netkobietyWszystkie działy
Miłość, związki, partnerstwo

Mężczyzna z dzieckiem i ja

121 odpowiedzi9 454 wyświetleniazałożony przez independent_01, 03.03.2023

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Mężczyzna z dzieckiem i ja

Strony 1 2 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 1 do 65 z 122 ]

1

Temat: Mężczyzna z dzieckiem i ja

Pracowałam kilka lat z pewnym chłopakiem. Oboje wtedy byliśmy w związkach, wiec po prostu się przyjaźniliśmy. Później nasze drogi się rozeszły, a teraz po x latach znowu się spotkaliśmy. Niestety w kiepskiej dla mnie konfiguracji. On po rozwodzie z dzieckiem, ja nie. Początkowo, jak wcześniej po prostu dużo pisaliśmy, później zaczęliśmy się spotykać, jednak bardzo rzadko. Na starcie powiedziałam ze nie jestem gotową na głębszą relację (byłam wtedy strasznie pogubiona emocjonalnie). Do tego on i jego 2 etaty, dziecko co tydzień na 5 dni i totalny brak czasu. Był idealny do rozmowy w samotne wieczory gdy nie szłam z koleżankami na miasto. Dla mnie facet z dzieckiem zawsze był skreślony.
I  nagle, nie wiedzieć kiedy zaczęłam zauważać ze to wartościowy człowiek. Mimo wielu obowiązków potrafił poświęcać mi czas i mogłam na niego liczyć w wielu sytuacjach. Nie naciskał, był ciągle gdzieś obok.

I wtedy zrozumiałam, że zakochałam się. Zakochałam w kimś dla kogo zawsze będę na „drugim planie”.  Ze za wszelką cenę chciałam uciec od związków, w których czułam się niewystarczająca  i nie dostawałam miłości i nie czułam się kochana, a tymczasem kocham się w facecie, dla którego moje potrzeby nigdy nie będą najważniejsze. Ba! To ja muszę być tą, która będzie kochała na tyle mocno, żeby zaakceptować to wszystko i nie oszaleć.

Codziennie czytam miliony artykułów jak wygląda takie życie… „Nie matkuj temu dziecku, nie stawiaj ultimatum, pamiętaj, że on chce być ojcem i być odpowiedzialny, a dziecko nie jest niczemu winne i ma prawo Cię nienawidzić”. Mam wrażenie, że zapamiętuje to wszystko niczym notatki na studia, żeby w razie potrzeby umieć zastosować, żeby mu zaimponować, że jednak jestem dojrzała, że potrafię, że dam radę, że nie będę histeryczką i zaakceptuje ten cały stan rzeczy…

Jednak to tylko teoria. Nie poznałam tego dziecka, spotykamy się wtedy kiedy go nie ma. Ale od kilku dni chodzę strasznie struta, ciągle płaczę, nie potrafię zadecydować czego chcę, co czuję. Z jednej strony nie chcę  rezygnować  z niego, uważam, że to świetny facet, ale z drugiej nieubłagalnie nadchodzi moment zderzenia się z prawdziwą rzeczywistością i nie wiem czy podołam.
Nie wiem czym się kierować, z jednej strony pragnę uwagi i miłości, z drugiej on jest człowiekiem, z którym chcę być. Z nim, nie wiem czy z jego dzieckiem, a to niestety nieoderwalne ogniwo. Wiem, że jemu także na mnie zależy, czuje to i widzę. Ale czy to wystarczy?
Jeśli ktoś ma podobne doświadczenia z chęcią przeczytam takie historie. Może pomogą mi ukierunkować myśli, niestety nie mam już innego pomysłu, żeby sobie pomóc…

2 Ostatnio edytowany przez Misinx (2023-03-03 20:38:56)

Odp: Mężczyzna z dzieckiem i ja

Kreujesz sobie rzeczywistość w taki sposób, żeby się dołować. Nie piszesz w ogóle jakie to dziecko, ile ma lat, jaką relację ma ten facet, z matką dziecka. Nic. Tylko płacz, że "będę na drugim planie". No litości. Ty też masz mentalność dziecka ? Relacja między facetem, a kobietą, to nie jest to co łączy rodzica z dzieckiem. To nie jest tak, że jedziecie na jednym torze i na nim to dziecko zawsze będzie przed Tobą. To są dwa osobne "tory". A co jeśli Wasz związek rozwinie się tak, że będziecie mieli własne dziecko, też wtedy będziesz płakać, że "będę na drugim planie" ?

3

Odp: Mężczyzna z dzieckiem i ja
Misinx napisał/a:

Kreujesz sobie rzeczywistość w taki sposób, żeby się dołować. Nie piszesz w ogóle jakie to dziecko, ile ma lat, jaką relację ma ten facet, z matką dziecka. Nic. Tylko płacz, że "będę na drugim planie". No litości. Ty też masz mentalność dziecka ? Relacja między facetem, a kobietą, to nie jest to co łączy rodzica z dzieckiem. To nie jest tak, że jedziecie na jednym torze i na nim to dziecko zawsze będzie przed Tobą. To są dwa osobne "tory". A co jeśli Wasz związek rozwinie się tak, że będziecie mieli własne dziecko, też wtedy będziesz płakać, że "będę na drugim planie" ?

Ma 5 lat i ich relacje są bardzo głębokie. To nie płacz tylko wątpliwości, obawy. Najprawdopodobniej jestem znacznie bardziej emocjonalna niż Ty, a ze nigdy w takiej relacji nie byłam, jest dla mnie nowa i nieznana. Gdybym miała mentalność dziecka, nie podchodziłbym do tego poważnie i odpowiedzialnie.
Ale dziękuję, wiem jaki cel miała odpowiedz

4

Odp: Mężczyzna z dzieckiem i ja
independent_01 napisał/a:

Pracowałam kilka lat z pewnym chłopakiem. Oboje wtedy byliśmy w związkach, wiec po prostu się przyjaźniliśmy. Później nasze drogi się rozeszły, a teraz po x latach znowu się spotkaliśmy. Niestety w kiepskiej dla mnie konfiguracji. On po rozwodzie z dzieckiem, ja nie. Początkowo, jak wcześniej po prostu dużo pisaliśmy, później zaczęliśmy się spotykać, jednak bardzo rzadko. Na starcie powiedziałam ze nie jestem gotową na głębszą relację (byłam wtedy strasznie pogubiona emocjonalnie). Do tego on i jego 2 etaty, dziecko co tydzień na 5 dni i totalny brak czasu. Był idealny do rozmowy w samotne wieczory gdy nie szłam z koleżankami na miasto. Dla mnie facet z dzieckiem zawsze był skreślony.
I  nagle, nie wiedzieć kiedy zaczęłam zauważać ze to wartościowy człowiek. Mimo wielu obowiązków potrafił poświęcać mi czas i mogłam na niego liczyć w wielu sytuacjach. Nie naciskał, był ciągle gdzieś obok.

I wtedy zrozumiałam, że zakochałam się. Zakochałam w kimś dla kogo zawsze będę na „drugim planie”.  Ze za wszelką cenę chciałam uciec od związków, w których czułam się niewystarczająca  i nie dostawałam miłości i nie czułam się kochana, a tymczasem kocham się w facecie, dla którego moje potrzeby nigdy nie będą najważniejsze. Ba! To ja muszę być tą, która będzie kochała na tyle mocno, żeby zaakceptować to wszystko i nie oszaleć.

Codziennie czytam miliony artykułów jak wygląda takie życie… „Nie matkuj temu dziecku, nie stawiaj ultimatum, pamiętaj, że on chce być ojcem i być odpowiedzialny, a dziecko nie jest niczemu winne i ma prawo Cię nienawidzić”. Mam wrażenie, że zapamiętuje to wszystko niczym notatki na studia, żeby w razie potrzeby umieć zastosować, żeby mu zaimponować, że jednak jestem dojrzała, że potrafię, że dam radę, że nie będę histeryczką i zaakceptuje ten cały stan rzeczy…

Jednak to tylko teoria. Nie poznałam tego dziecka, spotykamy się wtedy kiedy go nie ma. Ale od kilku dni chodzę strasznie struta, ciągle płaczę, nie potrafię zadecydować czego chcę, co czuję. Z jednej strony nie chcę  rezygnować  z niego, uważam, że to świetny facet, ale z drugiej nieubłagalnie nadchodzi moment zderzenia się z prawdziwą rzeczywistością i nie wiem czy podołam.
Nie wiem czym się kierować, z jednej strony pragnę uwagi i miłości, z drugiej on jest człowiekiem, z którym chcę być. Z nim, nie wiem czy z jego dzieckiem, a to niestety nieoderwalne ogniwo. Wiem, że jemu także na mnie zależy, czuje to i widzę. Ale czy to wystarczy?
Jeśli ktoś ma podobne doświadczenia z chęcią przeczytam takie historie. Może pomogą mi ukierunkować myśli, niestety nie mam już innego pomysłu, żeby sobie pomóc…

Jeżeli uważasz, że zaspokojenie Twych potrzeb i ustawienie ich na pierwszym miejscu w jakimkolwiek związku, przez jakąkolwiek inną osobę jest warunkiem dobrego związku, to dalej jesteś niedojrzałą.
Jeżeli w związku z mężczyzną, który Cię kocha i chce z Tobą być, a ma dziecko, myśleć będziesz, że jesteś niewystarczająca, że nie dostaniesz miłości i nie będziesz czuła się kochana, to nie rozwiązałaś swych problemów i Twa przeszłość negatywnie wpływa na teraźniejszość.

Zastanawiasz się nad tym, czy podołasz rzeczywistości (spotkaniu z jego dzieckiem) i jej zaakceptowaniu. Będziesz chciała, to podołasz. Rezygnacja z roli ofiary jest jednak warunkiem powodzenia.

5

Odp: Mężczyzna z dzieckiem i ja

A skąd wniosek, że jesteś bardziej emocjonalna ode mnie ? Poznałem byłą żonę, kiedy jej syn miał 5 lat. Zamieszkaliśmy razem, potem był ślub. Przysposobienie jej syna. Po 9 latach nasze drogi się rozeszły. Ale syn postanowił, że woli mieszkać ze mną, niż z matką. Chociaż mam z nią bardzo dobre relacje.
Obecnie jestem od ponad roku z kobietą, która jest matką 12 latka. I to też nie stanowi jakiegoś problemu.
Naprawdę da się takie relacje ułożyć, jeśli się tylko chce. 5 lat to jest taki wiek, gdzie do dziecka jest łatwo dotrzeć. Gdyby miał nastolatkę to byłoby znacznie gorzej. A tu ? Wystarczy, że polubisz to dziecko i mu to okażesz. Ono odpłaci Ci tym samym.

6 Ostatnio edytowany przez ulle (2023-03-03 21:12:37)

Odp: Mężczyzna z dzieckiem i ja

Dziecko jest niego co drugi tydzień na pięć dni i ma pięć lat. Zapewne chodzi do przedszkola.
Jeśli zamieszkasz z tym facetem czeka Was poranne wstawanie i prowadzenie dziecka do przedszkola. Oczywiście może robić to ojciec, a Ty możesz pozostać w łóżku, jednak średnio wyobrażam sobie, żebyś mogła tak się zachowywać.
Patrząc więc realnie będziesz wstawała i pomagała przygotować dziecko do wyjścia z domu. Do tego doliczyc trzeba nakarmienie dziecka, bo głodnego przecież nie odstawicue do przedszkola oraz pokonywanie jego uporu albo kaprysów, bo liczyć na to, że dziecko samo z siebie zachowa się idealnie byłoby głupota.
Takie poranki, a będzie ich piec co tydzień będą czasem jednym wielkim piekłem. Zanim wszyscy wyjdziecie będziecie umordowani i często zwyczajnie będziecie na siebie wściekli.
Takie dziecko w domu to nie manekin, że gdzie je postawisz tam będzie stało. Będzie biegało po domu, piszczało i się darlo.
Po domu będą walały się zabawki - pisze o tym, bo mieszkam z dwójką małych dzieci, a jestem uczulona na zabawki walające się wszędzie. Są w we wszystkich pokojach, w łazienkach, w ubikacjach, są po prostu wszędzie, a zbieranie ich to syzyfowa praca.
Oddzielna kwestią jest też gotowanie. Non stop stoisz przy garach bez gwarancji czy dziecko cokolwiek zje. Cały wysiłek bywa więc na darmo.
O praniu nawet nie wspomnę i jeszcze trzeba trzymać nerwy na wodzy, żeby czegoś w nerwach nie palnac albo nie przestraszyć dziecka, które oczywiście będzie darlo się wniebogłosy i natychmiast poleci do ojca na skargę.
Jeśli widzisz siebie w czymś takim, to ciągnij dalej te znajomość.
Jeśli jednak nie, to odzaluj faceta i po prostu się wycofaj.

7

Odp: Mężczyzna z dzieckiem i ja
ulle napisał/a:

Dziecko jest niego co drugi tydzień na pięć dni i ma pięć lat. Zapewne chodzi do przedszkola.
Jeśli zamieszkasz z tym facetem czeka Was poranne wstawanie i prowadzenie dziecka do przedszkola. Oczywiście może robić to ojciec, a Ty możesz pozostać w łóżku, jednak średnio wyobrażam sobie, żebyś mogła tak się zachowywać.
Patrząc więc realnie będziesz wstawała i pomagała przygotować dziecko do wyjścia z domu. Do tego doliczyc trzeba nakarmienie dziecka oraz pokonywanie jego uporu albo kaprysów, bo liczyć na to, że dziecko samo z siebie zachowa się idealnie byłoby głupota.
Takie poranki, a będzie ich piec co tydzień będą czasem jednym wielkim piekłem. Zanim wszyscy wyjdziecie będziecie umordowani i często zwyczajnie będziecie na siebie wściekli.
Takie dziecko w domu to nie manekin, że gdzie je postawisz tam będzie stało.
Po domu będą walały się zabawki - pisze o tym, bo mieszkam z dwójką małych dzieci, a jestem uczulona na zabawki walające się wszędzie. Są w we wszystkich pokojach, w łazienkach, w ubikacjach, są po prostu wszędzie, a zbieranie ich to syzyfowa praca.
Oddzielna kwestią jest też gotowanie. Non stop stoisz przy garach bez gwarancji czy dziecko cokolwiek zje. Cały wysiłek bywa więc na darmo.
O praniu nawet nie wspomnę i jeszcze trzeba trzymać nerwy na wodzy, żeby czegoś w nerwach nie palnac albo nie przestraszyć dziecka, które oczywiście będzie darlo się wniebogłosy i natychmiast poleci do ojca na skargę.
Jeśli widzisz siebie w czymś takim, to ciągnij dalej te znajomość.
Jeśli jednak nie, to odzaluj faceta i po prostu się wycofaj.

