Cześć . Nie wiem co robię , czemu to piszę , czemu akurat tutaj ale mam śmierć u stóp ...
Jest to tragedia mojej osoby .
Cztery lata temu poznałem dziewczynę . Pierwszy raz widziałem tak piękną i dobra osobę . Było to spotkanie w gronie znajomych a ona przyszła przypadkiem .
Cały wieczór szukałem wyjścia jak się do niej zbliżyć , porozmawiać . Chciałem usłyszeć jej głos - jest on przepiękny .
Ok.22 zauważyłem że żegna się ze wszystkimi i wychodzi na autobus . Bez myślenia złapałem kurtkę i pobiegłem do drzwi .
"Hej może cię odprowadzę ?" Zgodziła się !
Rozmawialiśmy drogą o wszystkim i o niczym . Było cudownie . Na przystanku oddałem jej kurtkę i siedzieliśmy patrząc w gwiazdy , opowiadałem jej że w kosie jest więcej planet niż ziarenek piasku na ziemi . To była noc marzeń . Zakochałem się .
Jedyne o czym myślałem o tym jak cudowna się okazałą . Odjechała dając mi pocałunek w policzek gdy przyjechał po nią tata - wspaniały człowiek .
Rozmawialiśmy non stop gdy się do niej odezwałem .
Parę dni po tym zorganizowałem grila tylko po ty by się z nią zobaczyć . Była z kuzynką . Cały wieczór patrzyłem się na nią a gdy ona kierowała oczy w moją stronę ja szybko peniałem i uciekłem wzrokiem ,ale ona wszystko widział .
Nie miałem odwagi zagadać . Wypiłem więcej niż zazwyczaj wypijam alkoholu i podszedłem do niej .
Nigdy tak się nie bałem i palnąłem : Mogę cię prosić na słówko ? Hahaha najlepszy tekst na podryw to to nie był ale się zgodziła .
W dużym pokoju usiedliśmy na sofie . Miałem wtedy 20 lat a ona 16 .
Rozmawialiśmy i w końcu pocałowała mnie . To było uczucie jak z bajki . Jej usta były słodkie i miękkie . I były to moje pierwsze usta kobiety . (wiem wiem 20lat i się nie całował)
Impreza się kończy . Ona wraca do domu a ja czekam z telefonem by zadzwonić . To był najwspanialszy dzień mojego życia .
Naszą miłość było widać . Każdy to widział . Trwała i była namacalna . Każdy nam zazdrościł . Cały świat był u stóp !
Pierwszy raz gdy wyznała mi miłość . Siedzieliśmy u mnie na kocu . Palą się świece ja patrzę w jej oczy przytulony i widzę . Widzę że chce coś powiedzieć .
Jej delikatna buzia była zarumieniona , piękne duże oczy przeszklone i mówi : Kocham cię .
Ona mnie kocha . Pamiętam to wyznanie jak dziś ! Ona mnie kocha . Aż mi serce stanęło .
Potem było tylko lepiej . Widywaliśmy się nonstop . Miłość trwała !
Nigdy nie chodziło mi o seks . Nigdy o tym nie mówiłem i nie robiłem pierwszego ruchu . Wszystkie decyzje zostawiłem jej .
Żadne z nasz nigdy nie było z kimś innym tak blisko ...
Jak się domyślacie kochanie się z nią było czymś nie do opisania .
Piknik : Pewnego razu wybraliśmy się moim motorem (mały 125 ale moża nim było dostać się wszędzie) na polanę . Kanapki , ciasto opalanie się i spędzanie czasu we dwoje .
Było super . Leżałem obok niej i patrzyłem . Patrzyłem na tą przepiękną buzię która mówi mi "o co chodzi" . A ja jej dopowiadałem "tak bardzo cię kocham . Ale ty jesteś piękna !"
I jej uśmiech . Naprawdę zawsze prowokowałem ją by go zobaczyć . Boże jaki ten uśmiech jest piękny .
Ganek: Pewnego razu byłem z nią w parku ze znajomymi . Graliśmy w kosza itp . Okazało się że idzie burza ! Każdy uciekł do domu . My mieliśmy najdalej . Idziemy obwodnicą .
I widzę tą falę czarnego jak noc dymu ! Leci prosto na nas taka burza jak nigdy w życiu . Biegniemy . Uciekamy . Ona panicznie się boi burzy .
w 5 min z dnia zrobiła się noc i zaczął padać deszcz . Wiec biegniemy tą obwodnicą w deszczu i burzy z piorunami . Postanowieniem uciec do dziadka który mieszka blisko w domku jednorodzinnym . Stoimy na ganku . Pali się jedna żarówka nad nami . Jest nam zimno ale tulimy się i całujemy . To było najpiękniejsze wspomnienie jakiego doznałem . Miała rozlany makijaż na oczach (nigdy się nie malowała tylko trochę oczy ale leciutko ) mokre włosy ale była najpiękniejsza .
Nie raz mówiła mi że będziemy mieć piękne dzieci i zamieszkamy razem u jej rodziców
Tak leciały lata i choć kochałem ją nad życie nie traktowałem jej tak jak bym chciał
. Zarzynaliśmy się mniej spotykać . Bo to bo tamto , obie strony zawsze miały wymówkę .
Nigdy na nią nie krzyczałem i się nie kłóciliśmy . Po prostu spędzaliśmy mniej czasu niż każde z nas by chciało .
