netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

zdrada-nie zdrada? Jak sobie poradzic, jak wybaczyc?

190 odpowiedzi41 005 wyświetleńzałożony przez aga333, 17.10.2009

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » zdrada-nie zdrada? Jak sobie poradzic, jak wybaczyc?

Strony 1 2 3 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 1 do 65 z 191 ]

1

Temat: zdrada-nie zdrada? Jak sobie poradzic, jak wybaczyc?

Witajcie! Trafilam do Was w poszukiwaniu ukojenia dla moich nerwow i upustu dla targajacych mna emocji. Od dwoch miesiecy zyje jak w letargu, nie mam na nic ochoty, nic nie ma sensu... Ale moze od poczatku. Trzy miesiace temu przyjechala do mnie w odwiedziny kuzynka, zatrzymala sie prawie na miesiac. Ja mam 38 lat ona 23 - nie ma porownania. Jestem mezatka od 18 lat, mam dwoch prawie doroslych synow. Zawsze uwazalam, ze moje malzenstwo jest wzorcowe, ze jestesmy dwiema polowkami, ktore mialy szczescie odnalezsc sie w tym swiecie. Co rano budzilam sie dziekujac Bogu za moje szczscie... Zawsze uwazalam, ze moj maz mysli tak samo. Nigdy zadne z nas nie chodzilo na boki, zawsze najszczesliwsi bylismy, kiedy moglismy wrocic do domu i sie przytulic. Coz, wiec, moglo sie stac? Wracajac do kuzynki. Moj maz nie byl najszczesliwszy goszczac ja u nas. Traktowal ja jak zlo konieczne. W ogole raczej jest... no nie moge powiedziec, ze wstydliwy, bo malo kto potrafi mowic prosto z mostu jak on, nie owijajac w bawelne, ale na przyklad nie wezmie ostatniego kawalka z talerza w gosciach, potrzeby fizjologiczne zalatwia w domu, w gosciach nigdy nie zdarza mu sie beknac czyli ze raczej jest mocno powsciagliwy. I coz sie stalo? Przez trzy tygodnie mijali sie jak intruzi i nagle w sobote on poszedl do niej i powiedzial, zeby wyjechala, ze przychodza mu glupie mysli do glowy. A ona co? Ona nagle zaczela sie kapac dwa razy dziennie i czekac na niego. Nie popedzila go, nie przyszla do mnie... W poniedzialek po pracy ze starszym synem wyszlismy na chwile z domu, mlodszy syn zostal w pokoju na pietrze a moj maz z kuzynka w salonie. Poszedl do niej, zdjal jej majtki i wsadzil glowe miedzy nogi. Dziecko bylo w domu, drzwi na podworko otwrte na cala szerokosc, ja mialam wrocic doslownie po 15-20 minutach. Nie odepchnela go. Musze wspomniec, ze my nigdy nie pozwolilismy sobie na taka rozwiazlosc przy dzieciach. Przyszla pozniej do mnie i opowiedziala wszystko, prubujac przekonac mnie, ze zrobil to wbrew jwj woli. Moze bym uwierzyla ale pozniej moj maz powiedzial, ze wieczorem, kiedy znow zostali sami w salonie i ogladali jakis program znow pozwolila mu sie obmacywac po wszystkim w co Pan Bog ja wyposarzyl. Powiedzialam jej a ona nie zaprzeczyla W ogole dziwna sytuacja. To cale zachowanie tak nie podobne do mojego meza. Minely dwa miesiace a ja ciagle nie moge uwierzyc. Moj maz nie potrafi mi powiedziec dlaczego to zrobil, mowi ze nic nie myslal i nic nie czul. Jedynie szum i dudnienie w glowie i dziwna suchosc w ustach. On sie zabawil, nawet nie, bo nie mial z tgo zadnej przyjemnosci, mowi, ze nawet mu nie stal. Jesli tak , to co sie zdarzylo i dlaczego. Moj caly swiat runal w drobny pyl. Kocham go z calego serca, chociaz ta milosc zostala porzadnie ogluszona, z calych sil chce mu wybaczyc i zapomniec ale nie moge pozbyc sie obrazu jego glowy miedzy jej nogami, nie moge zapomniec slow ktore do niej mowil. Trzy dni jest w miare, cztery nastepne placze i jestem zalamana. Wierze w jego milosc, ale tyle moich uczuc sie zmienilo, tyle umarlo... Tylko wy mozecie mnie zrozumiec. Moj maz mowi, ze zaluje, prosi o wybaczenie ale wydaje mi sie, ze tak do konca nie rozumie co sie ze mna dzieje. On chyba mysli, ze urzadzam jakas szopke, zeby grac na jego uczuciach. Ja nie moge dojsc do ladu z wlasnymi, o jego w ogole na razie nie mysle. Dla niego to nie mialo znaczenia, dla mnie - przewrocilo moj swiat do gory nogami. Ona wcale nie jest taka piekna, typ lekko wiejski ze srednia nadwaga. Naprawde mial wiele lepszych okazji w ciagu tych lat. Czy jest mozliwe, zeby uzyla jakichs substancji, zeby zawrocic mu w glowie?  Nie wiem co moglo by to byc i jak dziala.Ale jestem glupia, co? Taka stara i taka naiwna... Wiem, ze wiele z was ma duzo dramatyczniejsze sytuacje, ale naprawde chce uratowac moj zwiazek. Tylko nie wiem, jak moge znow odnalezc wspolny rytm bicia naszych serc i zapomniec...