Kolejna fatalistka big_smile Zróbcie sobie klub we dwie.

8

Odp: Mężczyzna z dzieckiem i ja

Ciekawie  sie ułożył temat.
Misinx poznał byłą żonę gdy syn miał 5 lat.
Ja też poznałem swoja  żonę gdy syn miał 5lat, tez go przysposobiłem.
I autorka spotyka faceta z 5 letnim dzieckiem
smile

Więc powiem Ci jak to ja widzę.
Masz nieprzepracowane traumy.
Podejrzewam, że juz w domu rodzinnym nie dawano ci poczucia akceptacji i miłości.
Potem jak sama piszesz usilnie szukałaś tego w relacjach z facetami.
Jakieś problemy z zbyt surowym ojcem?
I teraz boisz sie, że z racji posiadania dziecka przez tego faceta, ty nigdy tak naprawdę nie będziesz kochana, zawsze będziesz gdzieś na bocznym torze.
Tak usilnie sie skupiłaś na tym aspekcie, że zapomniałaś o prozie życia.
I nie, nie jest "bardziej emocjonalna" masz problemy z emocionami

Wiadomo, miłość fajna rzecz.
A pomyślałaś ty w ogóle jak by miała wyglądać wasza sytuacja mieszkaniowa?
Czy chciałabyś dziecko z nim?
Czy w przypadku pojawienia sie waszego dziecka, nie byłabyś zazdrosna o jego pierworodnego?
Rozumiesz,ze nawet w przypadku opieki naprzemiennej, to to dziecko spędza z wami cały tydzień, wiec ty musisz wejść w buty matki, nie macochy która po prostu toleruje że "obce" dziecko chodzi po jej domu.
Tylko matki, która postrzega tego chłopca jako członka rodziny, o którego tez należy dbać,troszczyć sie, i dac mu poczucie miłości.

Bo czytając to co piszesz, to widze że z tego dziecka uczyniłaś sobie rywala, o ile nie wroga.

9

Odp: Mężczyzna z dzieckiem i ja
Misinx napisał/a:
ulle napisał/a:

Dziecko jest niego co drugi tydzień na pięć dni i ma pięć lat. Zapewne chodzi do przedszkola.
Jeśli zamieszkasz z tym facetem czeka Was poranne wstawanie i prowadzenie dziecka do przedszkola. Oczywiście może robić to ojciec, a Ty możesz pozostać w łóżku, jednak średnio wyobrażam sobie, żebyś mogła tak się zachowywać.
Patrząc więc realnie będziesz wstawała i pomagała przygotować dziecko do wyjścia z domu. Do tego doliczyc trzeba nakarmienie dziecka oraz pokonywanie jego uporu albo kaprysów, bo liczyć na to, że dziecko samo z siebie zachowa się idealnie byłoby głupota.
Takie poranki, a będzie ich piec co tydzień będą czasem jednym wielkim piekłem. Zanim wszyscy wyjdziecie będziecie umordowani i często zwyczajnie będziecie na siebie wściekli.
Takie dziecko w domu to nie manekin, że gdzie je postawisz tam będzie stało.
Po domu będą walały się zabawki - pisze o tym, bo mieszkam z dwójką małych dzieci, a jestem uczulona na zabawki walające się wszędzie. Są w we wszystkich pokojach, w łazienkach, w ubikacjach, są po prostu wszędzie, a zbieranie ich to syzyfowa praca.
Oddzielna kwestią jest też gotowanie. Non stop stoisz przy garach bez gwarancji czy dziecko cokolwiek zje. Cały wysiłek bywa więc na darmo.
O praniu nawet nie wspomnę i jeszcze trzeba trzymać nerwy na wodzy, żeby czegoś w nerwach nie palnac albo nie przestraszyć dziecka, które oczywiście będzie darlo się wniebogłosy i natychmiast poleci do ojca na skargę.
Jeśli widzisz siebie w czymś takim, to ciągnij dalej te znajomość.
Jeśli jednak nie, to odzaluj faceta i po prostu się wycofaj.

Kolejna fatalistka big_smile Zróbcie sobie klub we dwie.

Nie rozumiem takich prostackich komentarzy. Każdy ma jakieś doświadczenia, każdy może je tutaj przedstawić.
Szanuje każdą opinie i proszę przestań oceniać. Twoje zdanie jest wartościowe, fajnie ze je tutaj napisałeś - o to prosiłam. Ale nie krytykuj kogos za inny punkt widzenia

10

Odp: Mężczyzna z dzieckiem i ja
Szeptuch napisał/a:

Ciekawie  sie ułożył temat.
Misinx poznał byłą żonę gdy syn miał 5 lat.
Ja też poznałem swoja  żonę gdy syn miał 5lat, tez go przysposobiłem.
I autorka spotyka faceta z 5 letnim dzieckiem
smile

Więc powiem Ci jak to ja widzę.
Masz nieprzepracowane traumy.
Podejrzewam, że juz w domu rodzinnym nie dawano ci poczucia akceptacji i miłości.
Potem jak sama piszesz usilnie szukałaś tego w relacjach z facetami.
Jakieś problemy z zbyt surowym ojcem?
I teraz boisz sie, że z racji posiadania dziecka przez tego faceta, ty nigdy tak naprawdę nie będziesz kochana, zawsze będziesz gdzieś na bocznym torze.
Tak usilnie sie skupiłaś na tym aspekcie, że zapomniałaś o prozie życia.
I nie, nie jest "bardziej emocjonalna" masz problemy z emocionami

Wiadomo, miłość fajna rzecz.
A pomyślałaś ty w ogóle jak by miała wyglądać wasza sytuacja mieszkaniowa?
Czy chciałabyś dziecko z nim?
Czy w przypadku pojawienia sie waszego dziecka, nie byłabyś zazdrosna o jego pierworodnego?
Rozumiesz,ze nawet w przypadku opieki naprzemiennej, to to dziecko spędza z wami cały tydzień, wiec ty musisz wejść w buty matki, nie macochy która po prostu toleruje że "obce" dziecko chodzi po jej domu.
Tylko matki, która postrzega tego chłopca jako członka rodziny, o którego tez należy dbać,troszczyć sie, i dac mu poczucie miłości.

Bo czytając to co piszesz, to widze że z tego dziecka uczyniłaś sobie rywala, o ile nie wroga.

Dobre spostrzeżenie - dziecko występuje tu jako rywal, a nie jako członek rodziny.
Autorka nie ma zielonego pojęcia jak wygląda związek z człowiekiem, który posiada dziecko z poprzedniego związku.

11

Odp: Mężczyzna z dzieckiem i ja
ulle napisał/a:
Szeptuch napisał/a:

Ciekawie  sie ułożył temat.
Misinx poznał byłą żonę gdy syn miał 5 lat.
Ja też poznałem swoja  żonę gdy syn miał 5lat, tez go przysposobiłem.
I autorka spotyka faceta z 5 letnim dzieckiem
smile

Więc powiem Ci jak to ja widzę.
Masz nieprzepracowane traumy.
Podejrzewam, że juz w domu rodzinnym nie dawano ci poczucia akceptacji i miłości.
Potem jak sama piszesz usilnie szukałaś tego w relacjach z facetami.
Jakieś problemy z zbyt surowym ojcem?
I teraz boisz sie, że z racji posiadania dziecka przez tego faceta, ty nigdy tak naprawdę nie będziesz kochana, zawsze będziesz gdzieś na bocznym torze.
Tak usilnie sie skupiłaś na tym aspekcie, że zapomniałaś o prozie życia.
I nie, nie jest "bardziej emocjonalna" masz problemy z emocionami

Wiadomo, miłość fajna rzecz.
A pomyślałaś ty w ogóle jak by miała wyglądać wasza sytuacja mieszkaniowa?
Czy chciałabyś dziecko z nim?
Czy w przypadku pojawienia sie waszego dziecka, nie byłabyś zazdrosna o jego pierworodnego?
Rozumiesz,ze nawet w przypadku opieki naprzemiennej, to to dziecko spędza z wami cały tydzień, wiec ty musisz wejść w buty matki, nie macochy która po prostu toleruje że "obce" dziecko chodzi po jej domu.
Tylko matki, która postrzega tego chłopca jako członka rodziny, o którego tez należy dbać,troszczyć sie, i dac mu poczucie miłości.

Bo czytając to co piszesz, to widze że z tego dziecka uczyniłaś sobie rywala, o ile nie wroga.

Dobre spostrzeżenie - dziecko występuje tu jako rywal, a nie jako członek rodziny.
Autorka nie ma zielonego pojęcia jak wygląda związek z człowiekiem, który posiada dziecko z poprzedniego związku.

Gdybym rozumiała nie prosiłabym o opinie czyli „pomoc”……….

12

Odp: Mężczyzna z dzieckiem i ja
independent_01 napisał/a:
Misinx napisał/a:
ulle napisał/a:

Dziecko jest niego co drugi tydzień na pięć dni i ma pięć lat. Zapewne chodzi do przedszkola.
Jeśli zamieszkasz z tym facetem czeka Was poranne wstawanie i prowadzenie dziecka do przedszkola. Oczywiście może robić to ojciec, a Ty możesz pozostać w łóżku, jednak średnio wyobrażam sobie, żebyś mogła tak się zachowywać.
Patrząc więc realnie będziesz wstawała i pomagała przygotować dziecko do wyjścia z domu. Do tego doliczyc trzeba nakarmienie dziecka oraz pokonywanie jego uporu albo kaprysów, bo liczyć na to, że dziecko samo z siebie zachowa się idealnie byłoby głupota.
Takie poranki, a będzie ich piec co tydzień będą czasem jednym wielkim piekłem. Zanim wszyscy wyjdziecie będziecie umordowani i często zwyczajnie będziecie na siebie wściekli.
Takie dziecko w domu to nie manekin, że gdzie je postawisz tam będzie stało.
Po domu będą walały się zabawki - pisze o tym, bo mieszkam z dwójką małych dzieci, a jestem uczulona na zabawki walające się wszędzie. Są w we wszystkich pokojach, w łazienkach, w ubikacjach, są po prostu wszędzie, a zbieranie ich to syzyfowa praca.
Oddzielna kwestią jest też gotowanie. Non stop stoisz przy garach bez gwarancji czy dziecko cokolwiek zje. Cały wysiłek bywa więc na darmo.
O praniu nawet nie wspomnę i jeszcze trzeba trzymać nerwy na wodzy, żeby czegoś w nerwach nie palnac albo nie przestraszyć dziecka, które oczywiście będzie darlo się wniebogłosy i natychmiast poleci do ojca na skargę.
Jeśli widzisz siebie w czymś takim, to ciągnij dalej te znajomość.
Jeśli jednak nie, to odzaluj faceta i po prostu się wycofaj.

Kolejna fatalistka big_smile Zróbcie sobie klub we dwie.


Nie rozumiem takich prostackich komentarzy. Każdy ma jakieś doświadczenia, każdy może je tutaj przedstawić.
Szanuje każdą opinie i proszę przestań oceniać. Twoje zdanie jest wartościowe, fajnie ze je tutaj napisałeś - o to prosiłam. Ale nie krytykuj kogos za inny punkt widzenia

To nie jest opis własnego doświadczenia, tylko raczej uprzedzenia. Wizji. Pesymistycznej wizji. Ty natomiast kompletnie mało napisałaś o całym kontekście tej sytuacji. Bo od tego w dużej mierze zależy to jak mogłaby się ułożyć wasza relacja. Jak Ci dziecko przeszkadza, to od tego zacznijmy i na tym skończmy. Nie każdy musi wchodzić w relację z kimś z dzieckiem. Ale wejście w taką relację nie oznacza z automatu, że będzie trudniej. Każdy przypadek jest inny.

13

Odp: Mężczyzna z dzieckiem i ja

Przykro mi, ze na tym forum są nieliczne, konstruktywne odpowiedzi bez oceniania. Krytyka kogoś jest dla was budująca? Ludzie, ja proszę o wymianę doświadczeń (czytanie ze zrozumieniem), a nie uszczypliwe dygresje dot. Mojej dojrzałości. Nie Wam to oceniać, nie znacie mnie aż tak dobrze 

14 Ostatnio edytowany przez Misinx (2023-03-03 21:29:18)

Odp: Mężczyzna z dzieckiem i ja
independent_01 napisał/a:
ulle napisał/a:
Szeptuch napisał/a:

Ciekawie  sie ułożył temat.
Misinx poznał byłą żonę gdy syn miał 5 lat.
Ja też poznałem swoja  żonę gdy syn miał 5lat, tez go przysposobiłem.
I autorka spotyka faceta z 5 letnim dzieckiem
smile

Więc powiem Ci jak to ja widzę.
Masz nieprzepracowane traumy.
Podejrzewam, że juz w domu rodzinnym nie dawano ci poczucia akceptacji i miłości.
Potem jak sama piszesz usilnie szukałaś tego w relacjach z facetami.
Jakieś problemy z zbyt surowym ojcem?
I teraz boisz sie, że z racji posiadania dziecka przez tego faceta, ty nigdy tak naprawdę nie będziesz kochana, zawsze będziesz gdzieś na bocznym torze.
Tak usilnie sie skupiłaś na tym aspekcie, że zapomniałaś o prozie życia.
I nie, nie jest "bardziej emocjonalna" masz problemy z emocionami

Wiadomo, miłość fajna rzecz.
A pomyślałaś ty w ogóle jak by miała wyglądać wasza sytuacja mieszkaniowa?
Czy chciałabyś dziecko z nim?
Czy w przypadku pojawienia sie waszego dziecka, nie byłabyś zazdrosna o jego pierworodnego?
Rozumiesz,ze nawet w przypadku opieki naprzemiennej, to to dziecko spędza z wami cały tydzień, wiec ty musisz wejść w buty matki, nie macochy która po prostu toleruje że "obce" dziecko chodzi po jej domu.
Tylko matki, która postrzega tego chłopca jako członka rodziny, o którego tez należy dbać,troszczyć sie, i dac mu poczucie miłości.