Jestem uzależniony od gier i to też wpływało na nasze relacje .
5 miesięcy temu wyjechała na studia - pojechałem za nią . Ona wylondowała w akademiku a ja w pokoju z chłopakami .
Widywaliśmy się mało . Ona się uczyła a ja szukałem pracy . Nasza bliskość zanikała .
18 stycznia wróciłem do Wrocławia . Parę dni po moich urodzinach i dostaje sms . "Mam już tego dość"
Ona chce przerwy . Moja miłość życia .
Pisała mi że chce przerwy by uleczyć związek , by każdy z nas przemyślał wszystko i potem byśmy wrócili i było jak dawniej .
Po 5 dniach się spotkaliśmy . Powiedział mi że widzi jak cierpię i nie może osobie darować że jak to widzi .
Spotkaliśmy się ponownie .
Dałem jej kilka dni . Postanowiłem ruszyć w walentynki . Coś extra . Planowałem ale pękłem .
Pojechałem do niej wczoraj . Kupiłem i razem z kwiaciarką zrobiliśmy najpiękniejszy bukiet róż jaki widziałem .
Jadę . Bilet , tramwaj , 30min , jestem . Idę do akademka . Serce mi wali .
Wchodzę z bukietem . Otwieram drzwi . Nie ma jej . Zerkam i widzę koleżanki : "Wyszła na chwilę "
Wiec ja siadam w korytarzu z bukietem i czekam . 5min SMS . "Wiem że jesteś u nas w AKA ale ja prędko nie wrócę ,jak coś chcesz to napisz nie czekaj "
"Poczekam " tak napisałem . Ona nalegała bym nie czekał . Ale ja czekam .
Dwie godziny na ziemi z kwiatami . W końcu jedna z koleżanek mówi bym wszedł i poczekał u nich w pokoju . Wchodzę i widzę .
3 lekko więdnące tulipany . W miejscu gdzie było nasze wspólne zdjęcie .
Umarłem . Przez chwilę nie mogłem oddychać . Mineły dwie minuty wchodzi .
Moj bukiet na stole został zauważony , nic 0.01sec uwagi . "Pogadajmy ,choć do kuchni "
-Co to za tulipany ?
-od kolegi
-Spotkaliście się ?Podoba ci się ?
-tak
Znowu umarłem na chwilę
-Ale .... całowaliście się ?
-tak
Rozpłakałem się . Nie mogłem powstrzymać łez . Łkałem .
-Już mnie nie kochasz ?
-Nie kocham cię .
Umarłem po raz enty
Miłość mojego życia . Kobieta za którą oddał bym życie , zdrowie WSZYSTKO ....
... serce mi stanęło ... wyszedłem . Patrzyłem na nią jeszcze przez chwile w oknie u uciekałem . Pędziłem przed myślami przed rzeczywistości .
Zadzwoniła moja mama . Jestem ciężkim synem i mało razy mówiłem że ją kocham . Gdy odebrałem i spytała się co mi jest powiedziałem jej wszystko .
Ona często sama rozmawiałą z moja dziewczyna . Bardzo ją lubiła .
"jesteś kochany znajdziesz inną"
"to twoje pierwsza dziewczyna"
"uspokój się proszę"
A ja na wszystko odpowiadałem przez łzy . "nie oto chodzi" .Ledwo mnie rozumiała .
Desperat : kupiłem wódkę piłem i płakałem . piłem i płakałem . Tak się robi prawda ? Bo niby co ? Szkoda że stronię od alkoholu wiec słabo mi to pomogło ...
Myśli : "Nie chcę już żyć"
Życie ... ciekawe zjawisko . Polega na egzystencji . A mianowicie na tym w jakim środowisku żyjesz z kim i za ile .
Moja życie to Ania . Całe moje życie opierałem o nią . Czyli ona jest życiem . Czyli utraciłem życie . Czy ja nie żyje ?
Umarłem ?
Budzę się rano -6 , mam przed oczami poduszkę którą u mnie zostawiła . Płacz . Bół w klatce piersiowej .
Głód . Nie jadłem nic od 24 godzin . Czuję ból brzucha a usta nic nie przełkną .
Myśl przychodzi sama ; film ooo film mi pomoże . Odpalał ale co . Lubiony film Ani - Titanic .
Nigdy nie płakałem przy filmie . Oglądałem już wcześniej ten film . Ale dziś jak bym to robił na nowo . Widzę tam siebie . Widzę miłość .
Widzę to czego nie mam . I płaczę . Dzwoni mama bo się martwi . A ja nie jestem w stanie mówił .
Jedyne słowa i obrazy jakiem biją w mojej głowie : Nie kocham cię , całowanie się mojej miłości z kimś innym i krótki dialekt który mi powodziła na odchodne :
-Czemu mi to zrobiłaś , przecież kocham cię nad życie .
-Wiesz , zawsze miałam powodzenie u chłopaków .
od 14 godzin , myślę , płaczę , jestem sam w obcym mieście , mam myśli samobójcze ,ale to by się odbiło na mojej rodzinie - nie jestem samolubny .
Czemu ktoś kogo kocham tak bardzo zrobił mi taką krzywdę niewyobrażalną ?
Jak ? Dlaczego ? Kiedy ?
Zadręczam się i nadal nie mogę jeść ...
Szukam wyjścia którego nie ma .
Co jaj mam zrobić ...