Facet79 napisał/a:No ale dla kobiet samotni faceci też są "poje*ami".
Nie wszyscy, są również normalni single. Jedni znajdują kobiety, inni dobrowolnie są sami, ale u nich prawidłowo funkcjonują społeczne aspekty. Introwertyzm nie ma nic wspólnego z zaburzeniami typu fobia społeczna.
Facet79 napisał/a:No to co za różnica i komu szkodzi, że taki samotny facet który i tak jest już "poje*em" bo nie ma kobiety czyli nie jest normalny, kupi sobie tę lalkę na seks ? Staje się jeszcze bardziej "po*ebany" ? Ile jest takich poziomów bycia "je*niętym" ?
Gdzie leży granica kiedy ktoś zaczyna stawać się potencjalnie niebezpieczny nie tylko dla siebie (to mnie kompletnie nie obchodzi), ale dla otocznia? Gdyby ci samotni co mają ze sobą problemy zostawiali je w swoich 4 ścianach to nie byłby problem, ale niestety frustracja kiedyś wypływa stąd np. terroryści, socjopaci, psychopaci, gwałciciele.
Lalka to lalka. rzecz w której nigdy nie będziesz w stanie wzbudzić czegokolwiek, choćby dali jej sztuczną inteligencję. Jako człowiek potrzebujesz uczuć. Stąd np. frustrujesz się opinią ludzi o swoich poglądach.
Facet79 napisał/a:Czytam powyżej, że to juz gorzej niż skok do agencji bo tam są przynajmniej żywe kobiety. Tak ?
A co z facetem który wyrywa dziewczyny ale traktuje je jak lalki ? Spust i tyle, koniec znajomości. On stoi wyżej w takiej hierarchii ? Jest bardziej normalny ?)
Ciekawe wnioski. Ani wyrzutek z lalką, ani Piotruś Pan nie mogą zostać porównani, bo mają różne problemy. Prościej to tak jakby porównywać (zaznaczam, że to tylko dosadny przykład) gwałciciela z pedofilem. Z żadnym nie chcesz mieć do czynienia, ale na pewno nie można między nimi postawić =, <,>. Inne czynniki, inne problemy, inne cele.
Facet79 napisał/a:No to jak można pisać, że fantazja seksualna pozwala kogoś znależć ? Raczej odstrasza,
Pójdź do seksuologa i zapytaj się dlaczego w ogóle uznaje się coś takiego jak zaburzenia seksualne. No cóż po krótce podpowiem... zależy z czego wypływają oraz jak istotne stają się w naszym życiu. Nie lubię marksistowskiego podejścia, który neguje normalność, bo przecież mamy wolność - kurcze są granice i nie bez powodu, gdy je przekroczysz to nie ma powrotu.
Facet79 napisał/a:No ale przecież finalnie i tak wszystko dzieje się w mózgu. Zwłąszcza kobiety często to powtarzają : seks to móżg a najbardziej seksowny organ to mózg. No to co za różnica jaki obiekt wywołuje stan Miłości ?
Tu się wkopałeś, bo to nie logiczne. Jeśli się z tym zgadzasz to powinieneś wiedzieć, że martwy przedmiot nic nie czuje zatem jak może powstać miłość - chyba, że jesteś narcyzem i odczucia drugiej strony Ciebie nie interesują, tylko własna satysfakcja. Jednak czegoś takiego nie można nazwać miłością, najwyżej rozładowaniem napięcia seksualnego.
Facet79 napisał/a:Jak jakiś facet chce założyć rodzinę , mieć dzieci - OK, może wtedy szukać żywej kobiety. Ale na sam seks ? Po co mu ? Ma na siłę podrywać dziewczynę tylko po to by mieć seks ? Czy są kobiety które chca byc poderwane tylko dlatego, że facet chciał mieć seks ? No i żywa kobieta wcale nie gwarantuje seksu ani dzieci....
Ponowię pytanie... to po co w takim razie wydawać grube pieniądze na tego typu silikony, jeśli ma się niezawodną rękę? Dlaczego zarzucasz "badboy'om" przedmiotowe traktowanie kobiet, jeśli Twoje podejście do seksu jest podobnie czysto przedmiotowe (i niestety bardziej dosłownie). Przyznajesz tym samym, że myślisz podobnie tylko w porównaniu do nich nie jesteś w stanie znaleźć sobie dziewczyny do tych czynności.
Najważniejsze - jeśli kobieta nie jest potrzebna do seksu to dlaczego sex lalki/pornografia stylizowane są na narządy/ciało kobiece? Jeśli do seksu nie są potrzebne uczucia tylko mechaniczne nieszkodliwe bodźce?
Facet79 napisał/a:Z tą selekcją naturalną to bardziej ciekawa jeszcze sprawa. W dziecku jest tylko 1/2 naszych genów, we wnukach 1/4, w prawnukach 1/8 itd. Czy to nie mit więc z tym przekazaniem genów ? Co z nas będzie w naszych prawnukach ? Nasze geny są tylko jak oczko w siatce, są ludzie wyżej (przodkowie), są Ci obok, są potomkowie. GDzieś tak po 5 pokoleń w górę i w dół to te całe geny nawet już nie zauważają naszej obecności, wnuki w 5-tym pokoleniu trudno powiedzieć, że mają jakąś cechę akuyrat tylko dzięki nam.
Raczej chodzi więc ogólnie o przekazanie gatunku a to śmiało zrobią inni ludzie. Ludzie nie są wymierającym gatunkiem by każde dziecko się liczyło.
Jednakże wychodzi na to, że w n-tym przyszłym pokoleniu Twoje 1/2 genów kompletnie zaniknie, gdy geny czynnie przekazujących materiał genetyczny już nie. Fakt ludzkość nie wyginie, ale również Twoje geny zostaną pośrednio uznane jako zbyteczne.