Bo czytając to co piszesz, to widze że z tego dziecka uczyniłaś sobie rywala, o ile nie wroga.

Dobre spostrzeżenie - dziecko występuje tu jako rywal, a nie jako członek rodziny.
Autorka nie ma zielonego pojęcia jak wygląda związek z człowiekiem, który posiada dziecko z poprzedniego związku.

Gdybym rozumiała nie prosiłabym o opinie czyli „pomoc”……….

To nie jest wbrew pozorom fizyka kwantowa. Ja nie miałem żadnego doświadczenia z dziećmi. Działałem instynktownie. Po prostu wiedziałem, że wchodząc w relację z kobietą nie mogę dziecka traktować jak niewidzialnego. Przy spotkaniach zawsze o nim pamiętałem. Starałem się zapamiętać co lubi, o czym marzy. I to wszystko. Naprawdę poza przypadkami skrajnymi to 5 letnie dziecko jest proste w "obsłudze". To nie dziecko Ci może sprawiać problem tylko jego matka. I na relację faceta z jego matką był zwrócił większą uwagę. A nie na dziecko.

independent_01 napisał/a:

Przykro mi, ze na tym forum są nieliczne, konstruktywne odpowiedzi bez oceniania. Krytyka kogoś jest dla was budująca? Ludzie, ja proszę o wymianę doświadczeń (czytanie ze zrozumieniem), a nie uszczypliwe dygresje dot. Mojej dojrzałości. Nie Wam to oceniać, nie znacie mnie aż tak dobrze

Sorry, ale to w jaki sposób opisałaś problem stawia Ciebie w pewnym świetle. Bycie niedojrzałym do pewnych spraw, to nie jest zbrodnia. Każdy w jakimś etapie życia był do czegoś niedojrzały. Są tacy, co całe życie są.
Nawet nie napisałaś w jakim oboje jesteście wieku.

15

Odp: Mężczyzna z dzieckiem i ja
Misinx napisał/a:
independent_01 napisał/a:
ulle napisał/a:

Dobre spostrzeżenie - dziecko występuje tu jako rywal, a nie jako członek rodziny.
Autorka nie ma zielonego pojęcia jak wygląda związek z człowiekiem, który posiada dziecko z poprzedniego związku.

Gdybym rozumiała nie prosiłabym o opinie czyli „pomoc”……….

To nie jest wbrew pozorom fizyka kwantowa. Ja nie miałem żadnego doświadczenia z dziećmi. Działałem instynktownie. Po prostu wiedziałem, że wchodząc w relację z kobietą nie mogę dziecka traktować jak niewidzialnego. Przy spotkaniach zawsze o nim pamiętałem. Starałem się zapamiętać co lubi, o czym marzy. I to wszystko. Naprawdę poza przypadkami skrajnymi to 5 letnie dziecko jest proste w "obsłudze". To nie dziecko Ci może sprawiać problem tylko jego matka. I na relację faceta z jego matką był zwrócił większą uwagę. A nie na dziecko.

Dziękuje, zaangażowałeś się w ten temat i doceniam to, ze dzielisz się swoimi doświadczeniami. To pozwala mi spojrzeć trochę inaczej na sytuacje

16

Odp: Mężczyzna z dzieckiem i ja

Jeśli nie widzisz się w takim związku to zrezygnuj, nie każdy ma predyspozycje do takiej relacji.
I tu najmniej ważne jest miejsce w szeregu  czego się obawiasz, bo nie ma porównania, ale życie na co dzień z tym dzieckiem, umiejętność porozumienia, wyrozumiałość, a musiałabyś pokochać to dziecko, żeby móc dobrze się czuć mieszkając wspólnie, nie mówiąc, że mogły by Cię wkurzać jego metody wychowawcze.
Z Twoim nastawienie nie widzę tego...

17

Odp: Mężczyzna z dzieckiem i ja
wieka napisał/a:

Jeśli nie widzisz się w takim związku to zrezygnuj, nie każdy ma predyspozycje do takiej relacji.
I tu najmniej ważne jest miejsce w szeregu  czego się obawiasz, bo nie ma porównania, ale życie na co dzień z tym dzieckiem, umiejętność porozumienia, wyrozumiałość, a musiałabyś pokochać to dziecko, żeby móc dobrze się czuć mieszkając wspólnie, nie mówiąc, że mogły by Cię wkurzać jego metody wychowawcze.
Z Twoim nastawienie nie widzę tego...

Bzdura nr 1: "musiałabyś pokochać to dziecko". Nie musisz. Całkowicie wystarczy, że będziesz je lubić. Tylko tyle i aż tyle. Kolejna sprawa: dziecko będzie mieszkać z matką. Z Wami, o ile będą jacyś Wy, będzie tylko czasem pomieszkiwać. Następna sprawa: Wychowaniem dziecka zajmują się rodzice. Chyba, że oni sami dadzą Ci przyzwolenie, że też masz to robić. Jeśli nie, będziesz na zasadzie "fajnej cioci". Tylko tyle i aż tyle.

18

Odp: Mężczyzna z dzieckiem i ja

Autorko, jeśli jesteś młoda, chcesz mieć własną rodzinę, dzieci, to nie pakuj się w bycie macochą. Idealistki powyżej piszą, że dziecko to dziecko, inna miłość, ale czas niestety ten sam. Przerobiłam kilkumiesięczny związek z ojcem dwójki maluchów, również w podobnym trybie wychowawczym. Ponieważ ja miałam dziecko już starsze, względnie samodzielne, to ja musiałam być osobą w 100% dopasowującą mój harmonogram życia do tego faceta, do jego dzieci, nawet do jego ex żony, bo jak jej coś wypadało i po prostu przywoziła ojcu dzieci to słyszałam od niego: no co miałem zrobić, własnych dzieci nie przyjąć, skoro ich mama musi wyjechać? Nasze plany były mniej ważne, można było odwołać wyjazdy czy imprezę urodzinową, bo ja - dorosła, przecież zrozumiem. Rozumiałam, a jakże, a potem się wymiksowałam. To był dobry, miły człowiek, ale byliśmy na zupełnie innych etapach i po prostu się nie dopasowaliśmy.

19

Odp: Mężczyzna z dzieckiem i ja
independent_01 napisał/a:

Zakochałam w kimś dla kogo zawsze będę na „drugim planie”.

Wbrew temu co tu niektóre próbują Ci wmówić będzie właśnie tak jak piszesz. Własne dziecko zawsze będzie ważniejsze niż obca baba. Przeczytaj sobie wątki panów rozwodników z dziećmi. Wprost to piszą. I jeszcze, że z nową kobietą nie zamierzają brać jakichkolwiek ślubów, bo cały majątek mają odziedziczyć dzieci. Serio chcesz się w coś takiego pakować? Nie chcesz mieć swojej rodziny?

20 Ostatnio edytowany przez twojeslowo (2023-03-04 09:30:13)

Odp: Mężczyzna z dzieckiem i ja
independent_01 napisał/a:

I wtedy zrozumiałam, że zakochałam się. Zakochałam w kimś dla kogo zawsze będę na „drugim planie”.  Ze za wszelką cenę chciałam uciec od związków, w których czułam się niewystarczająca  i nie dostawałam miłości i nie czułam się kochana, a tymczasem kocham się w facecie, dla którego moje potrzeby nigdy nie będą najważniejsze. Ba! To ja muszę być tą, która będzie kochała na tyle mocno, żeby zaakceptować to wszystko i nie oszaleć.

Codziennie czytam miliony artykułów jak wygląda takie życie… „Nie matkuj temu dziecku, nie stawiaj ultimatum, pamiętaj, że on chce być ojcem i być odpowiedzialny, a dziecko nie jest niczemu winne i ma prawo Cię nienawidzić”. Mam wrażenie, że zapamiętuje to wszystko niczym notatki na studia, żeby w razie potrzeby umieć zastosować, żeby mu zaimponować, że jednak jestem dojrzała, że potrafię, że dam radę, że nie będę histeryczką i zaakceptuje ten cały stan rzeczy…

Jednak to tylko teoria. Nie poznałam tego dziecka, spotykamy się wtedy kiedy go nie ma. Ale od kilku dni chodzę strasznie struta, ciągle płaczę, nie potrafię zadecydować czego chcę, co czuję. Z jednej strony nie chcę  rezygnować  z niego, uważam, że to świetny facet, ale z drugiej nieubłagalnie nadchodzi moment zderzenia się z prawdziwą rzeczywistością i nie wiem czy podołam.
Nie wiem czym się kierować, z jednej strony pragnę uwagi i miłości, z drugiej on jest człowiekiem, z którym chcę być. Z nim, nie wiem czy z jego dzieckiem, a to niestety nieoderwalne ogniwo. Wiem, że jemu także na mnie zależy, czuje to i widzę. Ale czy to wystarczy?
Jeśli ktoś ma podobne doświadczenia z chęcią przeczytam takie historie. Może pomogą mi ukierunkować myśli, niestety nie mam już innego pomysłu, żeby sobie pomóc…

Autorko, ale po co te dramy. Jeśli rola Cię przerasta, to po po prostu zrezygnuj. Przecież wiedziałaś, że ona ma dziecko i jak wygląda opieka. Z Twojego opisu wynika, że nie jesteś w tej chwili dojrzała do tego typu relacji i to jest OK. Idź dalej.

21

Odp: Mężczyzna z dzieckiem i ja

Autorko,
dziecko dla ciebie jest przeszkodą, a nawet go nie poznałaś.
Wchodząc w ten związek będziesz musiała się nim zajmować, opiekować, wychowywać, a nawet na nie łożyć.
Zostaniesz macochą, z tym idzie odpowiedzialność, problemy, koszty.

Nie masz bladego pojęcia w co chcesz wejść. Nawet jeśli wcześniej opiekowałaś się dziećmi, to nie znaczy, że w związku będzie tak samo.
Tam będziesz miała dziecko przez 5 dni w tygodniu.

Ktoś wyżej napisał, że jesteś niedojrzała.
Tak, jesteś.
Nie przemyślałaś żadnych konsekwencji, bo jedyne czego się obawiasz to to, że nie będziesz dla faceta najważniejsza smile smile smile

22

Odp: Mężczyzna z dzieckiem i ja
M!ri napisał/a:

Wbrew temu co tu niektóre próbują Ci wmówić będzie właśnie tak jak piszesz. Własne dziecko zawsze będzie ważniejsze niż obca baba. Przeczytaj sobie wątki panów rozwodników z dziećmi. Wprost to piszą. I jeszcze, że z nową kobietą nie zamierzają brać jakichkolwiek ślubów, bo cały majątek mają odziedziczyć dzieci. Serio chcesz się w coś takiego pakować? Nie chcesz mieć swojej rodziny?

Właśnie napisałaś, dlaczego mężczyźni nie chcą samotnych matek.

23

Odp: Mężczyzna z dzieckiem i ja
Farmer napisał/a:
M!ri napisał/a:

Wbrew temu co tu niektóre próbują Ci wmówić będzie właśnie tak jak piszesz. Własne dziecko zawsze będzie ważniejsze niż obca baba. Przeczytaj sobie wątki panów rozwodników z dziećmi. Wprost to piszą. I jeszcze, że z nową kobietą nie zamierzają brać jakichkolwiek ślubów, bo cały majątek mają odziedziczyć dzieci. Serio chcesz się w coś takiego pakować? Nie chcesz mieć swojej rodziny?

Właśnie napisałaś, dlaczego mężczyźni nie chcą samotnych matek.

Bo to działa w obie strony. A nawet to kobiety są bardziej terytorialne i mniej skłonne zaakceptować nawet najmniejszą konieczność dzielenia się samcem i jego zasobami.

24

Odp: Mężczyzna z dzieckiem i ja
M!ri napisał/a:

A nawet to kobiety są bardziej terytorialne i mniej skłonne zaakceptować nawet najmniejszą konieczność dzielenia się samcem i jego zasobami.

Oho M!ri połknęła Red Pilla. smile

25 Ostatnio edytowany przez Kasssja (2023-03-04 11:04:39)

Odp: Mężczyzna z dzieckiem i ja
Farmer napisał/a:

Właśnie napisałaś, dlaczego mężczyźni nie chcą samotnych matek.

