139

Odp: Gdzie ta jedyna ;/

Piszesz tak bo nigdy nie byłeś ani w szczęśliwym ani nieszczęśliwym..
Gdyby tak było nie było by tylu tematów kobiet które cierpią a nie umieją odejść bo to i tamto..
A zdarzają się tematy facetów beznadziejnie zakochanych w idiotkach.

140

Odp: Gdzie ta jedyna ;/

Czemu abstrakcja? Skoro 2 zwiazki dlugoletnie mi sie nie udaly - i w obu bylo genialnie przez szmat czasu ale wypalily sie po 6 latach (ten drugi) wiec mam uwierzyc ze kolejny nie wypali sie po 5-10?

Poza tym nie ma teraz takiego mezczyzny na choryzoncie ktory by mnie rozkochal w sobie......

141

Odp: Gdzie ta jedyna ;/

6 lat to związek przechodzony, nie wiesz że generalnie 5 lat=kryzys?
Albo ślub albo żegnamy się wink

142 Ostatnio edytowany przez Paweł24 (2011-11-26 18:07:50)

Odp: Gdzie ta jedyna ;/

abstrakcja dla mnie bo ja nigdy dziewczyny nie miałem, a ty mi tu o sześcioletnim związku mówisz.
Ja nawet nie bardzo rozumiem co znaczy związek.

Z resztą zanim poznałem to forum, czasem uruchamiałem wyobraźń i wyobrażałem sobie jak to pięknie jest jak się ma kogoś. Po czym odkryłem to forum i się dowiedziałem że to co ja sobie wyobrażam nie jest jakimś niedoścignionym ideałem, sama rzeczywistość dostępna z resztą do większości ludzi przewyższa moją wyobraźń.
Dlatego z resztą ciągnie mnie do tego forum, i czytam wiele tematów w których się nie wypowiadam.


--------------------------
naukowcy twierdzą że zakochanie może trwać maksymalnie 4 lata

143 Ostatnio edytowany przez motylek79 (2011-11-26 18:07:01)

Odp: Gdzie ta jedyna ;/

To przechodzilam? Tylko po co slub jesli sie wypalilo?
To slub lepiej po roku brac?

Ja wogole juz nic nie rozumiem - skoro wszystko sie wypala to po co slub?

144

Odp: Gdzie ta jedyna ;/

A po jakim czasie się bierze ślub?
Wydaje mi się, że albo w miarę szybko pół roku, rok, dwa albo właśnie bo dłuższym okresie gdy wypada sie tak zadeklarować co robimy dalej.

145 Ostatnio edytowany przez Paweł24 (2011-11-26 18:12:26)

Odp: Gdzie ta jedyna ;/

A po co komu ślub? Do czego to niby potrzebne?

Nie znam się na tych sprawach, ale miłość ma opierać się głównie na pisemnej umowie???

PS. Bo przysięganie bogu i tak nie ma znaczenia. Stosunek ludzi swojego związku do boga jest pokazywany poprzez seks przedmałżeński, czyli ludzi mają to kompletnie w nosie. Nawet z resztą zapominają czym jest (a właściwie z założenia ma być) ślub.

146

Odp: Gdzie ta jedyna ;/

Paweł nie wiem, no na to wyglada, ze trzeba brac slub po roku byle sie nie wypalila milosc.
A jak ktos jest glupi to moze chodzic z facetem 6 lat bez slubu :-) (tak moja matka mowi ;-))

147 Ostatnio edytowany przez Paweł24 (2011-11-26 18:19:52)

Odp: Gdzie ta jedyna ;/

Matki nie słuchaj.

Ślub (jeśli już) powinno się brać właśnie najszybciej po czterech latach (te cztery lata o których wspomniałem).
Ty mówisz że trzeba wcześniej póki miłość nie minie, a ja uważam że właśnie dlatego że miłość może minąć trzeba później. Żeby nie było że weźmiesz póki jest chemia i zakochanie, potem to minie i to zonk.
Dopiero po kilku latach można naprawdę wiedzieć czy można resztę życia z tą osobą spędzić (bazuję na naukowcach).

----------------
Mówią że ślub dla kobiety jest końcem wszelkich zmartwień, a dla mężczyzny początkiem.

