netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

Rozstanie z zona...

57 odpowiedzi8 755 wyświetleńzałożony przez The Andrzej, 30.06.2017

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Rozstanie z zona...

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 58 ]

1 Ostatnio edytowany przez The Andrzej (2017-06-30 09:03:15)

Temat: Rozstanie z zona...

Witajcie

Jestem w trakcie rozstania z zona. Mamy dwojke dzieci(chlopcy 2 i 6).Bardzo ich kocham i najtrudniej mi pogodzic sie z tym ze nie bede widzial ich codziennie,nie bede ich wychowywal ,nie beda mogli na mnie nacodzien liczyc bo mieszkamy juz w innych miastach. Od jakiegos czasu nie ukladalo nam sie. Nie bede opowiadal historii naszego zwiazku.jest tak samo banalna i zarazem wyjatkowa jak kazdego na tym forum. Moja zona ma kogos z kim wiaze chyba plany na przyszlosc.Jest tzw. nowoczesna kobieta na wysokim dobrze platnym stanowisku . Ja rowniez zarabiam dobrze (chociaz gorzej od niej).  P. wiem ze nie chce sie outowac bo lubila zawsze zachowywac pozory wiec jeszcze chwile po rozwodzie odczeka. O cala zaistniala sytuacje obwinia tylko i wylacznie mnie a motywem przewodnim sa tu pieniadze.Nie jestem czlowiekiem ktory za wszelka cene chce poruszac sie Porsche. Cene sobie spokoj,cieplo rodzinne, skromnosc.Chyba pod tym wzgledem do siebie nie podpasowalismy. Jednakze czuje sie zle i jak porzucona zepsuta zabawka. Bylismy malzenstwem 6 lat. Pol roku znajomosci i slub. Bylo cudownie. szybko jednak zaczela mi po slubie wieszac wysoko poprzeczke a atmosfera w domu byla uzalezniona od tego czy spelnialem jej oczekiwania. Jest piekna kobieta, inteligentna i ciekawa ale jednak bez kregoslupa moralnego.
To na mnie spoczywal w domu obowiazek wychowywania chlopcow. zona nie jest matka polka a nwet nieco gardzi tymi co sie rodzinie posiwecaja chociaz sie do tego nie przyznaje.Pranie,obiady,sprzatanie,opieka nad  chorymi dziecmi to moj chleb powszedni byl.Ponadto rowniez pracowalem i prowadzilem mala firme intenetowa.Zona skupila sie na realizacji swoich celow zawodowych .jest w tym dobra. W jakims sensie myslalem ze jej to odpowiada.miala wolna reke. Jednak chyba przestalem jej po prostu imponowac a  zaczal ktos inny zapewne z jej srodowiska albo o statusie biznesmena...nie wiem.brzydze sie sledzeniem , sprawdzaniem ....to ponizajace. zreszta jak ktos ma rozum i oczy to pewne syytuacje nie pozostawiaja zadnych watpliwosci.
Teraz jest winny...zazdrosnik,nie dbajacy o rodzine i zone. we wrzesniu zeszlego roku przestala praktycznie ze mna sypiac. rownoczesnie zalozyla antykoncepcje, zdjela pierscionek...o innych atrkacjach w moi zyciu nie bede wspominal. Jednak czuje zal. mam sobie za zle ze tylu spraw nie dostrzegalem.ze dalem sie wykorzystac i tak zle traktowac.Chyba juz jej nie kocham.Zachowuje sie ona przy tym wszystkim bardzo dziwnie. czasami skrajnie podle czasami placze a przewaznie to chlodno z zabarwieniem beiznesowym(mamy cos do ustalenia). Szczerze to nie zycze jej dobrze. nie potrafie na ta chwile inaczej.
PANOWIE. Powiem z mojego skromnego doswiadczenia. Nie warto rezygnowac z siebie dla rodziny ,kobiety. Jestem czlowiekiem bez nalogos (no teraz juz pale:)  ). Na pewno nie bez licznych wad. jak kazdy z nas. szczerze ja kochalem ale tez oczekiwalem czulosci , milosci , i rownosci w tym zwiazku.nie dostalem. dostalem kopa.powoli sie budze z letargu.chce byc sam.przeanalizowac te sytuacje.dojrzec do tego zeby wiedziec z kim chce byc. to bardzo wazne.
PANIE. Czy naprawde facet ktory nie jest skurczybykiem nie jest az tak atrakcyjny i pociagajacy? Moja zona wiedziala ze ja bardzo kocham. Ze jej nie zdradzam ( a bez seksu w domu to mi bylo bardzo ciezko szczcerze mowiac).Nie landrynkuje sie bo bywam sarkastyczny,zlosliwy i nie jestem jakos swietnie zorganizowanym czlowiekiem w przeciwienstwie akurat do niej (ale tutaj tez poczynilem postepy  zeby mnie kochala).
Mam sporo przemyslen dotyczacych wspolczesnych relacji damsko-meskich.chetnie podyskutuje.

2

Odp: Rozstanie z zona...

Autorze zazwyczaj przy rozstaniu czuję się poczucie krzywdy, obrzuca się winą nawzajem a jak wiadomo wina zawsze leży po dwóch stronach. Nie rozumiem Twojej przestrogi do mężczyzn i do kobiet. Dla żony nie musisz się poświęcać a dla dzieci to powinien być święty obowiązek bo co wtedy jest super jak kobieta sprząta, pierze, gotuje siedzi z dziećmi, nie pracuje a jak rolę się odwracają to już jest straszna krzywda. Kobietą też nie wystarczy jak facet tylko nie piję, nie bije itp, też mają swoje pragnienia i aspirację. Może w tym wypadku nie byłeś w stanie sprostać jej wymaganiom , które ona miała w stosunku do życia na poziomie , aspiracji nie koniecznie rodziny. W tym  jest krzywda tych dzieci ,że można wyśrodkować pracę zawodową z domem a twoja żona nie chce pełnić roli matki i nie mówię tu o matce polce tylko zwykłym zainteresowaniu dziećmi. Rozminęliście się w tym związku i oczekiwaniach strasznie . Może skoro żona jest taką złą matką , dzieci powinny zostać z Tobą ?

3

Odp: Rozstanie z zona...

1) byłeś w sytuacji, w jakiej jest większość kobiet w Polsce. Tez po pracy musza zająć się dziećmi, ugotować obiad, pielęgnować, kiedy są chore, robić pranie nie tylko dzieciom, ale też mężom,którzy nie potrafią obsługiwać pralek i robić jeszcze mnóstwo innych rzeczy, które robią - i nie dlatego, że tak to kochają, tylko dlatego,że czują się odpowiedzialne i nikt za nich tego nie zrobi.
2) nawet jeśli pani chce zarabiać pieniądze, robić karierę i nie lubi pieluch,to nijak to nie świadczy o jej kręgosłupie moralnym tudzież jej braku. inaczej musielibysmy uznac,ze zdecydowana większość mężczyzn w Polsce nie ma kręgosłupa moralnego, bo nie chce im się wlasnych dzieci wychowywać, tylko robią kariery,a po pracy są wielce zmęczeni i czekają na obiad i gazetę.
3) nie widzę też zadnej korelacji miedzy osobą, która chce robić karierę, a byciem skurczybykiem
4) biednemu panu nie podoba się rola kobiety w związku smile to co mają powiedzieć kobiety, które tak żyją i nikt ich nie pyta czy im się to podoba? smile

