netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

rozstać się, bo tak trzeba?

36 odpowiedzi4 519 wyświetleńzałożony przez lafille, 11.02.2016

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » rozstać się, bo tak trzeba?

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 37 ]

1

Temat: rozstać się, bo tak trzeba?

witam to mój pierwszy temat na forum, chciałabym bardzo zwięźle, więc być może wyjdzie chaotycznie- wybaczcie.
jestem w związku ponad dwa lata, można go nazwać związkiem po przejściach, trochę się działo, ale jakoś zawsze udawało nam się dochodzić do porozumienia i było ok. Zwykle ja byłam stroną "przebaczającą", a od jakiegoś czasu jestem dodatkowo tą która zawsze wyciąga pierwsza rękę. Świetnie dogadujemy się kiedy wszystko jest dobrze, jest czuły, troskliwy, opiekuńczy, kochany, niestety żyjemy na odległość, może i niedużą ale jednak mamy dla siebie dość mało czasu- zwykle max 2 razy w tygodniu. Nie ułatwia nam z pewnośćią relacji nadszarpnięte zaufanie. Od jakiegoś czasu może pół roku dosyć ostro się kłócimy, ok raz w miesiącu mamy kłótnie po której co dziwne oboje milczymy i to milczenie potrafi trwać nawet kilka dni no i zawsze to ja muszę odezwać się pierwsza. Mój problem polega na tym, że zastanawiam się w czym rzecz, czy to dlatego że przestało mu zależeć czy może przyzwyczaił się, że ja zawsze przychodzę i uznał, że nie musi się starać? Kiedy spędzamy ze sobą więcej czasu np przy okazji świąt to potrafi przeprosić, wie kiedy popełnił błąd itd., ale mam wrażenie, że na odległość tracę swoją "moc". Czuję się już tym trochę zmęczona, mamy wiele rozmów za sobą, jakiego zachowania bym od niego oczekiwała w takich momentach, kiedy przeprowadzamy dłuższą rozmowę to wydaje sie, że w końcu zrozumiał i wszystko do niego dociera, ale przy następnej kłótni znowu jest to samo. Wiele razy zapewniał, że zawsze będzie mnie kochał i że wie że jak nie ja to żadna a jednak totalnie nie potrafi tego okazać. Słowa mi nie wystarczają. Źle się z tym czuję, że to ja muszę walczyć o ten związek. Oczekuję pewnej stabilizacji, poważnego związku a nie wiecznego zastanawiania się czy to już na pewno koniec czy i tym razem się pogodzimy. Piszę, bo aktualnie znowu mamy ciche dni, spotkanie przed nami i nie wiem co robić, widziałam często w odpowiedziach, że radzicie walczyć jeżeli jest miłość no i tu pojawia się pytanie - walczyć bo tak trzeba? Nigdy nie wątpiłam w uczucie do niego, ale czuję frustrację, że nie zachowuje się tak jak tego oczekuję, nie chodzi mi o konkretne zachowania, tylko o to że on zwykle odpuszcza.

Dziękuję za wszelkie odpowiedzi, mam nadzieję, że opisałam w miarę jasno o co mi chodzi.

2

Odp: rozstać się, bo tak trzeba?

Słusznie niepokoi Cię fakt, że to Ty jesteś stroną, której zależy na pogodzeniu się i przerwaniu cichych dni. To bardzo źle wróży.
Wygląda na to, że on jest z Tobą, bo jesteś 'dobrą opcją', ale z Miłością ma to niewiele wspólnego sad

3

Odp: rozstać się, bo tak trzeba?

Sytuacja troszkę podobna do mojej byłej. Teraz jest lepiej. Myślę, że teraz najwłaściwszym rozwiązaniem jest po prostu szczera rozmowa, to co tu napisałaś, powinien usłyszeć on sam. Mężczyźni nie czytają w myślach. nikt tego nie potrafi. Uwierz..jeżeli on zobaczy że jest ci źle..z pewnością będzie chciał zrobić wszystko by to zmienić....

4

Odp: rozstać się, bo tak trzeba?

może i tak ale gdyby nie kochał to co by go przy mnie trzymało? dlaczego nie odejdzie? zawsze bardzo podkreśla że to jest miłość, w dodatku ta życiowa, tym bardziej nie rozumiem dlaczego odpuszcza

5

Odp: rozstać się, bo tak trzeba?
madzia48h napisał/a:

Sytuacja troszkę podobna do mojej byłej. Teraz jest lepiej. Myślę, że teraz najwłaściwszym rozwiązaniem jest po prostu szczera rozmowa, to co tu napisałaś, powinien usłyszeć on sam. Mężczyźni nie czytają w myślach. nikt tego nie potrafi. Uwierz..jeżeli on zobaczy że jest ci źle..z pewnością będzie chciał zrobić wszystko by to zmienić....

tylko, że mieliśmy już taką rozmowę przy której naprawdę się otworzył, ale poprawa nie była długotrwała

6

Odp: rozstać się, bo tak trzeba?