2

Odp: zdrada-nie zdrada? Jak sobie poradzic, jak wybaczyc?

Napisałaś do mnie, dziękuję, a ja weszłam na Twój wątek, bo mnie zainteresowałaś. 

Czasem sobie myślę, że taka miłość, bezgraniczne zaufanie bywa największym problemem. Gdyby coś było nie tak, gdyby były jakieś znaki, gdybyś mogła się czegoś spodziewać, równocześnie mogłabyś może jakoś spróbować zapobiec, byłabyś jakoś przygotowana, szok byłby mniejszy. Ale nie, najmniejszych symptomów. I to jest to co nas zabija. Człowiek kocha, chce wybaczyć, może nawet próbuje zrozumieć, mija trochę czasu, wydaje się, że to przeszłość, ale wraca i wciąż boli od nowa. Tego nie sposób zapomnieć.
Wydaje się, że mąż Ci wszystko szczerze powiedział, żałuje, prosi o wybaczenie. To jest bardzo ważne. Jego postawa jest często w takich chwilach decydująca. Dużo na ten temat przeczytałam, żeby spróbować pojąć te wszystkie mechanizmy. Podobno najważniejsza jest pierwsza rozmowa, ona rzuca światło na wszystko. Ty przynajmniej wiesz, że on chce z Tobą być, że jego samego ta sytuacja przerosła, w którymś miejscu wymknęła się spod kontroli. Jedna i druga strona musi uporządkować swoje emocje, a on też musi pokazać jak bardzo jesteś dla niego ważna. Z moich obserwacji wynika, że zdradzający mężczyźni patrzą jak cierpimy i nie potrafią do końca tego zrozumieć, dla nich to nic nie znaczyło, a nam, kobietom, zawalił się przecież świat. Uwierz, Twój mąż na pewno czuje się bezradny, może trochę bezsilny, chciałby Ci pomóc, ale nie wie jak. To czego na pewno nie możesz zrobić to zamknąć się na niego, byliście przecież dobrym małżeństwem, bliskimi sobie ludźmi, przyjaciółmi, teraz też zapewne znajdziecie do siebie drogę, nie bój się mówić o tym co czujesz, czego oczekujesz, dlaczego to tak bardzo boli. Trzeba dużo siły, aby spróbować normalnie żyć, ale wierzę, że jest to jeszcze możliwe...

3

Odp: zdrada-nie zdrada? Jak sobie poradzic, jak wybaczyc?

