hej...ale mnie tu nie było...:/..ja juz wczoraj swojego pozegnałam :'(...minął dzień a ja czuje tak..jakbym go na zawsze stracila...ale dwa miesiace i jade do niego...jest masakra bez niego...uwierzcie ze doslownie są pustki jak wychodzi się na ulice...zawsze wszedzie On byl...a teraz...:( eeee tam...
Paulince to zazdroszczę i to strasznie..wiem jak ona się czuję..wiem jakie to jest szczescie w końcu sie zobaczyc po tak długim czasie...oczywiscie kochana zdaj nam tutaj relacje jak bylo...:)
no a mi..co pozostało...chodzic wczesnie spac..bo nie mam ochoty nigdzie wychodzic...naprawde..i tak bede miala przez pierwszy miesiac..ale musze dac rade..
niooo..to ja spadam...do poźniej :* ![]()
Podobne tematy
hej...ale mnie tu nie było...:/..ja juz wczoraj swojego pozegnałam :'(...minął dzień a ja czuje tak..jakbym go na zawsze stracila...ale dwa miesiace i jade do niego...jest masakra bez niego...uwierzcie ze doslownie są pustki jak wychodzi się na ulice...zawsze wszedzie On byl...a teraz...:( eeee tam...
Paulince to zazdroszczę i to strasznie..wiem jak ona się czuję..wiem jakie to jest szczescie w końcu sie zobaczyc po tak długim czasie...oczywiscie kochana zdaj nam tutaj relacje jak bylo...:)
no a mi..co pozostało...chodzic wczesnie spac..bo nie mam ochoty nigdzie wychodzic...naprawde..i tak bede miala przez pierwszy miesiac..ale musze dac rade..
niooo..to ja spadam...do poźniej :*
No 2 miesiące rozłąki to dużo i nie dziwię się , że Ci ciężko. Na spotkanie teraz będziesz czekać trochę jak na "zbawienie", na spotkaniu już będzie cudnie, ale potem będzie smutek, że już koniec i trzeba wracać do domów. No, ale na pewno los Wam to kiedyś wynagrodzi, jak będziecie mogły już mieszkać ze swoimi facetami. Paulinka pisze , że wraca gdzieś 5 maja, to parę dni u niego tam będzie, na pewno świetnie się bawi ![]()
oj jak ja jej bardzo zazdroszczę..:(..jejku..jak ja juz chcialabym zeby ten mój był na miejscu...:(...tak jest ciezko bez niego..:'(...masakra...dobrze ze mam pracę...mogę zwiac do niej i az tyle o tym wszystkim nie myslec..no ale jak mam wolne...tragedia..swiat mi sie normalnie zawala..minęły3dni od jego wyjazdu a mnie w srodku rozdziera..:/
Najlepsze, że w którymś poprzednim poście pisałaś, że może lepiej, żeby już pojechał ![]()
wieeeem..:D..wiem..ale w złości plecie sie 3po3...a i tak za nim tęsknie jak głupia..:'(
Truskaweczko wróciłam wczoraj dopiero
Jechałam, jak i wracałam pociągiem (które wprost 'ubóstwiam').
Było fenomenalnie, cudownie, fantastycznie, no normalnie opisać tego się nie da : )
Byłam faszerowana przez Niego dosłownie, kazał mi jeść aż 5 kromek na śniadanie, gdzie po 2,5 już padałam ![]()
Poznałam Jego mamę i siostrę.
Dużo pomagałam, by zrobić dobre wrażenie i nawet udzielałam korepetycji z matematyki Jego siostrze. Ponoć spodobałam się Jego mamie, a bałam się strasznie tego, czy mnie zaakceptuje ![]()
xmalaxczarnax90- Och wiem jak to jest żegnać ukochaną osobę na długi dość czas. U mnie ten tydzień minął jak z procy dosłownie, wszystko tak szybko zleciało.
Czuję się teraz taka pusta, nie mam co ze sobą zrobić normalnie.
Do łóżka muszę się kłaść sama, tylko pies mi towarzyszy, nie odstępuje mnie teraz na krok.
jejku Lalunia...mnie pociesza to ze w lipcu tym razem ja do niego jadę...i bez żadnego ale...bez względu na to czy dostane urlop czy nie..ja jadę...wg nie bede ogladac sie za siebie...wiem ze w dzisiejszych czasach praca jest wazna...ale w tamtym momencie dla mnie najwazniejszy bd on...
świetnie ze rodzina jego ciebie polubila:)..powiem ci ze ja jego siostry tez sie balam:)..ale jak juz przyszla..zaczelysmy gadac...eee..to teraz jak dobre funfele:)
bd dobrze damy rade malenka..:)musimy;)
Paulinka, a czemu on ci kazał tyle jeść? 5 kromek to jak dla slonia ![]()
Fajnie,że wszystko ci się tam udało ![]()
xmalaxczarnax90- W sumie powiem Ci, że 2 miesiące Ci minie bardzo szybko, nim się obejrzysz ![]()
A na długo jedziesz? Teraz to ja Ci będę zazdrościć, ale może ja ze swoim pojedziemy razem nad morze sprzedawać lody, gofry czy coś, byle by razem pracować i być przy sobie
wpadliśmy na taki pomysł wczoraj ![]()
Oczywiście, że damy radę, tylko popełniłam potężny błąd ; (
Mam ostatnią szansę...
Otóż okłamałam Go w sumie nieświadomie... Pisałam z chłopakami, ale dla mnie to były normalne rozmowy, a oni mnie adorowali, no i w przed ostatni dzień mój chłopak postanowił sprawdzić mi nk, no i zobaczył wszystkie rozmowy i bardzo się zdenerwował, bo mówiłam mu, że z nikim nie piszę... dla mnie te rozmowy nie miały większego znaczenia, dla mnie to zwykłe rozmowy były, a według niego to flirt...
Cholernie tego żałuję i teraz z nikim nie piszę...
Tylko wiem, że szybko mu to nie przejdzie... zrąbałam wszystko : (
paulina20- No dokładnie, porcja jak dla słonia
Ale kazał mi tyle jeść, dlatego, że śniadanie to najważniejszy posiłek dnia ![]()
Zastanawiam się tylko ile będzie mi kazał jeść, jak będę w ciąży, na pewno bardzo dużo ![]()
no to dlugo z nim pobylas, pozazdroscic
choc wiadomo, ze jak ludzie daleko mieszkaja, to widuja sie na pare dni, tak najlepiej wtedy
cieszę się, że bylo super
lece bo o 5 wstaje do szkoly ;.
no hej kochana...no ja tez kiedys mialam taka akcje to łeee jeny...2miesiace mi to wyminałD..a na ile jadę..hmm..jezeli da mi urlop to na 10dni ale dojdzie sob i niedziela czyli2tyg:D...nie masz pojecia jak sie ciesze i jak nie moge sie doczekac:)..a jak mi nie da urlopu to ide na l4..ale jak pojde to juz na 3tyg...wtedy bd bomba:Dhehehe
truskaweczka19- No tak, tak jest najlepiej nie ukrywam ![]()
Ale tęsknie za tym wszystkim bardzo już ![]()
Też wstajesz o 5 do szkoły? Skąd ja znam to uczucie
Tyle, że ja wcześnie nie potrafię się położyć spać ![]()
xmalaxczarnax90- Mówisz , że też miałaś taką akcje? I jak to wszystko się skończyło? Mnie to tak męczy... wczoraj poszłam spać aż o 3:30 , bo nawet zasnąć nie mogłam, czuję się tak głupio, pusto, egoistycznie i jak pani lekkich obyczajów przez tą sytuację... nie powinnam popełniać takich błędów będąc w związku... nawet On mi mówi, żebym się tak nie zadręczała... ale ja nie potrafię ![]()
Łooo 10 dni, aż Ci kochana zazdroszczę tych 10 dni.
Ja nie wiem kiedy się z moim zobaczę... chcemy na wakacje ale nie wiem czy będę mogła...
Dokładnie ! Jedź i nie patrz na nic ![]()
Najlepsze jest to, że z dnia na dzień coraz mniej do zarówno Waszego jak i Naszego (chodź nie wiem kiedy) spotkania ![]()
143 2011-05-09 17:00:52 Ostatnio edytowany przez truskaweczka19 (2011-05-09 17:02:07)
Zajęcia mam co 2 tygodnie i niestety jeden raz mam na 8 ( a wtedy niestety msuze wstac po 5 ) , ale i tak nie spalam w tym tygodniu prawie nic, wiec jechalam do szkoly bez snu, bo mialam problemy z pecherzem i ciagle latalam do lazienki w nocy , na szczescie juz lepiej.
Truskaweczko aż Ci współczuję z tym pęcherzem.
Ale dobrze, że już lepiej, bo tak musiałabyś się męczyć i męczyć dalej.
Powiem Ci, że wiem co oznacza bezsenność , bo ostatnio sama na nią cierpię ![]()
Ale to z powodu tego błędu , który popełniłam... tak cholernie tego żałuję, mam głupie myśli, że On mnie zaraz zostawi...
Mało jem, w dzień dużo śpię by nie myśleć, dużo siedzę bezczynnie myśląc intensywnie... mój stan się pogłębia... ciągle płakać mi się chce... ciągle o tym myślę... mam potrzebę by ktoś mi coś zrobił, czuję truciznę rozchodzącą się po żyłach... czuję się jakby to ktoś mi coś zrobił... a to ja popełniłam błąd... wszystko mnie w środku boli... ech... nie potrafię się nawet skupić...
