czy kobiety pozbawione ojcowskiego wsparcia i ojcowskiej przychylności nigdy nie poczują się w pełni kobietami?
jakie są wasze doświadczenia braku ojcowkiej miłości i wsparcia? podzielcie się doświadczeniami!!
Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!
Forum Kobiet » RELACJE Z PRZYJACIÓŁMI, RELACJE W RODZINIE » córki bez ojców
Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź
czy kobiety pozbawione ojcowskiego wsparcia i ojcowskiej przychylności nigdy nie poczują się w pełni kobietami?
jakie są wasze doświadczenia braku ojcowkiej miłości i wsparcia? podzielcie się doświadczeniami!!
Podobne tematy
Myślę, że to nie do końca tak...Na odczuwanie kobiecości składa się wiele rzeczy. Myślę, że brak ojca (np: jego wsparcia, przychylności) nie może determinować w późniejszym zyciu odczuwania czegoś tak mistycznego jak kobiecość.
Może najpierw zdefiniujmy co to jest kobiecość?
Jeżeli nie poczujemy w dzieciństwie ojcowskiej miłości, jeżeli w młodości nie zostaniemy przez nich zaakceptowane - to niestety nigdy nie poczujemy się w pełni kobietami, zawsze będziemy żyć w otoczeniu własnych kompleksów i zawsze będziemy szukać akceptacji u innych facetów. A gdy nie rozwiążemy tych problemów, gdy nie dotrzemy do sedna to nigdy nie zaakceptujemy siebie i nigdy same siebie nie pokochamy- smutne.... ale zawsze możemy mieć kochających ojców , a jeśli ich nie mamy to możemy sobie znaleźć wzór faceta , faceta (wuja , znajomego, itp.) który nas zaakceptuje takimi jakimi jesteśmy. Pozostaje też praca nad sobą...
Nie byłabym, aż tak radykalna w definiowaniu kobiecej wartości, samoakceptacji i spełnienia się, jako nieodwołalnie zależnej od ojcowskiej akceptacji. Uważam, że wiele kobiet pomimo obecności ojca (w pełnym tego znaczeniu) poszukuje akceptaji "u innych facetów", i nie ma w tym nic złego, wkońcu pragniemy żyć w szczęśliwym związku. Zagadnienie samoakceptacji i poczucia własnej wartości jest dość rozległe. Należało by rozważyć zarówno czynniki społeczno/kulturalne, jak i osobościowe i temperamentalne.
Wiele z nas, kobiet, wcześniej dziewczynek, doświadczyło obecności modelu ojca w swoim dzieciństwie. I jak wiele przypadków relacji ojciec-córka, tak różne wariacje proporcji jakości i ilości (okazywanej miłości, akceptacji, spędzanego wspólnie czasu, etc.) Sama obecność osoby ojca, jeszcze nie wiele nam mówi.
Czy dziewczynki wychowywane tylko przez swe mamy są z góry skazane na niedorozwój w kwestii swej kobiecości?! Uważam, że w wielu przypadkach niejedna mama otacza swe dzieci lepszą opieką niż wiele par. Wychowywując swe pociechy na silne i odporne jednostki, które w pełni dojrzewają emocjonalnie.
Ja tylko wskazałam na jeden z aspektów - to wiadome, że na to jakie jesteśmy wpływ mają też inne rzeczy- nigdy to nie jest jedna rzecz, sytuacja.:)
Moja mame facet zostawil kiedy zaszla w ciaze ze mna.Od urodzenia niemam ojca,mama zapewniła mi wszystko co trzeba,dobrze mnie wychowała.Powiem nawet ze czuje nienawisc do swojego tatusia ktory jest dla mnie h****.....nie odczuwam braku ojca w ogole.Mam tylko mame ktora jest dla mnie wszystkim a ojciec sie nie liczy bo go niema.A brak ojca jak dla mnie nie ma wplywu na kobiecosc to bez sensu.,,
Kobiecość ma różne oblicza. Osobiście uważam, iż wiele matek samotnie wychowa lepiej dziecko niż wiele par robiących to razem (podobnie oczywiście z wieloma samotnymi tatami).
Nie zastanawiałaś się dednak drabina, jak Twoje relacje z ojcem wpływają na pózniejszy stosunek do mężczyzn wogóle?
Kobiecosc a brak ojca? hmm mysle, ze nie ma tutaj zwiazku nie mozna jednoznacznie powiedziec, ze dziewczyny ktore nie poczuły co to ojciec sa mniej kobiece! Ludzie nie popadajmy w paranoje. Sama nie mam ojca tak w pelni, jest powiedzmy tak od swieta a raczej od swiat w dlugich odstepach tak jak mu wygodnie, ale zapewniam Was, ze czuje sie w pelni kobieca, akceptuje siebie i uwazam, ze w oczach mezczyzn jestem jak najbardziej KOBIETA.
Nie twierdze, że nie czujesz się kobietą. W mojej wypowiedzi jednak chciałam trochę rozszerzyć temat i spojrzeć z szerszej perspektywy.
"jak Twoje relacje z ojcem wpływają na pózniejszy stosunek do mężczyzn wogóle?" i tym pytaniem chciałam zejść z tematu "kobiecości" jako takiej w inny, głębszy temat.
Moj stosunek do mezczyzn jest bardzo dobry ![]()
Brak ojca może wywołac silną potrzebe obcowania z mężczyznami. Poszukiwanie aprobaty i miłości w ramionach męrzczyzn i to nie koniecznie tych właściwych wiążesię z tym.