A kobiety samotnych/naprzemiennych ojców. Ale to żadna nowość, żadne odkrycie, że takie związki są DUŻO trudniejsze, bo jest w nich więcej osób. Dochodzą też obowiązki i poświęcenia, na które zasadniczo nie ma się ochoty na etapie zakochiwania się, poznawania, rozpoczynania wspólnego z kimś życia. W naturalnym rytmie życia dzieci przychodzą później, gdy para do tego dojrzeje, nacieszy się tylko sobą, a tutaj jest to podane na tacy praktycznie od pierwszych chwil, nawet jeśli te dzieci są początkowo tylko "w tle", nie uczestniczą w randkach, nie poznaje się ich. Ale nieustanie są w opowieściach, mają gigantyczny wpływ na plany i spotkania nowej pary, a gdy dochodzi do poznania, właściwie nie ma się naturalnej możliwości subiektywnego decydowania: lubię lub nie polubię. No nie, masz polubić i tyle, bo inaczej związek się sypnie. A cudze dzieci polubić jest... no wiadomo, niełatwo. Ze swoimi bywa ciężko, a co dopiero cudzymi, a macocha i ojczym nie mają nawet prawa decydować o metodach wychowawczych. Mają tylko być, pomagać ukochanemu, odciążać gdy jest przeciążony, opiekować się, gotować, kupować, dbać jak o własne nie mając żadnych praw, a jedynie obowiązki. No nic dziwnego, że nie jest to opcja premiowana w randkowaniu wink)

26

Odp: Mężczyzna z dzieckiem i ja
Kasssja napisał/a:
Farmer napisał/a:

Właśnie napisałaś, dlaczego mężczyźni nie chcą samotnych matek.

A kobiety samotnych/naprzemiennych ojców. Ale to żadna nowość, żadne odkrycie, że takie związki są DUŻO trudniejsze, bo jest w nich więcej osób. Dochodzą też obowiązki i poświęcenia, na które zasadniczo nie ma się ochoty na etapie zakochiwania się, poznawania, rozpoczynania wspólnego z kimś życia. W naturalnym rytmie życia dzieci przychodzą później, gdy para do tego dojrzeje, nacieszy się tylko sobą, a tutaj jest to podane na tacy praktycznie od pierwszych chwil, nawet jeśli te dzieci są początkowo tylko "w tle", nie uczestniczą w randkach, nie poznaje się ich. Ale nieustanie są w opowieściach, mają gigantyczny wpływ na plany i spotkania nowej pary, a gdy dochodzi do poznania, właściwie nie ma się naturalnej możliwości subiektywnego decydowania: lubię lub nie polubię. No nie, masz polubić i tyle, bo inaczej związek się sypnie. A cudze dzieci polubić jest... no wiadomo, niełatwo. Ze swoimi bywa ciężko, a co dopiero cudzymi, a macocha i ojczym nie mają nawet prawa decydować o metodach wychowawczych. Mają tylko być, pomagać ukochanemu, odciążać gdy jest przeciążony, opiekować się, gotować, kupować, dbać jak o własne nie mając żadnych praw, a jedynie obowiązki. No nic dziwnego, że nie jest to opcja premiowana w randkowaniu wink)

@Kasssja - ale w pewnym wieku, bagaż w postaci dzieci to normalna sprawa, a to co opisujesz, że trzeba brać na siebie nie swoje obowiązki, to też nie musi tak być. Ja, kiedy poznawałam obecnego męża, wiedziałam od razu, że ma dwójkę dzieci - 15 i 10 lat i wszystko dało się poukładać. Dzieci były co drugi weekend u taty, czasami też raz w tygodniu lub w innej konfiguracji, jeśli ex-żonie coś nie pasowało lub musiała wyjechać (np. my jej kibicowaliśmy jak poznała kogoś, więc spoko, mogła na weekend wyjechać z nim odpocząć big_smile). Ja miałam swoje życie, nasz związek rozwijał się tak jak powinien równoległym torem, nikt nikomu nie ustawiał życia, ja te dzieci zawsze akceptowałam, zgrywaliśmy się, tylko dbaliśmy o to, żeby u nas było OK, ale też mój mąż nigdy nie dał mi odczuć, że jestem mniej ważna, ale też nie traktował dzieci jako balastu czy przeszkody, aby stworzyć nową rodzinę itp. Później, jak już się pobraliśmy i zamieszkaliśmy razem, to trzeba było na nowo poukładać sprawy finansowo-logistyczne, i np. ja przeprowadzałam się do jego miasta. U autorki może być trudniej, bo to 5 latek, opieka i wychowanie full time praktycznie przez jej partnera. Jak ona widzi, że to nie dla niej lub też partner nie informuje, że chce z nią w przyszłości założyć własną rodzinę z dziećmi, to niech lepiej się z tego wycofa.

27

Odp: Mężczyzna z dzieckiem i ja
M!ri napisał/a:
Farmer napisał/a:
M!ri napisał/a:

Wbrew temu co tu niektóre próbują Ci wmówić będzie właśnie tak jak piszesz. Własne dziecko zawsze będzie ważniejsze niż obca baba. Przeczytaj sobie wątki panów rozwodników z dziećmi. Wprost to piszą. I jeszcze, że z nową kobietą nie zamierzają brać jakichkolwiek ślubów, bo cały majątek mają odziedziczyć dzieci. Serio chcesz się w coś takiego pakować? Nie chcesz mieć swojej rodziny?

Właśnie napisałaś, dlaczego mężczyźni nie chcą samotnych matek.

Bo to działa w obie strony. A nawet to kobiety są bardziej terytorialne i mniej skłonne zaakceptować nawet najmniejszą konieczność dzielenia się samcem i jego zasobami.

Yeah!
https://www.cosmopolitan.com/lifestyle/ … oud-of-it/

28

Odp: Mężczyzna z dzieckiem i ja
twojeslowo napisał/a:

[

@Kasssja - ale w pewnym wieku, bagaż w postaci dzieci to normalna sprawa, a to co opisujesz, że trzeba brać na siebie nie swoje obowiązki, to też nie musi tak być. Ja, kiedy poznawałam obecnego męża, wiedziałam od razu, że ma dwójkę dzieci - 15 i 10 lat i wszystko dało się poukładać. Dzieci były co drugi weekend u taty, czasami też raz w tygodniu lub w innej konfiguracji, jeśli ex-żonie coś nie pasowało lub musiała wyjechać (np. my jej kibicowaliśmy jak poznała kogoś, więc spoko, mogła na weekend wyjechać z nim odpocząć big_smile). Ja miałam swoje życie, nasz związek rozwijał się tak jak powinien równoległym torem, nikt nikomu nie ustawiał życia, ja te dzieci zawsze akceptowałam, zgrywaliśmy się, tylko dbaliśmy o to, żeby u nas było OK, ale też mój mąż nigdy nie dał mi odczuć, że jestem mniej ważna, ale też nie traktował dzieci jako balastu czy przeszkody, aby stworzyć nową rodzinę itp. Później, jak już się pobraliśmy i zamieszkaliśmy razem, to trzeba było na nowo poukładać sprawy finansowo-logistyczne, i np. ja przeprowadzałam się do jego miasta. U autorki może być trudniej, bo to 5 latek, opieka i wychowanie full time praktycznie przez jej partnera. Jak ona widzi, że to nie dla niej lub też partner nie informuje, że chce z nią w przyszłości założyć własną rodzinę z dziećmi, to niech lepiej się z tego wycofa.

Dlatego wymieniłam tylko samotnych ojców i naprzemiennych, a nie weekendowych. To zupełnie inny styl relacji - z dzieckiem non stop a dzieckiem od święta. No i inaczej z nastolatkami, a inaczej z drobiazgiem. Mój ex miał maluszki przedszkolno-wczesnoszkolne, one uczestniczyły w naszym życiu od pierwszych chwil po poznaniu się, bo po prostu nie było innej opcji. Takie małe to ani w domu samo nie zostanie, bo tata/mama ma randkę, ani na weekend nie wyjedziesz, jeśli babcie daleko. A wy mieliście dzieci 4 dni w miesiącu + sporadycznie pojedyncze dni. To inne życie.

29 Ostatnio edytowany przez twojeslowo (2023-03-04 12:02:00)

Odp: Mężczyzna z dzieckiem i ja
Kasssja napisał/a:

Dlatego wymieniłam tylko samotnych ojców i naprzemiennych, a nie weekendowych. To zupełnie inny styl relacji - z dzieckiem non stop a dzieckiem od święta. No i inaczej z nastolatkami, a inaczej z drobiazgiem. Mój ex miał maluszki przedszkolno-wczesnoszkolne, one uczestniczyły w naszym życiu od pierwszych chwil po poznaniu się, bo po prostu nie było innej opcji. Takie małe to ani w domu samo nie zostanie, bo tata/mama ma randkę, ani na weekend nie wyjedziesz, jeśli babcie daleko. A wy mieliście dzieci 4 dni w miesiącu + sporadycznie pojedyncze dni. To inne życie.

Noooo, w innej konfiguracji nie dałabym rady smile. W pierwszych latach życia dzieci, to na rodzicach spoczywa obowiązek opieki i wychowania dzieci, nie na ich nowych partnerach.

30

Odp: Mężczyzna z dzieckiem i ja
twojeslowo napisał/a:

Noooo, w innej konfiguracji nie dałabym rady smile. W pierwszych latach życia dzieci, to na rodzicach spoczywa obowiązek opieki i wychowania dzieci, nie na ich nowych partnerach.

Tak, ale tacy rodzice tez szukają miłości i wtedy partner albo się przekształci w takiego para-rodzica bez praw, ale z obowiązkami, albo związek się sypnie. Mówi się, że to wymaga dojrzałości i pewnie tak jest, ale ja jestem zdania, że przede wszystkim trzeba chcieć się dla drugiej osoby i jej dzieci poświęcić. Nie każdy dojrzały człowiek musi się poświęcać dla innych, dojrzałość to też umiejętność postawienia swoich potrzeb na pierwszym miejscu i kierowania swoim życiem w taki sposób, żeby była w nim równowaga. Moim zdaniem w związku z samotnym rodzicem maluchów równowagi być nie może, dojrzały człowiek nawet nie powinien jej oczekiwać i dlatego czasami lepiej odpuścić i się wycofać.

31

Odp: Mężczyzna z dzieckiem i ja
Kasssja napisał/a:
twojeslowo napisał/a:

Noooo, w innej konfiguracji nie dałabym rady smile. W pierwszych latach życia dzieci, to na rodzicach spoczywa obowiązek opieki i wychowania dzieci, nie na ich nowych partnerach.

Tak, ale tacy rodzice tez szukają miłości i wtedy partner albo się przekształci w takiego para-rodzica bez praw, ale z obowiązkami, albo związek się sypnie. Mówi się, że to wymaga dojrzałości i pewnie tak jest, ale ja jestem zdania, że przede wszystkim trzeba chcieć się dla drugiej osoby i jej dzieci poświęcić. Nie każdy dojrzały człowiek musi się poświęcać dla innych, dojrzałość to też umiejętność postawienia swoich potrzeb na pierwszym miejscu i kierowania swoim życiem w taki sposób, żeby była w nim równowaga. Moim zdaniem w związku z samotnym rodzicem maluchów równowagi być nie może, dojrzały człowiek nawet nie powinien jej oczekiwać i dlatego czasami lepiej odpuścić i się wycofać.

Dokładnie, dlatego ja już gdzieś pisałam, że aby randkować, trzeba być w dobrej kondycji, a to oznacza mieć czas, miejsce, fokus i kasę na nowego partnera. Samotna matka/ojciec z dziećmi, które nie są odchowane, nie są w stanie prowadzić relacji równorzędnie z nowym partnerem, bo to nie ten czas w życiu, jest dużo wspólnych tematów z ex dotyczących dzieci i to jest osią życia. Co innego jak drugi partner jest nieobecny. Wtedy myślę, że spokojnie można postawić pełną rodzinę na nowo, tak jak to opisują w tym wątku panowie @Szeptuch i @Misinx - swoją drogą muszą to być naprawdę w porządku goście i życzę im wspaniałego życia rodzinnego smile.

32

Odp: Mężczyzna z dzieckiem i ja
twojeslowo napisał/a:

Co innego jak drugi partner jest nieobecny. Wtedy myślę, że spokojnie można postawić pełną rodzinę na nowo, tak jak to opisują w tym wątku panowie @Szeptuch i @Misinx - swoją drogą muszą to być naprawdę w porządku goście i życzę im wspaniałego życia rodzinnego smile.

Ja również. Ale czy to całkiem co innego, tylko z powodu braku drugiego rodzica, to bym nie powiedziała. To nadal dzieci obce, niebiologiczne. Absolutnie nie każdy człowiek nadaje się na rodzica adopcyjnego i to tez nie jest kwestia dojrzałości lub jej braku. Po prostu jesteśmy różni, różne są nasze modele przywiązania. No i dzieci są różne - jestem pewna, że mogłabym w życiu trafić zarówno na partnera z dzieckiem, w którym zakochałabym się już na starcie, jak i z takim, którego nie byłabym w stanie zaakceptować. Zwłaszcza, gdyby miało już parę lat i było wychowane w sposób nieakceptowalny dla mnie. Owszem, odpada problem ex, ale zostaje wszystko inne - czas, który spędza się nie we dwoje tylko tróje czy czworo, seks od święta, bo zawsze maluchy gdzieś za ścianą lub we własnym łóżku, spotkania orgaznizowane pod dzieci (pamiętam pierwszą randkę Kaszpira w kulkowni tongue), wyjazdy wakacyjne pod dzieci. No po prostu nie każdy tego chce i tyle.

33

Odp: Mężczyzna z dzieckiem i ja
Kasssja napisał/a:

Ja również. Ale czy to całkiem co innego, tylko z powodu braku drugiego rodzica, to bym nie powiedziała. To nadal dzieci obce, niebiologiczne. Absolutnie nie każdy człowiek nadaje się na rodzica adopcyjnego i to tez nie jest kwestia dojrzałości lub jej braku. Po prostu jesteśmy różni, różne są nasze modele przywiązania. No i dzieci są różne - jestem pewna, że mogłabym w życiu trafić zarówno na partnera z dzieckiem, w którym zakochałabym się już na starcie, jak i z takim, którego nie byłabym w stanie zaakceptować. Zwłaszcza, gdyby miało już parę lat i było wychowane w sposób nieakceptowalny dla mnie. Owszem, odpada problem ex, ale zostaje wszystko inne - czas, który spędza się nie we dwoje tylko tróje czy czworo, seks od święta, bo zawsze maluchy gdzieś za ścianą lub we własnym łóżku, spotkania orgaznizowane pod dzieci (pamiętam pierwszą randkę Kaszpira w kulkowni tongue), wyjazdy wakacyjne pod dzieci. No po prostu nie każdy tego chce i tyle.

