Autorka to zwyczajna kłamczuszka ![]()
Podobne tematy
67 2017-07-03 01:14:51 Ostatnio edytowany przez rawrrr (2017-07-03 01:20:28)
Wszystko rozumiem, facet zachowal sie potwornie. Ale bez przesady... Alimenty na siebie? 2,5 tys to wcale nie tak malo. Moja mama zarabiala kiedys 900zl i dala rade sama z trojka dzieci. Skoro piszesz, ze Twoj maz zarabia bardzo duzo, a Ty mowisz, ze 2,5 tys to malo to zgaduje, ze zarabia naprawde sporo i alimenty na dziecko beda niemale. Wiec 2,5 tys + alimenty to calkiem niemala kwota, napewno nie taka by wyladowac pod mostem. Ponadto stac Cie na detektywow, prawnikow, masz szczednosci z 12 lat... Zdrada jest okropna rzecza, ale by facet po rozwodzie musial utrzymywac byla zone jest dla mnie smieszne troche.
Zdrada jest okropna rzecza, ale by facet po rozwodzie musial utrzymywac byla zone jest dla mnie smieszne troche.
Tak stanowi prawo. Jeśli rozwód orzeczony zostanie wyłącznie z winy męża, a poziom życia byłej żony z powodu rozstania spada, przy czym nie musi ona znajdować się w niedostatku, to można wnioskować o kwotę, która pozwoli wyrównać go do wcześniejszego. W sytuacji Autorki naiwnością byłoby z tego nie skorzystać
.
Droga autorko..., to się naprawde kupy nie trzyma. Zarabiasz marne grosze z których ogarniasz wszystko i jeszcze odkładasz od 12 lat na czarną godzinę (pewnie w tajemnicy przed mężem). Jak było dobrze między Wami to jaki był cel tego oszczędzania? Mąż wiedział o drugim koncie? Czy może 12 lat temu sobie wymyśliłaś że kiedyś Ci się przyda lewy grosz do rozwodu?
Im więcej piszesz tym mniej wiarygodna jest ta historyjka.
Pierwszy raz słyszę o osobie co oszczędza 12 lat bez jakiegoś specjalnego celu i nigdy takie pieniądze jej sie nie przydały wcześniej
To już słyszysz drugi raz... też mam osobne konto, na które odkładam. Niestety, ale jak przestałam do końca ufać mężowi zaczęłam oszczędzać. Jak pieniądze się nie przyrządza mi, będą dla dzieci. A ja przynajmniej wiem, że będę w razie czego chociaż na chwilę zabezpieczona.
lolek8080 napisał/a:Droga autorko..., to się naprawde kupy nie trzyma. Zarabiasz marne grosze z których ogarniasz wszystko i jeszcze odkładasz od 12 lat na czarną godzinę (pewnie w tajemnicy przed mężem). Jak było dobrze między Wami to jaki był cel tego oszczędzania? Mąż wiedział o drugim koncie? Czy może 12 lat temu sobie wymyśliłaś że kiedyś Ci się przyda lewy grosz do rozwodu?
Im więcej piszesz tym mniej wiarygodna jest ta historyjka.
Pierwszy raz słyszę o osobie co oszczędza 12 lat bez jakiegoś specjalnego celu i nigdy takie pieniądze jej sie nie przydały wcześniej
To już słyszysz drugi raz... też mam osobne konto, na które odkładam. Niestety, ale jak przestałam do końca ufać mężowi zaczęłam oszczędzać. Jak pieniądze się nie przyrządza mi, będą dla dzieci. A ja przynajmniej wiem, że będę w razie czego chociaż na chwilę zabezpieczona.
Źle mnie zrozumiałaś. Oszczędzanie samo w sobie jest bardzo dobre bo trzeba mieć jakies pieniądze odłożone. Różnica jest taka, że Ty zaczęłaś odkładać jak przestałaś ufać mężowi a autorka zdaje się od początku małżeństwa a to już jest trochę dziwne. Ja też mam oszczędności ale wspólne z żoną, gdzie co miesiąc przelewamy jakieś kwoty. Nigdy by mi nie przyszło do głowy, żeby odkładać kasę bo może za 5-10 lat mi sie przyda przy rozwodzie... no sorry ale takie myślenie jest chore.
1. Nigdy nie bylam utrzymanka meza i nigdy nie wyciagalam od niego pieniedzy.
To znaczy co, płaciłaś mu czynsz za mieszkanie w jego domu?
Jeśli rozwód orzeczony zostanie wyłącznie z winy męża, a poziom życia byłej żony z powodu rozstania spada, przy czym nie musi ona znajdować się w niedostatku, to można wnioskować o kwotę, która pozwoli wyrównać go do wcześniejszego.
Patrz wyżej. W końcu korzystała z jego pieniędzy czy przez te lata nic zupełnie i sama się utrzymywała za 2,5 klocka?
W sytuacji Autorki naiwnością byłoby z tego nie skorzystać
.
Naiwność czy pazerność o to jest pytanie...
Jasne, rozumiem tylko zawsze mnie to śmieszy jak się zbiera gromadka kobiet i pokrzykuje - oskubać gościa, alimenty na ciebie itd. Tymczasem ta formuła zabezpieczenia została wymyślona dla strony słabszej, podporządkowanej, że tak powiem w hierarchii rodzinnego stadła. Kiedy kobiety na co dzień szermujące hasłami niezależności i równości wobec mężczyzn kiedy tylko pojawi się taka sytuacja wołają o to wyrównanie to brzmi komicznie. Tylko tyle. Większość facetów w takiej samej sytuacji po prostu wstydziłaby się występować o alimenty wobec żony, bo to może naiwne ale na pewno niemęskie. Takie małe przemyślenia w temacie zrównywania kobiet z mężczyznami. Przez alimenty ha, ha...
Posiadanie własnego konta nie jest niczym nienormalnym i nie świadczy o braku zaufania do drugiej osoby. My z mężem oboje mamy osobne konta i odkładamy na nie z naszych "zachcianek"natomiast na dzieci jedzenie, życie dajemy oboje po równo...a nawet jeśli ja czasem mniej lub więcej , nie bijemy się o to. Mamy za to świadomość że każde z nas ma swój grosz w razie cięzkich czasów bądź nawet rozstania. Z miłości wyżyć się nie da. Uważam , że każda kobieta która posiada jakieś dochody powinna mieć własne konto. Nie musi to oznaczać braku zaufania do drugiej osoby a po prostu jakąś formę NIEZALEŻNOŚCI. I nie mam konkretnego celu na który odkładam, może dla dzieci, może dla siebie a może po prostu na czarną godzinę
Uważam , że każda kobieta która posiada jakieś dochody powinna mieć własne konto. Nie musi to oznaczać braku zaufania do drugiej osoby a po prostu jakąś formę NIEZALEŻNOŚCI.
Niezależność, to ponoszenie kosztów funkcjonowania dokładnie po połowie. Bez argumentacji - ja mniej zarabiam, to płacę proporcjonalnie mniej; to niesprawiedliwe, że po "zrzutce" mi prawie nic nie zostaje na przyjemności, a jemu ho, ho... Inne formy podziału są już tylko wariacjami na temat stopnia zależności jednej osoby od drugiej. Jeśli obie strony sankcjonują stosunek zależności jednej od drugiej, to wtedy alimenty są jak najbardziej właściwe i sprawiedliwe. W końcu jeśli ktoś przyjął na siebie rolę opiekuna osoby słabszej i mniej zaradnej lub osoby, która dla innych obopólnych korzyści staje się słabsza finansowo, to chyba wie co robi.
Autorka bardzo dobrze robi..
Zabezpiecza siebie i dziecko. Jej mąż jest nieuczciwym zdradzaczem, który perfidnie oszukuje swoja żonę i dziecko.
My kobiety dla dzieci jesteśmy w stanie zrobić wszystko i rozumiem też seksualne poświęcenie autorki.
mam nadzieje, że szybko uda Ci się zgromadzić dowody zdrady i że znajdziesz sprawiedliwość w sądzie.
Trzymaj się dzielnie..
To udawanie naprawdę wiele mnie kosztuje (w 2 miesiące -13kg, nie mogę jeść, pic, spać)...ale muszę zadbać o dziecko i siebie
Przedziwny sposób dbania o dziecko... Zostawianie z pijanym tatusiem i zastanawianiem się na forum jak udowodnić chlańsko małżonka.
3. Tak tak... oszczednosci.Od prawie 12 lat odkladalam na osobne konto każdy grosik...każda premie swiateczna z pracy, kazde pieniadze ktore dostalam np.zamiast prezentu na urodziny
Śmiech mnie ogarnia:D Wcześniej żaliłaś się, że nie stać Cię na żłobek i mieszkanie:D A tu proszę oszczędności masz... potrafisz dbać o każdy grosz:D ktoś tu napisał, że to kupy się nie trzyma:)... bo nie trzyma!... ![]()
Prawo daje takie możliwości alimentacyjne. Fakt, gdy stan życia pogorszy się po rozstaniu... Gdy ktoś w wyniku złego stanu zdrowia jest pozostawiony na łaskę... Ale tak postawa jest nie szczera, autorki jedynie zachłanna. Sąd zawsze patrzy na dobro dziecka i przysłanianie nam tu oczów, rzekomą biedą, gdy zabraknie dochodów jest niewiarygodne:D Jeśli mąż zarabia znacząco, to i sąd podniesie właściwie alimenty na dziecko, będą one adekwatne do zarobków.
My kobiety dla dzieci jesteśmy w stanie zrobić wszystko i rozumiem też seksualne poświęcenie autorki.
Mów za siebie.
Dla mnie sypianie z mężczyzną, który wraca od kochanki jest obrzydliwe. No ale różne są fetysze.