4

Odp: Rozstanie z zona...
_v_ napisał/a:

1) byłeś w sytuacji, w jakiej jest większość kobiet w Polsce. Tez po pracy musza zająć się dziećmi, ugotować obiad, pielęgnować, kiedy są chore, robić pranie nie tylko dzieciom, ale też mężom,którzy nie potrafią obsługiwać pralek i robić jeszcze mnóstwo innych rzeczy, które robią - i nie dlatego, że tak to kochają, tylko dlatego,że czują się odpowiedzialne i nikt za nich tego nie zrobi.
2) nawet jeśli pani chce zarabiać pieniądze, robić karierę i nie lubi pieluch,to nijak to nie świadczy o jej kręgosłupie moralnym tudzież jej braku. inaczej musielibysmy uznac,ze zdecydowana większość mężczyzn w Polsce nie ma kręgosłupa moralnego, bo nie chce im się wlasnych dzieci wychowywać, tylko robią kariery,a po pracy są wielce zmęczeni i czekają na obiad i gazetę.
3) nie widzę też zadnej korelacji miedzy osobą, która chce robić karierę, a byciem skurczybykiem
4) biednemu panu nie podoba się rola kobiety w związku smile to co mają powiedzieć kobiety, które tak żyją i nikt ich nie pyta czy im się to podoba? smile

No i widzisz, dostało Ci się big_smile

5 Ostatnio edytowany przez The Andrzej (2017-06-30 09:49:35)

Odp: Rozstanie z zona...
anicorek87 napisał/a:

Autorze zazwyczaj przy rozstaniu czuję się poczucie krzywdy, obrzuca się winą nawzajem a jak wiadomo wina zawsze leży po dwóch stronach. Nie rozumiem Twojej przestrogi do mężczyzn i do kobiet. Dla żony nie musisz się poświęcać a dla dzieci to powinien być święty obowiązek bo co wtedy jest super jak kobieta sprząta, pierze, gotuje siedzi z dziećmi, nie pracuje a jak rolę się odwracają to już jest straszna krzywda. Kobietą też nie wystarczy jak facet tylko nie piję, nie bije itp, też mają swoje pragnienia i aspirację. Może w tym wypadku nie byłeś w stanie sprostać jej wymaganiom , które ona miała w stosunku do życia na poziomie , aspiracji nie koniecznie rodziny. W tym  jest krzywda tych dzieci ,że można wyśrodkować pracę zawodową z domem a twoja żona nie chce pełnić roli matki i nie mówię tu o matce polce tylko zwykłym zainteresowaniu dziećmi. Rozminęliście się w tym związku i oczekiwaniach strasznie . Może skoro żona jest taką złą matką , dzieci powinny zostać z Tobą ?


Nie jest zla matka. Kocha dzieci . Tez o nie dba i stara sie, ale chyba nie do konca zdaje sobie sprawe z tego czego dzieci najbardziej potrzebuja. cieplo.obecnosc.uwaga. zaangazowanie.
Chetnie bym zostal z dzeicmi ale moje szanse na to sa znikome(nie jest alkoholiczka ,nie ma nalogow,dobrze zarabia itp. a musialbym miec ciezkie dziala )(tak ,tak...rownosc) a po takiej batalii o dzieci moglbym miec problemy zeby je regularnie widywac.chce im tez oszczcedzic ciezkich przezyc. Ostatnio syn mi powiedzial ze nie chce beze mnie zyc.
W przypadku jesli zona zajmuje sie domem i jest porzucana robi sie straszliwy jazgot. Z tym ze ja nie tylko zajmowalem sie domem.wystepuje w zwykly sposob nierownowaga postrzegania pewnych sytuacji.
Zdradzajaca kobieta, praca do rozwodu w powszechnej przewaznie opini to osoba ktora darzy do doskonalenia sie,chce dla siebie lepiej, tudziez przezywa romantyczna przygode zycia. Facet w takiej sytuacji jest H...m ktory nie docenia tego co mial. Na pewno generalizuje ale taki jest trend.
Nie wiem co oznacza dla niektorych zycie nna poziomie...ale poziom naszego zycia byl wysokivnie tylko dzieki niej.Jesli ktos mysli tylko o wysokim poziomie zycia to nie powinie przysiegac przed bogiem ze nie to jest najwazniejsze. Dewaluacja wartosci w imie egoistycznych celow nie jest zadnym wytlumaczeniem.
Jesli ktos nie mysli powaznie o rodzinie to nie powinien jej zakladac. dzieci to nie jest tylko i wylacznie jakis nasz instynkt. Doszly do mnie takie sluchy ze moiwla w taki sposob juz dawno temu " Kolezanka jest rozwiedziona,ma wolne weekendy,chwali sobie.Nie zdziw sie jak ja sie rozwiode". To dla mnie karygodne . Niewytlumaczalne podesjcie do ludzi i zycia.brak jakiejkolwiek empatii.
Nie uwazam tez ze winna jest tylko ona. tak nie jest nigdy....a raczej tak jest rzadko.po prostu opisuje to co czuje.chyba w sytuacji kiedy zona mnie zdradza od roku odpuszcze sobie samobiczowanie sie.

6

Odp: Rozstanie z zona...
_v_ napisał/a:

1) byłeś w sytuacji, w jakiej jest większość kobiet w Polsce. Tez po pracy musza zająć się dziećmi, ugotować obiad, pielęgnować, kiedy są chore, robić pranie nie tylko dzieciom, ale też mężom,którzy nie potrafią obsługiwać pralek i robić jeszcze mnóstwo innych rzeczy, które robią - i nie dlatego, że tak to kochają, tylko dlatego,że czują się odpowiedzialne i nikt za nich tego nie zrobi.
2) nawet jeśli pani chce zarabiać pieniądze, robić karierę i nie lubi pieluch,to nijak to nie świadczy o jej kręgosłupie moralnym tudzież jej braku. inaczej musielibysmy uznac,ze zdecydowana większość mężczyzn w Polsce nie ma kręgosłupa moralnego, bo nie chce im się wlasnych dzieci wychowywać, tylko robią kariery,a po pracy są wielce zmęczeni i czekają na obiad i gazetę.
3) nie widzę też zadnej korelacji miedzy osobą, która chce robić karierę, a byciem skurczybykiem
4) biednemu panu nie podoba się rola kobiety w związku smile to co mają powiedzieć kobiety, które tak żyją i nikt ich nie pyta czy im się to podoba? smile



Wnioski 3) i 4) przylecialy z marsa.
2) to nie znaczy ze ja to pochwalam.
Tak generalnie traktujesz ta sytuacje plciowo.

7

Odp: Rozstanie z zona...
wilczysko napisał/a:
_v_ napisał/a:

1) byłeś w sytuacji, w jakiej jest większość kobiet w Polsce. Tez po pracy musza zająć się dziećmi, ugotować obiad, pielęgnować, kiedy są chore, robić pranie nie tylko dzieciom, ale też mężom,którzy nie potrafią obsługiwać pralek i robić jeszcze mnóstwo innych rzeczy, które robią - i nie dlatego, że tak to kochają, tylko dlatego,że czują się odpowiedzialne i nikt za nich tego nie zrobi.
2) nawet jeśli pani chce zarabiać pieniądze, robić karierę i nie lubi pieluch,to nijak to nie świadczy o jej kręgosłupie moralnym tudzież jej braku. inaczej musielibysmy uznac,ze zdecydowana większość mężczyzn w Polsce nie ma kręgosłupa moralnego, bo nie chce im się wlasnych dzieci wychowywać, tylko robią kariery,a po pracy są wielce zmęczeni i czekają na obiad i gazetę.
3) nie widzę też zadnej korelacji miedzy osobą, która chce robić karierę, a byciem skurczybykiem
4) biednemu panu nie podoba się rola kobiety w związku smile to co mają powiedzieć kobiety, które tak żyją i nikt ich nie pyta czy im się to podoba? smile

No i widzisz, dostało Ci się big_smile



Bardzo przepraszam ze opuszcza mnie zona dla jakiegos fagasa i obiecuje ze to sie nigdy nie powtorzy smile

8

Odp: Rozstanie z zona...