@Kasssja - Ty weź tam dorwij jakiegoś weekendowego tatusia, a nie będziesz się bawić w pieluchy i nasłuchiwanie czy dzieci nie są zbyt blisko sypialni big_smile. Inteligentna z Ciebie babka, swoje masz odchowane, potrzebujesz jakiegoś witalnego chłopa, z poczuciem humoru, abyście razem te ściany w nowym domu rozwalali big_smile.

34

Odp: Mężczyzna z dzieckiem i ja

Ja mam 30 lat, on 34. I dziękuje komuś mądremu, kto napisał że dojrzałość to także dbanie o własne potrzeby. Związek (z dzieciatym lub nie) to wciąż związek czyli m.in. dbanie o siebie nawzajem. Co to za średniowieczne zasady, że ktoś ma się poświęcać dla kogoś?! Owszem, zgadzam się, że to o wiele trudniejsza relacja, bardziej wymagająca itd. ale też ktoś słusznie napisał - ten rodzic najprawdopodobniej chce ułożyć sobie życie na nowo, więc również musi się zaangażować i zrobić coś więcej (nie kosztem dziecka/dzieci).
I wcale nie uważam, że to niedojrzałe, że chce w tym wszystkim się odnaleźć i szukam sposobu jak to zrobić. Nie muszę tego umieć, bo tego nigdy nie doświadczyłam, ale jak domniemam każde z Was miało w tej materii swój pierwszy raz i też od razu takie mądre nie było ;-)  chyba, że jesteście tacy idealni, że od pierwszego dnia szło Wam super-extra-fantastycznie beż żadnych wątpliwości to gratuluje. W tym wypadku to nie wątek dla Was

35 Ostatnio edytowany przez Kasssja (2023-03-04 16:34:04)

Odp: Mężczyzna z dzieckiem i ja
twojeslowo napisał/a:

@Kasssja - Ty weź tam dorwij jakiegoś weekendowego tatusia, a nie będziesz się bawić w pieluchy i nasłuchiwanie czy dzieci nie są zbyt blisko sypialni big_smile. Inteligentna z Ciebie babka, swoje masz odchowane, potrzebujesz jakiegoś witalnego chłopa, z poczuciem humoru, abyście razem te ściany w nowym domu rozwalali big_smile.

A ty czytasz jak Kaszpir, tylko pierwsze zdania big_smile Ten dzieciaty dawno jest nieaktualny, to było parę lat temu i od tego czasu dzieciaci z maluszkami są poza moim targetem. Obecnie spotykam się z kimś bezdzietnym, ale to raczej przelotna znajomość. edit: dziś się okazało, że ta ściana do rozwalenia to nośna, więc... buuuu sad(

Independent - przeczytałam Twoją ostatnią odpowiedź i kompletnie nie wiem, czy ty w końcu chcesz w to brnąć czy się wymiksować? Podjęłaś jakąś decyzję?

36

Odp: Mężczyzna z dzieckiem i ja

Będę śledził ten wątek, ale jako ojciec dwójki maluchów w opiece naprzemiennej wskażę tylko, że dzieci są dla rodzica na pierwszym miejscu, ale to miejsce jest na tyle duże, że partner/partnerka l na tym samym pierwszym miejscu spokojnie się zmieści:)
Taki związek na pewno będzie bardziej wymagający dla Autorki (ktora chyba nie jest na to gotowa), ale... nadal co drugi tydzień byłby tylko Wasz. Ja mam dużo więcej wolnego czasu mając dzieci 14 dni w miesiącu niż przed rozstaniem i gdybym chciał się z kimś na poważnie wiązać, to byłoby to do ogarnięcia.

37

Odp: Mężczyzna z dzieckiem i ja
WindyBoy napisał/a:

Będę śledził ten wątek, ale jako ojciec dwójki maluchów w opiece naprzemiennej wskażę tylko, że dzieci są dla rodzica na pierwszym miejscu, ale to miejsce jest na tyle duże, że partner/partnerka l na tym samym pierwszym miejscu spokojnie się zmieści:)
Taki związek na pewno będzie bardziej wymagający dla Autorki (ktora chyba nie jest na to gotowa), ale... nadal co drugi tydzień byłby tylko Wasz. Ja mam dużo więcej wolnego czasu mając dzieci 14 dni w miesiącu niż przed rozstaniem i gdybym chciał się z kimś na poważnie wiązać, to byłoby to do ogarnięcia.

Ślicznie idealistyczne podejście, ale jeśli będziesz musiał wybierać między ważną potrzebą dzieci a partnerki, zawsze wygrają dzieci. I dobrze, moje podejście jest takie samo, ale ja nie piszę bajek, że jakiś dorosły chłop mógłby być dla mnie równie ważny jak własny dzieciak. Łatwo się mówi, że pierwsze miejsce pojemne, że zmieści się i dziecko, i partnerka, a może też jej dziecko, pies i rodzice, ale fakty są takie, że czasem trzeba wybrać zerojedynkowo i wtedy osobiste dziecko jest nr 1. Oczywiście dla dwojga rodziców biologicznych własne dzieci też zazwyczaj stoją w hierarchii wyżej od partnera/ki i są pierwszym wyborem, ale akceptacja tego stanu rzeczy przychodzi nam naturalnie, bo czujemy tak samo. Przy cudzym dzieciaku to już naturalne nie jest, bo siły są rozłożone 2+1, ale te dwa to nie rodzice tylko rodzic z dzieckiem, a jeden to samotny partner.

38

Odp: Mężczyzna z dzieckiem i ja

(cyt) Independent - przeczytałam Twoją ostatnią odpowiedź i kompletnie nie wiem, czy ty w końcu chcesz w to brnąć czy się wymiksować? Podjęłaś jakąś decyzję?

Nie podjęłam, czekam, obserwuje, niestety błądzę w tym wszystkim. Z jednej strony czytając to wszystko naprawdę czuję niedojrzała, z drugiej uważam, że mam też własne spojrzenie na tę sprawę. Tak naprawdę tutaj kluczowe będzie jego stanowisko... i to jak będzie mnie traktował.
Pewnie zostanę zlinczowana, ale będąc te 5 dni z dzieckiem kiedy się nie widzimy chciałabym, żeby chociaż zadzwonił gdy ono już śpi. Zdarza się to bardzo rzadko... Nie wydaje mi się, żeby to było pogwałceniem opieki i nadużyciem ojcowskim.
Ale nie wiem czego mogę oczekiwać, czego nie.

(cyt) Ślicznie idealistyczne podejście, ale jeśli będziesz musiał wybierać między ważną potrzebą dzieci a partnerki, zawsze wygrają dzieci. I dobrze, moje podejście jest takie samo, ale ja nie piszę bajek, że jakiś dorosły chłop mógłby być dla mnie równie ważny jak własny dzieciak. Łatwo się mówi, że pierwsze miejsce pojemne, że zmieści się i dziecko, i partnerka, a może też jej dziecko, pies i rodzice, ale fakty są takie, że czasem trzeba wybrać zerojedynkowo i wtedy osobiste dziecko jest nr 1. Oczywiście dla dwojga rodziców biologicznych własne dzieci też zazwyczaj stoją w hierarchii wyżej od partnera/ki i są pierwszym wyborem, ale akceptacja tego stanu rzeczy przychodzi nam naturalnie, bo czujemy tak samo. Przy cudzym dzieciaku to już naturalne nie jest, bo siły są rozłożone 2+1, ale te dwa to nie rodzice tylko rodzic z dzieckiem, a jeden to samotny partner. [/guote]

I właśnie tego najbardziej się obawiam. To nie znaczy, że mam się od razu wycofywać czy rezygnować, po prostu rozważam to. Po co mam się ładować z butami w czyjeś życie jeśli nie przeanalizuje potencjalnych trudności? Dla was to niedojrzałość, dla mnie odpowiedzialność za czyny.
Może być super, a może być nie. Właśnie ta wymiana doświadczeń pozwala mi jakoś ukierunkować myśli.
Skupiacie się na OCENIE MOICH LĘKÓW, a tymczasem chodzi jedynie o wyrażaniu zdania jak chociażby ta Pani.
Tak bardzo wszyscy czują się dojrzali, a tymczasem tylko nieliczna część rozumie ten wątek.

39

Odp: Mężczyzna z dzieckiem i ja

Independent - nie odzywa się do ciebie przez 5 dni gdy ma dziecko? Tłumaczy to jakoś? Do mnie ten mój dzieciaty ex nie tylko pisał i dzwonił, równiez przy dzieciach i to od naszych pierwszych wspólnych tygodni, ale też zasypywał mnie zdjęciami co robią, gdzie są, jak się bawią. Nie prosiłam o to rzecz jasna, ale czuł potrzebę włączania mnie powolutku, choćby w taki sposób. Całkowity brak kontaktu przez 5 dni uznałabym za niepokojący. Tak jakby był dla ciebie jako singiel, gdy dziecko jest u matki, ale już nie jako ojciec. Co innego trzymać początkowy dystans i nie spieszyć się z poznawaniem partnerki i dziecka (słusznie) a co innego całkowicie ją odseparowywać, bo dziecko i tylko dziecko przez 5 dni jest ważne. Zły znak moim zdaniem. Ale może wynikać z jakiegoś strachu, trzeba o tym porozmawiać z facetem.

40 Ostatnio edytowany przez twojeslowo (2023-03-04 17:21:01)

Odp: Mężczyzna z dzieckiem i ja
Kasssja napisał/a:

Ślicznie idealistyczne podejście, ale jeśli będziesz musiał wybierać między ważną potrzebą dzieci a partnerki, zawsze wygrają dzieci. I dobrze, moje podejście jest takie samo, ale ja nie piszę bajek, że jakiś dorosły chłop mógłby być dla mnie równie ważny jak własny dzieciak. Łatwo się mówi, że pierwsze miejsce pojemne, że zmieści się i dziecko, i partnerka, a może też jej dziecko, pies i rodzice, ale fakty są takie, że czasem trzeba wybrać zerojedynkowo i wtedy osobiste dziecko jest nr 1. Oczywiście dla dwojga rodziców biologicznych własne dzieci też zazwyczaj stoją w hierarchii wyżej od partnera/ki i są pierwszym wyborem, ale akceptacja tego stanu rzeczy przychodzi nam naturalnie, bo czujemy tak samo. Przy cudzym dzieciaku to już naturalne nie jest, bo siły są rozłożone 2+1, ale te dwa to nie rodzice tylko rodzic z dzieckiem, a jeden to samotny partner.

@Kasssja - z Twoich wypowiedzi w tym wątku wynika, że widzisz świat zero-jedynkowo. Jeśli Twoje myślenie jest takie, że na pierwszym miejscu jest dziecko, to tutaj nie ma miejsca na partnera i każdy mężczyzna, z dziećmi czy bez to wyczuje. Trochę nie rozumiem też co próbujesz w tym wątku udowodnić, sama masz przecież dziecko. Czy chodzi Ci o to, że mówisz każdemu nowemu mężczyźnie: hej kolego, ja tu mam dziecko i jeśli zajdzie taka potrzeba, to ono jest numerem 1? Albo drugi komunikat: nie moje biologiczne, więc spadaj, ja za matkę zastępczą nie będę robiła? O to Ci chodzi? Jeśli z tej pozycji i nastawienia wychodzisz, to zawsze będzie Ci ciężko zbudować z kimś głębszą relację, a tym bardziej z dziećmi swoimi czy partnera, no i nie oszukujemy się, jeśli jesteś ok. 40 to prędzej dogadasz się z rozwodnikiem z dzieckiem/dziećmi, niż z bezdzietnym kawalerem, który współcześnie może pomyśli dopiero o założeniu rodziny w wieku 40 lat. Panowie tu już pisali, że dzieci to nie jest problem, i ja też taką rodzinę tworzę i raczej nikt sobie nie robi dramy o to, że ktoś jest mniej ważny lub ktoś zmienia plany, bo coś wypadło z dziećmi.

41

Odp: Mężczyzna z dzieckiem i ja
Kasssja napisał/a:

Independent - nie odzywa się do ciebie przez 5 dni gdy ma dziecko? Tłumaczy to jakoś? Do mnie ten mój dzieciaty ex nie tylko pisał i dzwonił, równiez przy dzieciach i to od naszych pierwszych wspólnych tygodni, ale też zasypywał mnie zdjęciami co robią, gdzie są, jak się bawią. Nie prosiłam o to rzecz jasna, ale czuł potrzebę włączania mnie powolutku, choćby w taki sposób. Całkowity brak kontaktu przez 5 dni uznałabym za niepokojący. Tak jakby był dla ciebie jako singiel, gdy dziecko jest u matki, ale już nie jako ojciec. Co innego trzymać początkowy dystans i nie spieszyć się z poznawaniem partnerki i dziecka (słusznie) a co innego całkowicie ją odseparowywać, bo dziecko i tylko dziecko przez 5 dni jest ważne. Zły znak moim zdaniem. Ale może wynikać z jakiegoś strachu, trzeba o tym porozmawiać z facetem.

Piszemy codziennie. Kilka razy zdarzyło mu się zahaczyć o moją pracę na "buziaka" w drodze do przedszkola. Zdjęcia też czasami wysyła (uświadomiłaś mnie, że mogą właśnie świadczyć o "włączaniu" mnie, nie myślałam o tym w ten sposób).
Być może rzadko dzwoni do kogoś, nie lubi tego czy coś. Kiedyś mu napomknęłam, że byłoby miło, ale nie chcę już naciskać.

