Bylismy z soba rok czasu, szczesliwy rok pelen milosci.Michel rozstal sie z zona jakies dwa lata temu,sprzedali dom kazde poszlo na wynajete mieszkanie.Mial z nia czasami kontakt ale po 11tu latach malzenstwa to normalne nie mieli jeszcze rozwodu.Nigdy bym sie nie spodziewala ze beda chcieli jeszcze raz sprobowac,miedzy nami bylo wszystko jak najlepiej az ktoregos dnia mowi mi ze on juz tak nie moze bo kocha swoja zone ale mnie tez niby kochal.Jego zona tez miala przyjaciela.Wczoraj byl u mnie na kawie rozmawialismy dlugo mowil ze nie jestem mu obojetna ale uczucia do zony sa silniejsze ale co z tego bedzie to sam nie wie.A ja bym chciala zeby to byl tylko sen zeby te szczesliwe dni wrocily.Nie moge spac, spie po 4godz ale nie jestem zmeczona za trzy tygodnie mam egzaminy ale nie moge sie uczyc bo ciagle o nim mysle.tak bardzo bym chciala zeby wrocil,jak taki zwiazek moze jeszcze funkcjonowac.....
Podobne tematy
Tak robia faceci,sprobuja pobawia sie i wracaja do zon niby jeszce raz sprobowac..ze niby jestes tez wazna ale....współczuje,czuje to samo.boł i cierpienie.
Norma. Facet znajduje sobie zabawkę na rok, by przetrzymać rozstanie z inną, ma darmowy seks, wszystko cacy, a potem, kiedy zaistnieje możliwość czmycha do byłej hmm, nie dziwi fakt. Miałaś świadomość, że nie ma rozwodu, więc powinnaś się liczyć, że w kazdej chwili może odejść do żony. Facet powie wszystko, że była zła, niedobra, franca jedna, a potem wraca do niej, bo to kobieta jego życia, ty byłaś zabawką. Cóż, zostałaś wykorzystana, współczuję, wyciągnij wnioski i na przyszłość nie wdawaj się w romanse z żonatymi, szanuj się.
Ja jestem w odwrotnej sytuacji, to maz odszedl ode mnie i corki do kochanki... Ja nigdy w zyciu nie rozbijalam czyis zwiazow,dla mnie to swietosc i uwazam, ze nie da sie zbudowac szczescia na cudzej krzywdzie, predzej cyz pozniej to wraca...
5 2012-06-04 11:12:41 Ostatnio edytowany przez Doonna (2012-06-04 11:20:31)
Zlamana czy przyjmiesz meza jesli wroci powiedzmy za rok?
Edit37 nie ma co rozpaczac, bo moze nie wroci do zony, albo wroci tylko na chwilke... jak wiatr powieje.
Jest co rozpaczac, a mianowicie fakt ze nie jestes juz dla niego nic lepszego niz zona ktora juz dawno mu sie znudzila, pomysl nad tym.
A po co go przyjmować i to po roku? Jak znalazł sobie pocieszenie, to niech z tamtą zostanie i krzyż mu na drogę, wcześniej czy później kochanica go zdradzi i będzie miał to na co zasłużył. Zresztą uważam, że porządne kobiety nie mają szans na dobrego faceta, oni wolą takie, które... i takie się szanuje. U mnie powrotu by już nie miał. Zlamana, wiem, ile kosztuje zdrada, wiem, ile kosztuje strata, ale niech każdy weźmie odpowiedzialność za swoje czyny nie kosztem Ciebie i Twojego dziecka.
Nie wiem co bym zrobila za rok...chcialabym juz wtedy byc szczesliwa z innym,ale boje sie,ze juz nigdy nikogo nie pokocham ani nikt tak mnie nie pokocha jak moj byly,choc jeszcze przed rozwodem-maz... Smutne jest to,ze te osoby,ktore odchoda i zostawiaja rodziny od razu znajduja sobie odwzajemniona szanse na milosc i szczescie,a porzucone osoby latami cierpia i na koncu zostaja same i zgorzkniale...ja juz nie widze dla siebie przyszlosci bez niego...
Nie wiem co bym zrobila za rok...chcialabym juz wtedy byc szczesliwa z innym,ale boje sie,ze juz nigdy nikogo nie pokocham ani nikt tak mnie nie pokocha jak moj byly,choc jeszcze przed rozwodem-maz... Smutne jest to,ze te osoby,ktore odchoda i zostawiaja rodziny od razu znajduja sobie odwzajemniona szanse na milosc i szczescie,a porzucone osoby latami cierpia i na koncu zostaja same i zgorzkniale...ja juz nie widze dla siebie przyszlosci bez niego...
