Facet79 napisał/a:Ja tego japończyka rozumiem. Ma 3 piękne kochanki przy stole które nie wszczynają awantur a spelniają marzenia. Kto powiedzial, że ludzie mają monopol na seks. Liczą się doznania.
tylko doznania fizyczne?
gdyby chodziło tylko o mechaniczne ruchy, to pewnie wolałabym sama.
Rajstopy nie podniecają nikogo w sklepie na półkach, tylko dopiero na nogach kobiety, tak jak je prezentuje, to jak je zdejmuje. Taka lalka w rajstopach to substytut, a nie kwintesencja związku intymnego.
Facet79 napisał/a:Poztym przeciez kobiety tez powinny być zadowolone gdy facet ma taką lalkę. Może na niej rozładowac nadmiar popędu gdy ona nie chce lub nie może. Np. facet pyta partnerki czy dzis moze mieć seks. Ona mówi, ze dopiero za tydzień. No to facet wyciaga lalke z szafy i ma przez tydzień seks z nią. Potem razem. To chyba ok dla każdej ze stron.
Różne są kombinacje w związkach, są osoby, które nie lubią seksu, ale zakładając, że ludzie mają jakieś życie seksualne, jak w przykładzie powyżej kobieta nie ma ochoty (bo boli ją głowa, bo jest wkurzona na faceta, bo jest zmęczona, bo... jakikolwiek powód) - za pierwszym razem może to będzie fajne, ale za 5, 10 razem będzie to wyraźny sygnał "mam swoją lalkę, żono nie jesteś mi potrzebna" Po czymś takim kobieta raczej nie rozdzieli - "nie jestem mu potrzebna w łóżku, ale za to spełniam się w roli kucharki, sprzątaczki, praczki", myślę, że po prostu zakończy związek w którym ani seksu, ani emocjonalnej relacji nie ma.
Zabawki są fajne, ale jako zabawki, a substytut relacji intymnej.