Dzieki, ze odpisalas i to tak szybko. Nareszcie moge pogadac z kims w temacie. Ha... Probowalam powidziec mojej mamie co sie stalo, ale ona mnie nie rozumie. I nie zrozumie, ani mnie ani cibie nikt, kto tego nie przezyl. Moze gdybym mlodsza, bardziej na czasie latwiej byloby zamknac ten rozdzial za soba. Tak naprawde nie mam zadnych kklezanek, o przyjaciolce nie wspomne. Do tej pory calym moim swiatem byl moj maz. Myslalam o Twoim przypadku, myslalam czy cos mogloby byc inaczej gdyby gowniara przyszla do mnie od razu, kiedy moj kochany powiedzial, ze przychodza mu glupoty do glowy. Chyba niewiele. Masz racje, kiedy TO stanie sie w psychice fizyczny akt jest tylko ucielesnieniem tej zdrady. Kac pozostaje. Ja jak wierna suka lezalam u jego stop, czekajac tylko na jeden rozkaz pana. Gdypy powiedzial skocz z mostu - skoczylabym, gdyby powiedzial zabij - tez bym to zrobila nie pytajac po co. Wyobrazasz sobie cale zycie pierwsza moja mysl byla on, co powie, jego potrzeby, czy bedzie zadowolony, czy zaakceptuje, co by pomyslal, pozniej dopiero dzieci a gdies daleko, naprawde daleko za tym wszystkim ja. Nigdy sie nie liczylo co ja potrzebuje, czy emocjonalnie, czy fizycznie, czy materialnie. Jestesmy rodzina z problemami, ale nie miedzy nami tylko jak wiele innych rodzin, trudnosci finansowe, nieudana firma transportowa, ktora pochlonela cale oszczednosci naszego zycia zostawiajac niewyobrazalne dlugi, ludzie, ktorych zawiedlismy, nie spelnilismy ich oczekiwan, wiele popelnionych bledow, zlych decyzji, o ktorych nawet nie chce sie myslec, bo glowa boli. Ale zawsze bylismy w tym razem, kazde nieszczescie, kiedy moglam byc przy nim, pocieszyc go, odbieralam jak blogoslawienstwo, jak nastepny kamien do fundamentu naszych uczuc. Dzis jestem przerazona. Leze kolo niego w nocy, czje jk mnie obejmuje jak najwiekszy skarb w zyciu i zastanawiam sie nad moimi uczuciami. Zawsze w takich chwilach odwzjemnialam uscisk i usypialam w spokoju, dzis czuje pustke, najchetniej usnelabym i sie nie obudzila wiecej. Czy kiedys ta pustka zniknie? Tak bardzo boje sie uwiklac w zwiazek z poswiecenia. Pelna milosci moglam poswiecic wszystko ale dzisiaj musze poswiecic siebie. Czy kiedys to sciskanie w zoladku ustapi, czy ten zal odejdzie, czy znow bede mogla spokojnie spojrzec mu w twarz i bez zastanowienia powiedziec kocham cie, jestes miloscia mojego zycia? Tak strasznie sie boje, ze zabraknie mu sily zeby patrzec na moje cierpienie albo cierpliwosci, zeby walczyc o nas. Boze, prosze was, wszystkie zdradzone i walczace o wsze zwiazki, powiedzcie ze to ma sens, ze warto sie o to starac, ze nie wszystko w nas jest wypalone. Prubuje powiedziec to wszystko mojemu mezowi ale on uwaza, ze skoro tak kochalam to kocham dalej, bo jak nie to gdzie jest ta milosc? Nigdy nie myslalam, ze cos moze zniszczyc nasze uczucie. Bylam tak zarozumiala w swojej pewnosci siebie, tak pewna nieziszczalnosci mojej milosci. Ale nigdy nie pomyslalam, ze to ktores z nas zniszczy to wszystko dla jakiegos kaprysu.

