Raczej Tobie inteligencji, by zrozumieć pytanie wątku a nie jest to pytanie czyja skóra jest gładsza i dla kogo. Bye.
Podobne tematy
Raczej Tobie inteligencji, by zrozumieć pytanie wątku a nie jest to pytanie czyja skóra jest gładsza i dla kogo. Bye.
Tak tak, co chwilę wypominam mi to, że jestem idiotą, na pewno poczujesz się przez to lepiej.
Śmiało!!!
Ja chętnie podyskutuję z każdym, wnoszącym coś na temat, merytorycznego i istotnego do rozmowy.
Ela210 napisał/a:Raczej Tobie inteligencji, by zrozumieć pytanie wątku a nie jest to pytanie czyja skóra jest gładsza i dla kogo. Bye.
Tak tak, co chwilę wypominam mi to, że jestem idiotą, na pewno poczujesz się przez to lepiej.
Śmiało!!!
Jak jest skóra zadbana, to nie bardzo widać różnicę. Zależy kto i co:) Najważniejsze, żeby była zdrowa.
Miss skóry nie będziemy wybierać:)
Rumunski_Zolnierz napisał/a:Ela210 napisał/a:Raczej Tobie inteligencji, by zrozumieć pytanie wątku a nie jest to pytanie czyja skóra jest gładsza i dla kogo. Bye.
Tak tak, co chwilę wypominam mi to, że jestem idiotą, na pewno poczujesz się przez to lepiej.
Śmiało!!!
Jak jest skóra zadbana, to nie bardzo widać różnicę. Zależy kto i co:) Najważniejsze, żeby była zdrowa.
Miss skóry nie będziemy wybierać:)
A jak to będzie dermatolog?
![]()
Hmmm... myślę Olinko, że i z tym, i z tym po trosze. Mimo prób nie potrafię się jeczcze do końca pogodzić zarówno z "niewidocznością" jak i fizycznymi zmianami, zwlaszcza na twarzy. Czy się lubię? - tak, choć podejrzewam że powyższe ma na to ciut negatywny wplyw, czyli ostatnio lubię się na mniej niż 100%. Więc możliwe, że jest jak napisałaś - wysyłam ten sygnał na zewnątrz. Nie wiem...
To ważne, by się lubić, ale aby było to w pełni możliwe, trzeba też zaakceptować te wszystko zachodzące zmiany. No nie da się inaczej. W przeciwnym razie zaczynamy tworzyć pewnego rodzaju iluzję, dzięki której co prawda nieco łatwiej nam się funkcjonuje, ale jednak wciąż jest iluzją. I ja wiem, że to może być trudne, niemniej sama przechodziłam przez różne okresy w życiu, stąd wiem też, jak ważne jest to lubienie siebie i pełna akceptacja. Równocześnie wiem, że można lubić się w każdym wydaniu.
Obawiam się niestety, że Ty patrzysz na siebie przez pryzmat opisanej wiedzy, że zauważasz, że przestałaś podobać się innym, co z kolei może wpływać na Twoje wycofanie. W ten sposób wpadasz w błędne koło, z którego warto byłoby się wyrwać.
Mogę zapytać, czy jesteś w związku, czy wolna? Podejrzewam, że ja gdzieśtam wewnętrznie panikuję, że już zawsze pozostanę sama, nie poznam nikogo odpowiedniego teraz i na starość nie bedzie kogoś , kto by się o mnie zatroszczył i był towarzyszem. A wynika to z tego, że w środowisku w jakim się obracam obserwuję dojrzałe kobiety, króre były porzucone i potem pozostają samotne, nie udaje im się nikogo poznać. Strasznie mnie to dobija. Więc usiłuję się pogodzić z rzeczywistością, ze sobą, zmienionym wyglądem itd. ale ogólnie jest to b. trudne.
Oczywiście, że możesz
. Jestem mężatką i mam świedomość, że właśnie z tego powodu mogę mieć inny stosunek do tematu, a nawet pewnych rzeczy nie rozumieć, ale jednak często przebywam w towarzystwie innych ludzi bez męża i wtedy mam możliwość zauważyć, w jaki sposób jestem odbierana, jak reagują na mnie mężczyźni. Może się mylę, ale na ten moment gdzieś tam wewnątrz siebie nie mam obaw, że gdybym nagle została sama, to tak musiałoby już zostać.
Chciałabym też zaznaczyć, bo takie stwierdzenie padło po drodze, że nigdy nie myślę kategoriami "singielka = osoba wybrakowana", bo zdaję sobie sprawę, że różne są powody takiego stanu. Może też dlatego, że obracam się w takim towarzystwie, w którym jest sporo interesujących i bardzo wartościowych osób stanu wolnego i za nic nie potrafię znaleźć odpowiedzi na pytanie z czego to wynika.
Wiele osób z mojego otoczenia uważa że kobiecie wypada: gotować, robic przetwory, być zawsze stonowana w ubraniu i zachowaniu itp itd. Ja zachowuje się tak jak się czuję i nie będę na siłę z siebie robila matrony. Oczywiście nie oznacza to że jestem jakas infantylna, nieokrzesana ale potrafię się śmiać z memów, oglądać głupoty na internecie, wydurniać się ze znajomymi. Przez to chyba lgną do mnie osoby młodsze koło 30stki ale i rówieśnicy.
Jakbyś to o mnie napisała!
