netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

Zdradzasz? Nigdy, przenigdy o tym nie mów.

71 odpowiedzi9 601 wyświetleńzałożony przez Kaba, 19.12.2015

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Zdradzasz? Nigdy, przenigdy o tym nie mów.

Strony 1 2 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 1 do 65 z 72 ]

1

Temat: Zdradzasz? Nigdy, przenigdy o tym nie mów.

Dziwny jest dla mnie dylemat - zdradzam i muszę wyznać prawdę bo sumienie mnie zagryzie. To jest błąd w myśleniu. Jeśli zdradzasz, chociaż ten jeden jedyny malutki raz to trzymaj buźkę na kłódkę po wsze czasy. Wyznanie prawdy niczego dobrego nie zrodzi, gorzej - z dużym prawdopodobieństwem rozbije związek. Więc swój skok w bok zwyczajnie zachowaj dla siebie.  Kobiety twierdzą, że wolą znać prawdę. Bzdura. Tak naprawdę chcą żyć w nieświadomości i tyle.

2

Odp: Zdradzasz? Nigdy, przenigdy o tym nie mów.

O-ho, powrót trolla. smile

3

Odp: Zdradzasz? Nigdy, przenigdy o tym nie mów.

Też się cieszę na Twój widok Elle..

4

Odp: Zdradzasz? Nigdy, przenigdy o tym nie mów.

Tęskniłeś.. to naturalne, nie wstydź się.

5

Odp: Zdradzasz? Nigdy, przenigdy o tym nie mów.

...........ja sie na wiecej arabek nie skladam!!!!!

Skonczylam.

6

Odp: Zdradzasz? Nigdy, przenigdy o tym nie mów.

No, nie ma tak dobrze.

Swoją drogą..ciekawe jak można "zdradzać" kogoś, z kim się spotkało raz czy 2 na..skok ze spadochronem big_smile hahahaha

7

Odp: Zdradzasz? Nigdy, przenigdy o tym nie mów.
Kaba napisał/a:

D. Jeśli zdradzasz, chociaż ten jeden jedyny malutki raz

???

8

Odp: Zdradzasz? Nigdy, przenigdy o tym nie mów.

Moze " malutki", to z taka nieduza???

9

Odp: Zdradzasz? Nigdy, przenigdy o tym nie mów.

Trol nie trol........ale jeżeli zdradzający zrozumiał swoj błąd izdaje sobie sprawę jak wielkie "przestępstwo" popełnił wobec ukochanej osoby to jednak powinnien przemilczeć ten fakt i sam sobie z wyrzutami sumienia radzić. Uświadomienie drugiej osobie zdrady spowoduje bezpowrotnie rozpad związku i niewyobrażalny ból zdradzonej osoby. Naprawa tego związku jest bardzo trudna wręcz w większości przypadków niemożliwa. Jeżeli pomimo zdrady jakiej się dopuścił a zależy mu na drugiej osobie i coś do niej pomimo wszystko czuje a szanse na wyjście zdrady na jaw są nikłe powinnien ten fakt przemilczeć i pamiętać aby w przyszłości nie zrobić podobnej głupoty.

10

Odp: Zdradzasz? Nigdy, przenigdy o tym nie mów.

Kolendra, zgadzam się z Tobą i właśnie przed chwilą też doradzilam tak Bambolince z wątku obok.

11 Ostatnio edytowany przez chloe2 (2015-12-20 17:48:40)

Odp: Zdradzasz? Nigdy, przenigdy o tym nie mów.

Ja wolę znać prawdę. a jestem kobietą. A Ty autorze/autorko wolisz znac prawde czy być  z osobą, która Cie zdradza i udawac ze jest ok?

12

Odp: Zdradzasz? Nigdy, przenigdy o tym nie mów.

Chloe2 byłaś kiedyś zdradzona przez partnea?

13

Odp: Zdradzasz? Nigdy, przenigdy o tym nie mów.

A ja jestem kobietą i uważam, że nie w każdym przypadku o zdradzie trzeba mówić.

14

Odp: Zdradzasz? Nigdy, przenigdy o tym nie mów.
kolendra napisał/a:

Chloe2 byłaś kiedyś zdradzona przez partnea?

Owszem i uwierz mi bardzo się cieszę ze się dowiedziałam. Nie wyobrażam sobie kłamstwa tak poważnego w związku.

15

Odp: Zdradzasz? Nigdy, przenigdy o tym nie mów.

oliwia9195 I uważasz, że partner, który nie ma problemu ze zdradą, a następnie patrzeniem Tobie codziennie w oczka i calowaniem w czółko jakby nigdy nic jest godny zaufania i warty zaangażowania? smile

Cudowny przepis na zakłamany związek. Ale znam ten typ myślenia, to jest mentalność współuzależnionego - zniesie wszystko ze strony partnera, byle nie musieć o tym wiedzieć, bo wtedy trzeba by coś z tym zrobić.. najlepiej rozstać się, a dla współuzależnionego rozstanie to jak śmierć "Ja", bo on nie ma odrębnego ja, jest jak huba wczepiona w partnera i żyjąca jego życiem.
No coś wspaniałego po prostu smile

16

Odp: Zdradzasz? Nigdy, przenigdy o tym nie mów.
oliwia9195 napisał/a:

Kolendra, zgadzam się z Tobą i właśnie przed chwilą też doradzilam tak Bambolince z wątku obok.

Pozostaje tylko życzyć słodkiej niewiedzy ;-), skoro Cię to satysfakcjonuje.

Związku nie buduje się na kłamstwie - NIGDY. Takie związki prędzej czy później rozpadają się.

17

Odp: Zdradzasz? Nigdy, przenigdy o tym nie mów.
Elle88 napisał/a:

oliwia9195 I uważasz, że partner, który nie ma problemu ze zdradą, a następnie patrzeniem Tobie codziennie w oczka i calowaniem w czółko jakby nigdy nic jest godny zaufania i warty zaangażowania? smile

Cudowny przepis na zakłamany związek. Ale znam ten typ myślenia, to jest mentalność współuzależnionego - zniesie wszystko ze strony partnera, byle nie musieć o tym wiedzieć, bo wtedy trzeba by coś z tym zrobić.. najlepiej rozstać się, a dla współuzależnionego rozstanie to jak śmierć "Ja", bo on nie ma odrębnego ja, jest jak huba wczepiona w partnera i żyjąca jego życiem.
No coś wspaniałego po prostu smile

Zdrajca nie ma prawa zrobić z osoby zdradzanej kozetki psychoanalitycznej by się poczuć lepiej.
Osoba zdradzająca, jeśli opamiętała się i chce zakończyć znajomośc z kochankiem/ą i poświęcić się tylko partnerowi/ce - ma trzymać mordę na kłódkę po grób.

18

Odp: Zdradzasz? Nigdy, przenigdy o tym nie mów.
Cynicznahipo napisał/a:

Związku nie buduje się na kłamstwie - NIGDY. Takie związki prędzej czy później rozpadają się.

To odpowiedź na twoje teorie , Chorwat.

Pozostaje Ci również życzyć wspaniałego związku, w którym będziesz miał rogi do sufitu, ale <hurra> nie będziesz wiedział big_smile

19

Odp: Zdradzasz? Nigdy, przenigdy o tym nie mów.
Elle88 napisał/a:
Cynicznahipo napisał/a:

Związku nie buduje się na kłamstwie - NIGDY. Takie związki prędzej czy później rozpadają się.

To odpowiedź na twoje teorie , Chorwat.

Pozostaje Ci również życzyć wspaniałego związku, w którym będziesz miał rogi do sufitu, ale <hurra> nie będziesz wiedział big_smile

Prawdopodobieństwo że będę miał rogi jest bardzo nikłe.
Mój rówieśnik i kolega z liceum, powiedział mi że jego ojciec przyznał mu się że zdradził jego matkę lata temu ale zreflektował się i nawrócił. Są nadal, małżeństwo trwa w harmoni jakgdyby nigdy nic.

20

Odp: Zdradzasz? Nigdy, przenigdy o tym nie mów.
Chorwat napisał/a:
Elle88 napisał/a:
Cynicznahipo napisał/a:

Związku nie buduje się na kłamstwie - NIGDY. Takie związki prędzej czy później rozpadają się.

To odpowiedź na twoje teorie , Chorwat.

Pozostaje Ci również życzyć wspaniałego związku, w którym będziesz miał rogi do sufitu, ale <hurra> nie będziesz wiedział big_smile

Prawdopodobieństwo że będę miał rogi jest bardzo nikłe.
Mój rówieśnik i kolega z liceum, powiedział mi że jego ojciec przyznał mu się że zdradził jego matkę lata temu ale zreflektował się i nawrócił. Są nadal, małżeństwo trwa w harmoni jakgdyby nigdy nic.