.
ja straciłam ojca w wieku 9 lat. Zastanawia mnie to czy przypadkiem nie ma to wplywu teraz na moje relacje z mezczyznami. wiem jedno wybieram z reguly starszych od siebie z zadnym nie jestem na dluzej zazwyczaj oni nie szukaja czegos stalego. Ja sama takze JUZ oduczylam sie szukac partnerow na stale, jedynie co mnie z nimi laczy to fizycznosc. Ciekawe jest tez to iz gdy pojawia sie sposobnosc zwiazku zaczynam miec obawy ze przestane byc wolna ze to juz cos powaznego i wtedy sie blokuje mimo ze jetem mloda. A jesli to jest obawa spowodowana pamiecia o bardzo nie udanym pierwszym moim zwiazku z mezczyzna pierwszym i w sumie ostatnim. wiaze z tym jescze kilka czynnikow ktore spowodowaly obecny stan...
Ja zostałem wychowany przez kobiety i myślę, że wyszło mi to na dobre. ![]()
Brak ojca może wywołac silną potrzebe obcowania z mężczyznami. Poszukiwanie aprobaty i miłości w ramionach męrzczyzn i to nie koniecznie tych właściwych wiążesię z tym.
tez mi sie tak wydaje. kobieta ktora wychowala sie bez ojca bedzie szukala takiego mezczyzny, ktory da jej bezpieczeniswo,troske i milosc niezaznane od ojca. kazdy gest, ktory bedzie jej sie kojarzyl z symaptia do niej, jakims aktem obrony bedzie dla niej bardzo znaczacy. Lecz niestety rozni ludzie roznie mylsa. moga sie zdarzyc takie przypadki ze taka osoba znienawidzi mezczyzn, bo jesli np. zostawil ja z matka same to pewnie wszyscy tacy sa.
Na kobiecość nie ma to wplywu nie mialam ojca nigdy nie kobieta jestem w 100% ale brakuje czegos innego tzn ja zawsze szukalam bezpieczeństwa oparcia i takiej pewnosci gdzies w głębi zawsze pod tym kątem Szukalam partnera
Nie wydaje mi sie, ze brak ojca wplywa jakos na nasza kobiecosc.. napewno nie w moim przypadku.
Ja zostalam wychowana jedynie przez Mame i jedyne co zauwazylam, to moje kolezanki, ktore mialy oboje rodzicow, badz tylko ojcow są bardziej pewne siebie i latwiej im zalatwiac niekotre sprawy i sa ogolnie twardsze psychicznie.
kobieta wychowana bez meskiego wzorca jest niestety - niezaleznie od tego co o tym sama sadzi - kaleka.
to nieswiadome kalectwo polega na tym, ze sama wejdzie w relacje z mezczyznami tylko
po to aby zrealizowac swoj instynkt macierzynski.
Jej dzieci takze nie beda mialy ojca bo ojcie zostanie wygryziony jako zbedny i nie pasujacy do
zaprogramowanego modelu rodziny matka-dziecko.
Wyrosnie nastepna sierota, ktora bez ojca nie bedzie mogla spojrzec na swiat obiektywnie a
nie przez pryzmat macicy swojej matki.
(tu przyklad - bracia Kaczynscy - prawdziwe panienki zdominowane przez matke myslaca macica a nie glowa)
Inny - powazniejszy problem jaki sie pojawi to nienawisc do mezczyzn (wyrazana czesto przez kobiety wychowane przez bezmyslne matki).
Ta nienawisc przeleje sie na syna takiej bezsensownej kobiety czyniac z jego dziecinstwa pieklo.
reasumujac - kobieta wychowana bez ojca jest - jak puszka Pandory - nieswiadomym zrodlem
ogromnej ilosci cierpien i klopotow.
mezczyzna to jest wartosc, o ktora trzeba dbac i ktora trzeba szanowac - wtedy ma sie zdrowe
i szczesliwe dzieci.
pozdrawiam,
betka
ja sie tez wychowlalam bez ojca, ktory umarl kiedy mialam rok. bardzo wczesnie zaczelam stosunki z mezczyznami ale zaden zwiazek nigdy nie przerodzil sie w cos trwalszego. nie rozumiem facetow, i nie roumiem dlaczego oni nie chca byc ze mna blisko, zazwyczaj po seksie wszystko sie rozpada bo facet nie jest dla mnei juz taki slodki jak przed tem gdy zbiegal o moja aprobae. nie dajac mi wystarczajaco duzo uwagi i uczucua doprowadza mnie do furii po czym moje rozczarowanie i bo sa tak ogormne ,ze poprostu koncze ten zwiazek. bardzo czesto z wielkim hukiem. boje sie,ze bede na zawsze sama bo nie znajde faceta, kory mnie zaakceptuje. czekam na jakies porady
Nie jest to regułą, jednak wydaje mi się,że kobieta (moja przyjaciółka) wychowywana tylko przez matkę (nie traci nic ze swojej kobiecości) ma problemy z znalezieniem partnera.Ciągle brak jej czegoś w związku,ciągle szuka i nie potrafi tego zdefiniować.
kmiotka-nie tylko Ciebie rozczarowuje brak zainteresowania i uwagi ze strony mężczyzny po jakimś tam czasie.To jest chyba stały problem wielu kobiet nie tylko tych które były wychowywane bez ojca.Jest tak że pewnie niektórym kobietą tej uwagi potrzeba więcej innym mniej i stąd dla jednych to ogromny problem i blokada pózniej w zawarciu nowej znajomości.
Mi się wydaje,że faceci są ulepieni z innej gliny.... Wszysto zależy od ich nastroju. Większość kobiet potrzebuje ciągłego zainteresowania swoją osobą, ciągłego okazywania uczuć.Natomiast wielu facetów twierdzi,że jeśli kiedyś zapewniał kobietę o swojej miłości i nadal z nią jest, nie odwoływał tego co mówił wcześniej to normalne jest ,że nadal ta kobietę kocha..... Przecież nie odwołał tego. Miałam to na wykładzie z psychologi. Podobno to w jakiś sposób jest udowodnione.
Ja na szczęście trafiłam na takiego faceta , który stale okazuje mi swoją miłość.
witam Was, ja wychowałam się zupełnie bez ojca (po śmierci mojej Mamy, gdy byłam mała, on nie podołał opiece i wychowywała mnie babcia).