Truskaweczko aż Ci współczuję z tym pęcherzem.
Ale dobrze, że już lepiej, bo tak musiałabyś się męczyć i męczyć dalej.
Powiem Ci, że wiem co oznacza bezsenność , bo ostatnio sama na nią cierpię
Ale to z powodu tego błędu , który popełniłam... tak cholernie tego żałuję, mam głupie myśli, że On mnie zaraz zostawi...
Mało jem, w dzień dużo śpię by nie myśleć, dużo siedzę bezczynnie myśląc intensywnie... mój stan się pogłębia... ciągle płakać mi się chce... ciągle o tym myślę... mam potrzebę by ktoś mi coś zrobił, czuję truciznę rozchodzącą się po żyłach... czuję się jakby to ktoś mi coś zrobił... a to ja popełniłam błąd... wszystko mnie w środku boli... ech... nie potrafię się nawet skupić...
no ale on chyba wybaczyl ??
No wybaczył, ale ja się strasznie tym zadręczam : ( bardzo tego żałuję i jeszcze te chore myśli, że mnie zostawi...
Najgorszy błąd jaki w życiu popełniłam to właśnie ten...
No wybaczył, ale ja się strasznie tym zadręczam : ( bardzo tego żałuję i jeszcze te chore myśli, że mnie zostawi...
Najgorszy błąd jaki w życiu popełniłam to właśnie ten...
To tego trzymaj się i postaraj się już nie zadręczać kochana. Każdy z nas popełnia błędy, zdarzył Ci się flirt z innymi ? To już się nie zdarzy i widać, żę kochasz swojego chłopaka, będzie dobrze ![]()
Moze porownaj swoj problem z problemami innych i cie olsni, jak bardzo jest absudalny. A tak poza tym, to to zakrawa na ciezkie uzaleznienie. Ja bym sie bala byc od kogos tak uzalezniona.
hej kochana..jak się skonczyło..hmm..na koniec podalam mu moje hasa na konta,zeby nie mial wiecej obaw ze cos takiego ma jeszcze miejsce..no i widzial ze po tym wszystko sie zmienilo...nie pisalam do zadnego..raczej z mojej strony to bylo odp na ich wiadomosci no ale widomo bral to jako pisanie z nimi...w koncu przestal mnie kontrolowac..ale teraz tak jakos i ja znam jego wszystkie hasla i on...tak..samo z sb wyszlo..nie zauje ze mu podalam..bo teraz wie ze nie mam nic do ukrycia ze jest on jako jedyny..:)..no i ja tez widze ze jest grzeczny:)
Bardzo mi was szkoda dziewczyny... Obie żyjecie w mega toksycznych związkach i tak się tu razem wzajemnie próbujecie przekonać, że jest to normalne...
truskaweczka19- Dziś jest już ciut lepiej ![]()
Tak czy siak bardzo żałuję tego co zrobiłam, ale jestem pewna, że już tego nie popełnię już nawet robię postępy ![]()
paulina20- Myślę, że powinna patrzeć na siebie i swoje błędy niż na błędy innych, które bywają o tysiąc razy gorsze od mojego, ale wolę patrzeć na siebie niż na innych.
Wiesz ja się nie boję być uzależniona od Niego, bo czuję, że to ten
Z czasem jest coraz lepiej i ciągle przeskakujemy przeszkody jakie nam się nasuwają ![]()
Trzeba dawać z siebie 100%, każdy.
xmalaxczarnax90- No u mnie właśnie z mojej strony to było zwykłe odpisywanie na wiadomości, które nie mają dla mnie większego znaczenia, no ale On sobie pomyślał, że to flirt i się tego trzyma i że robiłam niby jakąś ławkę rezerwowych.
Ja nie chciałam haseł Jego , bo ufam mu i mi one nie potrzebne tak szczerze ![]()
Teraz tylko muszę się zmienić bardziej ![]()
Aaricia- Wiesz każdy sądzi inaczej, ja jestem bardzo szczęśliwa z moim chłopakiem, więc jakoś tego za toksyczność nie uznaje ![]()
paulina20- Myślę, że powinna patrzeć na siebie i swoje błędy niż na błędy innych, które bywają o tysiąc razy gorsze od mojego, ale wolę patrzeć na siebie niż na innych.
Wiesz ja się nie boję być uzależniona od Niego, bo czuję, że to ten
Ale w tym zapatrzeniu na siebie niedługo problemem bedzie dla ciebie złamany paznokieć - jeśli mogę to tak ująć. Sprawy dawno nie ma, a ty się zadręczasz nie wiadomo czym.
Nawet jeśli czujesz ze to 'ten', to w życiu bywa różnie. On moze choćby zachorować albo zginąć. Myślę, ze trzeba mieć jeszcze jakąś podporę oprócz drugiego człowieka, bo tego można łatwo stracić.
paulina20- Złamany paznokieć to błahostka, a kłamstwo, oszustwo to poważna sprawa, a ja jestem osobą , która niezbyt kłamie czy oszukuje, poza tym jak mogłam to zrobić , gdy jestem w poważnym związku z osobą którą bardzo kocham i właśnie tą osobę skłamałam?...
No tak... ale to nie zmienia faktu, że skłamałam i potwornie tego żałuję...
Tak, kłamstwo to co innego, ale:
1. osoba, która naprawdę, z premedytacją kłamie, raczej nie ma wyrzutów sumienia - jeśli już, to żal jej, że się wydało
2. nawet jeśli ktoś skłamał, ale żałuje i okazuje skruchę, można mu to wybaczyć, bo każdy popełnia błędy
3. ty nie ''skłamałaś'' nawet świadomie, sama pisałaś że było to tak mało znaczące, że po prostu zapomniałaś - też się każdemu zdarza
W świetle powyższych argumentów dalsze rozmyślanie o tej sprawie wydaje mi się zwykłym samoudręczaniem ![]()
PS Tak się składa, że miałam nawet podobną sprawę - nie wspomniałam chłopakowi, że coś było kiedyś między mną a jednym kolegą, potem on znalazł przypadkiem na komputerze jakieś stare rozmowy i poczuł się oszukany, stracił do mnie mnóstwo zaufania. A ja po prostu nie widziałam potrzeby mu tego mówić, bo sądziłam, że takie szczegóły by go tylko zraniły. Trochę czasu trwało, zanim odzyskał do mnie zaufanie, ale też nie sądziłam nigdy, że nasz związek może rozwalić się przez takie coś.
Wiesz ja po prostu bardzo żałuję swojego błędu, wręcz bardzo i nie uznaję tego za samoudręczanie, fakt już mi przeszło o wiele, ale nigdy tego sobie nie wybaczę, On mi mógł wybaczyć, ale sama sobie nigdy tego nie wybaczę.
Właśnie dla mnie to było wręcz nieświadome...
Dużo błędów zawsze popełniam nieświadomie , nigdy świadomie.
Mój też do mnie stracił sporo zaufania, wręcz tak jak napisałaś mnóstwo.
A że tak zapytam, ile u Ciebie trwało czasu , aby Twój chłopak odzyskał zaufanie?
Hm, chyba pare miesiecy.. Jak bedziesz taka sama, dobra, wierna dziewczyna, to po prostu zobaczy ze niesprawiedliwie cie ocenil.
Nie wiem, czemu nie mozesz sobie wybaczyc czegos, czego nie zrobilas celowo.
157 2011-05-11 21:50:25 Ostatnio edytowany przez truskaweczka19 (2011-05-11 21:54:17)
Autorko, ja za to dziś widziałam się ze swoim
Było bardzo fajnie ![]()
Aircia początkowo czytając ten wątek też tak sądziłam, ale jeśli Paulinka i jej chłopak zmienili czy zmienią nastawienie do związku , to pewnie mogą byc udaną parą, tylko muszą chcieć, nie zawsze jest wszystko stracone w takiej sytuacji.
Rozumiem Paulinkę, że przejeła się, że okłamała chłopaka.. ale mam nadzieję, że będzie już ok. Jak to ten jedyny, to na pewno im się uda i musza się starać, dbac o ten związek, ale oczywiście dawać też sobie przestrzeń
A nie martwmy się co by było, gdyby np chłopak zginął - liczy się tu i teraz, nikt nie wie jakby zareagował, czy udałoby mu się pozbierać po stracie ukochanej osoby czy nie.. po co gdybać ..? dopiero jakbyśmy to przeżyli to byśmy wiedzieli.
paulina20- No to faktycznie sporo, ale u mnie pewnie też będzie sporo tego czasu zanim znów mi zaufa jak wcześniej, a już wcześniej było trudno o zaufanie, ale przed tym błędem, który popełniałam tak bardzo mi ufał i to właśnie mnie też bardzo boli, że popsułam coś na co pracowałam tyle (i nie chodzi tu o sam czas).
