Dobry wieczór , potrzebuje Waszej pomocy ponieważ sama już nie daje rady
miesiąc temu mój chłopak się na mnie obraził za bzdurę , pisałam i się tłumaczyłam że nie miał powodu żeby się obrazić, odpisywał że tyle razy mi mówił żebym pomyślała zanim coś powiem, (jestem osobą spontaniczną ,często jest tak że najpierw powiem ,później pomysle ) i w końcu napisał mi czy dam mu odpocząć w spokoju czy będę pisała sms za sms po tym smsie już nic nie odpisywałam i była cisza to była godzina 19. O 22 nadal cisza, widziałam że jest zalogowany na fb ,ale używa w tel i jest zalogowany nawet kiedy nie korzysta z fb i ja o tym wiedziałam, a wtedy to oszalałam zaczęłam pisać głupoty w złości że mnie olał , że pewnie pisze z innymi, a o mnie już zapomniał... następnego dnia wiedziałam że o 7 wychodzi do pracy , czekałam cierpliwie az mi napisze jak zawsze pisał na dzień dobry i że napisze dlaczego wczoraj już się nie odezwał pierwszy raz... Było już po 7 a on dalej milczy ,wtedy wyszłam z siebie , i zaczęłam mu pisać że mnie olał, że jemu nigdy nie zależało, że w taki sposób kończy itp. wiem że to było bardzo nie poważne z mojej str nie panowałam nad emocjami jeszcze miałam kobiece dni, i wszystko mnie złościło a jeszcze ta cisza ... i napisałam że to koniec i żeby szedł do innej ... napisał tak: dzień dobry pisałem Ci na początku tygodnia że dzisiaj idę do pracy na późniejszą godzinę, że nie spodziewał się takich sms po mnie i że skoro ja chce końca to on też i nie pisz i nie dzwoń . odpisałam że nic mi nie mówił i że chyba sobie w h**ja leci . a on że z takimi tekstami do piaskownicy , że mi mówił tylko ja go tak słucham. Próbowałam dzwonić i wyjaśnić zaistniałą sytuację , odrzuca mnie. Dopiero po paru minutach oddzwonił i powiedział zły że mogłam pomyslec ze zasnął bo wczoraj mówił mi że kiepsko się czuje (tylko on potrafił zasnąć wcześniej , ale jak się obudził to mi pisał na dobranoc) a po tym co mu napisałam to jest już koniec. Przepraszałam go, ale on nic
po paru dniach zapytałam się czy co z nami , zadzwonił i powiedział że jest dalej zły, że musi to przemyśleć, że tyle razy mnie prosił a ja wraz swoje, że na razie nie ma czasu żeby o tym pomyśleć ,zapytałam się czy tęskni odpowiedział że na razie nie, a tak ogólnie to mówił co robi, itp. jakie ma plany na weekend zapytał się jakie ja , na koniec zapytałam się czy spotyka się z kimś powiedział że na razie nie chce. Przykro mi się zrobiło bo powiedział że nie tęskni jak z dnia na dzień można przestać tęsknic i że kończy rozmowę bo szkoda mu czasu a ma robotę, a wcześniej mogliśmy rozmawiać godzinami nawet jak coś tam robił
powiedział że jak przemyśli to się odezwie, Czekałam ponad tydzień, nie wytrzymałam i znowu go atakowałam że nie mogę sobie darować że tak się stało, że tęsknie i go kocham, że czas pokazał jak mu zależało na mnie, że nie zależało mu, że oszukał mnie itp... nie odpisał... i znowu czekałam dwa tygodnie i znowu nie wytrzymałam , z tej tęsknoty oszalałam, i jeszcze doszły do tego ciężki dni że nie mogłam zapanować nad emocjami , te milczenie mnie przerosło i napisałam do niego że jest h**jem że teraz bajeruje inne, że nigdy mu na mnie nie zależało i ma gdzieś moje uczucia ,zaraz po tym smsie zablokował mnie na fb , jak zobaczyłam to bardziej się wkurzyłam, i napisałam że zachował się jak dziecko , i że pokazał mi że nigdy mu nie zależało , i przeprosiłam go że nazwałam go h**jem, nie chciałam ale to mnie przerosło, milczenie, tęsknota . Zadzwonił do mnie krzyczał że znowu wszystko zniszczyłam, że miał chęć się do mnie odezwać ,a ja znowu zepsułam i że mogłam napisać do niego normalnie co słychać a nie z grubej rury i powiedział że nie ma na razie ochoty rozmawiać ze mną
załamałam się bardziej, moja kuzynka zadzwoniła do niego i powiedziała że głupio wyszło, że nie dziwi się jemu że się na mnie wkurzył ,ale ta całą sytuacja mnie przerosła że ja si naprawdę w nim zakochałam, a on że wyskoczyłam z grubej rury i zablokował mnie na fb i w tel do odwołania , że nie ma ochoty ze mną gadać że nie spodziewał się tego po mnie . Rozmawiali ok 20 minut , powiedziała do niego że mi powie żebym za parę dni jak oboje ochłoniemy odezwała się do niego normalnie i zapytała się czy mi wtedy odpisze a on nic jej nie odpowiedział ani tak ani nie... Dzisiaj jeszcze jestem zablokowana na fb, nie wiem jak z tel pewnie tez . Tak bardzo bym chciała cofnąć czas , nigdy bym tak teraz nie pisała, nie skrzywdziła go słowami, nie przezwała. żałuje że normalnie do niego nie napisałam, wstyd mi
Czy ktoś był też wcześniej w takiej sytuacji? co mam zrobić żeby go odzyskać , czy mam u niego jeszcze szanse? proszę o pomoc
Podobne tematy
Dziewczyno, daj sobie spokój ! Na jaką Ty szansę liczysz? obraza majestatu?? bajerowanie innych?