Często zastanawiałam się, czy moje problemy w związku spowodowane są tym, że nie miałam nigdy "tego" poczucia bezpieczeństwa, bezgranicznej miłości i całej reszty budującej wiarę w samą siebie.
I że to nie przeze mnie (wciąż mam te myśli, że jednak przeze mnie) on nie wytrzymał i sama wciąż"wystawiam na próbę" mojego ukochanego mężczyznę myśląc gdzieś podświadomie, że on także mnie zostawi. Nie wiem, jak to określić, ale ciąglę żyję w takim wewnętrznym strachu i wolę być przygotowana niż dać się zaskoczyć. Nie wiem czy ktoś mnie rozumie, jakaś taka chaotyczna myśl mi wyszła... ech...
Ciągle potrzebuję jego zapewnienia, że cokolwiek się stanie On pozostanie... Nie zostawi mnie jak "ojciec".
Z drugiej strony wciąż także "czegoś" mi brakuje, ale czego to nie potrafię określić.
moj tato zmarl gdy miałam 10 lat bardzo mi go potem brakowało i brakuje dalej.Moze ten brak powoduje ze jak juz kocham mezczyzne to na zaboj i z lekiem ze go strace (wciaz powtarzam mojemu chlopakowi -uwazaj na siebie, daj znac jak wrocisz szczesliwie z meczu itd) mam tez zapedy by byc dziecinna (tule maskotki szybko sie zruszam i w ogole jestem b. delikatna psychicznie) i potrzebuje duzo wiecej ciepla od niego niz on ode mnie .moze brak ojca nie zabral mi czastki kobiecosci ale zostawil smutna pustke .
witam,
mam pytanie czy dziewczyna wychowana bez ojca, który zostawił ja i matkę. może miec na celu w jakimś sensie zemstę na facetach w postaci zrywania związków?? czy jest coś takiego, że to jej może dawać przyjemność??
prosze o odpowiedz
witam,
mam pytanie czy dziewczyna wychowana bez ojca, który zostawił ja i matkę. może miec na celu w jakimś sensie zemstę na facetach w postaci zrywania związków?? czy jest coś takiego, że to jej może dawać przyjemność??
prosze o odpowiedz
Bzdura! Nie pamiętam mojego ojca.Z jego wyboru,ale nigdy nie miałam z tego powodu urazu do mężczyzn.Kobiety wychowane bez ojca raczej szukają go w swoich mężczyznach.Dlatego związują się ze starszymi facetami.To jest fakt.
Zakochany, nie wiem, czy można w ten sposób uogólniać, nie znam też teorii naukowych na ten temat (jeśli takie istnieją). Mam kilku znajomych, w których rodzinach jeden z rodziców zostawił drugiego. Większość z nich rzeczywiście ma problem z utrzymaniem stałego związku (ale istnieją wyjątki:)). Wydaje mi się jednak, że nie wynika to z zemsty, ale raczej może być spowodowane lękiem przed byciem porzuconym. Zrywając z partnerem, taka osoba ma kontrolę nad nim i sama nie może być porzucona. Co o tym myślisz?
Zakochany, nie wiem, czy można w ten sposób uogólniać, nie znam też teorii naukowych na ten temat (jeśli takie istnieją). Mam kilku znajomych, w których rodzinach jeden z rodziców zostawił drugiego. Większość z nich rzeczywiście ma problem z utrzymaniem stałego związku (ale istnieją wyjątki:)). Wydaje mi się jednak, że nie wynika to z zemsty, ale raczej może być spowodowane lękiem przed byciem porzuconym. Zrywając z partnerem, taka osoba ma kontrolę nad nim i sama nie może być porzucona. Co o tym myślisz?
wydaje się to logiczne, dzięki za pomoc.
a co mogę zrobić żeby taką dziewczyne jak najbardziej "rozkochać" w sobie??
PS, ja jestem bardzo zakochany i zależy mi na niej, bardzo!!!
Nie znam niestety złotej uniwersalnej recepty na rozkochiwanie kogoś w sobie:( Myślę, że trzeba to indywidualnie dostosowywać. Nie wszystko też będzie zależało od Ciebie. To nie znaczy, że nie warto się starać:) Jestem przeciwna doradzaniu innym osobom i mówieniu im, co powinni zrobić w danej sytuacji. To Ty jesteś ekspertem swojej sytuacji i wiesz o niej najwięcej. Jeśli chcesz, możemy jednak wspólnie zastanowić się nad Twoją relacją z tą dziewczyną.
Wychowywałam się bez ojca. Odszedł od matki kiedy byla ze mna w ciazy. Gdy mialam 10 lat zmarł. Kiedy byłam dzieckiem przedszkolnym bardzo za nim tesknilam. Kiedy mnie ktos pytal mowilam ze nie zyje (mimo ze wtedy jeszcze zyl). Co mialam powiedziec? Ze nie wiem gdzie jest? Ze go nie znam? Ze mnie nie chce? Tak bylo latwiej. Kiedy dowiedzialam sie o jego smierci zmrozilo mnie od srodka. Nie potrafie nazwac tego co wtedy czulam i co dokladnie myslalam. Poszlam na pogrzeb ale juz nic nie czulam. Pusto w seriu i w myslach to jedyne co pamietam. Chowali mojego OJCA ktorego nie widzialam ani razu. Hmm dziwne. Pozniej zapomnialam o nim. Nie mowilam nie myslalam nie pytalam. Nie bylo go. Teraz w doroslym zyciu widze skutki jego braku. Nie wierze w siebie, mam niskie poczucie wł wartosci, nie ufam facetom, boje sie porzucenia. Moze dlatego, ze nie uslyszalam na jego temat ani jednego dobrago slowa od matki? Pewnie tak. Nie mogl byc taki zly i tylko zly. Wazne jest dlatego jaki stosunek matka ma do ojca swojej corki. Zalezy jak tlumaczy jego nie obecnosc. Matka nie zastapi ojca ale moze zbudowac w dziecku obraz dobrego ojca takiego, ktorego mogloby owe dziecko nasladowac. Matka moze zbudowac w dziecu poczucie bezpieczenstwa, wiare w siebie, nauczyc zaufania i swojej wartosci. .... A ..... widzicie ... a co moze ojciec? Co powinien ojciec? nie wiem ...
