netkobietyWszystkie działy
Psychologia

Kryzys wieku średniego samotnej kobiety przed 50-tką

529 odpowiedzi44 360 wyświetleńzałożony przez szeptem, 23.08.2022

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA » Kryzys wieku średniego samotnej kobiety przed 50-tką

Strony Poprzednia 1 2 3 4 … 9 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 66 do 130 z 530 ]

66 Ostatnio edytowany przez szeptem (2022-09-03 09:40:06)

Odp: Kryzys wieku średniego samotnej kobiety przed 50-tką
Ela210 napisał/a:

A co to znaczy adekwatny do wieku? smile
Bo ja w sumie ubieram się tak  jak mam ochotę i raczej kieruję figurą
Są mocne kolory, sukienki i spódnice ciut przed kolano,  bo takie lubię.
Są długie włosy, bo takie lubię i ciemne bo po eksperymentach takie mi pasują.
Nie , to że się pojawiasz sama albo z dzieckiem nie sugeruje że jesteś solo. Typowa mężatka tak ma że chodzi w wiele miejsc solo albo załatwia jakieś sprawy z dzieckiem.
Ja pracuję wśród wielu mężczyzn i widzę ze wszyscy zakładali że jestem mężatką, dopóki nie powiedziałam o rozwodzie.
Czy zmienia to ich podejście? Tak. Zmienia.
W jakim.kierunku to już sprawa inna smile
Pewnie że miło gdy widzisz zainteresowanie mężczyzn, ale może to niepotrzebny szum, skoro większość z nich to zajęci.
Do klubu tanecznego to chyba lepiej nie iść w tłumie koleżanek, tylko co najwyżej z jedną jeśli już nie solo smile
A może po prostu umówić się z kimś na tańce jak lubisz?
Myślę, że niepotrzebnie wpadasz w panikę z powodu tej 50:) świat się nagle nie wali za tym progiem, więc trochę  wiary w siebie.

Elu wg mnie adekwatny do wieku ubiór to taki bardziej zakrywający, niż odkrywający zbyt wiele. Owszem podkreślam swoje atuty, ale bez przesady. Wiesz, widuję i obserwuję na ulicy jedną panią, od kilku lat - w typie z tyłu liceum, z przodu muzeum. Faktycznie, patrząc na nią z tyłu nie powiedziałabyś, że ma conajmniej 60-tkę. Super figura, długie włosy (teraz czarne, a jeszcze niedawno była jasną blondynką), dopasowany, opinający strój od designera, mini sukienka, szpilki, kuszący sposób poruszania się. Jednak to niezbyt pasuje do obrazu z przodu: starsza twarz po wielu ingerencjach chirurgicznych, ponaciągana do bólu, ogromne napompowane usta, nienaturalnie uniesione brwi i niestety - wielki smutek, wręcz rozpacz w oczach... Zawsze idzie samotnie, i kiedy ją widzę myślę sobie że nie chcę taka być za jakiś czas. wink

Na tańce mogę chodzić jedynie z koleżanką, nie mam z kim. A już na miejscu tak się składa, że spotykamy grupę innych singielek i siedzimy razem - i tyle. Sama bym do klubu nie poszła jednak. To zbyt desperackie. wink
Co zaś do panikowania.... to raczej zauważam fakty, bez slodzenia sobie - i zdaję sobie sprawę, że jest teraz dużo inaczej, niż kiedyś. Nie ma się co oszukiwać, trzeba stawić czoła rzeczywistości. A jest, jak jest - już nie mam powodzenia po prostu. Próbuję się z tym pogodzić. Ale na razie mi to nie wychodzi. big_smile

67 Ostatnio edytowany przez rossanka (2022-09-03 10:15:46)

Odp: Kryzys wieku średniego samotnej kobiety przed 50-tką

Kwestią mentalnośći. Dla Ciebie to była starsza pani co to z tyłu liceum a z przodu muzeum, a może raz ona się tak dobrze czuje, a dwa, za dziesiąt lat to będzie norma?
W latach 80 pokolenie mojej mamy, wtedy 30 latki - nosiło się zupełnie inaczej. Jakby mama, czy któraś z jaj 30letnich koleżanek wyszła na ulicę w jeansach i adidasach, albo dresie, plus tshirt, czy miala tatuaż alb o cztery kolczyki w uchu-to byłaby wytykana palcami.
Teraz 30 latka w spodenkach, T-shircie, adidasach na ulicy-nikt nie mówi, że robi się na licealistkę. Tak jak kobiety 60 czy 70 plus w dresach, trampkach i kolorowych koszulkach.

68

Odp: Kryzys wieku średniego samotnej kobiety przed 50-tką

Szeptem, czy tamta wcześniejszą, starą rzeczywistość przyniosła Ci prywatnie szczęście?
Zauważyłaś że najfajniejszych mężów mają przeciętne kobiety?
Wg mnie wielka uroda i wdzięk wbrew pozorom lepiej procentuje w życiu zawodowym niż  w miłości.
Dziwne, prawda? Może dlatego że mężczyzna wybiera Ciebie jako człowieka, a nie efektowny dodatek do siebie.
Każdy kij ma 2 końce.
W końcu chodzi o szczęście osobiste, a to musi mieć jakieś solidniejsze podstawy

69

Odp: Kryzys wieku średniego samotnej kobiety przed 50-tką

Coś w tym jest, że najpiękniejsze kobiety (i nie mówię tu o sobie ale np. weźmy np. Isabellę Rossellini, Nasstasię Kinski, Isabelle Adjani) w pewnym wieku zostają same i często już tak jest do ich końca. Mnie się powodziło do 40-stki, byłam szczęśliwa - aż nagle pyk i koniec. Teraz czuję się zupełnie inną osobą dzieki przeżyciom ostatnich lat, wyparowała ze mnie naiwność, stałam się pragmatyczna, możliwe że aż za bardzo. Patrzę trzeźwo na rzeczywistość, to jest dobre ale pozbawia wszelkich złudzeń...

70

Odp: Kryzys wieku średniego samotnej kobiety przed 50-tką
szeptem napisał/a:

Coś w tym jest, że najpiękniejsze kobiety (i nie mówię tu o sobie ale np. weźmy np. Isabellę Rossellini, Nasstasię Kinski, Isabelle Adjani) w pewnym wieku zostają same i często już tak jest do ich końca. Mnie się powodziło do 40-stki, byłam szczęśliwa - aż nagle pyk i koniec. Teraz czuję się zupełnie inną osobą dzieki przeżyciom ostatnich lat, wyparowała ze mnie naiwność, stałam się pragmatyczna, możliwe że aż za bardzo. Patrzę trzeźwo na rzeczywistość, to jest dobre ale pozbawia wszelkich złudzeń...

Może coś w tym jest. Jakoś pięknością nigdy nie byłam, z tych co to się chłopcy biją na przerwach czy zawsze mają pełno adoratorów. Wiecie, czasem zdarza się taka koleżanka w klasie czy w pracy. Ogół ludzi jest natomiast przeciętny. Może dlatego nie czuję jakiejś zmiany, jak miałam 20 lat to jakiś powszechnego zachwytu nie budziłam, nic się nie zmieniło po 40stcem. Owszem raz na jakiś czas wpadłam komuś w oko, ale nie miałam wielbicieli jak np moja dalsza siostra cioteczna, kuzynka raczej-dlugonoga, długowłosa o migdałowych oczach piękność, która już jako nastolatka miała powodzenie i zaraz po szkole szykowała się już do ślubu.

71

Odp: Kryzys wieku średniego samotnej kobiety przed 50-tką
szeptem napisał/a:

Kolor włosów mam już znośny, a co do stylu ubioru to wydaje mi się, że jest ok, estetyczny, raczej stonowany i jak to się mówi - adekwatny do wieku (co nie znaczy, że niekobiecy). Nie chcę go zmieniać, aby stać się "bardziej widoczną", aż taką desperatką nie jestem. Trzeba być sobą, prawda?

Przecież cały czas jesteś sobą.
Jeśli nie chcesz być widoczna, to jaką przyjęłaś strategię? W jaki sposób chcesz kogoś poznać?

72 Ostatnio edytowany przez szeptem (2022-09-03 15:50:44)

Odp: Kryzys wieku średniego samotnej kobiety przed 50-tką
Tamiraa napisał/a:

Przecież cały czas jesteś sobą.
Jeśli nie chcesz być widoczna, to jaką przyjęłaś strategię? W jaki sposób chcesz kogoś poznać?

Owszem, jestem sobą, w sensie akceptuję to jak wyglądam i się ubieram, nie będę się zmieniać tylko po to, aby stać się bardziej "widoczną" i zacząć przyciągać wzrok mężczyzn bo wiem, że to i tak by nic na dłuższą metę nie dało. Ale nie podobam się sobie, już nie, niestety. Nie da się wg mnie przeskoczyć ograniczeń związanych z wiekiem / zmianami naturalnie w nas zachodzącymi. Chodzi mi raczej w wątku o spojrzenie i historie innych kobiet w podobnym wieku, o poznanie Waszych strategii radzenia sobie z tym wszystkim. Bo przecież nie jestem jedyna.
Poznawać nikogo nie planuję - jak już pisalam, jeśli ktoś ma się napatoczyć, to tak pewnie się gdzieś/kiedyś stanie. Ale nie mam zamiaru "szukać", bo to też nie zdaje egzaminu. Mam w tym doświadczenie i znam doświadczenia innych.

73 Ostatnio edytowany przez rossanka (2022-09-03 15:56:11)

Odp: Kryzys wieku średniego samotnej kobiety przed 50-tką
szeptem napisał/a:
Tamiraa napisał/a:

Przecież cały czas jesteś sobą.
Jeśli nie chcesz być widoczna, to jaką przyjęłaś strategię? W jaki sposób chcesz kogoś poznać?

Owszem, jestem sobą, w sensie akceptuję to jak wyglądam i się ubieram, nie będę się zmieniać tylko po to, aby stać się bardziej "widoczną" i zacząć przyciągać wzrok mężczyzn bo wiem, że to i tak by nic na dłuższą metę nie dało. Ale nie podobam się sobie, już nie, niestety. Nie da się wg mnie przeskoczyć ograniczeń związanych z wiekiem / zmianami naturalnie w nas zachodzącymi. Chodzi mi raczej w wątku o spojrzenie i historie innych kobiet w podobnym wieku, o poznanie Waszych strategii radzenia sobie z tym wszystkim. Bo przecież nie jestem jedyna.
Poznawać nikogo nie planuję - jak już pisalam, jeśli ktoś ma się napatoczyć, to tak pewnie się gdzieś/kiedyś stanie. Ale nie mam zamiaru "szukać", bo to też nie zdaje egzaminu. Mam w tym doświadczenie i znam doświadczenia innych.

Ale to wszystkich czeka. Mężczyźni przeciez też nagle nie młodnieją. Przychodzi czas, gdy młoda dziewczyna zamiast odwzajemnić usmiech i puścić oko w autobusie, ustąpi miejsce starszemu panu.  Taka kolej rzeczy. Jak będziesz miała 60lat to będziesz znowu się dziwiła, jak mogłaś przeżywać taką 50kę. Moja babcia, która dożyła prawie setki mawiała, że 60 to jeszcze młoda kobieta. 70 też . Dopiero po 80tce odczuła wiek bo i już na działkę sama rzadziej chodziła, była mniej sprawna, nie mogła dźwigać, a no nogi bolały a to plecy, wiadomo zrowie już nie było to. Czasem myślę, coby powiedziała na to forum, ogólnie to nawet nie była świadoma, że są jakieś fora w internecie, pewnie wyśmiałaby co tu ludzie wypisują. Mnie także. Ona była bardzo życiowa, energiczna i nie dala sobie w kasze dmuchać.

