Witam. Mam pewien problem. Jestem z chłopakiem już prawie rok. Cały nasz związek zaczął się tak, że to on się starał, to on pierwszy powiedział, że mnie kocha... Ja jestem osobą, która długo przekonuje się do ludzi, a na zakochanie się potrzebuje dużo czasu. Jednak jak już się zakocham na zabój... I teraz właśnie jest tak, że kocham go niemożliwie,jak jeszcze nikogo w życiu, mogłabym zrezygnowac ze wszystkiego żeby się z nim tylko zobaczyc. Chciałabym caly czas miec go przy sobie. Za to teraz, z jego strony wygląda to zupełnie inaczej niż na początku. Mam wrażenie, że bardziej się starał, bardziej się mną przejmował. Teraz non stop jeździ sobie na jakieś imprezy, albo umawia się ze mną, a za chwile twierdzi, że pojawiła się opcja, żeby jechac na koncert i... jedzie:| nie miałabym nic przeciwko, gdyby choc raz zaproponował mi, żebym pojechała z nim:|
Mieszkamy w małej miejscowości, dlatego czasem zaczynam się czuc jak zabawka na chwilę, w momencie kiedy nie ma kumpli i żadnej innej opcji...:| Jednak z drugiej strony, gdy jesteśmy razem to widzę, że on mnie chyba też kocha... Jest dla mnie miły, opiekuńczy, kochany... Zmienia się wtedy, gdy ma do zrobienia coś innego- wtedy czuje się , że nie jestem ważna...:| Problem jest również z tym, że przede mną był w czteroletnim związku z naprawde zajebistą laską...:| Niestety ten związek zakończył się dla niego tragicznie- bo okazało się, że go cały czas zdradzała. A on ją kochał ponad życie...:| I raz już kiedyś powiedział mi, że czasem się dziwnie zachowuje bo boji się zaangażowac.. Ale minęły już dwa lata odkąd zerwali, a on zachowuje się coraz gorzej:| powiedzcie mi, co mam zrobic. Nie chce z nim zrywac, moze dlatego, że cały czas wierzę, że pewnego dnia zrozumie, że chciałabym poczuc się dla niego ważna. Może to ja za dużo od niego wymagam? Może też należy mu się trochę wolności? Tylko dlaczego ja mam z tego pwoodu cierpiec?
Poradzcie mi coś prosze.
Podobne tematy
Moze po prostu zagraj w otwarte karty i powiedz mu co Ci lezy na watrobie, ze jak jedzie na jakis koncert to, ze tez chetnie bys pojechala. Przycisnij go troche, zeby powiedzialem co jest grane. A jak nie poskutkuje to olej go troche, zeby stracil poczucie pewnosci...
No i właśnie to jest kolejny problem, że jemu można mówic, tłumaczyc, mogę przy nim plakac i blagac żeby się zmienił, a on? Przytuli, pocałuje i myśli, że jest dobrze:| Naprawdę nie raz mówiłam, co mnie boli... Przez tydzien się stara, po tygodniu to samo ;/ Dlatego nie rozumiem jego zachowania. Jak wie, że może mnie stracic, nagle zaczyna się starac, jak widzi, ze jest już wszystko w porządku- koniec starań... Wiem, trudny temat...
To nie placz, nie dawaj po sobie poznac, ze Cie to boli. Pokaz mu swoje ja, tez traktuj go chlodno. Jak mu zalezy to sie kapnie i cos zacznie z tym robic. Jak nie to tez bedziesz wiedziec o co biega. Moze gosciowi potrzebny jest taki strzal z twarz, zeby trzezwo spojrzal na sytuacje.