Daj sobie spokój z taką osobą, której nawet uwagi nie można zwrócić.
Chyba stać Cię na kogoś lepszego. Ja tu żadnej szansy nie widzę, chyba , że chcesz znosić dąsy, zdrady itd w przyszłości.
Szanuj siebie młoda kobietko
a znajdzie się ktoś kto Cie uszanuje ![]()
Żaden facet nie zasługuje, żeby się tak przed nim poniżać. Tak się nie załatwia spraw, jeśli jest się rozsądną , dojrzałą, zrównoważoną osoba.
Powodzenia ! i głowa do góry, nieraz się jeszcze zakochasz.
Uff, przebrnęłam. Ile masz lat? Ty nie jesteś spontaniczna, tylko histeryczna i agresywna, jeśli w taki sposób okazujesz swoje uczucia, to trudno dziwić się, że facet uciekł.
Przeczytaj jeszcze raz to co napisałaś. Atakujesz go setką smsów, choć chłopak prosi o spokój, na przemian wyzywasz od ch...w, żądasz, wściekasz się....potem przepraszasz i tak w kółko?
Dziewczyno, zaparz sobie melisy, zniszcz telefon, odrób zadanie domowe i daj ludziom żyć.
Dobry wieczór , potrzebuje Waszej pomocy ponieważ sama już nie daje rady
miesiąc temu mój chłopak się na mnie obraził za bzdurę , pisałam i się tłumaczyłam że nie miał powodu żeby się obrazić, odpisywał że tyle razy mi mówił żebym pomyślała zanim coś powiem, (jestem osobą spontaniczną ,często jest tak że najpierw powiem ,później pomysle ) i w końcu napisał mi czy dam mu odpocząć w spokoju czy będę pisała sms za sms po tym smsie już nic nie odpisywałam i była cisza to była godzina 19. O 22 nadal cisza, widziałam że jest zalogowany na fb ,ale używa w tel i jest zalogowany nawet kiedy nie korzysta z fb i ja o tym wiedziałam, a wtedy to oszalałam zaczęłam pisać głupoty w złości że mnie olał , że pewnie pisze z innymi, a o mnie już zapomniał... następnego dnia wiedziałam że o 7 wychodzi do pracy , czekałam cierpliwie az mi napisze jak zawsze pisał na dzień dobry i że napisze dlaczego wczoraj już się nie odezwał pierwszy raz... Było już po 7 a on dalej milczy ,wtedy wyszłam z siebie , i zaczęłam mu pisać że mnie olał, że jemu nigdy nie zależało, że w taki sposób kończy itp. wiem że to było bardzo nie poważne z mojej str nie panowałam nad emocjami jeszcze miałam kobiece dni, i wszystko mnie złościło a jeszcze ta cisza ... i napisałam że to koniec i żeby szedł do innej ... napisał tak: dzień dobry pisałem Ci na początku tygodnia że dzisiaj idę do pracy na późniejszą godzinę, że nie spodziewał się takich sms po mnie i że skoro ja chce końca to on też i nie pisz i nie dzwoń . odpisałam że nic mi nie mówił i że chyba sobie w h**ja leci . a on że z takimi tekstami do piaskownicy , że mi mówił tylko ja go tak słucham. Próbowałam dzwonić i wyjaśnić zaistniałą sytuację , odrzuca mnie. Dopiero po paru minutach oddzwonił i powiedział zły że mogłam pomyslec ze zasnął bo wczoraj mówił mi że kiepsko się czuje (tylko on potrafił zasnąć wcześniej , ale jak się obudził to mi pisał na dobranoc) a po tym co mu napisałam to jest już koniec. Przepraszałam go, ale on nic
po paru dniach zapytałam się czy co z nami , zadzwonił i powiedział że jest dalej zły, że musi to przemyśleć, że tyle razy mnie prosił a ja wraz swoje, że na razie nie ma czasu żeby o tym pomyśleć ,zapytałam się czy tęskni odpowiedział że na razie nie, a tak ogólnie to mówił co robi, itp. jakie ma plany na weekend zapytał się jakie ja , na koniec zapytałam się czy spotyka się z kimś powiedział że na razie nie chce. Przykro mi się zrobiło bo powiedział że nie tęskni jak z dnia na dzień można przestać tęsknic i że kończy rozmowę bo szkoda mu czasu a ma robotę, a wcześniej mogliśmy rozmawiać godzinami nawet jak coś tam robił