Co do "oskubania" męża: moim zdaniem to zależy. Gdyby kobieta z dzieckiem po rozwodzie rzeczywiście miała trudności, by wiązać koniec z końcem, to zabezpieczenie się byłoby całkiem rozsądne. Natomiast czy przy zarobkach Autorki naprawdę nie wystarczyłyby do tego same alimenty na dziecko? Oskubanie faceta z zemsty raczej nie jest czymś godnym pochwały. Choć są różne sytuacje. Było pytanie o czynsz, a czy mąż płacił Autorce za ewentualny etat przy dziecku, gdy było małe? Tutaj chyba trzeba trochę zdrowego rozsądku, a nie wydzielania na siłę ile komu się należy. Ja też mam spore wątpliwości co do tego, czy Autorce chodzi o dobro dziecka.
"W mojej sytuacji materialnej (po rozwodzie idę pod most z dzieckiem) prawnik zalecił rozwód z orzeczeniem winy (alimenty na mnie i na dziecko). Mam udawać głupią. Mam być kochająca żoną bezwzględnie ufająca mężowi... mam z nim sypiać jakby nigdy nic... nawet nie wiecie jakie to dla mnie ciężkie jak wiem od detektywów że jedzie do mnie niby z trasy a wraca od niej"
Jakie to fascynujące - alimenty na dziecko i na mnie.... Żenujące są dzisiejsze niektóre kobiety. Żadnego honoru. Nie dość że upodlił ją facet, to ona prosi go o pieniądze. W twojej sytuacji materialnej, przede wszystkim weź się za siebie. Możesz sobie wmówić jakąkolwiek bajeczkę, że dla dziecka, że dla matki .... Prawda jest taka, że powinnaś się zabrać za siebie. Jak uważasz siebie za osobę tak bardzo super, nie powinno być to dla ciebie problemem. Po drugie, w tej całej opowieści - a przeczytałem cały wątek - sąd powinien dać opiekę ojcu. DLaczego? Właśnie dlatego że ty o nic w swoim życiu nie zadbałaś. Znając życie, będzie inaczej. Ale to już nie mój problem, ale twój.
takata napisał/a:My kobiety dla dzieci jesteśmy w stanie zrobić wszystko i rozumiem też seksualne poświęcenie autorki.
Mów za siebie.
Dla mnie sypianie z mężczyzną, który wraca od kochanki jest obrzydliwe. No ale różne są fetysze.
Co do "oskubania" męża: moim zdaniem to zależy. Gdyby kobieta z dzieckiem po rozwodzie rzeczywiście miała trudności, by wiązać koniec z końcem, to zabezpieczenie się byłoby całkiem rozsądne. Natomiast czy przy zarobkach Autorki naprawdę nie wystarczyłyby do tego same alimenty na dziecko? Oskubanie faceta z zemsty raczej nie jest czymś godnym pochwały. Choć są różne sytuacje. Było pytanie o czynsz, a czy mąż płacił Autorce za ewentualny etat przy dziecku, gdy było małe? Tutaj chyba trzeba trochę zdrowego rozsądku, a nie wydzielania na siłę ile komu się należy. Ja też mam spore wątpliwości co do tego, czy Autorce chodzi o dobro dziecka.
Autorce kompletnie nie chodzi o dobro dziecka. I to widać w każdym poście. Nasze chore prawo na to dozwala. W takiej Danii, która często jet dawana za wzór w systemie alimentacji - nie dostałaby nigdy dziecka, a alimenty by ona płaciła.
1. Nigdy nie bylam utrzymanka meza i nigdy nie wyciagalam od niego pieniedzy.
2. Jak sie pobieralismy pracowal jako dozorca wiec za kasa raczej nie poszlam
3. Tak tak... oszczednosci.Od prawie 12 lat odkladalam na osobne konto kazdy grosik...kazda premie swiateczna z pracy, kazde pieniadze ktore dostalam np.zamiast prezentu na urodziny
4. Zawsze bylam samowystarczalna.Wszystko dla siebie i do domu kupowalam z wlasnej kasy tak samo jak teraz wszystko dla dziecka
5. Czy naprawde sadzicie ze powinnam sie zalamac...plakac...moze targnac sie na zycie bo mnie maz zdradza??!! Tak bardzo Was boli ze sa na swiecie jeszcze silne kobiety, ktore zamiast uzalac sie nad soba dzialaja??!!
6. Nikomu z Was nie zycze takiego czegos co mnie spotkalo. Myslicie ze jest mi latwo??? Powiem Wam ze nie jest.Caly swiat mi sie zawalil. Nigdy nie przypuszczalam ze tak zakonczy sie moj zwiazek z jedynym mezczyzna ktorego kiedykolwiek kochalam.Ale co Waszym zdaniem mam robic...plakac??? Zyczyc mu szczescia i powodzenia w nowym zwiazku??? Co to to nie
I tym wpisem się całkowicie pogrążyłaś
. Ja uciekam z dyskusji, nie ma sensu gadać z kimś i o kimś kto ma siano w głowie.
"W mojej sytuacji materialnej (po rozwodzie idę pod most z dzieckiem) prawnik zalecił rozwód z orzeczeniem winy (alimenty na mnie i na dziecko). Mam udawać głupią. Mam być kochająca żoną bezwzględnie ufająca mężowi... mam z nim sypiać jakby nigdy nic... nawet nie wiecie jakie to dla mnie ciężkie jak wiem od detektywów że jedzie do mnie niby z trasy a wraca od niej"
Jakie to fascynujące - alimenty na dziecko i na mnie.... Żenujące są dzisiejsze niektóre kobiety. Żadnego honoru. Nie dość że upodlił ją facet, to ona prosi go o pieniądze. W twojej sytuacji materialnej, przede wszystkim weź się za siebie. Możesz sobie wmówić jakąkolwiek bajeczkę, że dla dziecka, że dla matki .... Prawda jest taka, że powinnaś się zabrać za siebie. Jak uważasz siebie za osobę tak bardzo super, nie powinno być to dla ciebie problemem. Po drugie, w tej całej opowieści - a przeczytałem cały wątek - sąd powinien dać opiekę ojcu. DLaczego? Właśnie dlatego że ty o nic w swoim życiu nie zadbałaś. Znając życie, będzie inaczej. Ale to już nie mój problem, ale twój.
sorry, ale ona go nie będzie prosić o pieniądze
pieniądze, jeśli sąd tak orzeknie, będą się jej i dziecku należały jak psu buda
i bardzo dobrze
za zdradę powinna puścić go w samych skarpetkach
przypominam też, że większość kobiet nie ma dzieci dla siebie samych, tylko również dla partnerów, którzy dzieci chcą, a potem też chcą, żeby żony siedziały w domu, bo dziecko potrzebuje matki
Generalnie teraz zbieram wszelkie dowody ze ma kochankę a sama jestem wspaniałą żona. Zadbałam o siebie bardziej niż zwykle. jestem kochająca i wyrozumiała. seks tez z mojej strony jest lepszy niż przez całe nasze małżeństwo. Chcę aby mocniej go zabolało jak dotrze do niego co stracił przez romans ze swoją koleżanką.
Podtrzymuję, że to ściema i kupy się nie trzyma ale obraz autorki jaki mi się rysuje usprawiedliwia całkowicie faceta.
82 2017-07-03 10:48:23 Ostatnio edytowany przez lolek8080 (2017-07-03 11:02:11)
honorata.kopka napisał/a:Generalnie teraz zbieram wszelkie dowody ze ma kochankę a sama jestem wspaniałą żona. Zadbałam o siebie bardziej niż zwykle. jestem kochająca i wyrozumiała. seks tez z mojej strony jest lepszy niż przez całe nasze małżeństwo. Chcę aby mocniej go zabolało jak dotrze do niego co stracił przez romans ze swoją koleżanką.
Podtrzymuję, że to ściema i kupy się nie trzyma ale obraz autorki jaki mi się rysuje usprawiedliwia całkowicie faceta.
Dodam tylko..., że gdybyś zawsze była wspaniałą żoną, gdybyś dbała o siebie bardziej niż zwykle i gdyby sex z Twojej strony był zawsze taki to może by się mąż za koleżankami z pracy nie oglądał.
To tylko taka moja myśl, bo też jestem przekonany że to zmyślona historyjka.
Jedno mnie jeszcze bardzo ciekawi...:D
Jak sie pobieraliście to mąż był dozorcą..., Jak to się stało, że mąż z dozorcy stał się bardzo dobrze zarabiający? Czym się teraz zajmuje?
