Długo sie wahałem zanim zdecydowałem sie tu napisać ale może któraś z Pań mnie oświeci. Mam pewien problem z koleżanką. Poznaliśmy sie na imprezie u znajomych kilka miesięcy temu. Od razu wpadła mi w oko i mam wrażenie że ja jej też (już od dość dawna żadna dziewczyna nie uśmiechała się do mnie w ten sposób). No ale tak sie jakoś złozyło że nie wziąłem wtedy od niej nr telefonu i sprawa przycichła nieco na kilka miesięcy. Jakiś czas temu spoktalismy sie znowu na imprezie u wspólnych znajomych, no i trafiło mnie jak grom z jasnego nieba. Od tamtej pory nie potrafie przestać o niej myśleć. Ona z kolei od samego początku na tej imprezie zaczęła zwracać na siebie moją uwagę: co chwila uśmiechała się do mnie, zagadywała, mowiła że chciałby żebym pojechał z nią i jej znajomymi na weekend poza miasto, zwracała się do mnie zdrobniale - co naprawde jest rzadkością. Oczywiście odwazajemniłem to wszystko. Dobrze sie bawilismy, duzo czasu spedzilismy ze sobą, dała mi swoj nr telefonu. Od tamtego czasu widujemy się dość regularnie w gronie znajomych, piszemy do siebie na skype (co ciekawe to ona chciała żebym jej dał swój nr). Wszystko wydawałoby sie być ok ale niestety nie jest tak do końca... Problem leży w jej zachowaniu w stosunku do mnie, którego za chińskiego boga nie jestem w stanie zrozumieć. Jestem facetem więc w tych sprawach mysle raczej zero-jedynkowo.
Otóż ta dziewczyna wysyła mi smsy, dość regularnie pisze do mnie wiadomosci przez skype, czasem po to tylko zeby wysłać mi uśmieszek czy buźke albo zapytać jak mi minął dzień albo co dziś porabiałem itp. W 80% przypadków inicjatywa lezy po jej stronie. Oczywiście ciesze się z tego, zawsze bardzo lubie z nią rozmawiać. Sam też do niej zagaduje choć nie tak często bo nie chce sie jej narzucać ani ja zamęczyć. Miałem kolege który kiedyś w ten sposób zawalił sprawe z dziewczyna która mu sie podobała - po prostu zagłaskał ją. Wydaje mi sie że kobiety raczej nie lubią facetów w stylu "ciepłe kluchy" ślących po kilkanascie smsów dziennie.
Ona wie, że mi sie podoba. I tego jestem pewien. Co prawda nie wprost ale za pomocą kilku aluzji i niedomówień dałem jej to do zrozumienia.
Na początku nie miała nic przeciwko temu ze przebywalismy blisko siebie, sama nawet siadała obok mnie na imprezie, dotykała mojej ręki, dużo rozmawialiśmy. Z drugiej strony stało się coś dziwnego w jej zachowaniu ostatnio. Kiedy chciałem sie z nią spotkać w cztery oczy to powiedziała mi że nie da rady. Drugi raz próbowałem, choć tym razem nie wprost, i znowu ta sama odpowiedź. Niedawno kiedy bylismy wiekszą grupką w klubie to miałem wrażenie jakby mnie unikała, rozmawiała ze wszystkimi poza mną, o usmiechu to w ogóle mogłem zapomnieć. Odniosłem wrażenie że ją czymś drażnie. Choć nie przypominam sobie zebym powiedział czy zrobił coś nie tak. Posiedziałem więc troche, po czym grzecznie się pożegnałem ze wszystkimi i wyszedłem. Nazajutrz i przez kilka następnych dni pod rząd znowu ciągle do mnie zgadywała na skype, wysyłała smsy i to właściwie bez jakiejś konkretnej przyczyny - ot tak ciekawiło ją co u mnie i przypominała mi że widzimy się w najbliższy weekend.
Następnym razem z kolei, kiedy pojechaliśmy z przyjaciółmi na impreze to odniosłem wrażenie że ciągle była obok mnie, niby przypadkiem, niby nie ale ja widziałem że jakoś ją przyciągam. Natomiast pozniej tego wieczoru zrobiła się jakaś obojętna - cały czas byłem przy niej wiec nie miała powodu żeby sie obrazić że ją olałem czy coś. Ostatnio znowu widzielismy się w gronie znajomych i sytuacja była podobna (była jakaś oziębła wobec mnie) po czym już następnego dnia wysyłała mi usmieszki, buźki i inne takie przez komunikator. Najgorsze jest jednak to że jak sie widzimy w wiekszym gronie to gada w mojej obecności o naszym wspólnym koledze, że niby szkoda że go tu nie ma a jak juz przychodzi to przymila się do niego (wiem jednak że on nie jest nią zainteresowany). A to już jest naprawde frustrujące. Staram sie w tedy zachować twarz ale to naprawde trudne.
Przyznam, że zgłupiałem od tego wszystkiego, jestem kompletnie zbity z tropu. Nie chce jej wprost pytać o co chodzi bo boje sie że całkiem zawale sprawe. Naszej wspólnej koleżanki tez nie chce pytać o co chodzi bo wiem że zaraz jej wszystko wypapla. Jeszcze pół biedy gdyby chciała mi w ten sposób przekazać że powinienem się bardziej o nią starać ale ja to przeciez robie!
Doszedłem do wniosku że wytłumaczenia są dwa:
1) Podobam jej się, na co wskazywałyby te wszystkie smsy, emotikonki, buziaki na skype, usmiechy, pytania o to co umnie, jak było w pracy itd. Tylko dlaczego na litośc boską stawałaby sie wtedy taka oziębła kiedy juz się widzimy face to face? Chyba powinna sie wtedy cieszyć że możemy sie zobaczyć?
albo
2) Nie podobam sie jej, albo już jej sie nie podobam i zainteresowała się tym moim kolegą, stąd to gadanie o nim. Tylko jak wyjasnić wtedy te wszystkie objawy zaintersowania i to że ciągle do mnie pisze? Może sie tylko bawi moim kosztem? Czy jestem dla niej tylko kolegą z którym lubi sobie pogadać w necie? Choć z drugiej strony do zwykłego kolegi nie wysyła się takich sygnałow.
Wiem, że kobieta to bardzo skomplikowana istota ale ja jestem tylko chłopem, lubie kiedy sytuacja jest jasna i nie znosze niepewności i niedomówień. Nie wiem, może zbyt racjonalnie do tego podchodze? Dodam tylko że ona ma 25 lat, nie jest wiec nastolatką która nie wie czego chce. Kto mi lepiej to wytłumaczy jak inne kobiety?