A co w przypadku gdy ktoś ma regularne skoki w bok? też doradzasz to samo "dla dobra małżonka"?

21

Odp: Zdradzasz? Nigdy, przenigdy o tym nie mów.
Elle88 napisał/a:
Chorwat napisał/a:
Elle88 napisał/a:

To odpowiedź na twoje teorie , Chorwat.

Pozostaje Ci również życzyć wspaniałego związku, w którym będziesz miał rogi do sufitu, ale <hurra> nie będziesz wiedział big_smile

Prawdopodobieństwo że będę miał rogi jest bardzo nikłe.
Mój rówieśnik i kolega z liceum, powiedział mi że jego ojciec przyznał mu się że zdradził jego matkę lata temu ale zreflektował się i nawrócił. Są nadal, małżeństwo trwa w harmoni jakgdyby nigdy nic.

A co w przypadku gdy ktoś ma regularne skoki w bok? też doradzasz to samo "dla dobra małżonka"?

Z kimś kto robi to non stop nie ma żadnej rozmowy. Mówimy tu tylko o sytuacji, gdy zdrajca zorentował się jaką sobie i drugiem człowiekowi zrobił krzywdę i ma szczere pragnienie by: po pierwsze zaprzestać tego z robił  a po drugie skupić się na relacji z partnerem/partnerką.

22

Odp: Zdradzasz? Nigdy, przenigdy o tym nie mów.
Chorwat napisał/a:

Z kimś kto robi to non stop nie ma żadnej rozmowy. Mówimy tu tylko o sytuacji, gdy zdrajca zorentował się jaką sobie i drugiem człowiekowi zrobił krzywdę i ma szczere pragnienie by: po pierwsze zaprzestać tego z robił  a po drugie skupić się na relacji z partnerem/partnerką.

No, bo już myślałam..

Co do jednorazowych wyskoków, ja jestem 'purystką' jeśli chodzi o zaangażowanie: robię to na 100% albo wcale, w związku z tym oczekuję tego samego. Jeśli ktoś ma "skok w bok" nawet jednorazowy to jest to zabójstwo mojego zaufania i coś nad czym nie potrafiłabym "przejść do porządku dziennego", nawet gdyby to było po pijaku, zamroczeniu - nie interesuje mnie to. Skoro ja potrafiłabym się powstrzymać to tego samego wymagam.

I nie łagodzi mojego rozczarowania związkiem gdyby ktoś zatajał ten fakt przede mną, przeciwnie - gdybym się dowiedziała po czasie poczułabym się potwornie zmanipulowana, ponieważ dokonano wyboru o tym czy chcę kontynuować związek za mnie, a warunki jego trwania zostały zmienione W TRAKCIE bez mojej wiedzy i zgody.

Kompletnie nie pojmuje jak można na własne życzenie chcieć żyć w niewiedzy, w nieprawdzie o partnerze, o swoim związku. I Ty tyle piszesz o wierze, o Bogu, itp. - czy Bóg jest za kłamstwem? Nigdzie o tym nie przeczytałam..

23

Odp: Zdradzasz? Nigdy, przenigdy o tym nie mów.
Elle88 napisał/a:
Chorwat napisał/a:

Z kimś kto robi to non stop nie ma żadnej rozmowy. Mówimy tu tylko o sytuacji, gdy zdrajca zorentował się jaką sobie i drugiem człowiekowi zrobił krzywdę i ma szczere pragnienie by: po pierwsze zaprzestać tego z robił  a po drugie skupić się na relacji z partnerem/partnerką.

No, bo już myślałam..

Co do jednorazowych wyskoków, ja jestem 'purystką' jeśli chodzi o zaangażowanie: robię to na 100% albo wcale, w związku z tym oczekuję tego samego. Jeśli ktoś ma "skok w bok" nawet jednorazowy to jest to zabójstwo mojego zaufania i coś nad czym nie potrafiłabym "przejść do porządku dziennego", nawet gdyby to było po pijaku, zamroczeniu - nie interesuje mnie to. Skoro ja potrafiłabym się powstrzymać to tego samego wymagam.

I nie łagodzi mojego rozczarowania związkiem gdyby ktoś zatajał ten fakt przede mną, przeciwnie - gdybym się dowiedziała po czasie poczułabym się potwornie zmanipulowana, ponieważ dokonano wyboru o tym czy chcę kontynuować związek za mnie, a warunki jego trwania zostały zmienione W TRAKCIE bez mojej wiedzy i zgody.

Kompletnie nie pojmuje jak można na własne życzenie chcieć żyć w niewiedzy, w nieprawdzie o partnerze, o swoim związku. I Ty tyle piszesz o wierze, o Bogu, itp. - czy Bóg jest za kłamstwem? Nigdzie o tym nie przeczytałam..

Kłamać to nie to samo co celowo nie powiedzieć o czymś.  Ktoś bez usprawiedliwienia popełnia cudzołóstwo, ale chwilę po tym sumienie go/ją rusza i postanawia nigdy tego więcej już nie zrobić.  Z punktu widzenia osoby zdradzonej bycie ze skruszonym jednorazowym zdrajcą, który nic nie powiedział niczym się nie różni od bycia z uczciwym człowiekiem. W takiej sytacji spoglądając na tą sytuację realistycznie - można powiedzieć, że osoba zdradzona nie poniosła żadnej realnej szkody. A teraz spójrz na alternatywę: skruszony zdrajca, mówi o tej sytuacji osobie zdradzonej. Efekt? Możliwy rozpad małzenstwa, a na pewno potem długie lata życia w nieufności i kłóciem w dołku przy jakiś głupotach.
Niech skruszony zdrajca ponosi koszta - nie osoba zdradzona.

24

Odp: Zdradzasz? Nigdy, przenigdy o tym nie mów.
Chorwat napisał/a:

Kłamać to nie to samo co celowo nie powiedzieć o czymś.

big_smile Acha, to nie znałam takiej definicji.

Niech skruszony zdrajca ponosi koszta - nie osoba zdradzona.

Niech ponosi, ale beze mnie.


Dlatego uważam, że tak ważna jest bliskość emocjonalna - gdy jej nie ma, to łatwo o takie "kwiatki" jak jednorazowe skoki w bok itp., bo partnera traktuje się jak debila, któremu "najwyżej się nic nie powie" , haha. Świetne

25

Odp: Zdradzasz? Nigdy, przenigdy o tym nie mów.
Chorwat napisał/a:

...Efekt?...

Efekt jest taki, że osoba zdradzona ma szanse odejść od tego nic nie wartego worka mięcha, które go zdradziło. Ma szanse poznać kogoś lepszego, na kogo zasługuje.

26

Odp: Zdradzasz? Nigdy, przenigdy o tym nie mów.
Elle88 napisał/a:
Chorwat napisał/a:

Kłamać to nie to samo co celowo nie powiedzieć o czymś.

big_smile Acha, to nie znałam takiej definicji.

Niech skruszony zdrajca ponosi koszta - nie osoba zdradzona.

Niech ponosi, ale beze mnie.


Dlatego uważam, że tak ważna jest bliskość emocjonalna - gdy jej nie ma, to łatwo o takie "kwiatki" jak jednorazowe skoki w bok itp., bo partnera traktuje się jak debila, któremu "najwyżej się nic nie powie" , haha. Świetne

Ty masz swoje emocjnalne zdanie, ja mam swoje bardziej rozumowe.

27

Odp: Zdradzasz? Nigdy, przenigdy o tym nie mów.
Sagi napisał/a:
Chorwat napisał/a:

...Efekt?...

Efekt jest taki, że osoba zdradzona ma szanse odejść od tego nic nie wartego worka mięcha, które go zdradziło. Ma szanse poznać kogoś lepszego, na kogo zasługuje.

Ale np "ten nic nie warty worek mięcha" dla niejednej kobiety jest atrakcyjny nie dlatego że jest wierny - tylko z wielu innych powodów.

28

Odp: Zdradzasz? Nigdy, przenigdy o tym nie mów.
Sagi napisał/a:
Chorwat napisał/a:

...Efekt?...

Efekt jest taki, że osoba zdradzona ma szanse odejść od tego nic nie wartego worka mięcha, które go zdradziło. Ma szanse poznać kogoś lepszego, na kogo zasługuje.


Chyba, że woli żyć w upodleniu, byle tylko nie musieć zaczynać wszystkiego od początku.

Co innego zdradzic, ale przyznac się i próbować UCZCIWIE przepracować problem, pomimo bólu - sorry, życie i jego konsekwencje.
Co innego zdradzić i grac kochającego mężusia/partnera.  Z resztą jak mówię - ktos, kto potrafi zdradzić, a potem bez mrugnięcia okiem udawac, że nic się nie stało, ma wszelkie zadatki by zrobić to następny raz. A nawet jeśli nie, to na pewno normalny nie jest, bo ludzie uczciwi nie potrafią żyć w kłamstwie i nie zrzygac się patrząc codziennie w lustro.

