Witam, ja także postanowiłam się wypowiedzieć w tym temacie. Nie wiem czy tak naprawdę przyjaźń między kobietami, taka dozgonna istnieje. Może tylko między takimi które się bardzo tego chcą i poświecają się, akceptując wszystkie wady.. Ale do rzeczy- od kliku dni myślę o tym, czego dowiedziałam się od mojej koleżanki- przyjaciółki. Znamy się od 9 lat, poznałyśmy się na studiach, przez połowę ich czasu mieszkałyśmy razem. Wiedziałyśmy o sobie wszystko, mimo że ja jestem ekstrawertykiem, ona introwertykiem. Dosłownie- wszystkie emocje wylewałyśmy do siebie. Byłyśmy samotne, do bólu. Ona dość skryta, nieufna, spokojna, ale z wysokim poczuciem własnej wartości, dobrze wychowana itd.. Pod koniec studiów ludzie masowo zaczęli się zaręczać, pobierać, układać sobie życie.. A my dalej stałyśmy w miejscu. Zaczęło się więc gadanie, zwierzenia-zawsze będziemy same, boimy się, czeka nas okropne życie, jak to jest możliwe w ogole kogos poznać, zatrzymać przy sobie faceta.. Emocjonalnie się obnażałyśmy i trwało to dość długo. Myślę że tak jakoś weszło nam to w krew i nie widziałyśmy innej rady na naszą samotność, jak siedzenie i godzinami rozważanie jakie to biedne jesteśmy. To było chore. Po studiach długo jeszcze przeżywałyśmy to, opisywałyśmy w mailach nasze odczucia, tą przykrość kiedy wszyscy kogoś mają a my musimy sobie radzić w życiu same. Mieszkamy daleko od siebie, po studiach raz byłyśmy na wspólnych wakacjach a następnie z miesiąca na miesiąc kontakt istniał ale czułam że coś się zmienia. Wiadomo że niemądre byłoby pisanie o samotności wciąż i wciąż. Ja zaczęłam żyć swoim życiem, nie przejmować się itd., myślałam że to jakos się ułoży. Ostatnie wiadomości mojej kumpeli ograniczały się to zdawkowych informacji że u niej ok., że praca praca itd.. Czułam że cos jest nie tak, że takie puste maile prowadzą do końca naszej znajmości.. Ostatnio w odpowiedzi na mojego maila koleżanka napisała, że się zaręczyła. Pokrótce czyli w 4 zdaniach napisała co, gdzie oraz imię wybranka i zakonczyla maila? Ale ubaw. Od kilku dni zastanawiam się jak można ukrywać taki ważny fakt w swoim życiu. Nie poznała go w jednym miesiącu a w następnym się zaręczyła. To musiało trwać. Kurcze, byłam w tak ogromnym szoku, że naprawdę nie wiedziałam czy się śmiać czy płakać. Nie mogę sobie wydarować, ze wiedząc iż jestem osobą wrażliwą, otwartą, że zawsze jej wszystko o sobie mówiłam, czy było źle czy dobrze nigdy nic nie ukrywałam, nawet w mailach pisałam jej o moim życiu, o jakichś tam kłopotkach ? ona nie potrafiła mnie poinformować, że takie u niej zmiany. Na ile ją znam, bardzo dobrze wiem że to dla niej ogromne szczęście, zwycięstwo, bo po tylu samotnych latach, tylu przemyśleniach i dołkach ma kogoś z kim jest szczęśliwa. Jak mogla się tym wcześniej ze mna nie podzielić. Nie rozumiem, uważam to za dziecinadę. Nie wiem czy to chęć tzw.?niezapeszania? czy po prostu to że jest to osoba fałszywa. Wyobrażam sobie że ona tam gdzieś setki km ode mnie myśli sobie, że zrobiła dobrze, nie widzi problemu, powiedziala wtedy kiedy chciała. Może i Wam wyda się błahym problemem.. ale mną to wstrząsnęło. Może dlatego że ja dalej jestem samotna, nawet nikogo nie widać na horyzoncie. Dla mnie to jednak inna sprawa, bo jakoś muszę żyć, jeszcze mam cień nadziei że kogoś spotkam. Mam przyjaciółki i koleżanki- inne niż tamta, bardziej zwariowane, szczere itd. Jest ok., ale musiałam to opisać, gdyż niesamowicie mnie zszkowała. W temacie facetów byłyśmy do siebie bardzo podobne,a tu nagle ona staje się niedostępna, ?gra w innej drużynie?, spotkała tego jedynego i niedługo zapewnie będzie żoną. I teraz rozmyślam, kto to ten jej narzeczony, jak wygląda, co z weselem.. Chciałabym się cieszyć i uczestniczyć w tym wydarzeniu, ale jeśli zostanę zaproszona nie pojadę ponieważ będzie to dla mnie taki sam fałsz jak z jej strony- będę fałszywa w radości, życzeniach i zachwytach, bo wciąż pozostanie mi niesmak w związku z tym jak bardzo czuje się oszukana, nabita w butelke.. eh, mogłabym o tym pisać długo
Teraz słówko do Ciebie ? moja Finko. Jestem prawie pewna, że nigdy tego wpisu na tym forum nie przeczytasz. Ja Ci linku nie podeślę, :)a Ty zapewne nie wejdziesz w ten temat, bo i po co.. już przestałaś być samotna, unikasz tego typu forum.. Bardzo szybko zapomniałaś jakie rozmowy prowadziłyśmy i naszą zasadę- w razie czego nic nie ukrywać, bo najbardziej boli fałsz, domyślanie się czy najbliższa kumpla kogoś ma czy nie.. Spotkałaś kogoś- pisz, mów wprost.. Zaręczyłaś się, a ja nawet nie wiedziałam że kogoś masz. Takie zachowanie było niedojrzałe, dziwne, wręcz głupie. Uważałam Cie za mądrą kobietę, nie wiem czemu nie chciałaś pisnąć słówka o takim wielkim wydarzeniu. Eh, smutne, rozczarowujące, szokujące.. Naprawdę. Ręce opadają..Pozdrawiam Ciebie mimo wszystko. A może kiedyś to przeczytasz? i domyślisz się, że Ty, to Ty.