netkobietyWszystkie działy
Związek na odległość, miłość przez internet

Prawie 18 miechów, ale on wciąż mi nie ufa...

264 odpowiedzi19 945 wyświetleńzałożony przez Paulinkax3, 25.03.2011

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ZWIĄZEK NA ODLEGŁOŚĆ, MIŁOŚĆ PRZEZ INTERNET » Prawie 18 miechów, ale on wciąż mi nie ufa...

Strony Poprzednia 1 2 3 4 5 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 196 do 260 z 265 ]

196

Odp: Prawie 18 miechów, ale on wciąż mi nie ufa...
Paulinkax3 napisał/a:

Mogę się chwalić, że dalej jest dobrze smile
Troszkę napięcia było od wczoraj, ale tu akurat nie był mój błąd, ale szybko zrozumiał, że popełnił mały błąd , co nie zmienia faktu, że trochę mam do Niego o to żal, ale ogółem jest dobrze smile
Już każdy mnie opuścił? smile

Przepraszam, ostatnio miałam zjazd ( piątek - sobota - niedziela ) i trochę mało tu bywałam.
Bardzo się cieszę, że lepiej się układa ( tfu , tfu odpukać ) i oby tak dalej.
Pisz na bieżąco jak leci , pozdrawiam smile
jutro mnie odwiedza chłopak to też pewnie na długo nie będę

197

Odp: Prawie 18 miechów, ale on wciąż mi nie ufa...

truskaweczko19 - Nic nie szkodzi, miło, że mnie tu jeszcze czasem odwiedzasz big_smile
Dzisiaj zrobiłam mu awanturę ;/ bo się zirytowałam od wczoraj już właściwie.
Wieczorem mu powiedziałam szczerze,że denerwuje mnie to, że nie odpisuje mi na sms-y, to mnie przeprosił a dzisiaj była taka sytuacja, że spałam, no i On o 20:00 mnie obudził (prosiłam Go o to ) i nagle jak pytał czy idę jeszcze spać powiedziałam "nie wiem" a On się rozłączył ja się pytam o co chodzi a on "no śpij" i potem mi napisał (już nie pamiętam co wcześniej odpisałam), że ma wrażenie , że siedzę na gadu a nie śpię i później na 2 sms-y mi nie odpisał a jak zapytałam, co się z Nim dzieje od wczoraj to mi odpisał, że co ma się dziać. Ale się we mnie gotowało, pokłóciliśmy się jak zadzwonił, oby dwoje na siebie wrzeszczeliśmy.
Nie będę ukrywać co mi się nie podoba, tylko dlatego, że jutro jadę na 10 dni do Francji i jak się pokłócimy, to będzie źle.
A On jeszcze, że niby ja się focham... a On pewnie by mi taką awanturę za to zrobił , że masakra.
Opowiedz truskaweczko jak było później jak już chłopak wróci do domu big_smile

198

Odp: Prawie 18 miechów, ale on wciąż mi nie ufa...

O kurcze niefajnie sad
A co tam będziesz robić we Francji kochana ? super ! smile
Aaa było fajnie, posiedzieliśmy u mnie, zjedliśmy obiadek, odpoczywaliśmy, rozmawialiśmy dużo, było cudnie - jak nigdy chyba wink hihi
potem pospacerowaliśmy, byliśmy razem dziś do okolo 20 od 15 gdzieś
:*

199

Odp: Prawie 18 miechów, ale on wciąż mi nie ufa...

Kłótnia tylko o wycieczkę do Francji?
Boże święty....

Paulina czy ty naprawdę nie widzisz jak sie upadlasz z tym facetem?
Dostaje tyle szans, ty za każda bzdurę obwiniasz siebie, a on tak odpierdala?

Napisze coś co pewnie większość myśli.
Weź go w cholerę rzuć, pocierpisz trochę... A za jakis czas spojrzysz na ten post i powiesz co za idiota z niego...   

Powodzenia

200

Odp: Prawie 18 miechów, ale on wciąż mi nie ufa...

Ale zazdrośnik...
I pewnie wmawia Ci, że na wycieczce we Francji na pewno go zdradzisz, bo będziesz miała mnóstwo okazji?
Zamiast świetnie się bawić, wywoła wyrzuty sumienia. Baw się w tej Francji dobrze i nie zadręczaj się! Tak czy siak się pokłócicie...

201

Odp: Prawie 18 miechów, ale on wciąż mi nie ufa...

truskaweczko- Byłam w Francji , ponieważ to była wycieczka, miałam nadzieję na odpoczynek od wszystkiego, ale psychicznie na pewno nie odpoczęłam.
I jak z Twoim chłopakiem? Nie odwiedzasz mnie widzę smile

netchłopak- Wiesz jakoś poza Tobą nie widziałam, aby ktoś mi napisał , żebym Go rzuciła...
"pocierpisz trochę..." napisałeś to tak, jakby to było nic takiego...

gossip_girl- Właśnie tak było jak piszesz... teraz jak wróciłam, to powiedział, że skąd może wiedzieć, że nic tam nie zrobiłam... że mu tego nie udowodnię...
Owszem pokłóciliśmy się i to 1 dzień po przyjeździe...

On rozpamiętuje mój błąd.. a te rozpamiętywanie za każdym razem coraz bardziej wbija mi sztylet w serce... coraz bardziej cierpię... za każdym razem powoduje to,  że zaczynam się poddawać... czasami mam wrażenie, że On chce po prostu zerwać... ale sam nie potrafi, bo mu nie pozwalam na to, bo zawsze walczę... tak jak byłam we Francji, stwierdził, że jestem taka szczęśliwa i potrzebuję faceta, który będzie mnie zabierał w takie miejsca, który ma kasę i który mnie w ten sposób uszczęśliwi... a najbardziej zabolały mnie dzisiaj jego słowa , które brzmiały "No ilu masz już na ławce rezerwowych? Dwóch? Pięciu? Ośmiu? Może dziesięciu? Mają auto? Może byli u Ciebie na imprezie?" To mi tak niszczy psychikę,  że sobie nawet nie wyobrażacie...

202 Ostatnio edytowany przez paulina20 (2011-06-05 22:36:18)

Odp: Prawie 18 miechów, ale on wciąż mi nie ufa...

Daj mu przeczytać temat, który założyłam (''Przez swoją obsesję rozwalam związek"). Zachowuje się bardzo podobnie do mnie, o ile nie gorzej. Ja też powtarzałam mojemu chłopakowi, żebyśmy zostali przyjaciółmi i że pewnie woli inne. Też go to niszczyło, i niszczyło uczucie, które było między nami. Potem, mimo że się zmieniłam, nigdy nie było tak, jak kiedyś.

Niestety on musi poczuć że cię traci, inaczej nic z tego. Musi mieć bodziec do zmiany. Na razie może bezkarnie ulegać swoim jazdom, bo ty i tak jesteś. Jeśli zacznie cię tracić to to nim potrząśnie. Jeśli będziesz mu powtarzać, że ty tak nie możesz, że to cię wykańcza, jeśli po każdej jeździe będziesz znacznie ochładzać wasze stosunki, to to go czegoś nauczy - że nie rzucasz słów na wiatr, że naprawdę cierpisz.
W końcu, chcesz tego czy nie, będzie cię to tak męczyć, że wylądujesz w psychiatryku albo przestaniesz go kochać. Wóz albo przewóz. Powiedz mu to. Musisz zacząć myśleć o sobie, żeby on zaczął myśleć o tobie. Ja dopiero jak poczułam, że moje zachowanie powoduje nieodwracalne pogorszenie naszych stosunków, naprawdę zaczęłam się zmieniać.

To jak uczenie dziecka - bez konsekwencji zmian w zachowaniu nie będzie.
Nie mówię, że masz mu nie wybaczać - ale dopóki będzie cię ciągle ranił nie okazuj mu takiej miłości. To nie ma sensu.