83 2017-07-03 11:48:31 Ostatnio edytowany przez przemo_polo (2017-07-03 11:50:39)
przemo_polo napisał/a:"W mojej sytuacji materialnej (po rozwodzie idę pod most z dzieckiem) prawnik zalecił rozwód z orzeczeniem winy (alimenty na mnie i na dziecko). Mam udawać głupią. Mam być kochająca żoną bezwzględnie ufająca mężowi... mam z nim sypiać jakby nigdy nic... nawet nie wiecie jakie to dla mnie ciężkie jak wiem od detektywów że jedzie do mnie niby z trasy a wraca od niej"
Jakie to fascynujące - alimenty na dziecko i na mnie.... Żenujące są dzisiejsze niektóre kobiety. Żadnego honoru. Nie dość że upodlił ją facet, to ona prosi go o pieniądze. W twojej sytuacji materialnej, przede wszystkim weź się za siebie. Możesz sobie wmówić jakąkolwiek bajeczkę, że dla dziecka, że dla matki .... Prawda jest taka, że powinnaś się zabrać za siebie. Jak uważasz siebie za osobę tak bardzo super, nie powinno być to dla ciebie problemem. Po drugie, w tej całej opowieści - a przeczytałem cały wątek - sąd powinien dać opiekę ojcu. DLaczego? Właśnie dlatego że ty o nic w swoim życiu nie zadbałaś. Znając życie, będzie inaczej. Ale to już nie mój problem, ale twój.
sorry, ale ona go nie będzie prosić o pieniądze
pieniądze, jeśli sąd tak orzeknie, będą się jej i dziecku należały jak psu buda
i bardzo dobrzeza zdradę powinna puścić go w samych skarpetkach
przypominam też, że większość kobiet nie ma dzieci dla siebie samych, tylko również dla partnerów, którzy dzieci chcą, a potem też chcą, żeby żony siedziały w domu, bo dziecko potrzebuje matki
Wzruszasz do łez. Dziecku nie należą się pieniądze jak psu buda. To po pierwsze. Idąc do sądu i wnosząc sprawę o alimenty, krótko mówiąc idzie się żebrać o to co się nie należy. Brutalna prawda jest taka, że jeżeli ludzie potrafią się normalnie rozejść, nie ma potrzeby żadnego sądu i nikt nikomu nie wyznacza żadnych kwot. Idąc po alimenty, pokazujesz że dziecko jest tylko przedmiotem sporu. Cieszę się że przyznajesz iż dziecko nie przychodzi na świat dla samego siebie. Jak kobieta rozkłada nogi, to również MA OBOWIĄZEK ponieść tego konsekwencje. Więc? jakie alimenty? Jak nie potrafisz utrzymać swojego dziecka i potrzebujesz do tego alimentów, to znaczy że nie masz prawa go mieć przy sobie i każdy sąd powinien w tym momencie oddać dziecko pod opiekę rodziny zastępczej, wyznaczyć okres obojga rodzicom do poukładania swoich spraw, ten który sobie lepiej radzi, stać go, ma dziecko przy sobie, Prosta logika. Ale nie dla żebrzących o nie swoją kasę, oszustek.
A tak poza tym, jeżeli już czytasz ten wątek, to widać jak na dłoni, że autorka kłamie jak z nut.
beniaban napisał/a:Uważam , że każda kobieta która posiada jakieś dochody powinna mieć własne konto. Nie musi to oznaczać braku zaufania do drugiej osoby a po prostu jakąś formę NIEZALEŻNOŚCI.
Niezależność, to ponoszenie kosztów funkcjonowania dokładnie po połowie. Bez argumentacji - ja mniej zarabiam, to płacę proporcjonalnie mniej; to niesprawiedliwe, że po "zrzutce" mi prawie nic nie zostaje na przyjemności, a jemu ho, ho... Inne formy podziału są już tylko wariacjami na temat stopnia zależności jednej osoby od drugiej. Jeśli obie strony sankcjonują stosunek zależności jednej od drugiej, to wtedy alimenty są jak najbardziej właściwe i sprawiedliwe. W końcu jeśli ktoś przyjął na siebie rolę opiekuna osoby słabszej i mniej zaradnej lub osoby, która dla innych obopólnych korzyści staje się słabsza finansowo, to chyba wie co robi.
Jak ja "uwielbiam" tego typu dyskusje, które osiągają poziom absurdu, bo bujają się od skrajności do skrajności.
Głupotą jest mówienie o NIEZALEŻNOŚCI w związku w ogóle. Związek to jest właśnie zależność, bo obie strony sobie dają sobie coś, co dla drugiego jest ważne i cenne. I przecież nie chodzi o to, żeby dawać sobie to samo i po równo.
Dążenie do pełnej symetrii wydaje mi się źenująco dziecinną zabawą a nie poważnym związkiem ![]()
_v_ napisał/a:przemo_polo napisał/a:"W mojej sytuacji materialnej (po rozwodzie idę pod most z dzieckiem) prawnik zalecił rozwód z orzeczeniem winy (alimenty na mnie i na dziecko). Mam udawać głupią. Mam być kochająca żoną bezwzględnie ufająca mężowi... mam z nim sypiać jakby nigdy nic... nawet nie wiecie jakie to dla mnie ciężkie jak wiem od detektywów że jedzie do mnie niby z trasy a wraca od niej"
Jakie to fascynujące - alimenty na dziecko i na mnie.... Żenujące są dzisiejsze niektóre kobiety. Żadnego honoru. Nie dość że upodlił ją facet, to ona prosi go o pieniądze. W twojej sytuacji materialnej, przede wszystkim weź się za siebie. Możesz sobie wmówić jakąkolwiek bajeczkę, że dla dziecka, że dla matki .... Prawda jest taka, że powinnaś się zabrać za siebie. Jak uważasz siebie za osobę tak bardzo super, nie powinno być to dla ciebie problemem. Po drugie, w tej całej opowieści - a przeczytałem cały wątek - sąd powinien dać opiekę ojcu. DLaczego? Właśnie dlatego że ty o nic w swoim życiu nie zadbałaś. Znając życie, będzie inaczej. Ale to już nie mój problem, ale twój.
sorry, ale ona go nie będzie prosić o pieniądze
pieniądze, jeśli sąd tak orzeknie, będą się jej i dziecku należały jak psu buda
i bardzo dobrzeza zdradę powinna puścić go w samych skarpetkach
przypominam też, że większość kobiet nie ma dzieci dla siebie samych, tylko również dla partnerów, którzy dzieci chcą, a potem też chcą, żeby żony siedziały w domu, bo dziecko potrzebuje matki
Wzruszasz do łez. Dziecku nie należą się pieniądze jak psu buda. To po pierwsze. Idąc do sądu i wnosząc sprawę o alimenty, krótko mówiąc idzie się żebrać o to co się nie należy. Brutalna prawda jest taka, że jeżeli ludzie potrafią się normalnie rozejść, nie ma potrzeby żadnego sądu i nikt nikomu nie wyznacza żadnych kwot. Idąc po alimenty, pokazujesz że dziecko jest tylko przedmiotem sporu. Cieszę się że przyznajesz iż dziecko nie przychodzi na świat dla samego siebie. Jak kobieta rozkłada nogi, to również MA OBOWIĄZEK ponieść tego konsekwencje. Więc? jakie alimenty? Jak nie potrafisz utrzymać swojego dziecka i potrzebujesz do tego alimentów, to znaczy że nie masz prawa go mieć przy sobie i każdy sąd powinien w tym momencie oddać dziecko pod opiekę rodziny zastępczej, wyznaczyć okres obojga rodzicom do poukładania swoich spraw, ten który sobie lepiej radzi, stać go, ma dziecko przy sobie, Prosta logika. Ale nie dla żebrzących o nie swoją kasę, oszustek.
A tak poza tym, jeżeli już czytasz ten wątek, to widać jak na dłoni, że autorka kłamie jak z nut.
przemus,ty chyba z księżyca jestes,co? ![]()
Czegoś brakowało temu facetowi u żony albo coś przeszkadzało w jej zachowaniu, że poszedł do innej.
honorata.kopka napisał/a:po urodzeniu dziecka zaczęło się psuć bo mąż nie chciał mi pomagać a ja byłam wykończona fizycznie opieką nad dzieckiem ale tez psychicznie.
Ja to się chichram jak to kobiety w dzisiejszych czasach narzekają, że są zmęczone wychowaniem dziecka lol.
Przyrównuje tą sytuacje do tego co było u mnie gdzie mama miała czwórkę małych dzieci prawie na raz a ojciec głównie pracował.
W takim i podobnych przypadkach widzę to tak, że kobita mocno zrzędzi facetowi (awantury) + wonty o te przeklęte piwsko którego facet po robocie nie może się normalnie napić i dlatego idzie sobie do innej u której ma odprężenie od tych zapewne bardzo stresujących sytuacji.
Tylko, że kiedyś kobiety zajmowały się tylko domem. A równouprawnienie działa w dwie strony wiesz? Kobiety nie są już niewolnicami i służącymi, a też mają prawo nie tylko do podejmowania pracy zawodowej i głosowania, a do:PASJI, ROZWIJANIA SIĘ. Masz jakieś zaściankowe poglądy.. Skwituję to tak: "To nie jest kwestia pomagania, bo mamy podział obowiązków. Mieszkamy razem w domu, więc to oczywiste, że sprzątam ten dom, bo też go brudzę.
Ja nie pomagam mojej żonie w kuchni, bo ja również muszę jeść, więc muszę też gotować.
Ja nie pomagam mojej żonie zmywać naczyń – robię to, bo ja też używam talerzy, szklanek i widelców.
Nie pomagam żonie przy dzieciach, bo to też moje dzieci i to mój ojcowski obowiązek.
Nie pomagam żonie w praniu, wieszaniu czy składaniu ubrań – robię to, bo to także ubrania moje i moich dzieci.
Ja nie jestem „pomocą” w domu, jestem jego częścią. A jeśli chodzi o wdzięczność i podziękowania, to zapytałem przyjaciela, kiedy ostatni raz podziękował swojej żonie, kiedy skończyła sprzątać dom, zajmować się praniem, zmieniać pościel, kąpać dzieci, gotować, zajmować się całą resztą…
Czy ty jej podziękowałeś tak naprawdę, coś w stylu: „Super, Kochanie! Jesteś fantastyczna!”?
Ta historia wydaje Ci się absurdalna? Dziwna? Czemu oczekujesz nagród i pochwał, kiedy raz w życiu zdarzy Ci się umyć podłogę? Zastanawiałeś się nad tym, przyjacielu? Może dlatego, że nasza kultura jest nadal maczystowska i wierzymy w to, że zajmowanie się domem jest obowiązkiem kobiety, a facet nie musi kiwać palcem. Podziękuj swojej żonie, tak jak byś chciał, żeby Tobie podziękowano. Rusz się, zachowuj jak prawdziwy partner, a nie jak gość, który przychodzi tylko zjeść, spać, wykąpać się i zaspokoić potrzeby seksualne… Poczuj się u siebie, jak w domu. W swoim domu!