Cos mi się wydaję, że faktycznie jednym z problemów są tu pieniądze, ale nie w takim aspekcie jak autor to przedstawia..., W naszym spoleczenstwie dalej panuje przekonanie, że facet jako głowa rodziny powinien zarabiać więcej i utrzymać rodzinę... Dla niektórych facetów strasznym problemem jest jak zarabiają mniej, uważają to za ujmę i wkręcają sobie jakieś chore klimaty do głowy.
Coś mi się wydaje, że autor też ma z tym duży problem i czuje się niedowartościowany. Reszta problemów to przykrywka...

9

Odp: Rozstanie z zona...

a Ty jak taktujesz, jesli nie plciowo smile
nie podoba Ci sie, ze dales z siebie zrobic kobiete w zwiazku - masz swiadomosc jak to ohydnie brzmi?

ze niby co? kobieta jest stworzona do prania, gotowania obiadow i zajmowania sie chorymi dziecmi? rodzi sie z ta wiedza w genach czy jak? ma w chromosomach zapisana instrukcje obslugi pralki,mikrofali i miksera?

10

Odp: Rozstanie z zona...
lolek8080 napisał/a:

Cos mi się wydaję, że faktycznie jednym z problemów są tu pieniądze, ale nie w takim aspekcie jak autor to przedstawia..., W naszym spoleczenstwie dalej panuje przekonanie, że facet jako głowa rodziny powinien zarabiać więcej i utrzymać rodzinę... Dla niektórych facetów strasznym problemem jest jak zarabiają mniej, uważają to za ujmę i wkręcają sobie jakieś chore klimaty do głowy.
Coś mi się wydaje, że autor też ma z tym duży problem i czuje się niedowartościowany. Reszta problemów to przykrywka...



Absolutnie bylem dumny z tego ze zona swietnie zarabia. Czemu mialbym sie na to obrazac ?tutaj dziala jakis stereotyp.nie czuje sie jednak przez to gorszy. Zdrada to faktycznie  przykrywka.

11

Odp: Rozstanie z zona...
_v_ napisał/a:

a Ty jak taktujesz, jesli nie plciowo smile
nie podoba Ci sie, ze dales z siebie zrobic kobiete w zwiazku - masz swiadomosc jak to ohydnie brzmi?

ze niby co? kobieta jest stworzona do prania, gotowania obiadow i zajmowania sie chorymi dziecmi? rodzi sie z ta wiedza w genach czy jak? ma w chromosomach zapisana instrukcje obslugi pralki,mikrofali i miksera?




Gdzie mi sie nie podoba to ze zajmowalem sie domem? Brak umijetnosci obsugiwania pralki czy mikrofalowki to kalectwo.

12

Odp: Rozstanie z zona...

W sumie nie spodziewalem sie az tak zmasowanego ataku.Czy moze mam przeprosic zone i wytlumaczyc dzieciom ze mama slusznie robi bo wkrotce moze bedzie miala jeszcze 5 szafe ciuchow i trzecie auto bo nowy Pan moze zarabia lepiej niz tata (notabene moja pensja dla wielu i tak jest marzeniem) ? Jasne ze sie czuje skrzywdzony .co w tym takiego az dziwnego?
Kto z Was slyszal placz mojego syna kiedy rozstajemy sie? Czy nie mam prawa czuc zalu....?Niesprawiedliwosci?
Wiem ze w zyciu nie jest zawsze sprawiedliwie i kolorowo , z pewnymi zmianami trzeba sie pogodzic...ale czy nie mozna tego przezywac lub podzielic sie watpliwosciami ?

13

Odp: Rozstanie z zona...
The Andrzej napisał/a:

Czy moze mam przeprosic zone i wytlumaczyc dzieciom ze mama slusznie robi bo wkrotce moze bedzie miala jeszcze 5 szafe ciuchow i trzecie auto bo nowy Pan moze zarabia lepiej niz tata

Jak to w koncu jest z Twoją żoną? Najpierw pisałeś, że jest super w pracy i bardzo dużo zarabia i na wszystko ją stać a teraz sugerujesz, że leci na kase innego Pana który zarabia więcej niż Ty...

14

Odp: Rozstanie z zona...
lolek8080 napisał/a:
The Andrzej napisał/a:

Czy moze mam przeprosic zone i wytlumaczyc dzieciom ze mama slusznie robi bo wkrotce moze bedzie miala jeszcze 5 szafe ciuchow i trzecie auto bo nowy Pan moze zarabia lepiej niz tata

Jak to w koncu jest z Twoją żoną? Najpierw pisałeś, że jest super w pracy i bardzo dużo zarabia i na wszystko ją stać a teraz sugerujesz, że leci na kase innego Pana który zarabia więcej niż Ty...



Nie ma tu konfliktu.Jest super w pracy. Po prostu chce wiecej,chce kogos sobie rownego albo kogos o jeszcze wyzszym statusie materialnym. Jest ambitna w tej kwestii.Nie tyle leci na kase co pewnie mialo to duze znaczenie przy doborze. na pewno nie bylo jedynym powodem.troche przez moje rozczarowanie jestem zlosliwy ale to byl temat naszych nieporozumien.

15

Odp: Rozstanie z zona...

Widzisz, dostało Ci się ponieważ koniety nie lubią ciepłych kluch.
Wola facetów zdecydowanych, walczących.
Ty usiadłes w kąciku i płaczesz jaka to niegodziwość Cię spotkała , boisz się o przyszłe kontakty z dziećmi.
Strach wymieszany z żalem .
Walka o swoje jest dla Ciebie niegodziwa i na kolanach oczekujesz łagodniejszego wyroku.

Skoro żona Cię zdradza to dlaczego nie walczysz o swoje ?
Zamiast zebrać dowody jej winy i walnąc nimi w stół godzisz się na oskarżenia o Twojej winie.
Zamiast walczyć o dzieci, godzisz się na to by żona wybrała im lepszego tatusia.
Nie łudź się, Twój kontakt z dziećmi będzie ograniczany a dzieci zniechęcane do kontaktu z Tobą - bo po co im przykład ojca który jest ciapa ?

Z dowodami zdrady możesz albo wstrząsnąć żona , jej mniemaniem o sobie albo uzyskać rozwód z jej winy albo nawet zablokować jej wniosek o rozwód .
Nawet jak się rozwiedziecie to będziesz miał dowód na przyszłość dla dzieci kto im rozbił rodzine. Inaczej będą zdane na wersje żony .
Nooo, chyba ze Twoja opowieść o zdradzie żony to wielka ściema a powodu jej decyzji są zupełnie inne niż te które nam tu zapisałeś .

Bo jakoś to dziwne żeby facet tak się godził bez obrony na lanie po plecach.