74 Ostatnio edytowany przez Tamiraa (2022-09-03 16:26:49)

Odp: Kryzys wieku średniego samotnej kobiety przed 50-tką
rossanka napisał/a:
szeptem napisał/a:
Tamiraa napisał/a:

Przecież cały czas jesteś sobą.
Jeśli nie chcesz być widoczna, to jaką przyjęłaś strategię? W jaki sposób chcesz kogoś poznać?

Owszem, jestem sobą, w sensie akceptuję to jak wyglądam i się ubieram, nie będę się zmieniać tylko po to, aby stać się bardziej "widoczną" i zacząć przyciągać wzrok mężczyzn bo wiem, że to i tak by nic na dłuższą metę nie dało. Ale nie podobam się sobie, już nie, niestety. Nie da się wg mnie przeskoczyć ograniczeń związanych z wiekiem / zmianami naturalnie w nas zachodzącymi. Chodzi mi raczej w wątku o spojrzenie i historie innych kobiet w podobnym wieku, o poznanie Waszych strategii radzenia sobie z tym wszystkim. Bo przecież nie jestem jedyna.
Poznawać nikogo nie planuję - jak już pisalam, jeśli ktoś ma się napatoczyć, to tak pewnie się gdzieś/kiedyś stanie. Ale nie mam zamiaru "szukać", bo to też nie zdaje egzaminu. Mam w tym doświadczenie i znam doświadczenia innych.

Ale to wszystkich czeka. Mężczyźni przeciez też nagle nie młodnieją. Przychodzi czas, gdy młoda dziewczyna zamiast odwzajemnić usmiech i puścić oko w autobusie, ustąpi miejsce starszemu panu.  Taka kolej rzeczy. Jak będziesz miała 60lat to będziesz znowu się dziwiła, jak mogłaś przeżywać taką 50kę. Moja babcia, która dożyła prawie setki mawiała, że 60 to jeszcze młoda kobieta. 70 też . Dopiero po 80tce odczuła wiek bo i już na działkę sama rzadziej chodziła, była mniej sprawna, nie mogła dźwigać, a no nogi bolały a to plecy, wiadomo zrowie już nie było to. Czasem myślę, coby powiedziała na to forum, ogólnie to nawet nie była świadoma, że są jakieś fora w internecie, pewnie wyśmiałaby co tu ludzie wypisują. Mnie także. Ona była bardzo życiowa, energiczna i nie dala sobie w kasze dmuchać.

No, tak, Rossanko, ale ludzie muszą się przystosować do swojego wieku i wyglądu, zaakceptować i przestać siebie traktować jak nastolatki. Naturalnie, mogę nosić się dalej jak nastolatka, kto mi zabroni, ale podlegam prawom natury, ocenom innych ludzi. Jeśli mam zmarszczki, to je traktuję jak rzecz naturalną, owszem mogę sobie coś  zmienić w gabinecie piękności, zresztą w niektórych środowiskach jest to wskazane. Zmieniamy się i im wcześniej się z tym pogodzimy, tym lepiej dla nas. Jak wspomniałaś o swojej pragmatycznej babci  to mi się mój dziadek przypomniał ion by pewnie się cieszył z takiego forum, bo lubił rozmawiać  prawie na każdy temat:)

75

Odp: Kryzys wieku średniego samotnej kobiety przed 50-tką
Tamiraa napisał/a:
rossanka napisał/a:
szeptem napisał/a:

Owszem, jestem sobą, w sensie akceptuję to jak wyglądam i się ubieram, nie będę się zmieniać tylko po to, aby stać się bardziej "widoczną" i zacząć przyciągać wzrok mężczyzn bo wiem, że to i tak by nic na dłuższą metę nie dało. Ale nie podobam się sobie, już nie, niestety. Nie da się wg mnie przeskoczyć ograniczeń związanych z wiekiem / zmianami naturalnie w nas zachodzącymi. Chodzi mi raczej w wątku o spojrzenie i historie innych kobiet w podobnym wieku, o poznanie Waszych strategii radzenia sobie z tym wszystkim. Bo przecież nie jestem jedyna.
Poznawać nikogo nie planuję - jak już pisalam, jeśli ktoś ma się napatoczyć, to tak pewnie się gdzieś/kiedyś stanie. Ale nie mam zamiaru "szukać", bo to też nie zdaje egzaminu. Mam w tym doświadczenie i znam doświadczenia innych.

Ale to wszystkich czeka. Mężczyźni przeciez też nagle nie młodnieją. Przychodzi czas, gdy młoda dziewczyna zamiast odwzajemnić usmiech i puścić oko w autobusie, ustąpi miejsce starszemu panu.  Taka kolej rzeczy. Jak będziesz miała 60lat to będziesz znowu się dziwiła, jak mogłaś przeżywać taką 50kę. Moja babcia, która dożyła prawie setki mawiała, że 60 to jeszcze młoda kobieta. 70 też . Dopiero po 80tce odczuła wiek bo i już na działkę sama rzadziej chodziła, była mniej sprawna, nie mogła dźwigać, a no nogi bolały a to plecy, wiadomo zrowie już nie było to. Czasem myślę, coby powiedziała na to forum, ogólnie to nawet nie była świadoma, że są jakieś fora w internecie, pewnie wyśmiałaby co tu ludzie wypisują. Mnie także. Ona była bardzo życiowa, energiczna i nie dala sobie w kasze dmuchać.

No, tak, Rossanko, ale ludzie muszą się przystosować do swojego wieku i wyglądu, zaakceptować i przestać siebie traktować jak nastolatki. Naturalnie, mogę nosić się dalej jak nastolatka, kto mi zabroni, ale podlegam prawom natury, ocenom innych ludzi. Jeśli mam zmarszczki, to je traktuję jak rzecz naturalną, owszem mogę sobie coś  zmienić w gabinecie piękności, zresztą w niektórych środowiskach jest to wskazane. Zmieniamy się i im wcześniej się z tym pogodzimy, tym lepiej dla nas. Jak wspomniałaś o swojej pragmatycznej babci  to mi się mój dziadek przypomniał ion by pewnie się cieszył z takiego forum, bo lubił rozmawiać  prawie na każdy temat:)

Moja by pewnie wysmiala porady sercowe big_smile
I ogólnie dział samotności. Powiedziałaby rossanka, co Ty czytasz, co Ci ludzie opowiadają?

Mnie zaś zastanawia co znaczy nosić się jak nastolatka? Jaki to jest ubiór, bo i nastolatki chodzą różnie ubrane.
Sama noszę adidasy i jeansy. Spódnice orzed kolano i krotsze(ale nie mini tuż za tylek i goły brzuch bo źle się z tym czuje). Czasem noszę koszulki z napisami. Kolczyk w uchu i to nie w płatku. Noszę krótkie spodenki(z nogawką, nie takie ledwo za posladek).Mam trampki, czasem wychodzę w bluzie dresowej. To mi się kojarzy z ubiorem nastolatek.

76

Odp: Kryzys wieku średniego samotnej kobiety przed 50-tką
rossanka napisał/a:
Tamiraa napisał/a:
rossanka napisał/a:

.

No, tak, Rossanko, ale ludzie muszą się przystosować do swojego wieku i wyglądu, zaakceptować i przestać siebie traktować jak nastolatki. Naturalnie, mogę nosić się dalej jak nastolatka, kto mi zabroni, ale podlegam prawom natury, ocenom innych ludzi. Jeśli mam zmarszczki, to je traktuję jak rzecz naturalną, owszem mogę sobie coś  zmienić w gabinecie piękności, zresztą w niektórych środowiskach jest to wskazane. Zmieniamy się i im wcześniej się z tym pogodzimy, tym lepiej dla nas. Jak wspomniałaś o swojej pragmatycznej babci  to mi się mój dziadek przypomniał ion by pewnie się cieszył z takiego forum, bo lubił rozmawiać  prawie na każdy temat:)

Moja by pewnie wysmiala porady sercowe big_smile
I ogólnie dział samotności. Powiedziałaby rossanka, co Ty czytasz, co Ci ludzie opowiadają?

Mnie zaś zastanawia co znaczy nosić się jak nastolatka? Jaki to jest ubiór, bo i nastolatki chodzą różnie ubrane.
Sama noszę adidasy i jeansy. Spódnice orzed kolano i krotsze(ale nie mini tuż za tylek i goły brzuch bo źle się z tym czuje). Czasem noszę koszulki z napisami. Kolczyk w uchu i to nie w płatku. Noszę krótkie spodenki(z nogawką, nie takie ledwo za posladek).Mam trampki, czasem wychodzę w bluzie dresowej. To mi się kojarzy z ubiorem nastolatek.

Mnie się kojarzy z przesadnym makijażem i przyciągającymi wzrok ciuchami, włosami, które ekstra wyglądają u nastolatki, a niekoniecznie u -dziestki.
Pewnie, że przeważnie nastolatki ubierają się na sportowo, ale nie zawsze.
Na sportowo ubierają się teraz wszystkie kobiety, na przykład krótkie spodenki i trampki. Jeśli nosisz spódnice przed kolano, to się tak bardzo nie wyróżniasz. Twoja babcia wyśmiałaby porady sercowe? Tak, bo dawniej wszystko było prostsze i nie było dzielenia włosa na czworo.

77

Odp: Kryzys wieku średniego samotnej kobiety przed 50-tką
Tamiraa napisał/a:
rossanka napisał/a:
Tamiraa napisał/a:

No, tak, Rossanko, ale ludzie muszą się przystosować do swojego wieku i wyglądu, zaakceptować i przestać siebie traktować jak nastolatki. Naturalnie, mogę nosić się dalej jak nastolatka, kto mi zabroni, ale podlegam prawom natury, ocenom innych ludzi. Jeśli mam zmarszczki, to je traktuję jak rzecz naturalną, owszem mogę sobie coś  zmienić w gabinecie piękności, zresztą w niektórych środowiskach jest to wskazane. Zmieniamy się i im wcześniej się z tym pogodzimy, tym lepiej dla nas. Jak wspomniałaś o swojej pragmatycznej babci  to mi się mój dziadek przypomniał ion by pewnie się cieszył z takiego forum, bo lubił rozmawiać  prawie na każdy temat:)

Moja by pewnie wysmiala porady sercowe big_smile
I ogólnie dział samotności. Powiedziałaby rossanka, co Ty czytasz, co Ci ludzie opowiadają?

Mnie zaś zastanawia co znaczy nosić się jak nastolatka? Jaki to jest ubiór, bo i nastolatki chodzą różnie ubrane.
Sama noszę adidasy i jeansy. Spódnice orzed kolano i krotsze(ale nie mini tuż za tylek i goły brzuch bo źle się z tym czuje). Czasem noszę koszulki z napisami. Kolczyk w uchu i to nie w płatku. Noszę krótkie spodenki(z nogawką, nie takie ledwo za posladek).Mam trampki, czasem wychodzę w bluzie dresowej. To mi się kojarzy z ubiorem nastolatek.

Mnie się kojarzy z przesadnym makijażem i przyciągającymi wzrok ciuchami, włosami, które ekstra wyglądają u nastolatki, a niekoniecznie u -dziestki.
Pewnie, że przeważnie nastolatki ubierają się na sportowo, ale nie zawsze.
Na sportowo ubierają się teraz wszystkie kobiety, na przykład krótkie spodenki i trampki. Jeśli nosisz spódnice przed kolano, to się tak bardzo nie wyróżniasz. Twoja babcia wyśmiałaby porady sercowe? Tak, bo dawniej wszystko było prostsze i nie było dzielenia włosa na czworo.