203 Ostatnio edytowany przez Paulinkax3 (2011-06-05 22:51:25)

Odp: Prawie 18 miechów, ale on wciąż mi nie ufa...

paulina20- Tyle, że On swą zmianę zwala na mnie, że to przez mój błąd... nawet gdy mieliśmy zacząć od nowa, ostrzegł mnie, że nawet gdy będzie bardzo dobrze, to On do tego będzie wracał... i faktycznie jak powiedział, tak jest...
Jak mam mu pokazać, że mnie traci?
On stwierdzi, że pewnie kogoś innego mam i że to ja rozwalam nasz związek... tyle, że ja naprawdę kiedyś wyląduje w psychiatryku... wykańczam się, poddaje...
Jego 'cudowne' słowa w Francji sprawiły, że chciałam wracać już do domu w drugi dzień... jeszcze na końcu kiedy już rozryczałam się na maksa przez to co mówi, On dodał "Baw się dobrze." Trzeba mieć tupet.
A teraz On wyjeżdża do Holandii na 3 miesiące...
On mnie ostrzegał, że tak będzie robił... ale ja wciąż nadzieję w sobie mam.
Wciąż wierzę w Nas... a może miał racje, że pozostanie jak jest lub będzie się pogarszać...
Chciał żebyśmy to skończyli, ponieważ sam mi powiedział, że robi mi chore jazdy, że to toksyczny związek, a On nie może patrzyć na to jak mnie rani, bo to mu wcale nie sprawia satysfakcji... powiedział, że chce abym była szczęśliwa, ale On mnie rani..
Jeszcze dzisiaj przed chwilą mu napisałam (wiem, że zrobiłam źle pisząc mu to): "Kocham Cię... bardzo mocno... pamiętaj o tym, chociażby również teraz."
Po prostu ja sobie nie potrafię wyobrazić życia bez Niego... nie poradzę sobie w życiu bez Niego... jest moim najlepszym przyjacielem jak i chłopakiem... tylko On przy mnie jest... powiedział mi wcześniej, że miał wszystko, bo miał mnie... nic mu do szczęścia nie brakowało a teraz uważa, że wszyscy mnie buntują przeciw niemu i mu mnie kradną , że tak to wyrażę...

204

Odp: Prawie 18 miechów, ale on wciąż mi nie ufa...

No niestety, musisz sobie zacząć wyobrażać życie bez niego. A jeśli mu na Tobie zależy to też powinien walczyć, a nie nie wybaczać ci najmniejszego błędu. Powiem ci, że to strasznie toksyczny człowiek i ja bym nie wytrzymała z kimś takim długo. Zezłość się na to, co z Tobą robi i spróbuj dzięki tej sile trochę się od niego psychicznie oddalić.
Tylko w tą stronę może się coś zmienić, bo w drugą nijak - nie możesz m już pokazać bardziej, że go kochasz i że żałujesz. On już to wie, co z tego - dalej egoistycznie myśli o sobie, o swojej ''krzywdzie'' i o tym, jak bardzo on sam jest be, wszystko się na niego uwzięło, a dziewczyna to już w ogóle, ciągle go zdradza i lata za innymi.

Paulinkax3, a co  w nim takiego widzisz, czego nie mają inni? Uczuciowość, wrażliwość? Bo pod wzgledem innych cech ten człowiek ejst tak odrzucający, że trudno sie w nim zauroczyć. Czepialski, małostkowy, zapatrzony w siebie i z samooceną poniżej zera, co odbija się na innych. Wydaje mi się, że jest bardzo trudny w obejściu. Chyba że to dopiero dla osób, z którymi jest bliżej.

PS Słyszałaś o borderline?

205

Odp: Prawie 18 miechów, ale on wciąż mi nie ufa...

paulina20- Wczoraj wieczorem rozmawialiśmy przez telefon bardzo szczerze półtorej godziny... wyjaśniliśmy sobie kilka rzeczy w bardzo kulturalny sposób i na spokojnie, kocham takie rozmowy z Nim, bo wiele po nich można wywnioskować.
Powiedział mi, że gdyby mu nie zależało to na pewno by już Nas nie było i gdyby mi nie zależało, On też kiedyś mnie skrzywdził i to też poprzez kłamstwo... tyle, że ja żyłam kilka miesięcy w ciągłej niepewności, ale walczyłam.
Powiedział, że ma zwierzęcy instynkt i będzie o mnie walczył.
Och uwierz, że ma wiele wspaniałych rzeczy w sobie. Sporo mnie w życiu nauczył, to dzięki Niemu zmieniłam się na lepsze.
Owszem jest trudnym chłopakiem, ma wysokie wymagania i trudno im sprostać , ale chcę temu sprostać.
Za dużo wspaniałych rzeczy się między Nami wydarzyło, aby to rzucić w cholere, musiałabym być tak cholernie na to obojętna, że nie da rady tego opisać, ale nie jestem smile
Bordeline? Hmmm... A coś się stało? Nic nie słyszałam.

206 Ostatnio edytowany przez paulina20 (2011-06-06 21:09:54)

Odp: Prawie 18 miechów, ale on wciąż mi nie ufa...

Nie no, rzucic to w cholerę byłoby trudno, zwłaszcza że mu zależy. Ale chociaż lekkie odseparowanie (psychiczne) się stanowczo wyjdzie Ci na zdrowie. Nie twierdzę, że trzeba odrzucać relację, bo i tak nie jesteś do tego zdolna. Ale trzeba dążyć do jej przebudowy, bo jest krzywdzaca dla was obojga.

Borderline - nie mówię, że to ma, bo żeby to stwierdzić trzeba profesjonalnych testów, diagnoz, itd. Ale objawy są dość podobne, poczytajcie sobie, zawsze można lepiej siebie zrozumieć.
http://bpd.szybkanauka.net/

207

Odp: Prawie 18 miechów, ale on wciąż mi nie ufa...
Paulinkax3 napisał/a:

gossip_girl- Właśnie tak było jak piszesz... teraz jak wróciłam, to powiedział, że skąd może wiedzieć, że nic tam nie zrobiłam... że mu tego nie udowodnię...
Owszem pokłóciliśmy się i to 1 dzień po przyjeździe...

Właśnie dlatego, jeśli nie chcesz wykończyć się psychicznie ani rozstawać, powinnaś skorzystać z rad pauliny20. Jako że sama była tą cholernie zazdrosną osobą, najlepiej ze wszystkich, którzy się tu wypowiedzieli potrafi spojrzeć na punkt widzenia Twojego faceta.
Poza tym z tego co piszesz, on jest strasznie zakompleksiony. To, że ciągle zarzuca Ci bezpodstawne zdrady czy że zakłada, iż ustawiają się do Ciebie w kolejce faceci z super samochodami i wielką kasą...wszystko to kompleksy. Może więc też warto pogadać z nim o jego samoocenie? On musi zrozumieć, że ktoś z pieniędzmi nie będzie dla Ciebie ważniejszy. Musi też uświadomić sobie, że takim gadaniem nie tylko nakręca siebie, ale także bardzo rani Twoje uczucia.
Fajnie, że znowu rozmawialiście i wyjaśniliście sobie sytuację. Ale czy to coś da?


I mam jeszcze takie małe pytanko, bo nie rozumiem pewnej sprawy. Robił Ci wyrzuty o dziesięciodniowy wyjazd do Francji, ale sam jedzie na trzy miesiące do Holandii? Czy to "zupełnie inna sprawa", bo on jedzie do pracy, a Ty miałaś zamiar wypoczywać ;-) ?

208

Odp: Prawie 18 miechów, ale on wciąż mi nie ufa...

Tak ten wątek zainspirował mnie do rozmowy ze znajomą, odnośnie związku.
Jak powinien wyglądać etc.

Założyłem post, aby potwierdzić nasze założenia.
Oto wyniki: http://www.netkobiety.pl/viewtopic.php?pid=615978#p615978
Może się przydadzą.

To ja się odmeldowywuję. wink Gdyż czego bym nie napisał, to jestem tym złym. wink

209

Odp: Prawie 18 miechów, ale on wciąż mi nie ufa...

Dlaczego? Każdy punkt widzenia się liczy. Autorka postu po prostu nie bierze pod uwagę rozstania... I chce rad dotyczących 'uzdrowienia' sytuacji w związku wink.

210 Ostatnio edytowany przez netchłopak (2011-06-07 22:44:32)

Odp: Prawie 18 miechów, ale on wciąż mi nie ufa...

Ma prawo do takiego rozwiązania i pkt widzenia.
Lecz dla mnie ta sytuacja jest beznadziejna skoro trwa tak długo.