16

Odp: Rozstanie z zona...

ja nie lubię ciepłych kluch niezależnie od płci

17

Odp: Rozstanie z zona...
_v_ napisał/a:

ja nie lubię ciepłych kluch niezależnie od płci

Ja tam nie gardzę żadnymi kluskami, ani ciepłymi, ani zimnymi smile

18

Odp: Rozstanie z zona...
wilczysko napisał/a:
_v_ napisał/a:

ja nie lubię ciepłych kluch niezależnie od płci

Ja tam nie gardzę żadnymi kluskami, ani ciepłymi, ani zimnymi smile

makaron to insza inszosc wink
od biedu kluski... leniwe wink

19

Odp: Rozstanie z zona...
Secondo1 napisał/a:

Widzisz, dostało Ci się ponieważ koniety nie lubią ciepłych kluch.
Wola facetów zdecydowanych, walczących.

Skoro żona Cię zdradza to dlaczego nie walczysz o swoje ?

Bo jakoś to dziwne żeby facet tak się godził bez obrony na lanie po plecach.

100% racji.
Ten zamiast miec jaja i się postawić to żali się na forum. Może posunę się za daleko, ale każdy normalny facet wiedząc z kim żona go zdradza obiłby ryja temu kolesiowi.

20

Odp: Rozstanie z zona...
_v_ napisał/a:
wilczysko napisał/a:
_v_ napisał/a:

ja nie lubię ciepłych kluch niezależnie od płci

Ja tam nie gardzę żadnymi kluskami, ani ciepłymi, ani zimnymi smile

makaron to insza inszosc wink
od biedu kluski... leniwe wink

Leniwe też mogą być smile

21

Odp: Rozstanie z zona...
Secondo1 napisał/a:

Skoro żona Cię zdradza to dlaczego nie walczysz o swoje ?
Zamiast zebrać dowody jej winy i walnąc nimi w stół godzisz się na oskarżenia o Twojej winie.
Zamiast walczyć o dzieci, godzisz się na to by żona wybrała im lepszego tatusia.
Nie łudź się, Twój kontakt z dziećmi będzie ograniczany a dzieci zniechęcane do kontaktu z Tobą - bo po co im przykład ojca który jest ciapa ?

Jestem dokładnie tego samego zdania. Honor zachowaj dla tych, którzy Ciebie traktują z honorem i uczciwie.
Gdybyś aż tak nie brzydził się inwigilacją, która w tych okolicznościach byłaby uzasadniona, mógłbyś zawalczyć o stałą opiekę nad dziećmi.
Twoje szanse nie byłyby przesądzone, gdyby udało Ci się udowodnić tryb życia żony, tj stawianie kariery na pierwszym miejscu i jej wkład w wychowanie dzieci, a także to, w jaki spsób Ty wywiązywałeś się z roli ojca.
Z tego wynika, że teraz opiekę nad dziećmi przejmą obce osoby, bo przecież vacat jaki po Tobie pozostał nie zostanie wypełniony przez żonę (co z jej karierą?), a tym bardziej przez jej kochanka, który być może ma własną rodzinę, a nawet jeśli nie, to raczej nie wejdzie w Twoje kapcie.
_v_, odwróciła sytuację sugrując, że nikt nie rozczula się nad matkami w podobnej do Twojej sytuacji, tylko, że po rozstaniu, one najczęściej, wyrokiem sądu otrzymują opiekę nad dziećmi.
Współczuję Ci sytuacji w jakiej się znalazłeś, rozumiem Twoje rozgoryczenie, jednak uważam, że przespałeś i przegapiłeś szanse na walkę o dzieci, chociaż, może jeszcze nie wszystko stracone. Wiele zależy od Ciebie.

22 Ostatnio edytowany przez balin (2017-06-30 15:31:20)

Odp: Rozstanie z zona...

Niestety zostaniesz z niczym plus płacenie alimentów, faceci mają w takich sytuacjach w tym kraju przechlapane.

23

Odp: Rozstanie z zona...

czasem bywa i tak niema co sobie wyrywać włosów z głowy płakać i myśleć co by było gdyby bo jednak tego nie było i nie będzie.  Najważniejsze to we wszystkim jednak trzymać dystans nie pozwolić na to aby coś nami zawładnęło.

24

Odp: Rozstanie z zona...

Andrzej niesłusznie czujesz się atakowany- bo zapewniam Cię, że wiele kobiet docenia Twoją pracę- bo same taką wykonują, ustawiając priorytety- najpierw rodzina- potem kasa- zwłaszcza wtedy kierdy nie przymieramy głodem.
V zwróciła tylko uwagę słusznie na ten fakt, że w przypadku kobiet niejako z zasady się tego oczekuje. I często też w takiej sytuacji kobiety się znajdują jak Ty teraz.
Natomiast mają rację Ci, którzy piszą Ci o bezskuteczności wyżalania się- bo żona tego nie doceni- wiem że jesteś rozczarowany- ale tak włąśnie jest- ten szacunek musisz sobie wywalczyć.
To co tu piszesz o niej, powinno trafić do jej uszu przede wszystkim.
Pewnie popełniliście błąd wielu małżeństw- nie rozmawialiście o swoich marzeniach, wizjach związku. Czegoś zabrakło.
Może nie tego o czym myślisz?

25

Odp: Rozstanie z zona...
The Andrzej napisał/a:

Bardzo przepraszam ze opuszcza mnie zona dla jakiegos fagasa i obiecuje ze to sie nigdy nie powtorzy smile

Nie irytuj się, nie tłumacz - fałka tak już ma.

Natomiast słusznie Ci panie zwracają uwagę, że dałeś ciała potulnie godząc się na wszystko. Detektyw - chyba Cię stać - dowody zdrady, rozwód z winą żony i staraj się o opiekę nad dziećmi, bo z tego co czytam, to jej chyba będą tylko przeszkadzać. I oczywiście nic nie robisz sam - adwokat, dobry adwokat.

26

Odp: Rozstanie z zona...
lolek8080 napisał/a:

każdy normalny facet wiedząc z kim żona go zdradza obiłby ryja temu kolesiowi.

Lolek, a Ty się nie obawiasz o swoją facjatę ? sad

27 Ostatnio edytowany przez EeeTam (2017-06-30 23:58:41)

Odp: Rozstanie z zona...
Secondo1 napisał/a:
lolek8080 napisał/a:

każdy normalny facet wiedząc z kim żona go zdradza obiłby ryja temu kolesiowi.

Lolek, a Ty się nie obawiasz o swoją facjatę ? sad

Wg rady Lolka to może postąpić tylko całkowity kretyn. Nic nie zyska, a może sobie narobić problemów prawnych. A na dodatek niewierna poczuje się dowartościowana - biją się o nią big_smile

28

Odp: Rozstanie z zona...
EeeTam napisał/a:
Secondo1 napisał/a:
lolek8080 napisał/a:

każdy normalny facet wiedząc z kim żona go zdradza obiłby ryja temu kolesiowi.

Lolek, a Ty się nie obawiasz o swoją facjatę ? sad

Wg rady Lolka to może postąpić tylko całkowity kretyn. Nic nie zyska, a może sobie narobić problemów prawnych. A na dodatek niewierna poczuje się dowartościowana - biją się o nią big_smile

Otóż to właśnie. Używane zabawki trzeba z uśmiechem oddawać tym co się w życiu mniej poszczęściło.

29

Odp: Rozstanie z zona...