Chodziło mi nie tyle o porady, tylko o twierdzenia typu: 30ka to już ściana  stara baba i będzie łapała jakiegokolwiek faceta, że kobieta z wymaganiami zostaje sama I nikt jej nie zechce, że facet im starszy tym bardziej pożądany a kobieta odwrotnie, że młodość kończy się na 25 czy 30 roku życia kobiety-tu by kazała sobie wytłumaczyć kto to napisał i po co, że to pewnie jakiś głupek, rossanka co Ty za bzdury czytasz big_smile

78

Odp: Kryzys wieku średniego samotnej kobiety przed 50-tką
Tamiraa napisał/a:
rossanka napisał/a:
Tamiraa napisał/a:

No, tak, Rossanko, ale ludzie muszą się przystosować do swojego wieku i wyglądu, zaakceptować i przestać siebie traktować jak nastolatki. Naturalnie, mogę nosić się dalej jak nastolatka, kto mi zabroni, ale podlegam prawom natury, ocenom innych ludzi. Jeśli mam zmarszczki, to je traktuję jak rzecz naturalną, owszem mogę sobie coś  zmienić w gabinecie piękności, zresztą w niektórych środowiskach jest to wskazane. Zmieniamy się i im wcześniej się z tym pogodzimy, tym lepiej dla nas. Jak wspomniałaś o swojej pragmatycznej babci  to mi się mój dziadek przypomniał ion by pewnie się cieszył z takiego forum, bo lubił rozmawiać  prawie na każdy temat:)

Moja by pewnie wysmiala porady sercowe big_smile
I ogólnie dział samotności. Powiedziałaby rossanka, co Ty czytasz, co Ci ludzie opowiadają?

Mnie zaś zastanawia co znaczy nosić się jak nastolatka? Jaki to jest ubiór, bo i nastolatki chodzą różnie ubrane.
Sama noszę adidasy i jeansy. Spódnice orzed kolano i krotsze(ale nie mini tuż za tylek i goły brzuch bo źle się z tym czuje). Czasem noszę koszulki z napisami. Kolczyk w uchu i to nie w płatku. Noszę krótkie spodenki(z nogawką, nie takie ledwo za posladek).Mam trampki, czasem wychodzę w bluzie dresowej. To mi się kojarzy z ubiorem nastolatek.

Mnie się kojarzy z przesadnym makijażem i przyciągającymi wzrok ciuchami, włosami, które ekstra wyglądają u nastolatki, a niekoniecznie u -dziestki.
Pewnie, że przeważnie nastolatki ubierają się na sportowo, ale nie zawsze.

Przesadny makijaż to akurat nawet u nastolatki nie wygląda dobrze bo wygląda jak pomalowana a nie umalowana.
Przyciągające wzrok ciuchy i wlosy-tu też nie do końca rozumiem. Coś w stylu czerwone włosy wygolone po bokach, mnóstwo tatuaży, kolczyków, włosy afro czy warkoczyki? Czy o jakimś egzotycznym odcieniu?
Ciuchy tez jakie? Panterka?
Chyba nie widuje takich ludzi, albo widuje tylko traktuje ich jak element tłumu.

79

Odp: Kryzys wieku średniego samotnej kobiety przed 50-tką

[/quote=rossanka]

Chyba nie widuje takich ludzi, albo widuje tylko traktuje ich jak element tłumu.


Oj, były wakacje, spotykałam rozmaicie wykreowane dziewczyny. Przykład pierwszy z brzegu: czyli bardzo krótka spódnica w jaskrawą kratkę, biała bluzka, czarne buty, różowe długie włosy albo czarna opięta sukienka z dużym dekoltem na plecach i wycięciem na biodrach, makijaż w stylu anime bodajże, nie przyglądałam się. A, kolczyk w nosie.

80

Odp: Kryzys wieku średniego samotnej kobiety przed 50-tką
szeptem napisał/a:

Owszem, jestem sobą, w sensie akceptuję to jak wyglądam i się ubieram, nie będę się zmieniać tylko po to, aby stać się bardziej "widoczną" i zacząć przyciągać wzrok mężczyzn bo wiem, że to i tak by nic na dłuższą metę nie dało. Ale nie podobam się sobie, już nie, niestety. Nie da się wg mnie przeskoczyć ograniczeń związanych z wiekiem / zmianami naturalnie w nas zachodzącymi. Chodzi mi raczej w wątku o spojrzenie i historie innych kobiet w podobnym wieku, o poznanie Waszych strategii radzenia sobie z tym wszystkim. Bo przecież nie jestem jedyna.

Z czym tak naprawdę masz największy problem - z tym, że się sobie samej, jak napisałaś, już nie podobasz, czy że dla mężczyzn czujesz się niewidoczna?
I jeszcze jedno pytanie: nie podobasz się sobie, ale czy się lubisz?

Jestem w Twoim wieku i owszem, widzę zmiany w swoim wyglądzie, ale nie czuję się przezroczysta tylko dlatego, że przybyło mi parę zmarszczek. Dbam o siebie, jestem sprawna, wysportowana, czego efektem ubocznym jest zupełnie niezła figura, od kilu lat tańczę, realizuję kolejne cele i to mi daje ogromnego kopa do życia. Mój styl ubioru określiłabym jako elegancko-sportowy - w zależności od dnia i okazji, bo jednego dnia zakładam żakiet i szpilki, a innego trampki. Niemniej dużo przebywam wśród młodszych od siebie osób, to też mi dużo daje, zwłaszcza mentalnie i bliżej mi do relatywnie młodej niż statecznej, dojrzałej kobiety, pomimo że mam za sobą masę życiowych doświadczeń, z których rzecz jasna korzystam.

Moim zdaniem bardzo ważne jest, jak sama ze sobą się czujesz, bo jeśli źle, to prawdopodobnie zupełnie nieświadomie, ale jednak wysyłasz taki sygnał do otoczenia.

81

Odp: Kryzys wieku średniego samotnej kobiety przed 50-tką

Szeptem
,, Kolor włosów mam już znośny, a co do stylu ubioru to wydaje mi się, że jest ok, estetyczny, raczej stonowany i jak to się mówi - adekwatny do wieku (co nie znaczy, że niekobiecy). Nie chcę go zmieniać, aby stać się "bardziej widoczną", aż taką desperatką nie jestem. Trzeba być sobą, prawda?"

Bardzo smutno to brzmi

82 Ostatnio edytowany przez wrzosiec (2022-09-04 08:42:44)

Odp: Kryzys wieku średniego samotnej kobiety przed 50-tką

.

83 Ostatnio edytowany przez wrzosiec (2022-09-04 08:55:35)

Odp: Kryzys wieku średniego samotnej kobiety przed 50-tką

nie wiem czemu ucina mi dalszą część tekstu, a przy każdym wysłaniu pojawia się,, błąd"Wklejenie skopiowanego tekstu podobnie
ktoś podpowie? Dziękuję

84 Ostatnio edytowany przez Tamiraa (2022-09-04 09:01:00)

Odp: Kryzys wieku średniego samotnej kobiety przed 50-tką
wrzosiec napisał/a:

nie wiem czemu ucina mi dalszą część tekstu, a przy każdym wysłaniu pojawia się,, błąd"Wklejenie skopiowanego tekstu podobnie
ktoś podpowie? Dziękuję

Ktoś już gdzieś napisał, że lepiej  skopiować dłuższy tekst przed wysłaniem.

85 Ostatnio edytowany przez szeptem (2022-09-04 09:48:13)

Odp: Kryzys wieku średniego samotnej kobiety przed 50-tką
Olinka napisał/a:

Z czym tak naprawdę masz największy problem - z tym, że się sobie samej, jak napisałaś, już nie podobasz, czy że dla mężczyzn czujesz się niewidoczna?
I jeszcze jedno pytanie: nie podobasz się sobie, ale czy się lubisz?

Hmmm... myślę Olinko, że i z tym, i z tym po trosze. Mimo prób nie potrafię się jeczcze do końca pogodzić zarówno z "niewidocznością" jak i fizycznymi zmianami, zwlaszcza na twarzy. Czy się lubię? - tak, choć podejrzewam że powyższe ma na to ciut negatywny wplyw, czyli ostatnio lubię się na  mniej niż 100%. Więc możliwe, że jest jak napisałaś - wysyłam ten sygnał na zewnątrz. Nie wiem...

Olinka napisał/a:


Jestem w Twoim wieku i owszem, widzę zmiany w swoim wyglądzie, ale nie czuję się przezroczysta tylko dlatego, że przybyło mi parę zmarszczek. Dbam o siebie, jestem sprawna, wysportowana, czego efektem ubocznym jest zupełnie niezła figura, od kilu lat tańczę, realizuję kolejne cele i to mi daje ogromnego kopa do życia. Mój styl ubioru określiłabym jako elegancko-sportowy - w zależności od dnia i okazji, bo jednego dnia zakładam żakiet i szpilki, a innego trampki. Niemniej dużo przebywam wśród młodszych od siebie osób, to też mi dużo daje, zwłaszcza mentalnie i bliżej mi do relatywnie młodej niż statecznej, dojrzałej kobiety, pomimo że mam za sobą masę życiowych doświadczeń, z których rzecz jasna korzystam.

Moim zdaniem bardzo ważne jest, jak sama ze sobą się czujesz, bo jeśli źle, to prawdopodobnie zupełnie nieświadomie, ale jednak wysyłasz taki sygnał do otoczenia.

Mogę zapytać, czy jesteś w związku, czy wolna? Podejrzewam, że ja gdzieśtam wewnętrznie panikuję, że już zawsze pozostanę sama, nie poznam nikogo odpowiedniego teraz i na starość nie bedzie kogoś , kto by się o mnie zatroszczył i był towarzyszem. A wynika to z tego, że w środowisku w jakim się obracam obserwuję dojrzałe kobiety, króre były porzucone i potem pozostają samotne, nie udaje im się nikogo poznać. Strasznie mnie to dobija. Więc usiłuję się pogodzić z rzeczywistością, ze sobą, zmienionym wyglądem itd. ale ogólnie jest to b. trudne.
Miałam niedawno spotkanie z kilkoma koleżankami w podobnym wieku, 5 było mężatkami, jedna i ja singielkami. Rozmawiałyśmy o przemijaniu, starzeniu i mężatki zgodnie stwierdzily że czują, że gdyby nagle pozostały samotne to wiedzą, że szanse na kolejny związek bylyby nikłe... Singielka zaś od dawna czuje, że jest skazana na samotność.