Jedynym rozwiązaniem może być zaaranżowanie małego przedstawienia i gra o wszystko.
Taka terapia wstrząsowa dla chłopaka.
Pozorowane odejście, rozluźnienie więzów i postawienie ostrych warunków.
Albo się zmieniasz albo koniec.

Lecz ta dziewczyna jest po pierwsze za młoda, po drugie za bardzo zakochana a po trzecie za mało doświadczona życiowo aby to zrobić. hmm

Po następne, w wieku 18 lat miłość na zawsze... Prędzej czy później sie z nim rozstanie i koniec bajki. A jeśli zajdzie w ciążę i się pobiorą to będzie gechenna i obudzenie się po 10 latach z ręką w... hmm

Tak więc nie ma co tutaj się bawić, skoro łatwo przewidzieć możliwe scenariusze. hmm

Ale naprawdę kibicuje dziewczynie.
Miłość to najpiękniejsza sprawa na świecie. I lepiej ją przeżyć i stracić, niż nigdy tego nie doświadczyć. smile

211

Odp: Prawie 18 miechów, ale on wciąż mi nie ufa...

Witam!
W moim związku na odległość też jeszcze niedawno było problem z zaufaniem i kłótnie o to z kim i gdzie idę czy rozmawiam przez telefon. U mnie szybko się ułożyło, wystarczyła poważna rozmowa. Ponad pół roku było ok było ok, aż do niedawna. Mój ukochany zaczął się spotykać z "starą znajomą"  i ostatnio coraz częściej o niej mówi. Zastanawiam się czy mam powody do niepokoju?!? Ufam mu, ale jak słyszę codziennie, że ona to zrobiła czy tak powiedziała, to zaczynam się zastanawiać... Jak go zapytałam o nią to oczywiście powiedział, że przesadzam. I stwierdził, że miał nadzieję, że mamy taką nieuzasadnioną zazdrość za sobą. Poradźcie co robić ?

212

Odp: Prawie 18 miechów, ale on wciąż mi nie ufa...

paulina20- Wiesz za niedługo mnie to czeka czy chcę tego czy nie, bo jedzie do tej Holandii na 3 miesięce.. więc to logiczne, że mniej kontaktu będzie , a co za tym idzie, lekkie oddalenie się od siebie psychicznie..
Poczytałam o tym całym Borderline i w sumie jest tu jakaś cząstka prawdy i owszem Mój chłopak miał w dzieciństwie nie za fajnie, ciągły stres i w ogóle.
Coś w tym jest.

gossip_girl- Masz rację... tak akcje potwornie działają mi na psychikę...
Za każdym razem, z czasem coraz bardziej mnie boli i rani każda akcja.
Widzisz , On powiedział, że jeżeli powiem, żeby nie jechał, to nie pojedzie, ale ja nie chcę mu tego zabraniać.

netchłopak- Owszem przeczytałam ten wątek.
I zgodzę się w 100% z wypowiedzią gossip_girl, gdyż ma rację mówiąc, że nie biorę  pod uwagę rozstania smile
Wiesz niestety mój chłopak się nie będzie cackał, jak będę robić chore sceny, jakieś szantaże to On nie będzie wysłuchiwał moich widzimisiów i powie, żebym sobie szukała jakiegoś chłopaka, który będzie dla mnie idealny i tak dalej... poza tym uważam, że powinno się akceptować drugą połówkę jaka jest a nie ją zmieniać, bo chcę aby mój chłopak był sobą, a nie kimś z maską.
Wiesz... nie każdy związek się kończy i tak jak opisujesz... ja jestem z moim chłopakiem szczęśliwa.

Anna1985- Witam Cię ! smile
I pozwalasz im się spotykać tak po prostu sam na sam? Ja bym chyba wybuchła z zazdrości.
Moim zdaniem powinnaś zacząć uważać, skoro tak zaczął o Niej mówić ciągle.

213 Ostatnio edytowany przez truskaweczka19 (2011-06-09 17:43:20)

Odp: Prawie 18 miechów, ale on wciąż mi nie ufa...
Paulinkax3 napisał/a:

truskaweczko- Byłam w Francji , ponieważ to była wycieczka, miałam nadzieję na odpoczynek od wszystkiego, ale psychicznie na pewno nie odpoczęłam.
I jak z Twoim chłopakiem? Nie odwiedzasz mnie widzę smile

netchłopak- Wiesz jakoś poza Tobą nie widziałam, aby ktoś mi napisał , żebym Go rzuciła...
"pocierpisz trochę..." napisałeś to tak, jakby to było nic takiego...

gossip_girl- Właśnie tak było jak piszesz... teraz jak wróciłam, to powiedział, że skąd może wiedzieć, że nic tam nie zrobiłam... że mu tego nie udowodnię...
Owszem pokłóciliśmy się i to 1 dzień po przyjeździe...

On rozpamiętuje mój błąd.. a te rozpamiętywanie za każdym razem coraz bardziej wbija mi sztylet w serce... coraz bardziej cierpię... za każdym razem powoduje to,  że zaczynam się poddawać... czasami mam wrażenie, że On chce po prostu zerwać... ale sam nie potrafi, bo mu nie pozwalam na to, bo zawsze walczę... tak jak byłam we Francji, stwierdził, że jestem taka szczęśliwa i potrzebuję faceta, który będzie mnie zabierał w takie miejsca, który ma kasę i który mnie w ten sposób uszczęśliwi... a najbardziej zabolały mnie dzisiaj jego słowa , które brzmiały "No ilu masz już na ławce rezerwowych? Dwóch? Pięciu? Ośmiu? Może dziesięciu? Mają auto? Może byli u Ciebie na imprezie?" To mi tak niszczy psychikę,  że sobie nawet nie wyobrażacie...

Hej smile  Przepraszam Cię Paulinko najmocniej, że mogłaś mieć wrażenie, że opuściłam Cię. Komputer zepsuł mi się, piszę teraz z kawiarenki, tylko tu mam możliwość coś nastukać na kompie, a poza tym dużo nauki. Komp się zepsuł, bo i stary i a dużo użytkowałam - czasem całe dnie ( ahh to było jak uzależnienie). Za parę dni napiszę więcej, bo teraz niestety nie mam tak czasu sad
Z moim chłopakiem ok, dobrze nam się układa, ja szukam pracy, on za parę dni ma wolne, więc najprawdopodobniej wtedy do mnie wpadnie do domu i całe dnie będziemy mogli być obok siebie, więc cudownie , prawda ? smile

Co do tego co napisałaś, to raczej faktycznie powinnaś nim wstrząsnąć, powiedzieć, że nie dajesz już rady, że chcesz odejść. Jak pisałam Ci chyba już, to ja też miałam kkiedś problemy z zazdrością, ale chłopak pokazał, że mogę go stracić, wtedy zmieniłam się i inaczej na to patrze. Jak nasz związek będzie miał się rozpaść to się rozpadnie, ale na pewno nie przez moje chore jazdy, związek to też zaufAnie wink - jest bardzo ważne

214

Odp: Prawie 18 miechów, ale on wciąż mi nie ufa...

truskaweczka19- Och, przynajmniej teraz trochę odpoczęłaś od komputera, na pewno więcej czasu dla siebie przez to znalazłaś.
Mój też prawdopodobnie za kilka dni do mnie przyjeżdża : )
Jeżeli dobrze pójdzie oczywiście i wtedy też całe dnie będziemy obok siebie ! Jak najbardziej cudowne smile
Między mną a moim chłopakiem jest już lepiej, bynajmniej tak mi się wydaje smile
Ale nie zapeszam smile

215

Odp: Prawie 18 miechów, ale on wciąż mi nie ufa...
Paulinkax3 napisał/a:

Wiesz niestety mój chłopak się nie będzie cackał, jak będę robić chore sceny, jakieś szantaże to On nie będzie wysłuchiwał moich widzimisiów i powie, żebym sobie szukała jakiegoś chłopaka, który będzie dla mnie idealny i tak dalej... poza tym uważam, że powinno się akceptować drugą połówkę jaka jest a nie ją zmieniać, bo chcę aby mój chłopak był sobą, a nie kimś z maską.
Wiesz... nie każdy związek się kończy i tak jak opisujesz... ja jestem z moim chłopakiem szczęśliwa.

