Cześć Dziewczyny!
Czytam coraz cześciej owe forum, tym razem ja postanowiłam zasięgnąć waszej porady, chciałabym zapoznać sie z opiniami osób obiektywnych.
Postaram sie jak najkrócej przybliżyć moja historie i rozterki.
Otóż mam
27 lat, jestem wykształcona i mam stała prace. Po strudiach wyprowadziłam sie do Szwecji, byłam zaręczona ze Szwedem. Na początku wiadomo układało sie swietnie, byliśmy w sobie bardzo zakochani. On młody facet na stanowisku, kilka języków, marzył o rodzinie ze mną, dzieciach, nasze priorytety były takie same. Byłam wtedy bardzo szczęśliwa mając faceta dojrzałego, ktory o mnie bardzo dbał.
Większe problemy zaczęły sie po zamieszkaniu razem. Co tu duzo mowic - Oboje jesteśmy osobowościami dominującymi. Nie potrafiliśmy osiągać kompromisów, kłótnie narastały. Do tego mi srednio podobało sie w Szwecji, brak przyjaciół, samotność, zamknęłam sie w sobie.
On mnie zostawił. Tłumaczył, ze to najtrudniejsza decyzja w jego życiu ale poddał sie i nie miał siły dłużej walczyć o nasz związek.
Dodajmy, ze zostawił mnie kiedy dostał propozycje z pracy przeniesienia sie do stolicy Szwecji na pol roku i większe perspektywy rozwoju. Natomiast ja w tym czasie straciłam i prace i jego.
Życie totalnie mi sie posypało bo nie chciałam sie rozstawać. Związek wtedy wyglądał nieciekawie ale chciałam walczyć. On ostatecznie zdecydował.
Jestem dumna wiec nie błagałam. Wyprowadziłam sie do kolezanki , on wyjechał zaczac cos nowego. Ja zamieszkałam na wsi bez pracy, rodziny, nikogo.
Z ręka na sercu twierdze ze był to najtrudniejszy okres w moim całym życiu. Podnosiłam sie pol roku, nie utrzymywałam z nim żadnych kontaktów. Zdecydowałam o powrocie do Polski. Zamieszkałam w Warszawie gdzie dostałam świetna prace. Byłam z przyjaciółmi, poznałam chłopaka. Z chłopakiem nie wyszło, nie było to nic poważnego. Jednak odżyłam i zapomniałam o ex.
Odezwał sie po roku. Starał sie nawiązać kontakt, po jakims czasie spotkaliśmy sie na weekend. Mówił jak bardzo żałuje, ze byłam kobieta jego zycia, nie moze o mnie zapomnieć i wciaz mnie kocha.
Po weekendzie czułam sie lekko zmieszana, ale postanowiłam żyć swoim życiem. Nie poddał sie.
Pisze codziennie, przypomina dobre chwile i milosc, która nas łączyła. Po dwoch miesiącach spotkaliśmy sie ponownie na moje urodziny. Serce zabiło mocniej tym razem. Kiedy zapytałam jak sobie wyobraża życie ze mną powiedział, ze jest gotowy przeprowadzić sie do Polski, bo wie, ze nie byłam szczęśliwa w Szwecji.
Nie wiem co myślec, Dziewczyny, mam mega mętlik. Milosc powraca i z jednej strony ja tak marzyłam o rodzinie i życiu z nim a z drugiej strony zranił mnie do granic możliwości.
Nie wiem czy w to brnąc czy układać życie po swojemu.. Jakos. Choć nie potrafię oprzeć sie innemu facetowi, jestem atrakcyjna, dbam o siebie ,na powodzenie nie narzekam ale nie mam nawet ochoty poznawać innych...
Chyba tez wciaz go kocham , ale na mysl o tym czasie po rozstaniu mam łzy w oczach.
Pomóżcie, pozdrawiam ciepło