Leśny_owoc napisał/a:W sumie nadal nie rozumiem niby jakie to ma dostarczyć doznania: zero zapachu, zero mimiki twarzy, zero pożądania, zero bliskości, zero reakcji,
No ale rozbijmy to na czynniki pierwsze.
Wzrok to 80% wrażeń, jeżeli ta lalka coś mówi to także słuch jest zaspokojony. Trochę dotyku, choć róznica pewnie jest. Więc całkiem sporo. Przecież już nawet układ porno + ręka daje sporo to cóż dopiero pójście dalej i seks z lalką. No bo podobnie możnaby się dziwić czemu ludzie się mastrurbują, przecież to też zero pożądania. Dla mnie to zrozumiałe. Maksymalizacja satysfakcji z czegoś co jednak pozostaje przedmiotem.
Leśny_owoc napisał/a:zero dawania przyjemności tylko branie (szczególnie dla mężczyzn ten aspekt jest ważny - umiejętność wzbudzenia w kobiecie orgazmu/pożądania).
Przynajmniej lalka nie udaje orgazmu.
Leśny_owoc napisał/a: Masturbacja z lalką nigdy nie zastąpi sexu i to z osobą, którą kochamy.
Jeżeli komuś zależy na seksie z Miłością to owszem. Ale to nie jest tak czarno białe. Wielu wydaje się, że ich uczucie jest odwzajemniane i mają seks z Miłości. Tymaczem to złuda. Jaskrawy dowód : Ich partner może mieć z kimś romans, podczas seksu być już myślami gdzie indziej, a my tego nie wyczujemy. Czyli jest nie do sprawdzenia, czy partner podczas seksu naprawdę nas kocha i czy to rzeczywiście seks z Miłości. Wszytsko będzie tak samo, te same odczucia, partner będzie robił to samo w łóżku. Tylko głowę i serce będzie miał gdzie indziej. Ale ciało będzie zachowywać się tak samo.
Czyli z tego wynika, moim zdaniem, że w seksie liczą się doznania cielesne plus WYOBRAŻENIE o tym co czuje o nas partner. Bo nigdy nie sprawdzimy co ma w głowie w danym momencie. To jeśli tak, to układ seks z lalką czyli ciałem plus WYOBRAŻENIE o niej, że jest naszą fajną kochającą dziewczyną może dać już prawie realne doznania.
Ale wg. mnie i tak większośc chce tych lalek na mechaniczny sam seks.
Leśny_owoc napisał/a: Moim zdaniem chodzi o to, że takiej lalce wszystko jedno (tak jak bohaterkom w grach/mangach itp.) i zawsze ego faceta będzie w porządku = zero wymagań. Takie pójście na skróty.
No ale ten medal ma dwie strony : Skoro lalka nic nie czuje to i nie czuje do nas podczas seksu nic złego. Nie ma nam za złe, że znów chieliśmy z nią seksu. Że znów idzie do łóżka. Zero emocji to zero złych emocji. Takie neutralne zero.
No i przecież będąc z realną dziewczyną nie masz nigdy pewności co czuje,. co poczuje, choćbyś nie wiem jak się starał. Co znaczy pójście na skróty ? Jest droga choćby dowolnie długa która daje pewność,że ma się fajny seks z Miłością ? Nigdy nie wiadomo, każdy ma wolną wolę, może się odkochać z dnia na dzień. CO, jak mam dziewczynę i staram to już mam pewność, że będę miał seks?
Lalka jest bezwolna, ale przynajmniej daje pewność, nie robi fochów. Może czekać na nas w łóżku ubrana w co chcemy.
Każdy powinien sobie zrobić listę czego oczekuje od zwiążku, partnerki. Jeśli taka lalka spełnia wszystkie spisane wymagania to jest najlepszym wyborem.
Leśny_owoc napisał/a:
Lalka to lalka. rzecz w której nigdy nie będziesz w stanie wzbudzić czegokolwiek, choćby dali jej sztuczną inteligencję. Jako człowiek potrzebujesz uczuć. Stąd np. frustrujesz się opinią ludzi o swoich poglądach.
No ale są kobiety które zachowują się podobnie. Wiążąc się z realną dziewczyną tez nie mam pewności czy cokolwiek w niej wzbudzam. I w łóżku i w życiu może być jak kłoda.
Leśny_owoc napisał/a:Jednakże wychodzi na to, że w n-tym przyszłym pokoleniu Twoje 1/2 genów kompletnie zaniknie, gdy geny czynnie przekazujących materiał genetyczny już nie. Fakt ludzkość nie wyginie, ale również Twoje geny zostaną pośrednio uznane jako zbyteczne.
Nie, nie prawda. Nadal się nie zgadzam. Wykażę przez analogię to innych pokoleń. Dla moich rodziców było też ważne przekazanie genów. No to jeśli ja tego nie zrobię to równie dobrze może zrobić mój brat. Geny rodziców przekazen i w wnukach maja tak czy tak 1/4 swoich genów. I teraz najważniejsze : za kilka pokoleń w dół to czy ja miałęm dzieci czy nie nie ma żadnego znaczenia bo kobiety zapłodnili moi bracia z takimi prawie samymi genami. To tylko mała luka w siatce
Inaczej pisząc : Moje geny żyja nie tylko we mnie. Dużą ich częśc jest w braciach, rodzicach, wujkach itd. Ich kolejne pokolenia dadzą praktycznie ten sam efekt co ja.
Myślenie, jak to moje geny są unikalne i jak wiele warto to błąd. Jestem tylko przypadkowym zbiorem genów, mieszaniną po poprzednich pokoleniach. Kolejne mieszaniny przede mną. To jak z wodą wpompowaną do miejskiej sieci : nie ważne którym kurkiem zostanie spuszczona, i tak całośc powędruje do rzeki.
No i jeszcze jedno : zapłodnienie genami to tylko jeden sposób pozostawienie potmostwa. Inny to np. zaszczepienie w innych swoich myśli. Weźmy np. Lenina. Lub Stalina. Czy kogoś dziś interesuje ile miał biologicznych dzieci ? Czyli na ilu ludzi poprzez geny ma swój wpływ, w ilu zostawił ślad ? Nie. Ważne ilu ludzi zapłodnił swoją myślą, ideami, na ile milionów ludzi miał wpływ.
Lub jest np. profesor, jakiś znany filozof wg. którego poglądów żyją całe następne pokolenia. To może być równie ważne jak bilogiczne dzieci. Dziecko może uciec z domu, już nigdy nie spotkac sie z rodzicem.
To nie jest takie czarno białe.