Prawdziwa zmiana w naszym społeczeństwie zaczyna się w naszych domach, gdzie uczymy nasze córki i synów poczucia wspólnoty."
Naiwność czy pazerność o to jest pytanie...
Jasne, rozumiem tylko zawsze mnie to śmieszy jak się zbiera gromadka kobiet i pokrzykuje - oskubać gościa, alimenty na ciebie itd. Tymczasem ta formuła zabezpieczenia została wymyślona dla strony słabszej, podporządkowanej, że tak powiem w hierarchii rodzinnego stadła. Kiedy kobiety na co dzień szermujące hasłami niezależności i równości wobec mężczyzn kiedy tylko pojawi się taka sytuacja wołają o to wyrównanie to brzmi komicznie. Tylko tyle. Większość facetów w takiej samej sytuacji po prostu wstydziłaby się występować o alimenty wobec żony, bo to może naiwne ale na pewno niemęskie. Takie małe przemyślenia w temacie zrównywania kobiet z mężczyznami. Przez alimenty ha, ha...
Ok, zgadzam się, ale zasady etyczne to zasady etyczne, kiedy w grę wchodzi zdrada, to u osoby zdradzonej to tak niestety nie działa. Niewątpliwie rozum się wyłącza, a włączają zranione emocje, duma, chęć zemsty. Nie oceniam, samo życie to pokazuje. I nie będę się tu silić na polityczną poprawność - po prostu zdrada w oczach osoby zdradzonej jest czymś tak obrzydliwym i podłym, że w jej poczuciu zwalnia tę stronę ze skrupułów. Na szczęście nie zawsze tak to działa.
Jeśli jednak facet miał jakieś 'usprawiedliwienie', choć osobiście twierdzę, że tego się nie usprawiedliwia, bo zawsze są inne wyjścia, przez co sąd uzna, że nie jest on jedynym winnym rozpadu małżeństwa, to wspomniana przeze mnie zasada wyrównania poziomu życia i tak nie działa.
Jeśli jednak facet miał jakieś 'usprawiedliwienie', choć osobiście twierdzę, że tego się nie usprawiedliwia, bo zawsze są inne wyjścia, przez co sąd uzna, że nie jest on jedynym winnym rozpadu małżeństwa, to wspomniana przeze mnie zasada wyrównania poziomu życia i tak nie działa.
To nie działa tak, że sąd będzie pytał o usprawiedliwienie zdrady. Sąd bada czy i dlaczego ustało pożycie małżeńskie. I tu jest jedna ważna kwestia a mianowicie, facet który zdradził może próbować udowodnić, że pożycie ustało zanim on zdradził żone i jeśli sąd to potwierdzi to nie uzna go za wyłącznie winnego. W tym przypadku mąż weźmie lepszego adwokata i udowodni, że zanim zdradził żonę to nie sypiał z nią od roku, nie prowadzili gospodarstwa domowego i w ogóle jej nie kochał już od dawna. Wtedy jego zdrada może nie mieć żadnego znaczenia dla sądu.
W opisanym przez autorkę przypadku wina ewidentnie leży po stronie współmałżonka, który bezczelnie wali w rogi swoją żoną. Nie jest to jednorazowa przypadkowa zdrada ale permanentne i konsekwentne działanie. Autorka już raz złapała go na zdradzie z tą koleżanką, wiec mężuś zamiast zweryfikować swoje działania to zaczął bardziej się ukrywać.
Nie oceniam jego miłości do żony, bo pewnie jej nie ma, ale jego postawa jest wredna, wyrachowana i obrzydliwa. Z premedytacja robi idiotkę ze swojej żony, jednocześnie nie dając jej odejść.
Jak dla mnie to sam się prosi o kłopoty bo jego postawa jest głupia. A głupoty się nie wybacza..
takata napisał/a:
"My kobiety dla dzieci jesteśmy w stanie zrobić wszystko i rozumiem też seksualne poświęcenie autorki."
Mów za siebie. smile Dla mnie sypianie z mężczyzną, który wraca od kochanki jest obrzydliwe. No ale różne są fetysze.
:-) życie weryfikuje różne poglądy, czego Ci oczywiście nie życzę..
To nie działa tak, że sąd będzie pytał o usprawiedliwienie zdrady. Sąd bada czy i dlaczego ustało pożycie małżeńskie. I tu jest jedna ważna kwestia a mianowicie, facet który zdradził może próbować udowodnić, że pożycie ustało zanim on zdradził żone i jeśli sąd to potwierdzi to nie uzna go za wyłącznie winnego. W tym przypadku mąż weźmie lepszego adwokata i udowodni, że zanim zdradził żonę to nie sypiał z nią od roku, nie prowadzili gospodarstwa domowego i w ogóle jej nie kochał już od dawna. Wtedy jego zdrada może nie mieć żadnego znaczenia dla sądu.
Słowo 'usprawiedliwienie' w kontekście całości posta istotnie było trochę niefortunne, użyłam skrótu myślowego.
W opisanej sytuacji oni sypiają ze sobą do dzisiaj, może się jednak okazać, że on ją zdradził, ale ona ma inne winy za uszami. I nie wiem czy przypadkiem, jeśli ten 'spisek' by się wydał, to nie zostanie to uznane jako jedna z nich - to w końcu rzuca określone światło na osobę i postawę Autorki.
Wbrew pozorom przypisać winę wyłącznie jednej ze stron wcale nie jest łatwo, a weźmy pod uwagę, że to nie musi być wina 50/50.
Wyjście spisku na jaw też nie musi być jakoś trudne..., sąd zapyta kiedy dowiedziała się Pani o zdradzie..., ona powie, że w styczniu a na to mąż, ależ wysoki sądzie od stycznia w naszym małżenstwie to była sielanka, zona kochana a sex to w ogóle z kosmosu
Sąd powiniem wtedy zapytać żonki czy jej sie w głowie nie popier....o jak sie dowiedziała o zdradzie ![]()
Ja tak już pół żartem, pół serio bo to jest wszystko grubymi nićmi, co ja pisze, dratwą szyte ![]()
Autorka już raz złapała go na zdradzie z tą koleżanką, wiec mężuś zamiast zweryfikować swoje działania to zaczął bardziej się ukrywać.
Oj, a na czym go przyłapała? Że z koleżanką często gada? Jak z nią nie miał o czym gadać, bo pewnie w domu tylko zrzędziła i marudziła, to z kim miał normalnie pogadać?
W opisanej sytuacji oni sypiają ze sobą do dzisiaj, może się jednak okazać, że on ją zdradził, ale ona ma inne winy za uszami. I nie wiem czy przypadkiem, jeśli ten 'spisek' by się wydał, to nie zostanie to uznane jako jedna z nich - to w końcu rzuca określone światło na osobę i postawę Autorki.
Wbrew pozorom przypisać winę wyłącznie jednej ze stron wcale nie jest łatwo, a weźmy pod uwagę, że to nie musi być wina 50/50.
No i chyba nie jest tak różowo i bajecznie skoro Autorka się zabezpiecza aby mąż nie mógł się bronić:
Mam zbierać dowody, napisać pozew, złożyć go i nic mężowi nie mówić. O rozwodzie ma się dowiedzieć dopiero po otrzymaniu pisma z sądu aby nie miał czasu kombinować i wyszukiwać na siłę haków na mnie.
Przecież jak ktoś jest krystalicznie czysty, to czego miałby się obawiać przed sądem?
fakt, że autorka jest trochę nadgorliwa w tym swoim działaniu
to raczej chodzi o to, żeby zachowywała się jak do tej pory, a nie sto razy lepiej ![]()
W założeniu on ma jeszcze dotkliwie poczuć co stracił - gdzieś po drodze przewinęło się takie stwierdzenie
.
W założeniu on ma jeszcze poczuć co stracił - gdzieś po drodze przewinęło się takie stwierdzenie
.
Tak, ale ta strata to miała dotyczyć tego okresu jak jest taka kochana, rewelacyjna, piękna i zadbana obecnie
Ja Cię proszę...:D Co trzeba mieć w głowie, żeby takie bzdury pisać
Niech teraz zbiera kase na jakiegoś fajnego ciucha, kosmetyczke i fryzjera co by się na rozprawach dobrze prezentować..., dopiero mu szczena opadnie i będzie żałowal jak taką laseczke zobaczy w sądzie
![]()
Jakie to fascynujące - alimenty na dziecko i na mnie.... Żenujące są dzisiejsze niektóre kobiety. Żadnego honoru. Nie dość że upodlił ją facet, to ona prosi go o pieniądze. W twojej sytuacji materialnej, przede wszystkim weź się za siebie. Możesz sobie wmówić jakąkolwiek bajeczkę, że dla dziecka, że dla matki .... Prawda jest taka, że powinnaś się zabrać za siebie. Jak uważasz siebie za osobę tak bardzo super, nie powinno być to dla ciebie problemem. Po drugie, w tej całej opowieści - a przeczytałem cały wątek - sąd powinien dać opiekę ojcu. DLaczego? Właśnie dlatego że ty o nic w swoim życiu nie zadbałaś. Znając życie, będzie inaczej. Ale to już nie mój problem, ale twój.
Nie prosi-ma to prawnie zagwarantowane.A dlaczego sąd powinien przekazać dziecko ojcu? Ojciec-z tej opowieść wynika-że zaostaje pijany z dzieckiem pod nieobecność matki.Na tym zaczyna się i kończy jego wkład w opiekę i wychowanie.Tak wynika z opowieści.
