Nikt mi nic nie poradzi?
![]()
Podobne tematy
cold.wave moim zdaniem nie da się przyjaźnić z facetem jeśli się Go kocha. Dla Niego to super sytuacja, bo jak napisałaś ma Cię przy sobie nie będąc z Tobą,ale Ty wtedy się nie wyleczysz z tego. Ja przechodziłam przez coś podobnego, bo też ze mną zerwał i mówił podobnie, a ja zamiast odejść i darować sobie to wszystko, to właśnie też mu tłumaczyłam, że nam się uda i przekonałam go, tylko po co? Żeby potem i tak odszedł i to w taki sposób, że szkoda gadać. Także nic na siłę...
Moze ktos jeszcze podzieli sie swoimi doswiadczeniami? Czy partner, ktory odszedl zmienil jednak zdanie i wrocil?
U Mnie tak było, że chłopak odszedł po 1,5 roku związku, byliśmy nawet zaręczeni. Przeżyłam bardzo Jego odejście dodam, że pierwsze i robiłam wszystko by wrócił - na darmo. No ale cóż, żyje się dalej, tak? I w chwili gdy ostatecznie straciłam nadzieję na Jego powrót On zadzwonił, żebyśmy się spotkali. Zgodziłam się. Poszłam na spotkanie, przyszedł ładnie ubrany, z kwiatami, zaprosił na pizze, rozmawialiśmy tak jak dawniej aczkolwiek nie do końca, po tym jak zjedlismy pizze po prostu mnie pocałował i zapytał czy wróce, że bardzo mu mnie brakuje, ok zgodziłam się i byliśmy razem przez pół roku, we wigilie zerwał ze mną bo zaprosił mnie do siebie na wigilijny wieczór a ja się nie zgodziłam bo po pierwsze mieszkał we wsi oddalonek o 10 km do której jeżdził 1 autobus i to co kilka godzin, a po drugie zapytał czy przyjadę - wieczorem, kiedy ja szykowałam się na rodzinną wigilię. Było mi cholernie źle i przykro po tym jak powiedzial, że jak nie będzie mnie do którejs tam to między nami koniec i zastanawiałam się czy dobrze zrobiłam zostając z rodziną, może jednak mogłam jakoś się do niego dostać. Ale dzis wiem, że dobrze zrobiłam. Dziś wiem, że nie byłabym z tym czlowiekiem szczęśliwa i dziś wiem, że się nie zmienił!. I dobrze, że stało się tak a nie inaczej, Jego rodzina mnie nie akceptowała, On ćpał trawe i pił alkohol, z moim zdaniem wogóle się nie liczył, robił wszystko to na co miał ochotę, jak ja coś chciałam od niego to NIE, ale kiedy on coś chciał to ja musiałam się zgadzać. Raz Mnie nawet uderzył
I był to jego pierwszy i ostatni raz.
Teraz nie mam z nim kontaktu, od 3 lat jestem w bardzo szczęsliwym związku, jestem szanowana, jestem kochana, jestem szczęśliwa. W czerwcu wychodzę za mąż i wiem, że to właśnie z Nim chcę się zestarzeć.
Nie wiem czy komuś to coś rozjaśni, ale pozwolę sobie napisać, jak to wyglądało u mnie. Byliśmy ze sobą prawie pięć lat, więc długo i to ta "pierwsza miłość". Oj ile razy mnie zostawiał, ja rozpaczałam i wracał. I muszę wam powiedzieć, że jeśli poczuje któraś ze stron, że to nie ma sensu i ta myśl będzie wracać to naprawdę nie ma sensu tego ciągnąć - bo za rok dwa lub kiedy byście się rozstali , a myślę że tak jest jeśli są wcześniej sygnały, to jest poczucie "kurczę mogłam/em to zrobić 2 lata temu". Jestem w sytuacji teraz, w której to ja się wypaliłam. Mimo, że odchodził i wracał (tu akurat jest ot kwestia jego niedojrzałości) to ja tydzień temu po prostu nagle zerwałam. Zwyczajnie się wypaliłam, mimo, że było "dobrze". Nie znaczy to, że go nie kocham, bo kocham bardzo nadal, ale poczułam, że to nie ma przyszłości, że nic z tego dobrego nie wyniknie i że jeszcze nie dojrzał do związku i za dużo przykrych słów usłyszałam i za dużo sytuacji w których mnie zranił. I co z tego, że teraz już "był dobry" ? NIC, jeśli ktoś poczuje ze czuje się źle i to nie ma szans to myślę że to poważny sygnał.
Chciałam tym postem powiedzieć, że nie ma reguły na to czy wróci ktoś chociaż mowi że nie wróci.
np. Mi mówił 1000 razy ze koniec i 1000 razy tak samo przezywalam jakby to byl naprawde koniec a zawsze za chwile wracal. I wiem ze na swoj sposob mnie kochał/kocha (nie wiem)
a np. ja mimo ze kocham to sie wypalilam i nie wierze w to i nie wroce mimo ze serce mi peka - to nie facet dla mnie.
I to prawda uwierzcie ze lepiej dac komus spokoj, jak kocha i czuje ze to ma sens to na pewno wroci.
ja np kocham ale nie czuje sensu, z tym ze juz moj sie nie stara o mnie,bo moze tez juz sie wypalil, ale to lepiej dla nas.
tez myslalam o kolezenstwie ale to nie ma sensu, jesli nie jest ci ktos uczuciowo obojetny
monik81 mieszkaliscie razem ?
nie mieszkaliśmy
wybacz ze pytałam , ale miałam takie dziwne wrazenie ze ty jestes była dziewczyna mojego już byłego faceta ;p imie , historia , nawet ta opowiesc o koncercie ;p az mi sie ciepło zrobiło dlatego zapytałam ;d
wybacz ze pytałam , ale miałam takie dziwne wrazenie ze ty jestes była dziewczyna mojego już byłego faceta ;p imie , historia , nawet ta opowiesc o koncercie ;p az mi sie ciepło zrobiło dlatego zapytałam ;d
to musiałyśmy z nim być w tym samym czasie
a koncert jest dziś !
nie mam tak na imie jak w nicku ![]()
tak bo jego była do mnie wypisywala ze sie z nia spotyka w czasie kiedy był ze mna ;-) mowie Ci ale sie wystraszyłam ;D
a to nie ja, bo ja nie pisałam do żadnej,żeby się odczepiła, więc spokojnie ![]()
Zastanów się czy jesteś pewna, że tak nie jest lepiej?