Paulinko, Ty chyba nie wiesz, na czym polega szczęście... Sama piszesz, że często nie możesz spać, jeść z nerwów. Z obiektywnego punktu widzenia można zauważyć coś, czego Ty nie widzisz - te wszystkie chore akcje są absurdalne!

Powiem Ci, że takie Cię będzie z nim czekało życie - zawsze będziesz musiała się zgadzać na wszystko, bo on "nie będzie się cackał" i Ci powie, że możesz sobie znaleźć innego. Był moment tego wątku, kiedy prawie Cię rozumiałam, kiedy myślałam, że jesteście młodzi, że się dogracie. Ale Twoje kolejne wpisy świadczą o tym, że jesteś w stanie zrezygnować ze swoich przekonań, honoru, wolności w imię chorej miłości...

A generalnie cały ten wątek dziwny jakiś jest... Wszyscy Ci mówią, że Twój związek nie jest normalny a Ty wszystkim tłumaczysz, że Ci jest tak dobrze...

216 Ostatnio edytowany przez truskaweczka19 (2011-06-10 11:18:27)

Odp: Prawie 18 miechów, ale on wciąż mi nie ufa...

No cóż... Czy odpoczęłam od komputera ? Pewnie tak, skupiłam się na szukaniu pracy (choć marnie idzie i nie robię tego efektywnie - lenistwo mnie jak zwykle zżera, heh) no i na nauce.. ale pierwsze dni w moich oczach były łzy (wiem, chore).. osoba taka jak ja całe dnie prawie na kompie ( tak mnie wciągnęło nagle bez kompa). No nie powiem, było ciężko i myślałam, że zwariuje, ale taka cena uzależnień i trzeba starać się z tym walczyć , bo inaczej będzie źle wink
Paulinko fajnie, że byłaś we Francji, jak można wyjechać, to warto z tego korzystać.
Cieszę się, że między Tobą a Twoim chłopakiem jest lepiej, ale i ja nadal myślę, że przyda się szczera rozmowa, sama czasem może tez odwróc role i przesadzaj z zazdrością, naprawdę czasem to dobra terapia szokowa i trzeba mieć swoją godność. Jesteś cudowną osobą i nie możesz tak wiecznie cierpieć.

217

Odp: Prawie 18 miechów, ale on wciąż mi nie ufa...
truskaweczka19 napisał/a:

Paulinko fajnie, że byłaś we Francji, jak można wyjechać, to warto z tego korzystać.
Cieszę się, że między Tobą a Twoim chłopakiem jest lepiej, ale i ja nadal myślę, że przyda się szczera rozmowa,.

Ale rzecz w tym, że rozmowy nic nie dają.
Po przemyśleniu doszłam też do wniosku, że odwrócenie ról też nic nie da. Ona będzie robić sceny, a on będzie wyskakiwał z tekstem: "powinnaś sobie znaleźć kogoś komu będziesz mogła ufać, na pewno mnie nie chcesz" itd itd.

218

Odp: Prawie 18 miechów, ale on wciąż mi nie ufa...

vinnga- Bo raz jest dobrze, raz jest źle, gdy się widzimy jest cudownie, jak bajce... a ja nie patrzę na to jak jest kiedy jesteśmy dalej od siebie tylko kiedy jesteśmy koło siebie, bo kiedyś przecież będziemy ciągle przy sobie i to się liczy..
To że rezygnuje , to owszem prawda , lecz to jest wyłącznie moja decyzja.
Chciałam jutro iść na koncert, zawsze chciałam iść na ten koncert, od dziecka, mam na to pozwolenie, ale nie chcę iść , ponieważ nie chcę aby mój chłopak się martwił.

truskaweczka19- No nie dziwię Ci się , jeśli chodzi o ten komputer. Też kiedyś byłam bardzo uzależniona.
Wiesz... nawet dzisiaj była szczera rozmowa, ciągle szczerze rozmawiamy. Lecz teraz się zmieniłam i coś zauważyłam w sobie. Zaczęłam mówić szczerze co mi się nie podoba, nie patyczkuję się, tylko mówię wprost, tylko jestem trochę słaba psychicznie i każda drobna kłótnia mnie zabija... bądź to ja wyolbrzymiam przy każdej kłótni.
Poza tym widzę, że coś się we mnie zmienia...
Poza tym , że nic już kompletnie nie wiem... każda akcja mnie przeszywa w pół... coraz bardziej mnie boli, coraz mniej ufam... nawet nie wiem teraz co myślę...
Nie wiem nic no...

gossip_girl- Sceny scenami, zaczęłam stopniowo od pewnego czasu mówić stanowczo co mi się nie podoba i pewnego razu zrobiłam wielką awanturę, że stwierdził, że nie pamięta, kiedy byłam tak zła na niego ostatni raz.
Nie będę dusić tego wszystkiego w sobie, przynajmniej nie potrafię dusić...

219

Odp: Prawie 18 miechów, ale on wciąż mi nie ufa...

Paulinko, ja Cię błagam - idź na ten koncert! Pomyśl rozsądnie - dlaczego on miałby się martwić? Że spełniasz swoje marzenie?

220

Odp: Prawie 18 miechów, ale on wciąż mi nie ufa...

vinnga- On ciągle się pyta czy idę jutro na ten koncert, że przecież nie muszę się tak poświęcać...
Sam mi przyznał, że się będzie martwił, bo to będzie już późno i ciemno.. a On tak zawsze ma, od momentu kiedy moja mama mu powiedziała, że jedną dziewczynę pobili w moim mieście i od tamtej pory mam czas do 21... czuję się jak małe dziecko..

221

Odp: Prawie 18 miechów, ale on wciąż mi nie ufa...

Paulinko, nie jesteś małym dzieckiem. Zresztą pewnie nie poszłabyś tam sama, więc byłabyś bezpieczna. Takie "martwienie się" to tylko zawoalowana próba wpływu na drugą osobę. Przecież "martwię się" lepiej wygląda niż "jestem zazdrosny". Nie możesz rezygnować ze swojego marzenia, żeby chłopak się nie martwił. Jeśli będziecie razem to będą setki takich sytuacji, gdzie Ty lub on będziecie się martwić o drugą osobę...

222 Ostatnio edytowany przez paulina20 (2011-06-11 00:10:15)

Odp: Prawie 18 miechów, ale on wciąż mi nie ufa...

Ja tak to widzę z tym koncertem - na razie Paula będzie zdolna do takich wyrzeczeń i nawet jej to nie będzie przeszkadzać zbytnio. Dopiero z czasem będzie to coraz bardziej uciążliwe, aż w końcu zacznie się wręcz ''dusić''.
Trzeba czasu na wyklarowanie się pewnych uczuć. Oczywiście może być też tak, że nigdy jej to przeszkadzać nie zacznie. Czas i tyle.

Kiedy mija pewien etap w miłości, zaczynamy patrzeć inaczej na pewne sprawy w związku. W moim to, co na początku było tylko małym problemem, potem stało się niemal powodem rozstania. I właściwie nadal jest to sprawa niepewna. Ale muszę przyznać, że wiedziałam od początku, że to może być kością niezgody - liczyłam jednak, że się zmieni, albo że się dogramy, i też nie byłam gotowa na to, żeby rezygnować zaraz na początku. Rozstania wtedy żałowałabym bardziej niż teraz, bo przeżyłam 2 świetne lata. Gdybym zrobiła to wtedy, czułabym, że sztucznie urywam coś pięknego, cierpiałabym bardziej, i.. po prostu nie miałabym powodu w moim odczuciu. Dopiero gdy zakochanie słabnie problemy nabierają znaczenia.

223

Odp: Prawie 18 miechów, ale on wciąż mi nie ufa...

vinnga- Za 20 minut koncert, ale nie poszłam, chodź ciągle mówił, że jak chcę to mogę iść, ale ja nie idę, bo wiem, że się martwił... chodź już żałuję pół dnia, że nie pójdę... co do zazdrości, to owem przyznał się, że zazdrosny też będzie...
Jakoś przeżyję...
On teraz siedzi na 18 kumpla, chodź mówił, że jak nie chce to nie pójdzie, ale ja chciałam aby poszedł.

paulina20- Owszem wiele takich moich poświęceń z czasem coraz bardziej mnie dusi i boli wręcz... ale ja to zniosę... potrafię znosić ból... On jest dla mnie ważniejszy i jego uczucia...