Autorce kompletnie nie chodzi o dobro dziecka. I to widać w każdym poście. Nasze chore prawo na to dozwala. W takiej Danii, która często jet dawana za wzór w systemie alimentacji - nie dostałaby nigdy dziecka, a alimenty by ona płaciła
Jasne-winien rozpadu małżeństwa dostaje pod opiekę dziecko-bo jest lepszym rodzicem bo więcej zarabia ![]()
Wzruszasz do łez. Dziecku nie należą się pieniądze jak psu buda. To po pierwsze. Idąc do sądu i wnosząc sprawę o alimenty, krótko mówiąc idzie się żebrać o to co się nie należy. Brutalna prawda jest taka, że jeżeli ludzie potrafią się normalnie rozejść, nie ma potrzeby żadnego sądu i nikt nikomu nie wyznacza żadnych kwot. Idąc po alimenty, pokazujesz że dziecko jest tylko przedmiotem sporu. Cieszę się że przyznajesz iż dziecko nie przychodzi na świat dla samego siebie. Jak kobieta rozkłada nogi, to również MA OBOWIĄZEK ponieść tego konsekwencje. Więc? jakie alimenty? Jak nie potrafisz utrzymać swojego dziecka i potrzebujesz do tego alimentów, to znaczy że nie masz prawa go mieć przy sobie i każdy sąd powinien w tym momencie oddać dziecko pod opiekę rodziny zastępczej, wyznaczyć okres obojga rodzicom do poukładania swoich spraw, ten który sobie lepiej radzi, stać go, ma dziecko przy sobie, Prosta logika. Ale nie dla żebrzących o nie swoją kasę, oszustek.
A tak poza tym, jeżeli już czytasz ten wątek, to widać jak na dłoni, że autorka kłamie jak z nut.
No jasne,przemo-dziecku nie należą się alimenty.T przecież matka je urodziła-nie wiadomo nawet czy mąż jest ojcem (wszak badań genetycznych nie robili,nie?).
Za chwilę się udowodnisz,że Honorata skłoniła męża do zdrady po to by dziecko dostało alimenty.
Przemusiu-Kodeks Rodzinny stanowi,że rodzice łożą na dziecko po połowie.
Według Ciebie mąż nie musi finansować dziecka,na weekendy może się nim zajmie (ale najlepiej żeby dziecko miał swoją kasę na zachcianki),nie będzie kazał mu płacić za nocleg w swoim domu.
Ten,który sobie lepiej radzi z czym? z finansami czy z wychowaniem? Lepiej radzący to ten co nachlany opiekuje się dzieckiem?
No taa autorka oszustka.Oszukuje,że to jego dziecko i pewnie te kolosalne alimenty na waciki będzie wydawać.
Przemciu-znajdź ścianę nośną,weź rozbieg....
97 2017-07-03 14:18:36 Ostatnio edytowany przez Czarna Kotka (2017-07-03 14:20:28)
"W mojej sytuacji materialnej (po rozwodzie idę pod most z dzieckiem) prawnik zalecił rozwód z orzeczeniem winy (alimenty na mnie i na dziecko). Mam udawać głupią. Mam być kochająca żoną bezwzględnie ufająca mężowi... mam z nim sypiać jakby nigdy nic... nawet nie wiecie jakie to dla mnie ciężkie jak wiem od detektywów że jedzie do mnie niby z trasy a wraca od niej"
Jakie to fascynujące - alimenty na dziecko i na mnie.... Żenujące są dzisiejsze niektóre kobiety. Żadnego honoru. Nie dość że upodlił ją facet, to ona prosi go o pieniądze. W twojej sytuacji materialnej, przede wszystkim weź się za siebie. Możesz sobie wmówić jakąkolwiek bajeczkę, że dla dziecka, że dla matki .... Prawda jest taka, że powinnaś się zabrać za siebie. Jak uważasz siebie za osobę tak bardzo super, nie powinno być to dla ciebie problemem. Po drugie, w tej całej opowieści - a przeczytałem cały wątek - sąd powinien dać opiekę ojcu. DLaczego? Właśnie dlatego że ty o nic w swoim życiu nie zadbałaś. Znając życie, będzie inaczej. Ale to już nie mój problem, ale twój.
No tak. Kobieta powinna - wedle szlachetnej, prawilnej tradycji - zrezygnować z życia zawodowego i zając się dzieckiem i domem. Jeśli jest bardziej postępowa, to powinna pracować zawodowo, a OPRÓCZ TEGO zająć się dzieckiem i domem. A kiedy facet sie na nia wypina, powinna przełknąć to Z GODNOŚCIĄ (czytaj nie mieć żadnych roszczeń, bo jej się NIE NALEŻY) i wziąć na siebie utrzymanie i opiekę nad dzieckiem (jeśli jest z tych mniej postępowych, to nic że wypadła z rynku pracy na rzecz rodziny - ma sobie natychmiast poradzić), najlepiej z jak najmniejszymi alimentami, bo uważacie - to jest jej OBOWIĄZEK, podczas gdy obowiązkiem pana jest mieć nowe, fajniejsze życie bez starej żony i dziecka, na które trzeba płacić i któremu trzeba poświęcać czas. Na trzeźwo w dodatku. Zgroza!
Czego mialby się obawiać przed sądem ktoś krystalicznie czysty? A czego obawiała się Piasecka? Kłamstw.
98 2017-07-03 14:26:36 Ostatnio edytowany przez Ela210 (2017-07-03 14:29:14)
Panowie, powiem Wam rzecz straszną- wszystkie mamy w sobie Honoratkę
Nie jeździjcie po niej tylko dlatego, że juz sie pozbierała i podejmuje takie a nie inne decyzje- niełatwe dla niej. Trafiła na forum teraz, a nie po odkryciu zdrady,
Może to żona Lolka ![]()
Element zaskoczenia czasem się sprawdza. Czy w twoim przypadku warto? Zdecydowanie nie! Coś mi się zdaje ze Pani prawnik trochę przedobrzyla. Przecież jednym z warunków rozwodu jest brak więzi emocjonalnej i pożycia małżeńskiego. A tu sypiasz z mężem. Sama się zakopiesz w zeznaniach. On zdradza. Ty wiesz. A z nim sypiasz. Prowadzisz cudowny dom. I wszyscy są szczęśliwi. A Ty nagle chcesz rozwodu. I to z orzeczeniem o winie.
Masz wystarczające dochody żebyście z dzieckiem przezyli. Zwłaszcza jeśli dojdą do tego alimenty na dziecko. Nie wiem w jakim mieście mieszkasz Ale jeśli dziecko pójdzie do państwowego przedszkola (koszty 200 - 300 zl miesiecznie) to wychodziloby ze chcesz wynająć mieszkanie za ponad 2 tyś. Przecież wystarczy wam kawalerka na początek bądź 2 pokoje. A to nie sa az takie wydatki.
Oczywiście ze łatwiej wyciągnąć pieniądze od męża na siebie. Ale nie warto aż tak się szmacic. Pozdrawiam i siły życzę
Droga Elu zawiodę Cię, ja nigdy nie byłem dozorcą i nie nadużywam alkoholu, także to nie moja żona.
Tak na marginesie..., rozumiem, że przy każdej nadarzającej się okazji będę czytał uszczypliwości pod swoim adresem w związku z moim wątkiem? ![]()
Autorko, idź stąd, na inne forum, takie z czerwonym tłem dla zdradzonych, tam Ci naprawdę pomogą.
Ja nie rozumiem, dlaczego ktoś się tak oburza, że kobieta chce alimentów dla siebie. Tak jest na całym świecie, że ten płaci, z czyjej winy jest rozwód. A w Polsce same matki polki bohaterki honorem się zasłaniają. To znaczy, że kobieta ma biedować z dzieckiem, bo mężusiowi zachciało się posuwac młodsze panienki? I w ogóle co to jest, żeby kobieta z dzieckiem musiała się wyprowadzać ze swojego, szczególnie jak sama się do rozwodu nie przyczyniła. A pseudo mężuś będzie sobie lawirował z kochanicą i bawił w najlepsze, tak?
Nie daj się autorko, rób swoje tak jak do tej pory i walcz o wszystko co najlepsze dla siebie i dla dziecka. Honor, psia mać. A gdzie oni mają honor jak zdradzają???
102 2017-07-03 15:14:43 Ostatnio edytowany przez santapietruszka (2017-07-03 15:15:15)
Obawiam się, że Autorka nic nie wywalczy, a i cała historia jest grubymi nićmi szyta, bo żeby rozpad małżeństwa nastąpił z winy męża, to w wyniku zdrady powinny ustać wszelkie więzi - a tu nie dość, że nie ustały, to i zaczęło się poprawiać, np. z seksem
Żaden sąd teraz raczej winy męża tu nie zobaczy...
Ciekawe, gdzie to takiego mądrego prawnika Autorka znalazła, chyba że to prawnik męża tak doradził? ![]()
Obawiam się, że Autorka nic nie wywalczy, a i cała historia jest grubymi nićmi szyta, bo żeby rozpad małżeństwa nastąpił z winy męża, to w wyniku zdrady powinny ustać wszelkie więzi - a tu nie dość, że nie ustały, to i zaczęło się poprawiać, np. z seksem
Żaden sąd teraz raczej winy męża tu nie zobaczy...
Ciekawe, gdzie to takiego mądrego prawnika Autorka znalazła, chyba że to prawnik męża tak doradził?
Jak będzie cwana, to powie że jej prawnik tak doradził, a ze ona była w takim szoku po tym jak odkryła zdradę mażą, że bezwiednie zaufała prawnikowi.
Zresztą to powoduje u niej taką traumę, że musi się leczyć z depresji za niebanalne pieniądze [cool]
Powinna puścić fagasa z torbami ;-)
ciekawe, czy wtedy koleżanka go tak chętnie przygarnie..
Autorko, idź stąd, na inne forum, takie z czerwonym tłem dla zdradzonych, tam Ci naprawdę pomogą.
