Witam serdecznie. mam niespełna 20 lat a już pojawił się problem. W sumie ciekaw jestem opini, dlatego zacznę od początku.
Poznałem ją około 3 lat temu, umówiliśmy się. Jestem ułożonym, porządnym chłopakiem, zawsze miałem poukładane w głowie (rodzice! - dzięki haj fajf) Z obawy przed tym, że się nie uda - odpuściła, ja z czasem też. (Patrząc przez pryzmat czasu to nie mogło się udać, brak prawka itd. ) Wtedy mnie zraniła, czas zagoił rany, utrzymywaliśmy kontakt przez cały ten czas. No i teraz się zaczęło, kiedy oboje dorośliśmy sytuacja się zmieniła ( mieszkamy w tym samym mieście, na weekendach w miejscowościach obok, ale mam auto) w między czasie miałem dziewczynę, niedawno się z nią rozstałem ( brak uczuć, a ja bardzo ich potrzebuje... długa historia) i umówiliśmy się ponownie. Jak się okazało, ona bardzo chciała spróbować, spotykalismy się parę razy, i padły deklaracje, było miło, zachowywalismy się jak para. Aż z dnia na dzień wszystko prysło, chodź teoretycznie bo piszemy, ale spotkać się ciężko bo są wymówki. I pojawia się pytanie, zaczekać na jej krok? Czy przeciwnie? Wiem gdzie będzie za 2 dni o odpowiedniej porze, więc teoretycznie mogę się z nią zobaczyć. Co robić? Pozdrawiam serdecznie ![]()