Ja naprawdę lubię ten młodzieńczy powiew i za nic na świecie nie mam zamiaru się zmieniać. Pokazuje to nawet styl, w którym się ubieram, jak zachowuję się na co dzień, czym się zajmuję, w jaki sposób spędzam czas. Czuję się znacznie młodsza niż wskazuje na to metryka i jest mi z tym bardzo dobrze. Z drugiej strony w żadnej mierze nie przesadzam, ubieram się z wyczuciem i zachowuję się z wyczuciem, ale nie będę przecież sztucznie się postarzać czy udawać kogoś, z kim mi nie po drodze.
Wiecie, może to zabrzmi dziwnie ale bardzo się ucieszyłam, kiedy Martyna Wojciechowska związała się z Kossakowskim, kibicowałam im i obserwowałam tę parę, właśnie dlatego, że są moimi rówieśnikami. Dawało mi to jakąś nadzieję, że jeszcze można, że się da
I co - jak wiecie, wielki klops i skandal. Przeżyłam to na swój sposób, byłam mocno rozczarowana, zasmucona. Wydawało się, że to ludzie na poziomie, a jednak...
To tylko jeden z przykładów, ale złapałam się go bo wokół siebie kompletnie nie mam podobnych w sensie pozytywnym.
Ja znam co najmniej cztery. Znajomi, mniej więcej w moim wieku, mieszkający w tej samej klatce, właśnie obchodzili drugą rocznicę ślubu. W ubiegłym miesiącu, po kilku latach wspólnego życia, ślub wzięła kolejna dojrzała wiekiem para, a teraz wyprowadzają się do własnego mieszkania (poprzednie było wynajmowane). Od wielu lat przyjacielem naszego domu był niegdysiejszy współpracownik mojego męża. Jakieś pięć lat temu, miał wówczas około 45 lat, ożenił się i było to jego pierwsze małżeństwo, oboje wydają się zadowoleni, a nawet całkiem szczęśliwi. Mam też w otoczeniu dobrego znajomego męża, który dwa lata temu ożenił się z kobietą, która przed nim nie była w żadnym poważnym związku, on w wieloletnim, ale wtedy nie spieszyło mu się do małżeństwa, za to teraz twierdzi, że to była słuszna decyzja i jest mu po prostu dobrze.
137 2022-09-05 06:59:24 Ostatnio edytowany przez Apogeum (2022-09-05 12:23:56)
Chciałabym też zaznaczyć, bo takie stwierdzenie padło po drodze, że nigdy nie myślę kategoriami "singielka = osoba wybrakowana", bo zdaję sobie sprawę, że różne są powody takiego stanu. Może też dlatego, że obracam się w takim towarzystwie, w którym jest sporo interesujących i bardzo wartościowych osób stanu wolnego i za nic nie potrafię znaleźć odpowiedzi na pytanie z czego to wynika.
Pozwolę sobie dodać, ze już abstrahując od mocno nie na miejscu określenia ’osoba wybrakowana’, jest mnóstwo osób, które tkwią w wybrakowanych związkach.
Szeptem, nie wiem, jak widza Cię na forum inni, ale gdy czytam/czytałam Twoje wypowiedzi w różnych wątkach dotyczących związków widzę/widziałam w nich zgorzkniałość i pesymizm. Pisze o tym, żebyś rozważyła, czy w życiu oby na pewno to także z Ciebie aż nadto nie emanuje. Podobnie jak brak akceptacji wyglądu i upływu czasu to nie przyciągnie do Ciebie mężczyzn.
O..A ja właśnie nie. I aż się zdziwiłam że taki post właśnie Szeptem wysmarowala
bo jej tak nie odbieralam.
O..A ja właśnie nie. I aż się zdziwiłam że taki post właśnie Szeptem wysmarowala
bo jej tak nie odbieralam.
Ja tez.
Nawet chyba coś pisała parę miesięcy temu, że postanowiła korzystać z życia i romansowała sobie zcjakims mezczyzna, chyba, że pomyliłam nicki.
Tamiraa napisał/a:Rumunski_Zolnierz napisał/a:Tak tak, co chwilę wypominam mi to, że jestem idiotą, na pewno poczujesz się przez to lepiej.
Śmiało!!!
Jak jest skóra zadbana, to nie bardzo widać różnicę. Zależy kto i co:) Najważniejsze, żeby była zdrowa.
Miss skóry nie będziemy wybierać:)A jak to będzie dermatolog?
![]()
Masz na myśli, że na forum?:) Nie pomyślałam:) A ja się tu wymądrzam
![]()
Nawet chyba coś pisała parę miesięcy temu, że postanowiła korzystać z życia i romansowała sobie zcjakims mezczyzna, chyba, że pomyliłam nicki.
Nie, to na pewno nie ja pisałąm Rossanko.
Dzięki za interesujące uwagi Olinko, Elu i inni. Muszę coś dopowiedzieć, dziewczyny. Jak byśmy się spotkały na żywo, nie powiedziałybyście, sądzę, że jestem sfrustrowaną życiem starzejącą się pesymistką
Lubię się śmiać, mam fajne poczucie humoru, ale takie bardziej sytuacyjne bo dowcipami nie sypię. No na pewno nie jestem typem wesołka, ale wiecznie naburmuszoną osobą również nie. Jednocześnie podejrzewam, że rozmaite ciężkie przeżycia odbiły się niestety na moim wyglądzie, twarzy. Chyba zgasła jakaś iskra w moich oczach... Stąd te mało optymistyczne komentarze na forum, no ale z 2 strony są to tematy najczęściej trudne, często smutne więc inaczej pisać się nie da.
