netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

Mój wymarzony rozwód

4 228 odpowiedzi408 983 wyświetleniazałożony przez marynarka, 21.12.2010

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Mój wymarzony rozwód

Strony Poprzednia 1 2 3 4 … 66 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 66 do 130 z 4 229 ]

66 Ostatnio edytowany przez gazia (2011-02-10 13:41:37)

Odp: Mój wymarzony rozwód
kasandra1234 napisał/a:

Mam to samo GAZIA...no chorobsko!i zatoki i kaszel i brak chlopa...

U mnie w zatokach i gardle siedzi. Syn od jakiegos czasu ma nawracające infekcje, teraz mu zapisali antybiotyk trochęw mocniejszej dawca. . Jak sobie nie dam rady tez poprosze o antybiotyk, bo to mi w zatokach siedzi.
Ja głupia sie zamartwiam, czy on czasami znowu zawału nie dostał, a on spokojnie pisze do tej baby teksty filozoficzne...zamiast wierszyków..... cos nowego!!!

.Z niego filozof, jak ze mnie królewna snieżka.....


Dobrego Dnia

67

Odp: Mój wymarzony rozwód

Ojejku GAZIA ale Ty masz fajne poczucie humoru!
Udanego dzionka i zdroweczka dla wszystkich!

68

Odp: Mój wymarzony rozwód

Hej dziewczyny! Mam takie pytanie do was...czy po rozwodzie , moge zlozyc jakies pismo o ograniczenie władz rodzicielskich??? w takim przypadku gdy: ojciec jego nie interesuje sie nim ( czy ma co jesc i czy jest zdrowy) i nie łozy na synka pieniedzy gdzie jest to jego obowiązek! czy musze miec naprawde o wile wieksze powody iii dowody? czy toi by wystarczyło w Sądzie? ..... Jak napisac takie pismo? i czy to też kosztuje tak samo jak pozew? dziekuje bardzo z góry... za pomoc.

69

Odp: Mój wymarzony rozwód

Aha wcześniej mialam napisac o moim "dniu sądu" ,,, no w każdym badz razie przedwczoraj czyli 9 lutego złozyłam pozew,, potem mialam troche doła bo to takie przerazające,, ale wiem że musiałam to zrobić! i chciałam , bo zycie z kims tak  tylko ze wzgledu na dziecko nie ma sensu, nie byłamszcześliwa już... oszukal mnie wiele razy i nie darze go żadnym zaufaniem ,, więc to była dobra decyzja!

70

Odp: Mój wymarzony rozwód

Wydaje mi się, że prawo do opieki i te inne sprawy dotyczące małoletnich ustala sąd przy rozwodzie. Ja mam dzieciaki pełnoletnie (jedno, ostatnie lada chwila będzie) nie mam więc takiego problemu. Teraz one same będą decydowały czy chcą widzieć tatusia, czy nie. Na razie nie chcą, nawet panikują jak on o tym wspomina. Nie mają czasu, są zajęte, umówione, mają sesję, dodatkową pracę na weekend, idą do koleżanki, do klubu, na imprezę, czyszczą buty, robią pranie. Mnóstwo rzeczy mają do zrobienia jak ojciec zasugeruje, że mógłby przyjechać. On się nie naprasza. Na szczęście wyniósł się dostatecznie daleko, żeby nie mieć możliwości przypadkowego spotkania, czy "wpadnięcia" na siebie jakimś zbiegiem okoliczności. Jeśli chodzi kontakt z ojcem to pytają tylko, czy alimenty wpłynęły w terminie. Widzieć go nie chcą.

71 Ostatnio edytowany przez Iwkaaa (2011-02-11 22:26:20)

Odp: Mój wymarzony rozwód

Fantasmagorio najlepiej jak przedstawisz w pozwie o rozwód kwiestie dotyczace dzieci, łącznie z ograniczeniem władzy rodzicielskiel. Będziesz musiała przedstawić świadków. Ja nie ograniczam władzy rodzicielskiej , a mimo wszystko właśnie dostałam pismo z sądu w sprawie wskazania świadka, który poświadczy kwestie opiekuńczo wychowawcze dzieci. Jeśli tego nie zrobię sąd wskaże kuratora, który przeprowadzi wywiad.
W przypadku dzieci małoletnich sąd nie da rozwodu, gdy te sprawy nie zostaną uregulowane.

Marynarko u mnie z dziećmi podobnie, mimo ze nie są pełnoletnie. Jak przyjeżdza tata, to one mają mnóstwo spraw, wtedy wyjścia, koledzy, koleżanki są najważniejsi.

72

Odp: Mój wymarzony rozwód

To jest dowód nie podlegający dyskusji Iwkaa.
Jeśli dzieciaki nie chcą nawet widzieć ojca, to znaczy, że dobrze robimy. Pomyśl, jak musiały się męczyć kiedy były na niego "skazane". Cieszę się, że zwolniłam je z tego niewdzięcznego obowiązku udawania, że wszystko jest ok.

W sądzie musiałam przedstawić albo świadka ( no bo jedna sztuka jeszcze cały czas jest małoletnia) albo opinię ze szkoły o wydolności wychowawczej rodziny. Młoda zdecydowała, że opinia ze szkoły może być, ona się nie wstydzi, że rodzina się sypie. Ona jest dumna, że rodzina "zdrowieje". W ten sposób uniknęliśmy ciągania świadków ze sobą. Wychowawczyni przyjęła sprawę po ludzku, bez sensacji. Z dzieckiem porozmawiała, pedagogiczne sumienie uspokoiła i wszystko w szkole po staremu.

73 Ostatnio edytowany przez Iwkaaa (2011-02-11 22:42:04)

Odp: Mój wymarzony rozwód

A mnie Marynarko nie dali takiego wyboru. Musi być świadek albo kurator.
A Fantasmagoria chce ograniczyć prawa rodzicielskie, wiec jedno zaświadczenie sprawy nie załatwi.

Też chciałam uniknąć ciągania świadków po sądach.
Nie spodziewam się, żeby mąż walczył o dzieci, jemu jest tak wygodnie, nie ma czasu na nie.

