Hej ! Mam mały problem i sama w sumie nie wiem co z tym zrobić...
Jestem z moim chłopakiem w związku na odległość (365km.) już 18 miesięcy.
Problem polega w tym, że on mi nie ufa, tzn. ufa, ale nie do końca... miał przykrą przeszłość, dużo razy dostał kopa, ale ja Go nigdy nie oszukałam.
Już nawet nie wychodzę z domu, na gadu gadu siedzę ciągle na niewidoku i w ogóle, a dzisiaj np. jak wyszłam( 1 raz w tygodniu) to poprosiłam , żeby poczekał chwilkę, bo właśnie wychodzę od koleżanki i że zaraz zadzwonię, a gdy zadzwoniłam były wielce pretensje i On miał już jakieś urojenia, że niby z jakimś facetem spacerowałam, a ja tylko poprosiłam, żeby poczekał 5 minut...
Tak jest bardzo długo, jak mi tak nie ufa.
Rozmawiałam wiele razy bardzo szczerze, zresztą On też jest bardzo dojrzały i zawsze szczerze rozmawiamy, ale On jest potwornie zazdrosny...
Powiedział, że chce się jak najszybciej pobrać, wtedy mi bardziej zaufa, ale ja mam do tego wątpliwości, nie wiem czy jestem na to wszystko gotowa, On o tym wszystkim wie...
Ta jego nieufność czasami bardzo rani wręcz, kuje w środku, a jestem osobą, która nienawidzi , jak się jej coś wpiera.
Naprawdę nie mam pojęcia co zrobić już.
Ja to rozumiem, że wiele przeżył, ale to już lekka przesada.
Denerwuje mnie też to, że ja muszę zawsze znaleźć czas dla Niego, nie zależnie od miejsca, a jak ja dzwonię i powie, żebym poczekała , czy że nie ma teraz jak rozmawiać, to już ja muszę uszanować...
Podobne tematy
Ale psychol. Po slubie się zmieni? Hahahaha, akurat ![]()
Tzn... zmieni się - dostaniesz złotą klatkę i zakaz wszystkiego
To nie jest kwestia czasu, nie wierzę w jeg bajkę o krzywdzie, on po prostu jest obsesyjnie zazdrosny i próbuje to usprawiedliwić przed Tobą, tłumacząc się przeszłością, gdzie tak naprawdę nie wiadomo na ile jego opowieść jest rzeczywista. Nie będziesz miała życia z takim człowiekiem.
Paulinka, to nie jest mały problem, to WIELKI problem!
Nie ma sposobu, by uspokoic patologicznego zazdrośnika, bo wszystko dla niego jest dowodem zdrady. Po ślubie będzie jeszcze gorzej.
Nie wychodź za niego!
dokładnie , zazdrość nie mija po ślubie .
wtedy będziesz już w jego klatce
Zapytaj jak to jest, ze jak Ty dzwonisz a on mowi, ze zadzwoni pozniej to jest ok, ale w druga strone to juz nie. Powiedz, ze zwiazek opiera sie na zaufaniu, ze nigdy go przeciez nie naduzylas i nie moze jego przeszlosc odbijac sie na Tobie.
Jesli po tak dlugim czasie nadal ma problem z zazdroscia to znaczy, ze to nie jest juz kwestia przeszlosci, ale po prostu ON TAK MA.
Jedyny sposob na takiego to powiedzenie, ze albo Ci ufa, bo przeciez nie ma podstaw aby nie ufac albo musicie sie rozstac. Nie mozna nie miec zaufaia do kogos, kto nas nigdy nie zawiodl, Nie jestes z nim 2-3 miesiace aby mogl miec obawy.
Masz prawo wychodzic do kolezanek, znajomych, do kina, na kawe a on albo to zaakceptuje albo taki zwiazek nie ma sensu.
Zamykanie sie w domu i udawanie, ze Cie nigdzie nie ma to niedobry sposob. On chce bowiem sprawic, abys zostala sama i zdana tylko na niego. A wtedy dopiero Ci pokaze. Jesli sie nie zmieni to za skarby swiata nie wychodz za niego, bo to juz bedzie obsesja i mozesz za nia wiele zaplacic.
Zwiazek to nie wiezienie, gdzie przebywamy tylko ze soba i nikim wiecej. Czlowiek jest istota stadna i potrzebuje kontaktu z innymi ludzmi a nie tylko z partnerem. Potrzebuje tego do zachowania zdrowych relacji z otoczeniem i samym soba.
Nie daj sie wiec zwariowac, bo widze, ze pierwsze ograniczenie juz wprowadzil-ukrywasz sie. Nie wolno tak.
Tisha- Co do jego przeszłości, to akurat powiem Ci, że to akurat prawda. Miał strasznie przykre dzieciństwo i w ogóle to co mu Jego mama robiła, rodzina, każda dziewczyna , którą miał, aż sama się dziwię, że to znosił, a prawdą jest to dlatego, że jego mama i rodzina dalej taka jest i doskonale o tym wiem, są bardzo przeciwni, że przyjeżdżam i w ogóle.
Tak poza tym powiem Wam, że On mi NIC nie zabrania, tylko to są WYŁĄCZNIE moje decyzje, bo wcześniej gdy chciałam iść co najmniej na jakąś imprezkę z koleżankami, pozwalał, ale to tak perfidnie widać było jak mu się ten pomysł nie podoba. On mi na wszystko pozwala, ale ja to widzę, że mu się to nie podoba i gdy mu powiedziałam, że to widzę, to przyznał mi rację. Ja po prostu chcę być jak najlepszą dziewczyną, bo chcę po prostu, żeby On mi zaufał, ale ja już kompletnie pomysłu żadnego na to nie mam. A najbardziej mnie irytuje to, że On mi takie rzeczy wmawia, a ja nienawidzę jak ktoś mi coś wmawia, bo nie znoszę kłamstwa. Nawet moja mama się dziwi, że ja to wytrzymuję.
Marena7 - No tak wszystko co bym nie zrobiła , spóźniła się 20 minut (raz tak było) , to że niby z kimś od razu spacerowałam było, a rozmawiałam wtedy z koleżanką przed blokiem.
Milly- Dlatego właśnie od początku się też waham tego ślubu, a wiem, że jak się na początku maja zobaczymy, to niemal jestem tego pewna, że on mi się oświadczy, a wtedy nie wiem co odpowiem, bo on jest bardzo dla mnie dobry, naprawdę. Każdy mój błąd Go denerwuje, ale próbuje mi przetłumaczyć, że coś źle robię i w ogóle, ogólnie jest dla mnie wyrozumiały bardzo, ale jedynymi Jego minusami jest to, że jest nerwowy, nie bardzo mi ufa i jest straszliwie zazdrosny, bo On się potwornie boi, że zaraz mnie straci. Fakt, lubię Jego zazdrość, ale nie jak przekracza granice tej zazdrości.
Bullinka- Oj uwierz, że mówiłam, wczoraj mu kilka razy powtarzałam, że mi się to nie podoba, powiedziałam, że to niesprawiedliwe, na co On mi odpowiedział pięknie omijając sendo, że a co na tym świecie jest sprawiedliwe? I czy to, że widzimy się raz na kilka miesięcy też jest sprawiedliwe? Teraz ciągle drążę temat zaufania, nawet gdy jeszcze wieczorem zadzwonił i dziękował mi za wszystko, to powiedziałam, że ja również dziękuję, ale że musi mi zaufać, na co odpowiedział , że wie o co chodzi i chyba był trochę smutny tym.
Żebyś wiedziała, że zapytałam czy ja Go kiedyś oszukałam, na co mi odpowiedział, że nie wie, ale nie miał powiedzieć, że tak, bo nigdy go nie oszukałam.
Wiesz jak już napisałam, On mi pozwala na wszystko, to ja chcę być jak najlepszą dziewczyną i widząc, że mu się to nie podoba robię wszystko, aby bardziej mi zaufał.