Czuje sie kobieca w 99% ale nie mysle ze to jest spowodowane tylko i wylacznie brakiem ojca ...
Mój ojciec był alkoholikiem. Moje dzieciństwo to piekło. Miałam ojca na co dzień, ale tak jakbym go nie miała. Nie dostałam od niego niczego dobrego, nie dostałam miłości, ciepła, poczucia bezpieczeństwa. Był tylko strach, łzy, poczucie zagrożenia, niepewność jutra. Dziś jestem dorosłą kobietą, prawie trzydziestoletnią, mam duże problemy ze sobą, mam zaniżoną samoocenę, nie wierzę w siebie, boję się mężczyzn, nie ufam im, nie jest mi łatwo odnależć się w życiu, ciągle towarzyszy mi uczucie strachu, ciągle przed czymś uciekam.
Myślę że moje życie wyglądałoby dziś zupełnie inaczej gdybym miała kochajacego ojca.
Hej Agi. Przykro mi, ze mialas taka trudna przeszlosc. Czuje dokladnie to co Ty mimo ze moj ojciec byl faktycznie nieobecny. Tez nie dostalam tego co piszesz i tez byl strach, poczucie zagrozenia, niepewnosc itd. W doroslym zyciu towazyszy mi to samo. Sa pewne cechy dda, ktore i ja posiadam chociaz nie dokonca rozumiem dlaczego. Czeste czucie strchu, ciagla ucieczka ... wszystko to co piszesz pasuje do mnie bardzo. Mozna pojsc na terapie by pozbyc sie lekow i nauczyc sie sobie z tym wszystkim radzic. Co o tym myslisz? Czy uwazasz to za faktycznie pomocne? Pozdrawiam
Ja nigdy nie miałam dobrych relacji z moim ojcem. Nie chcę na razie o tym pisać, bo jestem tutaj nowa, ale może któregoś dnia uchylę rąbka tajemnicy. W każdym razie jestem osoba która ma wiele kompleksów, strasznie mocno się wszystkim przejmuje (zwłaszcza jeśli jest to związane z partnerem), nie umie być sama (szuka kogoś za wszelką cenę) i nie radzi sobie z porzuceniem. Nie rozumiem tez do końca facetów (myślę, że zabrakło mi męskiego wzorca do obserwowania w dzieciństwie czy coś...)
Mam zaniżoną samoocenę, zawsze myślę że wszyscy są lepsi ode mnie, boję się samotności.
Jestem teraz w związku od ponad 2 i pół roku ale mój R ma ze mną nie lekko... jakoś jednak staramy się pracować nade mną przede wszystkim... Kiedyś opowiem wam więcej mam nadzieję;)
Ja równiez byłam wychowywana przez matke
matka odeszła od ojca gdy miałam 4 lata bo był ( w sumie nadal jest) alkoholikiem
Nigdy nie wypowiadałam sie o nim jak o ojcu zawsze było sformowanie "ON"
moje relacje z mężczyznami układały sie i układają nijako....
moge stwierdzic ze późno zaczęłam chodzic na randki i itd.....
Ciągle pojawiał sie brak zaufania nie umiem zaufac bo boje sie ze facet mnie zostawi , wiec z reguły to ja porzucam.....
.Nie chce byc porzucona tak jak zrobił to ojciec wiec z mojej strony to jakis mechanizm obronny
Poza tym ciągle doszukuje sie czegos i niszcze relacje z facetami ......;/
Moi rodzice ropzwiedli się jak miałam 8 lat. Kontakt z ojcem styraciłam kolejne 8 lat później. Dziś mam 29 lat i mój ojciec nie zna mojego męża ani dzieci. nie był na moim ślubie. Mam do niego żal. A cZy wpłynęło to na moje relacje z mężczynzami? Owszem, bardzo. Ciągła niepewność, brak akceptacji, niewaira we własną wartość i kobiecość. Uważałam że jestem brzydka, gruba, głupia, nikt nie będzie mnie chciał. Że aby w ogóle ktoś mnie zechciał musze sie bezwarunkowo i bez reszty poświecić. Uwazałam że im większa liczba "byłych" tym bardziej świadczy to o mojej atrakcyjności. Pracuję nad sobą, jest lepiej ale moja autoterapia trwa już ładne parę lat
Czytając wasze posty dużo się zastanawiam i może i coś w tym jest brak ojcowskiego ciepła obecności..
W sumie wychowałam się w rodzinie patologicznej że tak powiem ojciec był alkoholikiem <w sumie dalej tylko że teraz niepijącym >
pamiętam że jako mała dziewczynka uważałam go za 8 cud świata chyba to się zmieniło jak dorastałam inaczej zaczęłam patrzeć że krzywdzi mnie rodzeństwo mamę wiele razy myślałam czemu go nie zostawiła ...........Relacje z facetami chyba zawsze szukałam tego czego nie dawał mi ojciec ............czy znalazłam sądziłam że tak ...................