74

Odp: Mój wymarzony rozwód

No właśnie, nikt nie lubi świadkować w sadzie. Nawet w słusznej sprawie, jak jest po Twojej stronie, to woli uniknąć zeznawania. No i nie dziwota. Nie chciałam nikomu kogo lubię robić czegoś takiego. Na szczęście udało się uniknąć wciągania ludzi w taki niewdzięczny układ. Może dlatego, że to tylko jedno i to takie już nie mocno małoletnie dziecko? Do rozwodu może się postarzeć i w ogóle nie będę miała dzieci w opinii sądu ( bo dla sądu dzieci tylko poniżej osiemnastki - moja kończy w kwietniu). A faktycznie troje na łbie...

75 Ostatnio edytowany przez Iwkaaa (2011-02-12 11:46:28)

Odp: Mój wymarzony rozwód

Jedno ma skonczone 17 lat , więc podobna sytuacja jak u Ciebie. Natomiast mlodsze ma 9 lat. Trochę jeszcze do 18tki ma.

Powiem tak, wkurza mnie jak świetnie ojcowie wymigują się od obowiązków zwiazanych z rodzicielstwem. Rodzice się rozchodzą, a tu nagle tatuś czuje się zwolniony z wszelkich obowiązków. Powiem, ze nie cieszy mnie to , ze dzieci nie mają już więzi z nim, raczej smuci. Szczyt wszystkiego by był, jakby na sprawie udawał kochającego tatusia, który potrafi rzucić wszystko gdy jest potrzebny dzieciom.Kochać to moze kochają, tyle że nijak się to ma do codzienności i obowiązków związanych  z dziećmi.  NIeraz oczekiwałam wsparcia ze strony męża w sprawach wychowania dzieci, niestety on żyje w swoim świecie, ma już inną hierarchię co jest ważne.
Mam nadzieje, ze nie zakwestionują mi tego, że świadkiem bedzie moja siostra, jest to jedyna osoba która widzi na codzień, jak sobie radzę z obowiązkami, po sąsiadach nie latam i nie obnoszę się ze swoimi sprawami , raczej jestem osobą, która nie pokazuje po sobie problemów.

76

Odp: Mój wymarzony rozwód

Dziewczyny - czy przy polubownym załatwianiu sprawy też potrzeba świadków? Moja córka ma 15 lat.
Dogadaliśmy się odnośnie sprawowania opieki (przynajmniej taka jest wersja na dziś) .

77 Ostatnio edytowany przez Iwkaaa (2011-02-12 12:09:27)

Odp: Mój wymarzony rozwód

NIekochana najwidoczniej tak. Ja składałam bez orzekania  winie, nie ograniczam mężowi praw rodzicielskich,jedynie wskazuje, że dzieci będą przy mnie,  a mimo wszystko sąd wymaga świadka.
Tak mi coś przyszło teraz do głowy. NIby wszystko było ustalone, ale maż jak dostał pozew musiał się do niego ustosunkować, tzn odpowiedzieć na niego. No chyba, że napisał w tej odpowiedzi coś, czego bym się nie spodziewała, nie wiem. Dowiem się jak będę mieć ustalony termin sprawy. Chyba, ze takie mają procedury,gdy w grę wchodzą małoletnie dzieci.

Niekochana na dany moment można się ugadać i wszystko sie wydaje okej. Ale wystarczy, że wspołmałzonek dostanie pozew i coś go w tym pozwie zaboli, nasza prawda niekoniecznie wydaje się ich prawdą.Wtedy sprawy mogą przybrać inny obrót.

78

Odp: Mój wymarzony rozwód
Iwkaaa napisał/a:

sąd wymaga świadka.

Bo sąd MUSI w każdej sprawie zbadać tzw. przesłanki a w takiej konkretnie sprawie wymogiem jest 1 opinia osoby z zewnątrz. Jak nie ma sporu i strona przeciwna nie przeczy zeznaniom świadka to tylko formalność. I tak dobrze, że sąd nie zlecił badań w ośrodku diagnostycznym nt. więzi uczuciowych dzieci z rodzicami smile Kiedyś to było normą w przypadku nieletnich dzieci przy rozwodzie. Będzie dobrze dziewczyny. Jak już machina ruszy to pooojedzie! Trzymajcie się smile Pozdrawiam ciepło i słonecznie smile

79

Odp: Mój wymarzony rozwód

ANhedonio tak myślałam. Sądy muszą zbadać dokładnie sytuację dzieci. Ja to rozumiem.
Zastanawiam się czy mąż też musi przedstawić swojego świadka.

80

Odp: Mój wymarzony rozwód
Iwkaaa napisał/a:

Niekochana na dany moment można się ugadać i wszystko sie wydaje okej. Ale wystarczy, że wspołmałzonek dostanie pozew i coś go w tym pozwie zaboli, nasza prawda niekoniecznie wydaje się ich prawdą.Wtedy sprawy mogą przybrać inny obrót.

Wiem kochana i mam to cały czas "z tyłu głowy" sad
Ja już się oswoiłam z nieprzewidywalnością szanownego małżonka sad

Dzięki dziewczyny - jak się dowiem u prawnika - napiszę.

81

Odp: Mój wymarzony rozwód
Iwkaaa napisał/a:

Zastanawiam się czy mąż też musi przedstawić swojego świadka.