"On chce bowiem sprawic, abys zostala sama i zdana tylko na niego. " w tym jest nawet prawda, bo twierdzi, że nie ma najlepszego przyjaciela i chłopaka w dwóch osobach.
Sama mu nawet tłumaczyłam, że nie każdy jest taki sam, na co też mi odpowiedział, że nie wie. Jestem bardzo spokojną osobą, którą trudno z równowagi wyprowadzić, a on na odwrót, co denerwuje Go u mnie, że nawet gdy się kłócimy, ja nie krzyczę, tylko zachowuję spokój i mówię spokojnie.
Paulinko...
Strasznie mi Ciebie szkoda, dziewczyno...
Wpakowałaś się w niesamowicie toksyczny układ. Zaczynasz to dostrzegać, ale boję się, że w pełni obudzisz się za późno.
Piszesz, że on Ci niczego nie zabrania...
Zabrania Ci wszystkiego! Jak wg Ciebie wygląda "zabranianie"? Ma powiedzieć "masz siedzieć w domu, przysługuje Ci wyjście na zakupy raz w tygodniu na 20 minut"? Kobieto, to nigdy nie jest takie oczywiste. On wywiera na Ciebie presję poprzez to, że okazuje swoje niezadowolenie z każdego Twojego kroku na który Ci oficjalnie nie zezwolił. To on Ci narzucił wizję jak powinna zachowywać się "jak najlepsza dziewczyna" i jest to chora wizja. A Ty próbujesz się do niej dopasować.
Również chora jest Twoja potrzeba bycia "jak najlepszą dziewczyną". Związek to zaufanie, troska o drugą osobę, miłość. Ale związek to nie jest rezygnacja z własnego życia! Nikt nie ma prawa oczekiwać od drugiej osoby, że stanie się jego własnością. A on oczekuje. Jak długo jesteś w stanie wytrzymać bycie czyjąś własnością? Jak długo zniesiesz to, że ktoś Ci mówi, z kim możesz rozmawiać, ile czasu, jak masz się ubierać itp?
Sama piszesz, że denerwuje Cię, jeśli ktoś Ci wmawia zbrodnie, których nie popełniłaś. Na jakiej podstawie łudzisz się, że to kiedykolwiek się skończy? Wiesz po co mu jest potrzebny ślub? To dla niego pełen "akt własności". Wcale nie będzie Ci bardziej ufał. Za to będzie uważał, że ma prawo faktycznie wprost Ci wszystkiego zabronić i w pełni kontrolować. Niby dlaczego miałby wtedy przestać być zazdrosny? Nie będzie zazdrosny tylko wtedy, kiedy będzie Cię cały czas widział, najlepiej w kuchni przy garach, bo jeśli usiądziesz przy komputerze to też możesz go przecież zdradzać. Ale przecież on będzie pracował, Ty pewnie też. Więc czekają Cię historie, że na pewno podczas przerwy obiadowej obściskujesz się z kolegą z pracy, tudzież pod jego nieobecność sprowadzasz kochanków do domu.
Przeanalizuj jego definicję "sprawiedliwości". Ty musisz zawsze być pod telefonem on nie. To jest początek. Ciąg dalszy wygląda tak, że on może iść z kumplami na piwo, Ty nie. A kolejny krok jest taki, że w końcu znudzi się tą nudną babą, którą ma w domu (no bo ona rzadko się śmieje, nie ma znajomych, nie ma zainteresowań - tak, to o Tobie za kilka lat) i zacznie spotykać się z wyzwoloną panienką poznaną w pubie.
Choćbyś stawała na uszach - nie doprowadzisz do tego, żeby Ci zaufał. Chorobliwy zazdrośnik nigdy nie ufa. Za to doprowadzisz do tego, że stracisz swoje życie, swoją godność, znajomych, rodzinę.
No i ostatnia kwestia - jeśli widzicie się raz na kilka miesięcy a jesteście razem 18 miesięcy to ile tych spotkań było? Cztery? Sześć? Jak można w tej sytuacji rozważać ślub? Ty go zupełnie nie znasz!
Tak więc wpakowałaś się w patologię w czystej postaci. On już stosuje wobec Ciebie przemoc psychiczną, czego Ty nie widzisz. Osoby o trudnym dzieciństwie, skrzywdzone tak jak on powinny iść do terapeuty zanim rozpoczną związek. Nie łudź się, że będziesz miała na niego wpływ terapeutyczny. Jego nie wyleczysz, a sobie zmarnujesz życie.
hej..
dziewczyny mam problem..ogólnie jestem z moim chłopakiem razem już niecały rok..znamy się w sumie od małego..ale od trzech lat jakoś tak próbowaliśmy żeby miedzy nami coś wyszło..no i wyszło faktycznie..dwa lata temu jak zaczęliśmy byc ze soba było cudownie..zakochalam się w nim od razu..nie bylo mowy wg o żadnych innych chłopakach..bylismy ze sb pół roku..po tym czasie wszystko sie rozsypalo,bo on zaczął wyjezdzac do pracy za granice...wszystko tak jakos dziwnie sie rozpadlo..nawet nie wiem jak..po pół roku jak zjechal do Polski wszystko zaczeło się na nowo..na nowo zaczelismy byc ze sb na nowo bylo cudownie...ale tym razem postanowilismy ze jak on wyjedzie to nie bedziemy sie rozstawac bo to nie ma sensu tak co pół roku wracac do siebie(co poł roku,bo on na tyle wyjezdza do pracy)...przed wyjazdem było dobrze..do czasu..jak nie zaczal coraz bardziej przebywac z kolegami..ze mna widywal sie tylko na pare minut..wazniejsze zdanie mieli własnie ni..strasznie sie przez nich zmienil-zmienil na to zlo...po jego wyjezdzie długo nie wytrwalismy..jakies3miesiace i wszystko sie rozsypalo,gdy mu powiedzialam ze nie ma ze mna sobie niczego nie planowac na przód-bo to zazwyczaj przynosi pecha-i nie mialam nic złego na mysli mowiac mu to..po prostu chcialam z nim byc i to bardzo tylko zazwyczaj tak jest,ze jezeli sie cos planuje to wszystkie plany szlag trafia,no prawda?..on sie o to wsiekl i przestał odzywac..dalam mu tydz na to zeby sie odezwal...ale on nic..stwierdzilam ze to sensu nie ma..wiec zakonczylam to sama..po3miesiacach wszystkiego..on zjechal i znów bylo to samo..znów zakochani itd..bardzo sie zmienil..duzo zrozumial ze zle robił..teraz jest świetnie miedzy nami tylko,że.....ta jego chorobliwa zazdrosc...jejku...najlepiej zamknąłby mnie w domu bez zadnego kontaktu ze swiatem i z kimkolwiek...wszedzie gdzie wychodzę pisze mu o tym..dokladnie gdzie ide z kim ide co robimy itd..no ma wykladana kawe na ławe..tylko jak wróce np juz do domu to on robi wojny ze nie mam do niego czasu,ze wole sb latac do kolezanek niz popisac z nim na gadu...no dzieewczyny ja caly czas siedze w domu i czekam za nim a z wroci po pracy wejdzie i bd pisac..jak poszlam raz na impreze to do dzis mi ja wypomina..ale to nie wszystko..w pracy poznalam fajnego chłopaka-fajnego pod tym względem ze ma ciekawe podejscie do życia..zaczelismy normalnie ze sb rozmawiac..zaprzyjaznilismy sie..powiedzialam o tym michałowi-tak ma na imie obecny facet-powiedzialm mu ze w koncu mam z kim rozmawiac na rozne tematy..bo z michalem jak gadalam,mówilam mu co i jak np co ojciec wyprawial itd..to po2dniach jak byla kłotnia on porownywal mnie do mojego ojca..jaka to ja jestem,ze taka sama itd..a mnie to bardzo bolalo..bo mój ojciec bardzo krzywdzi moja rodzinę..i nadal nie moge zrozumiec tego jak on moze pisac mi takie rzeczy...skoro ja wiem ze tak nie jest...zaczal mi robic problemy o tego mojego znajomego...zaczal byc jeszcze gorzej zazdrosny..po prostu..juz nie wiem co mam robic..poszlam z tym kumplem na domowke i z innym kumplem i kumpela z pracy..tam mi ten znajomy powiedzial ze mnie kocha..powiedzialam to michalowi bo stwierdzilam ze to nie wporzadku..michal chcial zebym zerwala z nim kontakt..tak zrobilam..ale to on do mnie wypisuje caly czas..to on mi wysyla wiersze,pisze ze mu zalezy,ze nie odpusci..zdarzylo sie ze nie napisalam michalowi ze on przyjechal podrzucic mi tylko cv..to ten zrobil taka wojne ze do teraz sie ciagnie..powoli juz mam dosyc..bo powiedzial ze on chce dla nas dobrze...ze chce zebym to do niego przychodzila z problemami..chce zebym byla szczesliwa..obiecal ze tak bedzie..a tak na prawde..jest tragicznie..bo on wielkie zazdrosci robi..mowi ze on bedzie robil tak jak ja..chce mi po zlosci wszystko robic..a to nie na tym zwiazek polega..kocham go,ale boje sie ze jak kiedys go poslubie bedzie jeszcze gorzej...prosze pomożcie mi co mam robić....