Witaj Andrzej,

z zainteresowaniem przeczytałam twój temat. Oczywiście, że masz prawo do wszystkich uczuć, które cię ogarniają. Rozpad małżeństwa i rozwód to ciężkie doświadczenie. Często człowiek już sobie nie potrafi ułożyć życia po wszystkim, co przejdzie w związku z rozwodem. Pomyśl o psychoterapii, bo to ci pomoże w tym, co chcesz zrobić cyt. "przeanalizowac te sytuacje.dojrzec do tego zeby wiedziec z kim chce byc. to bardzo wazne". A poza tym przenosisz swoje traumy ze związku z żoną na inne kobiety cyt. "Czy naprawde facet ktory nie jest skurczybykiem nie jest az tak atrakcyjny i pociagajacy?"... warto zacząć nad tym pracować, bo inaczej każdy przyszły związek będzie porażką.

30

Odp: Rozstanie z zona...
Secondo1 napisał/a:
lolek8080 napisał/a:

każdy normalny facet wiedząc z kim żona go zdradza obiłby ryja temu kolesiowi.

Lolek, a Ty się nie obawiasz o swoją facjatę ? sad

Nie obawiam się. Ale gdybym kiedyś przypadkiem dostał to uznałbym, że mi się należało.

31

Odp: Rozstanie z zona...
EeeTam napisał/a:
Secondo1 napisał/a:
lolek8080 napisał/a:

każdy normalny facet wiedząc z kim żona go zdradza obiłby ryja temu kolesiowi.

Lolek, a Ty się nie obawiasz o swoją facjatę ? sad

Wg rady Lolka to może postąpić tylko całkowity kretyn. Nic nie zyska, a może sobie narobić problemów prawnych. A na dodatek niewierna poczuje się dowartościowana - biją się o nią big_smile

Ruszając czyjąś żonę trzeba sie liczyć z wszelkimi konsekwencjami, nawet z tym, że mąż może po ryju dać (Andrzej Zaucha został np zastrzelony przez męża kochanki). Co do problemów prawnych..., normalny facet nie poskarżyłby się nigdzie, że dostał (słusznie) od męża kochanki.

32 Ostatnio edytowany przez WaltonSimons (2017-07-01 15:43:06)

Odp: Rozstanie z zona...
lolek8080 napisał/a:

100% racji.
Ten zamiast miec jaja i się postawić to żali się na forum. Może posunę się za daleko, ale każdy normalny facet wiedząc z kim żona go zdradza obiłby ryja temu kolesiowi.

Gorzej jak "koleś" byłby 20 cm wyższy, 30 kg cięższy i trenowałby boks od 20 lat.

Wtedy rycerzyk udawadniający swą męskość pięściami sam skończyłby z obitym ryjem.

O skutkach prawnych wyskoczenia na kogoś z pięściami nie wspomnę.

33

Odp: Rozstanie z zona...
lolek8080 napisał/a:

Ruszając czyjąś żonę trzeba sie liczyć z wszelkimi konsekwencjami, nawet z tym, że mąż może po ryju dać (Andrzej Zaucha został np zastrzelony przez męża kochanki). Co do problemów prawnych..., normalny facet nie poskarżyłby się nigdzie, że dostał (słusznie) od męża kochanki.

Normalny facet... Ludzie mają różne normy, a tobie do moich daleko. Dla mnie szarpanie się z kimś, że przeleciał moją żonę/konkubinę/dziewczynę byłoby upadlające (mnie, ni jego). Szarpać się o niewierną, to jak toczyć walkę o kawałek gufna.

34

Odp: Rozstanie z zona...

Wole takiego co by dał w ryja innemu niż takiego Andrzeja który dał się zrobić babą w związku, daje się upokarzać, a żonka się pewnie z niego smieje z kochankiem jaka to ciapa.

35

Odp: Rozstanie z zona...
lolek8080 napisał/a:

Wole takiego co by dał w ryja innemu niż takiego Andrzeja który dał się zrobić babą w związku, daje się upokarzać, a żonka się pewnie z niego smieje z kochankiem jaka to ciapa.

To nie kochanek go upokorzył, tylko żona. W takim razie honorowo byłoby dać "babie" "w ryja". big_smile

36

Odp: Rozstanie z zona...
lolek8080 napisał/a:

Wole takiego co by dał w ryja innemu niż takiego Andrzeja który dał się zrobić babą w związku, daje się upokarzać, a żonka się pewnie z niego smieje z kochankiem jaka to ciapa.

Wolisz w jakim kontekście? jako znajomego, jako członka rodziny, jako Losowego Anonimka z Internetu? smile

37 Ostatnio edytowany przez lolek8080 (2017-07-01 20:44:51)

Odp: Rozstanie z zona...

Jako znajomego, kolege. Dla mnie facet który dostanie w policzek i nadstawia drugi to nie facet.
Myślę, że Panie potwierdzą to co napiszę a mianowicie..., kobieta lubi czuć się bezpiecznie przy swoim facecie, a jeśli on dostaje po dupie i nie potrafi się obronić to tym bardziej nie obroni jej jak zajdzie taka potrzeba.

38

Odp: Rozstanie z zona...

Dzieki za wszystkie posty,rownie tez te nieprzychylne. tak to jest ze ludzie maja rozne podejscie do rozwiazywania trudnych problemow.
Lolek , nie zycze Ci , ale jesli bedziesz w takiej sytuacji dawanie po ryju niczego nie zmieni,nawet humoru Tobie nie poprawi , a w tym wszystkim sa jeszcze dzieci (ojciec furiat napada na czlowieka,moze by mu prawa rodzicielskie ograniczyc ). Zapewne bylaby jakas chwilowa ulga ale nie  warta ryzyka i nic tak naprawde nie wnoszaca. Zycie jakimis zemstami czyni z Ciebie niewolnika osoby na ktorej sie mscisz. najlepszym sposobem jest zobojetnienie chociaz to sztuka nielatwa zwlaszcza w  krotkim okresie czasu.
Moim bledem napewno (jakby to nazwala V , ciapowatosc) bylo zaniechanie zbierania dowodow. zaluje . chyba jest jeszcze czas to naprawic ale najlepiej bylo to robic jak sie z nia mieszkalo.
Dzieki za cenne rady , pracowac nad soba trzeba, uzywane zabawki oddawac z usmiechem smile , zyc dalej i najlepiej jak tylko potrafimy.
Kiedys przezczytalem fajny tekst o rozstaniach....na wesolo ale smiertelnie powaznie:). Spuentowany byl takim o to tekstem " Nie ma nic glupszego i upadlajacego bardziej niz walka o czyjas milosc". Brzmi brutalnie ale taka jest prawda.

39

Odp: Rozstanie z zona...
The Andrzej napisał/a:

Lolek , nie zycze Ci , ale jesli bedziesz w takiej sytuacji dawanie po ryju niczego nie zmieni,nawet humoru Tobie

Byłem w takiej sytuacji bardzo dawno temu..., co prawda nie była to żona, ale narzeczona (z ustaloną datą ślubu), pierwsza wielka miłość. Planowała ze mną sprawy ślubu i w tym czasie od pół roku zdradzała z moim kolegą. Sytuacja była o tyle inna niż u Ciebie, że ja jego zastałem u niej praktycznie w łóżku kilka dni po ostatecznym rozstaniu, więc dostał ale moje emocje musiały być na granicy. Nie była to jakaś zimna kalkulacja, że czekałem na niego pod jego domem. Piszesz, że to nic nie daje..., mi dało bo gdybym wtedy wyszedł to chyba miałbym kaca moralnego do konca życia a tak to kaca ma on bo poszedl sie poskarzyc policji a Ci mieli niezły ubaw jak mówił z czym przyszedł. I powiem więcej..., wszyscy którzy zajmowali się tą sprawą m.in policjanci mówili mi, że dobrze zrobiłem a on był postrzegany jako ciota bez ambicji i honoru bo powinien to przyjąć po męsku na klate. Ta sprawa się jakoś ciągnie do dziś bo nawet przy kontroli drogowej jak sprawdzają rutynowo w bazie to coś im musi sie pokazywać bo pytają co to byla sprawa wiele lat temu..., jak im w skrócie mówię to zawsze spotykam się ze zrozumieniem. I najważniejsze..., to nie była walka o miłość ani o nią bo o miłość sie walczy inaczej, ale tylko wtedy gdy druga osoba zasluguje na tą walkę.

