hmm, no to muszę się tu dopisać jako kolejna "porzucona" przez "koleżanki" ;P Tzn. przyjaciółkę z prawdziwego zdarzenia udało mi się zapoznać wieki temu i mimo odległości (w sumie nie aż tak znacznej), którą przyszło nam dzielić po studiach, nadal mamy dla siebie czas i regularnie się odwiedzamy. Zauważyłam jednak, że z dnia na dzień, w zastraszającym tempie, wykruszyły się inne, znajomości pomniejsze. Też ubolewam nad faktem, że jak już któraś się zaobrączkuje (ja z tych samotnych), to nagle cały świat przewartościowują na "życie w czterech ścianach". Myślałam, że to problem jednostkowy, ale widzę, że dotyczy większości. Smutne to trochę, bo dochodzi do tego, że nie ma z kimś wyjść na przysłowiowe piwo. A najgorsze, że wiele takich osób samoistnie się alienuje, a po czasie nagle sobie przypominają o naszym istnieniu - zazwyczaj gdy czegoś potrzebują. Nie rozumiem dlaczego dorośli, myślący, żyjący wcześniej towarzysko ludzie, nagle tracą chęć do życia społecznego. Nie mam tu na myśli natrętnego spotykania się aż do obrzydzenia, ale po prostu chęć podtrzymywania kontaktów, częściej niż raz na pół roku. Życie i ludzie mnie zaskakują - i obawia się, że zaskakiwać będą nadal ![]()
Podobne tematy
Ja też jestem sama jak palec na dodatek związek mi się rozpada.Miałam kiedyś dobrą kolezankę,ale wróciła do kraju.Próbowałam się zaznajomić,ale coś mi nie idzie..poza tym mieszkam za granicą,więc sprawa jest dodatkowo utrudniona.Bardzo rzadko spotykam dziewczyne mniej więcej w moim wieku i z podobnej sytuacji życiowej,a jak już się trafi to ma męza,dzieci i bardzo mało czasu na podtrzymywanie relacji.A największy problem jest w tym,że trudno mi się otorzyć na drugiego człowieka
Ja mam tak samo niby mam kolezanki ale wiem ze rzadnej z nich nie moglabym sie zwierzyc .... a bardzo brakuje mi takiej przyjaciólki:( Jest moze tu ktos z Wałbrzycha lub okolic co miałby ochote poznac sie czasem pogadac?
Ja mam tak samo niby mam kolezanki ale wiem ze rzadnej z nich nie moglabym sie zwierzyc .... a bardzo brakuje mi takiej przyjaciólki:( Jest moze tu ktos z Wałbrzycha lub okolic co miałby ochote poznac sie czasem pogadac?
Hej,z tego co zauważyłam to jest taki temat dotyczący samotności właśnie w mieście Wałbrzych-może spróbój tam.
A ja mam ok 40 min do Wałbrzycha. Malinko może napisz coś więcej o sobie.
jestem z siebie dumna
Postanowiłam się przełamac i własnie zaproponowała spotkanie dziewczynie którą znam zaledwie z widzenia!To dla mnie wielki krok ![]()
Witajcie,
ja od 4 lat mieszkam w Gliwicach, pochodzę z Lubelszczyzny. Czuję się tu bardzo samotna.... jakoś nie udało mi się znaleźć bratniej duszy. Mam koleżanki w pracy ale .... chciałabym poznać kogoś z kim mogłabym wyskoczyć na kawkę, umówić się na basen czy do kina. Mąż to nie to samo co przyjaciółka.... Pozdrawiam
Witajcie,
ja od 4 lat mieszkam w Gliwicach, pochodzę z Lubelszczyzny. Czuję się tu bardzo samotna.... jakoś nie udało mi się znaleźć bratniej duszy. Mam koleżanki w pracy ale .... chciałabym poznać kogoś z kim mogłabym wyskoczyć na kawkę, umówić się na basen czy do kina. Mąż to nie to samo co przyjaciółka.... Pozdrawiam
Moje oczekiwania są identyczne jak twoje.Szkoda że to tak daleko. Chętnię bym się z tobą umówiła,ale ja mieszkam w Kotlinie Kłodzkiej.
jestem z siebie dumna
Postanowiłam się przełamac i własnie zaproponowała spotkanie dziewczynie którą znam zaledwie z widzenia!To dla mnie wielki krok
Brawo.
Witajcie Dziewczyny ![]()
Na wstępie chciałam powiedzieć, że to, co napisała Gorka w pierwszym poście... to tak piękne słowa, że aż smutno mi się zrobiło, że ja nie mam takiej koleżanki.
Długoletni związek mi się rozleciał. Jak się tak dłużej nad nim zastanawiam dochodzę do wniosku, że oparty był tylko na kasie (przy czym to ja bylam tą stroną finansującą kaprysy mojego faceta). Kasa się skończyła i miłość mojego faceta do mnie również. Smutne to, ale jakże prawdziwe.
Mam koleżankę, dla której jestem przyjaciółką, ale żeby to działało w dwie strony to nie powiem. Nigdy Jej pomocy nie odmówiłam, za to nigdy nie miałam okazji sprawdzić czy i ja mogę na Niej w ten sam sposób polegać. Podczas naszych spotkań mówi tylko o sobie, w związku z czym przytłacza mnie ta znajomość, bo ja nie mam siły i ochoty ciagle zajmować się Jej sprawami. Doszło do tego, że unikam kontaktu z Nią. Zresztą Jej chyba tak naprawdę nigdy moje życie nie obchodziło.
