Od czego by tu zacząć..? Najlepiej od początku...;)
Maćka poznałam w szkole średniej, chodziliśmy do jednej klasy i zawszę się lubieliśmy i kumplowalismy. Nigdy mnie nic z nim nie łączyło ponieważ przez całe liceum miałam jednego faceta. Po wynikach z matury widzieliśmy się ostatni raz, wtedy cała klasa wymieniła się swoimi zdjęciami legitymacyjnymi i Maciek postanowił wyjechać za granicę do pracy.
Siedzi już tam ładne pare lat, ale mimo tego mamy ze sobą kontakt mailowy. Jak się okazało ma go tylko ze mną co do ludzi z naszej byłej klasy.
Przed Świętami dostałam wiadomość, że Maciek prosi mnie o numer telefonu, zdziwiłam się co ma tyle kasy żeby dzwonić z zagranicy... hehe .. dałam mu. Po godzinie Maciek zadzwonił informując mnie, że przyjeciał do Polski na Święta
Bardzo się ucieszyłam, od razu zaproponował spotkanie. Było bardzo sympatycznie godziny leciały jak minuty... z takich ważniejszych sytuacji okazało się, że Maciek przez te Wszystkie lata nosił moje zdjęcie w portwelu które dostał ode mnie po maturze... a co najmilsze? Tylko moje
Gdy spotkaliśmy przypadkiem jego kolegę przedstawił mnie to ta ... o której Ci tyle opowiadałem, materiał na żonę
Zrobiło mi się bardzo miło. A gdy podczas rozmowy zapytałam dlaczego jest sam odpowiedział, że czeka na mnie... Nie wiem ile w tym prawdy ale tak powiedział... Kilka dni przed jego wyjazdem napisałam mu, że ide na impreze do koleżanki i jakby chciał to może wpaść z kolegami. Godzina 22, 23... Maćka nie ma, stwierdziłam trudno.... a Tu 1 w nocy wchodzi Maciek
Nie ukrywam swojej radości....:) Pobawiliśmy się i jak się skończyła ta impreza? Wylądowałam u Maćka na noc............
Ale spokojnie dziewczyny...... nie przespałam się z nim
Za to całowaliśmy się i przez całą noc mnie głaskał, przytulał, był dla mnie bardzo czuły i nawet nie namawiał mnie do niczego, cieszył się tym, że jestem obok. Jedna rzecz mi tylko nie spasowała, gdy sie przebudziłam zobaczyłam, że wpatrywał się we mnie jak w obrazek jakby kożystał z chwili która miała zaraz pęknąć jak bańka mydlana.... Popołudni wstaliśmy mama Maćka która znała moje imie zanim się przedstawiałm zrobiła obiadek... gdy zapytałam Maćka skąd mama wie jak sie nazywam odpowiedział, że ma bardzo dobry kontakt z mama i wie kim jestem... nie wnikałam... Następnego dnia popisaliśmy smsy ale nie było gadki co z Nami? i cz w ogóle cos z nami? Przed dzień jego wyjazdu postanowiłam to wyjaśnić... i ogólnie z rozmowy wyszło, że Maciek bardzo mnie lubi, szanuje ale związki na odległość nie mają za bardzo sensu.... w sumie racja bo Maciek będzie w Polsce za pół roku dopiero znów na tydzień.. I strasznie mu zależy żebyśmy utzymywali razem kontakt itd...
ale dziewczyny powiedzcie mi po co to wszystko??????? te słowa, czyny, ta czułość, po co mnie całował, wiem, że nie chodziło mu o seks bo nawet go nie chciał i nawet taki nie jest przynajmniej dla mnie.... więc dlaczego? Jak spojżycie obiektywnie na tą sytuacje to co myślicie ???
Czekam na Wasz odpowiedzi...... stąd mój opis....