NIE. jeśli nie ma sporu, bo wszystko zostało uzgodnione, wystarczy 1 świadek w całej sprawie. Może to być nawet jedna z babć, bo chodzi tylko o stwierdzenie, jak osoba z którą dziecko ma zamieszkać sprawuje obecnie obowiązki opiekuńcze. Przeważnie strona przeciwna w takiej sytuacji sama potwierdza słowa świadka, że ta opieka jest prawidłowa smile

82 Ostatnio edytowany przez Iwkaaa (2011-02-12 12:55:56)

Odp: Mój wymarzony rozwód

Anhedonio dziękuję za inforamcję. Myślę, że to formalnosć,  nie zaniedbuję dzieci i wychowanie z opieką głownie są na moich barkach, gdyby mężowi bardzo zależało, na opiece nad nimi, starałby się więcej.
Tylko irytuje mnie troszkę stwierdzenie, że strona przeciwna potwierdza że opieka jest prawidłowa, a gdzie jego obowiązki. Napewno nie potwierdzę, ze jego obowiązki jako ojca spełnia prawidłowo, bo tak nie jest i na pewno mój świadek też tego również nie zezna, bo wie jak jest.
Tak samo jak irytuje mnie, jak mąż dziękuje mi że wspaniale opiekuję się jego dziećmi. Wtedy we mnie wrze, a kim ja jestem? opiekunką?, nie raczy zauważyc że jestem również kobietą i mam swoje życie prywatne  i też chciałabym aby mnie odciążył troszkę w obowiązkach. Niestety widzenia z dziećmi ma wtedy kiedy jemu to pasuje, za nic ma moje plany i życie prywatne. CElowo piszę widzenia, bo jego udział w ich wychowaniu ogranicza się do 2 godz. widzeń w niedziele albo sobotę.
Jeśli się to nie zmieni, gotowa jestem zmienić kwestie wychowania i ograniczyć mu prawa rodzicielskie, nie mówię o pozbawieniu bo nie mam podstaw.Uważam jednak, że pełnia praw rodzicielskich do czegoś zobowiązuje, a zauważam ze smutkiem, ze więzi między nimi słabną. Kiedyś starałam się, aby te więzi utrzymać, jednak już odpuściłam. On ma o to zadbać, ja mu nie ograniczam kontaktów z dziećmi, ma duże możliwośći, tylko chcieć je wykorzystać.Tylko chęci .

83

Odp: Mój wymarzony rozwód

Dziewczyny - bardzo mi pomogła ta nasza rozmowa. Nie wiedziałam, że tyle jeszcze rzeczy do wyjaśnienia. Napiszcie jeszcze proszę, o co dopytać prawnika.

84

Odp: Mój wymarzony rozwód

Niekochana jak coś mi przyjdzie to napiszę. Sama również wybieram się jeszcze do prawnika, muszę wiedzieć dokładnie co i jak, takie rozmowy tez mi dużo dają.

85

Odp: Mój wymarzony rozwód
Iwkaaa napisał/a:

Napewno nie potwierdzę, ze jego obowiązki jako ojca spełnia prawidłowo, bo tak nie jest i na pewno mój świadek też tego również nie zezna, bo wie jak jest.
Tak samo jak irytuje mnie, jak mąż dziękuje mi że wspaniale opiekuję się jego dziećmi. Wtedy we mnie wrze, a kim ja jestem? opiekunką?, nie raczy zauważyc że jestem również kobietą i mam swoje życie prywatne  i też chciałabym aby mnie odciążył troszkę w obowiązkach. Niestety widzenia z dziećmi ma wtedy kiedy jemu to pasuje, za nic ma moje plany i życie prywatne. CElowo piszę widzenia, bo jego udział w ich wychowaniu ogranicza się do 2 godz. widzeń w niedziele albo sobotę.
Jeśli się to nie zmieni, gotowa jestem zmienić kwestie wychowania i ograniczyć mu prawa rodzicielskie, nie mówię o pozbawieniu bo nie mam podstaw.

1. dzieci mają mieszkać z tobą, więc o to chodzi żeby to ON tobie dziękował za sprawowanie tej opieki - najlepiej głośno na sali sądowej smile
2. TY możesz mieć dowolne zastrzeżenia do jego postawy jako ojca - ale obawiam się, że to również nie są wystarczające podstawy do ograniczeni władzy bo ona nie na kontaktach li tylko się opiera w rozumieniu przepisów sad
3. po groma Ci przeciąganie sprawy w nieskończoność i ciąganie dzieci po ośrodkach diagnostyczno-konsultacyjnych a do tego doprowadzić MOŻE taki wniosek (zawsze zdążysz to zrobić później, w odrębnej sprawie jak Cię zeźli)
4. zamiast ograniczania praw proponuję wystąpić o ustalenie kontaktów ojca z dziećmi. KONKRETNE terminy - bo TY masz swoje życie i NIE masz ani obowiązku ani chęci burzyć go sobie (zmieniać planów) gdy panu zatęskni się do dzieci smile
Będzie dobrze dziewczyny - trzeba trochę dyplomatycznie - nie zadrażniać a swego nie ustąpić smile

86

Odp: Mój wymarzony rozwód

Na przykład taka prozaiczna sprawa - alimenty na córkę.
A ja nie mam pojęcia, ile to ma być pieniędzy. Nigdy się nad tym nie zastanawiałam sad
Kupowałam, co trzeba było.

87

Odp: Mój wymarzony rozwód

Więc się nie martw tylko wszystko zapisuj  smile Na początek ile wybecelowałaś na książki i inne przyrządy we wrześniu i październiku? Ubezpieczenie w październiku. Bilety miesięczne i telefon dziecka co miesiąc. Komitet rodzicielski. Zajęcia pozalekcyjne i kursy językowe. Wydatki na zdrowie, leki i np. dentysta. Wyjazdy szkolne, wycieczki, kolonie czy obozy w ferie i wakacje. Kosmetyki i higiena, rozrywka (kino, teatr, pizzeria), kieszonkowe i co tam jeszcze Ci przyjdzie do głowy smile Zdziwisz się ile tego wyjdzie po podsumowaniu smile
Na drugiej kartce koszty utrzymania lokalu w którym mieszkacie - bo przecież i jej musisz zapewnić warunki a nie tylko sobie, nieprawdaż?

88

Odp: Mój wymarzony rozwód

Anhedoniu - tak do mnie pisz jak powyżej. smile
Kurcze, mam zajęcie na weekend. Kalkulator i wspomnienia - finansowe.
Na chwilę Was opuszczam - muszę wrócić do domu wink

89 Ostatnio edytowany przez Iwkaaa (2011-02-12 15:00:40)

Odp: Mój wymarzony rozwód

Anhedoni wlaśnie konkretne terminy to jest dla niego problem, i w ogóle z tym się nie liczy.A  wolałabym konkretnie.
Rozwala mi życie osobiste, ostatnio jestem praktycznie niewolnicą domu i dzieci.
Nie chcę, go ściągać do domu gdy mam jakies swoje plany, bo wtedy wychodzi na to, ze on mi łaskę robi, gdy ja chcę wyjść. Przecież to chore.