Nie mogę sobie wybaczyć, ponieważ gdy jest się w poważnym związku, to nie powinno się popełniać zwłaszcza takich błędów, nigdy już nie pozwolę popełnić sobie takiego błędu.
truskaweczka19- O
No widzisz. Pewnie potem miałaś już dobry humorek do końca dnia ![]()
Wiesz, ciągle z Moim chłopakiem rozmawiamy na ten temat, niemal że codziennie o wszystkim, o Nas, dostrzegamy , że bardzo się kochamy i że nie zostawimy siebie. Gdy jestem z Nim, to jesteśmy tacy nierozłączni, ciągle przy sobie, nawet szczerze w toalecie, chodź może dla niektórych to głupie. My po prostu jak jesteśmy obok to nie potrafimy się rozdzielić nawet na 2 minuty, musimy zawsze być obok siebie. Ciągle dostrzegamy, że zachowujemy się jak młode małżeństwo , że wszystko razem robimy i obowiązki i to co zabawą, nawet gdy On gra sobie na telefonie czasami, to ja leżę wtedy mocno wtulona w Niego a On gładzi mnie wtedy po plecach.
Oczywiście mam nadzieję, że nie będzie takiej sytuacji jak w tym gdybaniu
Wierzę, że będziemy długo ze sobą i szczęśliwie żyli , bez takich tragedii ![]()
159 2011-05-13 18:22:13 Ostatnio edytowany przez Paulinkax3 (2011-05-13 18:23:33)
Dziewczyny jest źle
Dziś rano praktycznie się rozstaliśmy... On mi od wczoraj wieczorem mówił, że nie potrafi już ze mną być... właśnie przez moje kłamstewko... że chce , ale nie potrafi... płakałam tak bardzo, całą twarz rozdrapałam... nigdy tak nie rozrywał mnie ból... nigdy nie miałam takiego płaczu... czułam się jakby ktoś obrywał mnie ze skóry i tak było, tyle że zamiast skóry są moje plany.. wszystkie obrazy mi się przewinęły, wszystkie wspomnienia, cała nasza znajomość... i jeszcze obrazy gdzie On by mógł dotykać innej kobiety, mówić jej, że ją kocha, tulić, całować... to wszystko jest dla mnie żywym koszmarem... ponoć daliśmy sobie ostatnią szansę... ale jak zrobi mi awanturę (tak powiedział), to nie będzie już rozmowy , będzie tylko " a nie mówiłem" dlatego tak bardzo boję się wieczoru...
Tak jak czytam wasze posty raz na jakiś czas, naprawdę ciesze się że tak naprawdę nigdy nie kochalem...
Przynajmniej zachowuje godność... ![]()
Tobie Paulino nie zazdroszczę, naprawdę....
Nie będę ani bronił cb, ani oskarżał twojego faceta. Gdyż obydwoje jesteście tak naprawdę niedojrzali jak napisałem już pewnie kilka razy.
Takie związki są toksyczne... I najlepiej nie wchodzić w nie, bądź dać sobie spokuj z nimi...
Godność osobista jest najważniejsza wartością...
A spowiadanie sie z powodu, rozmów z obcymi facetami jest chore. ![]()
No może do momentu, jak nie przekracza to normalnych relacji i nie uwłacza facetowi.
Może się będę chwalił, ale według mnie żyje w związku niemal idealnym.
Ze swoja kobietą umawiamy sie ze znajomymi itd, jesteśmy ze sobą szczerzy momentami aż do bólu. Ale jako facet trzymam ją "silna ręką" (pokazuje jakie wartości wyznaje i daje jej do zrozumienia ze są dla mnie ważne), w momencie kiedy zrobi cos nie tak nie wściekam się nie robię awantur tylko mówię jak ma być na przyszłość (nie potrafię się kłucić
). Zapewne część rzeczy robi aby mnie sprawdzić czy mi zależy etc. (jak to bywa) Wtedy się uśmiecham w sobie i daje lekką scenę zazdrości.
Ale taki związek jest super, lekki i przyjemny.
Podejmujemy razem decyzje jak się za sobą "stęsknimy" umawiamy się na kolację i rozmawiamy no i może coś jeszcze. ;P
Ale takie sceny jakie ty masz.... No sorki bardzo... Nie będę określał dosłownie kim dla mnie jest taki facet....
161 2011-05-13 20:16:40 Ostatnio edytowany przez paulina20 (2011-05-13 20:21:20)
A nie zadalas sobie (najlepiej jemu) pytania, czy on cie tak naprawde, naprawde kocha, skoro chce sie przez takie cos rozstac? A czy on wyobraza sobie ciebie z innym?
Wielka milosc to niestety wielki bol, dlatego mysle, ze warto pielegnowac jednoczesnie zarowno milosc do blziniego ,jak idla siebie samego. Tak, aby czerpac z relacji to, co najlepsze, ale byc zdolnym potem stanac na nogi. Paula - NIE MOZESZ tak siebie traktowac. Zostaw ta twarz. Ty bez niego tez jestes wartosciowa i wazna. O ile nie watpie w sile waszego uczucia (no chyba, ze on od ciebie odejdzie - wtedy zwatpie, nie tylko w uczucie, ale w jego zdrowy rozsadek), to jednak nie mozesz sie od drugiej osoby tak uzalezniac.
Wlasnie, co do rozsadku. Oboje jestescie ogromnie emocjonalni, a zadna skrajnosc nie jest dobra. Jego wyolbrzymione emocje przyslaniaja mu wage problemu, ktora jest wlasciwie zadna. Jesli on ci nie mzoe wybaczyc czegos tak blahego, to sorry, ale to jest absurdalne. Jaki w ogole podal powod tej 'niemoznosci'?
Moj chlopak tylko skarzyl sie, ze nie moze mi zaufac, ze czuje sie wewnetrznie pusty, ze wczesniej mial w srodku taki ''piekny, nowy budynek'', a teraz pozostaly tylko zgliszcza. Wiem, ze pewnie jego reakcja byla przesadzona, ale ja rozumialam. Mimo wszystko nie bylo mowy o odejsciu. Jesli ludzie naprawde chca byc razem, to beda.
PS Przeczytalam jeszcze raz twojego posta, i nie bylo tam mowy o tym ze 'nie wybaczyl', takze wybacz
Ale tak czy siak sadze, ze bedziecie dalej ze soba, NAWET, jesli przez pare chwil nie bedziecie wiedzieli co dalej bedzie. Po porstu za bardzo jestescie sobie bliscy. Wiem cos o tym, bo moj zwiazek ostatnio pare razy wisial na wlosku, ale tak sie ze soba zzylismy, ze zrezygnowanie z siebie ejst bardzo bolesne. Wiem jednak, ze niewazne jak wielka milosc, trzeba sie liczyc z tym, ze kiedys mzoe nastapic jej koniec, bo zycie jest zmienne.
netchłopak- 'Tak jak czytam wasze posty raz na jakiś czas, naprawdę ciesze się że tak naprawdę nigdy nie kochalem...' tzn. że teraz też nie kochasz swojej dziewczyny? Bo skoro nigdy nie kochałeś tak naprawdę, to teraz wnioskuje, że też nie.
Ale ja tu napisałam o błędzie jaki popełniłam... więc nie ma tu nic winy mojego chłopaka... nie dziwię mu się, że tak reaguje, bo Go okłamałam i bardzo tego żałuję, na pewno nie popełnię już takiego błędu.
Wiesz to moja sprawa , czy komuś się spowiadam czy nie... Ja wolę się poradzić kogoś z takiego portalu, kogoś kto jest dojrzały i mi dobrze poradzi co mogę zrobić, przynajmniej ktoś mi powie swoją opinię a nie będę mówić komuś kogo znam, aby później pół miasta o tym wiedziało, bo u mnie w mieście są tacy ludzie a z rodziną blisko nie jestem i nie mam za bardzo znajomych zaufanych ![]()
Poza tym jak ja jestem z Moim chłopakiem blisko, w sensie jak przyjeżdżam do Niego, lub On do mnie, to też tworzymy idealny niemal że związek, gdyż nigdy nie ma kłopotów i w ogóle... zachowujemy się jak młode małżeństwo, ale częściej jesteśmy na odległość 520 km. więc to lekka różnica niż u Ciebie w związku ![]()
paulina20- Wiem, że mnie kocha
Od Niego to bije na kilometry, lecz po prostu ma strasznie kruche zaufanie, łatwo je stracić a ciężko się na nie pracuje od początku. 18 miesięcy na nie pracowałam, praktycznie osiągnęłam szczyt i to zepsułam jednym małym kłamstwem.
Ech... wiesz za późno, sama czuję, że jestem od Niego uzależniona, bo dałam się ponieść uczuciu jak tylko mogę, bo dałam się ponieść miłości, będąc pewna, że to ten Jedyny, dalej tak czuję i czuć pewnie będę.
Już drugi dzień jak na razie jest dobrze... Lecz boję się każdego wieczoru teraz, bo wtedy oby dwojga Nas łapią refleksje, On dostaje jakiś myśli i w ogóle. Wczoraj na szczęście tego nie było, mam nadzieję, że dzisiaj też nie będzie.
On mi wybaczył, ale nie potrafi mi zaufać... twierdzi, że jak ktoś stracił Jego zaufanie, to już Go nie odbuduje... po części to na pewno prawda, bo aby zdobyć jego zaufanie to trzeba naprawdę ciężko pracować, ale bardzo się staram.
Mam jednak nadzieję, że wszystko będzie dobrze... poprosił mnie, abym zmieniła numer, żeby żadni faceci do mnie już nie pisali. Przystałam na to mówiąc, że zmienię go jak tylko skończą mi się fundusze na koncie ![]()
163 2011-05-14 23:27:51 Ostatnio edytowany przez Paulinkax3 (2011-05-14 23:29:03)
Ech fakt faktem nie kłócimy się już drugi dzień... ale tak mnie strach i panika zaczęła ogarniać...