Mój chłopak zostawił mnie po 2,5 roku bycia razem. Powiedział wyprowadzając się, że mnie kocha i będzie mnie zawsze kochał, ale nudzi się ze mną, nie dogadujemy się i takie tam. Zabolało. Z nim nie sposób jest się kłócić wszystko trzyma w sobie... dlatego ja się często obrażałam i mieliśmy ciche dni bo jak krzyczeć zaczynałam to wychodził... Zrozumiałam każde słowo które do mnie powiedział oprócz "będę zawsze Cię kochał" po co mówić coś takiego dziewczynie którą się rzuca. Płakałam 4 dni bez przerwy nawet na egzaminie( rozstaliśmy się w trakcie sesji;p)
Biorąc pod uwagę, że mam charakter i głupią godność nie dzwoniłam nie pisałam nie prosiłam o powrót. Odezwałam się tylko po to aby zakomunikować mu, żeby oddał mi moje rzeczy. Po niecałym miesiącu od rozstania to on zaczął nalegać na spotkanie. Przychodził do pracy codziennie z różami. Zgodziłam się na spotkanie przepraszał, mówił, że żyć beze mnie nie może. Chciał zobaczyć jak to jest beze mnie i okazało się, że kiepsko. Podobno codziennie myślał tylko o mnie nie wychodził z domu.... Wróciliśmy do siebie. Przez przynajmniej 2 miesiące wypominałam mu, że mnie zostawił bolało i boli nadal. Od tego czasu mineło 8 miesięcy jak jesteśmy znów razem. Zmienił się. Można powiedzieć, że nasz związek jest teraz lepszy, ale....
Ja przez ten miesiąc uświadomiłam sobie, że nie byłam sobą w tym związku. Tak bardzo zależało mi na nim, że zrezygnowałam z samej siebie. Teraz jestem sobą spotykam się ze znajomymi kiedy tylko mam na to ochotę. Uświadomiłam sobie, że świat się na nim nie kończy i czasem trzeba być egoistką:)
Pytam czy dla Ciebie tak nie jest lepiej... ponieważ ja po tych 8 miesiącach zadaję sobie pytanie czy jestem z nim szczęśliwa? Niestety sama sobie nie potrafię odpowiedzieć może dlatego, że już nie mówię o tych jego słowach które tak bolały, ale one wciąż we mnie tkwią i boję się czy mu kolejny raz się nie znudzę. Masz szanse teraz zmienić swoje życie.
ach dodam tylko, że był bardzo oburzony, że go nie zatrzymywałam i nie prosiłam o powrót:) Może właśnie dlatego do mnie wrócił,że stracił mnie w 100%? Może to jakiś sposób na facetów?:)
hej, mnie zostawił w listopadzie i chciał "ułożyć sobie życie" beze mnie. Teraz sobie jednak uświadomił, że mnie potrzebuje do swojej dalszej egzystencji. Ja już nie czuję tego. Po kilku dniach zastanawiania się doszłam do wniosku, że swoją listopadową decyzją za bardzo mnie skrzywdził. Postanowiłam nie dać mu szansy, gdyż po prostu nie potrafię mu zaufać. Na chwilę obecną nie potrafię. Może za jakiś czas też zatęsknię i stwierdzę, że to jednak on jest tym jedynym. Czas pokaże.
Pozdrawiam
Ale zapomnialas dodac ze bylismy para 5 lat z czego przez 4 mnie zdradzalas bo niby chcialas faceta co umie sie calowac mnie nie chcialas ranic i dlatego milaczalas karmilas mnie klamstwami bo balas sie ze jak mi powesz ze zdradzilas to zabije sie i prawda chcialem to zrobic ale zrozumialem ze smierc nic nie zalatwi a tzlko wzrzadze wielu osoba niepotrzebny bol teraz juz wiem ye nie wolno ufac i kochac calym sercem bez granicznie bo jezeli druga osoba to wyczuje i pomysli ze jest bezpieczna nic jej nie zagraza to co tam maly flircik zaszkodzi ktory pozniej sie zamienia w przyjemnosc i sie w to brnie... Przypominalem ci nie raz abys mnie nie skrzywdzila nie sluchalas nie widzialas mojego bolu w oczach tylko orzechowe spojrzenie i wzszukiwalas jakies gardzace smiechy z mojej strony . W zdrade zabrnelas bo tak chcialas zdradzalas mnie dlugi czas z przjacielem moim do dzis sie skurwiel wypiera tak jak ty sie wypieralas mimo tego ze doskonale wiedzialas ze mowie prawde znalazlem twoje zdjecia filmy itp..