Wiele masz racji w tym co do mnie napisałaś, nie jestem taka niepoważna, aby przeciągać sprawę rozwodową, na resztę mam czas.

90

Odp: Mój wymarzony rozwód

Dziekuje wam za wszystkie rady dziewczeta:) Jest taki problem... Złozyłam juz pozew wcześniej, wtedy nie byłam przekonana czy chce ta władze rodzicielska ograniczyć, myślalam ze jednak sie wywiąże,,, teraz jestem juz pewna!!! ale za późno na to by cos w pozwie zmieniać poniewaz teraz zostało tylko czekac na sprawe! jestem ciekawa jego miny jak zobaczy pismo heh.. biedny do konca nie wierzył że to zrobię!  Zastanawiam się jak teraz mogę teraz załatwic to wszytko z tym ograniczeniem? Miałabym pewnego świadka! hmm moze poprostu po rozwodzie złozyć jakis pozew oddzielny o ograniczenie rodzicielstwa? Czy jesli tego nie ma w pozwie to nie moge poprostu o tym powiedzieć na sprawie???? Dziewczyny doradzcie cos bo oszaleje musze to załatwić.

91

Odp: Mój wymarzony rozwód
fantasmagoria888 napisał/a:

Dziekuje wam za wszystkie rady dziewczeta:) Jest taki problem... Złozyłam juz pozew wcześniej, wtedy nie byłam przekonana czy chce ta władze rodzicielska ograniczyć, myślalam ze jednak sie wywiąże,,, teraz jestem juz pewna!!!
Dziewczyny doradzcie cos bo oszaleje musze to załatwić.

Nie ma co szaleć i się ekscytować. Radziłabym jednak skorzystać z bezpłatnej porady prawnej, bo takowe są dostępne.
A nawiasem mówiąc powództwo można ROZSZERZYĆ. W twojej sytuacji najlepiej na pierwszej rozprawie gdy sąd zapyta: "czy pani podtrzymuje powództwo?"

92

Odp: Mój wymarzony rozwód

Musicie brać pod uwagę, że każde rozszerzenie pozwu oznacza dodatkowy czas. Sąd każdy wniosek, każdą pierdołę musi rozpatrzeć, ustosunkować się. Jeśli chcesz mieć to szybko za sobą, najlepiej spróbować jak najprościej. Wszystko można ponownie pod rozwagę sądu dać. Osobnymi pozwami w każdej sprawie. Prawo do opieki, alimenty, podział majątku. Po rozwodzie można wojować jeszcze latami. Dla mnie istotne jest, aby rozwód nastąpił jak najszybciej. Wysokość alimentów łaskawca zadeklarował sam, ja przyjęłam bez targowania. Jeśli on dotrzyma dogadanych warunków, na później zostanie nam "deserek" czyli podział majątku. O, tu tak łatwo nie pójdzie. Na każdej rzeczy (wspólnej z punktu widzenia prawa) widzę neon - zostaw! TO MOJE! Tu będzie zabawa... Ale, to drugi etap, mnie się nie spieszy. W tym zakresie zostawiam mu pole do popisu. Czy się dogadamy, czy wniesie sprawę do sądu, wszystko mi jedno. Okradać go nie mam zamiaru, a "dzieciowego" nie oddam! I tyle.
Nie da się po dobroci, na zdrowy rozsądek, będziemy "się prawować!"

93

Odp: Mój wymarzony rozwód
marynarka napisał/a:

Musicie brać pod uwagę, że każde rozszerzenie pozwu oznacza dodatkowy czas. Sąd każdy wniosek, każdą pierdołę musi rozpatrzeć, ustosunkować się. Jeśli chcesz mieć to szybko za sobą, najlepiej spróbować jak najprościej. Wszystko można ponownie pod rozwagę sądu dać. Osobnymi pozwami w każdej sprawie. Prawo do opieki, alimenty, podział majątku. Po rozwodzie można wojować jeszcze latami. Dla mnie istotne jest, aby rozwód nastąpił jak najszybciej.

Otóż to marynarko - i to miałam na myśli w swoim poście do Iwki na tejże stronie o godzinie 12 z groszami. No, ale jeśli się nie chce czytać tylko szaleje... nie chciało mi się już powtarzać tego samego smile

94

Odp: Mój wymarzony rozwód
marynarka napisał/a:

Osobnymi pozwami w każdej sprawie. Prawo do opieki, alimenty, podział majątku. Po rozwodzie można wojować jeszcze latami. Dla mnie istotne jest, aby rozwód nastąpił jak najszybciej.

Ja rozdzielność i podział mam nadzieje przeprowadzić przed sprawą  - notarialnie. Taka też jest deklaracja męża - ale zobaczymy, czy się uda. U mnie wiele do dzielenia nie ma sad Ale każdy grosz się liczy i SPRAWIEDLIWIE musi być. Mam taką potrzebę.

95

Odp: Mój wymarzony rozwód

Anhedonia, nie dziw się, że szaleje.
Ty już jesteś po, na dystans, a dziewczyna sobie właśnie świat wywraca do góry nogami. To i szaleje, i boi się, i gubi. Normalka. Nabywa doświadczenia w nowej dziedzinie życia. Jak my wszystkie. Na różnych etapach tej drogi jesteśmy i ciągle mamy różne niepokoje. Jak to? Jak tamto? Co prawo na to? Co sędzia może? Bo różni są ci sędziowie. Niby niezawiśli, a przecież tylko ludzie. Czy zapała sympatią do Ciebie, czy do Twojego przeciwnika? Czy będzie obiektywny? Czy sprawiedliwy? Czy były nie odstawi nieprzewidzianego zwrotu akcji? Na przykład dojdzie do wniosku, że to pomyłka, że kocha, że chce, że się postara? Ja już to przerabiałam i nie uwierzę, a sąd? Da wiarę i szansę? A Tobie każe czekać, aż się namyślisz? I zamiast godnie zakończyć to, co już się skończyło, odwlecze agonię o pół roku? Wszystko może się zdarzyć. Dopóki jesteśmy "przed" musimy być gotowe różny rozwój sytuacji. Nie zawsze po naszej myśli. Niestety...