29

Odp: Zdradzasz? Nigdy, przenigdy o tym nie mów.
Elle88 napisał/a:

ludzie uczciwi nie potrafią żyć w kłamstwie i nie zrzygac się patrząc codziennie w lustro.

Ludzie uczciwi raczej nie zdradzają.

30

Odp: Zdradzasz? Nigdy, przenigdy o tym nie mów.
Chorwat napisał/a:
Elle88 napisał/a:

ludzie uczciwi nie potrafią żyć w kłamstwie i nie zrzygac się patrząc codziennie w lustro.

Ludzie uczciwi raczej nie zdradzają.

No raczej.
I teraz jak to się ma do tego co napisałes powyżej? Warto z takim kimś być w związku?

31

Odp: Zdradzasz? Nigdy, przenigdy o tym nie mów.

Chorwat z Twoich postów wynika ze każdy sobie może zrobić w związku skok w bok i nie czuć się winnym bo przeciez jest ok, jestem takim super człowiekiem i mimo zdrady chce byc dalej z ta osoba... Patologia. Za wszystko należy ponosić konsekwencje i jesli sie zdradzilo trzeba się przyznać partnerowi bo jak większość klamstw to też wyjdzie na jaw pewnie a żadnego związku sie na klamstwach nie buduje. I tak, nie powiedzieć o zdradzie to też znaczy sklamac. Skoro jedna osoba potrafi byc wierna, druga tez powinna. Jesli tego nie potrafi to niech da szanse zdecydować osobie, ktora rzekomo kocha o tym, czy jest szansa na naprawę związku. Rozumiem ze ktos popelnil błąd ale nie każdy potrafi zapomnieć i zyc z taka osoba.

32

Odp: Zdradzasz? Nigdy, przenigdy o tym nie mów.
Elle88 napisał/a:
Chorwat napisał/a:
Elle88 napisał/a:

ludzie uczciwi nie potrafią żyć w kłamstwie i nie zrzygac się patrząc codziennie w lustro.

Ludzie uczciwi raczej nie zdradzają.

No raczej.
I teraz jak to się ma do tego co napisałes powyżej? Warto z takim kimś być w związku?

Ma się tak, że jak już ktoś się ożenił z osobą z tendencjami do zachowywania się nieuczciwie, ale z resztkami sumienia, to z jego punktu widzenia lepiej jest nie wiedzieć, jeśli szczerze zdrajca nie chce tego kontynuować.

p.s. zdradził cie ktoś (w małżeńśtwie)? albo zamienił na lepszy model lub eksperymentował na boku (konkubinat)?

33

Odp: Zdradzasz? Nigdy, przenigdy o tym nie mów.
chloe2 napisał/a:

Chorwat z Twoich postów wynika ze każdy sobie może zrobić w związku skok w bok i nie czuć się winnym .

W żadnym wypadku tak z moich postów nie wynika.

34

Odp: Zdradzasz? Nigdy, przenigdy o tym nie mów.
chloe2 napisał/a:

Skoro jedna osoba potrafi byc wierna, druga tez powinna.

Jeśli wyznają ten sam światopogląd (szczerze chrześcijański) i mają wspólne wartości i cele.
Ale zejdź na ziemię: nawet w Polsce ludzi szczerze wierzących i praktykujących jest może ze 25%.
Reszta wyznaje etykę sytuacyjną i strach przed tym co będzie jak się wyda, a łączą się na podstwie cycków, doopy, nóg kobiety a oraz wzrostu mężczyny stojącego na portfelu.

35

Odp: Zdradzasz? Nigdy, przenigdy o tym nie mów.
Chorwat napisał/a:

Ma się tak, że jak już ktoś się ożenił z osobą z tendencjami do zachowywania się nieuczciwie, ale z resztkami sumienia, to z jego punktu widzenia lepiej jest nie wiedzieć,

Rozumiem o co Ci chodzi, jednak na to

jeśli szczerze zdrajca nie chce tego kontynuować.

nie ma gwarancji.

Skoro ktoś nie miał skrupułów raz, to prawdopodobieństwo, ze mu się "wymsknie" kolejny raz znacznie wzrasta. I wtedy co?
No tak, konsekwentnie wypada "chronić uczucia" bliskiej osoby i nie mówić...Z reguły właśnie tak to w praktyce wygląda, zawsze zaczyna się od pierwszego razu wink a potem puszczają hamulce.

I jeszcze jedno: nie ma czegoś takiego jak 'nic się nie zmienia po zdradzie' - zmienia się wszystko, bo obnażone zostają słabe strony związku, dziury w więzi emocjonalnej - dlatego trzeba nad tym popracować, a nie ma jak, gdy się udaje, że problemu nie było i nie ma.

p.s. zdradził cie ktoś (w małżeńśtwie)? albo zamienił na lepszy model lub eksperymentował na boku (konkubinat)?

Nie zamienił na "lepszy model", tylko chodził na seks do kobiety, która się w nim podkochiwała i dawała mu w łóżku to, co mnie nie kręciło. Rozumiem powody, jednak wolałam wiedzieć. Tylko tyle.

36

Odp: Zdradzasz? Nigdy, przenigdy o tym nie mów.

Chorwat tu nie ma wiara nic do rzeczy tylko lojalność wobec osoby ktora się rzekomo kocha.

37

Odp: Zdradzasz? Nigdy, przenigdy o tym nie mów.
chloe2 napisał/a:

Chorwat tu nie ma wiara nic do rzeczy tylko lojalność wobec osoby ktora się rzekomo kocha.

HAHAHAAHA

38

Odp: Zdradzasz? Nigdy, przenigdy o tym nie mów.

Tak... Zdradzającą osobą jest zawsze facet... Co do wprost kryształowej więzi emocjonalnej to część oportunistek wyrasta na tym Szekspirowskim bełkocie i żywo twierdzi, że chcą wiedzieć, znać prawdę a następnie się rozstać (pewnie jakieś 80% przypadków). Ile z Was chciałoby ratować związek i czy nadal dałoby się pić z rozbitej a posklejanej filiżanki? Monogamia w człowieczeństwie jest czymś zupełnie nowym i w zasadzie wymuszonym, więc wymaganie od partnera zupełnego oddania to walka z naturą. Można poświęcić się i spróbować żyć w monogamii ale zaznaczam spróbować bo natura ciągle uprasza się o swoje, ale nie można wymuszać i być pewnym bezwarunkowego oddania seksualnego a już zupełnie emocjonalnego, gdzie zadurzyć w kimś jest stosunkowo łatwo - wystarczą sprzyjające ku temu warunki. Osobiście uważam, że człowiek jest poligamiczną istotą i w głównej mierze trzymany jest w ryzach zaistniałego komfortu psychicznego i rygorze norm społecznych. Rozbitą filiżankę jeśli się chce to można posklejać, ale ile jest warta taka filiżanka. Niewiedza jest błogosławieństwem a milczenie złotem.

39 Ostatnio edytowany przez Chorwat (2015-12-21 07:19:03)

Odp: Zdradzasz? Nigdy, przenigdy o tym nie mów.
Kaba napisał/a:

Tak... Zdradzającą osobą jest zawsze facet... Co do wprost kryształowej więzi emocjonalnej to część oportunistek wyrasta na tym Szekspirowskim bełkocie i żywo twierdzi, że chcą wiedzieć, znać prawdę a następnie się rozstać (pewnie jakieś 80% przypadków). Ile z Was chciałoby ratować związek i czy nadal dałoby się pić z rozbitej a posklejanej filiżanki? Monogamia w człowieczeństwie jest czymś zupełnie nowym i w zasadzie wymuszonym, więc wymaganie od partnera zupełnego oddania to walka z naturą. Można poświęcić się i spróbować żyć w monogamii ale zaznaczam spróbować bo natura ciągle uprasza się o swoje, ale nie można wymuszać i być pewnym bezwarunkowego oddania seksualnego a już zupełnie emocjonalnego, gdzie zadurzyć w kimś jest stosunkowo łatwo - wystarczą sprzyjające ku temu warunki. Osobiście uważam, że człowiek jest poligamiczną istotą i w głównej mierze trzymany jest w ryzach zaistniałego komfortu psychicznego i rygorze norm społecznych. Rozbitą filiżankę jeśli się chce to można posklejać, ale ile jest warta taka filiżanka. Niewiedza jest błogosławieństwem a milczenie złotem.

Poligamia naturalna dla człowieka....?
Jak człowiek grzeszy (wersja normalna) czy popełnia występek (wersja ateistyczna)  i sumienie mu to wyrzuca -  ma zawsze tylko 2 wybory.
Racjonalizację albo nawrócenie z pokutą.

