Witajcie, założyłam tu konto głównie po to, by założyć ten temat i po prostu się wygadać.
Mam 18 lat i nie radzę sobie już z samotnością i potrzebą bliskości. Nie mam chłopaka, ale jestem zauroczona w kimś, z kim nie mogę być. Ciągle o nim myślę, trwa to już jakieś pół roku. Brakuje mi bardzo kogoś, do kogo mogłabym się przytulić. Codziennie, gdy zasypiam i budzę się wyobrażam sobie, że jestem w jego ramionach. Dłużej tego nie zniosę. Czuję się taka samotna, nie mogę przestać o nim myśleć. Tę potrzebę bliskości "leczę" masturbacją, ale powoli już mi nie wystarcza a jeśli już to pomaga tylko na chwilę i daje mi złudne poczucie tego, że jednak ktoś przy mnie jest. Nie wiem kogo chcę oszukać.
Jestem załamana, nie mogę się na niczym skupić, dłużej tak nie pociągnę ![]()
Podobne tematy
Moi kumple maja po 30 lat i całe życie na ręcznym, mogło być gorzej masz jeszcze 12 lat, może akurat Ci się uda ![]()
Moi kumple maja po 30 lat i całe życie na ręcznym, mogło być gorzej masz jeszcze 12 lat, może akurat Ci się uda
grunt to poczucie humoru ![]()
moze tak Ci sie tylko wydaje, ze jestes samotna. rodzice? przyjaciele? znajomi?
cos wiecej o chlopaku, w ktorym jestes zauroczona?
Jak nie możesz z nim być i nie da się z tym nic zrobić to najlepiej się z tym pogodzić, zacząć szukać kogoś innego. Brak bliskości, też mam z tym problem. Jak chcesz pogadać to pisz na gg, jest na dole.
Masz dopiero 18lat wiec daj spokój, twój czas jeszcze nadejdzie, do tego jesteś kobietą wiec masz duże szanse że poznasz kogoś.
Witaj,
dobrze Cię rozumiem, nieraz miałem podobnie. Zdarzało mi się zauroczyć w jakiejś dziewczynie, której nawet za dobrze (albo prawie wcale) nie znałem, a potem snułem sobie fantazje, jak z nią jestem i jak jest nam wspaniale ze sobą razem. Zawsze zasypiając i budząc się, wtulałem się mocno w grubą pierzynę i wyobrażałem sobie, że śpimy razem, że się do siebie przytulamy, prowadzimy długie rozmowy pełne intymnych zwierzeń i nawzajem wyznajemy sobie miłość, całujemy się czule w usta i po całej twarzy. To nawet nie były fantazje o seksie, tylko właśnie o takiej czułości i bliskości przeżywanej z kobietą, tego mi ciągle brakowało, a nie seksu.
To wszystko jest oczywiście szkodliwą iluzją. Tym bardziej szkodliwą, im dłużej trwającą. Szkodliwą, gdyż Cię unieszczęśliwia.
Zastanów się realistycznie, czy naprawdę nie możesz być z tym kimś. Jeśli jest wolny, niezwłocznie podejmij działanie i spróbuj go poznać, a potem ewentualnie rozkochać w sobie, jeśli będzie tego wart. Nie sugeruj się bzdurami w stylu, że to do faceta należy pierwszy krok. Jeśli zaś jest zajęty lub już dał Ci do zrozumienia, że nie masz u niego szans, odetnij się od niego natychmiast i całkowicie! Najgorsze jest zawieszenie w takiej iluzji, jaką opisałem w pierwszym akapicie i o której Ty też wspomniałaś. W żadnym wypadku nie wmawiaj sobie wtedy, że to jest ten jedyny, i tak dalej. Przekonanie o jego wyjątkowości wcale nie musi być zgodne z prawdą, powiem więcej, istnieje większe prawdopodobieństwo, że to jest zupełnie zwyczajna osoba, jakich mnóstwo. Pomyśl sobie w tym momencie o chłopakach, w których kiedyś byłaś zakochana, a teraz już nic do nich nie czujesz. Czy nadal uważasz ich za wyjątkowych? W przyszłości tego obecnego też będziesz postrzegać tak, jak teraz postrzegasz tamtych.