Jest też Kobieta, która miała świetne zadatki na moją Przyjaciółkę. Niestety, odkąd została matką słucham tylko o kupkach, pieluszkach i innych odżywkach. Oraz o ekscesach Jej pociechy. Nie mam nic przeciwko dzieciom, ale słuchanie o tym na tą chwilę kompletnie mnie nie pociąga. O wyjściu do klubu mogę pomarzyć, bo dzwoniłaby chyba co chwilę do Męża z zapytaniem, czy z dzieckiem w porządku (kiedyś tak było, jak poszłyśmy do kina). Nie powiem, Ona interesuje się moim życiem i stara sie podsunąć jakieś dobre rozwiązania moich problemów, ale jest jedno "ale". Jej wystarczy kontakt mniej więcej raz na miesiąc. Przy czym jak ja sama nie zadzwonię, to Ona też nie bardzo.
Mam mnóstwo internetowych koleżanek, ale to nie to samo, co spotkanie na żywo. Owszem, nigdy mi nie odmówiły rozmowy, utrzymujemy kontakty telefoniczne, ale jednak ten niedosyt gdzieś tam jest...
Na dodatek od 1 lipca będę bezrobotna i kompletnie sobie nie radzę z tą świadomością. Na zakręcie jestem życia i jestem z tym wszystkim zupełnie sama. Moje koleżanki, owszem wspierają, ale mam wrażenie, że to wszystko jest takie bardziej na "odczepnego". Wiadomo, że łatwiej jest udzielać komuś rad, kiedy nas to nie dotyczy.
Heh, pożaliłam się
Ale takie właśnie aktualnie jest moje życie. W przyjaźni oddaję się zupełnie, niestety, nie zawsze z wzajemnością...
Pozdrawiam wszystkie Dziewczyny ![]()
Eh ja też potrzebuję takiej koleżanki, a nawet przyjaciółki. Nie jestem za taką krótkotrwałą powierzchowną znajomością. Chciałabym mieć kogoś takiego komu mogłabym się zwierzać i żeby ktoś miał takie zaufanie do mnie. Mam koleżankę, ale ona wyśmiewa się z moich problemów,a na dodatek mam wrażenie, że jest tylko wtedy, gdy ona tego potrzebuje, taka powierzchowna, z każdym po trochu o wszystkim. Ja wolę jedną, ale prawdziwą i oddaną.
Też jestem samotna i bardzo chciałabym mieć prawdziwą przyjaciółkę, z którą mogłabym o wszystkim porozmawiać. Jestem z okolic Olsztyna : ) jest tu ktoś z pobliża?
MEGI87 i LOONA84 z kąd jesteście.
Tyle postów,tyle samotnych osób tyle pisania i jakoś z nikim nie mogę nawiązać kontaktu ze swoich okolic. Szkoda bo razem zawsze lepiej.
Megi po prostu jakbym czytała o sobie.
Gorka jestem z województwa łódzkiego (mieszkam w Zgierzu, pracuję [jeszcze 3 dni] w Łodzi). Wydaje mi się, że chyba nie jestem z Twoich rejonów, ale gdybyś chciała nawiązać ze mną bliższy kontakt, to śmiało możesz pisać na maila
Wiem, że Tobie nie chodzi o internetową przyjaźń, tylko taką bardziej "na żywo", ale gdybyś mimo wszystko chciała... to się do mnie odezwij
Wesprzemy się w tej naszej samotności...
79 2011-06-27 20:38:01 Ostatnio edytowany przez Liren25 (2011-06-27 20:42:13)
Hej, ja też cierpię na samotność,lat mam 27 to takie smutne ile ludzi jest teraz samotnych.
Hej, ja też cierpię na samotność,lat mam 27 to takie smutne ile ludzi jest teraz samotnych.
LIREN a z kąd jesteś?
Witam
kurczę, dawno nie zaglądałam w ten wątek
GORKA tym tekstem z ogłoszeniem szukam kumpelki naprawdę mnie rozbawiłaś
udało mi się ostatnio odświeżyć znajomość, jednak i tak bardzo rzadko z ową koleżanką się widuję. Próbując odświeżać inne znajomości poczułam się jak kretynka, zaczepiająca światowo żyjących i bardzo zapracowanych ludzi
no bo kurczę co ze mnie za towarzystwo, jeśli nie mogę wrócić nad ranem pijana jak dzwonek xD ? W tym momencie to trochę szkoda mi się niektórych ludzi zrobiło - bo jeśli dla dwudziestoparoletniej kobiety synonimem dobrej zabawy są litry alkoholu, no to przykre. W sumie to ja mam chyba nie 21 lat, a 51
bo wolę poczytać i iść na spacer ![]()
A tak w ogóle to jest tu może jakaś dobra dusza z Trójmiasta lub okolic
?
Pozdrawiam serdecznie ![]()
Witam
kurczę, dawno nie zaglądałam w ten wątek
GORKA tym tekstem z ogłoszeniem szukam kumpelki naprawdę mnie rozbawiłaś
![]()
udało mi się ostatnio odświeżyć znajomość, jednak i tak bardzo rzadko z ową koleżanką się widuję. Próbując odświeżać inne znajomości poczułam się jak kretynka, zaczepiająca światowo żyjących i bardzo zapracowanych ludzi
no bo kurczę co ze mnie za towarzystwo, jeśli nie mogę wrócić nad ranem pijana jak dzwonek xD ? W tym momencie to trochę szkoda mi się niektórych ludzi zrobiło - bo jeśli dla dwudziestoparoletniej kobiety synonimem dobrej zabawy są litry alkoholu, no to przykre. W sumie to ja mam chyba nie 21 lat, a 51
bo wolę poczytać i iść na spacer
A tak w ogóle to jest tu może jakaś dobra dusza z Trójmiasta lub okolic
?