142 2022-09-05 12:03:09 Ostatnio edytowany przez Ajko (2022-09-05 12:14:08)
.
rossanka napisał/a:Nawet chyba coś pisała parę miesięcy temu, że postanowiła korzystać z życia i romansowała sobie zcjakims mezczyzna, chyba, że pomyliłam nicki.
Nie, to na pewno nie ja pisałąm Rossanko.
Dzięki za interesujące uwagi Olinko, Elu i inni. Muszę coś dopowiedzieć, dziewczyny. Jak byśmy się spotkały na żywo, nie powiedziałybyście, sądzę, że jestem sfrustrowaną życiem starzejącą się pesymistką
La.
To może pomyliłam Cię z innym użytkownikiem.
Na żywo wiadomo, że jest inaczej. Poznałam poza forum (parę osób na żywo, resztę w kontaktach prywatnych) i jest rozdźwięk z tym, co prezentowały na forum, w znaczeniu, że na forum był tylko wycinek danej osoby, poza całość.
Szeptem
,, Kolor włosów mam już znośny, a co do stylu ubioru to wydaje mi się, że jest ok, estetyczny, raczej stonowany i jak to się mówi - adekwatny do wieku (co nie znaczy, że niekobiecy). Nie chcę go zmieniać, aby stać się "bardziej widoczną", aż taką desperatką nie jestem. Trzeba być sobą, prawda?"
Bardzo smutno to brzmi
145 2022-09-05 17:30:47 Ostatnio edytowany przez wrzosiec (2022-09-05 17:46:25)
Szeptem
Radość daje nie zawsze partner, ale zawsze pasja, Czas spędzony w towarzystwie ludzi z dobrą energią, muzyka, taniec. Nauka czegoś nowego, albo powrót do czegoś na co wcześniej, przy partnerze zabrakło czasu.
Mimo że widzisz,, same pary" obok są kobiety których dzieci wylecialy z gniazda, odszedł partner I wydaje mi się że problemy zmarszczek, samotności, przydatności biorą się z njezagospodarowania czasu pod siebie. Również w związkach. Mało robimy dla siebie/ co widać po innych postach/bo nie ma czasu, a kiedy czas jest nje ma pomysłu.
Człowiek spełniony, uśmiechnięty, pozytywny/ kolorowy☺/ przyciąga innych.
Szeptem
Radość daje nie zawsze partner, ale zawsze pasja, Czas spędzony w towarzystwie ludzi z dobrą energią, muzyka, taniec. Nauka czegoś nowego, albo powrót do czegoś na co wcześniej, przy partnerze zabrakło czasu.
Mimo że widzisz,, same pary" obok są kobiety których dzieci wylecialy z gniazda, odszedł partner I wydaje mi się że problemy zmarszczek, samotności, przydatności biorą się z njezagospodarowania czasu pod siebie. Również w związkach. Mało robimy dla siebie/ co widać po innych postach/bo nie ma czasu, a kiedy czas jest nje ma pomysłu.
Człowiek spełniony, uśmiechnięty, pozytywny/ kolorowy☺/ przyciąga innych.
Ale Szeptem jej pasję nie zastąpią związku. Co z tego, że pójdzie na taniec czy kurs malarstwa. Jako czas spędzony na hobby-bedzie zadowolona i spełniona. Ale na tęsknotę za związkiem to się nie przełoży, choćby codziennie po pracy biegała godzinę na jedne zajęcia a potem na drugie i wracała do domu o20tej.
Tam posmialaby się z ludźmi, pozartowała i wróciła do pustego domu.
Jeżeli kobietom po 40 r.ż. zaczynają siwieć włosy (same to przyznałyście) to warto również wspomnieć, że po tym okresie panie zaczynają również wydobywać ze swoich ust różne nieprzyjemne zapaszki.
Jest to powiązane z menopauzą i to jest nic wstydliwego.
148 2022-09-05 18:38:49 Ostatnio edytowany przez rossanka (2022-09-05 18:39:03)
Jeżeli kobietom po 40 r.ż. zaczynają siwieć włosy (same to przyznałyście) to warto również wspomnieć, że po tym okresie panie zaczynają również wydobywać ze swoich ust różne nieprzyjemne zapaszki.
Jest to powiązane z menopauzą i to jest nic wstydliwego.
Jakie po 40stce. Ja mialam pierwsze siwe jak miałam 27 lat. A moja ciotka jak miała 19.
Zapaszko z ust-wez mi nie przypominaj. Facet w kolejce za mną chciał mnie dzisiaj zabić oddechem, a niestary jeszcze, 30pare lat. Nie wiem co on tam w tej paszczy hodował.
Rossanka
,, Ale Szeptem jej pasję nie zastąpią związku. Co z tego, że pójdzie na taniec czy kurs malarstwa. Jako czas spędzony na hobby-bedzie zadowolona i spełniona. Ale na tęsknotę za związkiem to się nie przełoży, choćby codziennie po pracy biegała godzinę na jedne zajęcia a potem na drugie i wracała do domu o20tej.
Tam posmialaby się z ludźmi, pozartowała i wróciła do pustego domu."
Trudno mając dziecko codziennie wracać o 20tej i biegać od zajęcia do zajęcia. Raz, dwa, razy w tyg gdy dziecko ma swoje zajęcia i jest zaopiekowane.
Powtórzę, człowiek spełniony, pozytywnie nastawiony/ po to te zajęcia/ przyciąga ludzi dobrą energią i chce tą energią zarażać. Taka osoba przyciągnie wzrok i słuch.
Zapaszko z ust-wez mi nie przypominaj. Facet w kolejce za mną chciał mnie dzisiaj zabić oddechem, a niestary jeszcze, 30pare lat. Nie wiem co on tam w tej paszczy hodował.