Trzeba więc zadać sobie pytanie : Czy jestem z tym człowiekiem szczęśliwa? Jeśli to ciągle ty nalegasz..przejmujesz się, smucisz i to tobie przeszkadzają tego typu sytuacje ( jemu nie, skoro on nigdy nie wyciąga pierwszy ręki) to wydaje mi się, że to nie jest związek udany.

7

Odp: rozstać się, bo tak trzeba?

Ach te słowa.. smile

Ja tam zawsze wolałam czuć, że facet mnie kocha niż słuchać o tym wink  Twój wybór, co wolisz i co daje Ci szczęście.

8

Odp: rozstać się, bo tak trzeba?

Miłość to czyny a nie słowa sad

9

Odp: rozstać się, bo tak trzeba?

pewnie dlatego też się tutaj znalazłam, że nie do końca wiem co czuję, albo bardziej czego chcę. Szczęście jest jakby połowiczne, bo wtedy kiedy nie jesteśmy pokłóceni. Ja też oczywiście wolałabym to czuć, ale idzie to z jego strony dość opornie... niby rozsądek podpowiada, że w takiej sytuacji lepiej by było się rozstać, bo tak normalny związek nie wygląda, ale boję się być sama i wiem, że już drugi raz tak nie pokocham, bo od samego początku wszystko wyglądało tak jak sobie wymarzyłam.

10

Odp: rozstać się, bo tak trzeba?

Idę o zakład że 90% kłótni sama prowokujesz a potem się dziwisz że trzeba wyciągnąć rękę.

11

Odp: rozstać się, bo tak trzeba?

On bimba sobie z tych waszych kłótni, bo wie, że i tak zadbasz o to, by załagodzić sytuację. Jeśt bardzo ciebie pewny i stąd jego zachowanie. Nie wiem o co się kłócicie, ale podejrzewam, że za każdym razem ty bierzesz winę na siebie albo robisz dobrą minę do złej gry, bo źle czujesz się w atmosferze konfliktu i tak to widzisz jest. Musisz porozmawiać z tym facetem i postaraj się być bardzo stanowcza w czasie tej rozmowy. Niczego się nie bój, bo gdy rządził bedzie toba strach, że stracisz tego faceta, wtedy stracisz moc stawiania zdrowych granic- zawsze tak jest, że w związku rządzi ten, któremu zalezy mniej, a więc strach jest zawsze bardzo złym doradcą. Postaw wszystko na jedną kartę i doprowadź do konkretnej ale i bardzo spokojnej rozmowy. Postaw konkretne warunki i potem spokojnie obserwuj sobie, co bedzie dalej. Jesli z waszej rozmowy nie wyniknie nic dobrego dla ciebie, żadna zmiana, która by ciebie satysfakcjonowała, to wycofaj się z tego układu (to nie jest związek- wy spotykacie się ze sobą, ale to nie jest związek), bo za chwilę skończysz, jako podnóżek dla tego faceta, a gdy tak się stanie, to pewnego dnia on wymierzy ci kopa w tyłek i nawet się za toba nie obejrzy, bo co łatwo przyszło, to i łatwo poszlo. Nie cackaj się z nim i zadbaj o swój komfort psychiczny. Po to masz faceta, by polepszyć sobie jakość swojego zycia, a nie po to, by sobie to życie pogarszać i zatruwać.

12

Odp: rozstać się, bo tak trzeba?
marcinkot napisał/a:

Idę o zakład że 90% kłótni sama prowokujesz a potem się dziwisz że trzeba wyciągnąć rękę.

i to być może jest jego punkt widzenia.
On nie widzi nic złego, bo wie, że nic złego nie zrobił, a ja się denerwuję, bo kiedyś moje zaufanie zostało mocno nadwyrężone, nie kontroluję go, ale oczekuję wiedzieć co się z nim dzieje

13

Odp: rozstać się, bo tak trzeba?

Byłam w związku z facetem przez 4.5 roku na odległość. Bardzo go kochałam i wydawało mi się , że warto czekać, że w końcu się coś zmieni, że się do mnie przeprowadzi- bądź co bądź do stolicy. Przeprowadził się na pół roku, potem wrócił do siebie obiecując , że się to zmieni. Powiem Ci tyle - nie warto czekać i marnować życia. Chciałabyś pewnie , żeby był obok Ciebie częściej. Ja też tak chciałam. Prędzej czy później , któreś w was pęknie , bo ile można żyć na odległość? Ja wiem jedno, nigdy więcej takiego związku!