powiedział że jak przemyśli to się odezwie, Czekałam ponad tydzień, nie wytrzymałam i znowu go atakowałam że nie mogę sobie darować że tak się stało, że tęsknie i go kocham, że czas pokazał jak mu zależało na mnie, że nie zależało mu, że oszukał mnie itp... nie odpisał... i znowu czekałam dwa tygodnie i znowu nie wytrzymałam , z tej tęsknoty oszalałam, i jeszcze doszły do tego ciężki dni że nie mogłam zapanować nad emocjami , te milczenie mnie przerosło i napisałam do niego że jest h**jem że teraz bajeruje inne, że nigdy mu na mnie nie zależało i ma gdzieś moje uczucia ,zaraz po tym smsie zablokował mnie na fb , jak zobaczyłam to bardziej się wkurzyłam, i napisałam że zachował się jak dziecko , i że pokazał mi że nigdy mu nie zależało , i przeprosiłam go że nazwałam go h**jem, nie chciałam ale to mnie przerosło, milczenie, tęsknota . Zadzwonił do mnie krzyczał że znowu wszystko zniszczyłam, że miał chęć się do mnie odezwać ,a ja znowu zepsułam i że mogłam napisać do niego normalnie co słychać a nie z grubej rury i powiedział że nie ma na razie ochoty rozmawiać ze mną
załamałam się bardziej, moja kuzynka zadzwoniła do niego i powiedziała że głupio wyszło, że nie dziwi się jemu że się na mnie wkurzył ,ale ta całą sytuacja mnie przerosła że ja si naprawdę w nim zakochałam, a on że wyskoczyłam z grubej rury i zablokował mnie na fb i w tel do odwołania , że nie ma ochoty ze mną gadać że nie spodziewał się tego po mnie . Rozmawiali ok 20 minut , powiedziała do niego że mi powie żebym za parę dni jak oboje ochłoniemy odezwała się do niego normalnie i zapytała się czy mi wtedy odpisze a on nic jej nie odpowiedział ani tak ani nie... Dzisiaj jeszcze jestem zablokowana na fb, nie wiem jak z tel pewnie tez . Tak bardzo bym chciała cofnąć czas , nigdy bym tak teraz nie pisała, nie skrzywdziła go słowami, nie przezwała. żałuje że normalnie do niego nie napisałam, wstyd mi
Czy ktoś był też wcześniej w takiej sytuacji? co mam zrobić żeby go odzyskać , czy mam u niego jeszcze szanse? proszę o pomoc
Przeczytaj to co napisałaś raz, drugi i trzeci tak jak radzi josz później wydrukuj idź z tym do psychologa i poproś o zdiagnozowanie bo coś mi tu zalatuje borderline, mam nadzieje że się mylę, ale dla swojego dobra lepiej to sprawdź. Jak z tym nic nie zrobisz to następny twój związek również szybko się rozleci, nikt normalny nie zniesie takiego zachowania. Chłopak ma rację, że odciął się od ciebie zupełnie.
Wiele kobiet nie lubi milczenia, też mi się zdarzy i z tego co moje znajome mówią tez tak mają. Z tego co zrozumialam to tylko raz go wyzwala że jest hujem, i tego żałuje. Gdyby facetowi zależało to by znalazł czas żeby się odezwac, a ten facet ją miał gdzieś. Generalnie mogę się mylić, może go to zabolalo bo zależało mu na Tobie i dlatego tak emocjonalnie podszedł do sprawy. Tobie też nie było by miło, gdyby facet Ciebie nazwał brzydko. Trzeba pomyśleć, a nie działać pod wpływem emocji.