Zdradzilas mnie tez r moim sasiadem co mieszka pietro nizej i z jednym co mieszka na 3 pietrze . wszystko to opisalas w swoim blogu drwilas tam ze mnie obrazalas ponizalas na tvp 2 w express reporterow gdz pod koniec mozna pisac smsy to nawet tam pisalas na mnie a nie wiedzialas ze akurat to ogladam i beyczelnie pisalas arielka trzeba odchodzic i cos o koniach gdz ci napisalem smsa ze ogladam to i wiem co piszesz to od tamtej pory sie nie odezwalas bo napewno ci sied wstyd zrobilo ze na goracym cie zlapalem zbyt duyo wyspisywalas na mnie w necie nawet nie wiesz jak te slowa bola do dzis prosilem cie skoncz z tym wybacze ci to z czasem ale badz tylko zemna i tak masz racje blagalem prosilem a ty mialas to w dupie podsmiewalas sie pod nosem z siostra i mama i na necie z przyjaciolmi widzialas ze cierpialem ze wiem ale nadal szlas w zaparte tylko dla tego aby mnie ranic drwilas ze ranisz mnie ja mam zapisane to wszystko z twojego bolga w komputerze bo wiedzialem ze zaczniesz szybko kasowac i zynow sie upiecze ci i bedziesz mogla dalej klamac ale tak wazne zeczy zapisalem wszystkie ochlonelem i napisalem esem ze wiem to ty w tym czasie bylas u sasiada z 3 pietra bo wzszedlem po 3 nad ranem po tzch esach sprawdzic z glupiej ciekawosci czy moze tu gdzies twojego auta niema bo mozesz byc u sasiada podemna co mieszka wzszedlem o 5 minut za poano bo sasiad z 3 pietra u ktorego bylas odprowadzil cie do auta a ja akurat schodzilem nie mialem zielonego pojecia czemu on sie mnie na schodach przestraszyl zamorowalo go a ja poszedlem do wyjscia z sieni , gdz juz wrocilem do domu i wrocilem do twojego bloga to przecztalem kilka stronic dalej ze osoba ktora mijalem 20 minut temu na schodach ze to byl on dosc dobrze opisany byl na jego nk sa twoje konta i na mojego kupla tez masz konta wiesz o kim mowa . Jestes bardzo zlym czlowiekiem skoro mnie tak kochazs jak ty piszesz to dlaczego takie krzywdy mi wyzadzilas mimo bolu w sercu staralem sie i blagalem aby ten zwiazek uratowac ale ty nie mialas najmniejszego zamiaru i to co ty tutaj pisalas to jest tylko prawda data rozstania, miesieczna przerwa w zwiazku, ze jestem uparty ,i ze bardro cie kocham i ze sie wzpalilem a reszta to sa klamstwa wyssane z palca i nie wierzcie jej dziewczyny konto kasandra88 ,mima1989 ,niezapominajka85 , smuteczek23 . to sa twoje konta tu pozakladane na dwoch opisujesz nasz wziazek ktory byl , ten w ktorym bzlas z tym malolatem 1,5 roku i zareczyny i o nastepnym zwiazku , mowilem ci ze ruszy cie sumienie i bedziesz szukac wyjscia bo tesknisz tylko ze ja w te starania juz nie wierze i na szczescie nie uwierze !! przed wczoraj i wczoraj obgadzwalas mnie na blogu a przed wcoraj bylas u kolesia z gory na bzykaniu nie wiem czego szukasz na tym forum bo robisz z dziewczyn idiotki i klamiesz im a moze ty chcesz zeby zemnie zrobic tutaj tyrana dostalabys wtedy mnostwo odezwow ze zapomniec masz , ze nie jest on wart tego itp.. i chcialas sobie wbic w glowe tak on jest zly aby tylko uspokoic swoje sumienie bo wiem ze zaciska cie jak tylko pomyslisz o mnie ciesze sie ze widac jakie kolwiek objawy bolu zalu i tesknoty jednak masz jakies uczucia ale nie na tyle aby ci ponownie zaufac bo doskonale wiem ze robisz to dalej i nie przestaniesz a napewno juz dla mnie ... przykre to wszstko jest ludzie i wstyd wygarniac to na forum ale niestetz prawde trzeba mowic jaka by ona nie byla .. przepraszam za cale zamieszanie jakie tu zrobilem ja nazywam sie Artur a moja byla partnerka wlascicielka tego postu Dominika jezeli masz prawo mydlic oczy ludzia i bawic sie nimi mimo wszystko to oni maja prawo wiedziec kto jest po drugiej stronie . Zycye wszystkim powodzenia w zyciu i Pozdrawiam
sylsunia napisał/a:hej, mnie zostawił w listopadzie i chciał "ułożyć sobie życie" beze mnie. Teraz sobie jednak uświadomił, że mnie potrzebuje do swojej dalszej egzystencji. Ja już nie czuję tego. Po kilku dniach zastanawiania się doszłam do wniosku, że swoją listopadową decyzją za bardzo mnie skrzywdził. Postanowiłam nie dać mu szansy, gdyż po prostu nie potrafię mu zaufać. Na chwilę obecną nie potrafię. Może za jakiś czas też zatęsknię i stwierdzę, że to jednak on jest tym jedynym. Czas pokaże.
PozdrawiamAle zapomnialas dodac ze bylismy para 5 lat z czego przez 4 mnie zdradzalas bo niby chcialas faceta co umie sie calowac mnie nie chcialas ranic i dlatego milaczalas karmilas mnie klamstwami bo balas sie ze jak mi powesz ze zdradzilas to zabije sie i prawda chcialem to zrobic ale zrozumialem ze smierc nic nie zalatwi a tzlko wzrzadze wielu osoba niepotrzebny bol teraz juz wiem ye nie wolno ufac i kochac calym sercem bez granicznie bo jezeli druga osoba to wyczuje i pomysli ze jest bezpieczna nic jej nie zagraza to co tam maly flircik zaszkodzi ktory pozniej sie zamienia w przyjemnosc i sie w to brnie... Przypominalem ci nie raz abys mnie nie skrzywdzila nie sluchalas nie widzialas mojego bolu w oczach tylko orzechowe spojrzenie i wzszukiwalas jakies gardzace smiechy z mojej strony . W zdrade zabrnelas bo tak chcialas zdradzalas mnie dlugi czas z przjacielem moim do dzis sie skurwiel wypiera tak jak ty sie wypieralas mimo tego ze doskonale wiedzialas ze mowie prawde znalazlem twoje zdjecia filmy itp..