40

Odp: Zdradzasz? Nigdy, przenigdy o tym nie mów.

Są różne szkoły, niektóre mowią o poligamii. Z 853 kultur przebadanych przez antropologa Peter’a Murdock’a tylko w 137 (16%) występował nakaz monogamii. Zatem nasza kultura należy do tych mniej rozpowszechnionych na przestrzeni historii świata. Co prawda kultura monogamiczna sprzyja większej liczebności - ale biorąc pod uwagę obecne przeludnienie...
Poligamia jest bliższa naturze człowieka, niż obecnie to sobie przypisujemy. Gdyby nie było małzeństw - ludzie zakochani bardziej by zwracali na relacje miedzy sobą, bo nie mieliby świadomości że ich papierek trzyma, kobiety by nie szanażowały mężczyzn alimentami, czując się że w sądach to po ich stornie będzie prawo itd. Każdy by się więcej starał, a jak cos nie wychodzi to droga wolna, bez bicia, bez zakazów i nakazów, a pozatym, facet mając kilka kobiet pewnie nie szukałby dalszych rozrywek.... popatrz sobie na swingersow, na to, ze obecni 20 latkowie bardziej rozgraniczaja uczucia i seks, ktory traktuja bardziej jako rozrywke nize strefe intymności. Ta sama kultura w tkrej zyjemy ktora wykreowala monogamie, tak napeczniała od tego głupiego modelu i tak sama sie strawiła, że obecni porno, nagosc jest tak powszechna, ze nie tyklo prowokuje, ale zacheca do zrzucanie monogamii, w takiej formie jaka znamy. Seks to dziś towar - ale powszedni, a nie tak jak dawniej zakazany. Budowanie zwiazku na uczuciu moze w koncu bardziej sie zacznie liczyc, niz do tej pory i stanie sie dobrem poszukiwanym, a nie wylacznie teoretycznym, przypisanym do modelu małześntwa. Małżeństwo wbre pozorom, jak to nasze mamusie, czy babcie mówiły są świete i muszą trwać - bo to małżeństwo - dzisja przestaje być akutalne, bo ludzie są świadomi tego - kobiety zwylke trudniej to ogarniają - że to tylko instytucja, a nie żadna gwarancja.

41

Odp: Zdradzasz? Nigdy, przenigdy o tym nie mów.

slusznie, od spowiadania sie i rozgrzeszenia jest konfesjonal.
Zdrada, ludzka rzecz, w chwili slabosci i roznych zyciowych okolicznosci, kazdy moze zgrzeszyc. Jesli jest to jednorazowa sytuacja a nie sposob na zycie, to nigdy nie mowic. Taka szczerosc niczemu nie sluzy a tylko rani. W czym niby to ma pomoc partnerowi, ze dowie sie przykrej prawdy?
Zdaniem psychologow i terapeutow, ktorzy pracuja na co dzien z ludzmi po takich przejsciach, teoria, ze przyznanie sie do zdrady ma jakies plusy i czemukolwiek sluzy, to mit. Nie ma zadnych i najczesciej psuje zwiazek. Po co wiec mowic? Prawda dla samej prawdy? Po co to wiedziec? To jest dobre dla masochistow. Partner to nie ksiadz, czasem pewne rzeczy nalezy zachowac dla siebie.
Tak, tak, jasne, ludzie powinni byc dobrzy, wierni, uczciwi itd. Ale zycie to nie koncert zyczen i ludzie nie sa krysztalowi. Zdrada to nie jest domena tylko tych zlych i zepsutych. Ci krysztalowi tez zdradzaja. Statystycznie, zeby jakos ujac ilosc, zdradza co czwarty Polak. Wg Lwa Starowicza, prym wioda panowie, ale paniom tez nie mozna zarzucic biernosci wink  Wynika to z faktu, ze ludzie sa coraz bardziej wyluzowani w sprawach seksu i zwiazkow i nie traktuja modelu monogamicznego tak sztywno, jak kiedys. Mowiac krotko liberalizm rzadzi.
Ale i tak wypadamy niezle przy takich chocby Amerykanach czy Francuzach, ktorzy to juz w ogole Sodoma i Gomora wink
Wg innego seksuologa Izdebskiego, ktory przeprowadzal badania reprezentatywne na okreslonej grupie odob, do zdrady przyznalo sie prawie polowa mezczyzn i uwaga,  niewiele mniej kobiet. Wychodzi wiec na to, drogie kolezanki, ze nie jestesmy takie cnotliwe i niewinne, za jakie sie uwazamy wink
A na koniec pocieszenie - zdecydowana wiekszosc zdrad nigdy nie wychodzi na jaw. Zawsze to jakis plus :-) Jak to mowi stare, ludowe przyslowie, czego oczy nie widza, tego sercu nie zal...

42

Odp: Zdradzasz? Nigdy, przenigdy o tym nie mów.
Elle88 napisał/a:

Kompletnie nie pojmuje jak można na własne życzenie chcieć żyć w niewiedzy, w nieprawdzie o partnerze, o swoim związku..

Bo tak jest wygodniej,niż zaczynać od nowa z nie wiadomo z kim i czy nie będzie powtórki z rozrywki.W myśl zasady,lepsze zło znane ,niż nie znane.W dodatku są np dzieci,a często zwłaszcza kobiety nie chcą rozbijać rodziny.Poza tym nie każda jest na tyle silna,aby zacząć od nowa.

43

Odp: Zdradzasz? Nigdy, przenigdy o tym nie mów.
theonlyone napisał/a:
Elle88 napisał/a:

Kompletnie nie pojmuje jak można na własne życzenie chcieć żyć w niewiedzy, w nieprawdzie o partnerze, o swoim związku..

Bo tak jest wygodniej,niż zaczynać od nowa z nie wiadomo z kim i czy nie będzie powtórki z rozrywki.W myśl zasady,lepsze zło znane ,niż nie znane.W dodatku są np dzieci,a często zwłaszcza kobiety nie chcą rozbijać rodziny.Poza tym nie każda jest na tyle silna,aby zacząć od nowa.

Ta.. Wiem z czego to wynika, ale nie potrafię 'docenić' tego toku myślenia wink

44

Odp: Zdradzasz? Nigdy, przenigdy o tym nie mów.
Elle88 napisał/a:
theonlyone napisał/a:
Elle88 napisał/a:

Kompletnie nie pojmuje jak można na własne życzenie chcieć żyć w niewiedzy, w nieprawdzie o partnerze, o swoim związku..

Bo tak jest wygodniej,niż zaczynać od nowa z nie wiadomo z kim i czy nie będzie powtórki z rozrywki.W myśl zasady,lepsze zło znane ,niż nie znane.W dodatku są np dzieci,a często zwłaszcza kobiety nie chcą rozbijać rodziny.Poza tym nie każda jest na tyle silna,aby zacząć od nowa.

Ta.. Wiem z czego to wynika, ale nie potrafię 'docenić' tego toku myślenia wink

Nie potrafisz "docenić", bo jesteś przynajmniej jeden "poziom" wyżej w rozwoju emocjonalnym niż ci, dla których ważny jest sam związek niż to jakiej jakości jest to związek.

45 Ostatnio edytowany przez Elle88 (2015-12-22 13:54:10)

Odp: Zdradzasz? Nigdy, przenigdy o tym nie mów.

Nie potrafisz "docenić", bo jesteś przynajmniej jeden "poziom" wyżej w rozwoju emocjonalnym niż ci, dla których ważny jest sam związek niż to jakiej jakości jest to związek.

True.

Jak czytam, nawet tutaj na Forum, o 'związkach' powstałych dlatego, że ktoś o kogo chodziło ich nie chciał, ale nadal o tym kimś marzą i myślą, tyle że łatwiej to zdzierżyć mając kogoś u boku , no i seks jest to..<rzyga> To mniej więcej ta sama mentalność , no i jeszcze dumni są z siebie tacy panowie, a jakże smile ze swojej "zaradności" wink

46

Odp: Zdradzasz? Nigdy, przenigdy o tym nie mów.
adiaphora napisał/a:

Jesli jest to jednorazowa sytuacja a nie sposob na zycie, to nigdy nie mowic. Taka szczerosc niczemu nie sluzy a tylko rani. W czym niby to ma pomoc partnerowi, ze dowie sie przykrej prawdy?

......... Jak to mowi stare, ludowe przyslowie, czego oczy nie widza, tego sercu nie zal...

Ja znam takich,dla których to jest właśnie sposób na życie,jeśli już jest okazja,to muszą "zaliczyć".
Zastanawiam się,czy po takim jednorazowym wybryku,taki proceder się nie spodoba wink

47

Odp: Zdradzasz? Nigdy, przenigdy o tym nie mów.
Elle88 napisał/a:

Nie potrafisz "docenić", bo jesteś przynajmniej jeden "poziom" wyżej w rozwoju emocjonalnym niż ci, dla których ważny jest sam związek niż to jakiej jakości jest to związek.