Z takimi nieszczęśliwymi zauroczeniami jest jak z materią promieniotwórczą. Gdy człowiek przebywa w jej pobliżu, znajduje się w obszarze objętym promieniowaniem (czyli gdy na przykład ma ciągle styczność z obiektem swoich westchnień, czy to w szkole lub pracy, lub nawet gdy często przegląda jego/jej zdjęcia na facebooku), to jego stan będzie się pogarszał. Takiej „chorobie popromiennej” można i trzeba przeciwdziałać. Najlepiej przez usunięcie „czynnika promieniotwórczego”, czyli całkowite odcięcie się od tej osoby. Poprawa jest wtedy bardzo szybko obserwowalna. Podkreślam: nie wolno oglądać nawet zdjęć! Przy przypadkowych spotkaniach lepiej czym prędzej odwrócić wzrok, nie zatapiać spojrzenia w tej osobie, choćby nie wiem jak bardzo była ona atrakcyjna. Przy tym należy przypominać sobie wciąż na nowo, że to wcale nie jest nikt wyjątkowy (a łatwo zapomnieć o tym prostym fakcie, gdy człowiek za bardzo się zapatrzy). Skuteczne bywa także poznawanie innych przedstawicieli płci przeciwnej, ale to też kryje w sobie niebezpieczeństwo. Po Czarnobylu podawano ludziom jod, ale trzeba pamiętać, że niektóre izotopy tego pierwiastka również są promieniotwórcze. Poznawszy kogoś innego, można bowiem szybko w tym kimś zauroczyć się bez wzajemności, "przerzucić" swoje zauroczenie na tego kogoś. Wtedy człowiek nagle ze zdziwieniem odkrywa, że w zasadzie znalazł się w punkcie wyjścia.
Co do masturbacji, nie przyzwyczajaj się do niej za bardzo, gdyż potem może Ci się nie podobać prawdziwy seks.
Pozdrawiam:)
Nie jest tak, że nie mam przyjaciół czy znajomych. Nie o to chodzi. Potrzebuję kogoś bliższego niż oni.
Poszukać kogoś innego... Nie będę kłamać i powiem szczerze, że mam powodzenie. Bardzo często poznaję innych facetów, którzy okazują mi zainteresowanie. Jednak mnie coś przed nimi blokuje, nie potrafię okazać im tego samego nawet wtedy, gdy któryś naprawdę by mi się podobał. Przed oczami mam tylko tamtego, czuję się jakbym go zdradzała okazując zainteresowanie innym.
Nigdy wcześniej nie czułam do nikogo czegoś takiego jak teraz. Nie mam więc porównania.
...Jednak mnie coś przed nimi blokuje, nie potrafię okazać im tego samego nawet wtedy, gdy któryś naprawdę by mi się podobał. Przed oczami mam tylko tamtego, czuję się jakbym go zdradzała okazując zainteresowanie innym.
Mam wrazenie, ze chlopak, w ktorym jestes zauroczona, nie jest twoja osoba bliska i nie znasz go dobrze, a wtedy rodzi sie taka mala obawa, ze po prostu moze sie zauroczylas i troche go idealizujesz? zwykle tak jest, ze jezeli nie mozemy czegos zdobyc, tym bardziej tego pragniemy, a wtedy przestajemy myslec racjonalnie- nasz mozg eliminuje wady i skupia sie na tym czego pragniesz i dlaczego, eliminujac wlasnie wady, widzi zalety.
<zgaduje>
jezeli naprawde, z jakis powodow, nie mozesz z nim byc, to sprobuj dac szanse komus innemu.
marudzic bys mogla, gdybys nie miala komu, ale jak sama piszesz- masz powodzenie ![]()
...To wszystko jest oczywiście szkodliwą iluzją. Tym bardziej szkodliwą, im dłużej trwającą...