Ja nie rozumiem, dlaczego ktoś się tak oburza, że kobieta chce alimentów dla siebie. Tak jest na całym świecie, że ten płaci, z czyjej winy jest rozwód. A w Polsce same matki polki bohaterki honorem się zasłaniają. To znaczy, że kobieta ma biedować z dzieckiem, bo mężusiowi zachciało się posuwac młodsze panienki? I w ogóle co to jest, żeby kobieta z dzieckiem musiała się wyprowadzać ze swojego, szczególnie jak sama się do rozwodu nie przyczyniła. A pseudo mężuś będzie sobie lawirował z kochanicą i bawił w najlepsze, tak?
Nie daj się autorko, rób swoje tak jak do tej pory i walcz o wszystko co najlepsze dla siebie i dla dziecka. Honor, psia mać. A gdzie oni mają honor jak zdradzają???
Racja.
Obawiam się, że Autorka nic nie wywalczy, a i cała historia jest grubymi nićmi szyta, bo żeby rozpad małżeństwa nastąpił z winy męża, to w wyniku zdrady powinny ustać wszelkie więzi - a tu nie dość, że nie ustały, to i zaczęło się poprawiać, np. z seksem
Żaden sąd teraz raczej winy męża tu nie zobaczy...
Ciekawe, gdzie to takiego mądrego prawnika Autorka znalazła, chyba że to prawnik męża tak doradził?
Więź emocjonalna, z definicji, jest zakotwiczona z obu stron. Tutaj jest? Jedno udaje że jest szczere i nie zdradza, a drugie udaje że mu wierzy. Więź, rzeczywiście.
po pierwsze to pewność zdrady autorka zdobędzie dopiero jak bedzie miała w garści dowody
zawsze może sie tłumaczyć, że nie wierzyła w to, nie chciała uwierzyć, więc żyła z mężem jak do tej pory ![]()
106 2017-07-03 15:54:42 Ostatnio edytowany przez santapietruszka (2017-07-03 16:01:12)
Więź emocjonalna, z definicji, jest zakotwiczona z obu stron. Tutaj jest? Jedno udaje że jest szczere i nie zdradza, a drugie udaje że mu wierzy. Więź, rzeczywiście.
Tu się zgodzę - ale mnie chodziło wyłącznie o orzeczenie winy... Jeżeli po zdradzie mąż dostał lepszy seks niż do tej pory, to gdzie tu jego wina w rozpadzie małżeństwa? Tak trywializując - generalnie po prostu nie wierzę w tę historię i w taką poradę prawnika...
A rozważając czysto teoretycznie już, to jeśli mąż znajdzie lepszego prawnika, zupełnie bez problemu udowodni, że małżeństwo rozpadło się przez Autorkę, która go kontroluje, nasyła na niego detektywów itp. Orzeczenie o winie obu stron - i żegnajcie alimenty...
Każdy facet który bierze ślub z kobietą w dzisiejszych czasach jest idiotą, a jak bez intercyzy, to już jest idiotą do kwadratu.
Oczywiście, że jesteś.
Jak pierwsze co byś zrobiła, to krętactwa żeby się nachapać, bo sama masz dwie lewe ręce do pieniędzy, to oczywiście że jesteś wyrachowana.Nie wiem czemu kobitki myślą, że jak się ożenią z dzianym gościem, to wszystko im się wręcz należy.
Mam nadzieję, że faceci w końcu pójdą po rozum do głowy i jak już ten śmieszny ślub będą brać, to tylko z intercyzą.
Strasznie biedna ta koleżanka, 2 lata udaje, bo BOI SIĘ WZIĄĆ ODPOWIEDZIALNOSC ZA WŁASNE ŻYCIE.
Pewnie, że jest biedna, strasznie jej współczuję. Nigdy nie pracowała, maż ją od siebie uzależnił, nie pozwalał pracować, bo on wystarczajaco dużo zarabia. Zrobił z niej niewolnicę, dlatego teraz musi cierpieć.
Jeśli ja jestem wyrachowana, to mąż zdradzający perfidnie, nawet nie kryjący się zbytnio i poniżający żonę tez jest wyrachowany. Tak więc jesteśmy kwita
.
109 2017-07-03 18:04:27 Ostatnio edytowany przez tajemnicza75 (2017-07-03 18:07:53)
Pierwszy raz słyszę o osobie co oszczędza 12 lat bez jakiegoś specjalnego celu i nigdy takie pieniądze jej sie nie przydały wcześniej
To teraz słyszysz. Też oszczędzam bez konkretnego celu. Na coś kiedyś przyda... jeśli nie mi, to dziecku. Zaznaczam, że z mężem się nie rozwodzę, nie mamy kryzysów zagrażających naszemu związkowi. Odkładam od początku małżeństwa. Nie wiem co w tym dziwnego?
alejan napisał/a:Oczywiście, że jesteś.
Jak pierwsze co byś zrobiła, to krętactwa żeby się nachapać, bo sama masz dwie lewe ręce do pieniędzy, to oczywiście że jesteś wyrachowana.Nie wiem czemu kobitki myślą, że jak się ożenią z dzianym gościem, to wszystko im się wręcz należy.
Mam nadzieję, że faceci w końcu pójdą po rozum do głowy i jak już ten śmieszny ślub będą brać, to tylko z intercyzą.
Strasznie biedna ta koleżanka, 2 lata udaje, bo BOI SIĘ WZIĄĆ ODPOWIEDZIALNOSC ZA WŁASNE ŻYCIE.
Pewnie, że jest biedna, strasznie jej współczuję. Nigdy nie pracowała, maż ją od siebie uzależnił, nie pozwalał pracować, bo on wystarczajaco dużo zarabia. Zrobił z niej niewolnicę, dlatego teraz musi cierpieć.
Jeśli ja jestem wyrachowana, to mąż zdradzający perfidnie, nawet nie kryjący się zbytnio i poniżający żonę tez jest wyrachowany. Tak więc jesteśmy kwita.
Mąż zabronił jej podejmować lepszej płatnej pracy xDDDD
Bidulka, to przez męża musi pracować za 2500, jakby nie mąż to by zarabiała 25000 miesięcznie!!!!
tajemnicza75 napisał/a:alejan napisał/a:Oczywiście, że jesteś.
Jak pierwsze co byś zrobiła, to krętactwa żeby się nachapać, bo sama masz dwie lewe ręce do pieniędzy, to oczywiście że jesteś wyrachowana.Nie wiem czemu kobitki myślą, że jak się ożenią z dzianym gościem, to wszystko im się wręcz należy.
Mam nadzieję, że faceci w końcu pójdą po rozum do głowy i jak już ten śmieszny ślub będą brać, to tylko z intercyzą.
Strasznie biedna ta koleżanka, 2 lata udaje, bo BOI SIĘ WZIĄĆ ODPOWIEDZIALNOSC ZA WŁASNE ŻYCIE.
Pewnie, że jest biedna, strasznie jej współczuję. Nigdy nie pracowała, maż ją od siebie uzależnił, nie pozwalał pracować, bo on wystarczajaco dużo zarabia. Zrobił z niej niewolnicę, dlatego teraz musi cierpieć.
Jeśli ja jestem wyrachowana, to mąż zdradzający perfidnie, nawet nie kryjący się zbytnio i poniżający żonę tez jest wyrachowany. Tak więc jesteśmy kwita.
Mąż zabronił jej podejmować lepszej płatnej pracy xDDDD
Bidulka, to przez męża musi pracować za 2500, jakby nie mąż to by zarabiała 25000 miesięcznie!!!!
Nie pisałam o autorce tylko o swojej koleżance, która jest w podobnej sytuacji. To o niej pisałeś powyżej-jak sądzę, więc odpowiadam. Autorka pracuje i nikt jej nie zabraniał, z tego co wiem.
112 2017-07-03 18:36:10 Ostatnio edytowany przez mallwusia (2017-07-03 18:37:51)
Honorata
masz dobrego prawnika, to po co Ci bzdurne porady na forum? Zaraz się będziesz tłumaczyć, że nie jesteś wielbłądem. `
A to, jak udowodnić pijaństwo męża, poradź się adwokata i detektywa.
Mąż zabronił jej podejmować lepszej płatnej pracy xDDDD
Bidulka, to przez męża musi pracować za 2500, jakby nie mąż to by zarabiała 25000 miesięcznie!!!!
Wyobraź sobie,że ludzie w związkach mają takie ustalenia.
Ja,kiedy nie mieliśmy dziecka pracowa lam nawet więcej niż mój mąż i więcej zarabiałam.Kiedy urodziłam córkę,postanowiliśmy,że będę tylko udzielać korepetycji i brać tłumaczenia do domu dokąd córka nie pójdzie do przedszkola.
Córka bardzo chorowała w przedszkolu,ktoś musiał z pracy zrezygnować.Mąż otwierał firmę więc padło na mnie.Przez rok nie pracowałam,tzn nie wychodziłam do pracy.
Kiedy córka w wieku lat sześciu poszła do szkoły muzycznej też trzeba było logistycznie to rozegrać by wozić ją trzy razy w tygodniu i tam na nią czekać.Więc znów to ja musiałam wziąć pól etatu.
Od jakiegoś czasu z moim zdrowiem kiepsko a po zeszłorocznym zapieprzu na prawie dwa etaty teraz znów mam pół.Z mężem ustaliliśmy,że ponieważ on musi ogarnąć trzy swoje przychodnie to lepiej żebym ja pracowała mniej ale za to ogarniała córkę-bo mimo,że ma już 12 lat to trzy razy w tygodniu trzeba ją wieczorem odebrać z muzycznej i raz w tygodniu odebrać szybko ze podstawówki,szybko zawieźć do domu by zjadła obiad i równie szybko zawieźć do muzycznej.
Talent dziecka wymaga od nas nie tylko finansów ( dołożyłam się do skrzypiec) ale też niezłej logistyki,którą w całości odwalam ja.