14

Odp: rozstać się, bo tak trzeba?
oliwia9195 napisał/a:

On bimba sobie z tych waszych kłótni, bo wie, że i tak zadbasz o to, by załagodzić sytuację. Jeśt bardzo ciebie pewny i stąd jego zachowanie. Nie wiem o co się kłócicie, ale podejrzewam, że za każdym razem ty bierzesz winę na siebie albo robisz dobrą minę do złej gry, bo źle czujesz się w atmosferze konfliktu i tak to widzisz jest. Musisz porozmawiać z tym facetem i postaraj się być bardzo stanowcza w czasie tej rozmowy. Niczego się nie bój, bo gdy rządził bedzie toba strach, że stracisz tego faceta, wtedy stracisz moc stawiania zdrowych granic- zawsze tak jest, że w związku rządzi ten, któremu zalezy mniej, a więc strach jest zawsze bardzo złym doradcą. Postaw wszystko na jedną kartę i doprowadź do konkretnej ale i bardzo spokojnej rozmowy. Postaw konkretne warunki i potem spokojnie obserwuj sobie, co bedzie dalej. Jesli z waszej rozmowy nie wyniknie nic dobrego dla ciebie, żadna zmiana, która by ciebie satysfakcjonowała, to wycofaj się z tego układu (to nie jest związek- wy spotykacie się ze sobą, ale to nie jest związek), bo za chwilę skończysz, jako podnóżek dla tego faceta, a gdy tak się stanie, to pewnego dnia on wymierzy ci kopa w tyłek i nawet się za toba nie obejrzy, bo co łatwo przyszło, to i łatwo poszlo. Nie cackaj się z nim i zadbaj o swój komfort psychiczny. Po to masz faceta, by polepszyć sobie jakość swojego zycia, a nie po to, by sobie to życie pogarszać i zatruwać.

masz rację BARDZO się boję, że go stracę i to jednym cięciem, kiedy miałam gorszy okres i to ja byłam chłodna było zupełnie inaczej, bo czuł się zagrożony. Kiedy rozstaliśmy się z jego inicjatywy był nie do przebłagania, wystarczyło, że zobaczył mnie na mieście, że już za nim nie płaczę to nagle wszystko wróciło. Mną faktycznie kieruje strach, niby próbuję być stanowcza, ale przecież w gruncie zawsze chodzi mi o to żebyśmy się nie rozstawali hmm

15

Odp: rozstać się, bo tak trzeba?
ahrozumiem@tlen.pl napisał/a:

Byłam w związku z facetem przez 4.5 roku na odległość. Bardzo go kochałam i wydawało mi się , że warto czekać, że w końcu się coś zmieni, że się do mnie przeprowadzi- bądź co bądź do stolicy. Przeprowadził się na pół roku, potem wrócił do siebie obiecując , że się to zmieni. Powiem Ci tyle - nie warto czekać i marnować życia. Chciałabyś pewnie , żeby był obok Ciebie częściej. Ja też tak chciałam. Prędzej czy później , któreś w was pęknie , bo ile można żyć na odległość? Ja wiem jedno, nigdy więcej takiego związku!

chciałam razem zamieszkać, ale z czasem przestałam naciskać i póki co nie ma na to widoku, a szkoda, bo wydaje mi się, że polepszyloby to znacznie naszą sytuację, zupełnie inaczej dogadujemy się w 4 oczy

16 Ostatnio edytowany przez marcinkot (2016-02-12 01:23:30)

Odp: rozstać się, bo tak trzeba?

A mnie moja znać nie chce chociaż niby kocha smile czyli nie kocha smile no może jej mąż jest małym problemem ale zerwała kontakt. Może i lepiej ehh / Wiec nie muszę się nigdzie przeprowadzać...

17

Odp: rozstać się, bo tak trzeba?
marcinkot napisał/a:

A mnie moja znać nie chce chociaż niby kocha smile czyli nie kocha smile no może jej mąż jest małym problemem ale zerwała kontakt. Może i lepiej ehh / Wiec nie muszę się nigdzie przeprowadzać...

no cóż, często dostajemy po głowie za to, że chcemy budować swoje szczęście na cudzym nieszczęściu

18 Ostatnio edytowany przez marcinkot (2016-02-12 01:34:49)

Odp: rozstać się, bo tak trzeba?

Niby tak niby nie, szczegółów nie podam bo po co. Tak jestem zły do szpiku kości dla 90% osób smile
Więc może postaw sprawę jasno swojemu zanim będzie budować szczęście na Twoim nieszczęściu ...