Z takimi nieszczęśliwymi zauroczeniami jest jak z materią promieniotwórczą. Gdy człowiek przebywa w jej pobliżu, znajduje się w obszarze objętym promieniowaniem (czyli gdy na przykład ma ciągle styczność z obiektem swoich westchnień, czy to w szkole lub pracy, lub nawet gdy często przegląda jego/jej zdjęcia na facebooku), to jego stan będzie się pogarszał. Takiej „chorobie popromiennej” można i trzeba przeciwdziałać. Najlepiej przez usunięcie „czynnika promieniotwórczego”, czyli całkowite odcięcie się od tej osoby. Poprawa jest wtedy bardzo szybko obserwowalna. Podkreślam: nie wolno oglądać nawet zdjęć! Przy przypadkowych spotkaniach lepiej czym prędzej odwrócić wzrok, nie zatapiać spojrzenia w tej osobie, choćby nie wiem jak bardzo była ona atrakcyjna.
Masz całkowitą rację!
Sam miałem taki problem, też miałem identyczne odruchy jak Ty i autorka, właśnie rozwiązałem go w dokładnie taki sposób jaki Ty podałeś.
W moim przypadku ograniczyłem się do usunięcia jej z FB, i jest tak jak mówisz. Z czasem nawet szybko mi przeszło, a wcześniej no trochę się to ciągnęło.
Wniosek, jest jeden.
Nie popełniać tych samych błędów, czyli nie interesować, i nie zauraczać.
Ja wiem, że to działa, bo parę razy to przerabiałem na sobie. To samo potwierdzają Twoje doświadczenia, EasyRider88. Szkoda, że autorka zdaje się nie być przekonana do tego i woli dalej się męczyć. W końcu i tak jej przejdzie, ale po co się męczyć dłużej, skoro można krócej. Chociaż są i tacy, którzy pielęgnują w sobie nieszczęśliwe zauroczenia przez dziesięć lat lub więcej, ale to już jest naprawdę dramat i patologia. A bierze się to z takiego naiwnego przekonania, że prawdziwa miłość zdarza się tylko raz. Ostatnio czytałem, jak jacyś naukowcy w Ameryce obliczyli, że do każdego człowieka charakterologicznie pasuje co tysięczna, czy też co dziesięciotysięczna osoba, nie pamiętam dokładnie. I z taką osobą można stworzyć szczęśliwy związek. W całej populacji światowej daje to mniej więcej kilka milionów. Oczywiście wiadomo, że wielu z tych pasujących ludzi nigdy nie spotkamy, albo spotkamy, ale będą zajęci, strasznie brzydcy, albo w zupełnie innym wieku, ale to i tak daje o wiele więcej możliwości spotkania kogoś wyjątkowego niż tylko tego mitycznego "jednego jedynego na całym świecie", którego rzekomo można spotkać tylko raz w życiu. heyitsme, nie popadaj w takie przekonanie!
Duzo osob w dzisiejszych czasach cierpi na najgorsza chorobe jaka jest wlasnie samotnosc. Czasem ciezko ja przetrwac, bo kazdy chcialby miec kogos przy kim moze zasnac. Jestes jeszcze mloda i zdazysz sobie znalezc taka osobe. Poki co staraj sie jak najwiecej wychodzic do ludzi, rozmawiac zeby nie myslec o tym facecie, bo masturbacja to tylko ucieczka a nie sposob ![]()
Hello!
Blaise Pascal napisal uniwersalna mysl : Serce ma swoja racje, ktorej nie ma rozum! " cos w tym stylu... ![]()
Wiec ty jestes jak wszyscy na tej ziemi, ktorzy wczesniej czy poziej znajduja sie przed tym problemem.
To minie, tylko czas na to jest lekarstwem.
Masturbuj sie to dobre dla samopoczucia, ale przestan cierpiec z powodu zupelnie normalnego. Jezeli nie mozesz z nim bys to nie bedziesz i w twoim wieku warto skupic sie na kims kto jest dla ciebie !
Z powazaniem
Julie
.... dorzuce tylko, ze bardzo podoba mi sie wypowiedz Alfredo P. bo gdybym miala taki problem chetnie bym go posluchala!