True.

Jak czytam, nawet tutaj na Forum, o 'związkach' powstałych dlatego, że ktoś o kogo chodziło ich nie chciał, ale nadal o tym kimś marzą i myślą, tyle że łatwiej to zdzierżyć mając kogoś u boku , no i seks jest to..<rzyga> To mniej więcej ta sama mentalność , no i jeszcze dumni są z siebie tacy panowie, a jakże smile ze swojej "zaradności" wink

Tak zgadzam się z tobą, ale tylko powierzchownie wink
Bo czyż za wzdychaniem za kimś, kto odrzucił takiego pana, nie kryje się boleśnie znajoma emocja?

48

Odp: Zdradzasz? Nigdy, przenigdy o tym nie mów.
kitkaoskara napisał/a:
Elle88 napisał/a:

Nie potrafisz "docenić", bo jesteś przynajmniej jeden "poziom" wyżej w rozwoju emocjonalnym niż ci, dla których ważny jest sam związek niż to jakiej jakości jest to związek.

True.

Jak czytam, nawet tutaj na Forum, o 'związkach' powstałych dlatego, że ktoś o kogo chodziło ich nie chciał, ale nadal o tym kimś marzą i myślą, tyle że łatwiej to zdzierżyć mając kogoś u boku , no i seks jest to..<rzyga> To mniej więcej ta sama mentalność , no i jeszcze dumni są z siebie tacy panowie, a jakże smile ze swojej "zaradności" wink

Tak zgadzam się z tobą, ale tylko powierzchownie wink
Bo czyż za wzdychaniem za kimś, kto odrzucił takiego pana, nie kryje się boleśnie znajoma emocja?

Emocja w sensie..?

49

Odp: Zdradzasz? Nigdy, przenigdy o tym nie mów.
Elle88 napisał/a:
kitkaoskara napisał/a:

Tak zgadzam się z tobą, ale tylko powierzchownie wink
Bo czyż za wzdychaniem za kimś, kto odrzucił takiego pana, nie kryje się boleśnie znajoma emocja?

Emocja w sensie..?

Tęsknota.
Tęsknota, która staje się drugą naturą.
Niespełnienie, w którym paradoksalnie się spełniają.

50 Ostatnio edytowany przez Elle88 (2015-12-22 14:17:00)

Odp: Zdradzasz? Nigdy, przenigdy o tym nie mów.
kitkaoskara napisał/a:
Elle88 napisał/a:
kitkaoskara napisał/a:

Tak zgadzam się z tobą, ale tylko powierzchownie wink
Bo czyż za wzdychaniem za kimś, kto odrzucił takiego pana, nie kryje się boleśnie znajoma emocja?

Emocja w sensie..?

Tęsknota.
Tęsknota, która staje się drugą naturą.
Niespełnienie, w którym paradoksalnie się spełniają.

Aa.. w tym sensie.
Nie wszyscy chyba się spełniają (pomijając psychicznych masochistów wink) Ale są na Forum panowie, którzy jasno i otwarcie przyznają, że "poszukali i znaleźli" sobie kogoś z kim udają związek, żeby nie być samemu, ale "nie tracą nadziei" (gdy Obiekt kiwnie paluszkiem to wiadomo co będzie..;)).
Dla mnie to się niewiele różni od zdrady, właściwie to taki "związek" to jedna wielka zdrada, zaczęty i zbudowany na kłamstwie. Nie kapuję kompletnie jak można wejść w związek z kimś ZAMIAST kogoś, z kim chciałoby się go tworzyć i ocierać sobie nim łzy.
Tacy ludzie chyba nie rozumieją na czym polega bycie w związku i nazywają tym po prostu regularne seksualne i około seksualne czynności, a uczucia im w tańcu nie przeszkadzają (a raczej ich brak) wink

51

Odp: Zdradzasz? Nigdy, przenigdy o tym nie mów.
Elle88 napisał/a:
kitkaoskara napisał/a:
Elle88 napisał/a:

Emocja w sensie..?

Tęsknota.
Tęsknota, która staje się drugą naturą.
Niespełnienie, w którym paradoksalnie się spełniają.

Aa.. w tym sensie.
Nie wszyscy chyba się spełniają (pomijając psychicznych masochistów wink) Ale są na Forum panowie, którzy jasno i otwarcie przyznają, że "poszukali i znaleźli" sobie kogoś z kim udają związek, żeby nie być samemu, ale "nie tracą nadziei" (gdy Obiekt kiwnie paluszkiem to wiadomo co będzie..;)).
Dla mnie to się niewiele różni od zdrady, właściwie to taki "związek" to jedna wielka zdrada, zaczęty i zbudowany na kłamstwie. Nie kapuję kompletnie jak można wejść w związek z kimś ZAMIAST kogoś, z kim chciałoby się go tworzyć i ocierać sobie nim łzy.
Tacy ludzie chyba nie rozumieją na czym polega bycie w związku i nazywają tym po prostu regularne seksualne i około seksualne czynności, a uczucia im w tańcu nie przeszkadzają (a raczej ich brak) wink

Że to jest forma zdrady, to bez dwóch zdań. Bo jak inaczej nazwać przedmiotowe traktowanie drugiego człowieka, który jest "wartościowy" dopóty, dopóki pierwszy wybór nie kiwnie palcem. Obrzydliwe.

Gdyby jednak ten pierwszy wybór zaakceptował i przyjął wzdychającego doń partnera, to jego wartość mogłaby się dość szybko zdewaluować. Zabrakłoby "trudności"

52 Ostatnio edytowany przez Elle88 (2015-12-22 14:47:46)

Odp: Zdradzasz? Nigdy, przenigdy o tym nie mów.
kitkaoskara napisał/a:

Że to jest forma zdrady, to bez dwóch zdań. Bo jak inaczej nazwać przedmiotowe traktowanie drugiego człowieka, który jest "wartościowy" dopóty, dopóki pierwszy wybór nie kiwnie palcem. Obrzydliwe.

Gdyby jednak ten pierwszy wybór zaakceptował i przyjął wzdychającego doń partnera, to jego wartość mogłaby się dość szybko zdewaluować. Zabrakłoby "trudności"

Owszem.
A najbardziej żenujące jest to gdy takie podejście reprezentują już zaawansowane wiekowo dziady, o inteligencji emocjonalnej i empatii na poziomie rozporka. I jeszcze doradzają innym "jak szukać" i że należy być w tym aktywnym. Aktywnie szukać frajerki, która posłuży w nocy za materac, a w dzień rozproszy smutne myśli o Obiekcie Westchnień <smuteczek>

I nie widza w tym nic złego - w końcu to nie oni sa w tej konfiguracji ru...ni, tylko oni kogoś r...ją, ha ha więc wszystko gra! smile

53

Odp: Zdradzasz? Nigdy, przenigdy o tym nie mów.

"Dziwny jest dla mnie dylemat - zdradzam i muszę wyznać prawdę bo sumienie mnie zagryzie. To jest błąd w myśleniu."

Myślę że dylemat mają ludzie którzy nie spuścili z kręgosłupa resztek swojego  sumienia.
Bo te ANIOŁY które  perfidnie kłamią, udają i łżą w żywe oczy to egoiści pozbawieni ludzkich cech a ich sumienie to chleb smarowany gównem.

54

Odp: Zdradzasz? Nigdy, przenigdy o tym nie mów.