148

Odp: Gdzie ta jedyna ;/

Tak. dobrze ze b. młodo wyglądam i myslę ze na milość mam jeszcze szansę:-) a moja mama jest starej daty (wziela slub z ojcem po pol roku! i do idealnych zwiazkow nie nalezeli)  Tez myslę ze 2- 4 lata trzeba na pewno sie poznawać, by brac ślub, bo przez pierwszy rok dzialaja jakieś hormony - zakochanie. Potem dopiero sie okazuje czy warto byc z ta osoba czy nie.

149

Odp: Gdzie ta jedyna ;/

Znam małżeństwo co wzięło ślub po 20 latach.

150

Odp: Gdzie ta jedyna ;/

Co wy z tymi ślubami? Po co to komu w ogóle? Czy nie można całe życie przeżyć ze sobą bez ślubu? Moim zdaniem świstek nie ma kompletnie znaczenia, a może on jeszcze w niektórych przypadkach pogorszyć sytuacje, a nie odwrotnie... Ja jestem niewierzący i uważam, że małżeństwo formalnie nie jest do niczego potrzebne...

151 Ostatnio edytowany przez Paweł24 (2011-11-26 18:40:06)

Odp: Gdzie ta jedyna ;/

wg mnie jest też raczej szkodliwe. Chociaż dostrzegam zalety wzruszającej ceremonii, i wesela. No i chyba fajnie jest mówić "moja żona" a nie "moja dziewczyna" i ten pierścionek jest taki jednak znaczący. To może być postrzegane jako zalety.

Oczywiście też jak to politycy lubią wszędzie swoje łapska wsadzać, i przez to teraz ślub może mieć znaczenie z punktu widzenia formalności i przywilejów (i nie powiem że ja się z tą polityką nie zgadzam, bo to by nieoddawało mojego stosunku do tego, ja się tym brzydzę dosłownie).

152

Odp: Gdzie ta jedyna ;/
Paweł24 napisał/a:

A po co komu ślub? Do czego to niby potrzebne?

Nie znam się na tych sprawach, ale miłość ma opierać się głównie na pisemnej umowie???

PS. Bo przysięganie bogu i tak nie ma znaczenia. Stosunek ludzi swojego związku do boga jest pokazywany poprzez seks przedmałżeński, czyli ludzi mają to kompletnie w nosie. Nawet z resztą zapominają czym jest (a właściwie z założenia ma być) ślub.

Poraz pierwszy w 100% zgadzam sie z Tobą i podpisuje sie pod tym co napisałes wszystkimi konczynami. Jeśli zwiazek jest silny , silne jest uczucie miedzy dwojgiem ludzi co czas tej miłości nie zagrozi, a jeżeli miłosc jest słaba lub mylona z zauroczeniem to spali sie z predkoscia zapałki i w taki przypadku slub należałoby brac po  miesiącu.

Motylku Twoja mam sie myli, czas waszej miłości w ciagu tych 6 lat skończył sie, umarła smiercią naturalną niezaleznie od ślubu. Gdybyś zwieła ślub tkwiłabyś teraz w związku bez miłości, lub byłabyś  w trakcie rozwodu.
To nie była TA MIŁOŚĆ, to nie był Twój czas.
Podobnie ze mną, gdybym wyszła za pewnego chłopaka z okresu studiów to teraz juz nie byłoby nas- długo tego żałowałam i sądziłam, że przegapiłam JEDYNĄ szanse dopóki nie spotkałam go 2 lata temu i spadł mi kamien z serca, bo nasz związek byłby klapą i tyle.

Obie mamy szanse na miłosć , tym bardziej ze ona do metryki nie zagląda, wiec nie martw sie wiekiem (ja sie nie martwie), ale doskonale rozumiem Twoje znudzenie facetami (nawet kochana nie wiesz jak bardzo).

153 Ostatnio edytowany przez motylek79 (2011-11-26 20:12:58)

Odp: Gdzie ta jedyna ;/

Niobe masz racje, tylko ze mnie  samotnosc  doskwiera, zwlaszcza ze moja rodzina (siostra) sie rozjechała po swiecie, od drugiej siostry zero zrozumienia -ma swoje klopoty, ojciec umarl, matka schorowana, finansowo mi sie nie przelewa, przyjaciele sie porozjezdzali takze za praca po całej europie, najlepsza przyjaciolka gdzieś w Niemczech siedzi, takze brak tej bratnej duszy/wsparcia w postaci zaufanego mezczyzny sad
Natomiast na tyle sobie radze, ze nie wejde w byle jaki zwiazek, tylko dlatego ze doskwiera samotnosc....