9 2012-06-04 12:26:25 Ostatnio edytowany przez Leila01 (2012-06-04 12:27:14)
Nie wiem co bym zrobila za rok...chcialabym juz wtedy byc szczesliwa z innym,ale boje sie,ze juz nigdy nikogo nie pokocham ani nikt tak mnie nie pokocha jak moj byly,choc jeszcze przed rozwodem-maz... Smutne jest to,ze te osoby,ktore odchoda i zostawiaja rodziny od razu znajduja sobie odwzajemniona szanse na milosc i szczescie,a porzucone osoby latami cierpia i na koncu zostaja same i zgorzkniale...ja juz nie widze dla siebie przyszlosci bez niego...
Tak Ci jest potrzebny do oddychania??? Nie widzisz przyszłości bez Niego?
A z nim?
Z człowiekiem, który zdradzil, porzucił, dla którego nieważna była rodzina?
Nie poniżaj się. Co on jest warty? NIC! Twoje wyobrażenia o jego osobie to tylko wyobrażenia, które są w Twojej głowie i je kochasz.
Nie możesz skazywać sie na cierpienie i udrękę bo Twój mąż zdrajca poszedł sobie do innej.
Nie możesz też mówić, że bez Niego życie Ci się kończy bo wygląda na to, że Ty jako jednostka nie istniejesz, ze jestes KIMŚ wtedy kiedy on jest obok Ciebie. I TO JEST STRASZNE! Zastanów się właśnie kim byłas przy tym człowieku... Atrapą człowieka?
Witam. ![]()
Bylismy z soba rok czasu, szczesliwy rok pelen milosci.Michel rozstal sie z zona jakies dwa lata temu,sprzedali dom kazde poszlo na wynajete mieszkanie.Mial z nia czasami kontakt ale po 11tu latach malzenstwa to normalne nie mieli jeszcze rozwodu.Nigdy bym sie nie spodziewala ze beda chcieli jeszcze raz sprobowac,miedzy nami bylo wszystko jak najlepiej az ktoregos dnia mowi mi ze on juz tak nie moze bo kocha swoja zone ale mnie tez niby kochal.Jego zona tez miala przyjaciela.Wczoraj byl u mnie na kawie rozmawialismy dlugo mowil ze nie jestem mu obojetna ale uczucia do zony sa silniejsze
Gdy przeczytałam Twoją historię, to przypomniał mi się film, melodramat pt "Książę przypływów" zrealizowany na podstawie książki o tym samym tytule, z Barbrą Streisand w roli głównej. Kochanek odszedł od niej i wrócił do żony, chociaż na pożegnanie zapewniał, że też ją kocha, ale tłumaczył, że żonę dłużej.
Jak widać scenariusze do książek/filmów pisze samo życie.
Tak szczeze może będę wredna . Ale nie za bardzo jest mi ciebie żal. Wiedziała że ma żona być może dzieci. A i tak rozwalilas rodzine. On zabawil sie uczuciami zony teraz twoimi. Wyrzadzona komus krzywda wraca. Wrocila. Poza rym bylo to do przewidzenia ze zdradzajacy facet zawsze bedzie zdradzal
12 2012-06-04 14:31:24 Ostatnio edytowany przez Zlamana (2012-06-04 14:33:29)
Napisas Leila prawde, choc bolesna. KOcham wyobrazenia o nim, o jego dawnym Ja,nie tego,ktorym stal sie teraz. ALe to wciaz nie dociera do mnie, wciaz zyje tym jakby to byl zly sen... to jest za swieze,miesiac od tego minal... jeszcze pocierpie dlugo...
Co do osttaniego posta odnosnie,zdradzajacy facet zawsze bedzie zdradzal to swieta prawda,raz zdradzi i jets juz innym czlowiekiem. Na swoim przykladzie,ze moj wlasny maz zdradzil kochanke...ze mna... to moze smeisznie brzmi,ale gdy juz postanowil ze mna sie rozwiesc majac juz kogos,ten powod zerwania, to gdy przyjechal do mnie,kochalismy sie ostatni raz...on jest ze mna juz tylko na papierku,do czasu,a z nia uklada sobie zycie,tylko ciekawe jak to zycie bedzie teraz jego wygladac znia,bo juz ja wlasnie zdradzil.... co myslicie?