96 Ostatnio edytowany przez Iwkaaa (2011-02-12 20:08:37)

Odp: Mój wymarzony rozwód

Anhedonio 1000 myśli na minutę, różne emocje a i tak rozsądek weżmie górę, mam nadzieje.Oby...

Rozdzielność mam za sobą, sprawę mieszkania uregulowaną, tylko rozwód zostaje.

97 Ostatnio edytowany przez marynarka (2011-02-12 20:12:14)

Odp: Mój wymarzony rozwód

Niech szaleją (te emocje i myśli), masz prawo. Poszaleją, poukładasz to sobie. Rozsądek zwycięży, nie martw się. Przecież jesteś kobietą, a to zobowiązuje... Co najmniej do rozsądku.

Widzisz Iwkaa, jesteś dalej w tej drodze niż ja TYLKO ROZWÓD.
U mnie dopiero rozwód i to jeszcze nie wiem kiedy. A reszta? Ech, szkoda tego czasu, który zżera takie czekanie na nieuniknione.
Cierpliwości! Pobądź ze mną jeszcze, nie opuszczaj!

98

Odp: Mój wymarzony rozwód

Heh... kochane.
A ja dopiero podniosłam się z kolan sad
I przecieram oczka ze zdumienia, ile formalności przede mną. Ale ja lubię wyzwania - to dziwne, ale to "zadaniowe" podejście dało mi powera, którego ostatnio mi brakowało wink

99 Ostatnio edytowany przez Iwkaaa (2011-02-12 20:19:38)

Odp: Mój wymarzony rozwód

MArynarko czytam Twoje wypowiedzi i jest w nich tyle pewności co do drogi, którą wybrałaś.
Dla mnie rozsądek to rozwód bez orzekania o winie, w miarę bezbolesny(jesli takowe są) , choćby ze względu na dzieci. I chcę go przeżyć w miarę zdrowa psychicznie, a udowadnianie winy nikomu nie będzie służyć.
Cierpi troszkę moja ambicja, bo bez orzekania, to tak jakbym się przyznawała że również, że jestem winna. Jest druga strona medalu, uporałam się z wieloma problemami, i nie chcę przechodzić tego od nowa, wracać do tego, o czym chcę zapomnieć. A rozwód z orzekaniem winy to drapanie ran i jeszcze posypywanie je solą. MImo wszystko podjęłam decyzję i tego się trzymam.

100

Odp: Mój wymarzony rozwód

Iwka smile wcale nie Ciebie miałam na myśli z tym szaleniem smile I nie czytaniem smile
I wiem marynarko o tych natrętnych myślach i tłoczących się pytaniach. Nie do końca mam za sobą - 11 rok sądzę się o podział majątku dorobkowego a końca nie widać, oraz czekam jaki wyrok zapadnie w sprawie karnej p-ko mojemu byłemu od ponad 15 lat mężowi (jako były policjant uważał i chyba nadal uważa, że jest ponad prawem) sad Ciekawam kiedy moje siły się wyczerpią?

101 Ostatnio edytowany przez Iwkaaa (2011-02-12 20:27:34)

Odp: Mój wymarzony rozwód

Anhedonio  czasem gdy emocje biorą górę można mieć problem z czytaniem czyiś wypowiedzi. Sprowokowałaś nas do rozmowy i spojrzenia na sprawę troszkę z innej strony, Mimo, że wiele boli trzeba założyć maskę, schować emocje i dalej działać.

Współczuję Ci tych całych korowodów z podziałem majątku. Oby starczyło Ci wytrwałości, żeby doprowadzić sprawę do końca/

102

Odp: Mój wymarzony rozwód
Anhedonia napisał/a:

I Ciekawam kiedy moje siły się wyczerpią?

No co Ty - silna babka jesteś big_smile A w razie doła - tu jest konfesjonał wink I ładowarka baterii.... wink

103

Odp: Mój wymarzony rozwód

Nigdy Anhedonia, nie możesz sobie na to pozwolić. To proste.
Ja też Iwka mam mieszane uczucia co do rozwodzenia się bez orzekania o winie. Wiem czyja to wina. Ale ponieważ nie mogę z nim być, chcę się z tego wymiksować właśnie jak najszybciej i jak najprościej. Ze względu na dzieci właśnie i siebie też.
A on? Cóż... Niech sobie będzie "niewinny". Darowuję mu to, stać mnie...

104

Odp: Mój wymarzony rozwód

MArynarko to rozumiesz moje wątpliwości. Dla zasady powinnam złożyć sprawę o rozwód z jego winy, bo ewidentnie jego wina.Ale wiem co się będzie działo, widziałam to przy rozwodzie bliskich znajomych, nie oszczędzili dzieci, walka była na ostrze noża. Patrzyłam na to i byłam przerazona.

105

Odp: Mój wymarzony rozwód

No właśnie Iwka,
to jest trochę niehalo, ale trudno. Trzeba wybrać. Ja obiecałam dzieciakom, że sąd ich nie tknie. Żadnego zeznawania, żadnych dla nich problemów. Oszczędzam ich psychikę, bo ucierpiała wystarczająco. Widzę jak odetchnęły i wyluzowały po odejściu pożal się Boże tatusia. Po co im to przypominać? Po co się bić. Sprawa jest prosta: ja go nie chcę, on mnie chce. Nie ma winnych.
Nie będę ciągle dociekać: dlaczego? Skończyło się, dajmy sobie spokój. Tyle możemy jeszcze zrobić. Dla siebie nawzajem i dla każdego z nas z osobna. Mnie wojna nie potrzebna, dopiero zakończyłam jedną, długą i bardzo trudną. Nie zginęłam, przetrwałam, niech tak zostanie.