Zaczęły mnie nękać głupie myśli, że może On jest ze mną, po to abym nie cierpiała? Ponieważ nie lubi gdy ktoś cierpi... mam pełno myśli... ponieważ wszystko między Nami jest takie kruche i delikatne teraz... na każdym kroku się boję...
Walczę ale potwornie się wszystkiego boję teraz... każdego momentu, każdego wieczoru... i to , że nagle powie mi całą prawdę, że miałam rację.. tak mnie to dołuje wszystko... nie mogę znieść tych myśli
Dzisiejszego wieczoru strasznie panikuje...
Nie jest taki czuły jak wcześniej, nie czuję jego bliskości w sensie , że często się odzywał, odpisywał i w ogóle... nasze rozmowy są dość krótkie, coraz mniej kontaktu... coś jest nie tak i ja to czuję... przeczuwam to...
Paulinko może wyolbrzymiasz ? Tak sobie pomyślałam czy w ciągu dnia masz co robić ? Szkoła , praca czy jakieś hobby ? No bo jakieś z nudów też różne rzeczy sobie wmawiałam. Jednak nie warto kochana. Teraz często jestem na forum, bo jakoś się rozleniwiłam, ale dla mnie to też przyjemne dość zajęcie, czasem spotkam się z koleżankami ( np jutro wpadają do mnie znajomi, w tym czasie mój chłopak tradycyjnie będzie u babci jak to w niedzielę
) i jakoś czas leci. No bo jak człowiek nie ma co robić, to wtedy i głupie myśli do głowy przychodzą, a ja Ci życzę oczywiście, żeby wszystko ułożyło Ci się po Twojej myśli moja droga ![]()
truskaweczka19- Otóż u mnie to nie jest spowodowane brakiem zajęcia, bo mam co robić i w ogóle.
Tylko, że ja teraz na każdym kroku się boję, czy bym była zajęta czy nie...
Dzisiaj przez to wszystko położyłam się spać o 4:30 dopiero, znaczy położyłam się znacznie wcześniej, ale zasnęłam dopiero o tej, nawet ułożyć się nie mogłam.
Teraz ciągle się boję, bo wszystko jest takie kruche i delikatne i trzeba potwornie uważać.
Jak na razie jest dobrze, dziś nawet dosyć fajnie było
Wieczorem tak fajnie sobie porozmawialiśmy, podobało mi się to !
Lubię takie rozmowy, mam nadzieję, że nie będziemy się kłócić.
Jak na razie jest dobrze, dziś nawet dosyć fajnie było
Wieczorem tak fajnie sobie porozmawialiśmy, podobało mi się to !
Lubię takie rozmowy, mam nadzieję, że nie będziemy się kłócić.
Dobrze, ja też mam nadzieję, że będzie ok, ale postaraj się wyluzować Paulinko. Mi zdarzało sie podobnie i także zraniłam nie raz partnera dziwnym , głupim zachowaniem, ale wiem jedno kocham jego , a on mnie, więc damy sobie radę. Ty też tak myśl , czyli pozytywnie. Skoro to miłość jak czujesz, to nie ma innej opcji ![]()
Truskaweczko, tyle, że Mój chłopak jest strasznie uczuciowy i delikatny , że tak to ujmę i trzeba strasznie uważać na to co się mówi i robi, bo łatwo można i stracić u Niego zaufanie także jak i Jego, dlatego bardzo się boję, ale wiem, że mnie kocha, bo po tych wszystkich błędach co zrobiłam, to zawsze mi wybaczał... często też powtarzałam swoje błędy w różnych sytuacjach , ale On i tak zawsze mi wtedy tłumaczył co jest źle i jak powinno być. Jestem mu wdzięczna za to wszystko co robi, tylko teraz ciągle mi powtarza, żebym Go nie oszukiwała i nie okłamywała, prosi mnie o to.
Najbardziej chodzi mu o nk, to podałam mu login i hasło, może sobie sprawdzać jeżeli chce, no i ten numer zmienię. Mówi, że dzięki temu, że wejdzie i chociażby zobaczy, że z nikim nie piszę to staje się przez to taki pewniejszy, albo że jak zmienię ten numer.
Zrobię wszystko aby to wszystko naprawić i aby było dobrze ![]()
Truskaweczko, tyle, że Mój chłopak jest strasznie uczuciowy i delikatny , że tak to ujmę i trzeba strasznie uważać na to co się mówi i robi, bo łatwo można i stracić u Niego zaufanie także jak i Jego, dlatego bardzo się boję, ale wiem, że mnie kocha, bo po tych wszystkich błędach co zrobiłam, to zawsze mi wybaczał... często też powtarzałam swoje błędy w różnych sytuacjach , ale On i tak zawsze mi wtedy tłumaczył co jest źle i jak powinno być. Jestem mu wdzięczna za to wszystko co robi, tylko teraz ciągle mi powtarza, żebym Go nie oszukiwała i nie okłamywała, prosi mnie o to.
Najbardziej chodzi mu o nk, to podałam mu login i hasło, może sobie sprawdzać jeżeli chce, no i ten numer zmienię. Mówi, że dzięki temu, że wejdzie i chociażby zobaczy, że z nikim nie piszę to staje się przez to taki pewniejszy, albo że jak zmienię ten numer.
Zrobię wszystko aby to wszystko naprawić i aby było dobrze
Jednak dobrze jeśli bardziej by Ci zaufał
Tzn nie mam co do tego, by mieć dostęp do czyjegoś konta, bo tak robi wiele par i o ile obojgu to pasuje i jest im z tym dobrze, to jest ok. Można mieć nawet wspólne konta, niektórzy to praktykują, ale jak kto woli.
Czasem z nudów przejrzę smski kochanego lub on moje, ale mamy swoje przyzwolenie, to jest ok.
A chyba już nie kotroluje tego czy wychodzisz z koleżanką itp.. ?:)
Hej dziewczyny
. Obserwuję sobie Wasze posty i zastanawiam się jak bardzo musicie być zakochane w swoich facetach...
Zauważcie, że z reguły kobiety mające zazdrosnych partnerów (i w pewnym sensie dręczących je psychicznie) zawsze usprawiedliwiają ich słowami: 'ale on jest taki czuły, taki delikatny, taki kochany' czy 'bywa, że między nami jest tak słodko jak w bajce' oraz 'obiecał, że się poprawi'.
Przebrnęłam przez wszystkie 6 stron postów, zwracając głównie uwagę na Paulinkęx3. Bardzo często piszesz 'rozmawialiśmy szczerze, teraz już będzie lepiej', a następnie historia się powtarza.
Poniekąd Was rozumiem. Również mam zazdrosnego partnera i sama też bywam zazdrosna. Ale nie jest to tak bardzo zaawansowana zazdrość jak w Waszych przypadkach.
Ktoś tutaj pisał, że takie kłótnie często wynikają z frustracji związanej z odległością. Owszem, może tak być, ale z drugiej strony czy możemy mieć pewność, że po np. kilku miesiącach przebywania ze sobą dzień w dzień, partner znów nie będzie taki jak "przez sms"?
Truskaweczko, tylko jak On ma mi teraz zaufać, skoro zawiodłam Jego zaufanie? Teraz będę musiała nad tym ciężko pracować...
Wczoraj wieczorem nawet mi nie wierzył, że poszłam umyć głowę, bo odebrałam dopiero za drugim razem, a dzisiaj rano, nie wierzył, że rozładował mi się telefon i zaspałam.
Chciał dzisiaj skończyć wszystko, Nasz związek, Nasz kontakt w ogóle, ale nie pozwoliłam na to... postanowiliśmy zacząć od nowa, On spróbuje mi zaufać, a ja będę musiała wszystko ostrożnie.
Wczoraj również rozmawialiśmy o wspólnym koncie, ale jakoś nie doszło do realizacji tego.
Och... żebyś wiedziała, że On wszystko kontroluje teraz, dosłownie wszystko i co najgorsza w dużej części mi nie wierzy wtedy.
Chodź dzisiaj jak chciałam iść spać, to najpierw mi powiedział, żebym szczerze powiedziała, czy idę spać, a potem, że przecież byłam na praktykach i poza tym zaczynamy od nowa.
gossip_girl hej ! ![]()
Widzisz te wszystkie awantury i w ogóle wynikają przede wszystkim z braku zaufania, jesteśmy cholernie zazdrośni o siebie, uczuciowi i bardzo emocjonalnie do wszystkiego podchodzimy.
Czasami mam tego wszystkiego dosyć, ale wiem, że chociażby dla tak pięknych wspomnień warto jest być z Nim.
Przeżyliśmy wiele i wiem, że na pewno nie zamieniłabym Go na żadnego innego faceta, chcę po prostu być z Nim już na zawsze, aby Nasze plany się spełniły... serio było już lepiej, już prawie osiągnęłam szczyt Jego zaufania, nie było już tych awantur i w ogóle, ale ja popsułam to swoim błędem...
Błąd był strasznie głupi i wręcz nawet błahy, ale naruszyłam Jego zaufanie, a Jego zaufanie jest strasznie delikatne i w jednej sekundzie można to wszystko stracić.
Mimo wszystko Nasz związek wisi na włosku... czuję się trochę bezsilna... a gdy powiedział o końcu znajomości, to naszła mnie tak potężna fala bólu... bo to wszystko potężnie boli... jak sobie przypominam wszystko i to co było między Nami i tą dzisiejszą rozmowę to serce mnie kuje i łzy same podchodzą pod oczy... za bardzo mi zależy i za bardzo Go kocham...