19 Ostatnio edytowany przez lafille (2016-02-12 01:42:21)

Odp: rozstać się, bo tak trzeba?
marcinkot napisał/a:

Niby tak niby nie, szczegółów nie podam bo po co. Tak jestem zły do szpiku kości dla 90% osób smile
Więc może postaw sprawę jasno swojemu zanim będzie budować szczęście na Twoim nieszczęściu ...

ja Cię nie oceniam czy zły czy nie, to kwestia Twojego sumienia, a w życiu niestety czasami trzeba być egoistą. Właśnie zapomniałam wspomnieć, że postawiłam sprawę jasno, powiedziałam, że koniec, ale musimy się spotkać, bo musi oddać moje rzeczy (z tym, że to było nieprzemyślane i pewnie czeka nas jeszcze rozmowa co dalej)

20

Odp: rozstać się, bo tak trzeba?

Moja rada, jak tak postanowiłaś to tak rób do końca, a nie że napiszesz do niego po 2mc i zrobisz mu z głowy sieczkę.

21

Odp: rozstać się, bo tak trzeba?

Sama tego nie uciągniesz mając na dodatek sabotującego normalnie przebiegający związek faceta- no do czego to podobne, żebyś ty jako kobieta miała latać za jakims facetem, który robi ci wielka łaskę. Jesli nie bedziesz się szanowała i na każdym kroku pokazywała temu facetowi, że ty zyć bez niego nie możesz, to niestety, ale inaczej niż do tej pory miałaś miec nie bedziesz. Facet nie chce z tobą mieszkać, bo to mu przeszkadza a tamto nie pasuje- on zwodzi cię i tyle. Gdyby zależało mu na tobie, to wychodziłby ze skóry, by miec cię ciągle przy sobie. Temu pasuje, że sptakcie się raz albo dwa razy w tygodniu, bo on spuści sobie z krzyża, ty posprzątasz mu chałupę, nagotujesz żarcia na cały tydzień, oporządzisz go pod względem prania i prasowania- full wypas. Po co on ma brać całą mleczarnie i robic sobie kłopot, skoro ma tak komfortową sytuację? Dzięki tobie on ma tak wygodnie. A czego ty się tak boisz? Czy ten facet daje ci jakies pieniądze, że bez jego kasy umarłabyś z głodu? Czy on zabiera cię na wypasione wczasy pod palmy albo czy obsypuje cię prezentami lub wspiera cię na każdym kroku i pod każdym względem? Co on ma ci do zaoferowania poza swoim wackiem i towarzystwem raz na jakis czas? Póki co to on z ciebie doi i czerpie i jak to często w życiu bywa on nie dość, że marnuje twój czas, zwodzi cię, okrada z życia, to jeszcze robi ci łaskę, bo przeciez gdyby tylko zechciał, to miałabyś figę z makiem. Zastanów się czy ten związek rokuje na przyszłość? Czy jest mozliwe to, że załozysz z nim rodzinę i że bedziesz przy tak traktującym cię facecie spełniona, jako kobieta? Czy uważasz, że będziesz zyła 100lat, że masz czas na jakies chore przepychanki z chłopem, który traktuje cię jak persona non grata. A jesli ty byś się do niego nie odezwała, to zanczy, że wasza znajomosć przestanie istnieć? I dlatego zawsze jako pierwsza łagodzisz sytuację? No widzisz- dlatego właśnie zamiast normalnie rozwijającego się z wiązku tkwisz w dziadowskim układzie jako nie wiadomo kto właściwie. Za jakis czas on i tak kopnie cię w tyłek. Przestań się bać, bo w razie czego, żadnego cuda ty nie stracisz, a sobie dasz szanse na spotkanie faceta, który bedzie za tobą. Nie bedziesz mogła uwierzyć jak wspaniale jest być z fajnym facetem. Ten aktualny tylko zatruwa ci życie.

22

Odp: rozstać się, bo tak trzeba?

Odbierz od niego swoje rzeczy- dobrze, że tak postawiłaś sprawę. Jesli on bedzie chciał, to porozmawiaj z nim - sama nie wychodź przed szereg, dość juz tego, przed szereg wychodziłas do tej pory i starczy.
Jesli on bedzie cię bałamucił, żebyś do niego wróciła, to żebym nie wiem co, nie śpiesz się ztym powrotem. Facet musi starać się o kobietę, bo tylko wtedy będzie ją poważał. Poczytaj sobie wątki załozone przez facetów, a dowiesz się, ile potrafią oni zrobić dla kobiety, jesli tylko im na niej zalezy. Kobieta może pomiatać takim gościem, a on stanie pod jej drzwiami i będzie skamlał. Niczego się nie bój i bądź konsekwentna. Najwyzej rozwali się ten wasz "związek" i co z tego? Tylko na tym skorzystasz.

