Witam jestem tu nowy. Mój temat dotyczy związku który rozpadl się 6 miesiecy temu.
Nie wiem czy jest sens opowiadac wam moja cala historie ale potrzebuje od osob trzecich jakiegos wsparcia , bo jeśli chodzi o znajomych to nie za bardzo potrafia pomoc a alkohol problemu nie rozwiąże. Otóż poznaliśmy się gdy ona miala 16 lat a ja miałem 19. Byliśmy razem przez 2,5 roku …. W tym roku ona ma 19 a ja już 22 , no i w maju były juwenalia , pojechaliśmy wraz ze znajomymi (moja była dziewczyna kierowala autem ) z tego względu ze było troszke chlodno a ona wziela sobie nie za cieple buty poszliśmy do samochodu i siedzieliśmy przez 3 godziny i czekaliśmy na swoich znajomych. Dochodziła godzina 2 w nocy i ona strasznie chciala jechac do domu … znajomi przyszli pod samochod ale pili jeszcze alkohol z innymi swoimi znajomymi, moja była prosila mnie wrecz błagała żeby już jechac , ze się jej spac chce , żebym im cos powiedział , tak wiec zrobiłem , na spokojnie mowilem i prosilem moich znajomych żebyśmy już jechali oni na to nie reagowali , wkoncu nie wytrzymalem i wybuchnąłem w ich kierunku , wszyscy grzecznie wsiadli do samochodu lecz jedna z nich zaczela robic problemy (DLACZEGO JUŻ JEDZIEMY , i takie tam…) byłem troszke podminowany daną sytuacja tak wiec powiedziałem w troche nie mily sposób i mogę to przyznac z reka na sercu ( albo jedziesz z nami albo wypier***) no i ta osoba wyszla z auta , ja swojej dziewczynie kazalem jechac do domu no i tak zrobila pojechaliśmy , znajomego zostawiliśmy , po przejechaniu paru km postanowiłem ze zaddzwonie do niego , niestety zostalem wyzywany itp. Itd. … no i jechaliśmy w strone domu bez jednego znajomego , no i w drodze wywiązała się klotnia miedzy mna a moja dziewczyna a naszymi wspolnymi znajomymi …. Na drugi dzien ze mna zerwala , nie Bralem tego na powaznie bo zawsze takie rozstania kończyły się powrotem na nastepny dzien , ale byłem rozpaczony , plakalem , przepraszałem ona dalej twierdzila ze nie może być z kims takim jak ja , z takim człowiekiem który się denerwuje , wczesniej zdarzaly się podobne sytuacje ale nigdy o czyms takim nie rozmawialiśmy , przewaznie kończyło się to zerwaniem z jej strony i powrotem na drugi dzien. Teraz jednak było inaczej , nie zdawałem sobie z tego sprawy , w kolejnym dniu były moje urodziny , przyszla do mnie dostalem od niej prezent ale nadal nie chciala do mnie wrócić … pozniej moi rodzice wyjechali , zmarla mi bliska osoba z rodziny , wszystko się nawarstwilo , zostalem sam ze wszystkim, z domem na glowie itp , prace tez miałem dobijajacą z której się musialem zwolnic bo wgl nie spalem po nocach i do pracy chodziłem nie wyspany… , po drugich zmianach jeździłem do osrodka zdrowia bo strasznie bolalo mnie serce, non stop o niej myślałem , zacząłem brac leki na uspokojenie , ona jeździła na imprezy , zaczal się alkohol, koleżanki i ‘’koledzy’’ , po 2 tygodniach spotykaliśmy się nadal alee nie bylisy razem , nadal mnie to dręczyło , nie okazywałem jej tego … uprawialiśmy seks , wtedy kiedy miala dla mnie czas to się spotykala , gdy jednak przyszla impreza wybierala impreze. I tak było w kółko … przed tym jak zaczęliśmy chodzic ze soba był taki (ktos) kto ją zranil a ona postanowila ze może z nim teraz spróbować , pisala i mówiła mi wszystko co się dzialo , doszlo do tego ze ODDAŁA się mu na jakiejs imprezie 2 razy , to przybilo mnie jeszcze bardziej , potem on ją olał … dalej postanowiłem dzialać , lecz wszystko nadal na marne , moje starania , kwiaty , przeprosiny , kolacje we dwoje , seks , kino , rozrywki nic nie pomogly… pozniej wskoczyla do lozka z moiim kolega , po paru dniach bardzo chciala się spotkac i mi o tym powiedziala ze się boi ze jest w ciazy ,płakała , zacząłem ja pocieszac , martwiłem się razem z nia