Uff, przebrnęłam. Ile masz lat? Ty nie jesteś spontaniczna, tylko histeryczna i agresywna, jeśli w taki sposób okazujesz swoje uczucia, to trudno dziwić się, że facet uciekł.
Przeczytaj jeszcze raz to co napisałaś. Atakujesz go setką smsów, choć chłopak prosi o spokój, na przemian wyzywasz od ch...w, żądasz, wściekasz się....potem przepraszasz i tak w kółko?
Dziewczyno, zaparz sobie melisy, zniszcz telefon, odrób zadanie domowe i daj ludziom żyć.
Mamy po tyle samo 31. Po prostu nie lubię długiego milczenia. Nie pisałam do niego dwa tygodnie, i od hu... wyzwałam go tylko jeden raz i o raz za dużo , faktycznie wściekłam się bo miałam powody .
Tylko że on na początku nie dawał mi żyć i było ok. Sam jest nerwus i histeryk .
żaba123 napisał/a:Dobry wieczór , potrzebuje Waszej pomocy ponieważ sama już nie daje rady
miesiąc temu mój chłopak się na mnie obraził za bzdurę , pisałam i się tłumaczyłam że nie miał powodu żeby się obrazić, odpisywał że tyle razy mi mówił żebym pomyślała zanim coś powiem, (jestem osobą spontaniczną ,często jest tak że najpierw powiem ,później pomysle ) i w końcu napisał mi czy dam mu odpocząć w spokoju czy będę pisała sms za sms po tym smsie już nic nie odpisywałam i była cisza to była godzina 19. O 22 nadal cisza, widziałam że jest zalogowany na fb ,ale używa w tel i jest zalogowany nawet kiedy nie korzysta z fb i ja o tym wiedziałam, a wtedy to oszalałam zaczęłam pisać głupoty w złości że mnie olał , że pewnie pisze z innymi, a o mnie już zapomniał... następnego dnia wiedziałam że o 7 wychodzi do pracy , czekałam cierpliwie az mi napisze jak zawsze pisał na dzień dobry i że napisze dlaczego wczoraj już się nie odezwał pierwszy raz... Było już po 7 a on dalej milczy ,wtedy wyszłam z siebie , i zaczęłam mu pisać że mnie olał, że jemu nigdy nie zależało, że w taki sposób kończy itp. wiem że to było bardzo nie poważne z mojej str nie panowałam nad emocjami jeszcze miałam kobiece dni, i wszystko mnie złościło a jeszcze ta cisza ... i napisałam że to koniec i żeby szedł do innej ... napisał tak: dzień dobry pisałem Ci na początku tygodnia że dzisiaj idę do pracy na późniejszą godzinę, że nie spodziewał się takich sms po mnie i że skoro ja chce końca to on też i nie pisz i nie dzwoń . odpisałam że nic mi nie mówił i że chyba sobie w h**ja leci . a on że z takimi tekstami do piaskownicy , że mi mówił tylko ja go tak słucham. Próbowałam dzwonić i wyjaśnić zaistniałą sytuację , odrzuca mnie. Dopiero po paru minutach oddzwonił i powiedział zły że mogłam pomyslec ze zasnął bo wczoraj mówił mi że kiepsko się czuje (tylko on potrafił zasnąć wcześniej , ale jak się obudził to mi pisał na dobranoc) a po tym co mu napisałam to jest już koniec. Przepraszałam go, ale on nic
po paru dniach zapytałam się czy co z nami , zadzwonił i powiedział że jest dalej zły, że musi to przemyśleć, że tyle razy mnie prosił a ja wraz swoje, że na razie nie ma czasu żeby o tym pomyśleć ,zapytałam się czy tęskni odpowiedział że na razie nie, a tak ogólnie to mówił co robi, itp. jakie ma plany na weekend zapytał się jakie ja , na koniec zapytałam się czy spotyka się z kimś powiedział że na razie nie chce. Przykro mi się zrobiło bo powiedział że nie tęskni jak z dnia na dzień można przestać tęsknic i że kończy rozmowę bo szkoda mu czasu a ma robotę, a wcześniej mogliśmy rozmawiać godzinami nawet jak coś tam robił