40

Odp: Rozstanie z zona...
lolek8080 napisał/a:
The Andrzej napisał/a:

Lolek , nie zycze Ci , ale jesli bedziesz w takiej sytuacji dawanie po ryju niczego nie zmieni,nawet humoru Tobie

Byłem w takiej sytuacji bardzo dawno temu..., co prawda nie była to żona, ale narzeczona (z ustaloną datą ślubu), pierwsza wielka miłość. Planowała ze mną sprawy ślubu i w tym czasie od pół roku zdradzała z moim kolegą. Sytuacja była o tyle inna niż u Ciebie, że ja jego zastałem u niej praktycznie w łóżku kilka dni po ostatecznym rozstaniu, więc dostał ale moje emocje musiały być na granicy. Nie była to jakaś zimna kalkulacja, że czekałem na niego pod jego domem. Piszesz, że to nic nie daje..., mi dało bo gdybym wtedy wyszedł to chyba miałbym kaca moralnego do konca życia a tak to kaca ma on bo poszedl sie poskarzyc policji a Ci mieli niezły ubaw jak mówił z czym przyszedł. I powiem więcej..., wszyscy którzy zajmowali się tą sprawą m.in policjanci mówili mi, że dobrze zrobiłem a on był postrzegany jako ciota bez ambicji i honoru bo powinien to przyjąć po męsku na klate. Ta sprawa się jakoś ciągnie do dziś bo nawet przy kontroli drogowej jak sprawdzają rutynowo w bazie to coś im musi sie pokazywać bo pytają co to byla sprawa wiele lat temu..., jak im w skrócie mówię to zawsze spotykam się ze zrozumieniem. I najważniejsze..., to nie była walka o miłość ani o nią bo o miłość sie walczy inaczej, ale tylko wtedy gdy druga osoba zasluguje na tą walkę.



Slusznie zrobiles a widzisz ze smrodek sie i tak ciagnie do tej pory(chociaz w Twoim przypadku nieszkodliwy). sa sytuacje ze lisc jest jak najbardziej wskazany, ale uwazam ze liscia bardziej powinna dostac ta "dama"...w koncu mamy rownosc i Panie nie powinny sie obrazic:)
Tekst o walce o milosc nie byl w kontekscie dawania po ryju. Po prostu uwazam go za trafny. Mam kolege ktory dawal liscie juz dwa eazy i sobie chwali
Moim priorytetem sa moje dzieciaki. przeanalizowalem cala sytuacje wspierajac sie radami nie tylko prawnikow ale i tych co decyduja o takich sprawach.szanse na opieke nad dziecmi sa iluzoryczne a niestety trzeba miec potworna amunicje.Praca,zdrada to nie sa powody w polskim sadzie z powodu ktorych opieke nad dziecmi przyznaloby sie ojcu zwlaszcza przy 2letnim dziecku.Moja zona nie pije , nie cpa,nie uzywa przemocy a dzieci tez ja kochaja. Jest jak jest i trzeba do tematu podejsc wedle priorytetow a tym sa moje dzieci. Jakas zemsta badz szarpanie sie moze zaszkpdzic mi przy kontaktach z nimi. Jesli bede mial z tym problemy to wtedy przestane byc milym Amdrzejem...a potrafie nie byc smile

41

Odp: Rozstanie z zona...

W walce o opiekę nad dziecmi nie masz szans. Żona musi być mega patologią, żeby sąd przyznał opiekę ojcu.

42 Ostatnio edytowany przez The Andrzej (2017-07-03 09:32:26)

Odp: Rozstanie z zona...
lolek8080 napisał/a:

W walce o opiekę nad dziecmi nie masz szans. Żona musi być mega patologią, żeby sąd przyznał opiekę ojcu.


To wogole jest watek warty poruszenia i glebszego lizniecia tematu dlaczego tak sie dzieje.Zazwyczaj kobiety wnosza o rozwody. prawie zawsze dostaja tez prawo opieki.alimenty. potem jak widze te "Moja wagina , moja sprawa " przeklada sie to takze na to ze traktuja dzieci jak swoja wlasnosc a dzieci nie sa niczyja wlasnoscia i maja prawo do posiadania ojca a nie tylko partnera mamy czy ojczyma. Wielu znajomych mialo duze problemy z wizytami z dziecmi i latami w sadach walczyli o to zeby miec prawo do tego co im i dzieciom sie po prostu nalezy.
Wiem pewnie ze dostane po glowie bo wiele Pan jest zainteresowana zachowaniem status Quo ,ale w tej chwile jest jawny i nawet nieukrywany seksizm sadow. Bo ojciec to jest z zalozenia gorszym opiekunem dla dzieci? BO ??
Z tego co sie orientuje to sie powoli to zmienia i oby trwale....sytuacja jednak na to chwile jest taka a nie inna ze moge sobie dac siano i cieszyc sie z tego ze wogole sie woduje z dziecmi. Fajnie co...


Oczywiscie nie generalizuje i jest wiele wspanialych,normalnych kobiet, ktore obchodzi dobro dzieci i puszczaja w niepamiec krzywdy przeszlosci,nieporozumienia...To jest z pewnoscia zdecydowana wiekszosc,niestety sytuacja w sadach dla czesci jest tylko amunicja w walce z bylymi mezami, partnerami...

43

Odp: Rozstanie z zona...

Typowe odwrócenie ról,facet "w pieluchach",baba "robi karierę".A jednak w większości wypadków taki układ nie wypala.Tak jak tutaj.Nagle okazuje się,że babie przeszkadza to,że facet mniej zarabia,że jest "bez ambicji",że nie jest "męski",itd.itp.To jest tak,że kobiety "cywilizacyjnie" weszły w męskie role,ale jakby w genach ciągle pozostało to samo.Robią kariery,zarabiają pieniądze,megasamodzielne,ale "gdzie jest ten macho"?

44

Odp: Rozstanie z zona...
bartass72 napisał/a:

Typowe odwrócenie ról,facet "w pieluchach",baba "robi karierę".A jednak w większości wypadków taki układ nie wypala.Tak jak tutaj.Nagle okazuje się,że babie przeszkadza to,że facet mniej zarabia,że jest "bez ambicji",że nie jest "męski",itd.itp.To jest tak,że kobiety "cywilizacyjnie" weszły w męskie role,ale jakby w genach ciągle pozostało to samo.Robią kariery,zarabiają pieniądze,megasamodzielne,ale "gdzie jest ten macho"?