Zdradzilas mnie tez r moim sasiadem co mieszka pietro nizej i z jednym co mieszka na 3 pietrze . wszystko to opisalas w swoim blogu drwilas tam ze mnie obrazalas ponizalas na tvp 2 w express reporterow gdz pod koniec mozna pisac smsy to nawet tam pisalas na mnie a nie wiedzialas ze akurat to ogladam i beyczelnie pisalas arielka trzeba odchodzic i cos o koniach gdz ci napisalem smsa ze ogladam to i wiem co piszesz to od tamtej pory sie nie odezwalas bo napewno ci sied wstyd zrobilo ze na goracym cie zlapalem zbyt duyo wyspisywalas na mnie w necie nawet nie wiesz jak te slowa bola do dzis prosilem cie skoncz z tym wybacze ci to z czasem ale badz tylko zemna i tak masz racje blagalem prosilem a ty mialas to w dupie podsmiewalas sie pod nosem z siostra i mama i na necie z przyjaciolmi widzialas ze cierpialem ze wiem ale nadal szlas w zaparte tylko dla tego aby mnie ranic drwilas ze ranisz mnie ja mam zapisane to wszystko z twojego bolga w komputerze bo wiedzialem ze zaczniesz szybko kasowac i zynow sie upiecze ci i bedziesz mogla dalej klamac ale tak wazne zeczy zapisalem wszystkie ochlonelem i napisalem esem ze wiem to ty w tym czasie bylas u sasiada z 3 pietra bo wzszedlem po 3 nad ranem po tzch esach sprawdzic z glupiej ciekawosci czy moze tu gdzies twojego auta niema bo mozesz byc u sasiada podemna co mieszka wzszedlem o 5 minut za poano bo sasiad z 3 pietra u ktorego bylas odprowadzil cie do auta a ja akurat schodzilem nie mialem zielonego pojecia czemu on sie mnie na schodach przestraszyl zamorowalo go a ja poszedlem do wyjscia z sieni , gdz juz wrocilem do domu i wrocilem do twojego bloga to przecztalem kilka stronic dalej ze osoba ktora mijalem 20 minut temu na schodach ze to byl on dosc dobrze opisany byl na jego nk sa twoje konta i na mojego kupla tez masz konta wiesz o kim mowa . Jestes bardzo zlym czlowiekiem skoro mnie tak kochazs jak ty piszesz to dlaczego takie krzywdy mi wyzadzilas mimo bolu w sercu staralem sie i blagalem aby ten zwiazek uratowac ale ty nie mialas najmniejszego zamiaru i to co ty tutaj pisalas to jest tylko prawda data rozstania, miesieczna przerwa w zwiazku, ze jestem uparty ,i ze bardro cie kocham i ze sie wzpalilem a reszta to sa klamstwa wyssane z palca i nie wierzcie jej dziewczyny konto kasandra88 ,mima1989 ,niezapominajka85 , smuteczek23 . to sa twoje konta tu pozakladane na dwoch opisujesz nasz wziazek ktory byl , ten w ktorym bzlas z tym malolatem 1,5 roku i zareczyny i o nastepnym zwiazku , mowilem ci ze ruszy cie sumienie i bedziesz szukac wyjscia bo tesknisz tylko ze ja w te starania juz nie wierze i na szczescie nie uwierze !! przed wczoraj i wczoraj obgadzwalas mnie na blogu a przed wcoraj bylas u kolesia z gory na bzykaniu nie wiem czego szukasz na tym forum bo robisz z dziewczyn idiotki i klamiesz im a moze ty chcesz zeby zemnie zrobic tutaj tyrana dostalabys wtedy mnostwo odezwow ze zapomniec masz , ze nie jest on wart tego itp.. i chcialas sobie wbic w glowe tak on jest zly aby tylko uspokoic swoje sumienie bo wiem ze zaciska cie jak tylko pomyslisz o mnie ciesze sie ze widac jakie kolwiek objawy bolu zalu i tesknoty jednak masz jakies uczucia ale nie na tyle aby ci ponownie zaufac bo doskonale wiem ze robisz to dalej i nie przestaniesz a napewno juz dla mnie ... przykre to wszstko jest ludzie i wstyd wygarniac to na forum ale niestetz prawde trzeba mowic jaka by ona nie byla .. przepraszam za cale zamieszanie jakie tu zrobilem ja nazywam sie Artur a moja byla partnerka wlascicielka tego postu Dominika jezeli masz prawo mydlic oczy ludzia i bawic sie nimi mimo wszystko to oni maja prawo wiedziec kto jest po drugiej stronie . Zycye wszystkim powodzenia w zyciu i Pozdrawiam
Arturze 77 nie wiem co z Tobą jest,ale że historie opisane przez dziewczyny wydają Ci się podobne do tych z Twojego życia nie oznacza ze Twoja była pisze tu pod kilkoma nicami. Bo po co?
wyszło by na to,że rozmawia sama ze sobą:) a poza tym jakbyś przeczytał mój post to byś wiedział ze z moim facetem rozstałam się w trakcie sesji a sesje nie odbywaja się w listopadzie i do dziś jestesmy razem;p
A czy komuś taki powrót wyszedł na dobre? Czy po powrocie było lepiej i czy uważacie, że dobrze wykorzystaliście drugą szansę?
I jeszcze jedno pytanie...Czy u kogoś całkowite odciecie sie od bylego faceta przynioslo pozytywne efekty? Czy on zaczal sie wtedy jakos starac i ponownie zaczal zabiegać?
witam. Chciałem sie dołączyć do tego tematu... Powiem tyle ze moja sytuacja wygląda podobnie... Zerwała ze mną dziewczyna ja Ciagle staram sie o to by wróciła, czy jest sens w tym co robie ? Chciałem sie Was poradzić drogie Kobitki
Po zerwaniu chciała abyśmy zostali przyjaciółmi tyle ze ja nadal ja kocham... od zerwania minęło 2 miesiące ale przez ten czas bardzo duzy kontakt utrzymywaliśmy codziennie kilka smsów, gg, dzwoniła do mnie przed snem itp. Mówiła ze teskni ale jako za przyjacielem itp. Dla mnie to co ona robi to trochę więcej niż przyjaciel. Postanowiłem zerwać z nia kontakt bo słyszałem ze dobrze jest jak kobieta zatęskni za facetem i sama sie przekona to co straciła i jak to wszystko wygląda... Przez te 2 miesiące raz chciała abyśmy zaczęli od nowa ale po tyg juz sie rozmyśliła i chce abyśmy zostali przyjaciółmi poradźcie coś... Pozdrawiam
Ciezko cos doradzic, bo z tego wynika, ze dziewczyna sama do konca nie wie czego chce. Daje Ci nadzieje, a potem zmienia zdanie. Jesli jestes w stanie to wytrzymac i dajesz sobie jakos rade z ta sytuacja, to utrzymuj z nia kolezenski kontakt i czekaj na rozwoj wydarzen, obserwuj jej zachowanie i moze w jakiejs dogodnej sytuacji, kiedy zauwazysz, ze ona mieknie ponownie zacznij temat powrotu. Z drugiej strony, jesli jest Ci bardzo ciezko, kiedy utrzymujecie kontakt na stopie kolezenskiej, to zostan przy swojej obecnej decyzji, czyli przy calkowitym zerwaniu kontaktu. Byc moze kiedy ona zateskni, sama zacznie ponownie sie odzywac.