154

Odp: Gdzie ta jedyna ;/

Ja też nie mam w moim miescie zbyt wielu przyjaciół, bo wyjechałam na studia i to wszystko troche osłabło, mam siostre ale duża różnica wieku  miedzy nami- jestesmy na różnych etapach życiowych, mam dobry kontakt z rodzicami, poznałam niedawno nowego faceta ale ta intuicja i której pisałam na razie mówi mi, ze fajerwerków to raczej nie bedzie, amay niby wspólne plany świąteczno-sylwestrowe ale widze to przez mgłe sad
Też nie lubie bylejakości w życiu i tez nie chce zwiazac sie z kimkolwiek, byle tylko był.
Jestem juz potwornie tym wszystkim zmęczona, bo te moje znajomosci ajkimś dziwnym trafem lądują w koszu, why???? nie mam pojecia i najchetniej rzuciłabym te całą akcje pod kryptonimem "szukanie 2 połówki" w diabełki. Tak, to zrobiłabym z czystą przyjemnoscią.

155

Odp: Gdzie ta jedyna ;/

Ja juz raczej liczę na spontaniczne spotkanie kogoś, natomiast nie szukam ostatnio...
Najlepsze za autentic zabujalam sie w Panie po 50 tce - nie wiem czy ojca mi brak?, ale czulam się przy nim genialnie. Utrzymalam kontakt, ale zbyt duza różnica wieku oraz odległość by w to wchodzić. Ale szok niezły - ze wogole mnie wzieło :-) Nie spałam przez niego w nocy i takiego zakochania szukam  :-)
Takze myslę ze potrzebuje jednak starszego Pana, koło 35-45 :-))))) a nie mojego rowiesnika.

Co do Twego Pana - to Sylwestra mozesz z nim swietowac i podpatrzec co to za jeden :-)  a fajerwerki co najwyzej noworoczone to na pewno bedą :-)

156

Odp: Gdzie ta jedyna ;/
motylek79 napisał/a:

Czemu abstrakcja? Skoro 2 zwiazki dlugoletnie mi sie nie udaly - i w obu bylo genialnie przez szmat czasu ale wypalily sie po 6 latach (ten drugi) wiec mam uwierzyc ze kolejny nie wypali sie po 5-10?

Motylek smile dwa długoletnie związki to na prawdę dobrze, są tacy co w ogóle nie mieli...
"nieudany związek", istnieje w ogóle coś takiego?

157

Odp: Gdzie ta jedyna ;/

:-) dzięki Koliber - mam doświadczenie przynajmniej.... Nie byly nieudane, źle się wyraziłam. Oba z milości - takze nie powinnam narzekać... tylko ze inne mieliśmy pomysły na dalsze zycie - to powodem rozpadu.

158

Odp: Gdzie ta jedyna ;/

Czasami tak jest, brak wspólnego celu oddala...
ale co tam życie idzie do przodu, a z wszystkich doświadczeń trzeba wyciskać to co najpozytywniejsze smile
I nie mówić że tchórze, że nieudane, nie kodować się tak paskudnie, właśnie mówić fajnie o swoich związkach i byłych partnerach, ze miałaś dobrych mężczyzn i koniec smile
Ja to sie tego już nauczyłam jak pacierza że jakie moje myśli taka moja rzeczywistość i czasami to aż mi wstyd pomyśleć o czymś negatywnie...a tym bardziej o przeszłości,
a jak myślisz dobrze to tylko sam miód na ciebie spłynie a urazy i zadry jeszce nikomu na zdrowie nie wyszły no.

159

Odp: Gdzie ta jedyna ;/

Pozdrawiam wszystkich samotnych. Również do nich należę już od przeszło 5 lat, a mam obecnie 27. Myślenie, że miłość zapuka sama do naszych drzwi jest niemożliwe jeśli jest się facetem. Kobiety mają zdecydowanie tutaj łatwiej bo to o nie się zabiega, a nie odwrotnie. Facet siedząc biernie i czekając nie znajdzie nikogo. Wiem to po sobie, ale chociaż za to mam czas dla samego siebie. Skończyłem studia, rozwijam się zawodowo, mam dobrą pracę, do której chodzę z uśmiechem na twarzy. Dodatkowo odnajduje się we własnych pasjach, taniec, sporty walki i regularnie cztery dni w tygodniu ćwiczę na siłowni. Do tego zamierzam zabrać się za wspinaczkę. Apeluję do wszystkich samotnych. Nie marnujcie tego czasu tylko zajmijcie się sobą! Zróbcie coś dla siebie i bądźcie cały czas sobą. Jeśli jesteście dobrymi ludźmi to nie zmieniajcie tego. Nie warto tylko po to by znaleźć jakąś pustą drugą połowę, dla której Wasze wartości nie będą mieć znaczenia.