23

Odp: rozstać się, bo tak trzeba?

dziękuję za te obszerne odpowiedzi w dużej mierze myślę trafione, ale nie do końca jest tak, że widujemy się tak rzadko na jego życzenie, ostatnio to akurat ja nie mogę bo wzięłam na swoje plecy troszkę więcej obowiązków i nie mam czasu, a do tego studiuję, więc trzeba uczyć się do egzaminów itd. i kiedy powiedzmy grozi nam dłuższa przerwa potrafi przyjechać rozwalonym samochodem żeby spędzić trochę czasu, ale wcale nie czuję żadnej presji seksu, robimy to tylko wtedy kiedy oboje wyraźnie chcemy, a nie pod żadnym naciskiem. Nie sprzątam mu, ani nie gotuję nic z tych rzeczy. No i właśnie sama nie wiem czego się boję, nie jestem uzależniona finansowo, ani prezenty ani wypasione wakacje  i faktycznie ten związek kiepsko rokuje na razie niemożliwe jest poczynienie jakiś poważnych planów, nie mogę powiedzieć, że nie robi nic, ale wlecze się to w czasie, a ja ciągle czekam na większe zmiany. Nazbierało się już trochę tych minusów, chyba obawiam się być sama albo to przyzwyczajenie, że po prostu ktoś jest

24

Odp: rozstać się, bo tak trzeba?

ja mam to samo, tylko że my mieszkamy razem. i też nie wiem co zrobić.

25

Odp: rozstać się, bo tak trzeba?
Paulla28 napisał/a:

ja mam to samo, tylko że my mieszkamy razem. i też nie wiem co zrobić.

ja już można powiedzieć MIAŁAM, bo się jednak rozstaliśmy. Wiadomo, że jak w grę wchodzi wspólne mieszkanie to jest już trudniej, ale nie ma co zwlekać i trzeba brać sprawy w swoje ręce żeby nie marnować swojego czasu na ludzi, którym na nas nie zależy

26

Odp: rozstać się, bo tak trzeba?
lafille napisał/a:
Paulla28 napisał/a:

ja mam to samo, tylko że my mieszkamy razem. i też nie wiem co zrobić.

ja już można powiedzieć MIAŁAM, bo się jednak rozstaliśmy. Wiadomo, że jak w grę wchodzi wspólne mieszkanie to jest już trudniej, ale nie ma co zwlekać i trzeba brać sprawy w swoje ręce żeby nie marnować swojego czasu na ludzi, którym na nas nie zależy

i jak poradziłaś sobie po rozstaniu, kochałaś go jak odchodziłaś? bardzo boje się że będę cierpieć i tęsknić.

27

Odp: rozstać się, bo tak trzeba?

Jest taka książeczka "5 języków miłości ". Mamy często inne sposoby wyrażania miłości.jeżeli ktoś wyraża miłość słowem, nie zrozumie języka miłości wyrażonej czynem, lub spędzanie razem czasu.

Możecie razem przestudiowac ta książeczkę i określić jak każde z Was wyraża miłość, zrozumieć siebie nawzajem.

28

Odp: rozstać się, bo tak trzeba?
Paulla28 napisał/a:
lafille napisał/a:
Paulla28 napisał/a:

ja mam to samo, tylko że my mieszkamy razem. i też nie wiem co zrobić.

ja już można powiedzieć MIAŁAM, bo się jednak rozstaliśmy. Wiadomo, że jak w grę wchodzi wspólne mieszkanie to jest już trudniej, ale nie ma co zwlekać i trzeba brać sprawy w swoje ręce żeby nie marnować swojego czasu na ludzi, którym na nas nie zależy

i jak poradziłaś sobie po rozstaniu, kochałaś go jak odchodziłaś? bardzo boje się że będę cierpieć i tęsknić.

jeszcze nie mogę powiedzieć ze sobie poradziłam, kocham go cały czas, oboje uznaliśmy, że rozstanie to jedyne rozwiązanie, chociaż ja pewnie gdybym widziała jego zaangażowanie to bysmy powalczyli. nie ma dnia żebym nie myślała, nie tęskniła, ale staram się sobie radzić, nie pogrążam się, nie chodzę i nie płaczę. moja mama zawsze powtarza że jeśli czyjeś drogi będą się miały zejść to itak się zejdą więc nie ma co tkwić w tym teraz kiedy nic się nie układa po naszej myśli. rozstania nigdy nie są fajne no chyba że się nie kocha to wtedy czujemy ulgę w innym przypadku raczej pustkę. też  mam wiele obaw boję się samotności, boję otworzyć na nowe znajomości, ale czas wszystko zweryfikuje. nie widziałam Twojej odpowiedzi, jak Ty sobie radzisz? minęło parę dni, podjęłaś decyzję?