Poza tym myślę, że on wyczuwa mój strach przed nową sytuacją. Od początku nie kryłam się z tym, że taka relacja średnio mi odpowiada (jeszcze na etapie przyjaźni). Oczywiście - poważna, szczera rozmowa na pewno będzie miała miejsce, ale chciałabym wtedy już mieć obrany jakiś tok myślenia i umieć się określić, przynajmniej tymczasowo. Nie chcę podejmować rozmowy i mówić "nie wiem, nie wiem, nie wiem".

42

Odp: Mężczyzna z dzieckiem i ja
independent_01 napisał/a:

Ale nie wiem czego mogę oczekiwać, czego nie.

Bo Ty jeszcze nie wiesz, czego chcesz w życiu, nie wybierasz sama, od tak, przydarzyła Ci się relacja z dzieciatym i teraz drama. Jak nie pasuje Ci ta rola, to po prostu z niej zrezygnuj i odhacz doświadczenie. Nie potrzebujesz też, jak nauczycielka, pouczać komentujących co i jak mają mówić. Ty zwierzasz się publicznie, ludzie komentują.

43

Odp: Mężczyzna z dzieckiem i ja

To może sugerować, że jak ma dziecko to jego myśli krążą tylko wokół niego, a jak nie ma dziecka to ten czas zajmuje mu partnerka, niejako wypełnia pustkę...
To jest niepokojące, rozmowa raczej nic nie da, bo nie zmieni jego podejścia do dziecka.
Ciekawa jestem czy to jest dziewczynka, bo ojcowie bywają zakochani w córce, pozwalają sobie wchodzić na głowę i potem rośnie księżniczka, która nie pozwala ojcu związać się z inną kobietą.

44 Ostatnio edytowany przez twojeslowo (2023-03-04 17:29:18)

Odp: Mężczyzna z dzieckiem i ja
wieka napisał/a:

To może sugerować, że jak ma dziecko to jego myśli krążą tylko wokół niego, a jak nie ma dziecka to ten czas zajmuje mu partnerka, niejako wypełnia pustkę...
To jest niepokojące, rozmowa raczej nic nie da, bo nie zmieni jego podejścia do dziecka.
Ciekawa jestem czy to jest dziewczynka, bo ojcowie bywają zakochani w córce, pozwalają sobie wchodzić na głowę i potem rośnie księżniczka, która nie pozwala ojcu związać się z inną kobietą.

Dajcie chłopu zająć się swoim dzieckiem. Coś tam próbuje, może i nawet chciałby mieć miłość, zakochać się, ale na tym etapie, to się nie uda. A dziewczyna też, nie czuje się w tym układzie dobrze, nie chce tego, męczy się, ale ciągnie to dalej i go pewnie będzie pasywnie-agresywnie atakować. Są pewne sprawy w życiu, miejsca, ludzie, które trzeba odpuścić, bo zwyczajnie nie ten czas.

45

Odp: Mężczyzna z dzieckiem i ja
Kasssja napisał/a:
twojeslowo napisał/a:

Co innego jak drugi partner jest nieobecny. Wtedy myślę, że spokojnie można postawić pełną rodzinę na nowo, tak jak to opisują w tym wątku panowie @Szeptuch i @Misinx - swoją drogą muszą to być naprawdę w porządku goście i życzę im wspaniałego życia rodzinnego smile.

Ja również. Ale czy to całkiem co innego, tylko z powodu braku drugiego rodzica, to bym nie powiedziała. To nadal dzieci obce, niebiologiczne. Absolutnie nie każdy człowiek nadaje się na rodzica adopcyjnego i to tez nie jest kwestia dojrzałości lub jej braku. Po prostu jesteśmy różni, różne są nasze modele przywiązania. No i dzieci są różne - jestem pewna, że mogłabym w życiu trafić zarówno na partnera z dzieckiem, w którym zakochałabym się już na starcie, jak i z takim, którego nie byłabym w stanie zaakceptować. Zwłaszcza, gdyby miało już parę lat i było wychowane w sposób nieakceptowalny dla mnie. Owszem, odpada problem ex, ale zostaje wszystko inne - czas, który spędza się nie we dwoje tylko tróje czy czworo, seks od święta, bo zawsze maluchy gdzieś za ścianą lub we własnym łóżku, spotkania orgaznizowane pod dzieci (pamiętam pierwszą randkę Kaszpira w kulkowni tongue), wyjazdy wakacyjne pod dzieci. No po prostu nie każdy tego chce i tyle.

Dziękuję za miłe słowo smile

Oczywiście, że nie każdy się nadaje na rodzica adopcyjnego. Tak samo jak nie każdy się nadaje do związku w ogóle. Szkopuł w tym, że tak naprawdę poznajemy siebie dopiero wtedy, kiedy czegoś doświadczamy. Ja też 20-30 lat temu nie wyobrażałem sobie siebie w związku z kobietą z dzieckiem. Tak jak pisałem wcześniej, nie miałem kompletnie żadnego doświadczenia z dziećmi i też miałem w głowie różne stereotypy. Ale tak się stało, że przydarzyła mi się taka sytuacja i w nią wszedłem. Nie mówię, że bez strachu. Ja tylko jeszcze raz zwracam uwagę na akcent postawiony w tym jaki problem ma independent. Czytając jej kolejne wypowiedzi odbieram ją jako osobę, która potrzebuje i wymaga dużo uwagi, atencji. Nie wnikam co jest tego powodem. Ale jeśli ktoś obecność dziecka traktuje jako konkurencję w związku, to faktycznie powinien sobie taki związek odpuścić.

46

Odp: Mężczyzna z dzieckiem i ja
twojeslowo napisał/a:
wieka napisał/a:

To może sugerować, że jak ma dziecko to jego myśli krążą tylko wokół niego, a jak nie ma dziecka to ten czas zajmuje mu partnerka, niejako wypełnia pustkę...
To jest niepokojące, rozmowa raczej nic nie da, bo nie zmieni jego podejścia do dziecka.
Ciekawa jestem czy to jest dziewczynka, bo ojcowie bywają zakochani w córce, pozwalają sobie wchodzić na głowę i potem rośnie księżniczka, która nie pozwala ojcu związać się z inną kobietą.

Dajcie chłopu zająć się swoim dzieckiem. Coś tam próbuje, może i nawet chciałby mieć miłość, zakochać się, ale na tym etapie, to się nie uda. A dziewczyna też, nie czuje się w tym układzie dobrze, nie chce tego, męczy się, ale ciągnie to dalej i go pewnie będzie pasywnie-agresywnie atakować. Są pewne sprawy w życiu, miejsca, ludzie, które trzeba odpuścić, bo zwyczajnie nie ten czas.

Zgoda, nikt nie mówi, żeby nie zajmował się dzieckiem, ale jeśli poświęca mu 100% wolnego czasu, to gdzie jest u niego miejsce na miłość/partnerkę, która miałaby z nim dzielić życie /mieszkanie.

Przecież to dziecko będzie zazdrosne o ojca, bo przyzwyczajone mieć ojca na wyłączność, a jak jeszcze trzy grosze dołoży matka... Nie do pozazdroszczenia.

Wychowywać dziecko też trzeba z głową, żeby nie weszło na głowę, a ojcowie w podobnych przypadkach chcą zrekompensować rozpad rodziny, ale to ma odwrotny skutek od zamierzonego.

Też uważam, że to się nie uda.

47 Ostatnio edytowany przez Kasssja (2023-03-04 18:02:55)

Odp: Mężczyzna z dzieckiem i ja
twojeslowo napisał/a:

@Kasssja - z Twoich wypowiedzi w tym wątku wynika, że widzisz świat zero-jedynkowo. Jeśli Twoje myślenie jest takie, że na pierwszym miejscu jest dziecko, to tutaj nie ma miejsca na partnera i każdy mężczyzna, z dziećmi czy bez to wyczuje. Trochę nie rozumiem też co próbujesz w tym wątku udowodnić, sama masz przecież dziecko. Czy chodzi Ci o to, że mówisz każdemu nowemu mężczyźnie: hej kolego, ja tu mam dziecko i jeśli zajdzie taka potrzeba, to ono jest numerem 1? Albo drugi komunikat: nie moje biologiczne, więc spadaj, ja za matkę zastępczą nie będę robiła? O to Ci chodzi? Jeśli z tej pozycji i nastawienia wychodzisz, to zawsze będzie Ci ciężko zbudować z kimś głębszą relację, a tym bardziej z dziećmi swoimi czy partnera, no i nie oszukujemy się, jeśli jesteś ok. 40 to prędzej dogadasz się z rozwodnikiem z dzieckiem/dziećmi, niż z bezdzietnym kawalerem, który współcześnie może pomyśli dopiero o założeniu rodziny w wieku 40 lat. Panowie tu już pisali, że dzieci to nie jest problem, i ja też taką rodzinę tworzę i raczej nikt sobie nie robi dramy o to, że ktoś jest mniej ważny lub ktoś zmienia plany, bo coś wypadło z dziećmi.

Ja nie muszę żadnym nowym facetom mówić, że dziecko jest nr 1 bo to jest oczywista oczywistość. Dla nich też. Ten temat w ogóle nie jest poruszany, pewnie zresztą w żadnym związku, póki nie wydarzy się coś, co ustawi wszystko właśnie w odpowiedniej hierarchii. Może się nie wydarzyć, wiadomo. Ale czasem się zdarza. Przykład mojej bliskiej koleżanki: roczny związek z ojcem 6-latki, on tylko weekendowy tata, ale kocha, zależy mu, nie odpuszcza spotkań, pomiędzy spotkaniami codziennie telefony. Matka dziecka znajduje sobie nowego faceta i decyduje o przeprowadzce do niego - do miasta oddalonego o pół kraju. Jakieś 5 godzin jazdy. Może, bo dziecko sądownie jest przy niej, czyli w każdym miejscu zamieszkania matki. Wyjechała, a dwa miesiące po niej również tatuś - informatyk, pracuje zdalnie, może. Nie wyobrażał sobie nie widywać regularnie małej, a 10 godzin w trasie zabierałoby pół jego weekendu. Czy pytał moją koleżankę, czy dla niej przeprowadzka byłaby korzystna i czy chce z nim jechać tam na stałe? No pytał, ale ona ma pracę tu, rodzinę, przyjaciół, nie chciała się przenosić, w dodatku w podkarpackie. Priorytet miało jednak dziecko, a nie potrzeby partnerki. Po prostu, wyjechał. Pożegnali się, bo ona to bardzo przeżyła i nie chciała związku na telefon. Od momentu dowiedzenia się o wyprowadzce matki i dziecka do ich rozstania i jego wyprowadzki minęło tak mało czasu, że babce świat przewrócił się do góry nogami. No ale ona jest dorosła, wiadomo.   

Ja spotykam się z bezdzietnym rozwodnikiem, nie widzę powodu do niedogadywania się tylko dlatego, ze jest bezdzietny. Moje dziecko niedługo będzie dorosłe, już jest super samodzielne, więc totalnie nie obciąża nikogo, z kim się spotykam. A ja mieszkać z nikim nie planuję, póki młode jest ze mną. Ja jestem super szczęśliwa, że już jest odchowane, że wychowalo się na fajnego, mądrego człowieka i kompletnie nie w głowie mi wracanie do etapu pieluch czy odrabiania przyrody. Nie chcę też mieszkać z cudzymi dziećmi. No tak mam, tak mi dobrze, mam prawo przecież żyć inaczej niż Ty.

48

Odp: Mężczyzna z dzieckiem i ja
wieka napisał/a:

Zgoda, nikt nie mówi, żeby nie zajmował się dzieckiem, ale jeśli poświęca mu 100% wolnego czasu, to gdzie jest u niego miejsce na miłość/partnerkę, która miałaby z nim dzielić życie /mieszkanie.

Przecież to dziecko będzie zazdrosne o ojca, bo przyzwyczajone mieć ojca na wyłączność, a jak jeszcze trzy grosze dołoży matka... Nie do pozazdroszczenia.

Wychowywać dziecko też trzeba z głową, żeby nie weszło na głowę, a ojcowie w podobnych przypadkach chcą zrekompensować rozpad rodziny, ale to ma odwrotny skutek od zamierzonego.

Też uważam, że to się nie uda.

Wieka, ja bardzo lubię Twoje wpisy, ale kurka, tu sprawa jest jasna. NIE UDA SIĘ TO big_smile. Abstrahując już od tego faceta, jak ma się udać też z taką primabaleriną, jej nawet bezdzietny nie zadowoli. Ona nawet nie widząc tego dziecka jeszcze na oczy, płacze, nie śpi, chodzi struta, to można sobie wyobrazić, jaki to rodzaj partnerki i jak ona podchodzi do rozwiązywania problemów w ogóle big_smile.

49

Odp: Mężczyzna z dzieckiem i ja
twojeslowo napisał/a:
wieka napisał/a:

Zgoda, nikt nie mówi, żeby nie zajmował się dzieckiem, ale jeśli poświęca mu 100% wolnego czasu, to gdzie jest u niego miejsce na miłość/partnerkę, która miałaby z nim dzielić życie /mieszkanie.

Przecież to dziecko będzie zazdrosne o ojca, bo przyzwyczajone mieć ojca na wyłączność, a jak jeszcze trzy grosze dołoży matka... Nie do pozazdroszczenia.

Wychowywać dziecko też trzeba z głową, żeby nie weszło na głowę, a ojcowie w podobnych przypadkach chcą zrekompensować rozpad rodziny, ale to ma odwrotny skutek od zamierzonego.

Też uważam, że to się nie uda.