powiedział że jak przemyśli to się odezwie, Czekałam ponad tydzień, nie wytrzymałam i znowu go atakowałam że nie mogę sobie darować że tak się stało, że tęsknie i go kocham, że czas pokazał jak mu zależało na mnie, że nie zależało mu, że oszukał mnie itp... nie odpisał... i znowu czekałam dwa tygodnie i znowu nie wytrzymałam , z tej tęsknoty oszalałam, i jeszcze doszły do tego ciężki dni że nie mogłam zapanować nad emocjami , te milczenie mnie przerosło i napisałam do niego że jest h**jem że teraz bajeruje inne, że nigdy mu na mnie nie zależało i ma gdzieś moje uczucia ,zaraz po tym smsie zablokował mnie na fb , jak zobaczyłam to bardziej się wkurzyłam, i napisałam że zachował się jak dziecko , i że pokazał mi że nigdy mu nie zależało , i przeprosiłam go że nazwałam go h**jem, nie chciałam ale to mnie przerosło, milczenie, tęsknota . Zadzwonił do mnie krzyczał że znowu wszystko zniszczyłam, że miał chęć się do mnie odezwać ,a ja znowu zepsułam i że mogłam napisać do niego normalnie co słychać a nie z grubej rury i powiedział że nie ma na razie ochoty rozmawiać ze mną
załamałam się bardziej, moja kuzynka zadzwoniła do niego i powiedziała że głupio wyszło, że nie dziwi się jemu że się na mnie wkurzył ,ale ta całą sytuacja mnie przerosła że ja si naprawdę w nim zakochałam, a on że wyskoczyłam z grubej rury i zablokował mnie na fb i w tel do odwołania , że nie ma ochoty ze mną gadać że nie spodziewał się tego po mnie . Rozmawiali ok 20 minut , powiedziała do niego że mi powie żebym za parę dni jak oboje ochłoniemy odezwała się do niego normalnie i zapytała się czy mi wtedy odpisze a on nic jej nie odpowiedział ani tak ani nie... Dzisiaj jeszcze jestem zablokowana na fb, nie wiem jak z tel pewnie tez . Tak bardzo bym chciała cofnąć czas , nigdy bym tak teraz nie pisała, nie skrzywdziła go słowami, nie przezwała. żałuje że normalnie do niego nie napisałam, wstyd mi
Czy ktoś był też wcześniej w takiej sytuacji? co mam zrobić żeby go odzyskać , czy mam u niego jeszcze szanse? proszę o pomoc
Przeczytaj to co napisałaś raz, drugi i trzeci tak jak radzi josz później wydrukuj idź z tym do psychologa i poproś o zdiagnozowanie bo coś mi tu zalatuje borderline, mam nadzieje że się mylę, ale dla swojego dobra lepiej to sprawdź. Jak z tym nic nie zrobisz to następny twój związek również szybko się rozleci, nikt normalny nie zniesie takiego zachowania. Chłopak ma rację, że odciął się od ciebie zupełnie.
Wkręciłam się w spirale . On na na początku znajomości denerwował się byle czym , (przykład rozmawia ze mną i szuka nowego auta , patrzy opel i czyta na głos , skończył i mówię że wiele słyszałam o oplach od znajomych a on do mnie z "gębą" co ja mogę wiedzieć krzyczy i się rozłączył . pisze do niego sms że nie miał powodu się wkurzyć, bo ja tylko powiedziałam , mógł inaczej odpowiedzieć np. że różnie z tym bywa ... dzwoni po paru minutach jak by nigdy nic) nie odpisałam od razu na sms to zaraz była pretensja że go zdradzam albo już go nie chcę , dzwonił i miałam nr zajęty piszę mi że zdradzam go i z nami koniec żebym szła do drugiego. Oczywiście zawsze spokojnie reagowałam, i obracałam to w żart . Nawet nie wiem kiedy , wpadłam sama w takie zachowanie i też mu tak zaczęłam pisać ...