85 2011-03-15 19:32:08 Ostatnio edytowany przez sylsunia (2011-03-15 19:35:29)
artur77.. jestem w lekkim szoku.. chyba mocno Ci się pomyliło.. bardzo mocno.. a tak w ogóle nie mam na imię Dominika
nie pisz takich rzeczy jeśli nie masz pewności kto jest autorem danego postu
gdybyś przeczytał moje poprzednie posty to wiedział byś, że nie jestem tą osobą, za którą mnie uważasz
życzę Ci więcej rozsądku i szczęścia
mimo Twojej wielkiej pomyłki i ataku na moją osobę ![]()
nie będę utrzymywał koleżeńskiego kontaktu bo to nic nie daje... ten kontak tak wyglładał ze spotkaliśmy sie co jakis czas buziaki przytulanie (seks). Po zerwaniu kontaktu juz za 2 dni zadzwoniła do mnie... na poczatku przeprosiła ze dzwoni spytała co u mnie i powiedziała ze tęskni... Naprawde nie wiem co wiecej robic i czy miec nadzieje. Dodam ze chyba spotyka sie z kims innym, powiedziała mi nawet ze jest nim zauroczona...
87 2011-03-16 17:08:12 Ostatnio edytowany przez mima1989 (2011-03-16 17:09:08)
major4863 moim zdaniem ona się bawi Twoją osobą i Twoimi uczuciami być może nieświadomie. Zerwij kontakt, nie odbieraj nie odpisuj ignoruj a najlepiej powiedz, że na przyjaźń jest za wcześnie. Powiedz, że w taki sposób dajesz jej czas na to aby zastanowiła się czego chce, niech się odezwie jak będzie wiedziała czy chce z Tobą być czy nie. Bo przez to co teraz się dzieje żadne z was nie ułoży sobie życia. A możesz mi wierzyć, że albo poczuje, że nie wie co ze sobą zrobić i wszystkie jej myśli będą skupione na tym co aktualnie robisz albo zrozumie, że potrafi bez Ciebie żyć... zaryzykuj. A ile lat byliście razem?
2 lata... tyle ze ona z jednej strony dała mi tak jakby do zrozumienia ze po 2 latach zrozumiała ze ja to nie ten z którym chce spędzić resztę życia, wydaje mi się ze sama nie wie czego chce... narazie zerwałem kontakt ale jaj juz pisałem ona po 2 dniach dzwoni i mówi że tęskni... Ale chyba tęskni jako za przyjacielem... sam juz nie wiem. Poradźcie coś
6 dzien nieodzywania sie do siebie... Dzisiaj zadzwoniła chciała pogadać... pogadaliśmy, powiedziała ze chciała by ze mna być ale na dzien dzisiejszy mnie nie kocha i nie jest tego do konca pewna i nie chce żeby po miesiącu powiedziała ze sie pomyliła i nie chce ze mna byc... Doszliśmy do wniosku ze narazie nie będziemy się do siebie odzywać... Powiedziałem jej też nich sobie wszystko przemyśli...
"powiedziała ze chciała by ze mna być ale na dzien dzisiejszy mnie nie kocha" nie wiem, jaka naprawde jest Twoja byla dziewczyna, ale po tym zdaniu mozna wywnioskowac, ze chyba troche niedojrzala... dobrze, ze jest z Toba fair i ze chce wszystko przemyslec, ale jesli uwaza, ze skoro "na dzien dzisiejszy Cie nie kocha" to Ty sobie tak mozesz czekac w nieskonczonosc, bo moze za jakis czas bedzie jej sie wydawalo, ze jednak Cie kocha, ale co jesli potem znowu stwierdzi, ze to jednak nie TO?
Dobrze zrobiliscie zrywajac kontakt. Zycze Ci z calego serca, zeby ona jednak podjela satysfakcjonujaca Cie decyzje, a przede wszystkim ostateczną, ale niestety musisz sie liczyc z tym, ze ta cala sytuacja moze sie ciagnac przez dlugi czas i nie ma gwarancji, ze dziewczyna po uplywie dluzszego czasu nadal nie bedzie jak "choragiewka na wietrze".
powiem wam, że powrót jest możliwy ja długo walczyłam i teraz odzyskuje swoją miłość wiem, że jeszcze dużo pracy przed nami. Teraz wiem, że słowa czasem są tylko słowami a uczucia są od nich silniejsze ![]()
Czy ktos jeszcze mial takie szczescie, ze mimo definitywnego rozstania, odbudowal swoj zwiazek??? I po jakim czasie???
Prosze o jakies wypowiedzi:( najlepiej pozytywne;)
mnie też to bardzo Ciekawi czy sa takie pary... Ja powiem tyle ze jestem w trakcie odbudowywania zwiazku... Dziewczyna chce wszystko powoli małymi kroczkami, z mojej perspektywy lepiej by było o wiele szybciej no ale coż... Mam nadzieje ze nam wyjdzie i znow bedzie cudownie
94 2011-03-26 20:05:44 Ostatnio edytowany przez smuteczek23 (2011-03-26 20:07:15)
zazdroszcze Ci major:( i życze oczywiscie powodzenia, duchowo trzymam kciuki;) badz cierpliwy. gdybym ja miala taka szanse, to niewazne, czy mialoby to byc malymi kroczkami...i tak bylabym szczesliwa. ale u mnie poki co na powrot sie nie zanosi:(
a jak tam u innych???
U mnie nic się niestety nie zmieniło. Ostatnio mi powiedział, że nie wmówi sobie miłości do mnie. Dochodzę do wniosku, że tu już nie ma co liczyć na powrót... kiedy ktoś używa tak ostrych i konkretnych słów. Zerwałam z nim kontakt. Boli, ale nie ma sensu dalej sobie mydlić oczu. Pocieszam się myślą, że któregoś dnia obudzę się i będę wolna od uczucia do niego. Bo to tak chyba działa, przychodzi taki moment, kiedy wszytsko przechodzi, jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki :-) Od dziś, każdego dnia będę sobie wmawiać, że to już ostateczny koniec. Po co się karmić głupią nadzieją, kiedy wszystkie znaki na niebie i ziemi pokazują, ze facet po prostu już nas wykreślił ze swojego życia (tzn z roli partnerki)?
cold.wave - u mnie był powrót i znowu rozstanie. Facet się miota , więc chyba nie kocha ani mnie, ani tej zdziry , a ja już nie mam sił na powroty i porażki .