Vinnga-Sama powoli zaczynam mieć dosyć ![]()
Problem w tym, że ja go potwornie kocham, jest całym moim światem, nigdy tak nikogo nie pokochałam..
Naprawdę jestem tak bardzo bezradna, już nie wiem co mam nawet robić, jak rozmawiać...
Dzisiaj była kolejna akcja...
Poszłam z koleżanką aby załatwić pewną sprawę. Musiałam przejść 6 km. w jedną stronę, szłyśmy bardzo wolno ,że zajęło mi to no w jedną stronę 3 godziny jakoś, bo prawie się tam czołgałyśmy tak wolno i tak nam się iść nie chciało. Gdy już dotarłyśmy musiałyśmy czekać chwilę a później chwilę pogadałyśmy no i wracałyśmy, ale tym razem półtorej godziny, a on twierdzi, że to bajka i żebym powiedziała prawdę, albo pobawimy się w to kto pierwszy się odezwie i mogę być pewna, że On tego nie zrobi pierwszy a jak będzie to trwało długo, to między nami koniec. Odczułam to tak jakby mnie nie kochał, wyrzuciłam mu, że nigdy w nic mi nie wierzy.
Cała zapłakana tu siedzę i kompletnie nie wiem co zrobić ; (
xmalaxczarnax90- mam dokładnie tak samo z tą zazdrością ! Byłam raz w pewnym barze z koleżankami i do dziś mi ją wypomina, przy każdej kłótni, też siedzę ciągle w domu i na niego czekam, a jak tylko gdzieś wyjdę to zawsze jest awantura...
Paulinko spokojnie...wiem że nie mamy lekko..no ale mój Michał mi takich rzeczy nie robi,że kto pierwszy się odezwie...ja wiem,że nie wytrzymam bez pisania rozmowy z nim..i on wie ze beze mnie tez nie wytrzyma..tylko jejku..ta jego zazdrość...nie macie pojęcia jak bardzo go kocham...nie widzę świata poza nim..on to wie...staramy się wszystkie problemy razem rozwiązywac,bo on nie chce zebym leciala z problemami do innych...:)..jest kochany..jejku jest cudny...tylko ta jego zazdrosc wszystko psuje..a ani ja ani on nie chcemy zeby sie to rozpadło..a ty Paulinko spokojnie..postaraj sie na spokojnie wszystko tlumaczyc swojemu facetowi co i jak.i zeby ufal Tobie,bo w koncu zdecydowaliscie sie na bycie razem na taka odleglosc a to latwo nie jest..bo i ty go potrzebujesz i on ciebie..:)
xmalaxczarnax90- odezwał się sam pierwszy dziś wieczorem, gdy spacerowałam z psem i ryczałam, nad wszystkim myślałam.
Wyznał mi, że On zdał sobie sprawę z tego, że On nie ma nikogo prócz mnie, dlatego jest tak potwornie zazdrosny, że nie chce mnie stracić. Chciał też to skończyć, ponieważ widzi, że przez Niego cierpię... mówił a ja słuchałam...
Powiedziałam mu, że to boli...
Przepraszał mnie za wszystko , powiedział, że sam jest na siebie o to zły, że w poniedziałek idzie do lekarza, bo chce się leczyć, bo On nie potrafi panować nad tym.
oj Kochana:)dosłownie tak jakbym słyszała słowa michała...też mi mówił ze on sie do niczego nie nadaje,ze on mnie tylko krzywdzi,ze bede szczesliwsza z innym,ze mam sobie zycie ukladac po swojemu...a tak naprawdę gdybym tak zrobila jak on mi mowil i pisal,go...w środku by roznosilo..bolalo by go to bardziej..ze pozwolil osobie ktora kocha nad zycie(tak jak i twój facet)odejść i ukladac sb zycie bez niego..tym bardziej ze przeciez mowil ze swiata nie widzi beze mnie(tak jak ten twój bez ciebie)...:)...skoro chce isc do lekarza,to chce zrobic to dla was,bo faktycznie zrozumial ze ciebie krzywdzi...zalezy mu na tym zebys byla przy nim szczesliwa..zebys nie cierpiala..mamy te sama sytuację...:)..ciesze się ze znalazla sie osoba,ktora moze mi powiedziec o swoim przypadku i doradzic...tak jak ja mogę tobie powiedziec co i jak..bedzie dobrze..on teraz potrzebuje czasu na wszystko...ale narazie faktycznie zostan przy tym zeby nie odzywac sie na sile...jestem tego zdania ze jak bedzie chcial to sam napisze...:)i zawsze to dziala...bo jak kocha to na pewno zatęskni..:)
xmalaxczarnax90- Och, też tyle razy usłyszałam, że sobie bardziej ułożę życie z kimś innym... tyle, że ja nie chcę innych, a On nie chce żadnej innej i tego jestem pewna, wiem to, nawet dzisiaj to jeszcze powtarzał.
Dzisiaj mówił, że najchętniej zamknął by mnie w klatce, gdyby mógł.
Czas na pewno pokaże, jak będzie, tyle, że jeżeli On dalej będzie tak chorobliwie zazdrosny, to nie wiem czy damy po prostu radę... mam teraz w maju zostać kelnerką i wiadome będę miała klientów , którzy są facetami, to nie wiem jak będzie znosił tą myśl, a przecież nie będę mogła nie obsłużyć faceta, myśląc, że to facet i Mateuszowi by się to nie podobało.
Również się cieszę, że znalazła się taka osoba, która mnie rozumie. Przynajmniej możemy porozmawiać na ten temat wiedząc co czujemy i jak się czujemy... a dla mnie to czasami jest istnym koszmarem.
Mamy jeszcze dzisiaj porozmawiać przed snem, codziennie prawie zresztą rozmawiamy przed snem : )
hej . nie wiem czy jako facet jestem mile widziany ale zaryzykuje . Tez zawiodlem sie bylem zraniony ale mimo to nie bylo nigdy zazdrosci ani zakazow. owszem mowilem ze kocham ufam. Zazdrosc jest bez sensu bo jesli ktos chce zdradzic zawsze znajdzie okazje a gdy bedzie zawsze podejrzewamy to tym bardziej moze to zrobic na zasadzie skoro mnie winia to przynajmniej niech maja za co . Radze Ci zerwij poki czas . Dziewczyny jesli chcecie ze mna pisac to zapraszam na watek moja historia. Milego dnia Wam wszystkim
slavek35- Przyjmę każdą opinię, więc to nic nie szkodzi, że jesteś facetem, dla mnie ważne teraz są jakiekolwiek rady, bo sama nie mam pojęcia co robić.