Wszystko w moim domu praktycznie słychać, dlatego specjalnie włączyłam głośno  telewizor, żeby nic nie słyszeć, bo jeszcze bardziej bym żałowała...

224

Odp: Prawie 18 miechów, ale on wciąż mi nie ufa...

Tu nawet nie ma już co komentować... On na imprezie, Ty w domu...

225

Odp: Prawie 18 miechów, ale on wciąż mi nie ufa...

Chcesz znać bolesną i przykrą prawdę..?

Sama się katujesz i jesteś powodem swoich nieszczęść. Masz jakiś skrzywiony obraz związku, jeśli po tym wszystkim nadal z nim jesteś. To nie jest normalne. Zastanów się, czy warto się upadlać i być w związku z człowiekiem, który Cię nie szanuje i traktuje gorzej niż ptaszka w klatce. I Ty jeszcze rozważasz ślub?! Po ślubie zapewne Twoje życie będzie jeszcze "ciekawsze", a z pewnością pełniejsze wrażeń - wrócisz 15 minut za późno z zakupów i może Cię uderzyć. Tak, to bardzo prawdopodobne patrząc na to, jak bardzo jest zaborczy i chory z zazdrości. Będzie tylko gorzej. A Ty dalej sobie na to pozwalaj, to któregoś dnia uwięzi Cię w piwnicy i dodatkowo przywiąże do kaloryfera, żebyś czasem nie miała za dużo swobody. CHORE. Nie rozumiem takich ludzi jak Ty, z jednej strony się użalasz i Ci to nie odpowiada, a z drugiej nie potrafisz podjąć żadnej decyzji i na wszystko sobie pozwalasz. Tak wygląda drastyczna prawda. Bez sensu jest tutaj pocieszanie innych, ponieważ w bardzo prosty sposób możesz sama sobie pomóc, ale nie chcesz. Sądzę, że potrzebujesz prawdziwej przyjaciółki obok siebie, która porządnie by Cię "przetrzepała" i uświadomiła, w jakiej głupocie tkwisz na własne życzenie.

Napisałam to ostro z nadzieją, że być może wtedy w końcu to do Ciebie dotrze, choć znając życie tak nie będzie.

Tak czy inaczej powodzenia.

226

Odp: Prawie 18 miechów, ale on wciąż mi nie ufa...

vinnga- Przed chwilą nawet rozmawialiśmy, dalej mówił, że jak chcę to mogę iść, ale zaprzeczyłam i powiedziałam, że nie pójdę, to powiedział, że jak uważam. Powiedziałam mu też, że nie pozwolę żeby się martwił i denerwował tylko na co odpowiedział "ale Ty też się teraz martwisz i denerwujesz" odparłam, że no to co, ale Ty bądź na tej imprezie na co odparł "Aha, czyli to ma działać jednostronnie?"...
Nie będę pozwalała na to, aby się denerwował i martwił...

Dorin92- Nikt nie jest w stanie mnie przekonać do tego, abym z Nim skończyła.
A to logiczne, że teraz mi nie ufa tak jak wcześniej, popełniłam ogromny błąd i należy mi się za to. A przyjaciół i znajomych nie mam, bo z nich zrezygnowałam już dawno.

227

Odp: Prawie 18 miechów, ale on wciąż mi nie ufa...

Teraz się tylko wyżywam i pokazuje humory i fochy na niego... ponieważ strasznie chciałam iść... a wcale tu nie ma jego winy, bo sam mi nawet mówił, że przecież mogę iść, tyle że ja potrafię pomyśleć o jego uczuciach...

228

Odp: Prawie 18 miechów, ale on wciąż mi nie ufa...
Paulinkax3 napisał/a:

Dorin92- Nikt nie jest w stanie mnie przekonać do tego, abym z Nim skończyła.
A to logiczne, że teraz mi nie ufa tak jak wcześniej, popełniłam ogromny błąd i należy mi się za to. A przyjaciół i znajomych nie mam, bo z nich zrezygnowałam już dawno.

W takim razie po co tu jesteś? Jest tutaj masa ludzi, która potrzebuje i szuka pomocy, Ty do nich nie należysz. Żyjesz, jak żyjesz i odpowiada Ci to, nie masz zamiaru nic zmienić w swym życiu, w ogóle nie bierzesz tego pod uwagę, więc po co te posty? Pytam się, po co...? Zajmujesz tylko czas innym i zużywasz ich energię, tych, którzy próbują Ci przemówić do rozsądku i tracą czas na pisanie obszernych postów. W tym czasie mogliby pomóc/doradzić komuś innemu, tymczasem bezowocnie marnują tutaj swą energię i wkładają w to wysiłek.

229

Odp: Prawie 18 miechów, ale on wciąż mi nie ufa...

Sama sobie wyznaczasz formę Waszych przyszłych relacji. Wygląda ona tak: Ty możesz robić wszystko, ja nic, bo ja z tego dobrowolnie? rezygnuję. W małżeństwie on już nie zapyta Cię o zgodę, bo niby czemu miałby pytać, skoro wcześniej mógł robić co chce i ty się na to zgadzałaś. W małżeństwie również nie przyjdzie mu do głowy, żeby Tobie pozwolić na jakąkolwiek swobodę. Bo niby czemu? Przecież wcześniej żadnej swobody nie potrzebowałaś.

Żadnego błędu nie popełniłaś. To tylko Twoja chora wizja związku uznaje za błąd...

Zadziwia mnie lekkość i naturalność z jaką przyznajesz się do najbardziej patologicznych zachowań - rezygnacja ze znajomych, z własnych marzeń, z zainteresowań. Chyba nikt na tym forum tak otwarcie nie pisał, że na własne życzenie zamyka się w klatce i buduje sobie chorą przyszłość. Zastanawiam się, po co pojawiłaś się na tym forum i jakich rad oczekiwałaś skoro każdy głos rozsądku natychmiast tłumisz informacją "ja i tak z nim będę"?

Sama, świadomie, na własne życzenie piszesz sobie scenariusz, gdzie miliony kobiet oddałoby wiele, żeby nie brać w takim scenariuszu udziału...

230

Odp: Prawie 18 miechów, ale on wciąż mi nie ufa...
vinnga napisał/a:

Sama sobie wyznaczasz formę Waszych przyszłych relacji. Wygląda ona tak: Ty możesz robić wszystko, ja nic, bo ja z tego dobrowolnie? rezygnuję. W małżeństwie on już nie zapyta Cię o zgodę, bo niby czemu miałby pytać, skoro wcześniej mógł robić co chce i ty się na to zgadzałaś. W małżeństwie również nie przyjdzie mu do głowy, żeby Tobie pozwolić na jakąkolwiek swobodę. Bo niby czemu? Przecież wcześniej żadnej swobody nie potrzebowałaś.

Żadnego błędu nie popełniłaś. To tylko Twoja chora wizja związku uznaje za błąd...

Zadziwia mnie lekkość i naturalność z jaką przyznajesz się do najbardziej patologicznych zachowań - rezygnacja ze znajomych, z własnych marzeń, z zainteresowań. Chyba nikt na tym forum tak otwarcie nie pisał, że na własne życzenie zamyka się w klatce i buduje sobie chorą przyszłość. Zastanawiam się, po co pojawiłaś się na tym forum i jakich rad oczekiwałaś skoro każdy głos rozsądku natychmiast tłumisz informacją "ja i tak z nim będę"?

Sama, świadomie, na własne życzenie piszesz sobie scenariusz, gdzie miliony kobiet oddałoby wiele, żeby nie brać w takim scenariuszu udziału...

Moja droga, sądzę, że szkoda energii. Ona i tak już wybrała i wie wszystko najlepiej. Nie wiem tylko po co głowę innym zawraca.
Pozdrawiam Cię serdecznie smile

231

Odp: Prawie 18 miechów, ale on wciąż mi nie ufa...

Wiem, Dorin, że szkoda energii. Ale chciałabym, żeby kiedyś Paulinka mogła przeczytać to wszystko, co jej piszemy i pomyśleć "trzeba było posłuchać". Wypowiedziało się w tym wątku wiele osób. Wszystkie były zgodne co do tego, że to toksyczny związek bez przyszłości. W sumie to intrygująca jest taka obserwacja, dlaczego kobiety pakują się w bagno i jak to się zaczyna...