Ale to dobrze, że już nie masz siły, bo to znaczy, że się od tego wkrótce uwolnisz. Widzisz, takie osoby, jak ja, u których facet jest zdecydowany, że nie chce już ze mną być, pewnie trochę Ci zazdroszczą, bo gdzieś tam w środku chciałyby, żeby facet sie miotał, bo to daje nadzieję na to, że wróci. A Ty pewnie wolałabyś, żeby się zdecydował, nawet jeśli by to miało oznaczać koniec. Tak źle i tak niedobrze :-( Trzeba żyć dalej i wierzyć, że co ma byc to będzie. A to co bedzie, będzie dla nas dobre. Wiem, ze trudno :-(
98 2011-03-27 17:35:32 Ostatnio edytowany przez _viola_ (2011-03-27 17:37:44)
A wiesz ile ja się musiałam nasłuchać, przy pierwszym rozstaniu : że mnie nie kocha, że już nigdy ze mną nie będzie, że chce rozwodu itp itd, a po roku znowu, że kocha, że chce ze mną być, że tęskni, później , że nie kocha i nie jesteśmy dla siebie ,i ta huśtawka emocjonalna mnie wykonczyła .
99 2011-03-27 18:44:02 Ostatnio edytowany przez cold.wave (2011-03-27 18:45:24)
Może coś w tym jest, że nie wchodzi się dwa razy do tej samej rzeki... Dla mnie to powiedzenie jest trochę bez sensu, bo przecież wszystko płynie... sama już nie wiem. Współczuję Ci, to chyba nawet gorsze niż taki definitywny koniec, jak w moim przypadku :-(
A huśtawka emocjonalna jest najgorsza, coś o tym wiem ![]()
powiem wam że ja osobiśćie gdzieś tam czuję ze to nie wypali... ale mam wielka nadzieje ze będzie dobrze. Bardzo bym chciał
no ale coż można zrobić samemu, najgorsza jest właśnie taka ślepa nadzieja że będzie lepiej, ja właśnie mimo wszystko tak robie bo wierze w ta miłość co była i uważam ja za najprawdziwsza! Powiem wam że wole przez ten czas cierpieć niż później żałować ze nie zrobiło się wszystkiego... No ale coż takie życie...
101 2011-03-28 16:34:47 Ostatnio edytowany przez smuteczek23 (2011-03-28 16:38:02)
Ja zrobilabym tak samo jak Ty Major. Mimo cierpienia zacisnelabym zeby i wierzylabym, ze sie uda. Pewnie znasz powiedzenie "kto nie ryzykuje, ten nie ma".
Ja na pewno zaryzykuje, jesli tylko nadarzy mi sie szansa na powrot, nawet jesli bedzie to wymagalo wiele cierpienia.
Teraz tez cierpie, a mimo to gdzies w glebi wierze, ze to cierpienie i czekanie ma sens i kiedys bedzie jakos wynagrodzone. Nie wiem z kim i nie wiem jak, ale przeciez chyba kiedys znow przyjdzie szczescie i lepsze dni...? W sercu i tak mam nadzieje, ze tym szczesciem bedzie moj byly chlopak, ktorego bardzo kocham.
żeby te osoby o które sie tak staramy i zachodzimy w głowę zrozumiały jam bardzo nam na nich zależy to może by zrozumiały...
Dobrze by było choćby przez chwile czuły to samo...
a ja kiedy się z Nim widzę to czuję, że wróci bo tak samo jak ja chce być blisko mnie i chce spedzać czas ze mną widze że to lubi i brakuje mu tego... gorzej gdy sie nie widzimy jakis czas lub kontakt na kilka dni sie urywa ale zawsze ktores z nas Go odnawia
gdy jestem z Nim to jestem szczęśliwa i kilka dni potrafię przeżyć nie wpadając w zły nastrój ale nie wiem jak długo tak dam radę...
mam jeszcze pytanie On niedługo ma urodziny czy powinnam mu dać jakiś prezent? w sumie uważam, że tak tylko nie mam pojecia co !?
malaiduzy moze go gdzies zaproś, np. do kina, na bilarda, czy na kregle, potem moze jakies jedzonko? zalezy co lubi? bedzie neutralnie, spedzicie milo czas, a zarazem poczuje, ze Ci na nim zalezy, skoro organizujesz taki urodzinowy wypad:)
dzięki smuteczek
w sumie myslałam, że może upiekę mu Jego ulubiony tort? i zaproszę Go do siebie albo przyjadę do Niego ehh... sama nie wiem ;/
no pewnie, to bardzo dobry pomysl z tym tortem. najpierw slodkie jedzonko, a potem moze jeszcze slodsze spedzanie czasu;) a tak powaznie, to mysle, ze to naprawde fajny pomysl. tym bardziej ze sama, wlasnorecznie i od serca przygotowalabys ten tort specjalnie dla niego. przez zoladek do serca;)
Oczywiście że nie wróci.Po co?Lepiej twardo stąpać po ziemi.To boli ale każdy ból kiedyś przechodzi.Tylko dlaczego boli tak bardzo?
No wlasnie dlaczego boli tak bardzo?:( i dlaczego ktos, kto przez dlugi czas zapewnial o wielkiej milosci nagle odchodzi?:(
Komu udalo sie wrocic do siebie?
Coś cicho w tym wątku. Z tego wynika, że rzadko się zdarza, by chcieli wrócić ![]()
Witam .
Moja kwestia jest taka że jeżeli chłopak kocha to wróci .
Chłopaki , dziewczyny często tak robią bo są przerażeni nie mogą siebie odnaleść , myślą od razu jakby był dłużej czy nadal by się kochali .