Ok zdaję sobie sprawę, że mógł się znaleźć jakiś facet, któremu waliło z japy jak z obornika.
Lecz mi chodziło o to, że wśród kobiet po 40stce jest niestety bardzo częsty problem z nieprzyjemnymi zapaszkami z ust i zastanawiam się z czego on wynika?
151 2022-09-05 18:56:33 Ostatnio edytowany przez wrzosiec (2022-09-05 18:59:38)
Rumuński żołnierz
,, ust różne nieprzyjemne zapaszki.
Jest to powiązane z menopauzą i to jest nic wstydliweg"
Ale już niedouczenie a gwiazdorzenie powodem do wstydu być powinno.
Nieprzyjemny zapach z ust dotyczy obu płci jest związany z próchnicą, nieleczoną paradontozą ,złą higieną, lub problemami gastrycznymi.
Tego typu uwagi zaś powiązane są brakiem kultury.
rossanka napisał/a:Zapaszko z ust-wez mi nie przypominaj. Facet w kolejce za mną chciał mnie dzisiaj zabić oddechem, a niestary jeszcze, 30pare lat. Nie wiem co on tam w tej paszczy hodował.
Ok zdaję sobie sprawę, że mógł się znaleźć jakiś facet, któremu waliło z japy jak z obornika.
Lecz mi chodziło o to, że wśród kobiet po 40stce jest niestety bardzo częsty problem z nieprzyjemnymi zapaszkami z ust i zastanawiam się z czego on wynika?
W każdej grupie wiekowej jest. I u każdej płci. Przecież z facetami nie tańczysz na weselach czy sylwestrze czy dyskotece, festynie itd, to nie wiesz, jakie zapachy mogą wydzielać.
Jest na forum dentysta. To może on coś na to poradzi? ![]()
Rossanka
,, Ale Szeptem jej pasję nie zastąpią związku. Co z tego, że pójdzie na taniec czy kurs malarstwa. Jako czas spędzony na hobby-bedzie zadowolona i spełniona. Ale na tęsknotę za związkiem to się nie przełoży, choćby codziennie po pracy biegała godzinę na jedne zajęcia a potem na drugie i wracała do domu o20tej.
Tam posmialaby się z ludźmi, pozartowała i wróciła do pustego domu."Trudno mając dziecko codziennie wracać o 20tej i biegać od zajęcia do zajęcia. Raz, dwa, razy w tyg gdy dziecko ma swoje zajęcia i jest zaopiekowane.
Powtórzę, człowiek spełniony, pozytywnie nastawiony/ po to te zajęcia/ przyciąga ludzi dobrą energią i chce tą energią zarażać. Taka osoba przyciągnie wzrok i słuch.
Hmm takie osoby są często w związkach, jedno napędza drugie. Jak jeszcze było dobrze w moim związku, też byłam pozytywna, miałam dobra energię i przyciągałam ludzi-kurcze naprawdę to był dobry czas, pamiętam, że wtedy myslalam"rossanka, to tak powinno być, w końcu jesteś na właściwym torze".
A po rozstaniu to Sue prawie dwa kąta zbierałam, często płakałam, miałam lęki I byłam chodzącą depresją.
Rumunski_Zolnierz napisał/a:rossanka napisał/a:Zapaszko z ust-wez mi nie przypominaj. Facet w kolejce za mną chciał mnie dzisiaj zabić oddechem, a niestary jeszcze, 30pare lat. Nie wiem co on tam w tej paszczy hodował.
Ok zdaję sobie sprawę, że mógł się znaleźć jakiś facet, któremu waliło z japy jak z obornika.
Lecz mi chodziło o to, że wśród kobiet po 40stce jest niestety bardzo częsty problem z nieprzyjemnymi zapaszkami z ust i zastanawiam się z czego on wynika?W każdej grupie wiekowej jest. I u każdej płci. Przecież z facetami nie tańczysz na weselach czy sylwestrze czy dyskotece, festynie itd, to nie wiesz, jakie zapachy mogą wydzielać.
Miałam sąsiadkę, która zawsze trzymała męża w osobnym pokoju z daleka od siebie, bo jej brzydko pachniał.
A mnie to zastanawia, czemu panowie w okolicach trzydziestki fascynują się starszymi od siebie paniami? Może książkę piszą? A może zgłębiają tajniki fizjologii?
Gorzej, jak z ust zalatuje acetonem...
157 2022-09-05 20:35:10 Ostatnio edytowany przez szeptem (2022-09-05 20:38:15)
Szeptem
Radość daje nie zawsze partner, ale zawsze pasja, Czas spędzony w towarzystwie ludzi z dobrą energią, muzyka, taniec. Nauka czegoś nowego, albo powrót do czegoś na co wcześniej, przy partnerze zabrakło czasu.
Mimo że widzisz,, same pary" obok są kobiety których dzieci wylecialy z gniazda, odszedł partner I wydaje mi się że problemy zmarszczek, samotności, przydatności biorą się z njezagospodarowania czasu pod siebie. Również w związkach. Mało robimy dla siebie/ co widać po innych postach/bo nie ma czasu, a kiedy czas jest nje ma pomysłu.
Człowiek spełniony, uśmiechnięty, pozytywny/ kolorowy☺/ przyciąga innych.