86 Ostatnio edytowany przez rossanka (2022-09-04 09:51:53)

Odp: Kryzys wieku średniego samotnej kobiety przed 50-tką

Tak się zastanowiłam, nie podoba mi się to, że dostaje coraz więcej zmarszczek, siwych włosów, skóra już nie taka jędrna, rysy twarzy robią się stare-ale to, odkąd pamiętam jakoś jeszcze mnie nie przerażało. Może dlatego, że w rodzinie miałam dużo starych osób, jakieś babcie, prababcie, dziadków. Był tam cały przekroj(mówię też o dalszej rodzinie), zawsze były małe dzieci, nastolatki, osoby w średnim wieku, emerytki koło 70ki i stare babulinki po90tce, stąd też było to dla mnie naturalne, że każdy wygląda inaczej. Też byłam dzieckiem, potem nastolatką teraz dla maturzystów i studentów jestem osobą w średnim wieku, po sobie widzę zmiany w wyglądzie, po rowiesnikach także. Kolegach też, bo to nie jest tak, że ich czas omija-zakola,siwizna,mnóstwo kurzych łapek. Część z nich cwiczy ale wydolnosciowo taki trenujący 45 latek nie ma szans z tak sami trenującym 20latkiem o zbliżonych warunkach fizycznych. Ten młodszy będzie miał lepsza wydolność, kondycję, szybkość i wytrzymałość.
U mnie co do wyglądu było jeszcze inaczej. Już od dziecka uważałam, że jestem po prostu brzydka. W liceum zaś, że okropna, gruba, spasiona, o nieciekawych rysach, okropnych ustach, beznadziejnych włosach i figurze.
Próbowałam zrzucić nadwagę, wielki wystający brzuch (dieta i cwiczenia).  Otylosc i oponkę na brzuchu winiłam za to, że nie mam chłopaka.
Teraz jest różnie, czasem jestem zadowolona, a czasem, jak wpadam w doła nie podoba mi się nic, ani brwi, ani pępek czy kolor oczu.
Niepochlebne oceny na temat mojego wyglądu czasem słyszę od panow na tym forum(że pewnie mam cos w wyglądzie co odstrasza i niepodoba się mezczyznom). Na żywo nigdy nie słyszałam krytyki wyglądu od mężczyzn, wręcz przeciwnie, same komplementy(chyba, że chcieli być mili). Krytykę zbierałam od koleżanek, że mam nie taką figurę, czy fryzurę, bo one zrobiłyby inaczej, czy styl ubierania. Najwięcej przycinkowów dostawałam co do wagi(od kolezanek). Najpierw milczałam, potem parę razy się postawiłam i straciłam koleżanki.
Ale mała strata.
Co do wieku i wyglądu, myślę, że nie ma co się aż tak tym martwić, bo potem 60ka, 70ka, 80ka  90ka(ludzie teraz długo zyją) a to by znaczyło, że 40 lat kobieta martwi sie z tym, że się starzeje, to oszaleć można.

Byłam jakiś czas temu u lekarza. W poczekalni była ze mną pani na oko po 80tce. Nagle wszedł pan, dobiegał spokojnie 90tki, musiał być za młodu przystojny, bo trzymał się prosto, w ruchac miał elegancje, coś jak młody, przystojny, o wysokiej wewnętrznej wartości tylko w ciele 90latka. Pan przywitał się wchodząc, po czym zaczął zagadywać I kokietowac i opowiadać kawały(ale nie chamskie tylko takie wysublimowane, jak jakiś przedwojenny gentelnen)-ale tamtej pani. Normalnie zaczęli flirtować  pani cala w skowronkach, a ja stałam obok niewidzialna  big_smile
Bardzo mi się to podobało.

87 Ostatnio edytowany przez Ela210 (2022-09-04 10:09:25)

Odp: Kryzys wieku średniego samotnej kobiety przed 50-tką

Szeptem, te mężatki..co one wiedzą o życiu singielek?
Powiem Ci, nic.
Zwykle wyobrażają je sobie jako w czymś wybrakowane, a na temat swoich małżeństw mają pogląd przez różowe okulary.
Gdyby były w głowach swoich mężów, to by mogły się zdziwić smile
Czy naprawdę  czujesz się taka przezroczysta?
Ludzie na ulicy zwykle nie zwracają na siebie uwagi, zajęci czymś, ale czy jak Ty wrócisz uwagę na jakiegoś mężczyznę, to on oddała się pospiesznie, uciekając wzrokiem?
Jakie masz relacje z kolegami w pracy, klientami, kontrahentami, sąsiadami?
Moim zdaniem skoro nie zapadła decyzja na samotne życie, powinnaś jednak szukać towarzystwa w różnych miejscach i bez spinki, nie czekając na niewiadomo co, tylko trzeba zresetować w głowie poprzednie doświadczenia
I naprawdę  nie rozumiem, dlaczego tak negatywnie jesteś nastawiona do ingerencji we własny wygląd, przecież botoksy, powiększanie usta to skrajność.
Można o siebie zadbać w innym zakresie, naturalnie.
Zobacz na Koreanki, Japonki.
Myślę że popadasz trochę w skrajności.
I chyba warto poszukać nowych koleżanek, pozytywnie nastawionych

O Bozesz, żadna z moich przyjaciółek by tak nie stwierdziła jak Twoje, że bez chłopa swego, nikogo by nie znalazla.
Aż się uśmiecham na myśl o wybuchu śmiechu na takie stwierdzenie którejkolwiek na jakiejś posiadówie. Ale fakt żadna nie jest zależna od męża. Jedyne co jak jakaś wpada w singielstwo to musi złożyć uroczyste przyrzeczenie na głos, że mężów pozostałych zostawia w spokoju pod groźbą ekstradycji z towarzystwa smile
Może kluczem do Twojego większego optymizmu Szeptem, byłby rozwój zawodowy?

88

Odp: Kryzys wieku średniego samotnej kobiety przed 50-tką

Mam pytanie. Jestem tu długo na forum. Zauważyłam w podobnych tematach o samotności, w tym też, że singielce nie radzi się aby nauczyła się żyć że sobą, bo związek szczęścia jej nie da. Np Szeptem nie dostała rady, pogódź się i bądź szczęśliwa sama ze sobą, bo żaden facet Cię nie uszczesliwi, związek to nie gwarancja szczęścia.
Zamiast tego padają porady aby ufarbiwac włosy, zmienić coś w ubiorze, może zapisać się na jakieś zajęcia czy portale.
Z ciekawości, dlaczego ja dostawałam inne porady?
To nie kwestia wieku, bo szeptem jest raptem 3 lata starsza, to tyle co nic

89

Odp: Kryzys wieku średniego samotnej kobiety przed 50-tką
rossanka napisał/a:

Mam pytanie. Jestem tu długo na forum. Zauważyłam w podobnych tematach o samotności, w tym też, że singielce nie radzi się aby nauczyła się żyć że sobą, bo związek szczęścia jej nie da. Np Szeptem nie dostała rady, pogódź się i bądź szczęśliwa sama ze sobą, bo żaden facet Cię nie uszczesliwi, związek to nie gwarancja szczęścia.
Zamiast tego padają porady aby ufarbiwac włosy, zmienić coś w ubiorze, może zapisać się na jakieś zajęcia czy portale.
Z ciekawości, dlaczego ja dostawałam inne porady?
To nie kwestia wieku, bo szeptem jest raptem 3 lata starsza, to tyle co nic

Moim zdaniem to kwestia postawienia pytania i przedstawienia problemu. Z tego, co ktoś napisał można wyciągać wnioski, a nie inaczej. Nikt nie wie, co komu w duszy gra i co sprawi, że będzie szczęśliwy.
A jakie porady chciałabyś dostać?

90 Ostatnio edytowany przez rossanka (2022-09-04 10:35:24)

Odp: Kryzys wieku średniego samotnej kobiety przed 50-tką
Tamiraa napisał/a:
rossanka napisał/a:

Mam pytanie. Jestem tu długo na forum. Zauważyłam w podobnych tematach o samotności, w tym też, że singielce nie radzi się aby nauczyła się żyć że sobą, bo związek szczęścia jej nie da. Np Szeptem nie dostała rady, pogódź się i bądź szczęśliwa sama ze sobą, bo żaden facet Cię nie uszczesliwi, związek to nie gwarancja szczęścia.
Zamiast tego padają porady aby ufarbiwac włosy, zmienić coś w ubiorze, może zapisać się na jakieś zajęcia czy portale.
Z ciekawości, dlaczego ja dostawałam inne porady?
To nie kwestia wieku, bo szeptem jest raptem 3 lata starsza, to tyle co nic

Moim zdaniem to kwestia postawienia pytania i przedstawienia problemu. Z tego, co ktoś napisał można wyciągać wnioski, a nie inaczej. Nikt nie wie, co komu w duszy gra i co sprawi, że będzie szczęśliwy.
A jakie porady chciałabyś dostać?

Teraz już żadnych, kiedyś chciałam się wygadać, a i straciłam nadzieję, że kiedyś będę miała rodzinę, wystraszyłam się, że nie zdążę urodzić dzieci bo mam już 36 lat i zawsze będę sama.
Kwestia samotnosci-tu jest zauważyłam różnie, są osoby same od zawsze, albo od rozwodu, czy wdowy. Albo takie, które zawsze są z kimś, ale to tylko czasowe, bo potem jest kolejną osoba i kolejna a stałego związku nie mogą stworzyć.

Ela pisze o mezatkacg, że singielki uważają za wybrakowane. Nawet jeśli tak głośno nie mowia, to tak bywa, przekonałam się również o tym w mimochodem uslyszsnych opiniach mężatek o ich samotnych koleżankach. Tylko mało która zakłada, że też ją to może spotkać. Myślę, że wiele z nich jest za pewnych siebie. Susza głowę swoim Józkom, kłócą się ze swoimi Karolami, narzekają, że mąż to oferma, albo bałaganiarz, albo mądry inaczej, a tu Józef pewnego dnia odchodzi i jest zdziwienie.

91 Ostatnio edytowany przez Ela210 (2022-09-04 10:49:30)

Odp: Kryzys wieku średniego samotnej kobiety przed 50-tką

Nikt nie spodziewa się Hiszpańskiej Inkwizycji  big_smile
Ross. Wbrew pozorom porady co do  wyglądu dotyczą akceptacji siebie i zwykle dostaje je autorka która wprost pisze że się jej wygląd własny nie podoba.
A gdzie ja komuś pisałam ze trzeba zaakceptować singielstwo, jak się marzy o tym, by nie być samemu?
Tylko jak ktoś sam że sobą nie jest szczęśliwy to jakim cudem może to uszczęśliwić ktoś obcy?

92 Ostatnio edytowany przez rossanka (2022-09-04 10:58:49)

Odp: Kryzys wieku średniego samotnej kobiety przed 50-tką
Ela210 napisał/a:

Nikt nie spodziewa się Hiszpańskiej Inkwizycji  big_smile
Ross. Wbrew pozorom porady co do  wyglądu dotyczą akceptacji siebie i zwykle dostaje je autorka która wprost pisze że się jej wygląd własny nie podoba.
A gdzie ja komuś pisałam ze trzeba zaakceptować singielstwo, jak się marzy o tym, by nie być samemu?
Tylko jak ktoś sam że sobą nie jest szczęśliwy to jakim cudem może to uszczęśliwić ktoś obcy?

Nie szukam szczęścia bo i tak jestem szczęśliwa.
Szukam czyjejś obecności. Sama się już nażyłam, w zasadzie całe życie jestem sama. Jak moja mama była w moim wieku, to ja się już na studia szykowałam.
Mam już 45 lat. To nie 25, gdzie trzeba pożyć samemu ze sobą, dowiedzieć się czego się chce i kim się jest.

Co do wieku, Szeptem pisze o granicy, jakiś w to nie wierzyłam i nie wierzę.  Bo i 20latki mają problem ze znalezieniem kogoś i 60 latki. I odwrotnie i młodzi ludzie wchodzą w związki I starsi. Mówię nie ze statystyk, ale z obserwacji. Im człowiek starszy tym trudniej mu kogoś znaleźć nie że względu na wiek, ale ze względu, że dużo osób jest już w małżeństwach. Ile miałaś koleżanek które wyszły za mąż jak miałyście po 20lat? To zwykle była jedna na ilestam. I wzbudzała zdziwienie. A jak masz 40 jest odwrotnie, jedna na ilestam jest sama, większość mężatki.  Z mojego otoczenia singielki to może 5 procent.