On po prostu zrozumiał w swojej główce że jednak chce być z Tobą bo Cie kocha ![]()
111 2011-04-13 17:25:58 Ostatnio edytowany przez smuteczek23 (2011-04-13 17:29:23)
Kochani prosze o jakies rady:( co zrobic by w ukochanym chlopaku odzyly wspomnienia i zeby wrocil? jak sie zachowywac, jak z nim rozmawiac? czy przypominac mu o swoich uczuciach czy jednak starac sie rozmawiac na luzne tematy i czekac? czy jest mozliwe, ze ktos kto odszedl zmieni kiedys zdanie i wroci? to znaczy wiem, ze to mozliwe, ale chcialabym prosic o jakies prawdziwe przyklady z waszego zycia ktore by to potwierdzaly. Bardzo prosze:(
pozdrawiam
smuteczek23... pisałem z tobą w tym temacie, powiem tyle, życzę powodzenia mi to nic niedało... w mojej byłej dziewczynie coś wygasło, okazało sie ze przez czas w ktorym mieliśmy sie schodzić (niby oboje tego chcieliśmy) ona ciagle mnie okłamywała, ja znałem prawde a ona patrzac prosto w oczy mowiła o zaufaniu i szczerości... NIc z tego nie wynikło, strasznei sie zmieniła, ale wiem ze kiedyś jak życie da jej w dupe to zrozumie...
smuteczek23 opowiedz co działo sie miedzy wami przez ostatni miesiac ?
właśnie smuteczek czy maie jakis kontakt?
wiesz, ja nie wiem co z tym powrotem ale jakos raz w tygodniu sie spotykamy wczoraj nawet został na noc u mnie... był trochę czasem wyobcowany jak widziałam właśnie niepewny i robiło mi sie czasem przykro... ale gdy widziałam Jego szczery usmiech na twarzy odrazu robiło mi się cieplej na serduszku... między nami jest nadal głebokie i namiętne uczucie
tylko sądze, że jednego mu brakuje... zaufania
tylko ja zaczynam sie teraz bac o siebie... tez mam uczucia ![]()
major
właśnie to jest najgorsze gdy się okazuje, że ukochana osoba nie jest tą w która kochalismy, i wtedy może właśnie łatwiej odejsc bo przeciez to nie jest ten ktos kogo kochamy, tylko bezszczelnie siedzi w skorze osoby, ktora kochalismy...
115 2011-04-17 21:06:18 Ostatnio edytowany przez smuteczek23 (2011-04-17 21:10:17)
czesc Kochani, przepraszam ale dopiero dzisiaj tu zajrzalam. U mnie nic ciekawego sie nie dzieje;( mamy ze soba kontakt przez internet. Spotkania jeszcze zadnego nie bylo. Dzieli nas prawie 70 km. Byla mowa o spotkaniu, ale pewnie niepredko do niego dojdzie. Co do uczuc, to moje sa bez zmian...nadal tak samo silne, bardzo go kocham i bardzo tesknie:( a on...on jest dla mnie mily, fajnie nam sie pisze ale z jego strony chyba nic poza tym w kwestii uczuc;( Widac mala roznice, ze jest lepiej niz bylo po rozstaniu i bardziej pokazuje ze sie martwi, no ale zarazem daje tez do zrozumienia, ze nic wiecej. Mam nadzieje, ze moze z czasem cos sie zmieni i zateskni za mna...?
major mam nadzieje, ze jakos sie trzymasz...zal mi Ciebie, bo wiem jak boli, kiedy ktos kogo kochamy nas zawiedzie:(
malaiduzy trzymam kciuki, zeby bylo coraz lepiej. Spotkania raz w tygodniu to juz dobry znak:)
Eh ludziska, to wszystko takie trudne. Czytalam kazdy z Waszych postow.
Zawsze najmilej czyta sie te z happy endem, czlowiek tak chcialby by to i jego spotkalo. Ja z moim bylam-jestem? ponad 3 lata, rok po zareczynach. Od mniej wiecej sierpnia-wrzesnia u.r. psulo sie bardzo miedzy nami, ciagle sie klocilismy, pracowalismy razem i mieszkalismy, za duzo 24h/7 razem o wiele za duzo. We wrzesniu powiedzial mi, ze chce przerwe. W listopadzide wyjechalam z Polski (widzielismy sie od tego czasu 2x po kilka dni). Niedawno mi obiecal, ze mnie odwiedzi w maju. Ciekawa jestem?? Probowalam sie do niego nie odzywac - dac mu czas na zatesknienie, udalo mi sie wytrzymac 6 dni wiecej nie umiem. Dzis postanowilam dac mu miesiac. Nie wiem czy tyle wytrzymam. Ciagle na niego czekam mimo, ze nasza przerwa trwa ponad pol roku. Wierze w nas. Mamy symboliczny kontakt. Ostatnio probowalam na nim wymusic by oznajmil mi co dalej. Dostalam sms-esej. Potem rozmawialsmy przez tel. Kazal mi narazie traktowac sie na stopie przyjacielksiej - za jakis czas do siebie wrocimy i zaczniemy wszystko tak jak powinno wygladac. Nie wiem czy mu wierzyc. On potrzebuje - jak stwierdzil - czynnika, ktory doprowadzi go na sam dol, by mogl sie odbic. Narazie nie potrafi zmienic swojego nastawienia do mnie - do nas. Chce bardzo ze mna byc. Uznal, ze ten czas polroczny powinien byl wygladac inaczej - powinno byc spokojnie, a ja ciagle prowokowalam go swoimi pytaniami zamiast byc cierpliwa i zyc swoim zyciem (rozwijac sie, a nie spytykac z innymi).
Kocham go, bardzo tesknie. Blagalam, grozilam, odchodzilam, milczalam, nie pytalam - nic nie dalo, tylko cierpimy oboje.
Wierze w nas, wierze w niego, wiem,ze kocha, ma problem ze soba. Boi sie, bo wie, ze ja pragnelam zalozyc juz rodzine a jemu nie wychodzi, by miec taka prace, ktora pozwoli mu utrzymac rodzine ![]()
Jedyne co mi pozostalo to czekac, zyc i milczec i pokazac mu, ze nie robie nic z mysla o nim, tylko o sobie.
Oby nam wszystkim wyszlo
moze warto poniesc ofiare?
czas pokaze, a on w takich chwilach jest naszym wrogiem ![]()
Chces opowiesc z zycia?