Ona tez rozwalila rodzine,wiedziala,ze jest dziecko i ja i wykorzystala slabosc mojego meza, gadala piekne slowka i sie zakochal. Nie uniewinniam jego,bron Boze, a nawet dziwie sie,ze on ja tak chroni,ze ona jets taka dobra i niczemu niewinna,a zawsze gardzil takimi osobami...tylko jak ma teraz takimi gardzic,skoro sam sie wlasnie taka osoba stal...
Nie dziwi mnie to... Nie miał z nią rozwodu - raptem dom sprzedany, więc owej pewności, że jest tylko Twój nie powinnaś mieć nigdy. Tak jak wyżej dziewczyny mówią - byłaś zabawką dla niego na pewien i tyle. Ponadto nadal będziesz, bo mówiąc, że jestem dla niego ważna planuje sobie u Ciebie utrzymać "otwartą furtkę" aby w razie czego raz na jakiś czas wrócić, gdyby mu żonka ponownie się znudziła... I taki radosny trójkącik,w którym on ma 2 kobiety - jakie to piękne ![]()
Tak szczeze może będę wredna . Ale nie za bardzo jest mi ciebie żal. Wiedziała że ma żona być może dzieci. A i tak rozwalilas rodzine.(...)
Wiedziała również, że:
Jego zona tez miala przyjaciela.
edit37 nie rozwaliła rodziny, gdyż poznała go w czasie, kiedy każde z małżonków mieszkało oddzielnie po sprzedaży domu - byli już po podziale majątku dorobkowego. Zatem prowadzili osobno gospodarstwo domowe i nie dzielili wspólnego łoża. O dzieciach brak wzmianki, może autorka dopowie.
Również oboje małżonkowie związali się z nowymi partnerami, więc faktycznie małżeństwem byli tylko na papierze.
Ale przyszłość bywa zaskakująca.
Nawet gdyby byli po rozwodzie, to też nie ma żadnej gwarancji, że nie wróciłby do byłej żony, skoro pomimo dwuletniej z nią rozłąki stwierdził, że nadal jest dla niego kimś ważnym.
monia_3103 to, co Ciebie tak bawi, dla edit37 jest przykrym przeżyciem.
A znasz to przysłowie: nie śmiej się dziadku, z czyjegoś wypadku......
Asia21011989 , wyraz szczeze pisze się przez "rz". Możesz do godź. 24 edytować swój post i poprawić ten błąd.
monia_3103 to, co Ciebie tak bawi, dla edit37 jest przykrym przeżyciem.
A znasz to przysłowie: nie śmiej się dziadku, z czyjegoś wypadku......
Żyworódko opacznie zrozumiałaś uśmiech widniejący na końcu mojego postu. Był to raczej uśmiech ironii odnoszący się do "radosnego trójkącika", ale odbieraj sobie to jak chcesz - każdy ma do tego prawo. Ja doskonale rozumiem przezycie Edit i na pewno się z tego nie śmieje, ale cóż... Życie zaskakuje i każda z nas zna opowieść o tym, jak mąż wraca do żony. Edit zapewne jest jedną z nich i powinna od samego początku mieć na uwadze taką myśl, że nóż widelec może do takiej sytuacji dojść. Pewności nigdy nie ma, a skoro chciała się wiązać z facetem, mogła chociaż znaleźć takiego, którego sytuacja małżeńska jest wyjaśniona. No proszę Cię - chciałabyś być kobietą faceta, który jeszcze ma żonę? Słowa "małżeństwo na papierze" to żadne wyjaśnienie. Ponadto zastanawiam się czy właśnie to autorce nie przeszkadzało? Spotykanie się z facetem, który do końca nie może być jej, bo nie mają rozwodu... Rok to stanowczo długi czas aby móc powiedzieć facetowi, że chciałaby aby zmienił on swój stan cywilny... Z drugiej strony - może to on się nie spieszył z tym?
16 2012-06-04 15:55:45 Ostatnio edytowany przez Leila01 (2012-06-04 15:56:02)
"...zdradzajacy facet zawsze bedzie zdradzal to swieta prawda,raz zdradzi i jets juz innym człowiekiem...