Poznałam faceta czułam że może mi dać to czego nie miałam w domu niestety po ślubie okazało się że jest taki jak ojciec -alkoholik
czy to że miałam takiego ojca wpłynęło na moją decyzje o wyborze partnera na pewno tak ..........mąż zginą w wypadku mamy córkę ma 6 lat zawsze była córeczką tatusia nawet jak nas krzywdził to był jej ukochany tatuś jak wyjeżdżał dostawała histerii ...........teraz jego niema wydaje się ze dobrze to znosi ale wiem że bardzo cierpi tylko o tym nie mówi boje się jak to wpłynie na jej przyszłość teraz mówi już że chce mieć męża jak słyszę jak bawiąc się rozmawia z tym swoim niby mężem to ................ tak na pewno brak ojca będzie dla niej bardzo złe nie za stompie jej ojca ............
jak rozmawiać mam z córką może któraś z Was jest akurat taką córką i może mi poradzić troszkę jak można postępować, rozmawiać z córeczką tatusia gdy go zabraknie......................
ja mam ojca alkoholika, z cala prawda moge powiedziec ze zepsul mi kazda chwile mojego dziecinstwa i dorastania
przysiegalam sobie kiedys ze nigdy nie bede miala meza,
bo nie mam zamiaru meczyc sie przez cale zycie tak jak moja mama.
lecz znalazlam osobe, ktora to wszystko we mnie zmienila...
ale nadal mam mala czesc nieufnosci, obaw, leku na ten temat ;(
baaardzo duzo kompleksow, ktore mam, sa zwiazane z moim ojcem:(
zakochany napisał/a:witam,
mam pytanie czy dziewczyna wychowana bez ojca, który zostawił ja i matkę. może miec na celu w jakimś sensie zemstę na facetach w postaci zrywania związków?? czy jest coś takiego, że to jej może dawać przyjemność??
prosze o odpowiedzBzdura! Nie pamiętam mojego ojca.Z jego wyboru,ale nigdy nie miałam z tego powodu urazu do mężczyzn.Kobiety wychowane bez ojca raczej szukają go w swoich mężczyznach.Dlatego związują się ze starszymi facetami.To jest fakt.
też tak myślę, że szuka się w partnerach po części "ojca" (nie chodzi o wiek, raczej o ttroskliwość, opiekuńczość, poczucie bezpieczeństwa), co niesie też za sobą problemy. Jestem silną i niezależną kobietą (z konieczności), przy moim partnerze poczułam właśnie tę namiastkę ojca, stałam się bardziej małą dziewczynką niż dojrzałym partnerem i to też jest problem... dla związku, dla nas, dla niego.
Nie ma jednej takiej samej krzywdy z powodu braku ojca (nawiązując do tematu, ale chodzi o różne problemy związane z rodzicami) u różnych osób, wszystko powiązane jest z wieloma czynnikami: wychowanie, środowisko, doświadczenia, etc.
To trudny temat i jeszcze trudniejsze "przypadki".
moim zdaniem brak ojca wplywa na zwiazki dosc znacznie. czesto zdarza sie tak ze partner jest starszy i szuka sie w partnerze ojca. Facet powinien sie opiekowac kobieta ale widac kiedy traktuje go bardziej jako ojca ktorego nie miala
A ja myślę,że to zależy od osobowości kobiety,jedne szukają w parterach ojca inne boją się stałych związków,a jeszcze inne są silne.A ja osobiście przez brak miłości ze strony ojca(matki po resztą też)znęcania się na de mną,wiecznych zakazów- stałam się silna,uparta,dążąca do celu po trupach,potrafiąca poradzić sobie praktycznie w każdej sytuacji i wszystko co osiągnęłam w życiu zawdzięczam tylko sobie,może to samozachwyt ale taka jest prawda.
zakochany, myślę, że może skoro została tak skrzywdzona i mogło to źle wpłynąć na jej psychikę, ludzie są różni...
Brak ojca... sama jestem półsierotą i powiem wam, że nie zawsze było mi do śmiechu z tego powodu, nie wiem co to takiego ojcowska miłość i troska np. jak ma sie chłopaka itp
w stylu "to moje oczko w głowie, moja córeczka", było mi źle i głupio jak koleżanki się chwaliły swoimi ojcami itp. a jak mnie pytali o mojego? Byłam wtedy dzieckiem, kto nie ma ojca wie jak to jest... Bywa też, że często córka bierze za męża lub faceta osobę podobną do ojca
i pytanie... jak może ocenić jaki ma być ten kandydat na jej faceta skoro nie ma wzoru, porównania? Wtedy moga właśnie wyniknąć problemy w stylu, złe towarzystwo, facet, który zamiast pomóc może tylko wykorzystac tą bezradność... bo taka dziewczyna np w tym facecie może szukać takiej jakby ojcowości... no ale to tylko moje zdanie i doświadczenie ![]()
Jeżeli nie poczujemy w dzieciństwie ojcowskiej miłości, jeżeli w młodości nie zostaniemy przez nich zaakceptowane - to niestety nigdy nie poczujemy się w pełni kobietami, zawsze będziemy żyć w otoczeniu własnych kompleksów i zawsze będziemy szukać akceptacji u innych facetów. A gdy nie rozwiążemy tych problemów, gdy nie dotrzemy do sedna to nigdy nie zaakceptujemy siebie i nigdy same siebie nie pokochamy- smutne.... ale zawsze możemy mieć kochających ojców , a jeśli ich nie mamy to możemy sobie znaleźć wzór faceta , faceta (wuja , znajomego, itp.) który nas zaakceptuje takimi jakimi jesteśmy. Pozostaje też praca nad sobą...
Zgadzam sie z tym ..bo ja to czuje ...jak miałam 3lata rodzice sie rozeszli ....zawsze w facetach szukałam namiastki ojca ....nawet kiedys jak byłam młoda ,usłyszałam od faceta ..ze nie zastapi mi ojca ....ja do tej pora czuje brak ojcowskiej miłosc ..choć juz jestem w srednim wieku i mam własna rodzinę........smutne......... i postanowiłam sobie ze nigdy nie dopuszcze aby moje dzieci to samo czuły..udało mi się!!!
Moj tata zmarł gdy miałam okolo 10 lat i szczerze powiedziawszy pierwszy raz spotkam sie z takim pytaniem. Nawet nigdy nie przeszło mi przez mysl ze smierc taty moglay jakos przeszkodzic w poczuciu sie 100% kobietą i zaakceptowaniu siebie. Zawsze sa wpomnienia i brakuje mi go ale nauczyłam sie z tym zyc nie przeszkadza mi to w akcetowaniu siebie takiej jaka jestem. A miłosci i czułosci szukaja wszytskie kobiety nie zaleznie od tego czy wychowywały sie z tata czy bez niego.