93

Odp: Kryzys wieku średniego samotnej kobiety przed 50-tką
rossanka napisał/a:
Tamiraa napisał/a:
rossanka napisał/a:

Mam pytanie. Jestem tu długo na forum. Zauważyłam w podobnych tematach o samotności, w tym też, że singielce nie radzi się aby nauczyła się żyć że sobą, bo związek szczęścia jej nie da. Np Szeptem nie dostała rady, pogódź się i bądź szczęśliwa sama ze sobą, bo żaden facet Cię nie uszczesliwi, związek to nie gwarancja szczęścia.
Zamiast tego padają porady aby ufarbiwac włosy, zmienić coś w ubiorze, może zapisać się na jakieś zajęcia czy portale.
Z ciekawości, dlaczego ja dostawałam inne porady?
To nie kwestia wieku, bo szeptem jest raptem 3 lata starsza, to tyle co nic

Moim zdaniem to kwestia postawienia pytania i przedstawienia problemu. Z tego, co ktoś napisał można wyciągać wnioski, a nie inaczej. Nikt nie wie, co komu w duszy gra i co sprawi, że będzie szczęśliwy.
A jakie porady chciałabyś dostać?

Teraz już żadnych, kiedyś chciałam się wygadać, a i straciłam nadzieję, że kiedyś będę miała rodzinę, wystraszyłam się, że nie zdążę urodzić dzieci bo mam już 36 lat i zawsze będę sama.
Kwestia samotnosci-tu jest zauważyłam różnie, są osoby same od zawsze, albo od rozwodu, czy wdowy. Albo takie, które zawsze są z kimś, ale to tylko czasowe, bo potem jest kolejną osoba i kolejna a stałego związku nie mogą stworzyć.

Ela pisze o mezatkacg, że singielki uważają za wybrakowane. Nawet jeśli tak głośno nie mowia, to tak bywa, przekonałam się również o tym w mimochodem uslyszsnych opiniach mężatek o ich samotnych koleżankach. Tylko mało która zakłada, że też ją to może spotkać. Myślę, że wiele z nich jest za pewnych siebie. Susza głowę swoim Józkom, kłócą się ze swoimi Karolami, narzekają, że mąż to oferma, albo bałaganiarz, albo mądry inaczej, a tu Józef pewnego dnia odchodzi i jest zdziwienie.

Prawda jest taka, że to my, kobiety same dyskredytujemy inne albo siebie.  A co do mężów, to  jest różnie.  Rzeczywiście niektóre kobiety uważają, że mąż zawsze przy nich będzie trwał. Odchodzi, to masz na myśli rozwód czy śmierć?

94 Ostatnio edytowany przez rossanka (2022-09-04 11:07:12)

Odp: Kryzys wieku średniego samotnej kobiety przed 50-tką
Tamiraa napisał/a:
rossanka napisał/a:
Tamiraa napisał/a:

Moim zdaniem to kwestia postawienia pytania i przedstawienia problemu. Z tego, co ktoś napisał można wyciągać wnioski, a nie inaczej. Nikt nie wie, co komu w duszy gra i co sprawi, że będzie szczęśliwy.
A jakie porady chciałabyś dostać?

Teraz już żadnych, kiedyś chciałam się wygadać, a i straciłam nadzieję, że kiedyś będę miała rodzinę, wystraszyłam się, że nie zdążę urodzić dzieci bo mam już 36 lat i zawsze będę sama.
Kwestia samotnosci-tu jest zauważyłam różnie, są osoby same od zawsze, albo od rozwodu, czy wdowy. Albo takie, które zawsze są z kimś, ale to tylko czasowe, bo potem jest kolejną osoba i kolejna a stałego związku nie mogą stworzyć.

Ela pisze o mezatkacg, że singielki uważają za wybrakowane. Nawet jeśli tak głośno nie mowia, to tak bywa, przekonałam się również o tym w mimochodem uslyszsnych opiniach mężatek o ich samotnych koleżankach. Tylko mało która zakłada, że też ją to może spotkać. Myślę, że wiele z nich jest za pewnych siebie. Susza głowę swoim Józkom, kłócą się ze swoimi Karolami, narzekają, że mąż to oferma, albo bałaganiarz, albo mądry inaczej, a tu Józef pewnego dnia odchodzi i jest zdziwienie.

Prawda jest taka, że to my, kobiety same dyskredytujemy inne albo siebie.  A co do mężów, to  jest różnie.  Rzeczywiście niektóre kobiety uważają, że mąż zawsze przy nich będzie trwał. Odchodzi, to masz na myśli rozwód czy śmierć?

Rozwod.
Siedzę kiedyś u koleżanki, fajny dom, fajne dzieciaki, mąż, piesek, wczasy w Grecji, kolezanka zadbana, włosy, ciuchy, paznokcie, mąż bardzo obrotny, męski, przystojny, przy dzieciach też wszystko zrobi a i kasę tłucze na rodzine. I tak siedzimy, myślę, ona wszystko ma co najważniejsze, a ona na to: wiesz mój Paweł to mnie wkurza, taki, smaki owaki, to mi nie pasuje, tamto mi w nim nie pasuje. Kołki mu ciosala na głowie nawet przy mnie aż w szoku byłam jak się do niego odnośni. Ja jej na to, że jak Cię zostawi to dopiero będziesz miała (on dobrze zarabial i w zasadzie wszystko utrzymywał,  blizniaki,  cały dom, ona potem wróciła do pracy, ale zarabiała najnizsza), a ona na to: niech tylko spróbuję, totakie mu alimenty dowale, że się nie pozbiera i zniszcze go finansowo.
Zaniemówiłam.
Ale podziwiałam jej przekonanie, że on jej nigdy nie zostawi, taka była pewna.
A moze po prostu bardzo go znała, z tego co wiem nadal są razem, małżeństwo od prawie 20 lat.

95 Ostatnio edytowany przez wrzosiec (2022-09-04 11:12:30)

Odp: Kryzys wieku średniego samotnej kobiety przed 50-tką

.

96

Odp: Kryzys wieku średniego samotnej kobiety przed 50-tką

Ogólnie zauważyłam, że jak spotykam się z koleżankami, które id lat są w małżeństwach to większość z nich kręci nosem, że mąż zdziadzial, gdera, jest upierdliwy, narzeka, ma swoje fochy i humory. Zastanawiam się, czemu tak jest i dlaczego one są nadal w małżeństwach. Mnie by było głupio mówić o własnym mężu takie rzeczy.
Mam jedną koleżankę, jej aż przyjemnie posłuchać jak mówi o swoim mężu. A reszta-jest jak jest. O mężach mowia per"stary", i tak jakoś lekceważąco o nim mowia.

97 Ostatnio edytowany przez rossanka (2022-09-04 11:14:01)

Odp: Kryzys wieku średniego samotnej kobiety przed 50-tką
wrzosiec napisał/a:

Szeptem
Znośny kolor włosów to może na fryzurę postawisz?
Ubiór stonowany, estetyczny, adekwatny do wieku

Stonowany, adekwatny do wieku. Brzmi jakby Szeptem miała 80 lat i szykowała się do trumny.
Przepraszam nie mogłam się powstrzymać.
Moja druga babcia akurat to końca lubiła się malować, jaskrawo roziwa szminja i róż na policzki. Pewnie, że w mini nie chodziła, ale jak chciała ubrać pomarańczowy sweterek czy mieć wściekle różowe paznokcie to po prostu takie nosiła.

98

Odp: Kryzys wieku średniego samotnej kobiety przed 50-tką

Jestem dużo młodsza od Ciebie ale mam mame 60 lat smile i wiem jak myślą faceci. Jeśli mężczyźni Cię nie adorują to w ich oczach nie jesteś atrakcyjna koniec kropka. Nie o wiek tu chodzi ( moja mama to fajna laska i ma adoratow).
Przede wszystkim włosy. Dobrze , że je pofarbowalas.
Ubranie to klucz. Musisz być seksowna ( nie wyuzdana) ale seksi. Fajna sukienka, z dekoltem   obcasy, po prostu czysty seksapil.
Dbaj o siebie, idź do kosmetyczki, na zakupy , załóż te konto na portalu randkowym, pozbyj się myśli że to zbyt desperackie itd bo Ci całe życie w końcu umknie przez palce

99 Ostatnio edytowany przez szeptem (2022-09-04 11:23:47)

Odp: Kryzys wieku średniego samotnej kobiety przed 50-tką

Wiecie, może to zabrzmi dziwnie ale bardzo się ucieszyłam, kiedy Martyna Wojciechowska związała się z Kossakowskim, kibicowałam im i obserwowałam tę parę, właśnie dlatego, że są moimi rówieśnikami. Dawało mi to jakąś nadzieję, że jeszcze można, że się da wink I co - jak wiecie, wielki klops i skandal. Przeżyłam to na swój sposób, byłam mocno rozczarowana, zasmucona. Wydawało się, że to ludzie na poziomie, a jednak...
To tylko jeden z przykładów, ale złapałam się go bo wokół siebie kompletnie nie mam podobnych w sensie pozytywnym. Mam mnóstwo samotnych koleżanek, przyjaciółek po 40-stce (samotnych od zawsze i tych po rozstaniach, rozwodach). Większość z nich podobnie jak ja już dała za wygraną w kwestiach relacji z mężczyznami. Naprawdę nie znam żadnej pozytywnej historii tego typu - że kobieta 45+ weszła w dobry związek i żyli długo i szczęśliwie... to mnie okrutnie przytłacza. Realnie zdaję sobie sprawę, że szanse, że to akurat mnie "się uda" kogoś jeszcze poznać są minimalne - bo niby dlaczego akurat mnie miałoby się poszczęścić? Koleżanki wcale nie są gorsze. wink
I nie jest tak, że nie znoszę być sama - wręcz przeciwnie, bardzo lubię, doceniam to wręcz. Lubię spędzać czas we własnym towarzystwie. Ale dobrze jest mieć świadomość, że - jak już pisałam - jeszcze można, jeszcze by się udało gdybym chciała mój status singielski zmienić na "w związku". Tymczasem jest, jak jest.

100

Odp: Kryzys wieku średniego samotnej kobiety przed 50-tką

Mnie akurat związek Martnyny Wojciechowskiej a potem rozstanie zupełnie nie zdziwiły. Przecież to dwa wolne duchy, nie nadające się do życia typu mieszkamy razem, rodzimy dzieci a w sobotę idziemy na działkę. Mam wrażenie, że obydwoje byli tym rozczarowani.

101 Ostatnio edytowany przez Ela210 (2022-09-04 11:38:30)

Odp: Kryzys wieku średniego samotnej kobiety przed 50-tką

smile no i odezwała się młodość smile
Z jednej strony masz rację, bo jeżeli już o przywabienie mężczyzn chodzi to są prości w obsłudze, ale ..No w pewnym wieku już czegoś więcej chcemy od mężczyzny, nie tylko tego by leciał na wygląd.

Co do tego co Rossanka napisałaś.
Mężczyźni lubią takie zołzy, jak Twoje koleżanki. Takie traktowanie uważają za wyraz zaangażowania. Tak ma z 80 % facetów.
Takich kobiet się nie zostawia. Co najwyżej szuka się kochanki na boku, słodkiej , spokojnej, dyskretnej.
To jest polski model rodziny: baba że scierą i to się sprawdza.
W większości nie wiedzieliby, co z kobietą bez ściery robić w 4 kątach. Za nudno by było:)
Co do Martyny: raczej celebrytki mają długie i szczęśliwe życia z mężczyznami spoza branży.
Co do związków w pewnym wieku, to nie kwestia poszczescilo się czy nie, ale raczej bardzo świadomego wyboru, czy do siebie ludzie pasują, a nie rzucania się na kogokolwiek.