i jeszcze przykład , pisze szybko sms ze słownikiem i czasami słownik mi wstawi inny wyraz niż bym chciała, i pewnego dnia piszemy i słownik wstawił mi wyraz Adam , dopiero po wysłaniu zauważyłam a on już dzwoni z pretensjami że go zdradzam z Adamem i to koniec skoro wolę Adama. Przypomnę że ten facet jest po rozwodzie, twierdzi że po tym zrobił się nerwowy miał 21 lat jak się ożenił i po 2 miesiącach się rozwiódł, niby żona zmieniła się po ślubnie i źle go traktowała, nie szanowała itp. pewnego dnia rzuciła w niego obrączką i kazała się wynosić . załamał się, podał o rozwód bez orzekania o winie i dostali szybko rozwód. Parę lat dochodził do siebie, często mi mówił że zaczyna mnie kochać, ale ja go nie słucham , że filozofuje że jestem romantyczką że nie potrafię się wzajemnie uzupełniać i lepiej jak teraz zakończy niż ma się bardziej zaangażować i cierpieć . Powiedział że są dni że fajnie nam się rozmawia , dogadujemy się a raz że się kłócimy i nie wie co się ze mną dzieje... też mam swoje problemy , i może faktycznie nie słuchałam go, dużo mówił ... Popełniłam błąd , bardzo żałuje ale on ma coś w sobie, nigdy tak nikogo nie pokochałam.
azbestowa2 napisał/a:żaba123 napisał/a:Dobry wieczór , potrzebuje Waszej pomocy ponieważ sama już nie daje rady
miesiąc temu mój chłopak się na mnie obraził za bzdurę , pisałam i się tłumaczyłam że nie miał powodu żeby się obrazić, odpisywał że tyle razy mi mówił żebym pomyślała zanim coś powiem, (jestem osobą spontaniczną ,często jest tak że najpierw powiem ,później pomysle ) i w końcu napisał mi czy dam mu odpocząć w spokoju czy będę pisała sms za sms po tym smsie już nic nie odpisywałam i była cisza to była godzina 19. O 22 nadal cisza, widziałam że jest zalogowany na fb ,ale używa w tel i jest zalogowany nawet kiedy nie korzysta z fb i ja o tym wiedziałam, a wtedy to oszalałam zaczęłam pisać głupoty w złości że mnie olał , że pewnie pisze z innymi, a o mnie już zapomniał... następnego dnia wiedziałam że o 7 wychodzi do pracy , czekałam cierpliwie az mi napisze jak zawsze pisał na dzień dobry i że napisze dlaczego wczoraj już się nie odezwał pierwszy raz... Było już po 7 a on dalej milczy ,wtedy wyszłam z siebie , i zaczęłam mu pisać że mnie olał, że jemu nigdy nie zależało, że w taki sposób kończy itp. wiem że to było bardzo nie poważne z mojej str nie panowałam nad emocjami jeszcze miałam kobiece dni, i wszystko mnie złościło a jeszcze ta cisza ... i napisałam że to koniec i żeby szedł do innej ... napisał tak: dzień dobry pisałem Ci na początku tygodnia że dzisiaj idę do pracy na późniejszą godzinę, że nie spodziewał się takich sms po mnie i że skoro ja chce końca to on też i nie pisz i nie dzwoń . odpisałam że nic mi nie mówił i że chyba sobie w h**ja leci . a on że z takimi tekstami do piaskownicy , że mi mówił tylko ja go tak słucham. Próbowałam dzwonić i wyjaśnić zaistniałą sytuację , odrzuca mnie. Dopiero po paru minutach oddzwonił i powiedział zły że mogłam pomyslec ze zasnął bo wczoraj mówił mi że kiepsko się czuje (tylko on potrafił zasnąć wcześniej , ale jak się obudził to mi pisał na dobranoc) a po tym co mu napisałam to jest już koniec. Przepraszałam go, ale on nic
po paru dniach zapytałam się czy co z nami , zadzwonił i powiedział że jest dalej zły, że musi to przemyśleć, że tyle razy mnie prosił a ja wraz swoje, że na razie nie ma czasu żeby o tym pomyśleć ,zapytałam się czy tęskni odpowiedział że na razie nie, a tak ogólnie to mówił co robi, itp. jakie ma plany na weekend zapytał się jakie ja , na koniec zapytałam się czy spotyka się z kimś powiedział że na razie nie chce. Przykro mi się zrobiło bo powiedział że nie tęskni jak z dnia na dzień można przestać tęsknic i że kończy rozmowę bo szkoda mu czasu a ma robotę, a wcześniej mogliśmy rozmawiać godzinami nawet jak coś tam robił