Zgadzam się w pełni - pasje są bardzo ważne. Tyle że tak się składa, że wykonuję zawód który jest moją życiową pasją, więc jestem niejako w pracy non-stop - pasji mam po korek
Praca twórcza daje mi masę satysfakcji i zadowolenia, kocham to co robię i tu nie narzekam, absolutnie. Na inne hobby nie mam po prostu czasu. Ale próbowałam, kilka lat temu zapisałam się na kurs tanga argentyńskiego. Tak, liczyłam że tędy kogoś poznam.... ale nie wyszło. Kurs zleciał, zaczęłam chadzać na milongi (czyli tańce) - a tam tradycyjnie: kilkanaście par (najczęściej małżeńskich), kilku wolnych starszych panów i ok. 30 samotnych dziewczyn. ![]()
Trzeba było się naczekać, żeby w ogóle zostać poproszoną do tańca (ale i to nie zawsze się zdarzało). Po kilku takich akcjach dałam spokój, wychodziłam tylko bardziej sfrustrowana.
No i jak już któraś z Was zauważyła - wychowując samotnie małe dziecko ciężko wygospodarować czas i energię na częste wyjścia. Więc jest, jak jest. ![]()
Rossanka
,, Hmm takie osoby są często w związkach, jedno napędza drugie. Jak jeszcze było dobrze w moim związku, też byłam pozytywna, miałam dobra energię i przyciągałam ludzi-kurcze naprawdę to był dobry czas, pamiętam, że wtedy myslalam"rossanka, to tak powinno być, w końcu jesteś na właściwym torze".
A po rozstaniu to Sue prawie dwa kąta zbierałam, często płakałam, miałam lęki I byłam chodzącą depresją."
Nie jedno napędza drugie, sami to robimy lub nie
To Ty przyciągałaś ludzi, nie partner. Ty miałaś to światełko w sobie.
Znikając z Twojego życia nic Ci nie zabrał, sama światełko przygasiłaś.
Jeżeli kobietom po 40 r.ż. zaczynają siwieć włosy (same to przyznałyście) to warto również wspomnieć, że po tym okresie panie zaczynają również wydobywać ze swoich ust różne nieprzyjemne zapaszki.
Jest to powiązane z menopauzą i to jest nic wstydliwego.
Zachodzę w głowę czemu ta niezbyt mądra uwaga miała służyć? Oczywiście poza kolejną próbą sprowokowania kobiet, by udowadniały, że nie są wielbłądami? Masz na to jakieś sensowne wyjaśnienie?
Człowiek spełniony, uśmiechnięty, pozytywny/ kolorowy☺/ przyciąga innych.
Oczywiście. Zawsze tak było, jest i przypuszczalnie będzie, że komfortowo czujemy się w towarzystwie osób, które co najmniej nie odbierają nam energii. I o ile ta zasada działa zupełnie inaczej, kiedy kogoś już dobrze znamy, o tyle na etapie początków znajomości tzw. wampiry energetyczne nie są w żadnej mierze atrakcyjne i raczej ich unikamy niż mamy ochotę wchodzić w bliższe relacje. Jeśli rzecz jasna ktoś nie ma w sobie misji zbawiania świata. Może to jest w pewien sposób egoistyczne, ale jakże życiowe.
160 2022-09-06 07:00:46 Ostatnio edytowany przez Tamiraa (2022-09-06 07:04:36)
Gorzej, jak z ust zalatuje acetonem...
Pomijając aspekty fizyczne darzy się sympatią i zaufaniem kogoś ze względu na przymioty ducha. W miarę upływu lat zdarza się, że coś w organizmie się psuje, coś nie działa jak dawniej, ale przecież nie zostawia się miłej sercu osoby jak zużytej rzeczy tylko się ją wspiera w trudnych chwilach. To nas różni od zwierząt, że zapach w tym przypadku nie jest decydujący a charakter i osobowość.
Może niektórym wyda się to frazesem, ale jeśli ktoś potrafi nawiązać kontakt z drugą osobą tylko na zasadzie fizyczności, to niestety nie na długo, bo przecież żywy człowiek ulega upływowi czasu i to co kiedyś urzekało urodą przestaje tym być. Ci, którzy myślą, że zawsze będą piękni i młodzi i to im daje prawo do umniejszania innych, co zrobią jeśli sami się zbrzydną i się zestarzeją? Sami mogą wydzielać nieprzyjemne zapachy i mieć starą pomarszczoną skórę. Czy znajdzie się ktoś młodszy, piękniejszy, kto będzie im to wytykał jako powód odrzucenia?
Wracając do tematu i jego autorki Szeptem, jesteś wspaniałą kobietą, jedynie chwilę potrwa nim się odnajdziesz na kolejnym etapie życia. Każdy miewa chwile załamania, smutku i zniechęcenia, po których wychodzi silniejszy wzbogacony o nowe doświadczenia. Nie będę tu przytaczać przykładów ludzi, którzy odnaleźli się w późniejszych latach życia, bo każdy znajdzie całkiem sporo takich osób z własnego podwórka, grunt, żeby szukać i nie poddawać się.
A zawsze to lepiej pozostać singlem niż dusić się w niesatysfakcjonującym związku, (Znowu frazes, ale wart zapamiętania)
Dziękuję, Tamiro, za miłe słowa. Oby tak było jak piszesz - że przejdę ten etap "cienia" jak najszybciej i pójdę z optymizmem dalej. Jak na razie jeszcze się męczę, nawet ostatnio poruszyłam ten temat na psychoterapii i pani psycholog uznała, że moje obawy to lęk przed śmiercią, ale ja się z tym nie zgadzam (wiadomo, że każdy jakośtam odejścia się obawia ale to naprawdę nie zaprząta moich myśli). Kazała mi stać, nawet nago, w domu przed lustrem i mówić sobie miłe rzeczy, komplementy i że się akceptuję, kocham itd - tyle, że ja to robię nie od dziś i za każdym razem czuję, że sama nie wierzę w to, co mówię ![]()
Ale może kiedyś uwierzę?