Czasami jak czytam wypowiedzi niektórych osób, to mam wrażenie, że ja żyję na zupełnie innej planecie niż te osoby. Tyle jest tu filozofów i oderwanych od rzeczywistości idealistów. Toż kurczę, gdybym ja np. nie miała swojego zdania i zaczęła kierować się radami niektórych osób, to w razie problemów chodziłabym z głową w chmurach i byłabym bezradna wobec normalnych życiowych problemów.
Oczywiście, że dalej potwierdzam to, co napisałam- nie ma najmniejszego sensu lecieć do swojego stałego partnera i kłapać  dziobem, że własnie się go zdradziło i w związku z tym należałoby wspólnie z nim przepracowac problem albo zwiesić łeb po sobie i czekać na kopniaka. O jakim przepracowaniu problemu niektórzy z was pisza? To mój stały partner ma, w razie, gdyby zdarzyło mi się puścić z jakimś obcym chłopem(zaznaczam, że jest w moim przypadku absolutnie niemozliwe, ale ok. nie mówimy o mnie)usiąść ze mną i analizować dlaczego ja wyskoczyłam w majtek na widok jakiegos faceta? Mój facet nad takimi rzeczami miałby się zastanawiać? On mialby wymyslac wydumane teorie do mojego ku...r..stwa? No bez jaj. Skoro bym się puściła, to siedziałabym cicho jak mysz pod miotłą i modliłabym się, żeby mój facet o niczym się nie dowiedział. Co niby miałabym mieć z tego, że powiedziałam mu o swoim łajdactwie? Rozwaliłabym tylko swój związek, facetowi zrobiła przykrosć i w efekcie wyszłabym na zwykłą dziwkę- i to byloby mądrym posunięciem? Bądźcie bardziej życiowi ludzie, bo naprawdę albo niektórzy piszecie pod publiczkę, nie wiadomo w jakim właściwie celu, albo naprawdę żyjecie w oderwaniu o rzeczywistości i dorabiacie ideologie do zwykłego łajdactwa. I jeszcze raz podkreślam- nigdy nikogo nie zdradziłam, bo skoro byłam z kimś i kochałam tego kogoś oraz SZANOWAŁAM, to najzwyczajniej w świecie niedy nie miałam żadnej potrzeby, by bzykać się z jakimś obcym facetem. Takie rzeczy nigdy mnie po prostu nie pociągały i nie wyobrażam sobie, bym oto któregoś dnia podciągnęła kiecę i puściła się z jakimś przypadkowym.
Są tacy ludzie, którzy nie mają potrzeby, by kogoś zdradzać, więc po prostu tego nie robią, żeby nie wiem, jak bardzo zmęczeni byli swoim związkiem.
I są tacy ludzie, którzy lubią od czasu do czasu puścić się z kimś, a robią tak dlatego, ponieważ to lubią i to sprawia im przyjemność. Nad czym tu deliberować?Albo jest się porządnym i powaznym człowiekiem, albo jest się ku...wą.
A każdy człowiek powinien mieć łeb na karku i zadawać się z porządnymi ludźmi, a nie z łajzami.
Podam przykład- jakiś facet zasadził się na zdradzającą z nim swojego męża mężatkę. To ja jeszcze rozumiem, jesli taki boczniak traktuje ową mężatkę użytkowo i na koniec, gdy ona mu się znudzi, on kopnie ją w rozpasany zad, ale debilizmem ze strony boczniaka jest dla mnie, gdy on puszczającą się mężatkę traktuje powaznie i planuje po jej rozwodzie ożenić się z taką. Żaden przytomny na umysle facet nie zrobi czegoś takiego- tylko idiota zwiąże się z ku..ą- dla mnie to oczywiste.
Identycznie rzecz się ma w odmiennej konfiguracji płciowej. Dziwię się boczniarom, które zasadzają się na zdradzających z nimi zonatych.
Ale robić ze stałego partnera, na ktorym nam zależy ścianę płaczu w celu niby przepracowania wydumanego problemu, to zupełnie bez sensu. Gdybym np. stanęła i wiatr uparcie podwijałby mi go góry kiecę a jakas inna tajemna siła sprawiałaby, że gacie same leciałyby mi z doopy, to wolałabym związać się jakimś pasem albo sznurem czy czyms tam, co wpadłoby mi w ręce niz puścić się z jakims przypadkowym chłopem. Potem miałabym pójść do własnego faceta i przyznawać się do tego zwaljąc winę na szalejącą wokól mnie wichurę albo tajemna siłę, która ściągnęłaby mi majtasy? No cos podobnego. Siedziałabym cicho i więcej nie wychodziłabym z domu, gdyby za bardzo wiało. A jeśli moj zdradzony przeze mnie facet, zamiast kopnąć mnie za moje łajdactwo w zadek, on rozsiadłby się, by omawiać mój niezwykle skomplikowany problem z samoistnie podnoszącą się moja kiecą, to sama odeszłabym od takiego faceta, bo miałabym go za chodzącą pipę, a nie za faceta. Czy  to naprawdę jest aż takie trudne do pojęcia?

55 Ostatnio edytowany przez Dolly85 (2015-12-22 15:51:53)

Odp: Zdradzasz? Nigdy, przenigdy o tym nie mów.

No tak po co sobie nasrać w papiery... lepiej żyć w strachu czy się nie wyda i udawać poczciwego człowieka niż okazać się kurwą przed światem.

Tylko większość normalnych ludzi nie chciałoby żyć z kur.. czy kurwiarz.. nieprawdaż?

Niestety sprawa może się rypnąć... i nagle taka żonka zapatrzona w swojego idealnego męża może się dowiedzieć o jego kurestwie.. i co wtedy...? Kolejny dylemat przyznać się czy zaprzeczać DOWODOM i ośmieszać się przed sądem?

Tu nie chodzi o wspólne rozdrabnianie się dlaczego np. mój mąż poczuł inną sukę.. .. , o wspólne przepracowywanie problemu tylko o MOŻLIWOŚĆ, dokonania wyboru osobie zdradzanej,  czy przebaczam i żyjemy dalej ale bez kłamstwa czy zakańczam ten parszywy rozdział i mam MOŻLIWOŚĆ, SZANSĘ na nowe życie bez kurestwa we własnym łożu.

56

Odp: Zdradzasz? Nigdy, przenigdy o tym nie mów.

oliwia9195, no właśnie widzę, że nie rozumiesz.. wink

Albo jest się porządnym i powaznym człowiekiem, albo jest się ku...wą.
A każdy człowiek powinien mieć łeb na karku i zadawać się z porządnymi ludźmi, a nie z łajzami.

Gorzej, gdy ktoś jest tą k... i bez problemu robi się na 'porządnego'. I co wtedy?
Żyć w błogiej nieświadomości, w poczuciu, że "ma się ten łeb na karku"? smile

facetowi zrobiła przykrosć i w efekcie wyszłabym na zwykłą dziwkę

Czyli lepiej być dziwką, ale 'cwaną' i wtedy z miejsca zyskuje się tez prawo do manipulowania informacjami o "drobnych" zmianach w ogólnych warunkach umowy, na jakie partner się pisał wchodząc z nami w związek? smile Teraz nie dość, że został zdradzony to jeszcze dostał 'bonus' w postaci odebrania mu prawa decyzji i wyboru w tak elementarnej sprawie jak czy CHCE w danym związku trwać. Bosko wink


A jeśli moj zdradzony przeze mnie facet, zamiast kopnąć mnie za moje łajdactwo w zadek, on rozsiadłby się, by omawiać mój niezwykle skomplikowany problem

To nie on ma z Tobą ani za Ciebie problem załatwiać, nie na tym "przepracowanie" polega.
Chodzi o to, że zdrada wprowadza nieodwracalne zamknięcie pewnego etapu, zawalenie istniejącego porządku. A to oznacza nieodwołalnie 'chaos' - przynajmniej przez pewien czas.
Pozytywnym aspektem chaosu jest fakt, że jest zawsze źródłem zmian i w efekcie rozwoju.

Tylko w bardzo krótkowzrocznej perspektywie "milczenie jest złotem" w przypadku zdrady. Przemilczeć to można fakt, że w trakcie porannego seksu żonie nieprzyjemnie pachniało z ust, albo mąż miał brud za paznokciami, ale nie zdradę.. Zaufanie to nie jest coś, co można 'włączać i wyłączać' kiedy nam się podoba, a w przerwach od wierności udawać, że mamy alzheimera.

Jeśli doszło do zdrady to w 90% czegoś BRAKOWAŁO (nie mówię o 1 razowej zdradzie po pijaku), a to oznacza, że bez ujawnienia partnerowi o co chodziło, nie dajemy jemu i sobie szansy na poprawę. I na tym polega 'przepracowanie' - na dojściu do przyczyn zdrady i ich eliminacji, zamiast pudrowaniu objawów.

