hej..
dziewczyny mam problem..ogólnie jestem z moim chłopakiem razem już niecały rok..znamy się w sumie od małego..ale od trzech lat jakoś tak próbowaliśmy żeby miedzy nami coś wyszło..no i wyszło faktycznie..dwa lata temu jak zaczęliśmy byc ze soba było cudownie..zakochalam się w nim od razu..nie bylo mowy wg o żadnych innych chłopakach..bylismy ze sb pół roku..po tym czasie wszystko sie rozsypalo,bo on zaczął wyjezdzac do pracy za granice...wszystko tak jakos dziwnie sie rozpadlo..nawet nie wiem jak..po pół roku jak zjechal do Polski wszystko zaczeło się na nowo..na nowo zaczelismy byc ze sb na nowo bylo cudownie...ale tym razem postanowilismy ze jak on wyjedzie to nie bedziemy sie rozstawac bo to nie ma sensu tak co pół roku wracac do siebie(co poł roku,bo on na tyle wyjezdza do pracy)...przed wyjazdem było dobrze..do czasu..jak nie zaczal coraz bardziej przebywac z kolegami..ze mna widywal sie tylko na pare minut..wazniejsze zdanie mieli własnie ni..strasznie sie przez nich zmienil-zmienil na to zlo...po jego wyjezdzie długo nie wytrwalismy..jakies3miesiace i wszystko sie rozsypalo,gdy mu powiedzialam ze nie ma ze mna sobie niczego nie planowac na przód-bo to zazwyczaj przynosi pecha-i nie mialam nic złego na mysli mowiac mu to..po prostu chcialam z nim byc i to bardzo tylko zazwyczaj tak jest,ze jezeli sie cos planuje to wszystkie plany szlag trafia,no prawda?..on sie o to wsiekl i przestał odzywac..dalam mu tydz na to zeby sie odezwal...ale on nic..stwierdzilam ze to sensu nie ma..wiec zakonczylam to sama..po3miesiacach wszystkiego..on zjechal i znów bylo to samo..znów zakochani itd..bardzo sie zmienil..duzo zrozumial ze zle robił..teraz jest świetnie miedzy nami tylko,że.....ta jego chorobliwa zazdrosc...jejku...najlepiej zamknąłby mnie w domu bez zadnego kontaktu ze swiatem i z kimkolwiek...wszedzie gdzie wychodzę pisze mu o tym..dokladnie gdzie ide z kim ide co robimy itd..no ma wykladana kawe na ławe..tylko jak wróce np juz do domu to on robi wojny ze nie mam do niego czasu,ze wole sb latac do kolezanek niz popisac z nim na gadu...no dzieewczyny ja caly czas siedze w domu i czekam za nim a z wroci po pracy wejdzie i bd pisac..jak poszlam raz na impreze to do dzis mi ja wypomina..ale to nie wszystko..w pracy poznalam fajnego chłopaka-fajnego pod tym względem ze ma ciekawe podejscie do życia..zaczelismy normalnie ze sb rozmawiac..zaprzyjaznilismy sie..powiedzialam o tym michałowi-tak ma na imie obecny facet-powiedzialm mu ze w koncu mam z kim rozmawiac na rozne tematy..bo z michalem jak gadalam,mówilam mu co i jak np co ojciec wyprawial itd..to po2dniach jak byla kłotnia on porownywal mnie do mojego ojca..jaka to ja jestem,ze taka sama itd..a mnie to bardzo bolalo..bo mój ojciec bardzo krzywdzi moja rodzinę..i nadal nie moge zrozumiec tego jak on moze pisac mi takie rzeczy...skoro ja wiem ze tak nie jest...zaczal mi robic problemy o tego mojego znajomego...zaczal byc jeszcze gorzej zazdrosny..po prostu..juz nie wiem co mam robic..poszlam z tym kumplem na domowke i z innym kumplem i kumpela z pracy..tam mi ten znajomy powiedzial ze mnie kocha..powiedzialam to michalowi bo stwierdzilam ze to nie wporzadku..michal chcial zebym zerwala z nim kontakt..tak zrobilam..ale to on do mnie wypisuje caly czas..to on mi wysyla wiersze,pisze ze mu zalezy,ze nie odpusci..zdarzylo sie ze nie napisalam michalowi ze on przyjechal podrzucic mi tylko cv..to ten zrobil taka wojne ze do teraz sie ciagnie..powoli juz mam dosyc..bo powiedzial ze on chce dla nas dobrze...ze chce zebym to do niego przychodzila z problemami..chce zebym byla szczesliwa..obiecal ze tak bedzie..a tak na prawde..jest tragicznie..bo on wielkie zazdrosci robi..mowi ze on bedzie robil tak jak ja..chce mi po zlosci wszystko robic..a to nie na tym zwiazek polega..kocham go,ale boje sie ze jak kiedys go poslubie bedzie jeszcze gorzej...prosze pomożcie mi co mam robić....
Podobne tematy
On Cię nie kocha. To jasne. Jest niedojrzały. Jest za bardzo zazdrosny, nie wiem czy już chorobliwie, nie szanuje Cię, kłóci się o bzdury. Piszesz na końcu o ślubie - skoro masz jakiekolwiek wątpliwości to za niego nie wychodź. Po ślubie nie jest nigdy lepiej, ślub to nie magiczna formułka, która wszystko zmienia na lepsze. Żeby coś się zmieniło, to trzeba chcieć, Twój facet nie chce. I pewnie nawet nie dostrzega w czym problem.