Jak tak patrzę na wypowiedzi, własne doświadczenie to samotność jest czymś indywidualnym i nie dającym się przypisać konkretnym typom człowieka czy o konkretnych cechach. Jestem przystojnym brunetem o śniadej cerze, dobrze zbudowanych i nie głupim. Jestem zaradny życiowo, potrafię się wysławiać, nie piję alkoholu ani też nie palę papierosów. Dbam zawsze o dobre samopoczucie kobiety w moim towarzystwie. Nie jestem chamem, prostakiem czy innym palantem, a jednak jestem sam. Nie dlatego, że nie chcę, sam nie wiem w sumie dlaczego. Przeważnie trafiam na kobiety, które nie myślą poważnie o związku, albo udają niedostępne. Lecz mimo trudnych chwil w życiu kiedy przychodzi weekend i człowiek zaczyna rozmyślać nad tym, że nie ma kobiety, dla której byłby oparciem i schronieniem przed wszelkimi problemami czy radością każdego poranka kiedy słońce budzi nas ze snu, to staram brać się w garść. Przykre jest to, że jest tylu różnych samotnych ludzi i że uczucia w dzisiejszych czasach straciły tak na wadze, a ludzie nie walczą o siebie, gdy są problemy tylko najprościej się rozchodzą.

Jak patrzę na swych rodziców, którzy już tyle lat są razem i przeszli wiele problemów to jestem pełen podziwu i życzę wszystkim jak i sobie by trafili w swoim życiu na taką miłość. Nie ma nic cenniejszego. Więc głowy do góry! smile

160

Odp: Gdzie ta jedyna ;/

silencestorm, napisz potem ile kobiet udało ci się poderwać na tym forum dzięki tym tekstom.
A przynajmniej z iloma mailowałeś.

161

Odp: Gdzie ta jedyna ;/

Pawel, nie napiszę bo nie po to zakładałem tutaj konto, tylko po to by coś przekazać ludziom by w samotności nie zamykali się tylko wychodzili i coś robili w swoim życiu. Swoją drogą potwierdza się polska mentalność. Pozdrawiam.

162

Odp: Gdzie ta jedyna ;/

Motylek79 Rozumiem co czujesz, tez jestem "związkofobem" czy raczej "męzczyznofobem" smile choc moj nieudany zwiazek mial na to wpływ w 30% a w 70% to wpływ otoczenia/rodziny. Jednak czujemy potrzebę bycia kochanym i to daje nam promyk nadziei oraz siłę aby nie zamykać się na miłość/facetów. Ja mimo wewnetrznych obaw wiem, że nie uciekne kiedy na choryzoncie pojawi sie ON

Silencestorm dobrze powiedziane!

Ja uwazam, ze nie ma nic zlego w "długim narzeczenstwie". Ale jezeli ktos jest wierzacy, to w pewnym momencie bedzie miał wewnetrzna potrzebe powiedziec TAK przed ołtarzem (czy to po 5 latach czy 20 latach). Ja jestem wierząca ale sprawy Kościoła a sprawy osobistej wiary to dwie rozne rzeczy.

163

Odp: Gdzie ta jedyna ;/

Nic na siłę, nie szukaj, nie narzucaj się, pewnego dnia poprostu samo to nastąpi:) a to że tyle schudłeś napewno nie pójdzie na marne i napewno TA odpowiednia dziewczyna dla Ciebie to doceni:) a Ty wuluzuj:):):) powodzenia

164

Odp: Gdzie ta jedyna ;/

Witam.
To nieprawda,że pewnego dnia samo przyjdzie. Tak się tylko mówi. Może u niektórych osób nastąpi to "ot tak",bo będą mieli po prostu szczęście. Niestety nie u każdego .

Być może Autorze powiększysz grono tych szczęściarzy. Powodzenia:)

Posty [ 131 do 165 z 165 ]

Strony Poprzednia 1 2 3

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » SAMOTNOŚĆ » Gdzie ta jedyna ;/

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026