Pozdrawiam serdecznie
Ha ha a ty rozbawiłaś mnie tym alkoholem-dobre. To fajna ta twoja koleżanka. Ale na poważnie - szkoda że ludzie są tacy "pozamykani".
Macie racje dziewczyny. W moim mieście wyznacznikiem dobrej zabawy są imprezy i alkohol. Aż mnie ściska jak widzę te ciągłe opisy na gg, jak to wszyscy się 'zalewają'. Na początku myślałam, że jestem zazdrosna, że inni sobie wychodzą, a ja siedzę wiecznie w domu. Ale jeśli mam przebywać z kimś, kto nie zna umiaru, to chyba jednak wolę samotność. Tak bardzo chciałbym trafić wreszcie na prawdziwą przyjaciółkę, na jakąś wartościową osobę.. Eh
Cześć dziewczyny:)
Ja też czuję się samotna, pare miesięcy temu rozstałam się z chłopakiem... i nagle zauważyłam, że nie mam z kim spędzać wolnego czasu. Mam przyjaciółkę, ale to jest dziwna relacja, bo ona ma od 3 lat chłopaka, z którym spędza KAŻDĄ WOLNĄ CHWILĘ, w związku z tym cięzko jest wyjść z nią na miasto, na zakupy, czy na piwo. Tymbardziej, że ten jej chłopak zabrania jej gdziekolwiek bez siebie wychodzić ( chore!). Chciałam z nią kiedyś pojechać do klubu, ale on stał na przeszkodzie. W sumie mogę jej powiedzieć wszystko i jej ufam, chcemy iść razem na studia... ale jednak ona nie ma czasu, żeby się spotkać ( poza szkołą oczywiście).Tak więc siedzę sama ( z siostrą) i się nudzę.
Mi po prostu brakuje znajomych, koleżanek z którymi mogłabym pogadać o głupotach, byle by tylko nie siedzieć w czterech ścianach...;(
hmmm...też mam ten problem:/ niby w koło mnóstwo ludzi ale każdy tak na prawdę ma swoje problemy tym bardziej w moim wieku gdzie ludzie mają swoje połówki i nigdzie się bez nich nie ruszają ,zakładają rodziny, są wiecznie zapracowani...a w pojedynkę tak jakoś ciężko iść przez zycie...
...więc może jest ktoś z Torunia lub okolic? ![]()
A może ktoś jest z okolic Warszawy i chciałby się spotkać? ![]()
Jestem z okolic Wrocławia, chętnie szczerze wysłucham a i opowiem też chętnie o sobie:) Preferuje szczere, głębokie znajomości:) Mój nr gg 5893993 ![]()
HEJ!
Tak czytam sobie to forum i nie pomyślałam, że tyle jest osób z podobnymi problemami... też dotarło do mnie, że nagle się czuje samotna i dziwnie się dzieje w tym życiu, im dalej tym coraz trudniej. Mam 25 lat, kiedyś znajomi, szkoła i jakoś było fajnie, nagle okazało się że prócz znajomych od święta i tych którzy są nacodzień siłą rzeczy nie ma nikogo naprawde bliskiego prawdziwego przyjaciela na dobre i na złe... nawet dwie najbliższe mi osoby o których mówilam kiedyś przyjaciel okazały się nic nie wartymi ludźmi niestety. Nie umiem udawać śmiać się na siłę i nie pamiętać przykrych rzeczy, słów ... Widze fałsz wokoło jak ludzie udają dobrych a za plecami podkładają świnie. Marzy mi się choć jeden przyjaciel na którego można liczyć o każdej porze dnia i nocy taki który zrobi wszystko i dla którego ja bym zrobiła wszystko, ale już jestem coraz bardziej przekonana że to chyba niemożliwe niestety. Moge chociaz tutaj wylać wszyskie żale
a nóż się pojawi jakaś bratnia dusza
pozdrawiam wszystkie kobietki na forum
89 2011-07-01 20:16:13 Ostatnio edytowany przez GORKA (2011-07-01 20:16:34)
Witaj algos z kąd jesteś?
Jestem z okolic Łodzi...
Dziewczyny, jest tu ktoś z okolic Olsztyna? ![]()
witam.
Jestem tu nowa, ale postanowiłam podzielic sie z Wami również moimi przemyśleniami. Mam 27 lat i czuje że w moim zyciu juz nigdy nic ciekawego sie nie wydarzy.
Nie mam gaceta ani tez kolezanek, juz nie wspominajac o przyjaciolkach. Czuje sie bardzo samotna. Moja rodzina chyba tego nie rozumie. Dla mnie jest czasami strasznie. Czuje sie beznadziejnie. Sama ze soba. Czytajac posty w tym portalu, czuje ze jednak nie jestem jedyna osoba ktora w taki sposob sie czuje...