Masz całkowitą rację, zawsze można znaleźć okazję na to, żeby kogoś zdradzić... ale ja tym bardziej tłumaczyłam mojemu chłopakowi, że ja nienawidzę zdrady, dlatego nigdy się do niej nie przyczynię, bo wiem jak to jest zostać zdradzonym.
Zerwać? Dam mu trochę czasu jeszcze, w końcu chce się leczyć od poniedziałku, więc zobaczymy, czy będą jakieś efekty, on wie, że teraz kompletnie nie wiem co zrobić, że mnie krzywdzi, sam to przecież chciał skończyć, żebym nie cierpiała, bo widzi, że mnie krzywdzi.
to Twoja decyzja ja nie ingeruje . I wcale nie powiedzialem ze zdradzasz . Musisz uwazac zeby tylko nie bylo za pozno i uwazaj . powodzenia
slavek35- Wcale nie powiedziałam , że powiedziałeś, że ja zdradzam.
Tylko poparłam Twoje zdanie.
Będę uważać : )
Dam mu trochę czasu, a czy to wykorzysta, to się okaże.
chcialem tylko wyjasnic Paulinko:) bo nie lubie nieporozumien . Napisz prosze jak sie ulozy i trzymam kciuki zeby ok bylo dla Ciebie
slavek35- Również nie lubię nieporozumień : ) Tak samo jak konfliktów ; )
Oczywiście będę pisać na bieżąco jak się układa i w ogóle : )
Dziękuję za wspieranie mnie.
Jak mija niedziela?
Ja właśnie zaraz idę na spacer z pieskiem i planuję zadzwonić do Niego, aby porozmawiać, ale smutek z wczoraj nie bardzo przeszedł. : )
a to milego spaceru . Ja sobie zrobie herbate i troche potrenuje potem w szachy . Dzieki ze piszesz
Slavek35- A no miły był ; )
Porozmawiałam sobie z Nim, znów mnie przepraszał, chyba serio żałuje, że jest tak jak jest i chce się zmienić, jutro idzie po jakieś ziołowe leki na uspokojenie.
Miłego treningu ; >
Trzymam kciuki Paulinko . Lubie grac wiec zawsze jest milo choc przyznam ze poczatku gry z klubie byly chwile zwiatpienia
Witam Paulinko..:*..ooo..widzę że zaczynasz pracę jako kelnerka..hmmm..wiesz co..nie oszukujmy się...teraz to on wg zwariuje..bedzie bał się że inny mu ciebie odbierze...musisz mu delikatnie wyjasnic ze to jest twoja praca..i ze teraz jakakolwiek jest trudno zdobyc...musi zaakceptowac to ze bedziesz obsługiwala innych panów...to bedzie w koncu twoja praca..nie bd przeciez kazdego faceta omijac wielkim łukiem,tylko dlatego ze mu sie to nie podoba..on musi to zrozumiec...tym bardziej jak juz został poinformowany przez ciebie ze zadnego innego niechcesz...gdyby tak nie bylo no nie wmawialabys mu tego za kazdym razem przy spieraniu się,prawda...?nie zapewnialabys go o tym...tym bardziej ze jest on dla ciebie bardzo wazna osoba w zyciu...super ze wszystko miedzy wami wkracza na dobrą drogę..:)..u mnie tez jest super..Michał zrobił mi niespodziankę i przyjechał do Polski wczoraj na dwa tyg..:)bo w koncu twierdzil ze ja bez niego dostawalam na głowę..:)..no ale w druga stronę to też działa..:D..raczej tym bardziej u niego tak jest..hehe...cieszę się,że go po 4miesiacach zobaczyłam..:)..w koncu...naprawdę jest ciężko żyć w zwiazku na odleglosc...ale zdajesz sobie sprawę,że pomimo tego złego "czasu"..naprawdę jest za kim czekać..:)..o wszystkim zapominasz gdy po tak długiej przerwie...nagle stajesz przed ukochanym...po prostu..cos pięknego..:)..Paulinka my damy radę prawda..:)..w koncu tych naszych nerwusów kochamy i bez nich swiata nie widzimy..:)bedzie dobrze..teraz juz bedzie tylko lepiej..jak i u mnie,tak i u ciebie:)
slavek35- Dziękuję dziękuję za wsparcie : )
Aż tak Ci nie szło za bardzo na początku?
xmalaxczarnax90- Witaj witaj ;* No dzisiaj zamierzam mu powiedzieć o tym, że zastanawiam się jak On to zniesie, ale to nie moja wina niestety, bo to jest taka praca.
No dokładnie, poza tym poco mi był by facet na odległość wtedy? Skoro mogłabym mieć kogoś na miejscu, ale nie ja wolę Jego i Go kocham.
Mam nadzieję, że to będzie dobra droga, bo dalej jestem przybita, ale poprosił mnie, żebym wieczorami nie chodziła sama na spacery, bo jest niebezpiecznie i się martwi, bo wczoraj poszłam, ale czułam się fatalnie.
Dzisiaj znów mnie przepraszał i jutro idzie po jakieś leki ziołowe na uspokojenie.
Widzisz ! Też powoli zaczyna Ci się układać : )
Oby tak dalej u Nas trwało, ale musisz się cieszyć, że przyjechał i to aż na 2 tygodnie ; )
Dokładnie, a jaka radość jest kiedy widzi się tą osobę po kilku miesiącach prawda? Ja jeżdżę co kilka miesięcy do Mateusza na tydzień lub czasami mniej, bo trochę nie pozwalają Nam na dłuższe wypady inne rzeczy, ale za jakiś rok może zamieszkamy ze sobą, kto wie : )
Zobaczymy jak to się potoczy : )
Musimy wierzyć w to , że Nam wyjdzie : )
Och ! To cudowne uczucie dotknąć, przytulić, zobaczyć kogoś po takim czasie : )
Kocham ten stan : >
Wiecie co się stało? Bardzo szczerze dzisiaj rozmawialiśmy, powiedział, że pojął swoje błędy, że zrozumiał co robi źle, że od dziś będzie inaczej, całkiem inaczej, że On nie chce mnie zamykać w klatce, żebym też trochę się wyluzowała, że jeżeli chcę rozmawiać z chłopakami, żebym to robiła, żebym szła na imprezę jak chcę, tylko, żebym kierowała się rozumem, że jak coś zrobię, to będzie to wtedy świadczyć o mnie wyłącznie.
Rozmawialiśmy ponad godzinę tak poważnie... naprawdę zrozumiał, zauważyłam, bardzo mi ulżyło. Zobaczymy czy naprawdę się to zmieni, ale wydaje mi się, że naprawdę wszystko się teraz zmieni na lepsze : )
witam Paulinko . To byly moje poczatki gry z turniejach do tej pory to byly takie towarzyskie gry a na dodatek mialem 17 lat przerwy . Bardzo sie ciesze ze jest szansa ze bedzie ok miedzy Wami . Napisz jak sie bedzie rozwijala sytuacja i trzymam kciuki
Slavek35- Witaj : )
Ojej 17 lat to bardzo długo, więc teraz do formy musisz wrócić : D
Tak, też mam nadzieję, że będzie wszystko okej, trochę się boję, ale będę w to wierzyć.
Oczywiście będę pisać na bieżąco , dzisiaj już kilka razy rozmawialiśmy chwilę, jeszcze mamy pogadać.
