Witajcie,
Piszę ponieważ potrzebuję wsparcia, porady, zrozumienia. Sprawa wygląda następująco, zapewne jest banalna dla Wielu z Was, ale sytuacja dla mnie bardzo ciężka. Otóż tak, zaprzyjaźniłam się z pewnym mężczyzną, nasza relacja trwała 2 lata, na początku była to zwykła przyjaźń, następnie ja zaczęłam się bardziej angażować i wkręcać. Chłopak był po ciężkim związku, ciężkim rozstaniu, weszliśmy w tę relację, można powiedzieć, że oboje po rozstaniu. Na początku czysta relacja, z czasem zaczęłam coraz bardziej się przywiązywać, pokochałam go, to ja głównie się starałam, organizowałam spotkania, wycieczki, wymyślałam różne rzeczy. Spędzaliśmy razem dużo czasu, byłam szczęśliwa pomimo tego, że nie byliśmy w związku, postanowiłam ujawnić swoje uczucia, wiele razy o nich mówiłam, on natomiast zawsze odpowiadał to samo, że nie jest gotowy, że czuje się zraniony po poprzednim związku itp. itd., że jego sytuacja życiowa jest niestabilna i nie może sobie pozwolić na to by się z kimś wiązać. Natomiast pewnego razu doszło między nami do pocałunku, potem nasza relacja przerodziła się w romans, jednym słowem zostaliśmy fuck friends, ja z nadzieją, że coś się zmieni, z nadzieją, że on mnie pokocha ale nie pokochał... Piszę teraz w skrócie ale mam z nim bardzo dużo wspomnień... Jednak w moim życiu pojawił się ktoś inny, konkretny mężczyzna, który wie czego chce, który wie, że chce ze mną być, że mnie kocha... Postanowiłam zerwać znajomość z tamtym... dać sobie szansę na nową relację... jest mi po prostu bardzo ciężko, czuję, że chce mi się płakać, że nie radzę sobie, że nie wiem co ze sobą zrobić... mam pretensje do niego, że nie powiedział mi nigdy, że nie chce być ze mną ale pozwolił mi tak bardzo się do siebie zbliżyć... był moim pierwszym mężczyzną, któremu wszystko oddałam... prosiłam go tyle razy aby powiedział mi, że nie chce ze mną być, że nic do mnie nie czuje ale nigdy tego nie zrobił... jest mi źle, że pozwoliłam temu uczuciu tak bardzo się rozwinąć... że podporządkowałam całe swoje życie temu facetowi... że uzależniłam się od niego... napisze... to mam dobry humor... nie napisze... to jest dramat...
Chciałam abyśmy pozostali przyjaciółmi, walczyłam z tym uczuciem, ograniczyłam kontakt, nic to nie dało... byliśmy przyjaciółmi... prawdziwa przyjaźń wszystko zniesie... natomiast ja nie daję już sobie rady dlatego też postanowiłam to zakończyć... tęsknię, moje serce jest rozdarte... powiedziałam mu, że musimy zakończyć naszą relację, on odpowiedział mi w sposób bardzo suchy co mnie strasznie zabolało... że rozumie, dziękuje za wszystko, życzy szczęścia i papa... Jak sobie poradzić? Jak zapomnieć?