Wieka, ja bardzo lubię Twoje wpisy, ale kurka, tu sprawa jest jasna. NIE UDA SIĘ TO big_smile. Abstrahując już od tego faceta, jak ma się udać też z taką primabaleriną, jej nawet bezdzietny nie zadowoli. Ona nawet nie widząc tego dziecka jeszcze na oczy, płacze, nie śpi, chodzi struta, to można sobie wyobrazić, jaki to rodzaj partnerki i jak ona podchodzi do rozwiązywania problemów w ogóle big_smile.

Chyba za mało mnie znasz, zeby aż tak szeroko sięgać, ale po takim komentarzu właśnie widać dojrzałość i umiejetność prowadzenia konstruktywnego dialogu bez próby umniejszania komuś, ale coz-zawsze znajdzie sie czarna owca korzystająca z wolności słowa w miejscu gdzie może sie pomadrowac  smile

50

Odp: Mężczyzna z dzieckiem i ja
Kasssja napisał/a:

Ja nie muszę żadnym nowym facetom mówić, że dziecko jest nr 1 bo to jest oczywista oczywistość. Dla nich też. Ten temat w ogóle nie jest poruszany, pewnie zresztą w żadnym związku, póki nie wydarzy się coś, co ustawi wszystko właśnie w odpowiedniej hierarchii. Może się nie wydarzyć, wiadomo. Ale czasem się zdarza. Przykład mojej bliskiej koleżanki: roczny związek z ojcem 6-latki, on tylko weekendowy tata, ale kocha, zależy mu, nie odpuszcza spotkań, pomiędzy spotkaniami codziennie telefony. Matka dziecka znajduje sobie nowego faceta i decyduje o przeprowadzce do niego - do miasta oddalonego o pół kraju. Jakieś 5 godzin jazdy. Może, bo dziecko sądownie jest przy niej, czyli w każdym miejscu zamieszkania matki. Wyjechała, a dwa miesiące po niej również tatuś - informatyk, pracuje zdalnie, może. Nie wyobrażał sobie nie widywać regularnie małej, a 10 godzin w trasie zabierałoby pół jego weekendu. Czy pytał moją koleżankę, czy dla niej przeprowadzka byłaby korzystna i czy chce z nim jechać tam na stałe? No pytał, ale ona ma pracę tu, rodzinę, przyjaciół, nie chciała się przenosić, w dodatku w podkarpackie. Priorytet miało jednak dziecko, a nie potrzeby partnerki. Po prostu, wyjechał. Pożegnali się, bo ona to bardzo przeżyła i nie chciała związku na telefon.   

Ja spotykam się z bezdzietnym rozwodnikiem, nie widzę powodu do niedogadywania się tylko dlatego, ze jest bezdzietny. Moje dziecko niedługo będzie dorosłe, już jest super samodzielne, więc totalnie nie obciąża nikogo, z kim się spotykam. A ja mieszkać z nikim nie planuję, póki młode jest ze mną. Ja jestem super szczęśliwa, że już jest odchowane, że wychowalo się na fajnego, mądrego człowieka i kompletnie nie w głowie mi wracanie do etapu pieluch czy odrabiania przyrody. Nie chcę też mieszkać z cudzymi dziećmi. No tak mam, tak mi dobrze, mam prawo przecież żyć inaczej niż Ty.

Czyli u Ciebie dziecko na pierwszym miejscu, nie chcesz też mieć już więcej potomstwa i mieszkanie na osobne domy, tak? Czyż to nie Kaszpir narzekał na takie kobiety 35/45+? smile

51 Ostatnio edytowany przez Misinx (2023-03-04 18:11:18)

Odp: Mężczyzna z dzieckiem i ja
independent_01 napisał/a:
twojeslowo napisał/a:
wieka napisał/a:

Zgoda, nikt nie mówi, żeby nie zajmował się dzieckiem, ale jeśli poświęca mu 100% wolnego czasu, to gdzie jest u niego miejsce na miłość/partnerkę, która miałaby z nim dzielić życie /mieszkanie.

Przecież to dziecko będzie zazdrosne o ojca, bo przyzwyczajone mieć ojca na wyłączność, a jak jeszcze trzy grosze dołoży matka... Nie do pozazdroszczenia.

Wychowywać dziecko też trzeba z głową, żeby nie weszło na głowę, a ojcowie w podobnych przypadkach chcą zrekompensować rozpad rodziny, ale to ma odwrotny skutek od zamierzonego.

Też uważam, że to się nie uda.

Wieka, ja bardzo lubię Twoje wpisy, ale kurka, tu sprawa jest jasna. NIE UDA SIĘ TO big_smile. Abstrahując już od tego faceta, jak ma się udać też z taką primabaleriną, jej nawet bezdzietny nie zadowoli. Ona nawet nie widząc tego dziecka jeszcze na oczy, płacze, nie śpi, chodzi struta, to można sobie wyobrazić, jaki to rodzaj partnerki i jak ona podchodzi do rozwiązywania problemów w ogóle big_smile.

Chyba za mało mnie znasz, zeby aż tak szeroko sięgać, ale po takim komentarzu właśnie widać dojrzałość i umiejetność prowadzenia konstruktywnego dialogu bez próby umniejszania komuś, ale coz-zawsze znajdzie sie czarna owca korzystająca z wolności słowa w miejscu gdzie może sie pomadrowac  smile

Strasznie przewrażliwiona na swoim punkcie jesteś.

52

Odp: Mężczyzna z dzieckiem i ja
twojeslowo napisał/a:

Czyli u Ciebie dziecko na pierwszym miejscu, nie chcesz też mieć już więcej potomstwa i mieszkanie na osobne domy, tak? Czyż to nie Kaszpir narzekał na takie kobiety 35/45+? smile


Mam nadzieję, że dziecko na 1 miejscu nie tylko u mnie, ale u każdego rodzica. I tak, póki co nie planuję z nikim mieszkać, ale mam za to masę czasu na spotkania, wjazdy z partnerem i generalnie jestem kontaktowa mocno, bo dziecko odchowane i praca zdalna, bez limitów czasowych. Kaszpir narzeka głównie na panie nieangażujące się, ale chyba chodzi o brak zainteresowania jego szanowną osobą i brak czasu. No i tak, nie przeniosłabym się na wioskę do Kaszpira ani do siebie bym go nie przygarnęła big_smile

53

Odp: Mężczyzna z dzieckiem i ja
Misinx napisał/a:
independent_01 napisał/a:
twojeslowo napisał/a:

Wieka, ja bardzo lubię Twoje wpisy, ale kurka, tu sprawa jest jasna. NIE UDA SIĘ TO big_smile. Abstrahując już od tego faceta, jak ma się udać też z taką primabaleriną, jej nawet bezdzietny nie zadowoli. Ona nawet nie widząc tego dziecka jeszcze na oczy, płacze, nie śpi, chodzi struta, to można sobie wyobrazić, jaki to rodzaj partnerki i jak ona podchodzi do rozwiązywania problemów w ogóle big_smile.

Chyba za mało mnie znasz, zeby aż tak szeroko sięgać, ale po takim komentarzu właśnie widać dojrzałość i umiejetność prowadzenia konstruktywnego dialogu bez próby umniejszania komuś, ale coz-zawsze znajdzie sie czarna owca korzystająca z wolności słowa w miejscu gdzie może sie pomadrowac  smile

Strasznie przewrażliwiona na swoim punkcie jesteś.


Cenie sobie kulturę i jakoś wypowiedzi. Można mieć inne zdanie, ale uszczypliwe komentarze nic nie wnoszą. Ale tak, teraz mi zarzucie brak dystansu.

54 Ostatnio edytowany przez independent_01 (2023-03-04 18:16:10)

Odp: Mężczyzna z dzieckiem i ja

Ten wątek (dla mnie) stracił swój pierwotny cel. Dziekuje za podzielenie się doświadczeniami i historiami. smile

55

Odp: Mężczyzna z dzieckiem i ja
Kasssja napisał/a:

Mam nadzieję, że dziecko na 1 miejscu nie tylko u mnie, ale u każdego rodzica. I tak, póki co nie planuję z nikim mieszkać, ale mam za to masę czasu na spotkania, wjazdy z partnerem i generalnie jestem kontaktowa mocno, bo dziecko odchowane i praca zdalna, bez limitów czasowych. Kaszpir narzeka głównie na panie nieangażujące się, ale chyba chodzi o brak zainteresowania jego szanowną osobą i brak czasu. No i tak, nie przeniosłabym się na wioskę do Kaszpira ani do siebie bym go nie przygarnęła big_smile

Czyli relacje masz teraz z facetami tak, aby miło spędzać czas, od czasu do czasu mieć seks, czy jakąś naprawę w domu, tak? Nooo, Kaszpir to by Ci na chacie zaraz borutę zrobił. Już z tymi emoji w jego wątku mieliśmy przedsmak. Smród pozostał big_smile big_smile.

56

Odp: Mężczyzna z dzieckiem i ja
independent_01 napisał/a:

Ten wątek (dla mnie) stracił swój pierwotny cel. Dziekuje za podzielenie się doświadczeniami i historiami. smile

O jeju, jeju, jeju. Ale jesteś przewrażliwiona na swoim punkcie big_smile.

57 Ostatnio edytowany przez wieka (2023-03-04 18:28:21)

Odp: Mężczyzna z dzieckiem i ja
twojeslowo napisał/a:
wieka napisał/a:

Zgoda, nikt nie mówi, żeby nie zajmował się dzieckiem, ale jeśli poświęca mu 100% wolnego czasu, to gdzie jest u niego miejsce na miłość/partnerkę, która miałaby z nim dzielić życie /mieszkanie.

Przecież to dziecko będzie zazdrosne o ojca, bo przyzwyczajone mieć ojca na wyłączność, a jak jeszcze trzy grosze dołoży matka... Nie do pozazdroszczenia.

Wychowywać dziecko też trzeba z głową, żeby nie weszło na głowę, a ojcowie w podobnych przypadkach chcą zrekompensować rozpad rodziny, ale to ma odwrotny skutek od zamierzonego.

Też uważam, że to się nie uda.

Wieka, ja bardzo lubię Twoje wpisy, ale kurka, tu sprawa jest jasna. NIE UDA SIĘ TO big_smile. Abstrahując już od tego faceta, jak ma się udać też z taką primabaleriną, jej nawet bezdzietny nie zadowoli. Ona nawet nie widząc tego dziecka jeszcze na oczy, płacze, nie śpi, chodzi struta, to można sobie wyobrazić, jaki to rodzaj partnerki i jak ona podchodzi do rozwiązywania problemów w ogóle big_smile.

Tu się nie zgodzę, bo młoda kobieta nie zdaje sobie sprawy na co się ew. pisze i wcale się nie dziwię.
Przecież jest obawa, czy dziecko ją zaakceptuje, w tym przypadku mam duże obawy, że nie.
Dlatego należałoby poznać to dziecko i zobaczyć czy złapią kontakt, czy się polubią, dopiero myśleć o wspólnej przyszłości , przecież można się wspólnie spotykać, nie mówiąc dziecku, że jest się partnerką ojca.

58

Odp: Mężczyzna z dzieckiem i ja
twojeslowo napisał/a:

Czyli relacje masz teraz z facetami tak, aby miło spędzać czas, od czasu do czasu mieć seks, czy jakąś naprawę w domu, tak? Nooo, Kaszpir to by Ci na chacie zaraz borutę zrobił. Już z tymi emoji w jego wątku mieliśmy przedsmak. Smród pozostał big_smile big_smile.

Czemu od czasu do czasu? Często chcę mieć seks, więc chłop nie może mieć zadzieciowanej chaty ;P Normalny związek wchodzi w grę, ale bez mieszkania razem. Takie modele są zresztą coraz popularniejsze na świecie, zwłaszcza wśród osób po rozwodach. Ty twojesłowo jesteś tylko macochą czy macie tez wspólne dziecko?

59

Odp: Mężczyzna z dzieckiem i ja
independent_01 napisał/a:

Pracowałam kilka lat z pewnym chłopakiem. Oboje wtedy byliśmy w związkach, wiec po prostu się przyjaźniliśmy. Później nasze drogi się rozeszły, a teraz po x latach znowu się spotkaliśmy. Niestety w kiepskiej dla mnie konfiguracji. On po rozwodzie z dzieckiem, ja nie. Początkowo, jak wcześniej po prostu dużo pisaliśmy, później zaczęliśmy się spotykać, jednak bardzo rzadko. Na starcie powiedziałam ze nie jestem gotową na głębszą relację (byłam wtedy strasznie pogubiona emocjonalnie). Do tego on i jego 2 etaty, dziecko co tydzień na 5 dni i totalny brak czasu. Był idealny do rozmowy w samotne wieczory gdy nie szłam z koleżankami na miasto. Dla mnie facet z dzieckiem zawsze był skreślony.
I  nagle, nie wiedzieć kiedy zaczęłam zauważać ze to wartościowy człowiek. Mimo wielu obowiązków potrafił poświęcać mi czas i mogłam na niego liczyć w wielu sytuacjach. Nie naciskał, był ciągle gdzieś obok.

I wtedy zrozumiałam, że zakochałam się. Zakochałam w kimś dla kogo zawsze będę na „drugim planie”.  Ze za wszelką cenę chciałam uciec od związków, w których czułam się niewystarczająca  i nie dostawałam miłości i nie czułam się kochana, a tymczasem kocham się w facecie, dla którego moje potrzeby nigdy nie będą najważniejsze. Ba! To ja muszę być tą, która będzie kochała na tyle mocno, żeby zaakceptować to wszystko i nie oszaleć.