Dziękuję ze jest to forum ![]()
Hej,
ja to forum śledzę już od jakiegoś czasu, jednak dopiero teraz zdecydowałam się coś napisać. Mam 21 lat, jestem z Warszawy i jestem bardzo samotna. Tak samotna, że mam w perspektywie przesiedzenie 3 miesięcy wakacji w domu, bo po prostu nie mam się do kogo odezwać. Jest w tym wiele mojej winy, bo przez lata unikałam ludzi z powodu kompleksów na punkcie wyglądu, ale też problemów w domu. Teraz, kiedy wszystko już u mnie w porządku, nagle okazało się że ja po prostu nikogo nie znam. Kiedyś unikałam ludzi, dziś niczego nie pragnę bardziej niż kontaktu z drugim człowiekiem.
Algos jesteś z okolic Łodzi a konkretnie skąd? Bo ja jestem ze Zgierza i może mieszkamy w miarę niedaleko? ![]()
Phila a Ty skąd do nas piszesz? Nie przejmuj się, ja już nie mam faceta, przyjaciółki też nie, bo wszystkie sa fałszywe i zajęte tylko swoim życiem. Na dodatek nie mam pracy i po prostu czuję, że się cofam a nie rozwijam...
Liczę na to, że w miarę szybko ten stan u mnie się zmieni, bo jak nie... to czarno to wszystko widzę.
piselli1 napisał/a:Witajcie,
ja od 4 lat mieszkam w Gliwicach, pochodzę z Lubelszczyzny. Czuję się tu bardzo samotna.... jakoś nie udało mi się znaleźć bratniej duszy. Mam koleżanki w pracy ale .... chciałabym poznać kogoś z kim mogłabym wyskoczyć na kawkę, umówić się na basen czy do kina. Mąż to nie to samo co przyjaciółka.... PozdrawiamMoje oczekiwania są identyczne jak twoje.Szkoda że to tak daleko. Chętnię bym się z tobą umówiła,ale ja mieszkam w Kotlinie Kłodzkiej.
Witaj:)
rzeczywiście odległość znaczna
życzę ci abyś poznała kogoś miłego
Pozdrawiam
Jestem z Pabianic
więc nie tak daleko ![]()
Algos powiedziałabym nawet, że całkiem blisko
Jeśli chciałabyś się bliżej poznać, śmiało możesz pisać na maila.
Hej,
Nie jestem sama ,widzę. Też nie mam faceta ani przyjaciół...sama nie wiem dlaczego. Może porpostu nie nadaję się na koleżankę, skoro każda sie odwraca odemnie:) szykują sie ciężkie wakacje. Od zawsze mam w sumie ten problem, nie potrafię sie z tego powodu cieszyć życiem często, samotność mnie tak jakby przygniata do ziemi. Jestem z Dolnego Śląska jak coś ![]()
witam w klubie samotnych
mam na imię Dorota od jakiegoś czasu zaglądałam tutaj i czytam Wasze posty
w końcu zdecydowałam się zarejestrować i napisać ....
po prostu też czuję się samotna, rozpadło mi się małżeństwo i żeby wszystko zacząć od nowa spakowałam się
zabrałam dzieci i wyprowadziłam się do obcego miasta (Chorzów) gdzie znałam tylko jedną osobę i teraz odczuwam ciężar
samotności bo wcale nie jest łatwo zaczynać wszystko od początku ... to tylko w filmach tak ładnie wygląda ![]()
ale skoro powiedziałam "a" muszę też powiedzieć "b" więc walczę z tą samotnością ...na początek może forum
wśród tylu samotnych może odnajdę bratnią duszę ...pozdrawiam Was mocno
witam.
Jestem tu nowa, ale postanowiłam podzielic sie z Wami również moimi przemyśleniami. Mam 27 lat i czuje że w moim zyciu juz nigdy nic ciekawego sie nie wydarzy.
Nie mam gaceta ani tez kolezanek, juz nie wspominajac o przyjaciolkach. Czuje sie bardzo samotna. Moja rodzina chyba tego nie rozumie. Dla mnie jest czasami strasznie. Czuje sie beznadziejnie. Sama ze soba. Czytajac posty w tym portalu, czuje ze jednak nie jestem jedyna osoba ktora w taki sposob sie czuje...
Dziękuję ze jest to forum
Witaj phila smutne to co piszesz.
Utworzyłam ten temat właśnie dla takich osób jak ty. Mam nadzieję że przynajmniej troszeczkę zmniejszy to w nas poczucie samotności.
Z kąd jesteś phila?
Hej,
Nie jestem sama ,widzę. Też nie mam faceta ani przyjaciół...sama nie wiem dlaczego. Może porpostu nie nadaję się na koleżankę, skoro każda sie odwraca odemnie:) szykują sie ciężkie wakacje. Od zawsze mam w sumie ten problem, nie potrafię sie z tego powodu cieszyć życiem często, samotność mnie tak jakby przygniata do ziemi. Jestem z Dolnego Śląska jak coś
A z jakiej miesjscowości jesteś,bo ja też z dolnego śl.?