Dziś miałam jeszcze żal... nie potrzebnie... ale miałam żal do Niego... chodź dzisiaj to miałam miliony myśli na głowie... refleksowałam się sama w sobie... gadałam do siebie w myślach... wręcz książkę w tych myślach pisałam...
Mam taki mętlik w głowie w poza tym mętlikiem na uboczu jest jedna pewna , silna myśl : KOCHAM GO !
172 2011-05-17 21:48:51 Ostatnio edytowany przez truskaweczka19 (2011-05-17 21:49:44)
Paulino, rozumiem, że zaufanie teraz jest nadruszone, ale przecież widać, że żałujesz, jesteś dobrą dziewczyną, więc nie dopuść do sytuacji, by robił Ci "huśtawkę emocjonalną". Nie możesz każdego dnia zastanawiać się czy może z Tobą zaraz nie zerwie.
Dlatego jeśli nie wierzy Ci coś, to musisz mówić o tym jak przykro Ci, że nie wierzy w Twoje słowa. Zaufanie to fundament związku, więc nie może wiecznie Ci nie ufać. Zapytaj się czy chociaż stara się zaufać. Nikt nie chce być przecież wiecznie kontrolowany i posądzony o najgorsze.
Po prostu nie pozwalaj na to, by ciągle o coś posądzał Cię, bo się wykończysz.
A tak z ciekawości, ile masz lat Paulinko i co robisz na codzień ? Pytam z czystej ciekawości ![]()
173 2011-05-17 21:50:44 Ostatnio edytowany przez gossip_girl (2011-05-17 21:52:18)
Ale ten brak zaufania z jego strony jest tak duży, że wręcz niszczący! Wcale się nie dziwie, że lekko skłamałaś skoro on wywiera taką presję.
Przepraszam, nie wiem czy nie doczytałam czy po prostu nie było zawartej na forum takiej informacji, ale właściwie dlaczego jesteście ze sobą na odległość?
Warto żebyś wzięła sobie do serca post powyżej. Bo to jest prawda, że jesteś w prawdziwej emocjonalnej huśtawce. Tyle stresu z niczego...
Powiem tak,sama bylam w zwiazku na odleglosc i wiem,ze zaufanie wtedy to podstawa.Zreszta ogolnie to podstawa zdrowego zwiazku,ale kiedy sie mieszka daleko od siebie-szczegolnie.
Zawsze jest odrobine niepewnosci,wynikajaca z tego , ze rzadko sie widujecie pewnie i nie do konca mozecie sie kontrolowac,ale..no wlasnie.Czy w zwiazku chodzi o to ,zeby sie wzajemnie pilnowac i kontrolowac?
Twoj chlopak sie zawiodl kiedys na kims,nic wiec dziwnego , ze ciezko mu komus zaufac,zwlaszcza w takiej sytuacji,kiedy jest to zwiazek na odleglosc , nie oszukujmy sie,jedna z trudniejszych relacji ![]()
Nie daje mu to jednak przyzwolenia do takiego traktowania Cie. Chora zazdrosc , zaborczosc nie wrozy nic dobrego. Dziewczyny maja racje , po slubie byloby jeszcze gorzej.
Ja tez tu widze toksyczny zwiazek niestety.Glownie przez niego.
Co Ci poradzic , sama nie wiem.Nie sadze , ze on sie tak szybko upora z tym , bo to nie jest prosta sprawa niestety, to problemy na tle psychicznym ,chociaz pewnie nie przyjmujesz tego do wiadomosci ![]()
Na pewno nie powinnas sie ze wszystkiego spowiadac i jasno powiedziec mu , ze tak byc nie moze.
175 2011-05-18 01:19:51 Ostatnio edytowany przez paulina20 (2011-05-18 01:24:09)
Tez się podpisuje pod tym, żeby mu się nie spowiadać. Mówisz: albo mi ufasz, albo nie. On musi zrezygnować z ciągłej kontroli. Wiadomo, ze prawdopodobnie bez tego czuje się bardzo niepewnie. Ale to jest toksyczne i nie dziwię się, jeśli w pewnym momencie będzie cię to tak męczyć, że nawet miłość zacznie się powoli ulatniać,a zostanie żal i złość. Czy on ma jakieś problemy ze sobą, zdiagnozowane zaburzenia? Na pewno jest bardzo emocjonalny. Wiesz,w moim związku tego nie było, chłopak skarżył się tylko, że stracił zaufanie, ale nie czepiał się mnie o jakieś pierdółki. Dał mi to zaufanie odbudować. Jeśli twój facet chciał kończyć z tobą związek to musi być okropnie chwiejny. W sumie byłam podobna jeszcze 2 lata temu
(see my topic for details
)
Myślę, że wasz problem polega na tym, że jesteście niejako uzależnieni od siebie, jesteście przywiązani trochę "'lękowo". Jednak zdrowo jest zostawić w związku trochę miejsca dla siebie, tak żeby wiedzieć, że zawsze sobie sam poradzisz. To wnosi do związku więcej luzu, radości i wyrozumiałości, myślę, że staje się bardziej dojrzały. Ludzie są ze sobą, bo to ich aktualny wybór, a nie, bo czują, że inaczej nie dadzą rady (mam nadzieję, że wiesz o co mi chodzi - nie neguję waszej miłości, mówię tylko, że bez niej w chwili obecnej byście ''zginęli'' - przynajmniej ty). A może to taki urok ''miłości aż po grób?'' Możliwe. Możliwe, że się nie znam
Ale wiem, że jeśli tak to ma wyglądać, to nie miałabym w takiej miłości poczucia bezpieczeństwa.
Aha, w moim odczuciu partner stawia Tobie nierealne wymagania, zapomina, że jesteś tylko człowiekiem. To są trudne sprawy, bo ważne, żeby pozostać z wymaganiami tak pośrodku - nie wiązać się z byle kim, ale też nie oczekiwać, że ktoś zawsze będzie idealny. Czasem okazuje się, że człowiek miał dobrą wolę, a wyszło inaczej. Tak mi się przynajmniej wydaje.
A moim zdaniem nie ma nic złego w tym jak ma się poczucie, że bez partnera nie dałoby się rady nie chciałoby się życ, bo ja właśnie takowe mam , bo strasznie kocham, ale oczywiście daje mu swobodę, nie jestem toksyczna, tzn może kiedyś byłam, ale już nie. To po prostu kwestia zrozumie ia pewnych spraw, zgadzam się, że to ze z kims jestesmy to wybor, moj wybor to on i wiem, że z nikim innym nie byłoby lepiej.
Truskaweczko owszem nie może, ale tak przeważnie jest w każdym związku, gdy związek wisi na włosku prawda?
Gdybym mu powiedziała, że przykro mi, że nie wierzy w moje słowa, to albo by mi powiedział, że trzeba było Go nie okłamywać, albo by mi powiedział, że jemu też jest przykro, że robię mu takie numery, coś podobnego do tych wypowiedzi na pewno by było.
Wiesz dzisiaj akurat o nic mnie nie posądził, widzę , że się stara, chodź minął dopiero jeden dzień, ale ja to widzę, poza tym ja również się staram, jestem ostrożna, często rozmawiamy, często mu piszę sms-y, że Go kocham, jakieś takie miłe, albo po prostu mu coś piszę, mówię mu o wszystkim, tak jak On mówi mi o wszystkim.
Dzisiejszy dzień można zaliczyć do udanych (mam nadzieję, bo jeszcze jest wieczór).
Poza tym dzisiaj mija 19 miesięcy ![]()
Wybacz, ale nie jestem pewna czy powiedzieć Ci swój wiek.
Myślę, że nie jestem jakaś bardzo młoda, ale jednak nie chcę być uznana za kogoś , kto nie jest dojrzały przez swój wiek, a ja chce rad dojrzałych kobiet, które będą wiedziały co mi poradzić, bo wśród znajomych nie znajdę dobrej rady, kogoś kto mi powie porządnie co sądzi na ten temat i poza tym mieszkam w takim małym mieście, że zaraz wszyscy by wszystko wiedzieli, dlatego wolę się wypowiadać tutaj, chodź teraz pewnie stwierdzicie, że jeszcze tyle przede mną, to będę mogła poznać wielu facetów i w ogóle.
Ale ja nie chcę poznawać innych facetów, kocham tego faceta i nie chcę , aby to się zmieniało : )
Co robię na co dzień ?
Szkoła, teraz aktualnie praktyka, dużo odpoczywam, bo to codziennie muszę wracać 7 czy tam 8 (sama nie wiem dokładnie) kilometrów na nogach i jeszcze na tych praktykach dają mi popalić codziennie.
Ja również nie jestem toksyczna i Mój chłopak do czasu mojego błędu całkowicie się zmienił, bardzo mi wtedy zaufał, ale na zbudowanie takiego zaufania, potrzebowałam 18 i pół miesiąca, więc jednak sporo.
Trudno mu ufać, zwłaszcza, gdy każda dziewczyna naruszała jego zaufanie, miał przeżycia kiedyś i to też przez całe dzieciństwo.
Nie dziwię mu się w sumie.
Lecz pomimo tego wszystkiego ja wierzę , że odbuduję te zaufanie : )
gossip_girl - Owszem , na forum nie było zawartej raczej takiej informacji, w sumie nigdy nikt nie pytał.