29

Odp: rozstać się, bo tak trzeba?

paulla strach niestety często paraliżuje nas przed podjęciem właściwych decyzji, to nigdy nie będzie łatwe z dnia na dzień zostać samemu, ale czasami trzeba się zastanowić czy się jest szczęśliwym? czy ciągnięcie tego dalej będzie lepsze niż zakończenie związku? nie za bardzo opisałaś swoją sytuację, więc trochę nie mam się do czego odnieść, być może wystarczyłaby po prostu rozmowa? jeśli czujesz że powinnaś to zakończyć to to zrób. ja długo się wahałam i nigdy nie nadszedł odpowiedni moment cokolwiek by się nie wydarzyło to i tak boli, trzeba to przejść

30 Ostatnio edytowany przez Paulla28 (2016-02-22 14:49:01)

Odp: rozstać się, bo tak trzeba?
lafille napisał/a:
Paulla28 napisał/a:
lafille napisał/a:

ja już można powiedzieć MIAŁAM, bo się jednak rozstaliśmy. Wiadomo, że jak w grę wchodzi wspólne mieszkanie to jest już trudniej, ale nie ma co zwlekać i trzeba brać sprawy w swoje ręce żeby nie marnować swojego czasu na ludzi, którym na nas nie zależy

i jak poradziłaś sobie po rozstaniu, kochałaś go jak odchodziłaś? bardzo boje się że będę cierpieć i tęsknić.

jeszcze nie mogę powiedzieć ze sobie poradziłam, kocham go cały czas, oboje uznaliśmy, że rozstanie to jedyne rozwiązanie, chociaż ja pewnie gdybym widziała jego zaangażowanie to bysmy powalczyli. nie ma dnia żebym nie myślała, nie tęskniła, ale staram się sobie radzić, nie pogrążam się, nie chodzę i nie płaczę. moja mama zawsze powtarza że jeśli czyjeś drogi będą się miały zejść to itak się zejdą więc nie ma co tkwić w tym teraz kiedy nic się nie układa po naszej myśli. rozstania nigdy nie są fajne no chyba że się nie kocha to wtedy czujemy ulgę w innym przypadku raczej pustkę. też  mam wiele obaw boję się samotności, boję otworzyć na nowe znajomości, ale czas wszystko zweryfikuje. nie widziałam Twojej odpowiedzi, jak Ty sobie radzisz? minęło parę dni, podjęłaś decyzję?

W piątek powiedziałam mu że chce odejść, bo nie widze dla nas przyszłości, wyszedł z domu i niby z żalu się napił, nie wrócił na noc. Przed wyjściem prosłi o szanse, mówi że teraz będzie dobrze, tylko już nie raz tak mówił i dalej było to samo. Powiedziałam ze tym razem nie dam się nabrać , bo z jego strony w czynach nie widać tej miłości. W weekend dowiedziałam się że był u kolegi i była tam jakaś dziewczyna, ale nikt nie chce mi powiedzieć kto to był. Doszły mnie słuchy, że to on z nią przyszedł, także podejrzewam zdrade. Wszystkiego się wypiera oczywiście, ale dla mnie to już nie ma znaczenia. Czuje takie straszne napięcie w środku, żal, złość i smutek. W sumie teraz to wszystko układa się w jedną całość, dlaczego taki był dla mnie. Co najlepsze to że jak on teraz się tłumaczy z tego, że nie wie kim ona była, że już tam byłą jak on przyszedł, że w życiu by mi nie zrobił świństwa i nie zdradził, bo on mnie tak bardzo kocha, czuje  w środku że kłamie. Skreślił wszystko, bo nie wyobrażam sobie życia ze zdrajcą, tego żeby położyć się obok. On wie że ja go bardzo kocham i pewnie myśli, że i tym razem mnie omami, ale nie dam się. Serce dalej się rwie do niego, ale muszę mieć swoją dumę. Strasznie to trudne.