Szczęśliwa? inaczej moze jest jak tata umiera ...zostaja piekne wspomnienia..moi rodzice rozeszli się jak mialam 3lata.....i wiem ze gdzies jest tato i go nie intersuje...
Szczęśliwa? inaczej moze jest jak tata umiera ...zostaja piekne wspomnienia..moi rodzice rozeszli się jak mialam 3lata.....i wiem ze gdzies jest tato i go nie intersuje...
to tak jak mój... Wiem dodatkowo, że ma kolejną córkę, którą wychowywał, zajmował się, opiekował (nadal to robi). To okropne uczucie, które trudno wytłumaczyć racjonalnie. Dlaczego to nią może się zajmować, a mną nie mógł? Nie zapragnął nigdy kontaktu... Nie rozumiem, bo mam już swoje dziecko i nie wyobrażam sobie żyć ze świadomością, że nie wiem, co się dzieje z moim synem.
Witam.
Temat mi nieobcy mimo że jestem mężczyzną . Od 3 lat jestem w związku z kobietą która wychowała się bez ojca, nie rozumialem jej zachowań dopóki przypadkiem nie trafiłem na podobny dopiero po tamtej lekturze otworzył mi się oczy.
Co moge powiedzieć o takim związku??? To koszmar.... dodatkowo nakłada się jeszcze na to ogolne niedopasowanie charakterów.
Moja partnerka jest pod każdym względem książkowym przykładem "córki bez ojca" .
Gdyby nie mój upór w trwaniu przy niej zaliczała by kolejne związki bez sensu w ostatecznym rozrachunku została by sama.
Podam tylko jedną z wielu cech takiej kobiety Niepohamowany głód uczuć , potrafi w jednej chwili zakochać się w kimś kto obdarzy ją uwagą i omami gładkimi słówkami.
Niestety nie mam uprawnień do linków bo zapodał bym ciekawy Blog.
wychowywałam się praktycznie bez ojca... /który żyje ma 2 żonę i 2 dzieci ztego związku ...:( /
co do pewnych spraw jest to napewno brak i szukanie wniewłaściwych facetów ...:( moja siostra która urodziła się po odejsciu od nas ojca , szukała zawsze dużo starszych mężczyzn od siebie, ja wręcz przeciwnie smarkaczy w moim lub trochę młodszych ale ... dziś wiem napewno,że przedewszystkim szukałam ...ojcowskiej miłości, akceptacji i bezpieczeństwa.... mówcie co chcecie Dobra Mama jest jak "słońce" a dobry Tato jak powietrze i woda a bez tego wzystkiego trudno żyć. Ojcowie są różni ale wychowując się bez nich jesteśmy w pewnym sensie okaleczone ![]()
Nie mam ojca i nigdy go nie miałam lecz w pełni czuję się kobietą. Świadczy o tym mój stosunek do mężczyzn, moje ciało, kobieca delikatność itd. Brakuje mi ojca ale byłam zmuszona nauczyć sie bez niego żyć
Tu nie chodzi o czucie się w pełni kobietą czy tylko w połowie, nie chodzi o subiektywne odczucia takiej kobiety ale o jej relacje z otoczeniem z partnerem o kształt psychiki, w szczególności właśnie o relacje partnerskie.
Moja partnerka w każdym calu jest 100% kobietą defekt tkwi własnie w jej psychice w jej relacjach partnerskich. Takie kobiety przejawiają totalny brak stabilności w związku,kładą na łopatki wszelkie próby ułożenia współnej przyszłości.
witam,
mam pytanie czy dziewczyna wychowana bez ojca, który zostawił ja i matkę. może miec na celu w jakimś sensie zemstę na facetach w postaci zrywania związków?? czy jest coś takiego, że to jej może dawać przyjemność??
prosze o odpowiedz
Jestem typem, który zostawia facetów, z pewnością nie dla przyjemności, smutne ale prawdziwe, jednego rozstania żałuję po dziś dzień. Człowiek ten rozumiał mnie jak nikt inny, szkoda że uświadomiłam sobie to dopiero po kilku latach
Tu nie chodzi o czucie się w pełni kobietą czy tylko w połowie, nie chodzi o subiektywne odczucia takiej kobiety ale o jej relacje z otoczeniem z partnerem o kształt psychiki, w szczególności właśnie o relacje partnerskie.
Moja partnerka w każdym calu jest 100% kobietą defekt tkwi własnie w jej psychice w jej relacjach partnerskich. Takie kobiety przejawiają totalny brak stabilności w związku,kładą na łopatki wszelkie próby ułożenia współnej przyszłości.
Witaj coś w tym co mówisz jest racji ... dzieczynom wychowanym bez ojca , bardzo trudno jest "utrzymać"
związek
może brak przykładu ,może tej 'noralności " pełnej rodziny ... może nie wiedzą jak być ,postępować
z partnerem . Może podświadomie powielają postępowanie z domu .... twardy orzech ![]()
pozdrawiam Cię wiosennie. Julka
Ja jestem córką bez ojca. Jestem sama przez większość czasu mojego dorosłego życia. Wydaje mi się jednak, że problem nie tkwi w psychice i kompleksach. W zasadzie to w ogóle nie jest problem. Wychowała mnie samotna matka i czasem myślę, że to dobrze, bo dzięki temu wiem, że kobieta jest w stanie żyć sama, nie musi udawać, układać się przed nikim. Jeżeli w związku brakuje porozumienia w podstawowych kwestiach - to córki bez ojców są tymi, które mają dość odwagi żeby skończyć tę bezsensowną znajomość. Nie trzymają na siłę żadnego faceta, tylko dlatego, że ktoś w końcu je chciał i bo rodzina musi być kompletna...