57

Odp: Zdradzasz? Nigdy, przenigdy o tym nie mów.

poly, ja doskonale  rozumiem to, co napisałaś, ale powiedz czy ty idąc do slkepu bierzesz pierwszą lepszą z brzegu rzecz i w ciemną ją kupujesz? Czy jesli wybierasz np. warzywa na straganie, to liczysz na to, że sprzedawca sam bedzie wybierał dla ciebie najlepszy towar, skrzętnie usuwając podgniłe jarzyny, czy tez wolisz sama rzucić okiem na to, co kupujesz?
No, niestety, ale tak to własnie jest w życiu, że jesli będziesz chodziła i dumała o niebieskich migdałach i liczyła na uczciwość  innych, to zeżra cię wszędzie, nawet  w głupim zieleniaku. Trzeba po prostu uważać na siebie i nie ładować się w śliskich ludzi. Czy twój mąż ma dbać o twoje interesy? A z jakiej racji on miałby to robić, szczególnie, gdy przez to on miałby szkodzić sobie? A ty tak byś robiła, gdyby sytuacja była odwrotna? Przecież wiadomo, że każdy ma swój rozum i przede wszystkim dba o swoje dobro. Mnie nie chodzi o to czy jest to etyczne, czy nie jest- takie dyskusje pozostawiam filozofom. Ja patrzę praktycznie i wiem, że jeslisama o siebie nie zadbam, to nikt tego za mnie nie zrobi. Nie przyjdzie do ciebie mąż inie powie do ciebie" słuchaj, nie mam dla ciebie dobrych wiadomości. Ostatnio wiele się w moim życiu wydarzyło i na podstawie tego, co robię za twoimi plecami, własnie doszedłem do wniosku, że jestem zwykłą męską ku..ą i albo bierz mnie takiego, jakim jestem, albo dla własnego dobra kopnij mnie w zadek dobra kobieto" Przecież wiadomo,że żaden chłop nie bedzie na tyle durny, żeby zrobić coś takiego. no chyba że faktycznie, według jego standardów, spotkał na swojej drodze taka gwiazdę, że uznał, iż od tej pory tylko ta druga i żadna inna, a już na pewno nie ty- to wtedy wiadomo, że mąż siłą rzeczy bedzie musiał powiedzieć ci, że z tobą kończy, a i tak on nie powie ci szczerze dlaczego. TO TY  SAMA MUSISZ ZADBAĆ O SWOJE INTERESY W TEJ ALBO INNEJ SYTUACJI, BO NIKT TEGO ZA CIEBIE NIE ZROBI- czy teraz wyraziłam się bardziej zrozumiale? Ja proponuję po prostu bardziej trzymać się ziemi, niż prawić morały i bujać w obłokach.

58

Odp: Zdradzasz? Nigdy, przenigdy o tym nie mów.

Elle88, a powiedz tak szczerze, jak ty byś postapiła w takiej sytuacji, że byłabyś w fajnym związku, ale na skutek czegoś tam któregos dnia puściłabyś się z jakims przygodnym- to co byś z tym fantem zrobiła? Poszłabyś do swojego faceta i powiedziałabyś mu o swoim łajdactwie? W zyciu nie uwierzę, że zrobiłabyś taką głupotę.
ale proszę bardzo- powiedz, co byś wtedy zrobiła?
Bo ja np. nawet na torturach do niczego bym się nie przyznała.
Tylko badź szczera.

59 Ostatnio edytowany przez tabunsrokaczy (2015-12-22 16:29:00)

Odp: Zdradzasz? Nigdy, przenigdy o tym nie mów.
oliwia9195 napisał/a:

Czasami jak czytam wypowiedzi niektórych osób, to mam wrażenie, że ja żyję na zupełnie innej planecie niż te osoby. Tyle jest tu filozofów i oderwanych od rzeczywistości idealistów. Toż kurczę, gdybym ja np. nie miała swojego zdania i zaczęła kierować się radami niektórych osób, to w razie problemów chodziłabym z głową w chmurach i byłabym bezradna wobec normalnych życiowych problemów.
Oczywiście, że dalej potwierdzam to, co napisałam- nie ma najmniejszego sensu lecieć do swojego stałego partnera i kłapać  dziobem, że własnie się go zdradziło i w związku z tym należałoby wspólnie z nim przepracowac problem albo zwiesić łeb po sobie i czekać na kopniaka. O jakim przepracowaniu problemu niektórzy z was pisza? To mój stały partner ma, w razie, gdyby zdarzyło mi się puścić z jakimś obcym chłopem(zaznaczam, że jest w moim przypadku absolutnie niemozliwe, ale ok. nie mówimy o mnie)usiąść ze mną i analizować dlaczego ja wyskoczyłam w majtek na widok jakiegos faceta? Mój facet nad takimi rzeczami miałby się zastanawiać? On mialby wymyslac wydumane teorie do mojego ku...r..stwa? No bez jaj. Skoro bym się puściła, to siedziałabym cicho jak mysz pod miotłą i modliłabym się, żeby mój facet o niczym się nie dowiedział. Co niby miałabym mieć z tego, że powiedziałam mu o swoim łajdactwie? Rozwaliłabym tylko swój związek, facetowi zrobiła przykrosć i w efekcie wyszłabym na zwykłą dziwkę- i to byloby mądrym posunięciem? Bądźcie bardziej życiowi ludzie, bo naprawdę albo niektórzy piszecie pod publiczkę, nie wiadomo w jakim właściwie celu, albo naprawdę żyjecie w oderwaniu o rzeczywistości i dorabiacie ideologie do zwykłego łajdactwa. I jeszcze raz podkreślam- nigdy nikogo nie zdradziłam, bo skoro byłam z kimś i kochałam tego kogoś oraz SZANOWAŁAM, to najzwyczajniej w świecie niedy nie miałam żadnej potrzeby, by bzykać się z jakimś obcym facetem. Takie rzeczy nigdy mnie po prostu nie pociągały i nie wyobrażam sobie, bym oto któregoś dnia podciągnęła kiecę i puściła się z jakimś przypadkowym.
Są tacy ludzie, którzy nie mają potrzeby, by kogoś zdradzać, więc po prostu tego nie robią, żeby nie wiem, jak bardzo zmęczeni byli swoim związkiem.
I są tacy ludzie, którzy lubią od czasu do czasu puścić się z kimś, a robią tak dlatego, ponieważ to lubią i to sprawia im przyjemność. Nad czym tu deliberować?Albo jest się porządnym i powaznym człowiekiem, albo jest się ku...wą.
A każdy człowiek powinien mieć łeb na karku i zadawać się z porządnymi ludźmi, a nie z łajzami.
Podam przykład- jakiś facet zasadził się na zdradzającą z nim swojego męża mężatkę. To ja jeszcze rozumiem, jesli taki boczniak traktuje ową mężatkę użytkowo i na koniec, gdy ona mu się znudzi, on kopnie ją w rozpasany zad, ale debilizmem ze strony boczniaka jest dla mnie, gdy on puszczającą się mężatkę traktuje powaznie i planuje po jej rozwodzie ożenić się z taką. Żaden przytomny na umysle facet nie zrobi czegoś takiego- tylko idiota zwiąże się z ku..ą- dla mnie to oczywiste.
Identycznie rzecz się ma w odmiennej konfiguracji płciowej. Dziwię się boczniarom, które zasadzają się na zdradzających z nimi zonatych.
Ale robić ze stałego partnera, na ktorym nam zależy ścianę płaczu w celu niby przepracowania wydumanego problemu, to zupełnie bez sensu. Gdybym np. stanęła i wiatr uparcie podwijałby mi go góry kiecę a jakas inna tajemna siła sprawiałaby, że gacie same leciałyby mi z doopy, to wolałabym związać się jakimś pasem albo sznurem czy czyms tam, co wpadłoby mi w ręce niz puścić się z jakims przypadkowym chłopem. Potem miałabym pójść do własnego faceta i przyznawać się do tego zwaljąc winę na szalejącą wokól mnie wichurę albo tajemna siłę, która ściągnęłaby mi majtasy? No cos podobnego. Siedziałabym cicho i więcej nie wychodziłabym z domu, gdyby za bardzo wiało. A jeśli moj zdradzony przeze mnie facet, zamiast kopnąć mnie za moje łajdactwo w zadek, on rozsiadłby się, by omawiać mój niezwykle skomplikowany problem z samoistnie podnoszącą się moja kiecą, to sama odeszłabym od takiego faceta, bo miałabym go za chodzącą pipę, a nie za faceta. Czy  to naprawdę jest aż takie trudne do pojęcia?

Egoizm poziomu mistrzowskiego.
Nie bierzesz pod uwagę jednej rzeczy-tego, że partner chciałby wiedzieć, czy jest/był zdradzony czy nie. A są tacy, którzy wola wiedzieć i się rozstać niż nie wiedzieć i tkwić w takim związku. I myślę, że taka osoba ma prawo wiedzieć, oczekiwać szczerości od partnerki, z którą teoretycznie spędzi może nawet resztę życia i wiele z tego życia dla niej poświęci. A nie dowiedzieć się na starość, że związek, a przez to i w dużej mierze życie było jedną wielką farsą z zakłamaną egoistką, która tak na prawdę jest warta tylko jak sama napisałaś kopnięcia w zadek...albo co gorsza taki człowiek umiera sobie w nieświadomości jakim był wykorzystanym i okłamywanym frajerem. Nie uważasz?

Do takiego nieświadomego rogacza, czyli frajera, który jest bezczelnie okłamywany i cały swój związek żyje w iluzji masz szacunek i nie uważasz go za chodząca pipę?