Otóż odpowiem Ci.
Poznaliśmy się pewnego wieczoru na pewnym czacie, żadne z nas nie szukało tam żadnej miłości i w ogóle.
Ja tam weszłam z nudów, a On aby z kimś porozmawiać, ponieważ było mu ciężko, chciał aby ktoś Go wysłuchał.
Tak bardzo byliśmy do siebie podobni, że aż nie wierzyłam, że istnieje tak podobna osoba do mnie , później się mocno zaprzyjaźniliśmy, lecz to była czysta przyjaźń, trochę skomplikowane to wszystko później było.
Wyznaliśmy sobie co czujemy, spotkaliśmy się (przyjechałam na tydzień w ukryciu przed rodzicami, powiedziałam im, że jadę do koleżanki, bo nie pozwalali mi do Niego pojechać, to musiałam coś wymyślić, wiem , że to strasznie ryzykowne).
Później moja mama poznała Go, później ja poznałam Jego rodzinę i tak się toczy.
Mamy strasznie dużo planów i dążymy do tego i było coraz piękniej, ale popełniłam ten nieszczęsny błąd i się sypło , no i teraz zaczynamy od nowa, staramy się, mam nadzieję, że odbudujemy to tak, że będzie jeszcze bardziej piękniej : )
fammefatale - Masz rację , w związku nie chodzi o to, aby się kontrolować, mało kiedy to robimy. Teraz więcej wiadome, ponieważ teraz mało mi ufa, ale jeszcze przed moim błędem , praktycznie zaufał mi na maksa.
Teraz nie dziwię się, że mnie kontroluje (i to nie aż tak strasznie ciągle) , lecz jak uda mi się znów zdobyć Jego zaufanie, to z pewnością nie będzie mnie kontrolował jak teraz, bo tak było właśnie przed moim błędem.
Owszem już wcześniej (po to założyłam wtedy tutaj forum) miałam taki problem, trochę czasu minęło zanim to zmienił w sobie, ale udało mu się, więc skoro raz mu się udało, to dlaczego drugi raz ma mu się to nie udać? Najpierw muszę naprawić to co zrobiłam ![]()
paulina20- Wiesz skoro jakieś dwa tygodnie temu stracił do mnie zaufanie, to logiczne, że teraz mu nie postawie ultimatum prawda?
Trochę za szybko, bo naprawdę mu się nie dziwię.
Naprawiamy to oby dwoje teraz i jak na razie jest wszystko w porządku.
On też potrzebuje czasu i doskonale to rozumie.
Jest potwornie emocjonalny.
Dlatego jak robi jakiś zły krok, jak np. kończenie wszystkiego, to nie pozwalam na to, tłumaczę mu wtedy ile mam sił, tak samo On tłumaczy mi coś , kiedy ja popełnię jakiś błąd.
On mnie ostrzegał jak jeszcze byłam u Niego, że będzie do tego wracał, więc lepiej, żebym się zastanowiła czy chcę z Nim być.
Owszem, gdyby mnie zostawił "zginęła bym" , On powiedział jeszcze wczoraj, że jakoś by sobie poradził, żebym i ja to mu powiedziała, że sobie poradzę.
Ale ja nie potrafiłam tego powiedzieć, ponieważ wiem, że bym sobie nie poradziła.
Owszem, jestem od Niego uzależniona, doskonale sobie zdaje sprawę z tego.
A później gdy już daliśmy sobie drugą szansę , powiedział, że nawet proste czynności byłyby dla Niego trudne.
Że jestem jedyną osobą jaką ma, która przy Nim jest.
Wiesz... On od zawsze praktycznie przy większości rozmów , prosił , abym nie popełniła tego błędu , tego samego błędu co te wszystkie dziewczyny, a jednak popełniłam, On mnie ciągle ostrzegał, że wtedy nie zapomni tego i wszystko się skończy.
Od początku Naszej znajomości prosił, podkreślał, że szczerość ceni w ludziach najbardziej.
Więc jest tu sporo mojej winy, bo mogłam pomyśleć, On ciągle prosił, błagał, bym nie popełniła tego błędu.
Chodź powiedziałam mu, że On nie potrafi wybaczyć dużego błędu.
A On stwierdził, że Ja to Ja , a On to On i nie zawsze musi myśleć tak samo jak ja, tak samo ja jak On.
Ale jednak dał mi drugą szansę i jej nie zmarnuje.
Zobaczymy jak to się dalej będzie układać.
Och trochę się rozpisałam ![]()
178 2011-05-18 23:13:07 Ostatnio edytowany przez truskaweczka19 (2011-05-18 23:16:10)
Nie musisz wstydzić się swojego wieku, ale oczywiście nie gniewam się
Poza tym piszesz, że masz praktyki, to na pewno nie masz 16 lat
Ja studiuje zaocznie i szukam pracy, mozna powiedziec ze mialam szukac juz z 8 meisiecy temu, ale mialam gorszy okres i dalam sobie spokoj, leniuchowalam przez ten czas na maksa i prawie caly czas siedzialam w domu lub spotykalam sie z chlopakiem
lubie te lensitwo.. tylko teraz przez to nic mi sie nie chce ![]()
Mam nadzieje ze WAm sie ulzoy , dopinguje WAs
A moim zdaniem nie ma nic złego w tym jak ma się poczucie, że bez partnera nie dałoby się rady nie chciałoby się życ, bo ja właśnie takowe mam , bo strasznie kocham, ale oczywiście daje mu swobodę, nie jestem toksyczna, tzn może kiedyś byłam, ale już nie. To po prostu kwestia zrozumie ia pewnych spraw, zgadzam się, że to ze z kims jestesmy to wybor, moj wybor to on i wiem, że z nikim innym nie byłoby lepiej.
Ja widze co troche inaczej.
Uwazasz,ze to nic zlego,ze masz poczucie,iz bez partnera nie dalabys sobie rady w zyciu?inaczej mowiac nie mialabys po co zyc?
Ja uwazam ze takie calkowite zatracenie sie w drugiej osobie jest zle.
Nie uwazam,ze milosc jest czyms zlym , wrecz przeciwnie,ale nie widziec sensu zycia bez tej drugiej osoby to dla mnie przesada.
Wyobraz sobie(czego oczywiscie Ci nie zycze),ze rozstalabys sie z partnerem i co?depresja od razu?
Od kiedy pamietam nie rozumialam kobiet,ktore w imie milosci zapominaja o sobie calkowicie, a pozniej nagle,kiedy cos nie wychodzi , dziwia sie , ze nie moga sobie poradzic z rozstaniem.
To kobiety , ktore kochaja za bardzo.Przynajmniej w moim odczuciu.
Cale szczescie faceci podchodza do tego bardziej na luzie,nie mowie ze kazdy , ale mezczyzni na ogol lepiej sobie radza z rozstaniem.
Nie zrozum mnie zle , moim celem nie byl atak,tylko stwierdzenie,ze ja czegos takiego nie pojmuje.
W sumie.. kazda kobieta ma inny charakter, ja sobie zawsze potrafilam poradzic bez partnera,dobrze czuje sie sama ze soba , teraz mam kogos , ale wieml,ze be niego poradzilabym sobie rownie dobrze.
Najwyrazniej kazdy ma inaczej.
180 2011-05-18 23:45:52 Ostatnio edytowany przez truskaweczka19 (2011-05-18 23:52:55)
truskaweczka19 napisał/a:A moim zdaniem nie ma nic złego w tym jak ma się poczucie, że bez partnera nie dałoby się rady nie chciałoby się życ, bo ja właśnie takowe mam , bo strasznie kocham, ale oczywiście daje mu swobodę, nie jestem toksyczna, tzn może kiedyś byłam, ale już nie. To po prostu kwestia zrozumie ia pewnych spraw, zgadzam się, że to ze z kims jestesmy to wybor, moj wybor to on i wiem, że z nikim innym nie byłoby lepiej.
Ja widze co troche inaczej.
Uwazasz,ze to nic zlego,ze masz poczucie,iz bez partnera nie dalabys sobie rady w zyciu?inaczej mowiac nie mialabys po co zyc?
Ja uwazam ze takie calkowite zatracenie sie w drugiej osobie jest zle.
Nie uwazam,ze milosc jest czyms zlym , wrecz przeciwnie,ale nie widziec sensu zycia bez tej drugiej osoby to dla mnie przesada.
Wyobraz sobie(czego oczywiscie Ci nie zycze),ze rozstalabys sie z partnerem i co?depresja od razu?Od kiedy pamietam nie rozumialam kobiet,ktore w imie milosci zapominaja o sobie calkowicie, a pozniej nagle,kiedy cos nie wychodzi , dziwia sie , ze nie moga sobie poradzic z rozstaniem.
To kobiety , ktore kochaja za bardzo.Przynajmniej w moim odczuciu.
Cale szczescie faceci podchodza do tego bardziej na luzie,nie mowie ze kazdy , ale mezczyzni na ogol lepiej sobie radza z rozstaniem.Nie zrozum mnie zle , moim celem nie byl atak,tylko stwierdzenie,ze ja czegos takiego nie pojmuje.
W sumie.. kazda kobieta ma inny charakter, ja sobie zawsze potrafilam poradzic bez partnera,dobrze czuje sie sama ze soba , teraz mam kogos , ale wieml,ze be niego poradzilabym sobie rownie dobrze.