Wrocław ![]()
witam w klubie samotnych
mam na imię Dorota od jakiegoś czasu zaglądałam tutaj i czytam Wasze posty
w końcu zdecydowałam się zarejestrować i napisać ....
po prostu też czuję się samotna, rozpadło mi się małżeństwo i żeby wszystko zacząć od nowa spakowałam się
zabrałam dzieci i wyprowadziłam się do obcego miasta (Chorzów) gdzie znałam tylko jedną osobę i teraz odczuwam ciężar
samotności bo wcale nie jest łatwo zaczynać wszystko od początku ... to tylko w filmach tak ładnie wygląda
ale skoro powiedziałam "a" muszę też powiedzieć "b" więc walczę z tą samotnością ...na początek może forum
wśród tylu samotnych może odnajdę bratnią duszę ...pozdrawiam Was mocno
Witaj
jak pisałam tez czuje się bardzo samotnie a Gliwice..... Chorzów.... rzut beretem ![]()
Ja przeprowadziłam się na Śląsk i zostawiłam bliskich daleko.... Co prawda mam tutaj męża i dzieci ale..... brakuje mi koleżanek, przyjaciółek.... W pracy jest nas wiele ale każda pędzi po pracy do domku. Nie znalazłam tutaj bratniej duszy i coraz bardziej mam ochotę wykrzyczeć mężowi, że mi tu źle.... te Gliwice to był jego pomysł..... Jakbyś miała ochotę na pogaduchy.... odezwij się ![]()
Pozdrawiam
Witaj
jak pisałam tez czuje się bardzo samotnie a Gliwice..... Chorzów.... rzut beretem
Ja przeprowadziłam się na Śląsk i zostawiłam bliskich daleko.... Co prawda mam tutaj męża i dzieci ale..... brakuje mi koleżanek, przyjaciółek.... W pracy jest nas wiele ale każda pędzi po pracy do domku. Nie znalazłam tutaj bratniej duszy i coraz bardziej mam ochotę wykrzyczeć mężowi, że mi tu źle.... te Gliwice to był jego pomysł..... Jakbyś miała ochotę na pogaduchy.... odezwij sięPozdrawiam
cieszę się bardzo i mam wielką ochotę na pogaduchy !!! ![]()
Dziewczyny z Dolnego śląska-kotlina kłodzka odezwijcie się.
Nie wiem, czy postępuję właściwie omawiając taką sprawę na forum, ale trochę nie umiem sobie dać rady z moim życiem. Po prostu ciągle, jakby to było jakieś fatum, jestem sama. Niby mam związek, ale nie mogę w ogóle zbliżyć się do tej osoby. Facet jest zainteresowany tylko podtrzymaniem związku, kiedy jest ze mną nie rozmawia, a ogląda jakieś seriale. Bardzo brakuje mi osoby, z którą mogłabym szczerze porozmawiać.Przyznaję, że na co dzień jestem kiepska w komunikacji. Denerwuję się, brakuje mi pewności siebie i ludzie nie udało mi się poznać nikogo z kim mogłabym spędzać czas. Mam blokadę na bliskość. Po prostu w pewnym momencie zaczynam mieć pustkę w głowie i czuję się odrzucona, co wywołuje we mnie gniew. Nie wiem, czy powinnam zabiegać o relacje, co najczęściej kończyło się zwyczajnym wykorzystywaniem mnie, czy mam żyć swoim życiem. Dołuje mnie to i czuję się bezradna. Czy naprawdę tak trudno jest znaleźć kogoś bliskiego?
xxls mam podobnie.. Ale ja jestem taką osobą, która z chęcią pomogła by drugiej samotnej osóbce i wyciągnęła ją z domu
skąd jesteś?
Jestem nowa na forum, i od razu weszłam na dział "Samotność".
Czuje, że mogę się tutaj odnaleźć.
Mimo iż mam mężczyznę, i jestem z nim szczęśliwa... to nie mam żadnych koleżanek, znajomych, przyjaciółek.
To straszne.
I taka samotność jest dużo gorsza niż brak mężczyzny.
Także, mam nadzieje , że chociaż tutaj znajdę ludzi z którymi mogę porozmawiać ![]()
Gorka
Cytat który dodałaś na rozpoczęcie wątku jest Świetny
kilka lat tamu natknełam się na niego i teraz przypomniał mi się ten czas
przypomnieli mi się ludzie którym mogłam tak powiedzieć , teraz cóż jestm ja z cytatem i mój chłopak
nie ma przymnie innych którzy mogą liczyć na mnie .
Reasumując przykro mi się robi kiedy zdaję sobie z tego sprawę że nie mam w zasadzie ni kogo któ mugłby na mnie liczyć i na kogo ja moglabym liczyć oczywiście pomijając rodzinę i chłopaka .
Ludzie się strasznie zmieniają. A przyjaźnie rozpadają. Najgorzej jest wtedy kiedy ludzie bezgranicznie oddają się swoim dziecią zapominając o innych sprawach, ludziach, przyjaciołach.
xxls mam podobnie.. Ale ja jestem taką osobą, która z chęcią pomogła by drugiej samotnej osóbce i wyciągnęła ją z domu
skąd jesteś?
Bardzo podoba mi się taka perspektywa:) Mieszkam we Wrocławiu.
Dziewczyny tez jestem z Wrocławia:) przeprowadziłam się tam do chłopaka jednak nie mam żadnych znajomych, co mnie dołuje
mam pracę, facet też jednak on ma tez remont w domu w związku z czym każdy wolny czas poświeca na remont, nie na mnie. Chciałabym mieć jakies koleżanki/kolegów, żeby można było sie spotkać, pogadać. Jeśli ktoś jest zainteresowany, to prosze sie odezwać, czy to tu czy na maila:) chętnie nawiąże z kimś znajomość, a widze, że sa osoby z Wrocławia:)
Gorka
Cytat który dodałaś na rozpoczęcie wątku jest Świetny
kilka lat tamu natknełam się na niego i teraz przypomniał mi się ten czas
przypomnieli mi się ludzie którym mogłam tak powiedzieć , teraz cóż jestm ja z cytatem i mój chłopak
nie ma przymnie innych którzy mogą liczyć na mnie .