"A zawsze to lepiej pozostać singlem niż dusić się w niesatysfakcjonującym związku (znowu frazes, ale wart zapamiętania)" -- no wiadomo. Dlatego już 8-my rok bujam się sama, a nie z kimkolwiek, byleby był. I zakładam, że to może się już nie zmienić, pracuję nad pełną akceptacją tej myśli. Jednakże gdzieś, w głębi ducha chciałoby się jeszcze kiedyś przeżyć jakieś uniesienia miłosne i po prostu poczuć, że nie jestem sama...
Rumunski_Zolnierz napisał/a:Jeżeli kobietom po 40 r.ż. zaczynają siwieć włosy (same to przyznałyście) to warto również wspomnieć, że po tym okresie panie zaczynają również wydobywać ze swoich ust różne nieprzyjemne zapaszki.
Jest to powiązane z menopauzą i to jest nic wstydliwego.Zachodzę w głowę czemu ta niezbyt mądra uwaga miała służyć? Oczywiście poza kolejną próbą sprowokowania kobiet, by udowadniały, że nie są wielbłądami? Masz na to jakieś sensowne wyjaśnienie?
Przepraszam ale nie jestem w stanie tego sensownie wyjaśnić.
Rumunski_Zolnierz napisał/a:Jeżeli kobietom po 40 r.ż. zaczynają siwieć włosy (same to przyznałyście) to warto również wspomnieć, że po tym okresie panie zaczynają również wydobywać ze swoich ust różne nieprzyjemne zapaszki.
Jest to powiązane z menopauzą i to jest nic wstydliwego.Zachodzę w głowę czemu ta niezbyt mądra uwaga miała służyć? Oczywiście poza kolejną próbą sprowokowania kobiet, by udowadniały, że nie są wielbłądami? Masz na to jakieś sensowne wyjaśnienie?
Jedno muszę przyznać. Podziwiam Twoją cierpliwość ![]()
Jedno muszę przyznać. Podziwiam Twoją cierpliwość
Do kogo to było skierowane?
KoralinaJones napisał/a:Jedno muszę przyznać. Podziwiam Twoją cierpliwość
Do kogo to było skierowane?
A jak sądzisz, mistrzu? ![]()
Update: poznałam kogoś i jest fajnie. Zobaczymy. ![]()
Update: poznałam kogoś i jest fajnie. Zobaczymy.
Znaczy sparowana ![]()
Nie, niekoniecznie Pasławku - dopiero się poznajemy i dajemy sobie na to czas, ostrożnie podchodząc do sprawy. Ale jest b. miło, z tzw. potencjałem. Niestety to znajomość na odległość, niewielką ale zawsze, ale już było kilka spotkań. Jednakże pozostajemy w ciągłym kontakcie online / tel i jest ok. A poznaliśmy się na pewnym znanym portalu.
Nie, niekoniecznie Pasławku - dopiero się poznajemy i dajemy sobie na to czas, ostrożnie podchodząc do sprawy. Ale jest b. miło, z tzw. potencjałem. Niestety to znajomość na odległość, niewielką ale zawsze, ale już było kilka spotkań. Jednakże pozostajemy w ciągłym kontakcie online / tel i jest ok. A poznaliśmy się na pewnym znanym portalu.
Gratuluję.
Nie zepsuj tego.
170 2022-10-11 20:34:43 Ostatnio edytowany przez Ela210 (2022-10-11 20:35:10)
Czyli wbrew wszelkim płaczącym tu w wersety singielkom twierdzącym że sami nienormalni są na portalach,spotkałaś kogoś z kim masz nić porozumienia. Więc warto próbować ![]()
Czyli wbrew wszelkim płaczącym tu w wersety singielkom twierdzącym że sami nienormalni są na portalach,spotkałaś kogoś z kim masz nić porozumienia. Więc warto próbować
Warto dodać, że to jest dopiero początek znajomości.
Wszelkie smaczki i brudy wyjdą po miesiącu.
Ela210 napisał/a:Czyli wbrew wszelkim płaczącym tu w wersety singielkom twierdzącym że sami nienormalni są na portalach,spotkałaś kogoś z kim masz nić porozumienia. Więc warto próbować
Warto dodać, że to jest dopiero początek znajomości.
Wszelkie smaczki i brudy wyjdą po miesiącu.
Cóż za życzliwy pozytywny optymizm .
173 2022-10-11 23:42:34 Ostatnio edytowany przez szeptem (2022-10-11 23:43:48)
Miesiąc już minął.
![]()
Tak, Elu - chyba jednak warto - choć oczywiście nie chcę zapeszać, bo nie wiem co z tego wyjdzie. Ale jestem b. pozytywnie zaskoczona, druga strona również.
Niestety, nie mam dobrych wieści - nie spotkam się już ze wspomnianym facetem, gdyż okazał się czynnym alkoholikiem, co starał się przede mną ukryć.
Trudno.
Szkoda :-(
Niestety, nie mam dobrych wieści - nie spotkam się już ze wspomnianym facetem, gdyż okazał się czynnym alkoholikiem, co starał się przede mną ukryć.
Trudno.
Rumun wykrakał .