I gdyby ktoś mi powiedział,że mam dwie lewe ręce do zarabiania pieniędzy to mój mąż by go wyśmiał.
Mam wrażenie,że nie byłeś w związku,nie miałeś takich dylematów.
Ja mam tylko jedno dziecko ale znam kobitkę mającą dwójkę dzieci chodzących do muzycznej i ona z pracy zrezygnowała by wozić,odbierać dzieci i przypilnować by ćwiczyły.
Znacie osobę, która w tajemnicy przed mężem, wynajmuje detektywa i pisze o tym na forum?
Znacie osobę, która w tajemnicy przed mężem, wynajmuje detektywa i pisze o tym na forum?
Ósemko-nawet jeśli taką znam to się nie dowiem.Bo zapewne nie powiedziałaby mi o tym.Wszak na tym polega tajemnica-autorka pisze tu,na forum,gdzie nikt jej nie zna osobiście.
Bardzo możliwe,że nie znam ludzi z większością problemów jakie na tym forum są opisywane.
Myślisz,że tyo świadczy o tym,że na forum są same trolle ? ![]()
Widzę, że na forum najbardziej oburzaja sie mężczyźni- podświadomie pewnie widząc siebie w roli osoby która jakiejś babie której obiecało sie miłość do grobowej deski, spłodzilo dziecko nagle "zachciało" sie alimentów bo małżonka nie potrafi zrozumieć, ze mu sie odwidziało i bedzie musiał za to ponosić konsekwencje płacąc na jej "waciki". Otóż drodzy Panowie,małżonek był "swiadomy praw i obowiązków wynikających z założenia rodziny " i teraz winien ponieść konsekwencje swoich czynów.
Droga autorko, byłam w podobnej sytuacji do Twojej. 10 lat z mezem, 4 lata temu będąc w drugiej ciąży dowiedziałam sie ze maz mnie zdradza. Wybaczyłam mu, pracowaliśmy nad związkiem,maz poszedł na terapie. Po 3 latach okazało sie ze maz znów mnie zdradza,oczywiście z kilkoma kobietami naraz. U nas tez była duża dysproporcja w zarobkach z tym ze ja zarabiałam na rękę 5 tys a maz 20. Tez wynajęłam detektywa, również miałam dyktafon bo maz ciagle mówił ze to ja jestem wielbłądem i mnie nie zdradza i ze to przeze mnie wychodzi z domu bo jestem chorobliwie zazdrosna. Wymyslal wszystko zeby obarczyć mnie odpowiedzialnością za swoje zdrady, za kłamstwa, za nieodbieranie telefonów od dzieci. Również udawałam kochająca żonę chociaż było cieżko do momentu kiedy detektyw nie dostarczył mi wszystkich dowodów zdrady. Maz w między czasie kiedy juz miałam praktycznie wszystkie dowody powiedział ze chce sie rozwieść ale nie dlatego ze kogoś poznał (bo wg niego oczywiście nie poznał) tylko ze nie pasujemy do siebie i on nie jest stworzony do małżeństwa i bycia z dziecmi i ze mną. Pytałam czy kogoś poznał ale stwierdził ze jestem chora psychicznie
kiedy miałam juz wszystkie dowody złożyłam pozew o rozwód z orzekaniem o winie i alimenty na siebie i na dzieci. Ma oczywiście stwierdził ze jednak nie chce rozwodu i ze jednak mnie kocha. Ja po tylu latach upokorzeń i kłamst i nadziei ze bedzie dobrze dostałam rozwód,alimenty na siebie i dzieci. Nie muszę sie martwić o wspólne wakacje z nimi bo stać mnie na to, stać mnie na opiekunkę i przyjemności dla nas. I dlaczego miałabym z tego zrezygnować? pozdrawiam autorkę i życzę powodzenia !:)
Autorce kompletnie nie chodzi o dobro dziecka. I to widać w każdym poście. Nasze chore prawo na to dozwala. W takiej Danii, która często jet dawana za wzór w systemie alimentacji - nie dostałaby nigdy dziecka, a alimenty by ona płaciła.
Nasze chore prawo pozwala też na niepłacenie alimentów na własne dzieci !!!! A dlaczego w Danii nie dostałaby dziecka? Czy Danii promują zdradzających?
Dodam tylko..., że gdybyś zawsze była wspaniałą żoną, gdybyś dbała o siebie bardziej niż zwykle i gdyby sex z Twojej strony był zawsze taki to może by się mąż za koleżankami z pracy nie oglądał.
a gdyby jeszcze dodać taniec na rurze, stanie na głowie i klaskanie w tym czasie, to do pracy by chłopina nawet nie poszedł
![]()
Tylko, że kiedyś kobiety zajmowały się tylko domem. A równouprawnienie działa w dwie strony wiesz? Kobiety nie są już niewolnicami i służącymi, a też mają prawo nie tylko do podejmowania pracy zawodowej i głosowania, a do:PASJI, ROZWIJANIA SIĘ. Masz jakieś zaściankowe poglądy.. Skwituję to tak: "To nie jest kwestia pomagania, bo mamy podział obowiązków. Mieszkamy razem w domu, więc to oczywiste, że sprzątam ten dom, bo też go brudzę.
Ja nie pomagam mojej żonie w kuchni, bo ja również muszę jeść, więc muszę też gotować.
Ja nie pomagam mojej żonie zmywać naczyń – robię to, bo ja też używam talerzy, szklanek i widelców.
Nie pomagam żonie przy dzieciach, bo to też moje dzieci i to mój ojcowski obowiązek.
Nie pomagam żonie w praniu, wieszaniu czy składaniu ubrań – robię to, bo to także ubrania moje i moich dzieci.
Ja nie jestem „pomocą” w domu, jestem jego częścią. A jeśli chodzi o wdzięczność i podziękowania, to zapytałem przyjaciela, kiedy ostatni raz podziękował swojej żonie, kiedy skończyła sprzątać dom, zajmować się praniem, zmieniać pościel, kąpać dzieci, gotować, zajmować się całą resztą…
Czy ty jej podziękowałeś tak naprawdę, coś w stylu: „Super, Kochanie! Jesteś fantastyczna!”?Ta historia wydaje Ci się absurdalna? Dziwna? Czemu oczekujesz nagród i pochwał, kiedy raz w życiu zdarzy Ci się umyć podłogę? Zastanawiałeś się nad tym, przyjacielu? Może dlatego, że nasza kultura jest nadal maczystowska i wierzymy w to, że zajmowanie się domem jest obowiązkiem kobiety, a facet nie musi kiwać palcem. Podziękuj swojej żonie, tak jak byś chciał, żeby Tobie podziękowano. Rusz się, zachowuj jak prawdziwy partner, a nie jak gość, który przychodzi tylko zjeść, spać, wykąpać się i zaspokoić potrzeby seksualne… Poczuj się u siebie, jak w domu. W swoim domu!
Prawdziwa zmiana w naszym społeczeństwie zaczyna się w naszych domach, gdzie uczymy nasze córki i synów poczucia wspólnoty."
Brawo! Kocham cię za te słowa ![]()
To nie działa tak, że sąd będzie pytał o usprawiedliwienie zdrady. Sąd bada czy i dlaczego ustało pożycie małżeńskie. I tu jest jedna ważna kwestia a mianowicie, facet który zdradził może próbować udowodnić, że pożycie ustało zanim on zdradził żone i jeśli sąd to potwierdzi to nie uzna go za wyłącznie winnego. W tym przypadku mąż weźmie lepszego adwokata i udowodni, że zanim zdradził żonę to nie sypiał z nią od roku, nie prowadzili gospodarstwa domowego i w ogóle jej nie kochał już od dawna. Wtedy jego zdrada może nie mieć żadnego znaczenia dla sądu.
....no właśnie
w sądzie nie liczy się prawda
a dowody i dobry adwokat ! Dowody nie muszą być prawdziwe, zeznania stron i świadków również!
....bardzo to smutne......
W opisanej sytuacji oni sypiają ze sobą do dzisiaj, może się jednak okazać, że on ją zdradził, ale ona ma inne winy za uszami. I nie wiem czy przypadkiem, jeśli ten 'spisek' by się wydał, to nie zostanie to uznane jako jedna z nich - to w końcu rzuca określone światło na osobę i postawę Autorki.
Wbrew pozorom przypisać winę wyłącznie jednej ze stron wcale nie jest łatwo, a weźmy pod uwagę, że to nie musi być wina 50/50.
Sorki,że ja tak post pod postem.
Droga Olinko, oni do dzisiaj są małżeństwem! Że on ją zdradził to JUŻ FAKT ! Pewnie ma autorka za uszami winy, tak jak my wszyscy ! Grzeszymy mową, myślą , uczynkami i zaniedbaniem ale to nie upoważnia innych do zdradzania nas, oszukiwania. Ten spisek jest tylko obroną, ratowaniem swojej godności i pokazaniu sobie ale i innym, że WINNY jest ON.
........co ona powinna mieć za tymi uszami, by zasłużyć na ZDRADĘ ??????........
Droga Olinko, oni do dzisiaj są małżeństwem! Że on ją zdradził to JUŻ FAKT ! Pewnie ma autorka za uszami winy, tak jak my wszyscy ! Grzeszymy mową, myślą , uczynkami i zaniedbaniem ale to nie upoważnia innych do zdradzania nas, oszukiwania. Ten spisek jest tylko obroną, ratowaniem swojej godności i pokazaniu sobie ale i innym, że WINNY jest ON.
........co ona powinna mieć za tymi uszami, by zasłużyć na ZDRADĘ ??????........
Zofio, wyjęłaś mój post z kontekstu dyskusji i robisz z niego własny użytek. Dodam dla pewności, że mnie naprawdę nie trzeba przekonywać, że zdrada jest złem.