102

Odp: Kryzys wieku średniego samotnej kobiety przed 50-tką
Ela210 napisał/a:

smile no i odezwała się młodość smile
Z jednej strony masz rację, bo jeżeli już o przywabienie mężczyzn chodzi to są prości w obsłudze, ale ..No w pewnym wieku już czegoś więcej chcemy od mężczyzny, nie tylko tego by leciał na wygląd.

Co do tego co Rossanka napisałaś.
Mężczyźni lubią takie zołzy, jak Twoje koleżanki. Takie traktowanie uważają za wyraz zaangażowania. Tak ma z 80 % facetów.
Takich kobiet się nie zostawia. Co najwyżej szuka się kochanki na boku, słodkiej , spokojnej, dyskretnej.
To jest polski model rodziny: baba że scierą i to się sprawdza.
W większości nie wiedzieliby, co z kobietą bez ściery robić w 4 kątach. Za nudno by było:)
k.

Tak, ale to singielkom się obrywa, że pewnie mają wredny charakter i wysokie wymagania. Takie są właśnie mężatki z mojego opisu, a panów tu piszących wysmialyby i zjadły przed śniadaniem. Tamte to dopiero miały wymogi, a i teraz potulnie nie siedzą, pewne, że to małżeństwo i tak będzie trwało.
Chyba, że myślą co innego, nie wiem, nie siedzę im w głowach. Zadko się spotykamy, bo to dwa inne światy. Kończyło się rozmowami na temat mężów, domów, klasówek dzieci czy wyboru przedszkola. Siedziałam tam jak ten kołek.

103 Ostatnio edytowany przez szeptem (2022-09-04 12:07:39)

Odp: Kryzys wieku średniego samotnej kobiety przed 50-tką
Ela210 napisał/a:

Co do związków w pewnym wieku, to nie kwestia poszczescilo się czy nie, ale raczej bardzo świadomego wyboru, czy do siebie ludzie pasują, a nie rzucania się na kogokolwiek.

Zgadzam się - ale jak tu świadomie wybierać, skoro w ogóle nikt nie kręci się wokół mnie i po prostu nie ma wyboru? A z "kimkolwiek", byle było, nie będę. Wiem, czego chcę / nie chcę w ew.  relacji - ale co z tego? smile

Ktoś wyżej pytał, jakie mam relacje z kolegami z pracy, sąsiadami itd - ano pracuję sama w domu, więc relacji zawodowych brak. Sąsiad jest jeden, ale wredny i nawet mi dzień dobry nie mówi wink Generalnie mało z płcią przeciwną mam kontaktu.

104

Odp: Kryzys wieku średniego samotnej kobiety przed 50-tką

Szeptem ja mam 42 lata a mimo to poczucie ze jestem w miarę mloda. Może nie peselem ale duchem, usposobieniem.  Nie w takim sensie ze ubieram się jak nastolatka i czesze w 2 kitki wink  ale nie wyznaczam sobie granic ze w określonym wieku to wypada to czy tamto. Wiele osób z mojego otoczenia uważa że kobiecie wypada: gotować, robic przetwory, być zawsze stonowana w ubraniu i zachowaniu itp itd. Ja zachowuje się tak jak się czuję i nie będę na siłę z siebie robila matrony. Oczywiście nie oznacza to że jestem jakas infantylna, nieokrzesana ale potrafię się śmiać z memów,  oglądać głupoty na internecie, wydurniać się ze znajomymi. Przez to chyba lgną do mnie osoby młodsze koło 30stki ale i rówieśnicy. Dodatkowo jako "mloda mama" ( moja cora ma troszkę ponad 2 lata) poczułam ze siła rzeczy nie mogę teraz całkiem "zbabiec" ani mentalnie ani fizycznie bo chce mojemu dziecku dotrzymać w miarę możliwości kroku coby nie czuło ze mama mówi i zachowuje się jak babcia i nie można się z nią powsciekac na łóżku albo usiąść razem na huśtawce.
Jak idę w mojej wściekło różowej marynarce jeansach i butach sportowych to myślę że ludzie nie dają mi tych 4 dych. Ale to nie tylko kwestia wyglądu i ubioru ale tak jak pisze usposobienia. A jak czytam Ciebie to jakbym czytala zmęczona życiem starszą kobietę. Do takich ludzi rzeczywiście mało kto lgnie bo jednak w tej szarości życia szukamy osób które dodają trochę słonka naszemu życiu nawet jeśli ma to być zart suchar, wspólny śmiech z czegoś czy inne fajnie doświadczenie. To dotyczy tak samo mężczyzn jak i kobiet.

105

Odp: Kryzys wieku średniego samotnej kobiety przed 50-tką

Feniks-otez lubie żywe kolory, trampki, jaskrawo koszulki, ale i sukienki w kwiaty, szpilki, czy czarne legginsy. A czasami na sportowo, 45lat mi ludzie nie dają.  Też ostatnio otaczam się rowiesnikami ale i osobami dużo młodszymi. Nie uważam, że po 49 to tylko wypada nosić stonowaną brązową spódnice w łydkę, oraz beżową bluzkę, a makijaż odpowiedni do wieku, czyli jaki? Maluje się tak, jak mi pasuje.

106 Ostatnio edytowany przez Ela210 (2022-09-04 12:30:25)

Odp: Kryzys wieku średniego samotnej kobiety przed 50-tką

Ja się obawiam, że nigdy  nie ubiorę stonowanej brązowej spódnicy w łydkę z własnego wyboru smile bo mi się takie spódnice nie podobają  po prostu. Jak mi nogi spaskudnieją, to chyba szybciej przerzucę się
tylko  na spodnie smile albo na legginsy;)
No i Szeptem sprawa się wyjasnia:
Lepiej pomyśl o jakiejś pracy, która da Ci powera i kontakt z ludźmi większy.
Dziecko Ci rośnie, i będzie coraz bardziej samodzielne, pomysł jak chcesz by wyglądało Twoje życie.

107

Odp: Kryzys wieku średniego samotnej kobiety przed 50-tką

Jeżeli mówimy o relacjach damsko-męskich to największym ,,majątkiem" kobiety jest jej atrakcyjność.
Największa część tego majątku jest wtedy, gdy kobieta ma 18-25 lat i po tym czasie każdego roku traci swój ,,majątek", gdyż zaczyna się starzeć.

Następnie następuje tzw. moment ,,uderzenia w ścianę" - czyli jest to dzień, w którym dziewczyna uświadamia sobie, że nie może już mieć faceta na pstryknięcie palcem tak jak to było, gdy miała 20 lat.

Wtedy Panie nagle zaczynają zauważać, że życie zaczyna się robić jakieś ,,trudne" ponieważ nie mogą znaleźć faceta, są same i niedopieszczone.
Czyli czują dokładnie to co czuje masa facetów w wieku 18-60.

Weźcie kobietę, która ma 18 lat i 35 lat, następnie porównajcie jakość ich skór na przedramionach.
U tej młodszej skóra będzie jak aksamit, piękna, jędrna i bardzo delikatna, po prostu utopia, nic tylko całować.
Zaś u tej starszej skóra będzie już po prostu ,,zużyta" i starsza.

Odnośnie do siwych włosów, powiem krótko.
Kiedyś w pracy miałem współpracowniczkę, która była trochę po 40stce, uważałem ją za atrakcyjną (gęste włosy, szczupła budowa ciała itp.)
Po jakimś czasie zaczęły wychodzić jej siwe włosy.
Słuchajcie... Od tamtego momentu w moich oczach wygląda jak... Babcinka.
Mimo iż jest przed 50tką, to siwe włosy dodały jej chyba z 10 lat i naprawdę wygląda jak taka zmęczona życiem babcia.


szeptem napisał/a:

Ps: czy możemy pozostać tu przy moim wątku? Bo widzę, że robi się offtop Rossanki.


Rossanka w każdym temacie musi poruszyć to jak bardzo jest samotna i nieszczęśliwa.
Po prostu cały czas szuka atencji, której nie dostaje od facetów.

108

Odp: Kryzys wieku średniego samotnej kobiety przed 50-tką
Rumunski_Zolnierz napisał/a:

Jeżeli mówimy o relacjach damsko-męskich to największym ,,majątkiem" kobiety jest jej atrakcyjność.
Największa część tego majątku jest wtedy, gdy kobieta ma 18-25 lat i po tym czasie każdego roku traci swój ,,majątek", gdyż zaczyna się starzeć.

Następnie następuje tzw. moment ,,uderzenia w ścianę" - czyli jest to dzień, w którym dziewczyna uświadamia sobie, że nie może już mieć faceta na pstryknięcie palcem tak jak to było, gdy miała 20 lat.

Wtedy Panie nagle zaczynają zauważać, że życie zaczyna się robić jakieś ,,trudne" ponieważ nie mogą znaleźć faceta, są same i niedopieszczone.
Czyli czują dokładnie to co czuje masa facetów w wieku 18-60.

Weźcie kobietę, która ma 18 lat i 35 lat, następnie porównajcie jakość ich skór na przedramionach.
U tej młodszej skóra będzie jak aksamit, piękna, jędrna i bardzo delikatna, po prostu utopia, nic tylko całować.
Zaś u tej starszej skóra będzie już po prostu ,,zużyta" i starsza.

Odnośnie do siwych włosów, powiem krótko.
Kiedyś w pracy miałem współpracowniczkę, która była trochę po 40stce, uważałem ją za atrakcyjną (gęste włosy, szczupła budowa ciała itp.)
Po jakimś czasie zaczęły wychodzić jej siwe włosy.
Słuchajcie... Od tamtego momentu w moich oczach wygląda jak... Babcinka.
Mimo iż jest przed 50tką, to siwe włosy dodały jej chyba z 10 lat i naprawdę wygląda jak taka zmęczona życiem babcia.


szeptem napisał/a:

Ps: czy możemy pozostać tu przy moim wątku? Bo widzę, że robi się offtop Rossanki.


Rossanka w każdym temacie musi poruszyć to jak bardzo jest samotna i nieszczęśliwa.
Po prostu cały czas szuka atencji, której nie dostaje od facetów.

Przejrzałeś mnie. Szukam przystojniaczka, wysokiego a najlepiej Murzyna. Żeby jeszcze miał dużo kasy i był młody, bez siwych włosów i pomarszczonego ciała. Mniam.

109

Odp: Kryzys wieku średniego samotnej kobiety przed 50-tką
Ela210 napisał/a:

Ja się obawiam, że nigdy  nie ubiorę stonowanej brązowej spódnicy w łydkę z własnego wyboru smile bo mi się takie spódnice nie podobają  po prostu. Jak mi nogi spaskudnieją, to chyba szybciej przerzucę się
tylko  na spodnie smile albo na legginsy;)
No i Szeptem sprawa się wyjasnia:
Lepiej pomyśl o jakiejś pracy, która da Ci powera i kontakt z ludźmi większy.
Dziecko Ci rośnie, i będzie coraz bardziej samodzielne, pomysł jak chcesz by wyglądało Twoje życie.