106

Odp: Mój wymarzony rozwód

Też się rozwiodłam bez orzekania o winie - w 3,5 miesiąca. I potem - do dziś nie wychodzę z sądu. Do tej pory "rozegraliśmy" 6 różnych spraw - o przejęcie opieki, o użytkowanie wspólnej nieruchomości, o eksmisję, o utrudnianie zamieszkiwania, o przemoc i o naruszanie posiadania. NIE WOLNO obrażać Księcia Pana Policjanta - bo okrutnie się mści. Szlag. Wrrr.
ROZWÓD nie bolał a rozpad nieformalnego związku boli wciąż sad

107

Odp: Mój wymarzony rozwód

Problemy, które pojawią się, albo (oby) nie pojawią, będę rozwiązywać później. Teraz priorytet to rozwód i rozdzielność majątkowa oraz rzeczone alimenty. Reszta to tylko rzeczy. Nie będę się wygłupiać dla jakiegoś telewizora czy pralki. No może dla pralki trochę powalczę? Mnie do szczęścia potrzebny jest rozwód z rozdzielnością majątkową, bo to oznacza, że nie odpowiadam w żadnym względzie za poczynania niezrównoważonego idioty. Bo nie chcę odpowiadać za to,że on się miota i miejsca w życiu nie umie znaleźć. Że tonie w długach i nie zaprzestaje. Że musi urządzać się w swoim nowym życiu i ja ewentualnie mogę ponosić konsekwencje finansowe tego urządzania. Dlatego spieszy mi się do rozwodu. Byle szybko i skutecznie. A czyja to wina, to ja akurat bardzo dobrze wiem. Cały świat nie musi.

108

Odp: Mój wymarzony rozwód
marynarka napisał/a:

Dlatego spieszy mi się do rozwodu. Byle szybko i skutecznie. A czyja to wina, to ja akurat bardzo dobrze wiem. Cały świat nie musi.

Bardzo słusznie. Co ma być będzie. Też uważam, że to najważniejsze, a co potem będziesz się martwic później, jeśli w ogóle smile Dlatego uważam, że nie należy dla własnego dobra dodawać żadnych dodatkowych żądań (typu ograniczanie praw) do rozwodu, bo rozpatrywanie tych dodatków będzie trwać ruski rok. smile

109

Odp: Mój wymarzony rozwód

Może nawet bardzo ruski Anhedonia. Jak bym chciała załatwić to sprawiedliwie, to mam 3 do 4 lat regularnej wojny. Po co mi to?
Bo mogę dostać 2/3 domu, a nie pół? Połowa wystarczy. Bo mogę wywalczyć alimenty dla siebie? Dziękuję, poradzę sobie. Wiele nie jem, a krem z ziai za 4,90 też smaruje gębę. Wolę szczęśliwą gębę smarować ziają, niż nieszczęśliwą loncomem (na przykład).
Wolę iść na spacer w starym płaszczu, niż trzymać nowy na wieszaku, bo nie wolno mi opuszczać domu bez pozwolenia Pana i Władcy. Wolę jeść naleśniki i pasztetówkę z uśmiechniętymi dzieciakami niż turban z raków pod beszamelem ze sfrustrowaną pseudorodziną. (turbana nie jadłam, ale nazwa mi się podoba)
Dlatego odpuszczam sprawiedliwość, wybieram spokój, prostotę i elegancję. Mam nadzieję, że elegancję ze wzajemnością.

110

Odp: Mój wymarzony rozwód
marynarka napisał/a:

Może nawet bardzo ruski Anhedonia. Jak bym chciała załatwić to sprawiedliwie, to mam 3 do 4 lat regularnej wojny. Po co mi to?
Bo mogę dostać 2/3 domu, a nie pół? Połowa wystarczy. Bo mogę wywalczyć alimenty dla siebie? Dziękuję, poradzę sobie. Wiele nie jem, a krem z ziai za 4,90 też smaruje gębę. Wolę szczęśliwą gębę smarować ziają, niż nieszczęśliwą loncomem (na przykład).
Wolę iść na spacer w starym płaszczu, niż trzymać nowy na wieszaku, bo nie wolno mi opuszczać domu bez pozwolenia Pana i Władcy. Wolę jeść naleśniki i pasztetówkę z uśmiechniętymi dzieciakami niż turban z raków pod beszamelem ze sfrustrowaną pseudorodziną. (turbana nie jadłam, ale nazwa mi się podoba)
Dlatego odpuszczam sprawiedliwość, wybieram spokój, prostotę i elegancję. Mam nadzieję, że elegancję ze wzajemnością.

Ja preferuję linię "Kozie mleko" Ziai. I pasztetówkę i naleśniki.

111

Odp: Mój wymarzony rozwód
marynarka napisał/a:

Może nawet bardzo ruski Anhedonia. Jak bym chciała załatwić to sprawiedliwie, to mam 3 do 4 lat regularnej wojny. Po co mi to?
Bo mogę dostać 2/3 domu, a nie pół? Połowa wystarczy. Bo mogę wywalczyć alimenty dla siebie? Dziękuję, poradzę sobie.
Dlatego odpuszczam sprawiedliwość, wybieram spokój, prostotę i elegancję. Mam nadzieję, że elegancję ze wzajemnością.

I znów się zgadzam z tobą całkowicie big_smile Dla jasności - ja żadnej z opisanych spraw NIE zakładałam - byłam pozywana i musiałam się bronić. Co mi załatwiło m.in. i tę anhedonię smile kropla drąży skałę.
Rozwód był szybki i sprawny, bo miało być kulturalnie (a za dużo miał na sumieniu) ja frajerka uwierzyłam a potem musiałam ponieść karę, za to, że śmiałam porzucić (zatem obrazić) TAKI cud! To on chciał mi zabrać dzieci - sąd nie frajer - nie dał. Potem były kolejne kary smile A dom był moim majątkiem odrębnym i dlatego sprawa się toczy, że ON życzy sobie go przejąć (jako rekompensatę?)
Itd itp.

112 Ostatnio edytowany przez marynarka (2011-02-12 22:23:58)

Odp: Mój wymarzony rozwód

Widzisz Niekochana, mamy wiele wspólnego.
Ja też "kozie mleko" lubię. A naleśniki zapiekane z bananem, z bitą śmietaną, polane sosem toffi i czekoladowym jadłaś? Bajka!
Trochę mi szkoda ciepłych krajów latem, będę musiała odpuścić, a uwielbiamy to... Basen, słońce, morze, lenistwo, relaks, ARBUZY!!! Tych arbuzów mi szkoda najbardziej, u nas takich nie ma. Ale, może, kiedyś... Jeszcze sobie polecę z dzieciakami.
Jak już będę wolna jak ptak. W sumie, jak ptak, to może i polecę...