Czyli wbrew wszelkim płaczącym tu w wersety singielkom twierdzącym że sami nienormalni są na portalach,spotkałaś kogoś z kim masz nić porozumienia. Więc warto próbować
Może i Rumun wykrakał - ale nigdy nie wiemy, na kogo trafimy czy to poznając go na portalu, czy w sklepie. Jak widać, każdy chce na początku wypaść jak najlepiej i pokazuje tylko swoje pozytywne strony, kamuflując te nieciekawe, niepożądane. Jednakże szydło i tak wyjdzie z worka... Cieszę się, że poznałam prawdę teraz a nie powiedzmy za pół roku. Absolutnie nigdy nie weszłabym świadomie w związek z alkoholikiem czy innym uzależnionym typem.
Przykro mi, ale masz rację - lepiej teraz niż za kilka, kilkanaście miesięcy.
Jeśli mogę, to co się takiego wydarzyło, że zorientowałaś się, że istnieje problem?
Atrakcyjność mija po 30 .. biologia..ostatni dzwonek na teoretycznie zdrową ciążę itp.
Kobiety w większości też w tym wieku spadają z karuzeli i zmniejszają wymagania.
A po 35 rż do max.40 to już tylko spekulacja, co mogę z tego mieć? Wygląda jak wygląda, dzieci z tego nie będzie..to może chociaż namiastka domu? W dwójkę żyje się łatwiej.
Tak to wygląda jeśli chodzi o atrakcyjność, trzydziestka to nie nowa dwudziestka..
Faceci są tak zaprogramowani że podobają im się młode (w domyśle, zdrowe i zdolne do rodzenia).
Wszyscy wiążący się z 35 i więcej nie robią tego bo mogliby by mieć łatwo dwudziestkę.
Piszcie o fit, vege srele..zadbanych 40 ... haha.. też mam min.40 letniego klasyka ale wyjeżdżam tym oldzikiem tylko w ładną niedzielę.
Kobiety nie są jak wino czy auta.
Atrakcyjność mija po 30 .. biologia..ostatni dzwonek na teoretycznie zdrową ciążę itp.
Kobiety w większości też w tym wieku spadają z karuzeli i zmniejszają wymagania.
A po 35 rż do max.40 to już tylko spekulacja, co mogę z tego mieć? Wygląda jak wygląda, dzieci z tego nie będzie..to może chociaż namiastka domu? W dwójkę żyje się łatwiej.
Tak to wygląda jeśli chodzi o atrakcyjność, trzydziestka to nie nowa dwudziestka..
Faceci są tak zaprogramowani że podobają im się młode (w domyśle, zdrowe i zdolne do rodzenia).
Wszyscy wiążący się z 35 i więcej nie robią tego bo mogliby by mieć łatwo dwudziestkę.
Piszcie o fit, vege srele..zadbanych 40 ... haha.. też mam min.40 letniego klasyka ale wyjeżdżam tym oldzikiem tylko w ładną niedzielę.
Kobiety nie są jak wino czy auta.
Co Twój post miał wnieść do dyskusji?
... nic innego jak chyba tylko szczere anonimowe podejscie czesci osobnikow plci meskiej do tematu.. dobrze ze tylko czesci...
Behemoth666 napisał/a:Atrakcyjność mija po 30 .. biologia..ostatni dzwonek na teoretycznie zdrową ciążę itp.
Kobiety w większości też w tym wieku spadają z karuzeli i zmniejszają wymagania.
A po 35 rż do max.40 to już tylko spekulacja, co mogę z tego mieć? Wygląda jak wygląda, dzieci z tego nie będzie..to może chociaż namiastka domu? W dwójkę żyje się łatwiej.
Tak to wygląda jeśli chodzi o atrakcyjność, trzydziestka to nie nowa dwudziestka..
Faceci są tak zaprogramowani że podobają im się młode (w domyśle, zdrowe i zdolne do rodzenia).
Wszyscy wiążący się z 35 i więcej nie robią tego bo mogliby by mieć łatwo dwudziestkę.
Piszcie o fit, vege srele..zadbanych 40 ... haha.. też mam min.40 letniego klasyka ale wyjeżdżam tym oldzikiem tylko w ładną niedzielę.
Kobiety nie są jak wino czy auta.
Co Twój post miał wnieść do dyskusji?
Wniósł tyle, że wiemy jak mało on wie o życiu ![]()
Obecne 30 i 40latki są tak zadbane, że nie rozpoznasz na ulicy, ile dana kobieta ma lat.
To było w odniesieniu do sehniority Rossanki z pierwszej strony tego tematu. Pytała kiedy kończy się atrakcyjność.
Nie będę tego wklejał, bo to forum to istny chaos przez to wklejanie i powielanie tych samych treści.
LadyLoka - cóż.. żyj marzeniami.
Sam widzę dobrze, a niewiadomych znajomych nie mam, więc nie wiem jak oni nie rozpoznają 20 latki od 30 latki. Widzący to potrafią.
Niewidomym pewnie wystarczyło by 5 sekund przeznaczone na dotyk skóry twarzy.
Przepraszam 40..jeszcze lepiej..
Żyjmy złudzeniami i marzeniami. Tak jest przyjemniej i ten świat wyda się znośny.
185 2022-10-17 21:41:50 Ostatnio edytowany przez Tamiraa (2022-10-17 21:42:14)
Behemoth666, z tą atrakcyjnością bywa różnie, jeszcze jest coś takiego, oprócz fizycznej atrakcyjności, jak inteligencja, władza, pieniądze. Nie ma tak zerojedynkowo. Czasami w kobiecie jest tyle energii, że trudno ją wpisać w twoje ramki. Chciałam podać przykład, no, ale przecież wszyscy wiedzą:)
Przepraszam 40..jeszcze lepiej..