Najwyrazniej kazdy ma inaczej.
Nie no, pewnie dałabym radę , ale nie byłoby to prędkie. Nigdy wcześniej nie kochałam tak mocno. Nie dziwię się osobom , które nawet kilka lat nie potrafią zapomnieć o tej osobie , którą bardzo kochali. Co z tego, że czasem po rozstaniu chcesz szybko zapomnieć, żyć na nowo, jak czasem serce głupie mimo tego przypomina o tej osobie. Czasem po prostu nie da się tego zmienić, bo gdyby dało, to nie byłoby tyle złamanych serc. SErce i rozum często nie współgrają ![]()
Jedno wiem, byłoby raczej dłużej niż pół roku, bo po byłym tyle było, a nie czułam do niego tyle co do niego. Po byłym tez starałam się ży,c ywchodziłam do ludzi, ale wiesz i tak wspomnienia wracały same - niezależnie od mojej woli, więc nie dałabym rady zapomnieć z dnia na dzień - choćbym bardzo chciała.
Zgadzam się, że każdy ma inaczej, to zależy od siły uczucia do partnera, charakteru.
Moim zdaniem poczucie, że bez partnera nie dałoby się rady nie jest złe.. złe to może by było, gdyby człowiek po rzostaniu odebrał sobie żyhcie lub nie probowal zyc na nowo
a ja zawsze probowalam, ale zawsze biorę pod uwage, ze moglaby byc taka sytuacja, ze mimo prob nie moglabym przestac go kochac .. i co wtedy ? zylabym jakos sama, bo nie mogłabym kogś zranić
uczucia są nieprzewidywalne, po prostu widzę, że wiele ludzi wiaze sie z kims gdy nkochaja bylego, ja bym tak nie chciala, nie mogla, wolalabym byc sama niz bez milsoci
i zdaje sobie sprawe, ze tak najmocniej mozna kochac wlasciwie raz i wydaje mi sie, ze wlasnie ja teraz tak mam. Ja mysle, ze kto tego doswiadczyl to rozumie, pozniej to nie jest to samo raczej
Poza tym gdy masz poczucie Ty i Partner, że nie umeicie bez siebie życ, to macie też poczucie że łączy WAs coś wyjątkowego, że naprawdę dobrze się dobraliście, że z nikim innym nie byloby sie szczesliwym.
Dla mnie to żadno bycie z facetem, mając poczucie, że właściwie to dorbze mu ze mną, ale nie czuje jakbym byla ta polowa i wyobraza sobie życie beze mnie, po prostu czułabym się tylko dodatkiem:)
Nie wiem jak inaczej to wyjaśnic
po prostu nie bawie sie w polsrodki i jak kocham to juz naprawde mocno , a nie tak pol na pol ![]()
A moj facet traktuje mnie tak jak ja jego, nie powiem mielismy trudniejsze chwile i moze wtedy nawet ja myslalam o rozstaniu, ale jak pokazal jak kocha i ze nie dalby sobie rady beze mnie to ..
i uwierz mi, zę są faceci ktorzy o wybrance tez wiele lat nie moga zapomniec, tylko często wstydzą się przyznać.
181 2011-05-19 00:00:03 Ostatnio edytowany przez fammefatale (2011-05-19 00:01:30)
Absolutnie nie dziwi mnie to , ze czasem trudno jest o kims zapomniec,faktycznie ,jesli sie kogos kochalo , to ciezko ot tak przestac,ale mi sie wydaje,ze czesto mamy wrazenie : o to wlasnie ten , to jego kochamy najbardziej na swiecie itd. Czesto slysze z czyichs ust ze to ten jedyny itd , pozniej rozstaja sie -zalamka , a za jakis czas ( nie mowie ze od razu) spotykaja kogos innego , zakochuja sie i znowu wydaje im sie ze to ten jedyny.
Zwlaszcza dotyczy to mlodych ludzi.Mam 22 lata , wiec moze jeszcze tak dobrze zycia nie znam , ale wiem ile razy to ja myslalam , ze ten to jest wyjatkowy i bez niego sobie nie wyobrazam zycia , a okazalo sie , ze jakos zylam i nawet calkiem dobrze,a co najlepsze pare lat pozniej znowu spotykalam kolejna wykatkowa osobe ha ![]()
Ale chyba zboczylam z tematu troche ![]()
Wiem o co chodzi i zdaję sobie sprawę, że to grząski temat, dlatego nie mówię, że w 100 % mój obecny chłopak to ten jedyny, bo nie mogę byc tego pewna, nie jesteśmy jeszcze tak długo razem i tp itd.
Co do byłego raczej nie mówiłam, że to mój jedyny, bo nie czułam tego za bardzo, powiedzmy to pierwsze uczucie i zależało mi na nim, ale no szybko zdałam sobie sprawę, że to nie ma sensu i miałam w sercu bardzo mocne poczucie " że jeszcze się zakocham, że to nie ten jedyny, trzeba szukać dalej" i miałam rację ![]()
Dlatego ufam swoim odczuciom, bardzo rzadko się myliły i oby teraz też się nie myliły ![]()
Z byłego nie było trudno zrezygnowac, tzn wiadomo cierpiałam, ale nie miałam problemu by nie odzywać, sie , a tu wiem, że hipotetyvcznie byłoby inaczej.
Skoro nie masz poczucia , ze czegos Ci brakuje w Twoim obecnym i ze to jest raczej to ( chociaz szczerze- w Twoim wieku rzadko zdarza sie cos na cale zycie
) to zycze,zebys juz nie musiala dalej szukac
.
Ja osobiscie nie czuje w tej chwili potrzeby spotkania kogos na cale zycie , tego jedynego,ale gdyby taki sie znalazl,pewnie byloby to fajne uczucie ![]()
A wracajac do tematu,to wlasnie trzeba odroznic milosc do kogos , a zaborczosc,ktora wynika zazwyczaj z niskiego poczucia wlasnej wartosci.
Do autorki watku : musicie chyba oboje troche wyluzowac no i niestety zaufanie nie jest tak latwo odzyskac ,zwlaszcza,kiedy sie na kims zawiodlo.
Skoro nie masz poczucia , ze czegos Ci brakuje w Twoim obecnym i ze to jest raczej to ( chociaz szczerze- w Twoim wieku rzadko zdarza sie cos na cale zycie
) to zycze,zebys juz nie musiala dalej szukac
.
Ja osobiscie nie czuje w tej chwili potrzeby spotkania kogos na cale zycie , tego jedynego,ale gdyby taki sie znalazl,pewnie byloby to fajne uczucieA wracajac do tematu,to wlasnie trzeba odroznic milosc do kogos , a zaborczosc,ktora wynika zazwyczaj z niskiego poczucia wlasnej wartosci.
Do autorki watku : musicie chyba oboje troche wyluzowac no i niestety zaufanie nie jest tak latwo odzyskac ,zwlaszcza,kiedy sie na kims zawiodlo.
No dokładnie
To z nim jestem mega szczęśliwa ![]()
Wiesz, z moich obserwacji wynika, że to raczej nie zależy od wieku, bo sporo znam par udanych nawet tak młodych ludzi i życzę im jak najlepiej.
No wiesz ja też prawda byłam kiedyś taka zaborcza wobec mojego faceta, ale tak po roku związku moje zachowanie (choć nadal nieidealne , bo mam wiele wad ) poprawiło się. Po prostu miałam niskie poczycie wartości i bałam się zranienia. Wiem, że rok to długo zanim zrozumialam postepowanie, ale moj chlopak mnie rozumial i czekal
Ja też pewnie bym czekała. Pomógł mi swoja psotawa
Pomoglo mi chyba poczucie, ze naprawde mogę prze swoje zachowanie go stracic, bo tak to juz zmierzalo. Teraz już nie jestem taka zazdrosna, podczas gdy wtedy gdy byłam zazdrosna o nawet jego spojrzenie na inną, to teraz już tym się nie przejmuje. Daje mu wiecej luzu, chce by realizowal swoje pragnienia, w niczym nie stopuje go. Mysle, ze nie jestem już zaborcza, bo nie chce go już mieć tylko dla siebie.
Truskaweczko, przyznam się ile mam lat, tylko, żeby zaraz nie było, że jestem niedojrzała emocjonalnie i w ogóle, potrzebuję rad dojrzałych osób, a nie moich znajomych, którym nawet zaufać nie można.
Otóż mam 17 lat, a w październiku będzie 18 ![]()
No i dobrze robiłaś , że nie szukałaś tej pracy
Po co na siłe? Lenistwo jest dosyć fajne, sama się rozleniwiłam trochę ![]()
Jak na razie między mną a Moim jest dobrze, tylko dzisiaj trochę się zaczęliśmy kłócić, ale nie było to jakieś poważne tak bardzo, bałam się, że później do tego wróci, ale na szczęście rozmawialiśmy normalnie.
A tematem naszej kłótni był dalej mój błąd, ciągle pyta zawsze "Dlaczego pisałaś?" lub jak to dzisiaj powiedział "czy tak trudno jest Ci się wstawić w moją sytuacje? Że by mi się to nie podobało? Więc dlaczego pisałaś?"
Na szczęście później już nie wracał do tego i mam nadzieję, że nie wróci.
Już 3 dni dosyć spokojnie jest między Nami i oby tak dalej było.