Reasumując przykro mi się robi kiedy zdaję sobie z tego sprawę że nie mam w zasadzie ni kogo któ mugłby na mnie liczyć i na kogo ja moglabym liczyć oczywiście pomijając rodzinę i chłopaka .
Też mi się spodobał-jest taki prawdziwy.
Jestem nowa na forum, i od razu weszłam na dział "Samotność".
Czuje, że mogę się tutaj odnaleźć.
Mimo iż mam mężczyznę, i jestem z nim szczęśliwa... to nie mam żadnych koleżanek, znajomych, przyjaciółek.
To straszne.
I taka samotność jest dużo gorsza niż brak mężczyzny.Także, mam nadzieje , że chociaż tutaj znajdę ludzi z którymi mogę porozmawiać
Próbuj, próbuj może ci się uda.
Zgadzam się z tobą że samotność i brak bratniej duszy jest okropna.
Powodzenia nataliie.
115 2011-07-15 18:52:48 Ostatnio edytowany przez cornflower (2011-07-15 18:54:10)
Jak coś, to też można do mnie na maila
Wroc;p
Myślałam,że mało jest samotnych ludzi, myliłam się jest nas dużo. mimo mężów, sióstr,braci,rodziców jesteśmy samotni.a w moim przypadku 32 lat bez męża i dziecka. w pracy w, której jestem bo nie ma innej. mam koleżankę ale z nią nie o wszystkim. tak to już jest jak się ma męża i dziecko.brak czasu na zakupy czy pogaduchy.
większość z was jest młoda, po 30 ciężko znalezć przyjaciół.
Elizabeth9
Wiesz chyba nie ma znaczenia w jakim się jest wieku jak już się raz straciło znajomych to potem już ciężko jest otworzyć się na innych
teraz to powoli zauważam . Już od prawie 4 lat nie mam koleżanek ani kolegów takich prawdziwych mam chłopaka który mnie kocha jest siostra która może na mnie liczyć i na na którą mogę ja liczyć ale to jednak nie wszystko .
Nie potrafię tego zrozumieć co się dzieje , czemu ludzie są tacy zamknięci pokazują nie ufność i stawiają w okuł siebie barykady ,
nie potrafię zrozumieć czasem mojego postępowania też czasem się barykaduje :-(
Nie wiem, czy postępuję właściwie omawiając taką sprawę na forum, ale trochę nie umiem sobie dać rady z moim życiem. Po prostu ciągle, jakby to było jakieś fatum, jestem sama. Niby mam związek, ale nie mogę w ogóle zbliżyć się do tej osoby. Facet jest zainteresowany tylko podtrzymaniem związku, kiedy jest ze mną nie rozmawia, a ogląda jakieś seriale. Bardzo brakuje mi osoby, z którą mogłabym szczerze porozmawiać.Przyznaję, że na co dzień jestem kiepska w komunikacji. Denerwuję się, brakuje mi pewności siebie i ludzie nie udało mi się poznać nikogo z kim mogłabym spędzać czas. Mam blokadę na bliskość. Po prostu w pewnym momencie zaczynam mieć pustkę w głowie i czuję się odrzucona, co wywołuje we mnie gniew. Nie wiem, czy powinnam zabiegać o relacje, co najczęściej kończyło się zwyczajnym wykorzystywaniem mnie, czy mam żyć swoim życiem. Dołuje mnie to i czuję się bezradna. Czy naprawdę tak trudno jest znaleźć kogoś bliskiego?
Każda forma wywalenia s siebie zmagazynowanych pokładów złości , smutku , rozczarowań jest dobra ważne żeby nie szkodzić sobie i innym .
Odnośnie Twojego związku może warto trochę od siebie odpocząć i spróbować ponownie . W waszym związku jest nuda podobnie jak w moim może powinniście wychodzić z domu na rozmowy ja tak robię z moim chłopakiem po prostu wyciągam go na spacer inicjatywa najczęsciej wychodzi z mojej strony bo on jak by mógł to spędził by całe życie przed kompem .
Postaw sprawę jasno powiedz co cię trapi czego oczekujesz .
Jeśli wiesz że brak ci pewności siebie to postaraj sie to zmienić świetnie że tu napisałaś to już jest krok do przodu teraz np. ubierz się ładnie elegancko wyprostuj się głowę do góry podnieś i idź przed siebie . Jeśli nie poczujesz się lepiej za pierwszym razem powtórz to kilka razy aż zaczniesz czuć świadomość własnego piękna i uroku .
Myślę że to ułatwi Ci otwarcie się trochę na ludzi
Wiedz że ty decydujesz o własnym życiu może czasem Twoje postępowanie powoduje że w okuł Ciebie gromadzą się tacy a nie inni .