potem wyjechałem za granice na ponad miesiąc czasu do pracy , myślałem ze taka rozlaka cos zdziała …. Wróciłem ze względu na swoje zdrowie bo serce o sobie przypomnialo … a prace miałem fizyczna no i znowu zaczal dobijac mnie fakt ze nie jest już moja dziewczyna tak wiec zjechałem … ona teraz przeprowadzila się na mieszkanie z koleżankami bo zaczela studia , spotyka się nadal ze mna i nadal uprawia ze mna seks , jest przyjemnie w dalszym ciagu , nadal cos do niej czuje , ostatnio byliśmy w kinie , na imprezie razem we dwoje , kupuje jej kwiaty , zawsze czekoladki , wychodzimy do pizzeri cos jemy , zdarzalo się ze specjalnie pojechałem po nia na mieszkanie 30 km żeby przywieźć ją do domu , odwoziłem ją również specjalnie… ostatnio okazalo się ze poznala jakiegos ‘kolege’ ze studiow , spotyka się znim , znaja się niecaly miesiąc a już spala z nim pare razy … wszystko to wiem od niej , niby jak mi to mowi odbieram to z uśmiechem na twarzy a tak naprawde mnie to dreczy ze zajmuje ktos moje miejsce w jej zyciu , caly czas mowi mi ze cos w nim nie pasuje, ze na razie go poznaje ale nie wie czy chce z nim być … ale tak samo mówiła o tym z którym się przespala dwa razy a teraz tego zaluje bo ją olał … już sam nie wiem co o tym wszystkim myśleć , załamałem się psychicznie ale nadal jednak cos mnie do niej ciagnie
w ostatnim czasie wydaje na nia sam z wlasnej dobrej woli kupe kasy na przyjemności ale cieszy mnie fakt ze mogę się z nia spotkac., zreszta przez 2,5 roku było tak ze ona wgl nie musiala nosic przy sobie portfela , a ja non stop jej cos kupowałem , powiedziala mi tylko ze podoba jej się ta i ta sukienka to bez jej wiedzy od razu jej kupilem i tak ze wszystkim było przez te 2.5 roku, nawet specjalnie kupilem auto zeby gdzies pojechac razem bo zawsze byl problem ze spotkaniami bo jej sie chodzic nie chcialo do mnie na nogach(2,5km miala do mnie) lub jak przyszlo gdzies jechac to TATA byl w pracy i nie mialem auta .. chciałbym żeby się ktos konkretnie wypowiedział na ten temat , w jakis sposób doradzil co mam robic , od razu mowie ze wiele ludzi mi mówiło OLEJ JĄ , nie jest ciebie warta … a ja nadal chce z nia być. Kiedys na spokojnie rozmawialiśmy o tym wszystkim powiedziala mi tak:
- mysle ze powinnam spróbować cos z kims innym żeby zobaczyc twoje starania i jak bardzo mnie kochałeś
- może i cos do ciebie czuje ale to nie jest to samo co było kiedys , mysle o nas caly czas i mam metlik w glowie bo nie wiem co mam robic , boje się ze będzie taka sytuacja ze wkoncu kogos poznasz a ja będę o ciebie zazdrosna , wtedy dotrze do mnie to jaka glupia byłam ze nie dalam ci tej szansy ale wtedy na powrot do mnie będzie już za pozno bo będzie ci lepiej z kims innym. Z drugiej strony nie chce za bardzo z toba próbować bo jeśli z toba sprobuje to KOLEGE z którym się spotykam będę musiala sobie odpuścić no i mam metlik w glowie
Napiszcie mi proszę co o tym wszystkim sadzicie i myslicie tylko proszę was bez zadnych głupich komentarzy, wiem ze moje zachowanie podchodzi troche pod pantofla ale nic na to nie poradze , jestem po prostu zakochany w niej po uszy
Z góry dzieki