Ja również dam czas swojemu, żeby udało mu się znów zaufać, gdyż już raz się udało, zmienił się i już było tak świetnie, nie było jakiś kontroli i w ogóle i już praktycznie osiągnęłam szczyt jego zaufania i mój błąd wszystko przerwał, ale wierzę, że znów będzie cudownie.
fammefatale- doskonale wiem, że tak łatwo nie jest odzyskać czyjeś zaufanie, ale staram się i myślę, że w końcu mi się uda odzyskać Jego zaufanie
Głęboko w to wierzę !
Dojrzała emocjonalnie może i jesteś, ale ja tu widzę inne nieszczęście. Jesteś bardzo młoda, to Twoje pierwsze poważne zauroczenie. Nie wiesz na czym powinien polegać prawdziwy związek, nie wiesz, że taka zazdrość i kontrola na każdym kroku jest chora. Jesteś od niego uzalezniona i ten facet zniszczy ci psychikę na zawsze.
Aaricia- Owszem zgodzę się z stwierdzeniem, że jestem od Niego uzależniona, ale taka sytuacja już była przed popełnieniem mojego błędu i udało mu się zmienić, było o wiele lepiej, więc wierzę, że i tym razem uda się znów ![]()
Gdybym nie popełniła tego błędu dalej bym była na szczycie Jego zaufania.
Przeczytałam cały wątek. Nieco pobieżnie, bo dużo tego. I stwierdzam, że:
1. On jest od Ciebie sporo starszy. Cały czas ukrywasz ile ma lat. Obstawiam, że przynajmniej 25.
2. Jaki normalny facet powyżej 25 lat zakochuje się w 16-latce i to na odległość?
3. Kiedy Ty niby mialas jego zaufanie? Przecież na poczatku wątku skarżysz się, że on Ci nie ufa (właściwie to opisujesz tam nie brak zaufania tylko mega toksyczną zaborczość). A teraz twierdzisz, że zanim "popełnilaś błąd" (czyli kilka dni temu) mialas jego pełne zaufanie. Więc ile czasu niby trwalo to "pełne zaufanie", skoro w Twoich początkowych postach mialaś dość jego braku zaufania?
4. Dlaczego pozwalasz na taką niesprawiedliwość, że on może nie pisać, nie dzwonić cały dzień a Ty jak się spóźnisz z telefonem o kilka minut to jest awantura?
5. Ślicznie sobie Ciebie ustawił na odleglość - niczym nakręcaną zabawkę. Spowiadasz się z każdego ruchu. To chore, nawet w związku, gdzie partnerzy ze sobą mieszkają
6. To Ty zawsze czujesz się winna, Ty przepraszasz, Ty robisz pierwszy krok.
7. Ten "Twój błąd" to całkiem normalne zachowanie w normalnych związkach. Tam, gdzie dziewczynie wolno oddychac bez zgody chłopaka.
Wszystkie uzaleznienia są niszczące. A to Twoje szczególnie. A co będzie, jeśli on Cię zostawi? Wtedy nie będziesz umiała żyć, bo jak na razie całe Twoje życie kręci się wokół niego.
Aaricia- Właśnie widać jak przeczytałaś mój wątek ![]()
1. Nie stwierdziłam , że jest dużo starszy ani razu, więc skąd to wnioskujesz? I skąd stwierdziłaś, że ma 25 lat?
2. Pierw obstawiłaś , że ma 25, później , że powyżej. I jak zauważyłaś swój wiek dopiero podałam w ostatnim poście i nie był to wiek 16 lat. Otóż ja i On jesteśmy z tego samego rocznika (On miał kilka miesięcy temu 18, a ja za kilka miesięcy będę mieć 18).
I jak widzisz zakochał się, bo nie raz mi to pokazał.
3.Owszem na początku, mówiłam o Jego braku zaufania, lecz później się zmienił (jak byś dobrze czytała, to byś to wiedziała). Mój błąd popełniłam jakieś 2 tygodnie temu (tak dokładnie 2 tygodnie temu i 1 dzień). Wcześniej zdobyłam Jego zaufanie na hmmm... miesiąc , lub dwa? Jak nie trzy (nie pamiętam dokładnie).
4.Ponieważ wtedy dostaje głupich myśli, ale zmieniło się to, bo odzywa się dość często w ciągu dnia, tak jak i ja.
5.Bycie ze sobą na odległość a blisko to lekka różnica, bo gdy jesteśmy blisko, to w ogóle mu się spowiadać nie muszę.
Tak mówię mu co robiłam w ciągu dnia, gdyż po prostu pyta , co wcześniej robiłam i nasuwają mu się różne pytania (czy to takie złe?).
6.Nie zawsze.
7.Ale ja Go skłamałam nie rozumiesz? Naruszyłam Jego zaufanie, bo Go skłamałam... gdy jest się w związku nie powinno się kłamać moim zdaniem.
Jak na razie mnie nie zostawił, więc o tym nie myślę ![]()
Paulinko, jego wiek szacowałam na podstawie Twoich postów, wydawało mi się, że pasuje do takiego zachowania wiek o kilka latek węcej od Ciebie. Pisząc o Tobie 16-latka miałam na myśli moment, kiedy się poznaliście.
Wiesz, właściwie kiedy napisałaś, że on ma dopiero 18 lat - wszystko wydaje się nieco bardziej normalne. Wybacz za ten tekst, ale chyba najlepiej oddaje to, co chcę powiedzieć: jak para zakochanych, zazdorsnych o siebie dzieciaków. Może jest dla Was szansa? Może kiedy oboje dorośniecie (tak naprawdę, nie tylko rocznikowo) uda Wam się wprowadzić do Waszego związku normalne zasady?
191 2011-05-21 18:23:49 Ostatnio edytowany przez Paulinkax3 (2011-05-21 18:24:09)
Aaricia- Ogólnie Mój chłopak zachowuje się nie jak na swój wiek, tylko jakby był troszkę starszy.
Tylko widzisz, ja bardziej daje mu więcej luzu, a On myśli , że piszę z jakimiś chłopakami i Bóg wie co, ma strasznie głupie myśli.
Widzisz to do końca od Nas nie zależy, bo swojego rozwoju dojrzałości raczej nie można jakoś przyspieszać (przynajmniej ja nie znam takich metod) , lecz chyba ważne jest to, że chociaż się staram?
W tym Twoim tekście poczułam się jakbyś porównała mnie do jakiejś 15 latki i jego do np. 16 latka.
Nie, Paulinko, nie porównuję Was do 15 latków, ale sama za kilka latek zobaczysz, że 18 lat to wciąż niewiele. Mam na mysli dalszy etap Waszego życia - może wtedy sie coś unormuje. Na razie oboje jesteście zależni od rodziców, nie jesteście samodzielni. Jeśli Wasz związek przetrwa to wtedy okaże się, czy to patologia (jak ją po pierwszych wrażeniach oceniłam) czy po prostu etap zazdrosnego zauroczenia dwójki młodziutkich ludzi, którzy darzą się uczuciem, ale są daleko od siebie i stąd te dziwne rzeczy. Ale to okaże się dopiero, kiedy staniecie się bardziej samodzielni, kiedy będziecie mogli spotykać się kiedy będziecie mieli na to ochotę, kiedy będziecie mogli realnie podjąć jakieś życiowe plany (wspólne zamieszkanie itp). Na razie radziłabym Ci tylko nie popadać w tak ogromne uzależnienie - pamiętaj, że masz swoje życie, koleżanki, staraj się chłopakowi tłumaczyć, że jest on dla Ciebie ważny, ale przecież nie będziesz siedziała całą dobę w domu przed komputerem, żeby w każdej chwili mógl Cię sprawdzić. Podglądaj jak funkcjonują inne, zwykłe związki i nie daj się zamknąć w złotej klatce, bo możesz potem bardzo cierpieć.
Aarcia- ja owszem jestem uzależniona od rodziców, lecz On już nie bardzo. Ma ciężką sytuacje... ojciec nie żyje a matka Go nienawidzi i robi mu tak, aby było mu najgorzej... jest bardzo samodzielny, co rusz szuka sobie pracy i ciężko haruje, dlatego właśnie jest o wiele bardziej dojrzalszy , lecz jest też cholernie zazdrosny.
Spotykać kiedy będziemy mieli na to ochotę, to będziemy mogli się już prawdopodobnie od października , nie mogę się doczekać ![]()
Nawet rodzice mi powiedzieli, że jak skończę 18, to będę mogła jeździć kiedy zechce (na pewno częściej niż teraz mogę).
A plany nie powiem bo są, tylko nie wiem, czy jestem jeszcze na to gotowa. On jak najbardziej, lecz nie wiem czy ja.
Widzisz już za późno, jestem potwornie uzależniona, ponieważ dałam się ponieść całkowitemu uczuciu.
Już praktycznie tak robię, że siedzę całe dnie w domu , jak wracam z praktyki.
Z koleżanką jakąkolwiek spotykam się raz w tygodniu, lecz to nie On mi to zabronił. Sama tak zadecydowałam.
Jest dość dobrze nie powiem ![]()
Oby tylko tak dalej było i szło do przodu ![]()
Mogę się chwalić, że dalej jest dobrze ![]()
Troszkę napięcia było od wczoraj, ale tu akurat nie był mój błąd, ale szybko zrozumiał, że popełnił mały błąd , co nie zmienia faktu, że trochę mam do Niego o to żal, ale ogółem jest dobrze ![]()
Już każdy mnie opuścił? ![]()