Jeśli chcesz więcej popisac o tym podaje Ci mój nr.gg12926494
H2o_86,
dziękuję Ci za słowa otuchy:) jestem uparta i wierzę w to, że o trwanie związku powinny zabiegać dwie osoby. Z moim partnerem nie mogę rozmawiać otwarcie i o wszystkim, ponieważ nie jestem sama otwarta, a po drugie on niespecjalnie interesuje się tym, co mam do powiedzenia. Wiele razy zrywałam z nim i próbowałam odejść, ale po jakimś czasie znowu wracaliśmy do siebie. Znając swoją pokręconą naturę wiem, że zamiast wdawać się w kłótnie i w konflikty będę uciekać od niewygodnej sytuacji. Najbardziej boję się odrzucenia, a ostatnio mam wrażenie, że ciągle słyszę, że mogłabym to zrobić lepiej, nad tym w sobie popracować (tego ostatniego nie bierz do siebie). A we mnie zaczyna gotować się złość. Czy naprawdę nie można mnie zaakceptować takiej jaką jestem? Właśnie zakompleksionej, nieporadnej w towarzystwie? Przecież na pewno mam jakieś zalety i nie mam ochoty na stagnację w moim życiu, tylko właśnie chcę żyć i cieszyć się z tego.
xxxls
Można zaakceptować tylko na początku trzeba wyjść do ludzi mimo swoich wad trzeba się uśmiechnąć . Powiedziałabym trzeba wyjść na przeciw swoim wadom powalczyć z nimi i pokazać zalety , jeśli będziesz tylko chcieć i nic z tym więcej nie zrobisz to nikt nie dostrzeże Twoich zalet bo jak ??
Myślałam,że mało jest samotnych ludzi, myliłam się jest nas dużo. mimo mężów, sióstr,braci,rodziców jesteśmy samotni.a w moim przypadku 32 lat bez męża i dziecka. w pracy w, której jestem bo nie ma innej. mam koleżankę ale z nią nie o wszystkim. tak to już jest jak się ma męża i dziecko.brak czasu na zakupy czy pogaduchy.
większość z was jest młoda, po 30 ciężko znalezć przyjaciół.
Ja też nie myślałam że tyle jest samotnych osób. Myślałam że jestem jedną z nielicznych - a tu tyle samotników.
Dziwi mnie tylko to że tak ciężko kogoś znaleść a tylu osób niby szuka bratniej duszy.
Dziwi mnie tylko to że tak ciężko kogoś znaleść a tylu osób niby szuka bratniej duszy.
Właśnie tak, czekam że ktoś się odezwie,a tu nic.
jesteście z daleka z tego co zauważyłam nikogo nie ma z Siedlec. w prawdzie pozostają rozmowy, tyle że większość z nas chce przyjazni w realu, spotkać się, wyskoczyć na zakupy.na spacer.
jednak mam nadzieje, że w końcu znajdziemy, te nasze wypatrywane koleżanki.:D
Jeżeli ktoś ma ochotę porozmawiać to podaję kontakt do mnie: 32211961.
124 2011-07-18 21:18:51 Ostatnio edytowany przez Marta26 (2011-07-18 21:29:18)
Hej
mam 26 lat i jestem na sporym zakrecie zyciowym - spojrzalam na swoje zycie "z boku" i zobaczylam iz jestem sama - nie chodzi mi o faceta - chodzi mi o kolezanke - przyjaciolke. o kogos z kim moglabym sie smiac, a czasem plakac. z kims z kim moglabym wyskoczyc w na kawe badz szybkiego drinka. i zgoadzam sie z Wami iz wraz z uplywem lat ciezej nam poznac przyjaciół. jednak nie tracie nadziei.
moze napisze torche o sobie - z natury jestem wesola, dla mnie szklanka jest zawsze do polwy pelna. jak wszystko pojdzie dobrze to za 59 dni bede rozwodka ..... tylko to traktuje jako porazke zyciowa.
ps. jestem z Trojmiasta ![]()
Mój nr GG 35858828
Hej
mam 26 lat i jestem na sporym zakrecie zyciowym - spojrzalam na swoje zycie "z boku" i zobaczylam iz jestem sama - nie chodzi mi o faceta - chodzi mi o kolezanke - przyjaciolke. o kogos z kim moglabym sie smiac, a czasem plakac. z kims z kim moglabym wyskoczyc w na kawe badz szybkiego drinka. i zgoadzam sie z Wami iz wraz z uplywem lat ciezej nam poznac przyjaciół. jednak nie tracie nadziei.
moze napisze torche o sobie - z natury jestem wesola, dla mnie szklanka jest zawsze do polwy pelna. jak wszystko pojdzie dobrze to za 59 dni bede rozwodka ..... tylko to traktuje jako porazke zyciowa.
ps. jestem z Trojmiasta
Mój nr GG 35858828
Oj przykro mi marto że tak ci się potoczyło życie. Fakt jak się ma kłopoty i nie ma bratniej duszy obok siebie to te problemy są jeszcze gorsze.
Szkoda że jesteś z tak daleka.
Matra26
Wiem że to ciężkie się rozwodzić ale jest taka jedna prawda lepiej późno niż wcale lepiej teraz niż za kilka lata . Takie przebywanie z kimś na silę tylko krzywi zdrową psychikę każdego zdrowego człowieka .
Ciężko jest wtedy się odnaleźć ale minie to i poczujesz się lepiej rozwiniesz swoje skrzydła nabierzesz wiatru i poczujesz że żyjesz .
Tego Ci życzę . Pozdrawiam .
Ja obecnie jestem ze Szkocji .