60 Ostatnio edytowany przez Dolly85 (2015-12-22 16:32:04)

Odp: Zdradzasz? Nigdy, przenigdy o tym nie mów.
oliwia9195 napisał/a:

poly, ja doskonale  rozumiem to, co napisałaś, ale powiedz czy ty idąc do slkepu bierzesz pierwszą lepszą z brzegu rzecz i w ciemną ją kupujesz? Czy jesli wybierasz np. warzywa na straganie, to liczysz na to, że sprzedawca sam bedzie wybierał dla ciebie najlepszy towar, skrzętnie usuwając podgniłe jarzyny, czy tez wolisz sama rzucić okiem na to, co kupujesz?
No, niestety, ale tak to własnie jest w życiu, że jesli będziesz chodziła i dumała o niebieskich migdałach i liczyła na uczciwość  innych, to zeżra cię wszędzie, nawet  w głupim zieleniaku. Trzeba po prostu uważać na siebie i nie ładować się w śliskich ludzi. Czy twój mąż ma dbać o twoje interesy? A z jakiej racji on miałby to robić, szczególnie, gdy przez to on miałby szkodzić sobie? A ty tak byś robiła, gdyby sytuacja była odwrotna? Przecież wiadomo, że każdy ma swój rozum i przede wszystkim dba o swoje dobro. Mnie nie chodzi o to czy jest to etyczne, czy nie jest- takie dyskusje pozostawiam filozofom. Ja patrzę praktycznie i wiem, że jeslisama o siebie nie zadbam, to nikt tego za mnie nie zrobi. Nie przyjdzie do ciebie mąż inie powie do ciebie" słuchaj, nie mam dla ciebie dobrych wiadomości. Ostatnio wiele się w moim życiu wydarzyło i na podstawie tego, co robię za twoimi plecami, własnie doszedłem do wniosku, że jestem zwykłą męską ku..ą i albo bierz mnie takiego, jakim jestem, albo dla własnego dobra kopnij mnie w zadek dobra kobieto" Przecież wiadomo,że żaden chłop nie bedzie na tyle durny, żeby zrobić coś takiego. no chyba że faktycznie, według jego standardów, spotkał na swojej drodze taka gwiazdę, że uznał, iż od tej pory tylko ta druga i żadna inna, a już na pewno nie ty- to wtedy wiadomo, że mąż siłą rzeczy bedzie musiał powiedzieć ci, że z tobą kończy, a i tak on nie powie ci szczerze dlaczego. TO TY  SAMA MUSISZ ZADBAĆ O SWOJE INTERESY W TEJ ALBO INNEJ SYTUACJI, BO NIKT TEGO ZA CIEBIE NIE ZROBI- czy teraz wyraziłam się bardziej zrozumiale? Ja proponuję po prostu bardziej trzymać się ziemi, niż prawić morały i bujać w obłokach.

Może z warzywami i straganami dajmy sobie spokój, takie tłumaczenia to przedszkolakom, my dorośli ludzie chyba możemy nazywać rzeczy po imieniu..

Tak  jak ktoś napisał "egoizm poziomu mistrzowskiego" się w Tobie odzywa. Nic dodać nic ująć.

Tylko weź pod uwagę że takie gówno czasami mimo woli wyskoczy na wierzch i wtedy i tak kurestwo wyjdzie na jaw z podwójna mocą, bo do tego jeszcze obrzydliwe zakłamanie, fałszywe pozory i masa obrzydliwych cech zdradzającego.. i tego wszystkiego życzę wszystkim zdradzającym, żeby gówno wyszło na jaw, MArne wtedy szanse że druga strona to gówno łyknie, natomiast zdradzający będzie miał nasrane w papierach do końca życia a zdradzony będzie miał szansę na nowe lepsze życie.

61

Odp: Zdradzasz? Nigdy, przenigdy o tym nie mów.
oliwia9195 napisał/a:

Elle88, a powiedz tak szczerze, jak ty byś postapiła w takiej sytuacji, że byłabyś w fajnym związku, ale na skutek czegoś tam któregos dnia puściłabyś się z jakims przygodnym- to co byś z tym fantem zrobiła? Poszłabyś do swojego faceta i powiedziałabyś mu o swoim łajdactwie? W zyciu nie uwierzę, że zrobiłabyś taką głupotę.
ale proszę bardzo- powiedz, co byś wtedy zrobiła?
Bo ja np. nawet na torturach do niczego bym się nie przyznała.
Tylko badź szczera.

Na dzień dzisiejszy - tak, powiedziałabym, bo nie potrafiłabym udawać sama przed sobą, że nic się między nami nie zmieniło. Jeśli bym go kochała, a to w moim przyp. jest nierozerwalnie związane z odczuwaniem do partnera szacunku - nie zniosłabym myśli, że go zawiodłam.

Nie prawię morałów, bo nie mam tu 'publiczności'. Pisze od siebie i dla siebie poniekąd. Wyrażam swoje myśli "głośno", tyle że w formie pisemnej.
Nie potrafię tworzyć płytkich czy zakłamanych relacji na pół gwizdka: Jestem 100% 'in' albo 'out' - dlatego wiem, że mam pełne prawo tego samego oczekiwać. Oczywiście nie na siłę i wbrew komuś.  Chcę tylko mieć możliwość wyboru.

I zapewniam Cię, że informacja o zdradzie nie jest czymś, co by mnie 'złamało'. Miałam w życiu gorsze doświadczenia, które wywarły o wiele większy ślad w mojej psychice i to tez mnie nie złamało. Nic mnie nie złamie, po prostu stawiam na prawdę w relacjach.

62

Odp: Zdradzasz? Nigdy, przenigdy o tym nie mów.

tabunsrokaczy, no i co z tego, że partner chciałby wiedzieć? A co mnie to obchodzi co on by chciał wiedzieć, a czego by nie chciał wiedzieć? A czy mojego partnera obchodziłoby to, co ja bym chciała wiedzieć? W życiu by go nie obchodziło- to dlaczego mnie ma obchodzić to, czego chce on? Oczywiście, piszę tu o zdradzie. Ja miałabym na własne zyczenie robić sobie krzywdę i przyznawać się do tego, że nad własnymi gaciami nie mogłam przez chwilę zapanować, bo mój facet wolałby o czyms takim wiedzieć? Ciekawa jestem czy on byłby taki nadgorliwy, gdyby sytuacja była odwrotna.

63

Odp: Zdradzasz? Nigdy, przenigdy o tym nie mów.
oliwia9195 napisał/a:

tabunsrokaczy, no i co z tego, że partner chciałby wiedzieć? A co mnie to obchodzi co on by chciał wiedzieć, a czego by nie chciał wiedzieć? A czy mojego partnera obchodziłoby to, co ja bym chciała wiedzieć? W życiu by go nie obchodziło- to dlaczego mnie ma obchodzić to, czego chce on? Oczywiście, piszę tu o zdradzie. Ja miałabym na własne zyczenie robić sobie krzywdę i przyznawać się do tego, że nad własnymi gaciami nie mogłam przez chwilę zapanować, bo mój facet wolałby o czyms takim wiedzieć? Ciekawa jestem czy on byłby taki nadgorliwy, gdyby sytuacja była odwrotna.

Nie wiadomo może i jest nadgorliwy, może się o tym kiedyś przekonasz sama. Nigdy nic nie wiadomo, jesteś pewniakiem który trzyma się jednej egoistycznej teorii i ok. masz do tego prawo, skoro wolisz kłamstwo od prawdy to Twój wybór.

64

Odp: Zdradzasz? Nigdy, przenigdy o tym nie mów.

Jesli takie gofno by wypłyneło, to faktycznie miałabym problem, ale gdyby zależało mi na moim facecie, to i tak do niczego bym się nie przyznała- bo niby dlaczego miałabym chcieć rozwalać swój związek?Chyba że sytuacja byłaby już mocno podbramkowa, to wtedy kombinowałabym coś innego i liczyła  na mannę z nieba. tylko że znając samą siebie nie sądzę, bym potem chciała byc z facetem, który wybaczyłby mi ku...r..stwo. Pierwsza straciłabym do niego szacunek, jeszcze nim on zdazyłby stracić szacunek do mnie. I nie sądzę, bym była egoistką- ja po mam po prostu zdrowe podejście do życia i swoje niezłomne zasady.

65

Odp: Zdradzasz? Nigdy, przenigdy o tym nie mów.

Jak  gówno wyszło by na wierzch wraz z twardymi dowodami a Ty zapierałabyś się dalej " licząc na mannę z nieba " to tylko sama siebie pociągniesz na dno, sądzę że nikt nie traktowałby Cię poważnie ani w sądzie ani w rodzinie ani wśród znajomych wręcz mogłabyś zostać skierowana na jakieś konkretne badania psychiatryczne, dostałabyś kopa z rozpędu od życia trzymając się za wszelką cenę wbrew wszystkiemu swoich " niezłomnych zasad" .. no naprawdę niezłomnych big_smile

Posty [ 1 do 65 z 72 ]

Strony 1 2 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Zdradzasz? Nigdy, przenigdy o tym nie mów.

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026