A co to znaczy adekwatny do wieku?
Bo ja w sumie ubieram się tak jak mam ochotę i raczej kieruję figurą
Są mocne kolory, sukienki i spódnice ciut przed kolano, bo takie lubię.
Są długie włosy, bo takie lubię i ciemne bo po eksperymentach takie mi pasują.
Nie , to że się pojawiasz sama albo z dzieckiem nie sugeruje że jesteś solo. Typowa mężatka tak ma że chodzi w wiele miejsc solo albo załatwia jakieś sprawy z dzieckiem.
Ja pracuję wśród wielu mężczyzn i widzę ze wszyscy zakładali że jestem mężatką, dopóki nie powiedziałam o rozwodzie.
Czy zmienia to ich podejście? Tak. Zmienia.
W jakim.kierunku to już sprawa inna
Pewnie że miło gdy widzisz zainteresowanie mężczyzn, ale może to niepotrzebny szum, skoro większość z nich to zajęci.
Do klubu tanecznego to chyba lepiej nie iść w tłumie koleżanek, tylko co najwyżej z jedną jeśli już nie solo
A może po prostu umówić się z kimś na tańce jak lubisz?
Myślę, że niepotrzebnie wpadasz w panikę z powodu tej 50:) świat się nagle nie wali za tym progiem, więc trochę wiary w siebie.
Elu wg mnie adekwatny do wieku ubiór to taki bardziej zakrywający, niż odkrywający zbyt wiele. Owszem podkreślam swoje atuty, ale bez przesady. Wiesz, widuję i obserwuję na ulicy jedną panią, od kilku lat - w typie z tyłu liceum, z przodu muzeum. Faktycznie, patrząc na nią z tyłu nie powiedziałabyś, że ma conajmniej 60-tkę. Super figura, długie włosy (teraz czarne, a jeszcze niedawno była jasną blondynką), dopasowany, opinający strój od designera, mini sukienka, szpilki, kuszący sposób poruszania się. Jednak to niezbyt pasuje do obrazu z przodu: starsza twarz po wielu ingerencjach chirurgicznych, ponaciągana do bólu, ogromne napompowane usta, nienaturalnie uniesione brwi i niestety - wielki smutek, wręcz rozpacz w oczach... Zawsze idzie samotnie, i kiedy ją widzę myślę sobie że nie chcę taka być za jakiś czas. ![]()
Na tańce mogę chodzić jedynie z koleżanką, nie mam z kim. A już na miejscu tak się składa, że spotykamy grupę innych singielek i siedzimy razem - i tyle. Sama bym do klubu nie poszła jednak. To zbyt desperackie. ![]()
Co zaś do panikowania.... to raczej zauważam fakty, bez slodzenia sobie - i zdaję sobie sprawę, że jest teraz dużo inaczej, niż kiedyś. Nie ma się co oszukiwać, trzeba stawić czoła rzeczywistości. A jest, jak jest - już nie mam powodzenia po prostu. Próbuję się z tym pogodzić. Ale na razie mi to nie wychodzi. ![]()