232

Odp: Prawie 18 miechów, ale on wciąż mi nie ufa...

Drogie panie od początku mówiłam, że nie biorę pod uwagę zakończenia związku i jak to ktoś napisał pare postów wcześniej szukam uleczenia mojego związku a nie zakończenia Go.
Popełniałam błąd (widać, że wcześniejszych postów nie czytałaś vinnga) gdyż Go okłamałam , dlatego teraz mi nie ufa za bardzo.
Nigdy sobie tego błędu rzecz jasna nie wybaczę, bo nie ma na to żadnego usprawiedliwienia i podstaw , abym mogła go sobie wybaczyć.

233

Odp: Prawie 18 miechów, ale on wciąż mi nie ufa...

Czytałam, czytałam i dlatego napisałam, że żadnego błędu nie popełniłaś. Bo to bzdura jakaś nie błąd. Gdybyś była w normalnym związku to byś mogła pisać ze wszystkimi facetami świata i Twój mężczyzna nie widziałby w tym nic złego...

Tego związku nie da się uleczyć. Albo akceptujesz tę patologię w całości, albo się rozstajecie. Ponieważ drugiej opcji nie rozpatrujesz więc pozostaje akceptacja. Zresztą jak wg Ciebie wygląda uleczenie tego związku? Przecież Ty nic nie chcesz zmieniać. Ty się na wszystko godzisz, Tobie taka rola męczennicy odpowiada i jesteś z niej dumna

234

Odp: Prawie 18 miechów, ale on wciąż mi nie ufa...

vinnga- Jak to nic złego? To kłamstwo... jemu nie chodzi, że z facetami pisałam, tylko chodzi mu o to, że Go okłamałam, że naruszyłam zaufanie, gdyż gdy jak zapytał czy piszę z jakimś facetem lub facetami to odpowiedziałam, że nie i to jest właśnie kłamstwo.
Przed moim błędem było już cudownie, popełniłam błąd, to wróciliśmy do stanu początkowego jak kiedyś, więc skoro raz już mogłam zdobyć jego 100% zaufanie, to drugi raz też mi się uda.
Poza tym chyba ważniejsze relacje są te , które łączą Nas gdy jesteśmy przy sobie a nie w oddali, bo gdy jesteśmy przy sobie to niczego takiego nie ma, nigdy się jeszcze nie pokłóciliśmy, gdy byliśmy przy sobie...

235

Odp: Prawie 18 miechów, ale on wciąż mi nie ufa...
vinnga napisał/a:

? Przecież Ty nic nie chcesz zmieniać. Ty się na wszystko godzisz, Tobie taka rola męczennicy odpowiada i jesteś z niej dumna

po przeczytaniu tej wypowiedzi ''Nigdy sobie tego błędu rzecz jasna nie wybaczę, bo nie ma na to żadnego usprawiedliwienia i podstaw , abym mogła go sobie wybaczyć.'' w pełni się zgadzam, że Paula po prostu kreuje siebie na męczennicę tongue O tym, że ''okłamała'' go bezmyślnie, niecelowo, to chyba już całkiem zapomniała. Widzę tu tylko rozdmuchiwanie swoich ''win'', za które należy się ''kara''.

Ja myślę, że to takie usprawiedliwianie swojego chłopaka za te raniące słowa, które teraz wypowiada. Bo przecież jeśli nie byłaby taka ''winna'',to by jej tak nie ranił, prawda? Więc opcje do wyboru miała dwie: albo to jej chłopak jest be, albo ona. Nie uznała, że to chłopak ma problem ze sobą, więc siłą rzeczy wszystko jest tłumaczone tym ''niewybaczalnym błędem''.

236

Odp: Prawie 18 miechów, ale on wciąż mi nie ufa...

paulina20- bo chciałam jakąś karę za swoje zachowanie... nie powinno się kłamać jeżeli jest się w związku... i nie zaprzeczaj, bo nie powinno..
Bo przecież przed popełnieniem mojego błędu było już tak dobrze...

237

Odp: Prawie 18 miechów, ale on wciąż mi nie ufa...

Oczywiście, że nie powinno. Ale ja odróżniam kłamanie z premedytacją, żeby kogoś oszukać, a bezmyślne niedopowiedzenie czegoś (przecież ZAPOMNIAŁAŚ o tych kolegach). To pierwsze to brak szacunku, to drugie to pomyłka, która zdarza się każdemu,a nie jest dowodem złej woli.

Następnym razem będziesz chciała karę za to, że krzywo postawisz stolik,a on się potknie?
Nie możesz sobie wybaczyć ze go 'zraniłaś', tylko że w tym momencie stawiasz jego uczucia na najwyższym miejscu,a twoje są gdzieś daleko ,daleko w tyle. Związek ''partnerski'' powinien opierać się na zasadach ''partnerskich'', czyli każdy w nim jest tak samo ważny. Chyba, że lubisz czuć się nieważna.

238

Odp: Prawie 18 miechów, ale on wciąż mi nie ufa...
Paulinkax3 napisał/a:

Hej ! Mam mały problem i sama w sumie nie wiem co z tym zrobić...
Jestem z moim chłopakiem w związku na odległość (365km.) już 18 miesięcy.
Problem polega w tym, że on mi nie ufa, tzn. ufa, ale nie do końca... miał przykrą przeszłość, dużo razy dostał kopa, ale ja Go nigdy nie oszukałam.
Już nawet nie wychodzę z domu, na gadu gadu siedzę ciągle na niewidoku i w ogóle, a dzisiaj np. jak wyszłam( 1 raz w tygodniu) to poprosiłam , żeby poczekał chwilkę, bo właśnie wychodzę od koleżanki i że zaraz zadzwonię, a gdy zadzwoniłam były wielce pretensje i On miał już jakieś urojenia, że niby z jakimś facetem spacerowałam, a ja tylko poprosiłam, żeby poczekał 5 minut...
Tak jest bardzo długo, jak mi tak nie ufa.
Rozmawiałam wiele razy bardzo szczerze, zresztą On też jest bardzo dojrzały i zawsze szczerze rozmawiamy, ale On jest potwornie zazdrosny...
Powiedział, że chce się jak najszybciej pobrać, wtedy mi bardziej zaufa, ale ja mam do tego wątpliwości, nie wiem czy jestem na to wszystko gotowa, On o tym wszystkim wie...
Ta jego nieufność czasami bardzo rani wręcz, kuje w środku, a jestem osobą, która nienawidzi , jak się jej coś wpiera.
Naprawdę nie mam pojęcia co zrobić już.
Ja to rozumiem, że wiele przeżył, ale to już lekka przesada.
Denerwuje mnie też to, że ja muszę zawsze znaleźć czas dla Niego, nie zależnie od miejsca, a jak ja dzwonię i powie, żebym poczekała , czy że nie ma teraz jak rozmawiać, to już ja muszę uszanować...

Bardzo dobrze Ciebie rozumiem. Sama doświadczyłam związku na odległość i tej potwornej zazdrości.

Z moim chłopakiem gdy się poznaliśmy byliśmy od samego początku skazani na 2000 km rozłąki, ale jako dorośli ludzie oboje z pełną świadomością i odpowiedzialnością do tego podeszliśmy i udało się tak przetrwać rok czasu. Było naprawdę bardzo ciężko. Miałam dokładnie tak jak Ty - nigdzie nie mogłam wyjść z domu, bo nakręcała się afera, ograniczyłam kontakty nawet z koleżankami, mimo tego, że kiedyś sobie przysięgałam, że nigdy tego nie zrobię, bo żaden mężczyzna nie jest wart rezygnowania z życia prywatnego. Praktycznie nie było dnia, żebym o 18-nastej godzinie nie siedziała już na skype.

Tak było rok czasu. Po powrocie jego do Polski wszystko się zmieniło. Jesteśmy normalną wyrozumiałą parą i nawet nie raz sami siebie nawzajem wypychamy z domu, żeby sie spotkać ze znajomymi - on ze swoimi kolegami, ja ze swoimi koleżankami. Tą zazdrość tłumaczy mi teraz odległością, która nas dzieliła. Obecnie jesteśmy ze sobą najszczęśliwsi na świecie, a okres rozłąki wspominam z lekkim uśmieszkiem i już bez nerwów. Na dowód tego za parę miesięcy przyjdzie na świat owoc naszej miłości:)

Każdy człowiek jest inny i do każdego trzeba mieć indywidualne podejście.