Żyjmy złudzeniami i marzeniami. Tak jest przyjemniej i ten świat wyda się znośny.
Ja tam nie wiem czy złudzenia czy marzenia, jak Ty z biologią leżysz. Sens dyskusji żaden.
To nie te czasy, kiedy 50letnia kobieta ubierała spódnicę, chustę na głowę i była kolejne 40 lat już tylko babcią. Nie odróżnisz na ulicy która kobieta ma 30, a która 40 lat.
Już Wam odpowiadam - tak, ten facet to aktywnie pijący alkoholik. Dowiedziałam się tego od niego - zadzwonił, bedąc pod wpływem (od razu po głosie to poznałam) i sam się przyznał do nalogowego picia. Wcześniej zaklinał się, ze z piciem nie ma nic wspólnego, a nawet się tego brzydzi. Jak widać, rzeczywistość okazała się zgoła inna.
I jak tu wierzyć w mężczyzn?...
188 2022-10-17 22:25:01 Ostatnio edytowany przez Ela210 (2022-10-17 22:37:38)
No trudno, pytanie tylko czy da się to rozpoznać wcześniej?
Może warto faceta od razu na drinka zaprosić, by się dowiedzieć, czy ma z tym problem?
Widać różnicę. To nie powinno podlegać dyskusji. Widać drogie Panie. Żadne ciuchy ani kosmetyki nie zretuszują starzejącej się skóry. Tyle z biologii.
------------------------------------------------------------------
@Szeptem..jak pijący to szkoda Twojego czasu, jedyny plus jeśli sam określa się alkoholikiem. Wie gdzie ma problem.
Pytanie co z setkami tysięcy kobiet i mężczyzn którym się wydaje że piją okazjonalnie.. choćby wino w obecności kota, regularnie tydzień w tydzień.
Życzę Ci jak najlepiej, jest tam ktoś, właśnie Tobie zapisany.
Nie ważne ile tych miłości każdy z nas zaznał..liczy się tylko ta ostatnia.
Widać różnicę. To nie powinno podlegać dyskusji. Widać drogie Panie. Żadne ciuchy ani kosmetyki nie zretuszują starzejącej się skóry. Tyle z biologii.
Jak ma być grochem o ścianę, to jeszcze dodam, że target się liczy.
No trudno, pytanie tylko czy da się to rozpoznać wcześniej?
Może warto faceta od razu na drinka zaprosić, by się dowiedzieć, czy ma z tym problem?
To znaczy jak wcześnie w kilka chwil ?
192 2022-10-17 22:50:42 Ostatnio edytowany przez KoralinaJones (2022-10-17 22:52:31)
Żadne ciuchy ani kosmetyki nie zretuszują starzejącej się skóry. Tyle z biologii.
Ale medycyna estetyczna już tak ![]()
To nie te czasy, kiedy 50letnia kobieta ubierała spódnicę, chustę na głowę i była kolejne 40 lat już tylko babcią. Nie odróżnisz na ulicy która kobieta ma 30, a która 40 lat.
Po prostu niektórym 40 latka kojarzy się nadal z kwadratową babą w garsonce i z kalafiorem na włosach.
Ja problemy z alkoholem u trzeźwych aktualnie ludzi poznaję po jakiejś takiej ledwo zauważalnej dekoncentracji. Chociaż to pewnie towarzyszy też innym nałogom.
Pewnie w pierwszych randkach łatwo to wziąć za zdenerwowanie, tremę. .
A potem pretensje do kobiety, że nie daje szansy, selekcjonuje ludzi, zadziera nosa.
194 2022-10-17 23:03:06 Ostatnio edytowany przez paslawek (2022-10-17 23:04:04)
Ja problemy z alkoholem u trzeźwych aktualnie ludzi poznaję po jakiejś takiej ledwo zauważalnej dekoncentracji. Chociaż to pewnie towarzyszy też innym nałogom.
Pewnie w pierwszych randkach łatwo to wziąć za zdenerwowanie, tremę. .
A potem pretensje do kobiety, że nie daje szansy, selekcjonuje ludzi, zadziera nosa.
Tak właśnie jest to takie bardzo subtelne
jak nawiązuje się znajomość jakby "neutralną" związkowo to jest inaczej,a jak z nadzieją czy oczekiwaniem na jakąś relację to też inaczej się patrzy na ludzi,nałogowcy uchodzą za mistrzów ukrywania się to mit jest.
jednorodne to nie jest zjawisko, zależy też od charakteru, ale pewien rodzaj swoistego napięcia można dostrzec
i u aktywnego nałogowca i abstynenta
Ale to nie jest takie proste ,niektórzy widzą wszędzie nałogowców na jakimś etapie i niekoniecznie są to DDA ,ktoś z doświadczeniem w zetknięciach z nałogowcami czy inni nałogowcy
albo też ,ludzie nie chcą widzieć za wszelką cenę pewnych znaków,minimalizują i racjonalizują pewne zachowania "sytuacjami co jest dość naturalne też tak bywa lekceważenie i w sumie niewiedza jest dość powszechne.
195 2022-10-17 23:33:29 Ostatnio edytowany przez KoralinaJones (2022-10-17 23:33:57)
(...) ale pewien rodzaj swoistego napięcia można dostrzec
i u aktywnego nałogowca i abstynenta (...)
Mógłbyś, chociaż po krótce, ten rodzaj napięcia scharakteryzować? Wiem, że to nie do końca na temat, ale skoro już temat został wywołany do tablicy, to będę wdzięczna.