Mnie rozbrajają właśnie te stonowane ubrania. Rozumiem, ze taki strój zakłada się do danej pracy, gdzie np jesteś urzędniczką a nie siądziesz za biurkiem w dresie i klapkach z Myszką Miki.
ALe tak? Na zachodzie babcie pod 80kę śmigają w dresach, sandałach, bluzkach w jednorożce, spotykają się, chodzą z kijkami, jeżdzą na wycieczki.
A w "Polszy" ciągle jakieś mity, to nie wypada, tamto nie wypada, a bo co ludzie powiedzą, a bo pomyślą to czy tamto. Życie jest za krótkie, może się w każdej chwili skończy, lepiej żyć teraźniejszością i trochę poszalec.

110

Odp: Kryzys wieku średniego samotnej kobiety przed 50-tką
rossanka napisał/a:

Przejrzałeś mnie. Szukam przystojniaczka, wysokiego a najlepiej Murzyna. Żeby jeszcze miał dużo kasy i był młody, bez siwych włosów i pomarszczonego ciała. Mniam.


Dobrze, że przynajmniej jesteś szczera.
Za szczerość nie będę Ciebie obwiniał. Niech inni faceci to przeczytają tylko potem się nie dziw dlaczego jesteś sama, ok?

111

Odp: Kryzys wieku średniego samotnej kobiety przed 50-tką

Czy wy się kłócicie - i to w dwóch tematach równocześnie - z tego powodu, że ... jesteście samotni? big_smile

112

Odp: Kryzys wieku średniego samotnej kobiety przed 50-tką
Rumunski_Zolnierz napisał/a:
rossanka napisał/a:

Przejrzałeś mnie. Szukam przystojniaczka, wysokiego a najlepiej Murzyna. Żeby jeszcze miał dużo kasy i był młody, bez siwych włosów i pomarszczonego ciała. Mniam.


Dobrze, że przynajmniej jesteś szczera.
Za szczerość nie będę Ciebie obwiniał. Niech inni faceci to przeczytają tylko potem się nie dziw dlaczego jesteś sama, ok?


Szczerość to bardzo ważna cecha.

113

Odp: Kryzys wieku średniego samotnej kobiety przed 50-tką
rossanka napisał/a:
Tamiraa napisał/a:
rossanka napisał/a:

Teraz już żadnych, kiedyś chciałam się wygadać, a i straciłam nadzieję, że kiedyś będę miała rodzinę, wystraszyłam się, że nie zdążę urodzić dzieci bo mam już 36 lat i zawsze będę sama.
Kwestia samotnosci-tu jest zauważyłam różnie, są osoby same od zawsze, albo od rozwodu, czy wdowy. Albo takie, które zawsze są z kimś, ale to tylko czasowe, bo potem jest kolejną osoba i kolejna a stałego związku nie mogą stworzyć.

Ela pisze o mezatkacg, że singielki uważają za wybrakowane. Nawet jeśli tak głośno nie mowia, to tak bywa, przekonałam się również o tym w mimochodem uslyszsnych opiniach mężatek o ich samotnych koleżankach. Tylko mało która zakłada, że też ją to może spotkać. Myślę, że wiele z nich jest za pewnych siebie. Susza głowę swoim Józkom, kłócą się ze swoimi Karolami, narzekają, że mąż to oferma, albo bałaganiarz, albo mądry inaczej, a tu Józef pewnego dnia odchodzi i jest zdziwienie.

Prawda jest taka, że to my, kobiety same dyskredytujemy inne albo siebie.  A co do mężów, to  jest różnie.  Rzeczywiście niektóre kobiety uważają, że mąż zawsze przy nich będzie trwał. Odchodzi, to masz na myśli rozwód czy śmierć?

Rozwod.
Siedzę kiedyś u koleżanki, fajny dom, fajne dzieciaki, mąż, piesek, wczasy w Grecji, kolezanka zadbana, włosy, ciuchy, paznokcie, mąż bardzo obrotny, męski, przystojny, przy dzieciach też wszystko zrobi a i kasę tłucze na rodzine. I tak siedzimy, myślę, ona wszystko ma co najważniejsze, a ona na to: wiesz mój Paweł to mnie wkurza, taki, smaki owaki, to mi nie pasuje, tamto mi w nim nie pasuje. Kołki mu ciosala na głowie nawet przy mnie aż w szoku byłam jak się do niego odnośni. Ja jej na to, że jak Cię zostawi to dopiero będziesz miała (on dobrze zarabial i w zasadzie wszystko utrzymywał,  blizniaki,  cały dom, ona potem wróciła do pracy, ale zarabiała najnizsza), a ona na to: niech tylko spróbuję, totakie mu alimenty dowale, że się nie pozbiera i zniszcze go finansowo.
Zaniemówiłam.
Ale podziwiałam jej przekonanie, że on jej nigdy nie zostawi, taka była pewna.
A moze po prostu bardzo go znała, z tego co wiem nadal są razem, małżeństwo od prawie 20 lat.

smile Właśnie takie asekuranctwo, żebyś nie zazdrościła, trzeba opowiadać, jaki on niedobry smile W rzeczywistości nie musi tak być tylko on ma się bać ją zostawić przez te alimenty smile  Nie wierzę, żeby on był taki "wow". Z daleka wszystko inaczej wygląda niż w środku.

114

Odp: Kryzys wieku średniego samotnej kobiety przed 50-tką
Tamiraa napisał/a:
rossanka napisał/a:
Tamiraa napisał/a:

Prawda jest taka, że to my, kobiety same dyskredytujemy inne albo siebie.  A co do mężów, to  jest różnie.  Rzeczywiście niektóre kobiety uważają, że mąż zawsze przy nich będzie trwał. Odchodzi, to masz na myśli rozwód czy śmierć?

Rozwod.
Siedzę kiedyś u koleżanki, fajny dom, fajne dzieciaki, mąż, piesek, wczasy w Grecji, kolezanka zadbana, włosy, ciuchy, paznokcie, mąż bardzo obrotny, męski, przystojny, przy dzieciach też wszystko zrobi a i kasę tłucze na rodzine. I tak siedzimy, myślę, ona wszystko ma co najważniejsze, a ona na to: wiesz mój Paweł to mnie wkurza, taki, smaki owaki, to mi nie pasuje, tamto mi w nim nie pasuje. Kołki mu ciosala na głowie nawet przy mnie aż w szoku byłam jak się do niego odnośni. Ja jej na to, że jak Cię zostawi to dopiero będziesz miała (on dobrze zarabial i w zasadzie wszystko utrzymywał,  blizniaki,  cały dom, ona potem wróciła do pracy, ale zarabiała najnizsza), a ona na to: niech tylko spróbuję, totakie mu alimenty dowale, że się nie pozbiera i zniszcze go finansowo.
Zaniemówiłam.
Ale podziwiałam jej przekonanie, że on jej nigdy nie zostawi, taka była pewna.
A moze po prostu bardzo go znała, z tego co wiem nadal są razem, małżeństwo od prawie 20 lat.

smile Właśnie takie asekuranctwo, żebyś nie zazdrościła, trzeba opowiadać, jaki on niedobry smile W rzeczywistości nie musi tak być tylko on ma się bać ją zostawić przez te alimenty smile  Nie wierzę, żeby on był taki "wow". Z daleka wszystko inaczej wygląda niż w środku.

Między nimi nie siedziałam ale fakt,że to on trzymał finanse, bardzo dobrze zarabial, nie ta firma to inna. Ale i przy dzieciakach umiał robić, pamiętam przychodzę kiedyś do niej, siedzimy, kawka, herbata a Paweł jedno dziecko przewija, zaraz je nakarmił, ptem drugie. Obiad też zrobil(kiedyś nawet się u nich zalapalam), poczęstował ugościł. Mówię jej wtedy, dobrze to pamiętam, Monia, ale masz dobrego męża. A ona mi na to: phi, jakby nie był roboczy,nie umiał zarobić to bym z nim nie była. Tak samo jakby w domu nic nie robil, bo już nam dwójkę dzieci, a trzecie mi niepotrzebne. Ja go dobrze przed ślubem prześwietliłam.
Co nie znaczy że po latach nie jest to "stary, który działa na nerwy".

115

Odp: Kryzys wieku średniego samotnej kobiety przed 50-tką
rossanka napisał/a:

a ona na to: niech tylko spróbuję, totakie mu alimenty dowale, że się nie pozbiera i zniszcze go finansowo.


Ożenić się z Polką to skarb...

116

Odp: Kryzys wieku średniego samotnej kobiety przed 50-tką
rossanka napisał/a:
Tamiraa napisał/a:
rossanka napisał/a:

Rozwod.
Siedzę kiedyś u koleżanki, fajny dom, fajne dzieciaki, mąż, piesek, wczasy w Grecji, kolezanka zadbana, włosy, ciuchy, paznokcie, mąż bardzo obrotny, męski, przystojny, przy dzieciach też wszystko zrobi a i kasę tłucze na rodzine. I tak siedzimy, myślę, ona wszystko ma co najważniejsze, a ona na to: wiesz mój Paweł to mnie wkurza, taki, smaki owaki, to mi nie pasuje, tamto mi w nim nie pasuje. Kołki mu ciosala na głowie nawet przy mnie aż w szoku byłam jak się do niego odnośni. Ja jej na to, że jak Cię zostawi to dopiero będziesz miała (on dobrze zarabial i w zasadzie wszystko utrzymywał,  blizniaki,  cały dom, ona potem wróciła do pracy, ale zarabiała najnizsza), a ona na to: niech tylko spróbuję, totakie mu alimenty dowale, że się nie pozbiera i zniszcze go finansowo.
Zaniemówiłam.
Ale podziwiałam jej przekonanie, że on jej nigdy nie zostawi, taka była pewna.
A moze po prostu bardzo go znała, z tego co wiem nadal są razem, małżeństwo od prawie 20 lat.

smile Właśnie takie asekuranctwo, żebyś nie zazdrościła, trzeba opowiadać, jaki on niedobry smile W rzeczywistości nie musi tak być tylko on ma się bać ją zostawić przez te alimenty smile  Nie wierzę, żeby on był taki "wow". Z daleka wszystko inaczej wygląda niż w środku.

Między nimi nie siedziałam ale fakt,że to on trzymał finanse, bardzo dobrze zarabial, nie ta firma to inna. Ale i przy dzieciakach umiał robić, pamiętam przychodzę kiedyś do niej, siedzimy, kawka, herbata a Paweł jedno dziecko przewija, zaraz je nakarmił, ptem drugie. Obiad też zrobil(kiedyś nawet się u nich zalapalam), poczęstował ugościł. Mówię jej wtedy, dobrze to pamiętam, Monia, ale masz dobrego męża. A ona mi na to: phi, jakby nie był roboczy,nie umiał zarobić to bym z nim nie była. Tak samo jakby w domu nic nie robil, bo już nam dwójkę dzieci, a trzecie mi niepotrzebne. Ja go dobrze przed ślubem prześwietliłam.
Co nie znaczy że po latach nie jest to "stary, który działa na nerwy".

To niech się wypowie któryś z panów, bo ja w taką sielankę nie jestem w stanie uwierzyć.  smile

117

Odp: Kryzys wieku średniego samotnej kobiety przed 50-tką
Rumunski_Zolnierz napisał/a:
rossanka napisał/a:

a ona na to: niech tylko spróbuję, totakie mu alimenty dowale, że się nie pozbiera i zniszcze go finansowo.


Ożenić się z Polką to skarb...

A bo Murzynki nie dowalają alimentów.

118

Odp: Kryzys wieku średniego samotnej kobiety przed 50-tką
Tamiraa napisał/a:
rossanka napisał/a:
Tamiraa napisał/a:

smile Właśnie takie asekuranctwo, żebyś nie zazdrościła, trzeba opowiadać, jaki on niedobry smile W rzeczywistości nie musi tak być tylko on ma się bać ją zostawić przez te alimenty smile  Nie wierzę, żeby on był taki "wow". Z daleka wszystko inaczej wygląda niż w środku.