239

Odp: Prawie 18 miechów, ale on wciąż mi nie ufa...

paulina20- Widzisz.. On się boi, że mnie mu ktoś odbierze... a skłamaniem naruszyłam Jego zaufanie, co w związkach na odległość jest potwornie ważne... Owszem z tym, że Jego uczucia są dla mnie ważniejsze to prawda, ale to nie jest tak, że ja siedzę cicho, bo ja też mówię to co myślę i uważam... ostatnio nawet powiedziałam, że powinniśmy grać na "naszych" zasadach a nie na "jego" zasadach wyłącznie.


martttika- Nareszcie ! Pojawiła się osoba, która mnie zrozumiała... tak się cieszę, że nareszcie ktoś potrafił pojąć to co czuję a nie tylko to, że mój facet jest zły... bo gdy się widzimy, to jest cudownie.
A właśnie ! Widzimy się za 2 dni, bo przyjeżdża do mnie i mój tato Go akurat pozna.
Mój chłopak mi tłumaczy po prostu, że nie ma mnie codziennie i nie wie co ja robię a zwłaszcza, że naruszyłam Jego zaufanie... a gdy zaufanie jest naruszone, to jest znacznie gorzej...
Dziękuję i mam nadzieję, że będziesz mnie odwiedzać i radzić co do niektórych sytuacji, bo zapewne skoro tak miałaś jak ja, to podobne sytuacje wystąpiły u Ciebie również.

240

Odp: Prawie 18 miechów, ale on wciąż mi nie ufa...

Nie będzie mnie przez jakiś czas : )
Mój najukochańszy jutro do mnie przyjeżdża : )

241

Odp: Prawie 18 miechów, ale on wciąż mi nie ufa...
Paulinkax3 napisał/a:

Nie będzie mnie przez jakiś czas : )
Mój najukochańszy jutro do mnie przyjeżdża : )

Zyczę miłego spotkania , ja dziś byłam ze swoim parę godzinek smile

242

Odp: Prawie 18 miechów, ale on wciąż mi nie ufa...

No i po spotkaniu , dziś pojechał : (
Było przecudownie ! Moja rodzina cholernie Go polubiła, było świetnie po prostu ! Nie było u nas krzty toksyczności : )
Jest znacznie lepiej !

truskaweczk19- To super ! Co tam u Ciebie? : )

243

Odp: Prawie 18 miechów, ale on wciąż mi nie ufa...
Paulinkax3 napisał/a:

No i po spotkaniu , dziś pojechał : (
Było przecudownie ! Moja rodzina cholernie Go polubiła, było świetnie po prostu ! Nie było u nas krzty toksyczności : )
Jest znacznie lepiej !

truskaweczk19- To super ! Co tam u Ciebie? : )

Cieszę się. Ja z moim chyba pojutrze się zobaczę, będę musiała też pojechać wtedy do biblioteki i oddać książki. Ostatnio miałam przykrą sprawę z psiapsiółą, ale w najbliższym czasie z nią o tym pogadam i może będzie ok, mój chłopak chociaż na odległość bardzo mnie wspierał i ogólnie jest ok smile

244

Odp: Prawie 18 miechów, ale on wciąż mi nie ufa...

truskaweczka19- No widzisz  jak dobrze mieć kogoś bliskiego? Współczuję ludziom, którzy zostają sami ze sobą jak palec.

245 Ostatnio edytowany przez truskaweczka19 (2011-06-22 17:27:27)

Odp: Prawie 18 miechów, ale on wciąż mi nie ufa...

Oj tak smile Nie wiem jak bez mojego Skarba bym dała sobie radę wink Jest po prostu niezastąpiony hehe .

a tak btw zmieniłam avek , fajny ?:)

246

Odp: Prawie 18 miechów, ale on wciąż mi nie ufa...

truskaweczk19- Dokładnie ! : )
Długo jesteś już ze swoim facetem? Tak z ciekawości: D
A no zauważyłam, że zmieniłaś, bardzo ładny : ) Taki delikatny.

Boje się tego wyjazdu mojego chłopaka do tej Holandii sad

247

Odp: Prawie 18 miechów, ale on wciąż mi nie ufa...

Teraz ciągle przypominają mi się złe wspomnienia...
Mój chłopak kiedyś zrobił mi dużą przykrość... również mnie okłamał, było to rok temu w maju... czasami tak strasznie mnie to łapie... w tej chwili też... wybaczyłam, lecz do tej pory nie zapomniałam..
Jak mogę to cholerstwo zapomnieć?...

248 Ostatnio edytowany przez truskaweczka19 (2011-06-23 22:28:27)

Odp: Prawie 18 miechów, ale on wciąż mi nie ufa...

No wink Jednak jutro się z Nim spotykam i idziemy do tego kina smile
Ja ponad 2 lata, prawie 2 i pół jestem z Nim.
Twój chłopak jedzie do Holandii? Czemu ?:P
Nie wiem, a w a jakiej sprawie Cię okłamał ? Coś poważnego ?

249

Odp: Prawie 18 miechów, ale on wciąż mi nie ufa...

truskaweczka19- O to super ! smile
No to sporo już jesteście, u mnie w październiku będzie 2 lata : )
Jedzie do Holandii, ponieważ musi zarobkowo, bo nikt mu nie da pieniędzy pod nos, nikt mu nie pomoże, rodzice nikt.
Moja historia była skomplikowana... każda inna dziewczyna dałaby sobie siana i na pewno by nie wybaczyła...
Mój chłopak poczuł się samotny i znalazł sobie inną , twierdząc, że niby udaje , że z nią jest, żeby jacyś kolesie się odczepili od niej, przeczuwałam, że to jest kłamstwo, bo zbyt poważnie to wyglądało, w sensie te wszystkie opisy i w ogóle... wyglądało to zbyt realnie jak na kłamstwo, pewnego razu zaczęliśmy rozmawiać... było to dokładnie 22 maja, mówił, że strasznie się trzęsie, wtedy pierwszy raz się tak naprawdę bał, bał się, że mnie straci... przyznał się... to był jak nóż w serce... stwierdził również, że kocha mnie jak siostrę a nie jak dziewczyne i zdał sobie sprawę z tego w lutym tamtego roku... patrzcie ile miesięcy... ale tak potwornie kochałam tego chłopaka, że nie potrafiłam skończyć z Nim kontaktu... poza tym uznawałam zasadę, że prawdziwa miłość polega na tym, aby było dla Nas ważniejsze szczęście drugiej osoby, nie zależnie czy będzie ta osoba z Nami czy nie... cierpiałam kilka miesięcy, pisałam, walczyłam... On był z tą dziewczyną, Nasz kontakt był słaby... ja mimo to walczyłam ... we wrześniu ta dziewczyna Go zostawiła... a sierpniu ja przyjechałam do Niego... widzieliśmy się wtedy pierwszy raz... czułam się wykorzystywana... Jego dziewczyna do Niego dzwoniła a ja musiałam tego słuchać jak mówi do Niego... było mi bardzo przykro... myślałam, że spotkanie coś zmieni... nie zmieniło za dużo... w wrześniu zaczęło być trochę lepiej , do czasu kiedy nie spotkał się ze swoją byłą... ale ponoć mówił jej o mnie, gdyż ponoć za bardzo mu na mnie zależało i dlatego nie dał jej szansy, gdyż kochał mnie... od listopada zaczęło być dobrze... ale przez te wszystkie miesiące miałam tyle nocy przepłakanych, najgorsze, że nikogo wtedy przy mnie nie było, byłam sama jak palec, lecz dalej o Niego walczyłam ! On tego żałuje strasznie, widzę to, do dziś mnie przeprasza za to wszystko... wybaczyłam, ale nie zapomniałam, chodź tak potwornie bym chciała i do dziś i jeszcze w przyszłości na pewno będę mu mówić o tym co czuję, że bolą mnie te wspomnienia, że znów przychodzą...

250

Odp: Prawie 18 miechów, ale on wciąż mi nie ufa...

Rozumiem, tak bywa.