Tutaj się nie zgodzę. Wszystko zależy od człowieka, od tego czy szczerze żałuje /każdy może zbłądzić/, czy chce naprawić wyrządzoną krzywdę i przede wszystkim jakie relacje są między partnerami.
Mam bliskich znajomych, którzy wzajemnie się zdradzili ale postanowili nad związkiem popracować.
Chodzili na terapie i po kilku latach małżeństwa w końcu nauczyli się ze sobą ROZMAWIAĆ. Tak naprawdę rozmawiać bo na tym polega związek. Wszelkie szumy komunikacyjne nikomu nie służą.
Ta obopólna zdrada miała miejsce już kilka lat temu a Oni nadal ćwierkają jak zakochane wróbelki:)
Cała ta sytuacja nauczyła ich w końcu szacunku do drugiej osoby, i w końcu tez patrzą w tym samym kierunku i razem dążą "do celu".
Pozdrawiam
żyworódka napisał/a:monia_3103 to, co Ciebie tak bawi, dla edit37 jest przykrym przeżyciem.
A znasz to przysłowie: nie śmiej się dziadku, z czyjegoś wypadku......Żyworódko opacznie zrozumiałaś uśmiech widniejący na końcu mojego postu. Był to raczej uśmiech ironii odnoszący się do "radosnego trójkącika", ale odbieraj sobie to jak chcesz - każdy ma do tego prawo. Ja doskonale rozumiem przezycie Edit i na pewno się z tego nie śmieje, ale cóż... Życie zaskakuje i każda z nas zna opowieść o tym, jak mąż wraca do żony.
monia_3103, czasami się zdarza, że niewłaściwie zastosowane emotki wprowadzają w błąd, co do intencji rozmówcy. ![]()
W tej historii były przesłanki ku temu, żeby mogła mu zaufać.
Fakt, że z tym rozwodem zwlekał...
Ale jak pisałam wyżej, skoro facet nadal kocha swoją żonę, to i rozwód nie byłby dla niego przeszkodą, aby do niej wrócić.
ja Cię szczerze to rozumiem z uczuciami tak jest...ale właśnie facet taki jest nam się wydaję ,że nas kocha bo przecież okazuję to w jakiś sposób i zabiega ale On ma tyle wspomnień razem i za każdym razem będzie w jego świadomości ta zona, albo na odwrót...Ja na Twoim miejscu dałabym mu odejść jak sam na prawde Cie kocha to sam wróci
W końcu ja "kiedyś"kochał skoro się ożenił.
Było w związku źle wiec się rozstali. Spora przerwa "odświeżyła"tę miłość do żony. Wady poszły w dal i zostało czyste uczucie i chęć naprawy.
Niestety... Nie zawsze jest tak jakbyśmy tego chcieli ale nikt nam nie powiedział, że życie bywa proste.
Tylko pytanie, kiedy ponownie wady żony "wypłyną" i mąż odejdzie /może tak być ale nie musi/, czy Ty nadal będziesz czekała i wzdychała? Czy postanowisz wziąć życie w swoje ręce i szukać "nowego" /może lepszego, bez strachu/ szczęścia ?
W sumie to nie ma sensu przypuszczać, i myśleć na wyrost:)
Powodzenia życzę i wytrwałości:)
Czytam te posty i tylko jedno muszę napisać:mężczyźni są bardzo wygodni.W większości przypadków wracają do żon,bo w małżeństwie mieli wszystko już uklepane,nie musieli się starać było im dobrze.Znali już wszystko.U tej drugiej muszą się od nowa starać i jedyne dlaczego ta druga wygrywa z zona to pieniądze.Jeśli facet ma zapewnione w tej dziedzinie bezpieczeństwo to zostanie z ta drugą,jeśli koszta rozstania małżeńskiego będą większe niż love na boku.Ta druga przegra z kretesem i love nie wystarczy.
Tak szczeze może będę wredna . Ale nie za bardzo jest mi ciebie żal. Wiedziała że ma żona być może dzieci. A i tak rozwalilas rodzine. On zabawil sie uczuciami zony teraz twoimi. Wyrzadzona komus krzywda wraca. Wrocila. Poza rym bylo to do przewidzenia ze zdradzajacy facet zawsze bedzie zdradzal
No wlasnie, fajnie jest znalezc faceta aczkolwiek logika sama mowi ze jestesmy jego zabawka...
Ja raz bylam oszukiwana, i mam nauczke do konca zycia jacy faceci potrafia byc...