To juz kolejny paroletni zwiazek mojej prawie exzony. dochodzi do tego pragnienie cieglych motylkow i atrakcji.pamietam jak bylo na poczatku.byla jak nakrecona.szok.
Z tymi pieluchami to tez nie do konca tak jest. nie uwazam ze dbanie o dzieci czy dom ,robienie zakupow czy obiadu bylo niemeskim zajeciem. to ze nie potrzebuje kobiety do tego zeby mi prala czy gotowala nie robi ze mnie jeszcze baby. dla mnie facet co potrzebuje nanki to kaleka.
Gorzej zarabial nie znaczy ze zle.
Zreszta z tym wszystkim,ze sie nie ulozylo,mozna sie pogodzic ale ze sukr...nstwem w postaci zdrady i wpierania mi mojej winy to juz przegiecie w  systemie.

45

Odp: Rozstanie z zona...

Andrzej
skoro nie da się przeskoczyć tego, że nie masz szans na opiekę nad dziećmi, to może jednak udałoby się mieszkać w tym samym mieście?

Dzieci z czasem podrosną, same by do Ciebie przychodziły, mogłyby zostawać dłużej, niż tylko weekendy.

46

Odp: Rozstanie z zona...
mallwusia napisał/a:

Andrzej
skoro nie da się przeskoczyć tego, że nie masz szans na opiekę nad dziećmi, to może jednak udałoby się mieszkać w tym samym mieście?

Dzieci z czasem podrosną, same by do Ciebie przychodziły, mogłyby zostawać dłużej, niż tylko weekendy.



Niestety to nie takie proste,musialbym zostawic wszystkie moje prace (3 smile ) i wyjechac tam gdzie nie mam zadnych bliskich.zylem tak bo bylismy w DE w ktorych ona mieszka od nastu lat.nie chce juz tak zyc.wrocilem na stare smieci i jest dobrze pod wzgledem kontaktow z ludzmi.Musze stanac na nogi , pomagaja mi przyjaciele ,rodzina...bylem bardzo rozbity.jest nieco lepiej.Chodze do psychoterapeuty.Chce sie odbudowac i zyc "normalnie".Sytuacja ponadto jest transgraniczna.na razie mam okolo 80km do dzieci...bede mial okolo 200km prawdopodobnie ale pies ja wie gdzie sie chce przeniesc.Nie chce juz wiecej mieszkac w Niemczech.wystarczy mi.
Mam plany zawodowe takie ktore mam nadzieje pozwola mi na czestsze widywanie moich chlopakow.Potrzeba na to czasu.

47

Odp: Rozstanie z zona...
The Andrzej napisał/a:

na razie mam okolo 80km do dzieci...bede mial okolo 200km prawdopodobnie ale pies ja wie gdzie sie chce przeniesc.

Autorze a czy to przypadkiem nie jest nielegalne, że żona przeprowadzi się po rozwodzie gdzieś hen hen daleko, jeśli będzie opieka nad dziećmi dzielona na dwoje rodziców? Bo zakładam, że nie ma podstaw całkowitego wykluczenia Cię z życia dzieciaków, przynajmniej jakieś widzenia odgórnie przez sąd ustalone będziesz miał. Słyszałam o sprawach, że po rozwodzie matka z dzieckiem chciała wyjechać za granicę ale powstrzymał ją ojciec dziecka bo podpadało to pod utrudnianie kontaktów z dzieckiem.

48

Odp: Rozstanie z zona...

Jaki jest Wasz status prawny:
- rozwód wg prawa niemieckiego czy polskiego ?
- dzieci maja obywatelstwo, paszport niemiecki czy polski ?

49 Ostatnio edytowany przez mallwusia (2017-07-04 12:58:50)

Odp: Rozstanie z zona...
The Andrzej napisał/a:
mallwusia napisał/a:

Andrzej
skoro nie da się przeskoczyć tego, że nie masz szans na opiekę nad dziećmi, to może jednak udałoby się mieszkać w tym samym mieście?

Dzieci z czasem podrosną, same by do Ciebie przychodziły, mogłyby zostawać dłużej, niż tylko weekendy.



Niestety to nie takie proste,musialbym zostawic wszystkie moje prace (3 smile ) i wyjechac tam gdzie nie mam zadnych bliskich.zylem tak bo bylismy w DE w ktorych ona mieszka od nastu lat.nie chce juz tak zyc.wrocilem na stare smieci i jest dobrze pod wzgledem kontaktow z ludzmi.Musze stanac na nogi , pomagaja mi przyjaciele ,rodzina...bylem bardzo rozbity.jest nieco lepiej.Chodze do psychoterapeuty.Chce sie odbudowac i zyc "normalnie".Sytuacja ponadto jest transgraniczna.na razie mam okolo 80km do dzieci...bede mial okolo 200km prawdopodobnie ale pies ja wie gdzie sie chce przeniesc.Nie chce juz wiecej mieszkac w Niemczech.wystarczy mi.
Mam plany zawodowe takie ktore mam nadzieje pozwola mi na czestsze widywanie moich chlopakow.Potrzeba na to czasu.

Ciężka sprawa...
Jej też powinno zależeć na tym, żeby dzieci miały dobry kontakt z tatą, więc może jednak się nie przeprowadzi tak daleko? Nie ustalacie takich rzeczy?

50 Ostatnio edytowany przez The Andrzej (2017-07-04 13:02:36)

Odp: Rozstanie z zona...
jjbp napisał/a:
The Andrzej napisał/a:

na razie mam okolo 80km do dzieci...bede mial okolo 200km prawdopodobnie ale pies ja wie gdzie sie chce przeniesc.

Autorze a czy to przypadkiem nie jest nielegalne, że żona przeprowadzi się po rozwodzie gdzieś hen hen daleko, jeśli będzie opieka nad dziećmi dzielona na dwoje rodziców? Bo zakładam, że nie ma podstaw całkowitego wykluczenia Cię z życia dzieciaków, przynajmniej jakieś widzenia odgórnie przez sąd ustalone będziesz miał. Słyszałam o sprawach, że po rozwodzie matka z dzieckiem chciała wyjechać za granicę ale powstrzymał ją ojciec dziecka bo podpadało to pod utrudnianie kontaktów z dzieckiem.



Moze sie przeprowadzic do 200km od miejsca zamieszkania obecnego.tak jest wpisane w naszym prozumieniu przedrozwodowym. Bedzie to prawdopodobnie Szczecin i jego okolice lub Berlin. co miesci sie w jakims moim zasiegu zeby dzieci co drugi weekend zabierac ze soba bez jakis problemow.
Nie ma zadnych podstaw i jesli za cos mnie ceni to na pewno za to jakim jestem ojcem...chociaz skoro sobie wytlumaczyla ze zdrada jest ok bo jestem "taki itd" to i moze wmowic sobie ze nowy tata tez bedzie lepszy.
Jesli jednak chodzi o dzieci nigdy sie nie poddam i bede walczyl o moje i ich prawa ile tylko moge.Musze wyjsc z tego dola zeby dzieci mialy silnego a nie skopanego i nieszczesliwego ojca.potrzebuja mnie takiego jaki jestem naprawde

51

Odp: Rozstanie z zona...

zgodziłeś się na te 200 km? Na widzenie dzieci co 2 weekend? Nie bardzo rozumiem, stracisz przecież wtedy z nimi całkiem kontakt, odzwyczają się od ciebie.

52

Odp: Rozstanie z zona...
mallwusia napisał/a:
The Andrzej napisał/a:
mallwusia napisał/a:

Andrzej
skoro nie da się przeskoczyć tego, że nie masz szans na opiekę nad dziećmi, to może jednak udałoby się mieszkać w tym samym mieście?