-------------
Jako moderatorka proszę, abyś jednak nie pisała postów jeden pod drugim, bo nie chodzi o to, abyś świadomie łamała regulamin, na koniec za to przepraszając
.
123 2017-07-04 08:00:20 Ostatnio edytowany przez lolek8080 (2017-07-04 08:19:43)
Widzę, że na forum najbardziej oburzaja sie mężczyźni- podświadomie pewnie widząc siebie w roli osoby która jakiejś babie której obiecało sie miłość do grobowej deski, spłodzilo dziecko nagle "zachciało" sie alimentów bo małżonka nie potrafi zrozumieć, ze mu sie odwidziało i bedzie musiał za to ponosić konsekwencje płacąc na jej "waciki". Otóż drodzy Panowie,małżonek był "swiadomy praw i obowiązków wynikających z założenia rodziny " i teraz winien ponieść konsekwencje swoich czynów.
Droga autorko, byłam w podobnej sytuacji do Twojej. 10 lat z mezem, 4 lata temu będąc w drugiej ciąży dowiedziałam sie ze maz mnie zdradza. Wybaczyłam mu, pracowaliśmy nad związkiem,maz poszedł na terapie. Po 3 latach okazało sie ze maz znów mnie zdradza,oczywiście z kilkoma kobietami naraz. U nas tez była duża dysproporcja w zarobkach z tym ze ja zarabiałam na rękę 5 tys a maz 20. Tez wynajęłam detektywa, również miałam dyktafon bo maz ciagle mówił ze to ja jestem wielbłądem i mnie nie zdradza i ze to przeze mnie wychodzi z domu bo jestem chorobliwie zazdrosna. Wymyslal wszystko zeby obarczyć mnie odpowiedzialnością za swoje zdrady, za kłamstwa, za nieodbieranie telefonów od dzieci. Również udawałam kochająca żonę chociaż było cieżko do momentu kiedy detektyw nie dostarczył mi wszystkich dowodów zdrady. Maz w między czasie kiedy juz miałam praktycznie wszystkie dowody powiedział ze chce sie rozwieść ale nie dlatego ze kogoś poznał (bo wg niego oczywiście nie poznał) tylko ze nie pasujemy do siebie i on nie jest stworzony do małżeństwa i bycia z dziecmi i ze mną. Pytałam czy kogoś poznał ale stwierdził ze jestem chora psychicznie
kiedy miałam juz wszystkie dowody złożyłam pozew o rozwód z orzekaniem o winie i alimenty na siebie i na dzieci. Ma oczywiście stwierdził ze jednak nie chce rozwodu i ze jednak mnie kocha. Ja po tylu latach upokorzeń i kłamst i nadziei ze bedzie dobrze dostałam rozwód,alimenty na siebie i dzieci. Nie muszę sie martwić o wspólne wakacje z nimi bo stać mnie na to, stać mnie na opiekunkę i przyjemności dla nas. I dlaczego miałabym z tego zrezygnować? pozdrawiam autorkę i życzę powodzenia !:)
Alimenty na dziecko są sprawą bezdyskusyjną i uważam, że facet który po rozwodzie nie dokłada się do wychowania swoich dzieci to szuja. W tej opowieści ważne jest cos innego i co raz więcej osób to dostrzega, a mianowicie, że to jest zupełnie niewiarygodne. Przeczytajcie sobie to jeszcze raz na spokojnie, włączcie myślenie, połączcie sobie pewne fakty z tej opowieści i wyjdzie kiepski scenariusz do programu paradokumentalnego. Ktoś sobie wymyślił opowieść, większość łyknęła, kibicuje jej z całego serca a pewnie ta osoba ma dobry ubaw z tego wszystkiego. Ta historia jest zupełnie niewiarygodna.
Ja czekam cały czas na odpowiedz od autorki jaką to drogę kariery przebył mąż, że będąc dozorcą teraz jest jakąś szychą dobrze zarabiającą
![]()
Szkoda, że żadna z kibicujących Pań nie zwróciła uwagi na jedną istotną rzecz w tej historii..., autorka pisze, że mąż upija sie jak zostaje sam przy dziecku i jeszcze doradzacie, żeby kamery zainstalowała. Takie celowe postępowanie (jej) jest jeszcze gorsze od tego męża bo świadomie naraża dziecko na niebezpieczeństwo wiedząc, że mąż sie opije. Wiecie co grozi za narazenie na niebezpieczenstwo osoby nad którą ma się sprawować opiekę??? Od 3 miesięcy do 5 lat pozbawienia wolnosci.
Awansował na dozorcę w bardzo poważnej instytucji
albo na kierowcę bardzo ważnej osoby! Taka kierowca wbrew pozorom może naprawdę dobrze zarabiać...
Kierowca-alkoholik ![]()
Czegoś brakowało temu facetowi u żony albo coś przeszkadzało w jej zachowaniu, że poszedł do innej.
honorata.kopka napisał/a:po urodzeniu dziecka zaczęło się psuć bo mąż nie chciał mi pomagać a ja byłam wykończona fizycznie opieką nad dzieckiem ale tez psychicznie.
Ja to się chichram jak to kobiety w dzisiejszych czasach narzekają, że są zmęczone wychowaniem dziecka lol.
Przyrównuje tą sytuacje do tego co było u mnie gdzie mama miała czwórkę małych dzieci prawie na raz a ojciec głównie pracował.
W takim i podobnych przypadkach widzę to tak, że kobita mocno zrzędzi facetowi (awantury) + wonty o te przeklęte piwsko którego facet po robocie nie może się normalnie napić i dlatego idzie sobie do innej u której ma odprężenie od tych zapewne bardzo stresujących sytuacji.
No cóż jedziesz jak diabeł po święconej wodzie.
Wnioskuję z twoich " mądrych, rozważnych i przemyślanych wypowiedzi), że masz już ok. 100 lat a w małżeństwie jesteś już 110 lat
.
Musisz posiadać ogromne doświadczenie i masz pewnie tyle dzieci ( drużynę piłkarską 11 szt.) którą dzielnie wychowałeś.
Jak wolisz piwsko to nie zakładaj rodziny tylko weź ślub z browarem.
Co ty wiesz o wychowaniu dziecka, dzieci
, nie wiesz nic.
Czy ty znasz psychikę kobiety i matki? Jestem przekonany, że nie.
Teraz takich mądrali jak ty którzy uważają, ze pozjadali wszystkie rozumy świata jest pełno i w polityce i w codziennym życiu.
Może lepiej wróć na łono rodziny bo rodzice już starzy i zmęczeni a obejście trzeba oporządzić.
Trzeba kurki nakarmić, krówki wydoić, pole zaorać i obsiać etc.
Lexpar Ty to widzę bardzo lubujesz się w próbie ośmieszania i wyszydzania ludzi tutaj..., To samo chciałeś zrobić, ze mną w moim wątku a sam się wtedy skompromitowałeś. Zastanów się zanim następnym razem będziesz kogoś chciał wyszydzić.
co to znaczy "jechać jak diabeł po święconej wodzie"?
Autorko,
Jestem zaskoczona, że tak można!I ten Twój sex z Nim...nadal trwa...Mam mieszane uczucia, bo to strasznie przebiegłe co robisz.I wiem w swoim przypadku za nic w świecie nie potrafiłabym, żyć i tak grać:(....Ale może stawka o którą walczysz jest wysoka...Ale z drugiej strony w życiu cwaniactwo jest potrzebne.Więc absolutnie nie będę Cię negować..To już Twoja decyzja....Posiadasz specjalistów od kierowania Tobą, jak masz trwać, postępować by faceta w skarpetach zostawić.....:D
Czy na tym świecie nie ma już mężczyzn, którzy są stabilni i nie zdradzają?Czy teraz liczy się tylko emocja związana ze zdobywaniem, motyle w brzuchu, nowy sex... a potem, gdy wszystko naturalną koleją odchodzi fascynacja....a przychodzi inny rodzaj miłości pozbawiony już tego narkotyku chemii..ale równie mogący być pięknym....i gdy to mija...to facet musi zdradzać ?Czy monogamia jest naturą, czy wymysłem ludzkim?...Panowie, no jaaak?Musicie ciągle czuć nowe ciałko pod sobą?*****
Uprzedzając rodzące się w męskich głowach myśli, że kobiety też zdradzają..powiem tak, no jasne...ale mnie interesuje męski punkt widzenia w tej materii.
No cóż, może nie można tak generalizować, że panowie to notoryczni zdrajcy.
Ja w tym roku obchodzę 40 rocznicę ślubu a ze swoją żoną jestem " tylko " 46 lat i nigdy nie myślałem o innej kobiecie. Mamy jedno dziecko i pomagałem żonie jak tylko mogłem.
Pracowałem na zmiany.
Wracałem do domu po nocnej zmianie i brałem wózek i smyka i szedłem na długi spacer.
Mógłbym tu przytoczyć tysiące przykładów w moim udzale w rodzinie i opieki nad synem.
Tylko czy o to chodzi?
Tu chodzi o to aby być odpowiedzialnym za swoją rodzinę.
Jeżeli się ożeniłeś, jeżeli urodziło ci się dziecko to jedziesz na tym samym wózku co twoja żona i matka twojego dziecka.
Twoja żona to też człowiek który potrzebuję czasem jakiejś odskoczni, jakiegoś relaksu.
A może też by chciała pójść na
z koleżankam 
Musisz się czuć współodpowiedzialny za wszystko a nie cedować obowiazki na żonę.
To wy stanowicie rodzinę.
A jak źona poczuje w tobie wsparcie to zapewniam, że będzie inna.
Twoja żona to też człowiek który potrzebuję czasem jakiejś odskoczni, jakiegoś relaksu.
A może też by chciała pójść naz koleżankam
.
Przepraszam, a co w tym takiego śmiesznego? To piwo czy koleżanki?