Ja czasem wolałabym wychowywać się bez ojca despoty i alkoholika który szuka tylko pretekstów żeby wszystkich opierniczać. Szkoda, że nie widzi swoich błędów. Beznadziejny mąż i ojciec ![]()
Tak się cieszę,że ten wątek się pojawił.
Od jakiegoś czasu zbieram informacje na temat funkcjonowania w dorosłym życiu dzieci z niepełnych rodzin.
Próbuje się dowiedziec jaki jest schemat.Jaki jest największy problem młodych dziewczyn wychowujących się bez ojca?Czy te dręczące problemy niskiego poczucia własnej wartosci mają źródło w braku relacji z ojcem?Jak uważacie?
Ja tez sie przylacze bo nigdy nie mialam ojca poznalam go jak bylam z corka w ciazy ale nie utrzymuje kontaktu bo nie potrafie wiec widzialam go raz w zyciu i wiecej nie chce
Zgadzam się z NetkaM81...
Ja również byłam wychowana przez samotną matkę, ojciec nas zostawił i założył sobie nową rodzinę. Nie powiem, że czasami brakowało mi ojca, ale mama pokazała, że samotnie wychowująca matka potrafi być silną kobieta, która poradzi sobie z wieloma sprawami.
Ale muszę przyznać, że u mnie w psychice coś się zrobiło (tak się wyrażę). Mając na studiach zajęcia z psychologii babka wspomniała, że dziewczynki wychowywane bez ojca często w swoich partnerach szukają wsparcia i ciepła, jakiego nie zaznały od ojców i często wystawiają facetów z własnego życia (braci, przyjaciół, chłopaków) na próbę - czy i oni nie odejdą...
Przyznam, że to co usłyszałam przypomniało mi, że sama wystawiłam parę razy na taką próbę dwóch moich przyjaciół, gdy byłam w LO... Naturalnie nie odeszli, bo nadal utrzymujemy kontakt, ale nieświadomie to zrobiłam i od tamtej pory staram się trzymać na wodzy, by czegoś takiego nie zrobić np przyszłemu mężowi choćby ![]()
Witam,
Miałem się nie wypowiadać, ale!!!!
Wiele wypowiedzi padło na temat, jacy to ojcowie są źli. Okiem córek. A czy którakolwiek z osób, które wyraziły swoje zdanie. Zadały sobie trud dowiedzenia się, dlaczego to tato zostawił mamę i poszedł do innej?! A może to mamusia była nie do zniesienia? Dlaczego od razu powielamy stereotyp? Że ojciec to taki zły, bo zostawił mamę. A czy którakolwiek z was zastanowiła się, dlaczego tak się stało? A może ojciec walczył o kontakt z córeczką. Tylko wspaniała mamusia skutecznie mu to uniemożliwiała. Wiec w końcu się poddał. CHOCIASZ JEDNA Z WAS O TYM POMYSLAŁA??? Wiem dobrze co pisze bo sam walczyłem prawie dwa lata o córkę. I wiem do czego może zaślepiona kobieta ( bądź co bądź wychowywana jedynie przez mamusie) się posunąć. Dobrze jest obwiniać innych, ale swoich błędów nie widzieć.
Co do tego jak zachowują się córki wychowywane pod piecza tylko mamusi to uważam, że z pewnością maja takie osoby zaburzenia. Na tle emocjonalnym, jak i trud w zrozumieniu roli ojca w ich życiu. Naukowo jest już to udowodnione ze kobiety, które w dzieciństwie były wychowywane wyłącznie przez matki. Częściej wpadają w złe środowisko. W swoich chłopakach/partnerach szukają czegoś, czego brakowało im w dzieciństwie. Jednak częściej też w młodym wieku zachodzą w ciążę i mają problemy w szkole. Można by wiele pisać na ten temat. Jednak z doświadczenia swojego powiem. Ja i moi dwaj bracia ożeniliśmy się z kobietami, które były wychowywane wyłącznie przez matki. I jakaż jest moja obserwacja tego zjawiska. A no taka, że ja po 12 latach małżeństwa się rozwiodłem. I w tym samym kierunku idzie sytuacja moich braci. Bardzo dobrze poprzednik napisał .
Egoland napisał:
Takie kobiety przejawiają totalny brak stabilności w związku, kładą na łopatki wszelkie próby ułożenia współnej przyszłości.
Podpisuje się pod tym w 100%
A no i jeszcze każdy ojciec to alkoholik.
Jeżeli nie poczujemy w dzieciństwie ojcowskiej miłości, jeżeli w młodości nie zostaniemy przez nich zaakceptowane - to niestety nigdy nie poczujemy się w pełni kobietami, zawsze będziemy żyć w otoczeniu własnych kompleksów i zawsze będziemy szukać akceptacji u innych facetów. A gdy nie rozwiążemy tych problemów, gdy nie dotrzemy do sedna to nigdy nie zaakceptujemy siebie i nigdy same siebie nie pokochamy- smutne.... ale zawsze możemy mieć kochających ojców , a jeśli ich nie mamy to możemy sobie znaleźć wzór faceta , faceta (wuja , znajomego, itp.) który nas zaakceptuje takimi jakimi jesteśmy. Pozostaje też praca nad sobą...
Przepraszam, ale gorszej bzdury nie słyszałam. Nie róbmy z osób, które wychowują się bez ojca jakichś życiowych ofiar...
Owszem, dziecko powinno mieć oboje rodziców, nie twierdzę , że nie, ale wiadomo jak jest. W dzisiejszych czasach jest wiele rodzin "niepełnych" i dzieci jakoś sobie radzą. A często nawet bardzo dobrze.
A co do wypowiedzi 'teściowej". Nie wiem, jakie doświadczenia przemawiają przez ciebie, zapewne bardzo bolesne, och... Ale nie rób z siebie świętego, a ze swojej ułomnej (bo wychowanej bez ojca) żony/byłej żony potwora. Ludzie jeśli są razem, to muszą współpracować i nie chce mi się wierzyć, że 12 lat małżeństwa było dla ciebie tak wielką męką i w ogóle to jak ty z nią wytrzymałeś...