Poza tym dziwny ten wasz związek, nie ma w nim stałości tylko ciągłe miotanie się. Zrywanie, zwracanie się ku sobie, odchodzenie, ponowny powrót. Tak nie wygląda dojrzały związek, tylko jakaś szczeniacka szamotanina. Powinnaś zdystansować się do tego, dać sobie czas, odpowiedzieć na pytanie jak chcesz, by wyglądał idealny związek i dlaczego z tym akurat facetem.
A jeśli chodzi o odpowiedź na pytanie zawarte w tytule Twojego wątku - nic nie możesz zrobić. Bo to co on czuje, to czego się obawia, to nie jest Twoja wina. Ty masz prawo do kontaktów ze znajomymi i spotkań z przyjaciółmi. On musi Ci ufać. Jeśli nie ufa, to jego problem, Ty jesteś czysta - nie dajesz mu powodów do zazdrości, jeżeli on uważa inaczej, to jego problem.
On Cię nie kocha. To jasne. Jest niedojrzały. Jest za bardzo zazdrosny, nie wiem czy już chorobliwie, nie szanuje Cię, kłóci się o bzdury. Piszesz na końcu o ślubie - skoro masz jakiekolwiek wątpliwości to za niego nie wychodź. Po ślubie nie jest nigdy lepiej, ślub to nie magiczna formułka, która wszystko zmienia na lepsze. Żeby coś się zmieniło, to trzeba chcieć, Twój facet nie chce. I pewnie nawet nie dostrzega w czym problem.
Poza tym dziwny ten wasz związek, nie ma w nim stałości tylko ciągłe miotanie się. Zrywanie, zwracanie się ku sobie, odchodzenie, ponowny powrót. Tak nie wygląda dojrzały związek, tylko jakaś szczeniacka szamotanina. Powinnaś zdystansować się do tego, dać sobie czas, odpowiedzieć na pytanie jak chcesz, by wyglądał idealny związek i dlaczego z tym akurat facetem.
A jeśli chodzi o odpowiedź na pytanie zawarte w tytule Twojego wątku - nic nie możesz zrobić. Bo to co on czuje, to czego się obawia, to nie jest Twoja wina. Ty masz prawo do kontaktów ze znajomymi i spotkań z przyjaciółmi. On musi Ci ufać. Jeśli nie ufa, to jego problem, Ty jesteś czysta - nie dajesz mu powodów do zazdrości, jeżeli on uważa inaczej, to jego problem.
nie ma w nim stałości a to dlatego ze on wyjezdza na pół roku do tej swojej pracy głupiej...nie raz mu powiedzialam ze ma tu zostac..to on ze nie moze..bo wczesniej podpisal sb umowe na3lata bez zadnego kontaktu ze mna,bez obgadania o tym..nie liczył sie w tamtej chwili z moim zdaniem..
On wie jak ja chce żeby wyglądał mój idealny zwiazek..wie ze nie chce kłotni,wie ze nie chce wykorzystywania moich problemów,o których mu wczesniej powiem przeciwko mnie..a bardzo czesto tak jest..ze ja mu sie wyzale..a po paru dniach przy kłotni on mi to wypomina..tak nie chce bo to bardzo boli i on o tym wie..a mimo tego i tak to robi...no i na dodatek ma problem o tego kumpla..no nie moje wina ze sie zakochał..nie moja wina,ze on woli tez do mnie przyjsc i sie wyzalic i pogadac...no na tym chyba przyjazn polega,tak?..a mojemu facetowi boję się cokolwiek powiedziec,bo tak jak wczesniej pisalam on to wykorzystuje przeciwko mnie...
nie no... ja bym na twoim miejscu z nim skończyła tą zabawę w wracanie i zrywanie, to jest dziwne,
popieram Emilię ma racje, może powinna pomóc coś poważna rozmowa bez sciemy, wykladasz co ci lezy na wątrobie choć myślę że to za wiele nie pomoże bo to chyba za daleko zaszło, ja bym chyba nie wytrzymała pod taką presją wiec Cię podziwiam, ale nie pozwalaj mu tak się traktować jak jego własność bo ty też masz prawo na imprezy i na spotkania ze znajomymi, może warto to zakończyć i sprobować czegoś nowego?
problem w tym ze ja nie umiem juz tak zaczac wszystko bez niego...teraz znalazlam pokoj na wynajem bo chcialam sie z domu wyprowadzic..no i wlascicielka domu ma syna prawie w moim wieku..oczywiscie mu sie to nie spodobalo..i nie chcial zebym sie tam wprowadzila..a ja od razu z gory pieniadze wplacilam no i po godz dalam znac ze sie wycofuję..mowiac ze jak przyjde po pieniadze wszystko wytlumacze..od razu z gory wiedzialam co zrobic..napisalam mu ze zrezygnowalam z tego pokoju..ze zostaje w domu..i ze on ma sie spodziewac tego ze ja go postawie w takiej sytuacji ze z pracy bd musial zrezygnowac i bedzie musial wrocic na stale...a wie ze ja swojego dopne..i wie ze postawie go w takiej sytuacji ze albo ja albo praca..a ze on chce zarobic na dom i mu jeszcze brakuje tam pare tys...to sie boi bo wie ze go zostawie..i pozwolil mi tam zamieszkac..teraz...!gdzie ja z pokoju zrezygnowalam...