Hej
mam 26 lat i jestem na sporym zakrecie zyciowym - spojrzalam na swoje zycie "z boku" i zobaczylam iz jestem sama - nie chodzi mi o faceta - chodzi mi o kolezanke - przyjaciolke. o kogos z kim moglabym sie smiac, a czasem plakac. z kims z kim moglabym wyskoczyc w na kawe badz szybkiego drinka. i zgoadzam sie z Wami iz wraz z uplywem lat ciezej nam poznac przyjaciół. jednak nie tracie nadziei.
moze napisze torche o sobie - z natury jestem wesola, dla mnie szklanka jest zawsze do polwy pelna. jak wszystko pojdzie dobrze to za 59 dni bede rozwodka ..... tylko to traktuje jako porazke zyciowa.
Hej. Jestem w podobnej sytuacji. Właśnie dopada mnie dół związany z samotnością :-(. I zamiast iść spać wstałam i włączyłam komputer. Mało rzeczy powoduje ostatnio moją radość. Jestem SAMA. Nie mam nikogo, mieszkam daleko od rodziny. Nie mam koleżanek. Też jestem na zakręcie, też w trakcie rozwodu i też traktuję to jako życiową porażkę.
Nie wiem jak Wy, ale czasami nie chce mi się żyć. Po prostu chciałabym zniknąć. Też tak macie?
Marta26 napisał/a:Hej
mam 26 lat i jestem na sporym zakrecie zyciowym - spojrzalam na swoje zycie "z boku" i zobaczylam iz jestem sama - nie chodzi mi o faceta - chodzi mi o kolezanke - przyjaciolke. o kogos z kim moglabym sie smiac, a czasem plakac. z kims z kim moglabym wyskoczyc w na kawe badz szybkiego drinka. i zgoadzam sie z Wami iz wraz z uplywem lat ciezej nam poznac przyjaciół. jednak nie tracie nadziei.
moze napisze torche o sobie - z natury jestem wesola, dla mnie szklanka jest zawsze do polwy pelna. jak wszystko pojdzie dobrze to za 59 dni bede rozwodka ..... tylko to traktuje jako porazke zyciowa.
Hej. Jestem w podobnej sytuacji. Właśnie dopada mnie dół związany z samotnością :-(. I zamiast iść spać wstałam i włączyłam komputer. Mało rzeczy powoduje ostatnio moją radość. Jestem SAMA. Nie mam nikogo, mieszkam daleko od rodziny. Nie mam koleżanek. Też jestem na zakręcie, też w trakcie rozwodu i też traktuję to jako życiową porażkę.
Nie wiem jak Wy, ale czasami nie chce mi się żyć. Po prostu chciałabym zniknąć. Też tak macie?
Witam, wiele osób ma w życiu różne porażki. u was z powodu rozwodu, a ja z powodu iż nie wyszłam za mąż mimo wieloletniego związku jestem po 30. moja porażka , czuję się samotna ostatnio nie układa się najlepiej,chcę odejść on mnie zatrzymuje. wprowadza mnie w stan, że nienawidzę siebie,chciałabym zniknąć,nie istnieć.nie żyć.
129 2011-07-22 13:23:13 Ostatnio edytowany przez Brave. (2011-07-22 13:25:05)
Kiedy czujesz się samotna to nawet pies z kulawą nogą nie przyjdzie.
Tak to jest. U mnie świetne towarzyskie relacje dobiegły końca kiedy zaszłam w ciążę. Okazało się, że nie jestem już potrzebna moim koleżankom, bo przecież nie zostanę po pracy na piwo, ani też nie wyjdę wieczorem do klubu. Odnosiłam wrażenie, że byłam kulą u nogi, bo trzeba było przy mnie wychodzić na zewnątrz aby zapalić papierosa i w ogóle i w ogóle. Kiedy w połowie ciąży trafiłam do szpitala z zagrożeniem ciąży tylko jeden kolega zadzwonił i zapytał jak się czuję. Po tym wszystkim nie wróciłam do pracy, dziś moje dziecko ma prawie pięć miesięcy i czasami potrzebuję wyrwać się z domu, ale ŻADNA koleżanka do tej pory się nie odezwała. Mój Mąż dużo pracuje i czasami już świra dostaję. W dodatku przeprowadziłam się na inne osiedle, gdzie nikogo nie znam. Któregoś dnia byłam zdesperowana do tego stopnia, że będąc na spacerze z dzieckiem chciałam przysiąść się do innej młodej mamy i jakoś zacząć rozmowę, ale w końcu nie zrobiłam tego. Może kiedyś się przemogę.
W każdym razie tak samo jak Wy czuję się samotna. Jestem z Wrocławia, ale mobilna wyłącznie na swoim osiedlu.
Brave
Masz ciężką sytuacje ale na pewno nie jest tak że nie da sie z niej wyjść . Ciężko pogodzić się z faktem że kumpele mają nas gdzieś ale pomyśl może tak że teraz na przykład możesz poszukać koleżanek w Twoim wieku które już maja dzieci Pomyśl pewnie nie jedna młoda matka ma podobnie nawet zobacz tu, ile nas jest które są samotne pod każdym względem z różnych powodów dodaj tu może post że szukasz koleżanek młodych mam z Twojej okolicy może masz jakis portal społecznościowy Wrocławia jeśli tak to może tam spotkasz kumpele .
Nie martw się jeśli coś nie uda się na początku zawsze masz forum i tu zawsze ktoś odpisze
Masz ochotę napisz do mnie ja mam 25 lat i jestem w Szkocji nie obiecuję że będziemy mogły się często spotykać twarzą w twarz ale zawsze będę mogła Cię wirtualnie wysłuchać , pogadać jeśli tego będziesz chciała lub zwyczajnie pomilczeć 12926494 to mój gg numer.