Codziennie czytam miliony artykułów jak wygląda takie życie… „Nie matkuj temu dziecku, nie stawiaj ultimatum, pamiętaj, że on chce być ojcem i być odpowiedzialny, a dziecko nie jest niczemu winne i ma prawo Cię nienawidzić”. Mam wrażenie, że zapamiętuje to wszystko niczym notatki na studia, żeby w razie potrzeby umieć zastosować, żeby mu zaimponować, że jednak jestem dojrzała, że potrafię, że dam radę, że nie będę histeryczką i zaakceptuje ten cały stan rzeczy…

Jednak to tylko teoria. Nie poznałam tego dziecka, spotykamy się wtedy kiedy go nie ma. Ale od kilku dni chodzę strasznie struta, ciągle płaczę, nie potrafię zadecydować czego chcę, co czuję. Z jednej strony nie chcę  rezygnować  z niego, uważam, że to świetny facet, ale z drugiej nieubłagalnie nadchodzi moment zderzenia się z prawdziwą rzeczywistością i nie wiem czy podołam.
Nie wiem czym się kierować, z jednej strony pragnę uwagi i miłości, z drugiej on jest człowiekiem, z którym chcę być. Z nim, nie wiem czy z jego dzieckiem, a to niestety nieoderwalne ogniwo. Wiem, że jemu także na mnie zależy, czuje to i widzę. Ale czy to wystarczy?
Jeśli ktoś ma podobne doświadczenia z chęcią przeczytam takie historie. Może pomogą mi ukierunkować myśli, niestety nie mam już innego pomysłu, żeby sobie pomóc…

Według mnie sobie daruj.

Większość kobiet z małymi dziećmi nie ma czasu na partnera/faceta bo często pracują więcej niż na jeden etat i mają mało czasu wolnego a czas wolny całkowicie zabierają dzieci .
Tak samo ten facet widzę że ma 2 etaty i jak będzie dziecko u niego to na 1 miejscu będzie JEGO dziecko i potrzeby dziecka.
Czasu na ciebie nie będzie. Nie będzie czasu na poznawania, spedzanie czasu. Nawet sex ze świadomością że za chwilę mogą otworzyć się drzwi i synek zapyta czemu tata leży na pani wink mogą być lekko frustrujace wink

Jak nie masz dzieci , to szukaj faceta bez dzieci. A dzieci jak już będziecie mieli wspólne kiedy będziecie chcieli i będą one wasze wspólne ..

60

Odp: Mężczyzna z dzieckiem i ja

Oczywiście że się boisz. Nie każdemu dziecko spada z nieba i trzeba czasu, aby całą sytuację przetrawić i się do niej dostosować. Po pierwsze poznaj to dziecko, może je polubisz? Nie takie rzeczy już świat widział. A po drugie.. Facet na pierwszym miejscu, potem jego dziecko smile Nie skreślaj miłości tylko dlatego, że ciągnie się za nim odpowiedzialność za coś z przeszlości. Nawet gdy pomożesz mu tę odpowiedzialność jakoś udzwignąć, to przecież i ty nie powinnaś ze swoimi problemami zostawać sama. Jeśli zostanie zachowana zdrowa równowaga, to na tym polega życie.

61

Odp: Mężczyzna z dzieckiem i ja
Kasssja napisał/a:
WindyBoy napisał/a:

Będę śledził ten wątek, ale jako ojciec dwójki maluchów w opiece naprzemiennej wskażę tylko, że dzieci są dla rodzica na pierwszym miejscu, ale to miejsce jest na tyle duże, że partner/partnerka l na tym samym pierwszym miejscu spokojnie się zmieści:)
Taki związek na pewno będzie bardziej wymagający dla Autorki (ktora chyba nie jest na to gotowa), ale... nadal co drugi tydzień byłby tylko Wasz. Ja mam dużo więcej wolnego czasu mając dzieci 14 dni w miesiącu niż przed rozstaniem i gdybym chciał się z kimś na poważnie wiązać, to byłoby to do ogarnięcia.

Ślicznie idealistyczne podejście, ale jeśli będziesz musiał wybierać między ważną potrzebą dzieci a partnerki, zawsze wygrają dzieci. I dobrze, moje podejście jest takie samo, ale ja nie piszę bajek, że jakiś dorosły chłop mógłby być dla mnie równie ważny jak własny dzieciak. Łatwo się mówi, że pierwsze miejsce pojemne, że zmieści się i dziecko, i partnerka, a może też jej dziecko, pies i rodzice, ale fakty są takie, że czasem trzeba wybrać zerojedynkowo i wtedy osobiste dziecko jest nr 1. Oczywiście dla dwojga rodziców biologicznych własne dzieci też zazwyczaj stoją w hierarchii wyżej od partnera/ki i są pierwszym wyborem, ale akceptacja tego stanu rzeczy przychodzi nam naturalnie, bo czujemy tak samo. Przy cudzym dzieciaku to już naturalne nie jest, bo siły są rozłożone 2+1, ale te dwa to nie rodzice tylko rodzic z dzieckiem, a jeden to samotny partner.

A ile masz tych zerojedynkowych sytuacji? Zakładam, że jesteśmy w takiej relacji dorośli i generalnie szukamy rozwiązań. Po wpisach autorki mam mieszane uczucia, bo albo nie jest gotowa na takie utrudnienia (i wtedy nie ma to sensu),  albo wbrew pozorom chce podejść do tego mądrze, co w sumie dobrze wróży (bo albo się nie zdecyduje, albo spróbuje będąc świadomą tego z czym się to wiąże). I ja w jej przypadku celowałbym w drugą opcję (nie z solidarności z facetem, po prostu uważam, że w życiu żałujemy tylko wtedy, gdy nie sprobujemy).

62 Ostatnio edytowany przez Ela210 (2023-03-05 10:51:46)

Odp: Mężczyzna z dzieckiem i ja

Nie pierwszy raz na tym forum napiszę, że opiekę naprzemienną uważam za głupotę, dla wszystkich stron integracji, w tym przyszłej partnerki.
Jako osoba z dorosłymi dziećmi nie biorę pod uwagę związania sie  kimś z małymi,  ale teoretycznie  wolałabym związać się z samotnym ojcem i tworzyć  relację  z jego dziećmi, tak jak zrobili to Misinx czy Szeptuch, zamiast tworzyć dziwny hybrydowy związek, gdzie, jak się przez 2 tygodnie przywiążesz do dzieci, jesteś w świecie ich problemów,  to nagle na 2 tygodnie masz to zostawić.
To jest dobre dla układów otwartych,  romansów,  ale na pewno nie dla tworzenia związków.
Już bym wolała by mężczyzna  znikał raz na 2 tygodnie na cały weekend że swoimi dziećmi  i na jakieś wybrane terminy w tygodniu.
Albo zostać "macochą" na cały etat, z prawami i obowiązkami mamy.
Jakoś  nie widzę tego inaczej.
Dzieci też się przywiązują.
Autorko, wcale nie jesteś niedojrzała.
Bo wiesz , że w drugiego człowieka, nawet 5 letniego, trzeba angażować emocje.
Może niektórzy dają radę bez tego, wtedy takich dylematów nie mają.
A tutaj jest misz masz z czasem z dzieckiem.
"Ni pies ni wydra"  to utrudnia sprawy.
Nie wiem co bym zrobiła i Twoim emocjom nie dziwię się.
Ale dobry temat do przegadania z nim.
Jak dla mnie osoby z opieką naprzemienną znalazły sposób by dalej tkwić w związku z ex
Niby dla równości, niby dla sprawiedliwości, niby dla dzieci.
A tak naprawdę dzieci nie mają swojego jednego stałego otoczenia, a rodzice problem z ulozeniem sobie relacji z innymi.

63

Odp: Mężczyzna z dzieckiem i ja

Z jednej strony, jeśli bycie na pierwszym miejscu rozumiemy jako odpowiedzi na pytania w stylu: kogo pan bardziej kocha, kto dostanie więcej miłości czy uwagi, to faktycznie widać w tym rywalizację (bo mnie by interesowało, czy ja dostanę tyle miłości/uwagi/czegokolwiek, ile potrzebuję, a nie - najwięcej, więcej niż...).

Z drugiej - mnie by hierarchia interesowała w zupełnie innym aspekcie, mniej emocjonalnym, a bardziej, hm, dot. decyzji? W przypadku sprzecznych interesów? Bo "normalnie", tzn. w rodzinie ze wspólnym dzieckiem, takie decyzje podejmuje para, patrząc na dobro rodziny jako całości, więc bywa, że coś będzie nie po myśli dziecka, ale jednak całościowo - na plus. Tu drugą osobą decyzyjną w kwestii dziecka nie jest autorka, a matka dziecka. I nawet jeśli będzie pozytywnie nastawiona, to i tak pewne rzeczy mogą być nie do pogodzenia.

W związku z tym ja bym się przede wszystkim zastanowiła nad konkretami, które mogą się ewentualnie w przyszłości wydarzyć. Nad tym, jak zostaną rozwiązane, czy moje zdanie będzie równie ważne co zdanie partnera czy jednak partner będzie uważał, że ma dodatkowy głos "za dziecko" - czyli czy w gruncie rzeczy wchodząc w ten związek, będę musiała zrzec się prawa do podejmowania decyzji, bo zawsze będę w mniejszości.
Np. co jeśli autorka będzie chciała wziąć urlop w maju? Albo jechać w góry, a nie nad morze? Co jeśli dostanie super hiper ofertę pracy wiążącą się z przeprowadzką? Jakie pan ma podejście do wspólnego mieszkania i podziału obowiązków przy dziecku? Jak w ogóle wyglądają możliwości mieszkaniowe? A jeżeli życzy sobie, żeby autorka się nim zajmowała "trochę jak matka", to czy również prawa będzie miała "trochę jak matka"? Jak widzi kwestie finansowe? Przecież takich decyzji jest mnóstwo, codziennych i większych, i żadna nie musi mieć nic wspólnego z tym, kto zajmuje więcej miejsca w serduszku tego pana.

64

Odp: Mężczyzna z dzieckiem i ja
Ela210 napisał/a:

Nie pierwszy raz na tym forum napiszę, że opiekę naprzemienną uważam za głupotę, dla wszystkich stron integracji, w tym przyszłej partnerki.
Jako osoba z dorosłymi dziećmi nie biorę pod uwagę związania sie  kimś z małymi,  ale teoretycznie  wolałabym związać się z samotnym ojcem i tworzyć  relację  z jego dziećmi, tak jak zrobili to Misinx czy Szeptuch, zamiast tworzyć dziwny hybrydowy związek, gdzie, jak się przez 2 tygodnie przywiążesz do dzieci, jesteś w świecie ich problemów,  to nagle na 2 tygodnie masz to zostawić.
To jest dobre dla układów otwartych,  romansów,  ale na pewno nie dla tworzenia związków.
Już bym wolała by mężczyzna  znikał raz na 2 tygodnie na cały weekend że swoimi dziećmi  i na jakieś wybrane terminy w tygodniu.
Albo zostać "macochą" na cały etat, z prawami i obowiązkami mamy.
Jakoś  nie widzę tego inaczej.
Dzieci też się przywiązują.
Autorko, wcale nie jesteś niedojrzała.
Bo wiesz , że w drugiego człowieka, nawet 5 letniego, trzeba angażować emocje.
Może niektórzy dają radę bez tego, wtedy takich dylematów nie mają.
A tutaj jest misz masz z czasem z dzieckiem.
"Ni pies ni wydra"  to utrudnia sprawy.
Nie wiem co bym zrobiła i Twoim emocjom nie dziwię się.
Ale dobry temat do przegadania z nim.
Jak dla mnie osoby z opieką naprzemienną znalazły sposób by dalej tkwić w związku z ex
Niby dla równości, niby dla sprawiedliwości, niby dla dzieci.
A tak naprawdę dzieci nie mają swojego jednego stałego otoczenia, a rodzice problem z ulozeniem sobie relacji z innymi.

Ja akurat mam zmianę co tydzień. Znam Twoje podejście, ale ja z kolei nie wyobrażam sobie mieć dzieci tylko co drugi weekend. Konsultowałem się z psychologami dzieciecymi i konkluzja była taka, że i dla nich to najlepsze rozwiązanie. Środowisko mają jedno, bo z bż mieszkamy relatywnie blisko siebie. I z tego co obserwuję to faktycznie dzieciaki są zadowolone. Może jak dorosną to się zmieni, ale póki co jest jak jest. Nie ja wymyśliłem sobie skok w bok i rozstanie, ale za dzieci jestem odpowiedzialny jako ojciec i tyle. I jeśli będę chciał rozwijać z kimś poważną relację, to będzie to logistyczne wyzwanie. A jak nie, to związki będą luźne do czasu aż odchowam dzieciaki. I tyle:)

65

Odp: Mężczyzna z dzieckiem i ja

Opieka naprzemienna ,może i doskonałym rozwiązaniem nie jest,ale z punktu widzenia coraz większej liczby ojców po rozwodach jest czymś lepszym niż wizyta dzieci w co drugi weekend,maja większy wpływ na wychowanie swoich dzieci i więcej czasu dla nich,nie wszyscy też w obecnych czasach mają ochotę być tylko sponsorami eks żon i nie godzą się na to żeby jakiś obcy facet nowy partner wywierał wpływ na ich dzieci
Świat się trochę zmienia a dotychczasowe powszechnie stosowane rozwiązania nie przystają do rzeczywistości.Już nie jest coraz z częściej z automatu opieka przydzielana matce i coraz więcej matek odchodzi od dzieci zostawiając je z ojcami - masowe to jeszcze nie jest ale zwiększają się liczby
Autorka ma ze sobą problem,dla rodzica więź z dzieckiem jest najistotniejsza jest to jednak zupełnie inny typ relacji
i niekoniecznie opieka naprzemienna jest kontynuacją związku z eks,owszem jest kontynuacją zobowiązania jakim jest bycie rodzicem
kto nie potrafi się w tym odnaleźć i pogodzić, nie jest gotowym na związek z kimś kto ma dziecko, dzieci po prostu,pewnych rzeczy się nie zmieni choćby się stawało na rzęsach,wspólny czas można zorganizować racjonalnie bez zawłaszczania i zaborczości .

Posty [ 1 do 65 z 122 ]

Strony 1 2 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Mężczyzna z dzieckiem i ja

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026