31

Odp: rozstać się, bo tak trzeba?

doskonale Cię rozumiem, poznałam te wszystkie emocje po rozstaniu na własnej skórze, ale widzę że masz bardzo zdrowe i zdecydowane podejście co mnie cieszy, być może ta myśl o zdradzie przelała czarę goryczy. to dobrze, że zdecydowałaś się na taki krok, z tymi prośbami o kolejne szanse często niestety dajemy się nabrać, ale nie warto wierzyć na słowo, jeśli ma być lepiej to trzeba od razu dokonać poważnych zmian. nie ma co ulegać emocjom i dłużej tkwić w czymś co działa na nas destrukcyjnie. Trzymam mocno za Ciebie kciuki w razie czego pisz, swego czasu wylewanie swoich żali na tym forum bardzo mi pomogło. Lepiej pisać z kimś kto nas rozumie niż rozmawiać ze znajomymi którzy mają superrady będzie dobrze i tyle smile

32 Ostatnio edytowany przez Paulla28 (2016-02-23 11:35:39)

Odp: rozstać się, bo tak trzeba?

Dziękuję ci za dobre słowo. Najgorsze jest to że nie wiem kiedy minie moja miłość do niego, chciałabym móc nie czuć nic, żeby stał się kimś obojętnym i nie wzbudzał we mnie żadnych emocji. Najlepsze jest to , że on teraz mówi że chce ze mną ślubu i dzieci ! Zaczyna do mnie dochodzić jaki chory był ten związek, na zasadzie ja tobie wszystko - ty mi nic. Ile łez, smutku mi przyniósł, a najgorsze jest to, że podejrzewam u siebie nerwice tak mnie to wykończyło psychicznie.

33

Odp: rozstać się, bo tak trzeba?
Paulla28 napisał/a:

Dziękuję ci za dobre słowo. Najgorsze jest to że nie wiem kiedy minie moja miłość do niego, chciałabym móc nie czuć nic, żeby stał się kimś obojętnym i nie wzbudzał we mnie żadnych emocji. Najlepsze jest to , że on teraz mówi że chce ze mną ślubu i dzieci ! Zaczyna do mnie dochodzić jaki chory był ten związek, na zasadzie ja tobie wszystko - ty mi nic. Ile łez, smutku mi przyniósł, a najgorsze jest to, że podejrzewam u siebie nerwice tak mnie to wykończyło psychicznie.

o tak obojętność jest tutaj bardzo pożądana, ale do niej daleka droga, pewnie najpierw przyjdzie po drodze jeszcze nienawiść. Też bym chciała nie czuć nic, ale tak się niestety nie da, miotam się strasznie, huśtawki emocjonalne. Ja się boję, że moja miłość nigdy nie minie;/ zawsze myślałam sobie że to "ten", nie wyobrażam sobie teraz znowu komuś tak zaufać, rozmawiałam wczoraj nawet z  koleżanką też zostawiła faceta po burzliwym związku i jest ok po roku zaangażowała się w coś innego, ale jest z nim trochę z rozsądku, obiektywnie powinien jej się podobać, ale nie ma już tego wow, sama mówi, że nie czuje czegoś silniejszego niż do tego poprzedniego, smutne to, ale tak to jużjest.
to przykre że byłyśmy osobami które dawały więcej, nigdy nie chciałam się wstydzić swoich uczuć i myślałam że wszystko jest odwzajemnione i jeżeli ja się staram to on nie obrośnie w piórka tylko będzie mnie doceniał widząc jak mi na nim zależy. tak się niestety nie stało.
ja łez to wylałam i nadal trochę wylewam ale już znacznie mniej.
a co u was dokładnie się wydarzyło? bo ja pisałam o tym, że pierwsza muszę wyciągać rękę i głównie z tym miałam problem, Ty podpisałaś się że masz tak samo, ale on jednak teraz chce dzieci ślubu? troszkę nie rozumiem

34

Odp: rozstać się, bo tak trzeba?
lafille napisał/a:
Paulla28 napisał/a:

Dziękuję ci za dobre słowo. Najgorsze jest to że nie wiem kiedy minie moja miłość do niego, chciałabym móc nie czuć nic, żeby stał się kimś obojętnym i nie wzbudzał we mnie żadnych emocji. Najlepsze jest to , że on teraz mówi że chce ze mną ślubu i dzieci ! Zaczyna do mnie dochodzić jaki chory był ten związek, na zasadzie ja tobie wszystko - ty mi nic. Ile łez, smutku mi przyniósł, a najgorsze jest to, że podejrzewam u siebie nerwice tak mnie to wykończyło psychicznie.