Dzieci z czasem podrosną, same by do Ciebie przychodziły, mogłyby zostawać dłużej, niż tylko weekendy.



Niestety to nie takie proste,musialbym zostawic wszystkie moje prace (3 smile ) i wyjechac tam gdzie nie mam zadnych bliskich.zylem tak bo bylismy w DE w ktorych ona mieszka od nastu lat.nie chce juz tak zyc.wrocilem na stare smieci i jest dobrze pod wzgledem kontaktow z ludzmi.Musze stanac na nogi , pomagaja mi przyjaciele ,rodzina...bylem bardzo rozbity.jest nieco lepiej.Chodze do psychoterapeuty.Chce sie odbudowac i zyc "normalnie".Sytuacja ponadto jest transgraniczna.na razie mam okolo 80km do dzieci...bede mial okolo 200km prawdopodobnie ale pies ja wie gdzie sie chce przeniesc.Nie chce juz wiecej mieszkac w Niemczech.wystarczy mi.
Mam plany zawodowe takie ktore mam nadzieje pozwola mi na czestsze widywanie moich chlopakow.Potrzeba na to czasu.

Ciężka sprawa...
Jej też powinno zależeć na tym, żeby dzieci miały dobry kontakt z tatą, więc może jednak się nie przeprowadzi tak daleko? Nie ustalacie takich rzeczy?



200 km to nie jest duza odleglosc...niby jej zalezy ale nigdy nie wiadomo. w umowie jest wpisana odleglosc. lapie sie w tym te 200 km.jesli bedzie taka potrzeba to i wwyjade do dzeieci zeby byc z nimi czesciej.na razie musze sie ogarnac i wzmocnic.dzieci na razie widuje regularnie bo jak ich mam to ona ma wolna reke...wiem ze sie to moze zmienic.

53

Odp: Rozstanie z zona...

"Niemęski" napisałem w cudzysłowie,bo uważam,że zajmowanie się dziećmi jest jak najbardziej męskie,tak jak i kobiece.Z resztą psychologowie uważają,że mężczyzna równie dobrze zajmuje się,nawet maleńkim dzieckiem,już bardzo szybko po narodzeniu.A co reszty,zdrada itd.,to nie masz co się załamywać.Większość ludzi,i mężczyźni,i kobiety,będący w związkach,z problemami w nimi,próbujący,lub nie,je rozwiązywać,zdradza,zamiast po prostu uczciwie odejść.Jest wiele przyczyn dlaczego tak robią,ale robią.Więc głowa do góry,i walcz o jak nalepsze kontakty z dziećmi,i uczciwe alimenty.

54

Odp: Rozstanie z zona...
mallwusia napisał/a:

zgodziłeś się na te 200 km? Na widzenie dzieci co 2 weekend? Nie bardzo rozumiem, stracisz przecież wtedy z nimi całkiem kontakt, odzwyczają się od ciebie.



nie czestotliwosc kontaktow ma wplyw na relacje z dziecmi ale ich jakosc.chociaz wiadomo ze czesciej jest lepsze i dla mnie i dla dzieci.  ich ojcem bede cale  zycie.
nie mam innej mozliwosci zeby je czesciej widywac.pracuje i to w zupelnie innym miescie i to sie na pewno jeszcze szybko nie zmieni.
Zreszta znam ojcow ktorzy mieszkaja w tym samym miescie a dzieci i tak widuja raz na dwa tygodnie. takie wyroki.

55

Odp: Rozstanie z zona...
bartass72 napisał/a:

"Niemęski" napisałem w cudzysłowie,bo uważam,że zajmowanie się dziećmi jest jak najbardziej męskie,tak jak i kobiece.Z resztą psychologowie uważają,że mężczyzna równie dobrze zajmuje się,nawet maleńkim dzieckiem,już bardzo szybko po narodzeniu.A co reszty,zdrada itd.,to nie masz co się załamywać.Większość ludzi,i mężczyźni,i kobiety,będący w związkach,z problemami w nimi,próbujący,lub nie,je rozwiązywać,zdradza,zamiast po prostu uczciwie odejść.Jest wiele przyczyn dlaczego tak robią,ale robią.Więc głowa do góry,i walcz o jak nalepsze kontakty z dziećmi,i uczciwe alimenty.


dzieki.podpisalem juz umowe przedrozwodowa , zmodyfikowana przez moja prawniczke wiec pewne sprawy sa juz uporzadkowane.
Glowa jest raz u gory raz na dole. na razie taka sinusoida. ale juz wyszedlem z czarnej d...y.
jeszcze sam rozwod i podzial majatku przed nami.bedzie niemilo pewnie.jeszcze czekam na to az moje dzieci zamieszkaja z innym Facetem i  mimo wszystko licze na to ze to normalny czlowiek.
Sam sie zastanawiam jesli bym sie zwiazal z kims z malymi dziecmi jakby to bylo....trudny temat.niestety takie wybory przede mna. kobiety w moim wieku najczesciej maja juz dzieci.

56

Odp: Rozstanie z zona...
Secondo1 napisał/a:

Jaki jest Wasz status prawny:
- rozwód wg prawa niemieckiego czy polskiego ?
- dzieci maja obywatelstwo, paszport niemiecki czy polski ?


Rozwod w Polsce
Dzieci maja podwojne obywatelstwo...

57 Ostatnio edytowany przez mallwusia (2017-07-07 18:29:59)

Odp: Rozstanie z zona...
The Andrzej napisał/a:
mallwusia napisał/a:

zgodziłeś się na te 200 km? Na widzenie dzieci co 2 weekend? Nie bardzo rozumiem, stracisz przecież wtedy z nimi całkiem kontakt, odzwyczają się od ciebie.



nie czestotliwosc kontaktow ma wplyw na relacje z dziecmi ale ich jakosc.chociaz wiadomo ze czesciej jest lepsze i dla mnie i dla dzieci.  ich ojcem bede cale  zycie.
nie mam innej mozliwosci zeby je czesciej widywac.pracuje i to w zupelnie innym miescie i to sie na pewno jeszcze szybko nie zmieni.
Zreszta znam ojcow ktorzy mieszkaja w tym samym miescie a dzieci i tak widuja raz na dwa tygodnie. takie wyroki.


Jedno i drugie ma znaczenie, w weekendy to jest zazwyczaj rozpieszczanie, a nie wychowywanie. No ale cóż, pewnych rzeczy nie przeskoczysz, pozostaje tylko trzymać kciuki, aby się za daleko nie przeniosła i abyś ty jak najszybciej się pozbierał.

58

Odp: Rozstanie z zona...

Andrzeju, jestem w niemal identycznej sytuacji, tylko jestem kobieta. Pomimo, ze mam trójkę dzieci i zostaną przy mnie, mój mąż nastawił przeciwko mnie naszego nastoletniego syna i on pójdzie z ojcem. Zostaje z dwiema córeczkami i to jest moje szczęście. Nie sadze, aby nowy pan twojej żony, skoro taki ustawiony, szybko wskoczył w role tatusia twoich dzieci. Chodzi o to, ze ona chce być wolna, kobiety rzadziej chcą ciągnąć podwójne życie. Kochanka mijego męża szybko się rozwiodła i powiem szczerze, ze z powodów identycznych jak u ciebie. Mój mąż nie kwapi się wychowywać jej syna.

Posty [ 58 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Rozstanie z zona...

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026