powiedział że jak przemyśli to się odezwie, Czekałam ponad tydzień, nie wytrzymałam i znowu go atakowałam że nie mogę sobie darować że tak się stało, że tęsknie i go kocham, że czas pokazał jak mu zależało na mnie, że nie zależało mu, że oszukał mnie itp... nie odpisał... i znowu czekałam dwa tygodnie i znowu nie wytrzymałam , z tej tęsknoty oszalałam, i jeszcze doszły do tego ciężki dni że nie mogłam zapanować nad emocjami , te milczenie mnie przerosło i napisałam do niego że jest h**jem że teraz bajeruje inne, że nigdy mu na mnie nie zależało i ma gdzieś moje uczucia ,zaraz po tym smsie zablokował mnie na fb , jak zobaczyłam to bardziej się wkurzyłam, i napisałam że zachował się jak dziecko , i że pokazał mi że nigdy mu nie zależało , i przeprosiłam go że nazwałam go h**jem, nie chciałam ale to mnie przerosło, milczenie, tęsknota . Zadzwonił do mnie krzyczał że znowu wszystko zniszczyłam, że miał chęć się do mnie odezwać ,a ja znowu zepsułam i że mogłam napisać do niego normalnie co słychać a nie z grubej rury i powiedział że nie ma na razie ochoty rozmawiać ze mną
załamałam się bardziej, moja kuzynka zadzwoniła do niego i powiedziała że głupio wyszło, że nie dziwi się jemu że się na mnie wkurzył ,ale ta całą sytuacja mnie przerosła że ja si naprawdę w nim zakochałam, a on że wyskoczyłam z grubej rury i zablokował mnie na fb i w tel do odwołania , że nie ma ochoty ze mną gadać że nie spodziewał się tego po mnie . Rozmawiali ok 20 minut , powiedziała do niego że mi powie żebym za parę dni jak oboje ochłoniemy odezwała się do niego normalnie i zapytała się czy mi wtedy odpisze a on nic jej nie odpowiedział ani tak ani nie... Dzisiaj jeszcze jestem zablokowana na fb, nie wiem jak z tel pewnie tez . Tak bardzo bym chciała cofnąć czas , nigdy bym tak teraz nie pisała, nie skrzywdziła go słowami, nie przezwała. żałuje że normalnie do niego nie napisałam, wstyd mi
Czy ktoś był też wcześniej w takiej sytuacji? co mam zrobić żeby go odzyskać , czy mam u niego jeszcze szanse? proszę o pomoc
Przeczytaj to co napisałaś raz, drugi i trzeci tak jak radzi josz później wydrukuj idź z tym do psychologa i poproś o zdiagnozowanie bo coś mi tu zalatuje borderline, mam nadzieje że się mylę, ale dla swojego dobra lepiej to sprawdź. Jak z tym nic nie zrobisz to następny twój związek również szybko się rozleci, nikt normalny nie zniesie takiego zachowania. Chłopak ma rację, że odciął się od ciebie zupełnie.
Wkręciłam się w spirale . On na na początku znajomości denerwował się byle czym , (przykład rozmawia ze mną i szuka nowego auta , patrzy opel i czyta na głos , skończył i mówię że wiele słyszałam o oplach od znajomych a on do mnie z "gębą" co ja mogę wiedzieć krzyczy i się rozłączył . pisze do niego sms że nie miał powodu się wkurzyć, bo ja tylko powiedziałam , mógł inaczej odpowiedzieć np. że różnie z tym bywa ... dzwoni po paru minutach jak by nigdy nic) nie odpisałam od razu na sms to zaraz była pretensja że go zdradzam albo już go nie chcę , dzwonił i miałam nr zajęty piszę mi że zdradzam go i z nami koniec żebym szła do drugiego. Oczywiście zawsze spokojnie reagowałam, i obracałam to w żart . Nawet nie wiem kiedy , wpadłam sama w takie zachowanie i też mu tak zaczęłam pisać ...
i jeszcze przykład , pisze szybko sms ze słownikiem i czasami słownik mi wstawi inny wyraz niż bym chciała, i pewnego dnia piszemy i słownik wstawił mi wyraz Adam , dopiero po wysłaniu zauważyłam a on już dzwoni z pretensjami że go zdradzam z Adamem i to koniec skoro wolę Adama. Przypomnę że ten facet jest po rozwodzie, twierdzi że po tym zrobił się nerwowy miał 21 lat jak się ożenił i po 2 miesiącach się rozwiódł, niby żona zmieniła się po ślubnie i źle go traktowała, nie szanowała itp. pewnego dnia rzuciła w niego obrączką i kazała się wynosić . załamał się, podał o rozwód bez orzekania o winie i dostali szybko rozwód. Parę lat dochodził do siebie, często mi mówił że zaczyna mnie kochać, ale ja go nie słucham , że filozofuje że jestem romantyczką że nie potrafię się wzajemnie uzupełniać i lepiej jak teraz zakończy niż ma się bardziej zaangażować i cierpieć . Powiedział że są dni że fajnie nam się rozmawia , dogadujemy się a raz że się kłócimy i nie wie co się ze mną dzieje... też mam swoje problemy , i może faktycznie nie słuchałam go, dużo mówił ... Popełniłam błąd , bardzo żałuje ale on ma coś w sobie, nigdy tak nikogo nie pokochałam.