Jak Wam dzień mija? Piękna pogoda.
w szachach caly czas sie trzeba uczyc. Szczerze zycze powodzenia i niech sie Wam ulozy
Slavek35- No nie wątpię, trudna gra : )
Dziękuję, że wspierasz Nas : )
nie ma za co . nawet nie wiesz jak bardzo czuje sie samotny tak bardzo mi ciezko
Cześć Kochana:**..cudnie że zrozumial swoje postępowanie..jejku świetnie,że troszkę wrzucił na luz..:)mówiłam ze juz teraz bedzie tylko lepiej..:)u mnie tak jest:)wiec u Ciebie tez zaczyna być..nie masz pojęcia jak bardzo mnie ucieszylo to ze zaczyna miedzy wami byc pięknie...oby wam teraz wszystko szło po waszej mysli kochana:)..
slavek35- Zranił Cię ktoś prawda?
xmalaxczarnax90- Witaj kochana ; * Też się bardzo cieszę tego : )
Tylko On teraz obawia się innej rzeczy, która wręcz praktycznie niemożliwa jest.
Mam nadzieję, że będzie szło po naszej myśli, Ty również pisz jak się rozwija sytuacja , bo też w końcu ciekawa jestem i będę : )
Nio..i witam:***..ehhh...jak ja się cieszę,że on przyjechał..pomimo kłótni które były między nami..:D...jak go zobaczyłam..nagle straciłam pamięć z kłótniami..:)...wczoraj bylo cudownie..dogadal sie z moją mama..to najwazniejsze...jest bajeczka..chociaz juz się boje co bedzie jak znów pojedzie..:/...na dodatek jak mi wczoraj powiedzial ze dopiero przyjedzie chyba w grudniu..:'(pękło we mnie wszystko...co mi po tym ze pojade do niego za2,3miesiace skoro znow go widziec przez pol roku nie bd...eeeeee tam...:/..ty maleńka zdawaj relacje jak jest między wami bo bardzo mnie ciekawi jak miedzy wami się układa..:)..:**
xmalaxczarnax90- Witaj kochana ; *
E tam, wiesz , że po kłótniach, zawsze jest potem dobrze, ja też do nie dawna z moim ciągle się wykłócałam.
Ojej jak się kogoś widzi po długim czasie, to jest to coś pięknego kurczę... ja za miesiąc dopiero swojego zobaczę..
Ojej mój też się z moją mamą dobrze dogaduje, moja mama Go bardzo lubi i mówi, że naprawdę z Niego fajny chłopak , tak się cieszę !
Och... mój M. ma od wakacji na kilka miesięcy do Holandii pojechać... aż sama się tego boję co będzie... i nie wiadomo nawet kiedy dokładnie przyjedzie...
Jejuuu między mną a moim jest teraz tak cudownie. 0 kłótni, naprawdę się zmienia, ja to widzę i chyba o wiele bardziej jeszcze mu zawróciłam w głowie, bo widzę to. On zwariował jeszcze bardziej, ja też. Jestem taka z Nim szczęśliwa, chociaż dopiero się zobaczymy za miesiąc, ale wiem , że te kilka dni w następnym miesiącu , będzie tak cudowne, że ojej. Jak jestem z Nim, to ja czasu nawet nie liczę, jest mi tak dobrze, tak Go kocham !
Już nie mogę się doczekać, tak mi Go brakuje.
Hej Paulinko...:*
No powiem Tobie,że już zazdroszczę ci tego szczęścia:)...ja choć mam swoję...zaczynam sie martwić co bedzie jak on mi za połtora tyg wyjedzie:'(..nie chce zeby tam jechał..bo nawet nie wiem kiedy się zobaczymy...i wiem ze jak teraz idzie lato..to ta jego zazdrość jeszcze bardziej wzrosnie...:/..ehhh..u mnie juz jedna kłotnia jest..:)..o lekarza..byłam dzis no i mojej Pani Dr nie było...Michał myslał ze go oklamalam i wg nie poszlam..no..i zaczelo sie male spiecie...e tam...oczywiscie on jest taki ze pierwszy się nie odezwie..no chyba ze jest tam..a jak tu to udaje ze jest wszystko ok..w sumie ja jestem taka sama..tez sie pierwsza nie odzywam..tłumacząc ze "nie bede mu przeszkadzac":)a w głębi duszy ściska mnie,bo wiem ze mu nie przeszkadzam...i ze tylko ja jestem..ehh..bedzie dobrze:)..ja tam biorę takie kłótnie na luz..bo to są bzdury..i wiem,ze i tak to naszemu zwiazkowi nie zaszkodzi..bo to co nas nie zabije nas wzmocni:)..no nie..:)
a u ciebie..hmmm..:)..bajeczka ze macie tak swietnie...:)ciesze sie bardzo...i sama chętnie zamieniłabym sie z toba na ten przyjazd twojej miłości:) ![]()
xmalaxczarnax90- Hej hej : **
A nie rozmawialiście jakoś bardziej poważnie o tym wszystkim? Nie lepiej byłoby Ci z Nim wyjechać?
A czemu jego zazdrość wzrasta w lecie? Bo wtedy nie nosisz kurtek tylko bluzki z krótkim rękawkiem, spodenki i tak dalej? Wiesz chodzi o lekkie obnażanie ciała : ) (jeżeli dobrze to ujęłam).
Och, widzę , że u Ciebie przez zazdrość też jest lekka nieufność z jego strony.
Ale już się odzywacie, czy dalej nie?
Hehe ja też zaczęłam brać nasze kłótnie trochę na luz, przymrużam oko na takie coś czy coś w tym stylu i On nawet to zauważył.
Ale popatrz od ostatniej kłótni, nie było żadnej : )
Oj ja już umieram z tęsknoty, nie widzę Go już miesiąc i aj, ściskam : D
A dzisiaj jakiego sms-a dostałam, jeju. Zacytuję Ci go : )
"Odbija mi przez Ciebie.. Nie śpię po nocach, kręci mi się w głowie, ciągle czuję się jakbym połknął balonik, nie chce mi się jeść, a w głowie mam taki chaos, że nie potrafię się skupić nawet na chodzeniu tak żeby się nie potknąć o swoje nogi.."
Może powinnam się martwić, ale to z drugiej strony słodkie takie : )
Hej
:*
Tak już rozmawialismy wczoraj z nim na ten temat..i bylo ok do czasu...znów...jak zamiast przyjsc do mnie poszedł sb do kolegi bo go niby 10lat nie widzial..no i zaczela sie kłótnia...bo powiedzial ze pojdzie tylko na2godz a siedzial tam caly Boży dzień...wieczorem sie kłócilismy..wpadlam doslownie w szal..probowal mnie uspokoić..i wyszlo jak wyszlo ze mu sie szarpalam..podusil mi piers ktorą mam chora..i na nowo spuchła..:/...zaczelismy sie klocic..poszlam do domu..byla wymiana esek..i bylo ostro..teraz jak on nie przemysli swojego zachowania...nie chce juz z nim byc..mam dosyc nerwow przez niego..wczoraj ewidentnie pokazal jak bardzo ma mnie w...i na kim mu zalezy..ja nie lece do kolezanki na caly dzien gdy jej nie widze z pare lat...
a co do Was...super ze sie tak dogadujecie..a on..chyba sie na nowo zakochał..
..bo ten mój tez mi tydz temu tak pisal i jak dzwonil to mowil..co do wyjazdu..nie bardzo nam by to wyszlo bo on robi na budowie i szefostwo zalatwia im spanie w hotelu..i na jednym lokum jest ich 2albo3...no i gdzie ja tam do samych facetów...on chcialby zebym przyjechala i zost ale to nie nadazy zarabiac na dom..a gdzie tu rachunki i wyżywić się...ee tam..brak słów..zobaczymy jak bd dzisiaj..eeech..:/
xmalaxczarnax90- Hej ; *
Aj... faceci... mógł Ci chociaż sms-a napisać, że tak fajnie mu się siedzi i że chciałby jeszcze, na pewno po tym lepiej byś zrozumiała.
Oby przemyślał swoje zachowanie, bo naprawdę odpowiednio się nie zachował.
Pisz kochana jak tylko się coś wyjaśni, ale mam nadzieję, że będzie okej, wierzę w Was , zwłaszcza Ciebie ![]()
Och naprawdę zadziwia mnie ta nowa zmiana mojego, naprawdę mu zależy i się zmienia i to widzę, a to co dzisiaj pisał, to ojej, te sms-y są takie słodkie, naprawdę jakby się na nowo zakochał.
