Weźcie dziewczyny! Przestańcie się gotować i zacznijcie czytać ZE ZROZUMIENIEM. I pohamujcie też język, bo można mówić dosadnie i zachować wysoką kulturę wypowiedzi.
Autorka na poprzedniej stronie wyraźnie pisze, że zmieniła swoje nastawienie! Ale eks-dziewczynie najwyraźniej nie spodobało się, że jej byłemu tak dobrze się powodzi i stwierdziła, że nie życzy sobie, żeby Sara spotykała się z małym. I co autorka ma teraz zrobić? Oczywiście, dzieciak niczemu nie jest winny, że jego mamusia jest stuknięta i zaborcza. Nie mówiąc o tym, że tak, chłopak ma dziecko, jest za nie odpowiedzialny, nie wymiguje się, ale czy nie powinien umieć właściwie rozdzielić czasu pomiędzy małego a swoją dziewczynę? Choćby sytuacja z weekendem, który miał spędzić z Sarą i nagle zmiana planów? Też bym się czuła zawiedziona! Też trafiałby mnie szlag, i może nie tyle z powodu dziecka, ale dlatego, że spędza ten czas również z byłą, a ja siedzę sama i zapłakana w domu...
Wbrew wszystkim, bardzo dobrze rozumiem, co czuje autorka. I jestem w stanie jej współczuć. Jedyne czego nie rozumiem, to dlaczego jeszcze tkwi w tym związku? Ja bym się nigdy nie umówiła z facetem z dzieckiem, bo potrafię przewidzieć konsekwencje i swoje reakcje, a te nie byłyby pozytywne.
Saro, musisz zrozumieć, że tej sytuacji nie da się zmienić. Nie ma takiej siły! Dziecka nie wykreślisz, byłej też nie, a ten związek będzie dla Ciebie jedynie źródłem frustracji. Nawet to, że zwracasz uwagę na innych facetów świadczy o tym, że Twoja cierpliwość się kończy. Jeśli nie potrafisz wczuć się w sytuację dziecka, to pomyśl, jak czuje się Twój partner- rozdarty między ukochanym synem a ukochaną dziewczyną.
Jednak zanim zrobisz jakąś głupotę z Kacprem- wyjaśnij sobie wszystko z obecnym chłopakiem. Albo ustalacie jakieś zasady gry (jeden weekend z dzieckiem, drugi z Tobą, czy jak wolicie) i walczycie, albo dajecie sobie spokój ze sobą.