Jeżeli tak jest, że to on na ciebie tak zadziałał, że stałaś się osobą rozchwiana emocjonalnie to uciekaj od niego jak najdalej. Szanuj swoje zdrowie, jeżeli widzisz że pod jego wpływem upodobniłaś się do niego, ze kiedyś byłaś inna to jak już ci pisałam idź do psychologa bo sama sobie nie poradzisz bo jesteś bardzo podatna na takie zachowanie. Musisz to wszystko przepracować pod okiem specjalisty, bo szkoda twojego przyszłego związku. Bo pod wpływem jego zachowania z tobą (o ile wcześniej faktycznie zachowywałaś się inaczej) podziało się to co z osobami żyjącymi np. z alkoholikiem, popadają w tak zwane współuzależnienie, które polega na tym, że osoby te chociaż są niepijące to zachowują się podobnie jak alkoholicy. Nie szukaj z nim kontaktu i nie usprawiedliwiaj go, bo on już wcześniej w poprzednim związku pokazał na co go stać.
Zauważyłam że wcześniej też nie potrafiłam zapanować nad emocjami , zamiast przemilczeć to mówiłam co w danej chwili pomyślałam... ale tak mam tylko z nie którymi osobami, nie cały czas. Wiem, że przez takie zachowanie niszczę wszystko, ale walczyłam z tym i się zmieniałam, potrafiłam zapanować nad emocjami ,ale nie zawsze
trafiłam na niego , na początku nie udawało mu się mnie wkurzać, O mi pisał głupoty , a ja podchodziłam do tego spokojnie, nie unosiłam się emocjami i było ok, nawet nie wiem kiedy znowu wpadłam i zaczęłam się zachowywać tak jak on... Moja przyjaciółka twierdzi że oboje jesteśmy nerwusami, że to źle, a mi się wydaje że skoro na początku się udawało to po tych wszystkich sprzeczkach też się uda. Inni przyjaciele twierdza że to dobre sa takie sytuacje na początku związku, że w ten sposób się docieramy poznajemy siebie z każdej str... wiem że też nie jestem bez winy, tak jak i on tylko że ja umiem zauważyć swój problem i się do niego przyznać a on nie, całą winę zwala na mnie. Dzisiaj do niego napisałam normalnego sms, chociaż miałam świadomość że mnie zablokował w tel ,napisałam co słychać i uśmiechnięta buzka, odpisał od razu że nic i nie przeszło mi jeszcze po ostatnim Twym czepianiu , odpisałam że mi wstyd, i że wiem że popełniłam największy błąd że się go czepiałam i że zależy mi żeby mieć z nim normalne relacje bez czepiania się i jak mu przejdzie to żeby się odezwał i uśmiechnięta buźka . Może to dziecinne, ale nigdy wcześniej tak nikogo nie pokochałam, miałam problemy z zaufaniem do facetów, po tym jak pierwsze dwa związki zakończyły się zdradą przez moich partnerów, nie potrafiłam im wybaczyć , i one mnie zmieniły, kiedyś byłam inna, nie taka nerwowa, muszę sama z sobą poradzić .Kiedy poznałam tego obecnego , miałam wrażenie że go znam wieki, od razu mu zaufałam, wierzyłam...ma dobre serce tylko tez po przejściach sam mówił że kiedyś był innych że te małżeństwo i rozwód go zmieniło ...czasami potrafi być spokojny, czasami wybucha . Może też mój błąd polega na tym że ja też mówię o swoich uczuciach , zamiast być tajemniczą i czekać kiedy facet pierwszy o tym powie. Wiem że faceci wtedy czują się pewni siebie i mniej zaczyna im zależeć tak jak było w tym przypadku.. mniej mówił że tęskni, że kocha że mu zależy ,twierdził że skoro dzwoni, interesuje się mną i chce się spotykać tzn że kocha , tęskni i mu zależy że nie trzeba cały czas o tym mówić, może i ma rację ...i często mi mówił że od kąd mnie poznał to jest szczęśliwszy , i nawet inni to u niego widzą ...skoro mi odpisał ,to może da mi szansę .czy się mylę?? i jeszcze dodam że dzieli nas 90 km ,spotykaliśmy się rzadko, ze względu na jego pracę. Co o tym myślicie ??