Powiedział, że kocha Cię jak siostrę sad Ojojojoj, to musiało boleć, nie powinien tak...
Nie dziwię się, że ciężko Ci zapomnnieć, choć z drugiej strony on wtedy jeszcze nie widział Cię na oczy, stąd może niepewność uczuć. Jednak oczywiście to nie zmienia faktu, że nie powinien kręcić z Tobą, a za plecami z drugą, bo to nie jest fair.

251

Odp: Prawie 18 miechów, ale on wciąż mi nie ufa...

I on po czymś takim ma czelność zabraniać Ci niemalże wszystkiego? A Ty się zgadzasz? hmm.
Moim zdaniem to dosyć istotny fakt, wcześniej o tym nie wspomniałaś i ciągle mówiłaś, że poza zazdrością jest okay.
Zaczynam się zastanawiać czy w ogóle jest sens 'leczyć' tę relację.

252

Odp: Prawie 18 miechów, ale on wciąż mi nie ufa...

truskaweczka19- Oj bolało... najbardziej bolały nasze wspólne plany z tego wszystkiego... Oj bardzo nie fair... ale widzisz... najgorsze, że myślałam, że jest inny... owszem jest inny, jest taki oryginalny, bo nigdy nie spotkałam takiego faceta, takiego bardzo różniącego się, bo naprawdę jest taki inny.

gossip_girl- Tzn. On mi tak nie zabrania, to ja widzę po Nim tą kwaśność i w ogóle... dlatego ja sama sobie tego zabraniam...
Bo staram się nie myśleć o tym co było rok temu, czy jest sens, abym mu wypominała, skoro od tamtej pory jest mi wierny jak pies i nie okłamał mnie ani razu?
Sama się zastanawiam, czy my wytrwamy...

Wyobraźcie sobie, że codziennie się kłócimy, że nawet kilka godzin po jego wyjeździe się pokłóciliśmy...
Dzisiaj już też zaliczyliśmy kłótnie...
Mianowicie dzisiaj poszło o to, że wczoraj mi napisał, żebym zadzwoniła jak najwcześniej mogę, a to , że zbytnio nie mogłam wcześniej, to zadzwoniłam jakoś 20 po 12? W sensie już miałam dzwonić, ale On mi póścił sygnała.. no i wytłumaczyłam, że chciałam tylko dojść do korytarza, a On żebym sobie problemu nie robiła, że On nie chce ze mną rozmawiać, że gdybym chciała , to bym zadzwoniła wcześniej i byśmy normalnie rozmawiali i tak się kłóciliśmy , aż w końcu powiedział "Nie chcę z Tobą rozmawiać i ch**"...
I powiedzcie mi, czy to jest dojrzałe zachowanie? Dojrzały tekst?

253 Ostatnio edytowany przez truskaweczka19 (2011-06-24 14:56:01)

Odp: Prawie 18 miechów, ale on wciąż mi nie ufa...

Paulinko, inność rzeczywiście przyciąga, nie ma co przeczyć smile Tylko nie zawsze ta inność gwarantuje stabilny związek.
Widzisz, nie powinno być za każdym razem, że Ty np chcesz wyjść, a on ma kwaśną minę. Jeżeli chcesz to ratować, to rozmawiaj z nim o tym jak najwięcej. To chyba Ty miałabyś więcej powodów do niepokoju niż on. Może on trochę mierzy swoją miarą i myśli, że skoro on tak zrobił, to Ty też zrobił, ale nie wolno popadać w paranoję.

Jejciu, co on sobie myśli? Ja też często dzwonię do Faceta o 12 , zwłaszcza jak śpię do 11 lub później. Ty pewnie byłaś czymś zajęta. Ech.. Ty przez niego nie masz swojego życia, naprawdę przesadził.

Lecę do tego kina, pozdrawiam i trzymaj się.

254

Odp: Prawie 18 miechów, ale on wciąż mi nie ufa...

Chce się pobrać bez zaufania ? A potem będzie groził rozwodem, bo go 'zdradzasz' ? Dla mnie to nie ma sensu. Wiem, że łatwo powiedzieć, a trudno zrobić, ale po tak długim czasie mógłby trochę zrozumieć, prawda? Ostateczna decyzja należy do ciebie. Jednak porozmawiaj z nim jeszcze, długo. Może się coś uda.

255

Odp: Prawie 18 miechów, ale on wciąż mi nie ufa...

A może on jest taki zazdrosny i tak cię pilnuje, bo sam zerka na inne dziewczyny?

Jego zachowanie było bardzo niedojrzałe i powinnaś teraz mieć focha na niego przez dłuższy czas. Sorry, dla mnie takie zachowania zawsze odpadały.. Odrzuca mnie brak szacunku do innych, nawet w złości.

256

Odp: Prawie 18 miechów, ale on wciąż mi nie ufa...
paulina20 napisał/a:

A może on jest taki zazdrosny i tak cię pilnuje, bo sam zerka na inne dziewczyny?

To jest ważne zdanie, też w pewnym momencie pomyślałam (zwłaszcza po tej historii ze znalezieniem sobie na jakiś czas innej), że jego zachowanie tak naprawdę mogłoby dawać powody do zazdrości. Ale jako hipokryta nie chce tego samego ze strony swojej dziewczyny i się wścieka. Ograniczone zaufanie miałoby wtedy jakąś podstawę. Marną, ale by była.
No, ale to tylko przypuszczenie. Jak jest naprawdę, nikt nie wie.

Powodzenia, Paulinkox3.

257

Odp: Prawie 18 miechów, ale on wciąż mi nie ufa...

Truskaweczko - No tak... inność rzeczywiście tak bardzo przyciąga...
I jak było w kinie?

Dziś cały dzień płaczę...
Nie wiem czy On chciał mnie doprawdzić jeszcze bardziej do płaczu? Nic już nie wiem... już 7 dzień się kłócimy... nie wiem co mam robić i to mnie najbardziej zabija w środku... proponował przerwę, ale się nie zgodziłam, bo wiem jakby było po przerwie, że już byśmy do siebie nie wrócili...
Powiedział mi też dzisiaj, że nigdy mi mojego błędu nie wybaczy...
Dziś mi też powiedział, że teraz wszystko zależy ode mnie... czy to przetrwa i w ogóle... nawet pisząc to ryczę, bo normalnie nie mam siły psychicznej już... On tak potwornie mnie rani..

paulina20- Nie, jeśli chodzi o jego wierność to jest mi wierny jak pies, mam na to wiele dowodów i w ogóle naprawdę.


Idę się przejść...

258

Odp: Prawie 18 miechów, ale on wciąż mi nie ufa...

Błędu nie wybaczy? Mi się wydaje, że to jest jakaś wymówka na rozstanie. A jesli nie, to wybacz - jest naprawdę nienormalny wink I prędzej czy później zrobiłabyś kolejny ''błąd'' (za późno wróciła z zakupów, z pracy, uśmiechnęła się do kolegi o jeden raz za dużo). To jest toksyczny człowiek, obojętne jak bardzo uroczy potrafi być..

Kurczę, to ja w ogóle takich kryzysów w związku nie miałam, a rozstaliśmy się jak przyjaciele..

259

Odp: Prawie 18 miechów, ale on wciąż mi nie ufa...

Przepraszam, że nie odpisałam od razu, ale miałam problemy z kompem. W kinie super, dziś znów się spotkaliśmy, więc nawet widujemy się częściej niż zazwyczaj, nie już raz na tydzień czy dwa tylko częściej. Trochę pokłóciłam się z mamą, ale nic poważnego o czym by gadać. Dobrze nam się układa smile

Hmm... wszystko zależy teraz od Ciebie ? Ty stanęłaś już niemalże na głowie, by wybaczył....

260

Odp: Prawie 18 miechów, ale on wciąż mi nie ufa...

Proponuje przerwę, czyli dał Ci już jakiś znak żebyście się rozstali. Jest nieznośny, robi Ci wyrzuty, on po prostu aż się prosi żebyś go rzuciła... Jesteś pewna,że lepiej Ci w takim związku?

Posty [ 196 do 260 z 265 ]

Strony Poprzednia 1 2 3 4 5 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ZWIĄZEK NA ODLEGŁOŚĆ, MIŁOŚĆ PRZEZ INTERNET » Prawie 18 miechów, ale on wciąż mi nie ufa...

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026