No i nie uogólniajmy, moim zdaniem wszystko zależy od indywidualnego charakteru. Jeżeli ktoś jest słaby psychicznie, to wiadomo, ze się załamie po stracie ojca i będzie się to za nim ciągnąć może i przez lata. A kobiety często są bardzo wrażliwe i to chyba normalne. Tylko nie sądzę, aby KAŻDA dorosła kobieta, która w dzieciństwie przeszła traumę miała teraz przejawiać jakieś 'odchyły od normy". Dla mnie to tak, jakby palacz tłumaczył się tym, że ma w genach palenie po matce. Śmiech na sali. Dziewczynki wychowywane przez ojców mają problemy w nauce? Mieszają się w nieodpowiednie towarzystwo? Zostają nastoletnimi matkami? Śmieszne. A wszyscy faceci to świnie, prawda teściowo? : ) Nie będę tu wywlekać własnego życiorysu, choć może dałoby ci to coś do myślenia, ale naprawdę nie rozumiem twojego spaczonego patrzenia na kobiety. pozdrawiam.
ale wiadomo jak jest. W dzisiejszych czasach jest wiele rodzin "niepełnych" i dzieci jakoś sobie radzą. A często nawet bardzo dobrze.
TAK własnie to widzimy jak sobie radzą. Poprzez gwałtowny wzrost rozwodów. Tylko gratulowac trafnej oceny.
Poza tym nikt nie powiedział że wychowywac dzieci znaczy mieszkać z nimi na codzień.
lightangel napisał/a:ale wiadomo jak jest. W dzisiejszych czasach jest wiele rodzin "niepełnych" i dzieci jakoś sobie radzą. A często nawet bardzo dobrze.
TAK własnie to widzimy jak sobie radzą. Poprzez gwałtowny wzrost rozwodów. Tylko gratulowac trafnej oceny.
Poza tym nikt nie powiedział że wychowywac dzieci znaczy mieszkać z nimi na codzień.
No słucham, każde dziecko po rozwodzie rodziców ćpa, pije i wagaruje. Oczywiście : )
Pomijacie jeden z najważniejszych aspektów sprawy.
Samotne matki z zasady nie potrafią powiedzieć dobrego słowa o ojcach którzy odeszli/ których zostawiły.
A córki słuchają.
I córkom się utrwala.
Ja mam zaburzenia emocjonalne. Nie znam kalesonów w domu i nie mam pojęcia, jak nauczyć się takiego życia.
I nie jest tutaj winien brak ojca, tylko ciągłe podjazdowe wyklinanie facetów przez moją Mamę. 30 lat słuchania - 15 jawnej walki z tym procederem.
Żaden z moich "chwilowych adoratorów" nie był nawet "znośny" - bo to CHŁOP, a to są ***** i **** i jeszcze ********* *****.
Fajni stawali się kiedy już przestali być adoratorami.
I wybaczcie, ale jak ktoś mi napisze tutaj "nie wszystkie tak robią" to zacznę się śmiać.
WSZYSTKIE to robią, bo je rozstanie boli. I muszą odreagować. Jedne tylko mniej - inne bardziej dosadnie.
Sprawdzam to za każdą nowo poznaną samotną matką. Jeszcze żadna mnie nie zaskoczyła.
Poxy nie masz racji, i powiem nie wszystkie tak robia, jestem od 6lat samotna matka, moje dzieci nie slyszaly na temat ojca ani innego faceta z mojej strony zlego slowa, bo ja nie mam w sobie nienawisci, nawet nie mam pojecia co to slowo znaczy i co sie wtedy czuje, nie wyszlo nam ? trudno wina zawsze lezy z obu stron. a dzieci? nie zauwazylam zeby moja corka miala jakies problemy ze wzgledu na to ze wychowuje ja sama, bardzo dobrze sie uczy, nie wraca po nocach do domu, ma chlopaka i co najwazniejsze potrafi kochac
Poxy nie masz racji, i powiem nie wszystkie tak robia, jestem od 6lat samotna matka, moje dzieci nie slyszaly na temat ojca ani innego faceta z mojej strony zlego slowa, bo ja nie mam w sobie nienawisci, nawet nie mam pojecia co to slowo znaczy i co sie wtedy czuje, nie wyszlo nam ? trudno wina zawsze lezy z obu stron. a dzieci? nie zauwazylam zeby moja corka miala jakies problemy ze wzgledu na to ze wychowuje ja sama, bardzo dobrze sie uczy, nie wraca po nocach do domu, ma chlopaka i co najwazniejsze potrafi kochac
Podpisuję się obiema rękami.
Moja mama, choć miała naprawdę mnóstwo uzasadnionych powodów, nigdy ani dla mnie, ani dla moich dwóch braci nie robiła żadnego prania mózgu. Kwestia radzenia sobie z emocjami...
Ja bym jednak robiła ofiary z dzieci wychowujących się bez jednego z rodziców.Osobiście uważam,że jest to wielka krzywda i i sytuacja,która rodzi braki nie do wyrównania. Porównując, oczywiście można życ bez jednej nogi, nerki, płuca ale wszyscy wiedzą,że jakośc zycia jest już inna.No i kolejny truizm, kobiety różnią się od mężczyzn.Od matki nauczymy się innych rzeczy niż od ojca.
blackmamba to ze wychowalam sie bez ojca to znaczy ze jestem ofiara?? Ja sie akurat za taka nie uwazam... Wybacz ale mi jest lepiej bez ojca i znam wiele takich osob jak ja ktore po latach majac do wyboru z ojcem lub bez powiedza to samo co ja.. Bez
Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź
Forum Kobiet » RELACJE Z PRZYJACIÓŁMI, RELACJE W RODZINIE » córki bez ojców
Warto przeczytać w tym dziale
Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności
© www.netkobiety.pl 2007-2026