A no rozumiem, bo myślałam, że może ma tam jakieś mieszkanie czy coś, dlatego zapytałam.
I jak było dzisiaj kochana?
Ja jak zwykle przegadałam mega dużo czasu z moim i nie było kłótni żadnej : )
No hej Paulinko:*
noo..z tym moim okazalo się,że pozniej jak po tej "szarpaninie"pisal do mnie..to specjalnie zeby mi podniesc cisnienie...dogryzal mi specjalnie tylko po to zebym sie wkurzala...ehh...no i mu sie to udalo..:/..wczoraj sie popołudniu widzieliśmy chwilke tylko bo mial chlopakow na oku od malowania..:)ale za to wieczor i noc az do rana bylo nasze xD...on jest naprawde kochany..wczesniej gdybysmy sie tak kłócili jak przedwczoraj i ja bym sie tak mu szarpala to pewnie wyzwalby mnie i zostawil..taki byl kiedys..teraz sie zmienil..i to bardzo widac...tak wlasnie sobie teraz mysle..i nie chcialabym go takiego jakim rok temu był...teraz jest do rany przyłóż..:)..moje serduszko i oczko w glowie normalnie:)...a tak go kocham..ze wszystko za niego bym oddala..:)czasami mu się należy dostac tak po twarzy..ale gdyby doszlo co do czego...nie odważyłabym go uderzyć..chocby nie wiem co...
Bardzo się cieszę,że u Ciebie sie uklada...oby tak dalej...och ci faceci....z nimi źle a bez nich jeszcze gorzej...:)
xmalaxczarnax90 - Hej ; *
Ten Twój chłopak to naprawdę ;/ Wredne jest takie zachowanie, ale nie daj się wyprowadzić z równowagi, bo może satysfakcję jakąś odczuwa denerwując Cię i chce pokazać, że On wygra tą kłótnie.
Och to dobrze, że między Wami jest już okej, że ta kłótnia dobiegła końca .
Ach wieczory i noce spędzone razem są takie cudowne ![]()
Dobrze, że się zmienił, to tak jak Mój, też widać ostre zmiany, już ograniczył swoje nerwy ![]()
Och, też dla Ciebie jest całym światem? Wiem jakie to uczucie ![]()
Uwielbiam ten stan, gdy się nawet potykam o własne nogi ![]()
Och doskonale napisałaś "z nimi źle a bez nich jeszcze gorzej" też tak uważam ![]()
W końcu kochamy ich za to, że są prawda? ![]()
41 2011-04-01 20:44:38 Ostatnio edytowany przez xmalaxczarnax90 (2011-04-01 20:45:26)
Nio maleńka...przecież my bez nich żyć nie potrafimy:D..a ten mój to tylko lubi się ze mną droczyć..bo jak on to ostatnio powiedział..."kręci go to jak się wkurzam,bo słodko wtedy wyglądam"
hehehe...głupol..:)..tak nie chce żeby wyjeżdzał że masakra..nie wiem jak ja wytrzymam bez niego...i jeszcze jak pomyśle że w czwartek wyjezdza...:'(...ehhh...chyba umrę normalnie...przy nim jestem zupelnie inna...widac ze odzyłam...że jestem szczęśliwa...ale jak on mi teraz pojedzie to chyba się załamie...nie chce go stawiąc przed wyborem,ze albo praca albo ja...bo to jest bezsensu..bo wiem,że on tam pracuje na naszą przyszłość..no ale...nooo...ee tam..az mi brakuje słów..
xmalaxczarnax90- Noo naprawdę nie potrafimy xd Przynajmniej ja, bo kurczę rozmawiałam jakoś godzinę temu z Moim i tak mnie ssie w środku, tak tęsknie za Jego głosem już, że nie wyrabiam, taki narkotyk, nałóg, że ojeju, ale na szczęście mamy jeszcze dzisiaj porozmawiać : )
Ojej , słodkie ![]()
Ale w sumie to na pewno fajny widok, widzieć naburmuszoną mordkę swojej ukochanej ![]()
Ojej, już w czwartek? : (
Będę Cię kochana wspierać, jeżeli będziesz tylko tu wchodzić, bo innego kontaktu za bardzo nie mamy : )
Och, mam tak samo, że jak jestem przy Moim, to jestem taka całkiem inna, pełna energii, wszystkiego, a kurczę jak już jestem sama, to czuję się pusta, albo jakby ktoś połowę mnie gdzieś zabrał.
Też masz takie uczucie? Tej pustości, braku czegoś?
To straszne uczucie : (
hm..uczucie pustości?..jejku kochana..ja czuję jakbym umierala w środku...nie mam ochoty nigdzie wychodzic..czekam codziennie az w koncu on wejdzie na gadu albo napisze lub zadzwoni do mnie..ja wiem ze jest to chore...ale ja inaczej nie umiem...nie potrafię poradzic sobie z tym,że on jest tam a ja tu..nawet jesli on chce zebym gdziekolwiek wyszla..ja nie mam ochoty...za bardzo za nim tesknie..i teraz to nie dla mnie zebym gdzies wyszla i z nim nie miala kontaktu...ja bez niego usycham..on wie,ze jak wyjezdza wszystko momentalnie sie ze mną zmienia...nie potrafie sie cieszyc juz niczym..kwiatkami ktore mi przysyla...czymkolwiek..bo najwiecej szczescia to on mi daje...ehh....:/
dobrze ze mamy jeszcze parę dni dla siebie...bo jakby mial mi wyjechac dzis..teraz..zaraz..nie puscilabym go...nie dalaby rady juz wg sie pogodzic z tym ze on od tak..natychmiast.. musi mnie zostawic..aaaaj...:/
xmalaxczarnax90- to wcale nie jest chore, może ja nie umieram tak z tęsknoty, bo my praktycznie cały czas długo rozmawiamy, bo inaczej chyba też bym umierała, ale ciągle rozmawiamy, więc aż tak samotnie to się nie czuję.
Wiesz... trzeba mieć silną psychikę do związku na odległość... i trzeba bardzo się kochać, bo inaczej to nie przetrwa...
Oj... sama wiem, że jak widzę Mojego, to momentalnie się zmieniam i świat jest piękny , jak Go słyszę i w ogóle.
Ale jak jestem sama, nie piszemy ani nic, to czuję się jakbym nie żyła... jakby nic sensu nie miało : (
Och wykorzystaj jak najbardziej te dni kochana : ) Spędźcie je całe razem najlepiej, nie puszczaj Go do żadnych kolegów nawet : D
Ach... kłótnia dzisiaj była, ale troszkę z mojej winy, ale jest już wszystko okej... poza tym, że ja ciągle jestem chora... już od 2 tygodni dzieje się coś poważnego...
niooo...ograniczac go nie chce..bo nie chce zeby myslał ze mu "truje"...i chce zeby spotykał się ze mną bo SAM CHCE a nie z PRZYMUSU...jejku....:)cudnie jest:)calą noc znów ze soba bylismy..najpierw siedzielismy u mnie z moja mama:)i braćmi...:)..bylo bardzo fajnie pozniej juz poszliśmy "swoją droga"...:D fakt zostal wyzwany przeze mnie ale w slusznej sprawie:)nie chcialam po prostu zeby przed wyjazdem sb narobił kłopotu...przeprosil i przyznal mi rację..
a ty kochana...o co znów kłótnia?...chora???...mozna wiedziec co sie dzieję?..jeśli nie chcesz nie pisz..nie zmuszam i nie naciskam..
xmalaxczarnax90- No tak ograniczanie wcale dobre nie jest, no ale chodzi mi te ostatnie dni, bo za niedługo jedzie na długo i chyba chcesz się nacieszyć nim jak najbardziej prawda? ![]()
Cieszę się, że jest dobrze u Ciebie.