Hej maya373 no wiec to dosyc okrutne ale facet ktory ma za łatwo to szybko sie nudzi. męzczyżni musza ciagle byc niepewni muszą zdobywac bo inaczej ,,zdobycz im nie smakuje" on widzi ze ma cie na skinienie palca ze swiata poza nim nie widzisz i pochlebia mu to, ale nie ma w tym zadnego oporu , ma za łatwo. Jak on wywija ci numer i gdzies jedzie ty nie płacz przy nim tylko tyłek w troki i otwarcie mu powiedz ok to wiesz co ja pojde z kolezankami tam i tu i niech on nie widzi ze czekasz na niego co jakis czas powiedz sory nie moge dzis bo cos juz zaplanowałam wtedy on zechce sie postarac znow. Sekretem tego jest zebyś po tym jak on wruci steskniony zebyś ty nie wracała do starych nawykow i ciagle była dla niego zagadka.
Hmm dzięki bardzo za rady
Chyba naprawde będe musiała zmienic swoje nastawienie, bo jest dużo prawdy w tym co mówicie. Zobaczymy co wtedy z tego wyjdzie;) Dzięki raz jeszcze;)
Moim zdaniem Margola ma dużo racji. Jest taka fajna książka - poradnik "Dlaczego mężczyźni kochają zołzy". I w sumie tak ciągle podkreślane jest właśnie to, ze kobieta nigdy nie może do końca pokazać, że jest zdobyta, bo wtedy mężczyzna traci nią zainteresowanie. Facet to łowca, musi zdobywać. Nie pokazuj mu, że za nim latasz, że Ciebie wszystko tak mocno rusza. Pokaż mu własnie, że umiesz sobie radzić bez niego, umiesz robić coś dla własnej siebie. Nie rezygnuj z własnych przyjemności.
Wiem, że macie rację, a wiecie, że mi jest bardzo trudno tak się zachowywac? Bo ja naprawdę jestem taka, że jak Kocham, to całym sercem:| Mam dopiero 18 lat, I czasem śmieje się sama z tego, że w sumie nie musiałabym zmieniac już Go na żadnego innego, że mogłabym byc już tylko z nim... I mój kolejny błąd- za poważnie chyab o tym wszystkim myślę, a on byc może chciałby jeszcze się rozejrzec... Ale jedno wiem na pewno- muszę przystopowac..
9 2009-12-30 14:18:15 Ostatnio edytowany przez tygrysiak (2009-12-30 14:54:17)
heh opisałaś swoja sytuację a ja byłam kiedys w bardzo podobnej...brakowało mi ciepła i jego opiekuńczości aż w końcu pojawił sie ktos inny co dawał mi wszystko..ale tylko przez chwile..nie życzę tego...pracuj nad swoim mężczyzną,nie wymysle nic innego niz poprzedniczki,ale bądź w swoim postępowaniu stanowcza żeby to odniosło jakis skutek:) a poza tym to że 'wiesz,że musisz przystopować' to już sporo ale wiem po sobie że taka konsekwencja jest czasem trudna,bo spojrzy na Ciebie,obejmie i znowu Cie ma...najlepiej to sie odseparowac na kilka dni,nie miec czasu,mówić,że juz się wcześniej z kimś umówiłaś..niech się pomartwi i zatrzęsie portkami co sie dzieje;) powodzenia:)
Cytat z książki ?Dlaczego mężczyźni kochają zołzy? SHERRY ARGOV
Zasada atrakcyjności 73- "Nie bój się bronic swego i mówić co myślisz.
To nie tylko będzie budziło w nim szacunek, ale czasem go nawet podnieci"
Tygrysiak, zgadzam się z Tobą- przystopowac jest naprawdę trudno, nawet jak się bardzo chce- a wystarczy, że on tylko przyjdzie i przytuli i już się wymięka... Ehhh to jest minus wszystkich chyba kobiet- za szybko ulegają...:|
Też właśnie boje się, że pewnego dnia poznam kogoś kto bardziej się mną zainteresuje. I z jednej strony, będe czuc się doceniona przez innego,a zdrugiej strony będe kochac swojego chłopaka... I przyjdzie dylemat... co wybrac- serce czy rozum...