Między nimi nie siedziałam ale fakt,że to on trzymał finanse, bardzo dobrze zarabial, nie ta firma to inna. Ale i przy dzieciakach umiał robić, pamiętam przychodzę kiedyś do niej, siedzimy, kawka, herbata a Paweł jedno dziecko przewija, zaraz je nakarmił, ptem drugie. Obiad też zrobil(kiedyś nawet się u nich zalapalam), poczęstował ugościł. Mówię jej wtedy, dobrze to pamiętam, Monia, ale masz dobrego męża. A ona mi na to: phi, jakby nie był roboczy,nie umiał zarobić to bym z nim nie była. Tak samo jakby w domu nic nie robil, bo już nam dwójkę dzieci, a trzecie mi niepotrzebne. Ja go dobrze przed ślubem prześwietliłam.
Co nie znaczy że po latach nie jest to "stary, który działa na nerwy".

To niech się wypowie któryś z panów, bo ja w taką sielankę nie jestem w stanie uwierzyć.  smile

A bo ja wiem
Wiem, że on za nią bardzo latał, jej było wszystko jedno. Tzn nie zakochała się w nim jakoś szaleńczo, nie pytaj skąd wiem bo wiem.  Jak tam jest na codzień to przecież dokładnie nie wiem.

119

Odp: Kryzys wieku średniego samotnej kobiety przed 50-tką

Rossanka, miałam takich znajomych, a jak ktoś przychodził, wszystko było idealnie. Oni  może nie chcą się z innymi dzielić swoimi problemami. On chce się pokazać z jak najlepszej strony, a ona, że wszystko jest super.

120

Odp: Kryzys wieku średniego samotnej kobiety przed 50-tką
Tamiraa napisał/a:

Rossanka, miałam takich znajomych, a jak ktoś przychodził, wszystko było idealnie. Oni  może nie chcą się z innymi dzielić swoimi problemami. On chce się pokazać z jak najlepszej strony, a ona, że wszystko jest super.

Właśnie nie. Bo zwykle narzekała na niego. Dziwiłam się nawet, bo z boku super to wyglądało, a strasznie się potrafili pokłócić przy mnie. Ale może się mylę, do tej pory są razem, dzieci jeszcze chwila a będą dorosłe, a oni nadal są małżeństwem.

121

Odp: Kryzys wieku średniego samotnej kobiety przed 50-tką
rossanka napisał/a:
Tamiraa napisał/a:

Rossanka, miałam takich znajomych, a jak ktoś przychodził, wszystko było idealnie. Oni  może nie chcą się z innymi dzielić swoimi problemami. On chce się pokazać z jak najlepszej strony, a ona, że wszystko jest super.

Właśnie nie. Bo zwykle narzekała na niego. Dziwiłam się nawet, bo z boku super to wyglądało, a strasznie się potrafili pokłócić przy mnie. Ale może się mylę, do tej pory są razem, dzieci jeszcze chwila a będą dorosłe, a oni nadal są małżeństwem.

To ona robi dobrą minę do złej gry na moje oko. Ale może są chlubnym wyjątkiem od reguły? Nie wiem.
Ja bym nie powiedziała, że tak mają super. To, że on pomaga w domu i przy dzieciach jak przyjdziesz, to o niczym nie świadczy.  A jak się przy tobie kłócą, to jak ty się czujesz?

122 Ostatnio edytowany przez rossanka (2022-09-04 14:51:06)

Odp: Kryzys wieku średniego samotnej kobiety przed 50-tką
Tamiraa napisał/a:
rossanka napisał/a:
Tamiraa napisał/a:

Rossanka, miałam takich znajomych, a jak ktoś przychodził, wszystko było idealnie. Oni  może nie chcą się z innymi dzielić swoimi problemami. On chce się pokazać z jak najlepszej strony, a ona, że wszystko jest super.

Właśnie nie. Bo zwykle narzekała na niego. Dziwiłam się nawet, bo z boku super to wyglądało, a strasznie się potrafili pokłócić przy mnie. Ale może się mylę, do tej pory są razem, dzieci jeszcze chwila a będą dorosłe, a oni nadal są małżeństwem.

To ona robi dobrą minę do złej gry na moje oko. Ale może są chlubnym wyjątkiem od reguły? Nie wiem.
Ja bym nie powiedziała, że tak mają super. To, że on pomaga w domu i przy dzieciach jak przyjdziesz, to o niczym nie świadczy.  A jak się przy tobie kłócą, to jak ty się czujesz?

To było parę lat temu, przed covidem jeszcze.
Jak się kłócili to myślałam sobie, że powinni się przy mnie powstrzymać.

123 Ostatnio edytowany przez szeptem (2022-09-04 18:45:30)

Odp: Kryzys wieku średniego samotnej kobiety przed 50-tką
rossanka napisał/a:

Stonowany, adekwatny do wieku. Brzmi jakby Szeptem miała 80 lat i szykowała się do trumny.
Przepraszam nie mogłam się powstrzymać.

Jezusicku big_smile
Na tamten świat się jeszcze nie wybieram, ale nie widzę niczego złego w tym, że lubię nosić się w stonowanych kolorach, i to nie od dzisiaj - czerń, szarości, ciemne / zgniłe a czasem żywsze zielenie (pasują mi do zielonych oczu), granat, pewne odcienie chłodnego różu czy fioletu. Delikatne desenie (gdyż jak wiemy, desenie zazwyczaj pogrubiają a na to muszę uważać) choć mam szale czy czapki w panterki itd i je b. lubię. Naprawdę Rossanko, czy żeby być "zauważoną" muszę odwalić się w jaskrawą miniówkę w kolorze cytryny czy strażackiej czerwieni? No weź wink
Poczucie stylu mam specyficzne, ciekawe, jak to artystka. Zawsze ubierałam się fajnie, nie raz zbierałam komplementy od ludzi na ulicy za ubiór i myślę, że teraz "w wieku zaawansowanym" mi to nie minęło. smile

124 Ostatnio edytowany przez Ela210 (2022-09-04 19:19:50)

Odp: Kryzys wieku średniego samotnej kobiety przed 50-tką

No i Szeptem mamy Cię big_smile
Nie ubierasz się stosownie do wieku, ale stosownie do typu urody smile
Ty akurat tak masz że te stonowane kolory Tobie pasują A mi no podobają się okrutnie Ale cokolwiek takiego kupię, to muszę oddawać do sklepu,
Więc królują u mnie bordo granat biel czerwień czerń  fiolet i szmaragdowy, który nie ma prawa wpadać w jakiekolwiek pastele. Ani biel w krem. No i ostra fuksja  oraz kanarkowa żółć. Taki już mój los i tyle.
Nie wiem czy ma to jakikolwiek wpływ na męski odbiór , bo jak wiadomo mężczyzn i to daltonisci.
Niestety dla Ciebie, nie spotkałam.zadnego, który lubił zamaszyste spódnice, co jest dziwne, bo przez wieki kobiety chodziły tylko w takich.

125

Odp: Kryzys wieku średniego samotnej kobiety przed 50-tką

Elu ale ja nie noszę zamaszystych spódnic, raczej krótkie, takie przed kolano (a tak w ogóle to ostatnio noszę częściej spodnie). smile

126 Ostatnio edytowany przez Ela210 (2022-09-04 19:30:17)

Odp: Kryzys wieku średniego samotnej kobiety przed 50-tką
szeptem napisał/a:

Elu ale ja nie noszę zamaszystych spódnic, raczej krótkie, takie przed kolano (a tak w ogóle to ostatnio noszę częściej spodnie). smile

A to sorki smile
Po prostu jak napisałaś o tym artystycznym stylu to sobie przypomnialammznajome artystki i one takie właśnie lubią

A może zamiast gadać o ciuchach,  to po prostu wydaj pół pensji na te "chomiczki",  bo jak mi się pojawią  to na pewno to zrobię big_smile
Więc Ty przetestuj może pierwsza i daj znać na forum wink
W realu żadna się nie przyzna, tzn u mnie w pracy przez chwilę była jedną 35 latka, która mówiła że profilaktycznie się od paru lat szprycuje różnymi rzeczami, a ja myślałam że jej znakomity wygląd to młodość po prostu

127 Ostatnio edytowany przez Apogeum (2022-09-04 20:42:04)

Odp: Kryzys wieku średniego samotnej kobiety przed 50-tką
Rumunski_Zolnierz napisał/a:

Weźcie kobietę, która ma 18 lat i 35 lat, następnie porównajcie jakość ich skór na przedramionach.
U tej młodszej skóra będzie jak aksamit, piękna, jędrna i bardzo delikatna, po prostu utopia, nic tylko całować.
Zaś u tej starszej skóra będzie już po prostu ,,zużyta" i starsza.

Nie wiem, może z racji wieku wzrok już nie ten, wink ale mam nawet więcej niż 35 lat, a nie zauważam (jeszcze!) różnicy w wyglądzie swoich przedramion, brzucha, piersi, szyi czy dekoltu.

Powiem więcej, kilkanaście lat temu słyszałam wypowiedz faceta, który mówił o ciele kobiety 20 plus i 30 plus jak o niemal dwóch biegunach, i od paru lat zachodzę w glowe, co miał na myśli.

Mam pomaranczowa skórkę na dwóch fragmentach ciała, gdy przyjmę pozycje x lub y, ale kilkanaście lat temu tez miałam. Zmarszczek mimicznych oczywiście nie, ale to jedyna różnica póki co. Cieszy mnie to niezmiernie, bo wiem, ze przyjdzie dzien, w ktorym te różnice dostrzegę aż nazbyt wyraźnie.

Co do siwych włosów, to na szczęście jeszcze się nie rozpanoszyły i od zawsze mam naturalny kolor, który bardo lubie, a mimo to siwiznę będę farbować, bo nie zwykłam dodawać sobie lat.

128

Odp: Kryzys wieku średniego samotnej kobiety przed 50-tką
Rumunski_Zolnierz napisał/a:

Jeżeli mówimy o relacjach damsko-męskich to największym ,,majątkiem" kobiety jest jej atrakcyjność.
Największa część tego majątku jest wtedy, gdy kobieta ma 18-25 lat i po tym czasie każdego roku traci swój ,,majątek", gdyż zaczyna się starzeć.

Żołnierzu dziękuję za wkład w dyskusję, oświeciłeś mnie i inne uczestniczki rozmowy, nie powiem. big_smile
Chciałeś nas dobić, czy jak?

Przecież o tym piszę, doskonale sobie zdaję sprawę że nie wyglądam już jak 25 - latka. Chcesz jeszcze coś dodać? wink

129 Ostatnio edytowany przez Ela210 (2022-09-04 20:25:25)

Odp: Kryzys wieku średniego samotnej kobiety przed 50-tką

Kobiety, wy serio chcecie dyskutować o dojrzałym wieku z Rumunskim...
Proponuję  ignorować chłopczyka. smile

130

Odp: Kryzys wieku średniego samotnej kobiety przed 50-tką
Ela210 napisał/a:

Kobiety, wy serio chcecie dyskutować o dojrzałym wieku z Rumunskim...
Proponuję  ignorować chłopczyka. smile


No ale dlaczego coś takiego odstawiłaś teraz, aby mnie ignorować? Brakuje Ci argumentów do pisania ze mną?

Posty [ 66 do 130 z 530 ]

Strony Poprzednia 1 2 3 4 … 9 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA » Kryzys wieku średniego samotnej kobiety przed 50-tką

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026