Widzę, że naprawdę ciekawie u Ciebie się działo, że tak fajnie ![]()
Czasami trzeba kogoś wyzwać normalnie, żeby ktoś coś zrozumiał, nie lubię tego sama robić, ale dzisiaj np. krzyknęłam aż na mojego, bo miałam wrażenie , że mnie nie słucha, to od razu się opamiętał i przyznał, że przez chwilę nawet się mnie bał ![]()
O co kłótnia? A taka drobnostka, po prostu chciałam, żeby mi nie pozwolił iść na imprezę, bo już nie miałam argumentów dla koleżanek, żeby nie iść z Nimi na imprezę, a On uznał, że zrobiłam to tak jakbym chciała iść i specjalnie tak gadam, ale później przeprosił i w ogóle, no ale trochę tu mojej winy może i jest, że źle to ujęłam.
Hmm... z tą chorobą to sama nie wiem ... wiesz coś się ze mną poważnego dzieje, nie wiem dokładnie co... mam objawy jak przy ciąży ;/ już od 2 tygodni, ale mam nadzieję, że to nie ciąża.
Poza tym nie zjadam nawet dziennej porcji kalorii jaką powinnam.
Ale mam nadzieję, że się mi polepszy ; )
wiesz co...yyy...ja tez tak mam od paru dni
tylko ze dziecko...owszem bardzo chcialabym miec..i Mój o tym wie..tylko on nie chce mnie tutaj zostawiac samej z dzieckiem..zreszta on chce byc przy tym jak ono dorasta itd..nie chce teraz bo boi się ze malenstwo nie bedzie go pamietalo po takim czasie jak on zjezdza..no jednak poł roku to troszke jest czasu...:/
ajjj...:)zobaczymy jak to bedzie dalej..:D..;)
xmalaxczarnax90- No tak, ale my nie planowaliśmy dziecka : ) Nie chcę mieć jeszcze dziecka, dopiero za kilka lat, ale nie teraz
Dojrzale Twój chłopak myśli, bo chciałby na pewno Ci pomagać w wychowywaniu dziecka , być przy Tobie.
Oj wytrzymasz jeszcze troszkę czasu i będziecie się cieszyć maleństwem kochana ![]()
Oj zobaczymy zobaczymy.
Ja się dzisiaj na mojego wkurzyłam ;/ Bo co dzwoniłam, to nie ma jak gadać. Bo idzie wziąć kąpiel, bo wiesz pranie, bo musi zjeść śniadanie... a każda z tych czynności trwała po godzinie ;/ Teraz jak dzwoniłam gadaliśmy 5 minut, bo on chce posiedzieć z chłopakami, normalnie tak mnie to denerwuje, że wieczorem chyba normalnie taką wojnę mu zrobię... że w ogóle czasu nie ma, że wszystko robi bardzo długo w co oczywiście nie wierzę i że jakby pogadał ze mną 5 minut dłużej , to jego koledzy by nie popuścili ;x Tak mnie dzisiaj wkurza...
oj nieeee....no ja mojemu o takie zachowanie tez robię wojne...bo kazdy z nich powinien docenic to ze jestesmy tutaj,czekamy za nimi..nie raz mu to wypominalam:D..zawsze dziala..:)ten mój "pizduś"-tak go moja mama nazwała
tez tak długo mu zajmuje kąpiel,jedzenie pranie:)ale to on mi zawsze jak jedno skonczy a zaczac chce kolejne to mi pisze..:)...ze zjadł i idzie np pranie wrzucic do pralki:)..a jak z chłopakami siedzi to i tak do mnie pisze:D...a ty się nie stresuj tak kochana..niech sobie posiedzi troszke z nimi tylko niech tb napisze jak pojdzie spac itd...:)
xmalaxczarnax90- No bo, nie powinniśmy dać już całkiem im luzu, pewne granice są i trzeba się z nimi liczyć.
Dzisiaj mi powiedział co i jak i przeprosił, prosił, żebym się nie denerwowała i w ogóle.
No na koncie nie ma nic i w ogóle, ale mi już wytłumaczył dlaczego tak, po prostu trochę niekulturalne by to było i miał rację, ale dopiero się po fakcie dowiedziałam, więc trochę miałam prawo się zdenerwować.
Dzisiaj i tak wieczorem sporo rozmawialiśmy przez telefon.
Trochę przykro mi się zrobiło, bo On ogólnie nie lubi jak dziewczyna się maluje, ponieważ uważa, że każda jest piękna na swój sposób i zakrywanie swoich niedoskonałości jest bez sensu.
Powiedział też, że nie zabroni mi tego, bo nie będzie zabraniać mi wszystkiego i więzić w klatce.
No i dodał, że na sylwestra na zdjęciu było widać tak mocny makijaż u mnie, że aż spływał (specjalnie później zobaczyłam te zdjęcie, fakt byłam trochę mocno pomalowana, ale to był sylwester).
No i poczułam się tak jakbym mu się nie podobała ... tak przykro mi się zrobiło szczerze mówiąc.
Później jak znów rozmawialiśmy, słyszał, że coś jest nie tak, ale nie mówiłam mu tego, bo co powiem 'przykro mi , bo powiedziałeś mi to o tym jak się pomalowałam? Że poczułam się jakbym już Ci się nie podobała?"
Wątpię, że mu powiem, że mi przykro.
Maleńka...zacznijmy od tego że...w sumie to co druga dziewczyna sie maluje...ja tez robie makijaz..i tez ten Mój mi mówi ze nie mam sie malowac..ale odkad przestałam na solarium chodzic..no musze bo nie moge sie do swojej"bladej"karnacji przyzwyczaic..i on dobze o tym wie..chcialam isc na solarium...to mi nie pozwala..no ok..ma racje bo dostawalam świra na tym punkcie..na początku chodziłam raz na tydz moze półtora..później to stało się moją obsesja..i zaczęłam chodzic co drugi dzień..i tak miesiac w miesiac przez ponad pół rok..:/...pewnie gdyby nie to,że skóra zaczęła swoje pokazywac(tzn mam plamki biale)to pewnie do tej pory bym jeszcze chodzila..nie zaluje wydawanych na to pieniedzy..bo nie mysialam sie wg malowac tyle co rzesy...no ale teraz...:/..moge oczywiscie nie nakladac pudru..i wymalowac tylko rzesy..no ale to i tak nie bd sie czula w miare dobrze..
Co do Twojego..Kochanie..powiedz mu o tym ze ci się przykro zrobiło...niech wie,że nie powinien mówić tobie takich rzeczy..bo przeciez to dla niego chcialas dobrze wyglądać..chcialas sie dobrze czuć..a skoro mialas za mocny podkład to mógł tobie o tym powiedziec przed wyjsciem na tego sylwestra prawda..?
Nie mozesz..nie no owszem..mozesz mu o tym nie mówic..no ale..na przyszłość bedzie wiedzial ze jezeli bedzie chcial cokolwiek powiedziec na temat twojego wyglądu,to bedzie musial to delikatnie zrobic..bo przeciez łatwo jest ciebie urazic...ja mojemu mówię,gdy on mi zrobi przykrosc i wtedy on wie,ze na drugi raz musi mi pow o tym delikatniej...tym bardziej ze wiesz..my chcemy nie tylko podobac się samej sobie ale takze im...powiedz mu..a zobaczysz ze na pewno zrozumie..:*
xmalaxczarnax90- Hej ; *
Mi Mój wczoraj powiedział, że on widzi moje piękno w środku i w ogóle i że na pewno mi tego nie zabroni robić, ale mimo wszystko trochę przykro mi się zrobiło, bo poczułabym się jakbym mu się już nie podobała.
No właśnie ja się nie maluję, żeby się wszystkim podobać, tylko po to, żeby czuć się dobrze... bo ja bez makijażu wyglądam w ogóle na zmęczoną i tak dalej.
Tak ja mu dość często mówię o tym, że chcę się mu podobać i żeby mi mówił jak coś mu się nie podoba w moim wyglądzie.