o tak obojętność jest tutaj bardzo pożądana, ale do niej daleka droga, pewnie najpierw przyjdzie po drodze jeszcze nienawiść. Też bym chciała nie czuć nic, ale tak się niestety nie da, miotam się strasznie, huśtawki emocjonalne. Ja się boję, że moja miłość nigdy nie minie;/ zawsze myślałam sobie że to "ten", nie wyobrażam sobie teraz znowu komuś tak zaufać, rozmawiałam wczoraj nawet z  koleżanką też zostawiła faceta po burzliwym związku i jest ok po roku zaangażowała się w coś innego, ale jest z nim trochę z rozsądku, obiektywnie powinien jej się podobać, ale nie ma już tego wow, sama mówi, że nie czuje czegoś silniejszego niż do tego poprzedniego, smutne to, ale tak to jużjest.
to przykre że byłyśmy osobami które dawały więcej, nigdy nie chciałam się wstydzić swoich uczuć i myślałam że wszystko jest odwzajemnione i jeżeli ja się staram to on nie obrośnie w piórka tylko będzie mnie doceniał widząc jak mi na nim zależy. tak się niestety nie stało.
ja łez to wylałam i nadal trochę wylewam ale już znacznie mniej.
a co u was dokładnie się wydarzyło? bo ja pisałam o tym, że pierwsza muszę wyciągać rękę i głównie z tym miałam problem, Ty podpisałaś się że masz tak samo, ale on jednak teraz chce dzieci ślubu? troszkę nie rozumiem

U mnie było tak samo jak u Ciebie w tym sensie że też ciągle były kłótnie i ja też musiłm zawsze pierwsza wyciągąc ręke bo on potrafił nie odzywać wcale. Najpierw było to pare godzin, później pół dnia i nawet po kilka dni, mimo iż mieszkaliśmy razem. Też mówiłam mu że oczekuję od niego więcej zaangażowania, mówił że ok, że bardziej się postara i było dobrze przez chwilę i znów to samo. Mówiłam mu że chce iść do przodu,, mam 29 lat i chciałabym ślub i dzieci ale nigdy nic konkretnie nie powiedzał w tej kwestii, a teraz nagle gdy odeszłam doznał oświecenia i nagle chce ślubu i dzieci. Nie spodziewał się że odejde i pewnie jest w szoku, nie wie co robić dlatego tak mówi.

35 Ostatnio edytowany przez Paulla28 (2016-02-23 16:56:21)

Odp: rozstać się, bo tak trzeba?

ja też byłam pewna że to miłość na całe życie i pod koniec ciągle zastanawiałam się tak samo jak ty ile to jeszcze potrwa. Bardzo mnie to męczyło, bardzo. Po każdej kłótni zastanawiałam się czy jesteśmy razem i pytałam go czy chce mnie zostwawic, czułam się niepewnie. Dawał sprzeczne sygnały, powtarzał że kocha ale tego nie okazywał, nie tak jakbym chciała. Byliśmy razem 1,5 roku.

36

Odp: rozstać się, bo tak trzeba?
Paulla28 napisał/a:

ja też byłam pewna że to miłość na całe życie i pod koniec ciągle zastanawiałam się tak samo jak ty ile to jeszcze potrwa. Bardzo mnie to męczyło, bardzo. Po każdej kłótni zastanawiałam się czy jesteśmy razem i pytałam go czy chce mnie zostwawic, czułam się niepewnie. Dawał sprzeczne sygnały, powtarzał że kocha ale tego nie okazywał, nie tak jakbym chciała. Byliśmy razem 1,5 roku.

cóż choć być może wbrew naszemu sercu okazuje się, że podjęłyśmy słuszne decyzje. związek w którym brak stabilizacji to nie związek, nie można ciągle zachodzić w głowę czy to koniec bo skoro się nad tym zastanawiałyśmy to znaczy, że ten koniec nastąpić musiał już wcześniej. W moim przypadku żadnego olśnienia nie dostał i stwierdził że to dobra decyzja i każdy musi iść w  swoją stronę, po czym widząc mnie na imprezie urządza jakieś sceny zazdrości. myślę że chciałby mieć dwie rzeczy na raz - zjeść ciastko i mieć ciasto. tak się nie da. najwygodniej by było się rozstać robić swoje, co się chce, ale wiedzieć, że furtka otwarta, a najlepiej do tego, żebym cały czas za nim płakała, bo kiedy zaczynam sobie normalnie żyć to głupieje, dasz wiare?

37

Odp: rozstać się, bo tak trzeba?

Ciche dni zabijają  zwiazek i uczucia. Znam to bo stosowalam ciche dni które się wydluzaly do miesięcy. Jeśli tym bardziej czujesz frustrację to znaczy ze  związek Cię męczy. Czy wyobrażasz sobie ze tak może być do końca życia? Że stracisz lata swojej młodości na coś co nie daje Ci skrzydeł? Bo związek powinien taki być ze daje siłę i moc do działania. No chyba ze chcesz kupić sobie łopatę do kopania dołków. Masz tyle czasu ? Obyś nie obudziła się z ręką w nocniku.

Posty [ 37 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » rozstać się, bo tak trzeba?

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026