Pierwszy raz pofarbowałam włosy w wieku 14 lat, czyli byłam niewiele starsza od Twojej córki. Były wówczas bardzo popularne dwa kolory na głowie. Zafundowałam sobie blond i spod spodu ciemny brąz. Mój naturalny kolor włosów to odcień pomiędzy ciemną blondynką/ jasną szatynką i byłam z efektu zadowolona. Mamie też się podobało
Skończyłam 16 lat i popełniłam ten sam błąd co Twoja córka: przefarbowałam się na czarno. Wyglądałam okej, ale kilka miesięcy temu, gdy w mojej głowie zrodził się pomysł by powrócić do blondu, okazało się, że wcale nie jest tak łatwo i prosto, jak mi się wydawało. Można stopniowo, pasemkami rozjaśniać włosy, albo przeprowadzić dekoloryzację, która włosy bardzo niszczy. Z lenistwa nie wybrałam opcji pierwszej, ze strachu nie wybrałam opcji drugiej i zostałam ze swoim faux pas na głowie
Jako 16latka nie myślałam nad konsekwencjami jakie będzie niosła za sobą tak diametralna zmiana koloru. Po prostu chciałam mieć czarne włosy, poszłam do fryzjera i dostałam to, co chciałam. Dlatego też uważam, że nie powinnaś karać córki za głupotę wieku młodzieńczego, a jedynie wyjaśnić, że Twoim zdaniem jest za młoda na takie eksperymenty i chcesz, aby takie decyzje w przyszłości konsultowała również z Tobą. Taką małą pokutą wyłącznie za to, że nie spytała Cię o zgodę, może być zakaz farbowania odrostów i wyczekiwanie, aż w końcu kolor się spłucze
Za to ostrzej porozmawiałabym z ojcem córki. Dzieci mają prawo do swoich wybryków, ale rodzice mają obowiązek zrobić wszystko, aby do ich realizacji nie dopuścić. Skoro była pod jego opieką, to nad nim spoczywała odpowiedzialność. Jeżeli nie będziecie mówili do córki "jednym głosem", stanie się przychylna temu rodzicowi, który jest dla niej łagodniejszy, bardziej pobłażliwy. Z tego co widzę, taką stroną jest tata, a córka mieszka z Tobą. Dlatego musisz przemówić mu do rozumu.