Och dobrze, że nie ma przynajmniej żadnych kłótni znowu, bo to już całkiem by mnie wymęczyło tak szczerze.
A jak sytuacja z Twoim? Jak te ostatnie dni?...
:'(..rano był ze mną na spotkaniu o prace..teraz właśnie wróciłam do domu od niego..ehh...nie chce zeby jechal...rozplakalam mu sie przed samym domem..wystarczylo tylko jak powiedzial mi ze bedzie mu mnie brakować...probowalam powstrzymac lzy..ale nie dalam rady..nie chcialam zeby on widzial jak placze...nie lubie jak na mnie patrzy gdy jestem w takim stanie...jejku..:'(..jak ja pomysle ze zostalo mi tylko jutro i pojutrze z nim...normalnie pękam w środku..juz nie umiem nie myslec ze go tutaj lada moment nie będzie...juz nie daje rady naprawdę...to jest takie ciężkie..tym bardziej ze nie wiadomo czy wróci mi w lipcu..moze przyjechac dopiero w grudniu na swieta...:(
xmalaxczarnax90- Jej kochana... wyobrażam sobie co przeżywasz to musi być straszne, bo wiem jakie to uczucie.
Ojej... dopiero w grudniu, przecież to potworne ; (
Oby udało mu się wrócić w tym lipcu, a Ty kochana wytrzymasz, pomyśl że z sekundy na sekundę bliżej do następnego spotkania, mi to czasem nawet pomaga : )
próbuje tak mysleć...ale nie da się..co tu oszukiwac...to jest długo do grudnia...strasznie długo...mam nadzieje ze jak on nie zjedzie w lipcu to ja zdolam do niego jechac...to bedzie starszne jak sie tak długo widziec nie bedziemy...nie wiem jak ja to zniose...nie chce zeby wyjezdzal..niedługo idziemy do kina..chce sie nacieszy nim kazda sekunda..tak go kocham...nie wiem jak sobie poradze..:'(
a ty kochana..jak u ciebie?..
xmalaxczarnax90- spokojnie jakoś dasz radę, czas szybko leci, więc na pewno jakoś to wytrzymasz, choćbyś umierała, wierzę w Ciebie.
Spędzaj jak najwięcej czasu z nim masz rację.
A jak tam jest to często się odzywa do Ciebie?
No jak u mnie? No dość dobrze, tylko dzisiaj Mój nie miał za bardzo humoru i wrzasnął na mnie ;/ później ciągle przepraszał, że to emocje i w ogóle, bo teraz naprawdę się stara i widzę tą jego zmianę, no ale cóż czasami się zdarza, no i każdemu się zdarzają złe dni, więc można mu to wybaczyć.
tak jak jest tam to praktycznie ciągle mamy ze sb kontakt..jak idzie do pracy to napisze mi na gadu..jak jest w pracy to pisze mi z tele..jak wroci znów gadu...i ciagle mamy ten kontakt..tylko nie wiem jak bd mial teraz z internetem jak pojedzie w inne miejsce..ponoc na jakas wioske...ehh..:/
xmalaxczarnax90- To dobrze, że macie kontakt ciągle jak on jest tam.
Nie no może tak źle nie będzie z tym internetem, zwłaszcza, że to za granicą, to tam wioski nie wyglądają aż tak jak u Nas : )
No i również jest telefon, jak dobrze, że ktoś wymyślił te urządzenie nie prawdaż?
oj zebys wiedziala kochana:)..dzisiaj dzwonilam za niego o wyjazd za granice...zostaje do pt:D i w pt ma wyjazd o 12.30..ehh..bedzie cudnie..dzis cala noc z nim...hmmm XD jutro pół dnia tez razem..jejku:D..super..:) no i pozniej wieczorem sie bedziemy widziec i w pt przed wyjazdem...ehh..wczoraj byl zalamany,bo nie chce wyjezdzac...nie chce mnie zostawiac..nie chce byc tam sam..powiedzial ze tutaj ma mnie a tam...nikogo...ciagle praca,silownia dom..i tak wkołko...szkoda mi go..chcialabym byc ciagle tylko przy nim...widze jak cierpi...wiem jak mu ciezko..widze jak bardzo mnie kocha...nigdy dotad nie myslalam ze moze mnie darzyc takim uczuciem...teraz wiem..jestem w 100%przekonana..:)
xmalaxczarnax90- Oo , ale on Cię prosił, żebyś zadzwoniła za niego? ![]()
Widzisz czasami my kobiety same musimy coś załatwić, żeby postawić na swoim, zawsze ten jeden dzień dłużej, świetnie !
Uu całą noc, no to ciekawie będzie pewnie ![]()
Ehh.. no na pewno mu ciężko, tak samo jak i Tobie, ale w końcu razem zamieszkacie i będziecie ogromnie szczęśliwi.
Och widzę, że dostrzegłaś też to jakim uczuciem darzy facet Twój Ciebie? Cudownie wiedzieć, że jest się bardzo kochanym nie uważasz? : )
nooo..:D..hej:*..ale się cieszę..nie dosc ze dostałam sie do firmy do pracy to jeszcze mój Niuniuś jedzie dopiero za tydzień bo stara budowa się przedłużyla i tamci musza ją skonczyc:D...jeju ale sie cieszę...same pozytywy dzisiaj..super..:D
No Paulinka powiem Tobie,że wcześniej nie bardzo byłam przekonana co do jego uczuc..myslalam ze sie mna bawi..ze zostawi mnie i pojdzie do innej..:/..ale tak nie jest..te jego błękitne tęczówki...jeeeeeeeejku XD...normalnie wszystko widac w nich jak bardzo mnie kocha:)..nie da się nie zauważyć..jest teraz tak cudownie między nami ze nie masz pojęcia..tak się cieszę..nie wiem juz jak mam to szczęście pokazywac..:)..za bardzo nie mogę..bo inni pomysla ze jest ze mną coś nie tak:D...po raz pierwszy w zyciu taka jestem szczesliwa..naprawde..:)
teraz kolej na Ciebie...dalej opowiadaj jak tam między Tobą a Twoim Szczęściem..?..:)
xmalaxczarnax90- Hej ;* !
No widzisz, dodatkowy tydzień z Nim masz ! Nie dziwię się, że tak się cieszysz
Ja się z moim widzę już za 23 dni !
I to na caluśki tydzień jeśli dobrze pójdzie ! ![]()
Ojej widzę, że masz tak jak ja ![]()
Ja też szaleję z tej miłości i widzę jak bardzo mnie kocha. Oszaleliśmy na swoim punkcie i nigdy między nami również tak cudownie jak teraz nie było.
Widzisz, teraz już musi być tylko lepiej.
Właśnie sobie sms-uje z moim skarbem, za niedługo powinien zadzwonić i go usłyszę , jej : )
super..ja z moim tez caly dzień pisze..tylko ja się go czepiam...w sumie..nawet nie wiem sama o co mi chodzi...:/..nie wiem czegos sie boje..cieszę się ze zostaje ten tydz dłuzej..ale...i tak mam ten jego wyjazd w glowie...i nie wiem jak bardzo bym chciala o nim zapomniec...to nie potrafie..nie umiem...:/..przeraza mnie to wszystko..moze sie czepiam,bo chce miec tylko dla siebie go....nie wiem juz sama...:(
xmalaxczarnax90- Tzn. czepiasz się o wszystko co popadnie?
No nie dziwię Ci się, ale zamiast myśleć tak o wyjeździe pomyśl lepiej jak najlepiej spędzić każdą sekundę z Nim jak najlepiej ![]()
Mój też wcześniej się wszystkiego czepiał i chodziło mu właśnie o to, że chciał abym polegała wyłącznie na Nim.
Teraz już zrozumiał ten błąd i tego nie robi, ale niestety ja do tego czasu odizolowałam się wszelkich znajomych, ale wcale źle mi z tym nie jest.