113 Ostatnio edytowany przez gazia (2011-02-12 22:40:55)

Odp: Mój wymarzony rozwód

Mój wymarzony rozwód?
wYOBRAZIŁAM SOBIE tak :
Przychodzi on do sądu,byle nie z mamusią(!) , minĘ ma jak by mnie chciał ukatrupic, ale jakos syn usmiechając sie SŁODKO  do tatusia  topi lody agresji... Podchodzi do mnie i pyta : gotowa na rozwód? ja odpowiadam : gotowa! Ja pytam czy mnie jakis czas ciut wesprze, odpowiada , zobaczymy. Wkraczamy na sale rozpraw. NAGLE na salę wgramala sie jego obstawa : mamusia - podpierając sie laska mine ma jak seryjny morderca.... braciszek, siostra i kuzynka Bietka. No i ... pani sędzina  włacza gramofon i ;panie prosza panów....o zastanowienie się czy na pewno ma byc rozwód. Przygrywa ulubiona muza ...pana....Syn slicznie sie usmiecha do ojca swego..., bo co jak co, ale syn jest posiadaczem uroczego usmiechu......Nagle mąz mówi wysoki sądzie, załatwiamy separację, bo ja nie wiem czy i jak długo wyrobie tam gdzie mieszkam. Sędzina z usmiechem na twarzy  przyznaje separację. Płynie muza. jest miło. Pijemy oranzadę i jemy ciasteczka. Obstawa męża wachluje sie chusteczkami by nie zemdlec, bo nie takiej sie spodziewała reakcji....
Sędzina uprzejmie nas informuje, że nalezy opuścic sale rozpraw. udajemy sie każdy w swoja stronę...Z oddali słychać laskę jego mamusi, która mruczy pod nosem: źle to rozegrałes synu, źle, klnie pod nosem..
Braciszek pochlipuje, że to nie jest po jego mysli.....a kuzynka Bietka pyta, gdzie tu mozna cos zjeśc, bo przybyła  z daleka.......
.
Oto wizja mego wymarzonego rozwodu-na temat , gdyby ktos miał watpliwości.....

114

Odp: Mój wymarzony rozwód
marynarka napisał/a:

A naleśniki zapiekane z bananem, z bitą śmietaną, polane sosem toffi i czekoladowym jadłaś? Bajka!

Czy Ty chcesz mnie zabić, kobieto? wink Aż się pośliniłam smile
A do ciepłych krajów nie wyjeżdżałam - nie było czasu ani pieniędzy. Tak więc wszystko przede mną wink

115

Odp: Mój wymarzony rozwód

Gazia,
jesteś lepsza od Gombrowicza.
W realu na sali rozpraw nie ma publiczności. Tylko Ty, on, sąd i ewentualnie pełnomocnicy. Także wachlowania nie będzie na pewno. Cała reszta może ułożyć się różnie. Dlatego jest rozprawa i sąd decyduje. Co zdecyduje, nie przewidzisz...
Tym bardziej, że sama chyba jeszcze nie wiesz czego chcesz.

116

Odp: Mój wymarzony rozwód

Gazia - daj Ci boże, skoro sobie tak życzysz big_smile Tylko, że żadna obstawa nie ma prawa do wejścia na salę rozpraw - ino zainteresowane strony. Ale może przeżyjesz bez nich smile

Marynarko - niech Ci się ziszczą plany peregrynacji świata jako i mi przetańczenia reszty swoich lat smile A ślinotoku przez te twoje wizje kulinarne można dostać smile

117

Odp: Mój wymarzony rozwód

To nie wizje, ja to umiem bardzo dobrze robić.
Jak będziecie grzeczne i się rozwiodę, to Was na takie może zaproszę. Bo będę wtedy robiła wyłącznie to, na co mam ochotę. Naleśniki z koleżankami z forum nie będą ekstrawagancją.
Na razie tańcz, Anhedonia! Ja tańczę - salsę. Nie wychodzi, ale fun jest i oto chodziło.
Później ma być zumba, cokolwiek to znaczy.
Skoro ja tańczę, może Ty polecisz? Jeśli tak, pamiętaj, co mówiłam o arbuzach! Najlepsze jadłam na Krecie. (i pomodory -mniam)

118

Odp: Mój wymarzony rozwód

Marynarko, ja również się rozwodzę z mężem - kretynem. Złożyłam pozew z orzekaniem o winie, wczoraj dostałam pismo z prokuratury, że moja sprawa została umorzona ze względu na małą szkodliwość czynu (kilkadziesiąt siniaków, wybity palec, upodlenie psychiczne) , bardzo się ucieszyłam sad. Również bym chciała, żeby to wszystko się skończyło, pozdrawiam. Gdybyś chciała pogadać, daję gg 9823566.PA

119

Odp: Mój wymarzony rozwód

Agau, ja nie mam gg, napisz na maila, jak masz ochotę.
Bardzo Ci współczuję. Każdy swoje problemy ma za mały koniec świata, a okazuje się, że to pikuś w porównaniu z tym, co przechodzą  inni. Mój to debil, ale "fizycznie" nieszkodliwy. Na straty w psychice nie ma "wyceny". Natomiast to, co piszesz, to skandal. Mała szkodliwość czynu... Ludzie! Żonę obtłukuje i mała szkodliwość! Ale co do rozwodu, masz rację. W takim wypadku trzeba "iść na całość'. Inaczej to nie ma sensu. Sąd musi mu powiedzieć, że niewinny to on nie jest. Dla zasady.
Ale... Wiesz, nie będzie lekko.

120

Odp: Mój wymarzony rozwód
marynarka napisał/a:

To nie wizje, ja to umiem bardzo dobrze robić.
Jak będziecie grzeczne i się rozwiodę, to Was na takie może zaproszę. Bo będę wtedy robiła wyłącznie to, na co mam ochotę. Naleśniki z koleżankami z forum nie będą ekstrawagancją.

