Ludzie traktują samotność jako pewną skazę, plamę na honorze, jak trędowatość. Domyślam się, że za dawnych czasów również tak było. Jednak ostatnio zwróciłam uwagę na pewną rzecz. Otóż motyw samotność bardzo często pojawia się w różnych filmach, książkach, wierszach, piosenkach. Bez znaczenia czy owe dzieło jest współczesne czy z ubiegłych wieków. Czy rzeczywiście tak wiele osób zostało dotkniętych samotnością? A może samotności nie da się uniknąć i większość osób jest na nią skazana? Tak to z tą samotnością naprawdę jest?
Podobne tematy
Powiedziałbym raczej, że samotność wynika z aktualnych trendów/mody oraz możliwości poszczególnych osób do ich adaptacji. Zwykle te osoby, które nie wpasują się w dany "wzór" po prostu są odrzucane przez większość. I jak stara reguła mówi ... im więcej ludzi tym problem bardziej zauważalny
Powiedziałbym raczej, że samotność wynika z aktualnych trendów/mody oraz możliwości poszczególnych osób do ich adaptacji. Zwykle te osoby, które nie wpasują się w dany "wzór" po prostu są odrzucane przez większość. I jak stara reguła mówi ... im więcej ludzi tym problem bardziej zauważalny
to prawda, z tym się muszę zgodzić.
Czy nie jest tak ze to jest zbior wydarzen oraz jakichs tam przezyc przez ktore ludzie zamykaja sie w sobie moze bardziej powiedzialbym nie umia sie juz cieszyc glupotami tylko patrza na zycie w 100% serio, a innym ten fakt nie odpowiada?
Moze sami skazujemy sie na samotnosc poprzez brak otwarcia na innych ludzi? Moze czlowiek samotny nie ma szczescia do poznawania odpowiednich osob?