Generalnie rozpatrywanie tego w ten sposób mija się z celem. Prawda jest taka, że mimowolnie wybieramy takiego partnera (bez względu na płeć) którego wszystkie atrybuty, zarówno wygląd, charakter, sposób bycia znajduje się na takim poziomie, że jest dla poszczególnych osób akceptowalny. Nie da się zbudować trwałego związku opartego TYLKO na fascynacji charakterem, tak samo jak opartym tylko na wyglądzie. To musi ze sobą współgrać. Taki podział nie ma też większego sensu dlatego, że każdemu podoba się kto inny, każdy ma inny gust. Choć oczywiście istnieje coś takiego jak obiektywne piękno, podobające się względnie każdemu. Niemniej jednak kobieta, z którą przyjdzie mi się związać musi mi odpowiadać pod każdym względem w takim stopniu, żebym to mógł jakoś zaakceptować. Nie szukam super piękności, podobnie jak super inteligentnej. Musi być równowaga. Nie wezmę super inteligentnej, mądrej, sympatycznej i niech będzie z charakteru nawet aniołem, ale mówiąc dosadnie, będzie po prostu istną maszkarą. No nie ma opcji. Tak samo odwrotnie. Niech będzie aniołem piękna, ale głupia jak but, również odpada.
Denerwują mnie ludzie rzucający hasła takie jak mój przedmówca. Chlopak159, gwarantuję Ci kolego, że jakbym Ci podrzucił podręcznikowy przykład cudownej, aczkolwiek niesamowicie brzydkiej kobiety zweryfikowałbym boleśnie te Twoje dumne hasło. I nie w tym, rzecz, że Cię wyśmiewam, ale powinno się takie hasła rzucać z głową. Bo tak naprawdę każdy z nas, bez najmniejszego wyjątku MIMOWOLNIE kieruje się w pierwszej kolejności wyglądem. Widząc kobietę na ulicy, to czy do niej podejdziemy zagadać, czy nie determinuje głównie wygląd, pociąg seksualny. Dopiero potem poznajmy wnętrze. Analogicznie mają kobiety z facetami.
Ja też kiedyś rzucałem hasła, że liczy się wygląd, aż któregoś dnia zwyczajnie dostrzegłem taką zależność, że idąc ulicą na pewne kobiety po prostu nie zwracałem mimowolnie uwagi, a tą uwagę przyciągał z kolei inny, określony typ urody u kobiet. I nie robiłem tego, bo jestem prostakiem, z premedytacją, bo wbrew pozorom nie wodze wzrokiem za cycatymi modelkami. I nie ma co się tego wstydzić, zaprzeczać. Mamy taką naturę, a żeby zbudować związek pomiędzy wyglądem, a charakterem musi istnieć pewna równowaga.
EDIT.
Autorko. Generalnie odradzałbym wiązanie się z tym chłopakiem, bo zrobisz mu krzywdę. Każdy oprócz bycia kochanym, chce czuć się atrakcyjny dla swojego partnera. Nieprzyjemną sytuacją jest gdy partnerzy wzajemnie na siebie "nie lecą". To chora sytuacja prowadząca do przykrych konsekwencji, a w ogólnym rozrachunku do rozstania, zdrad, frustracji.