Skoro ja tańczę, może Ty polecisz?

Niech mnie ręka boska broni! Ja do samolotu siłą bym musiała być zaciągnięta i pod narkozą lub w upojeniu alkoholowym wsadzona. big_smile W życiu nie oderwę nóg od bezpiecznej ziemi!

A na ekstrawagancję nabieram wilczego apetytu big_smile

121

Odp: Mój wymarzony rozwód
agau napisał/a:

wczoraj dostałam pismo z prokuratury, że moja sprawa została umorzona ze względu na małą szkodliwość czynu (kilkadziesiąt siniaków, wybity palec, upodlenie psychiczne) , bardzo się ucieszyłam sad

Odwołuj się kobieto do tej prokuratury - oni zawsze na wstępie umarzają licząc na to, że się zrezygnuje! Niska szkodliwość społeczna bo bije TYLKO żonę! Masz może dzieci? Jeśli tak, to on stanowi zagrożenie dla ich bezpieczeństwa również! Nie daj się spławić - ułatwi Ci to później tę sprawę rozwodową

122

Odp: Mój wymarzony rozwód

Proponuję upojenie i leć! Warto. I wcale nie jest mniej bezpiecznie niż na ziemi. W wypadkach drogowych ginie więcej ludzi niż w samolotowych. Nawet proporcjonalnie do ilości przemieszczających się tak lub inaczej. Ludzie latają i dolatują, a czasami wychodzą po bułki i nie wracają.
Napij się i spróbuj, myślę, że Ci się spodoba! Na arbuzy Anhedonia, na arbuzy!

123 Ostatnio edytowany przez Anhedonia (2011-02-12 23:31:39)

Odp: Mój wymarzony rozwód
marynarka napisał/a:

Na arbuzy Anhedonia, na arbuzy!

Na arbuzy se popłynę może statkiem? Bo ja mam uraz z dzieciństwa i nic tu nie pomoże a rekinów jakoś się nie boję smile

124

Odp: Mój wymarzony rozwód

Wiem, że sprawa nie będzie łatwa. Ostatnio pan mąż zaproponował bez orzekania o winie, powiedział, że również chce jak najszybciej zakończyć sprawę, zresztą uważa również, że zasłużyłam na taki los, bo niby go wszędzie zdradzam, szczególnie z komputerem hihi. Dla syna jest teraz ojcem, jakim nigdy nie był, znalazł w nim sprzymierzeńca przeciwko mnie. Ciężko jest moje drogie, ale cóż nie poddam się, nie zasłużyłam na złe traktowanie, bo nic złego nie zrobiłam.

125

Odp: Mój wymarzony rozwód

Statkiem może być, ale do tego to ja mam uraz. Nie z dzieciństwa. Z dorosłości. Właśnie eliminuję różne rzeczy (i ludzi) związane z morzem ze swojego życia.
Ale jak Ty lubisz, to nawet może być lepsze. Takie rejsy podobno są baaardzo rozrywkowe. Tylko raczej dzieciaka nie zabieraj.
Bo ja to lubię z młodzieżą moją takie wycieczki. Moja młodzież chyba też

126

Odp: Mój wymarzony rozwód

Zatem drogą wodną big_smile moja młodzież z zamiłowania żeglarka (śródlądowa), więc niech też się rozerwie. Trzeba odpocząć - idę (bez gromnicy) do łózka pomarzyć o rejsie big_smile o arbuzach big_smile o tańcach (i może jakim zażywnym staruszku tongue)
Dobrze, dziewczyny że jesteście i wszystko rozumiecie - było mi to dzisiaj jakoś szczególnie potrzebne.Dzięki marynarko big_smile Kolorowych snów

127

Odp: Mój wymarzony rozwód

Przeczytałam wasze ostatnie wpisy i sie rozmarzyłam, te naleśniki, rejs, salsa ...=)

128 Ostatnio edytowany przez Iwkaaa (2011-02-12 23:57:35)

Odp: Mój wymarzony rozwód

Agau walcz o siebie, odwołuj się. Dużo siły Ci życzę. A swoją drogą ten Twój mąż , ach szkoda słów....Jak czytam takie rzeczy to mnie szarpie z nerwów, jak można tak manipulować dzieckiem.

129

Odp: Mój wymarzony rozwód

Agau, trzymaj się kobieto! I walcz! Szkoda, że dzieciak nie jest po Twojej stronie, byłoby Ci łatwiej. Ja tylko dzieciom zawdzięczam to, że daję radę. Są mi ogromnym wsparciem i motywacją. Przecież to dla nich również wszystko się dzieje, nie tylko dla mojego widzimisię.
Trudno coś sensownego radzić, ale jeśli masz pewność, że idziesz właściwą drogą, to poradzisz sobie. Trzymam kciuki!
Jak potrzebujesz pogadać, pisz śmiało.

Anhedonia, również dzięki, to był miły dzień. Bardzo sympatycznie się gadało. Jak ktoś się rozwodzi, to nie znaczy, że jest w ciężkiej żałobie. Bywają różne chwile, ale generalnie, przecież wiem co robię i dlaczego. Skoro mam rację, nie muszę opłakiwać, mogę się nawet radować. Nadzieją na nowe, lepsze życie.

Iwka, damy radę! Przecież mądre i twarde z nas kobietki. Prawda? ( O gromnicy nie czytałaś? Rozmarzysz się jeszcze bardziej! Co tam salsa. Poszukaj.)

130 Ostatnio edytowany przez Iwkaaa (2011-02-13 00:11:47)

Odp: Mój wymarzony rozwód

Poczytam o tej gromnicy z wielką przyjemnością.

MArynarko ten wątek, który założyłaś wiele mi daje. Coraz częsciej mówię sobie, ze to co robię jest słuszne i jestem o tym przekonana.Coraz mniej rozterek. Czuję się coraz mocniejsza i wiem, że dam radę . Ty też. WIerzę w to.

Dzieki dziewczyny, że jesteście.

Posty [ 66 do 130 z 4 229 ]

Strony Poprzednia 1 2 3 4 … 66 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Mój wymarzony rozwód

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026