Moja kuzynka sie rozwiodla i poznala mezczyzne ktory strasznie nei chcial miec dzieci (ona ma 2 synow). Powiedzial, ze jest miloscia jego zycia, ale nie moze zaakeptowac dzieci. To bylo w 2007 roku, dzis sa nadal razem
a meczyl sie chlopak niesamowicie kilka miesiecy
smuteczek wydaje mi się, że juz tęskni skoro utrzymujecie kontakt, bo jak się nie tęskni to sie z kims nie rozmawia przynajmniej ja tak mam, jednak radzę iść dalej samej a co ma być to i tak będzie i wiem sama się powinnam tego trzymać i mam właśnie taki plan wdrążyć w zycie On musi znów poczuć, że jestem kobieta jego życia
aniz
faceci to tchórzea niby to baby nie mają jaj heh
ja nie rozumiem facetów
ale powinnas Go posłuchać i zająć się sobą każda z nas powinna to zrobić tylko jak?
wlasnie,najgorsze zaczac wdrazac plan
Plany rodza sie w glowie co 5 min a trudno zaczac je realizowac ![]()
Jeszcze miesiac temu dzwoniac do niego slyszalam chamskie "no co" i juz zaczelam swoje teksty "dlaczego odzywasz sie do mnie jak do psa"
teraz mi sie smiac z tego chce. Ostatnio rozmawialismy spokojnie, smialismy sie przez tel. To bylo w poniedzialek ubiegly, we wtorek jeszcze rozmawialismy na gg, w piatek pisal cos do mnie (akurat byla nasza rocznica zareczyn) i napisal mi, zebym wypila za to jakim okazal sie slabeuszem, a wczoraj napisalam pod glupim pretekstem, ze wspolny znajomy o cos go prosil, nie odpisal - ciagle patrzylam na skajpa, a dzis nie napisalam nic, on rowniez i jestem z siebie dumna, bo 1 maly krok a mnie sie wydaje , ze zaczynam byc gora
obym wytrzymala przez najblizszy czas i by on odezwal sie pierwszy ehh... Postanowilam sobie, ze odezwe sie do niego jak przejde na 3 faze diety dukana, czyli ok jeszcze 1kg mniej ![]()
coś cichutko zrobiło się w tym temacie:( może ktoś się odezwie, poradzi?
smuteczek23 a może ty coś powiesz co o tym wszystkim sądzisz...
co inni moga wyciągnąć z twoich doświadczeń... czego sie do tej pory nauczyłaś... bo powiem Ci ze u mnie nadzieja juz praktycznie wygasła próbowałem już wszystkego... i teraz pytanie do Ciebie czy mam szanse jeszcze być z byłą dziewczyną która nadal bardzo kocham bez wzajemności... Teraz ona jest zauroczona w innym a mnie ma głęboko i uważa za nic... ?
smuteczek napisz mi mejla... popiszemy razem
jakoś sie powspieramy... :]
czesc dziewczynki,
Dostalam na @ powiadomienie o nowych wpisacj. Wczesniej sprawdzalam i kazdy milczal:)
Jak po swietach?
U mnie odmiana, moj zaczal sie do mnie odzywac sam, dzwoni i rozmawiamy, ale zwyczajnie, smiejemy sie i marudzimy, ale nic o nas.
123 2011-04-26 16:22:44 Ostatnio edytowany przez Żyjszybko (2011-04-26 16:23:04)
Tak, tak wróci, a ja w tym czasie odbędę pieszą wycieczkę na księżyc ![]()
major4863 - szansa jest zawsze tylko... czasem życie okazuje się za krótkie. Można się nie doczekać.
szczerze to sama juz nie wierzyłam w to co napiszę i chyba nadal nie wierze... bo wrócił chyba? jak widac dalej w to uwierzyc nie mogę
125 2011-04-27 09:06:32 Ostatnio edytowany przez Żyjszybko (2011-04-27 09:09:04)
szczerze to sama juz nie wierzyłam w to co napiszę i chyba nadal nie wierze... bo wrócił chyba? jak widac dalej w to uwierzyc nie mogę
Na jednego zwycięzcę zawsze przypada co najmniej jeden przegrany. Jeśli tego chciałaś to uwierz i ciesz się tym. Jak bardzo tylko możesz.
malaiduzy nawet nie wiesz jak Ci zazdroszcze! Oczywiscie zycze powodzenia i napisz cos czasem, daj jakies rady, wskazowki;)
Witam serdecznie.
Nie przejmuj się Smuteczku.Jak ma wrócić to wróci.
Powodzenia.
dziękuję mariuszs za słowa otuchy:) bardzo bym chciała, żeby wrócił;(
129 2011-05-02 15:15:05 Ostatnio edytowany przez Miodzio (2011-05-02 15:16:31)
mój chłopak wrócił... pamiętam jaka dziś to rozstanie... z dnia na dzień powiedział, że to nie ma sensu, a do końca było okej... że odległość go zgubiła ( mieszkamy od siebie ok 100 km a teraz 2000 ;( )... minął tydz i wrócił, przemyślał sobie wszystko na spokojnie... jest takie ładne powiedzenie : " jeśli coś kochasz puść to wolno - jeżeli wróci jest Twoje, a jeżeli nie - Twoje nigdy nie było". Dziewczyny szybciej się zakochują, pokazują swoje uczucia niż faceci... ale jeżeli chłopak kocha na prawde to wróci i będzie chciał być! To nie było jedyne nasze rozstanie... mój chłopak nie raz, pogubił się w życiu, ale miało wiele rzeczy na to wpływ i również koledzy, chęć zaimponowania im... pamiętam taka sytuacje, początki naszej znajomości 3 tyg, wkurzyłam się na niego, że do mnie nie przyjechał (tydz wcześniej byłam u niego na grillu i jego kumple tzn jeden taki mnie nie zaakceptował) i pojechałam ze znajomymi nad morze, trafiłyśmy na wieczór kawalerski i "przyszły pan młody" powiedział mi tak : " jeżeli jest chemia między wami, to będziecie razem i koledzy nie będą mieć na to żadnego wpływu", i tak mimo burzliwych chwil w naszym życiu jesteśmy prawie już rok razem ![]()
dziękuję mariuszs za słowa otuchy:) bardzo bym chciała, żeby wrócił;(
smuteczek 23 a mozesz powiedziec co sie zmieniło odkąd zerwał i jak to teraz dokładnie wygląda czy twój Ex ma kogos ?