4

Odp: zdrada-nie zdrada? Jak sobie poradzic, jak wybaczyc?

nie jestem w małżeństwie ale w związku na odległość od 3 lat juz a od 4 się znalismy, ostatnio on sie dziwnie zachowywał i zachowuje mial laske ktora go oślepiła bedac ze mna wszystko zmierzało do jednego były klotnie itp a przeciez tak bylo cudnie u nas tez tak dbalismy o nas i nasza miłośc i mowa było ze jestesmy wierni itp. a tu takie cos zdrada, i tu sedno wybaczyłam choc tak jak piszesz to wciaz do mnie powraca nie wierze jak dawniej mu itp. on sie stara ale dla mnie to i tak za malo i tak znow cos sie ostatnio dziwnego z nim dzieje juz z czasem tak mniej boli mnie to że kombinowal z ta laska teraz budujemy nas zwiazek od nowa jest trudno ale jak sie kocha to jakos to bedzie, nie martw sie bo z czasem ta pustka zniknie trzeba czasu rozmow i cierpliwosci trzymam kciuki

5

Odp: zdrada-nie zdrada? Jak sobie poradzic, jak wybaczyc?

Wiajcie.
Tak to juz jest, ze nikt nas nie zrozumie, chyba ze doswiadczyl tego samego.
To tkwi w nas jak jakis kolec w sercu. Sama nie umiem zapomniec, a minelo juz prawie trzy lata. Teraz bedzie rozwod. Boje sie jutra, boje sie, ze juz nikomu nie zaufam, boje sie, ze bede sama.
Chcialabym znow sprobowac z mezem, mamy dziecko, ale ja sie boje, ze znow to zrobi -zdradzi- a wtedy juz sie nie podniose chyba...

6 Ostatnio edytowany przez zrezygnowanaaa (2009-10-20 09:50:16)

Odp: zdrada-nie zdrada? Jak sobie poradzic, jak wybaczyc?

Figlował raz ...za chwilke znowu...dał sie sprowokować jak twierdzi...
Zastanawiałam sie na tym,dlaczego gdy pojawia sie temat żałuję,dajemy szansę, bo dzieci?
Przecież dzieci mamy przed i po- jakoś sie wtedy nie mysli o nich.
Patrząc z perspektywy czasu i byc może moich emocji na dziś wiem-jestem pewna ,że gdy ja zdradze odejde bo wiem ile to moją druga połówke by bólu,kosztowało.
Nie mogłabym prosic o wybaczenie,o szanse dla dziecka,dla nas.
Trzeba brac odpowiedzialność za swoje czyny. Dlaczego ta osoba skrzywdzona ma sie poświecić .Przecież nie ona zawiniła.
Nigdy sie zdrady nie zapomni ,zawsze to w człowieku zostanie..efektem jest błędne koło...rewanż czy po chwili czy po 20 latach.
Najgorsza jest pusta,utrata przez jedną chwilke głupoty wszystkiego co sie buduje.Ja również byłam zarozumiała w związku,zbyt pewna,przecież tyle razem przeżyliśmy.

7

Odp: zdrada-nie zdrada? Jak sobie poradzic, jak wybaczyc?

Droga Olinko. Dam ci troche wiecj szczegulow. Jak pisalam, jej wizyta byla zaplanowa na 4 tygodnie. Moj maz nie przepada za intruzami, mijanie sie w lazience, w kuchni, obce drobiazgi porozrzucane po domu... To nie jego ani nie moj styl. Miszkamy od 5 lat na obczyznie, wypedzeni z kraju ciezka sytuacja zyciowa. Ona wpadla szlifowac jezyk. Szkoda, ze przy okazji przeszlifowala mojego meza. Teraz sobie wyobraz, codziennie moj maz wraca z pracy z mysla, zby jak najszybciej mnie przytulic, pogadac, setki godzin przegadanych przez telfon, kiedy fizycznie nie jestesmy razem, wiecznie wzajemne pytania na kazdym kroku: a co ty o tym myslisz?... myslisz ze tak bedzie dobrz?...I tak zawsze. A tu w sobote do niej podszedl i powiedzial: wyjedz bo mam glupie mysli, w niedziele wrocil z pracy o 2 w nocy wiec nie mial okazji, w poniedzialek ja wyszlam z domu doslownie na 20 min i wtedy podszdl do niej i zdjal jej majtki, kiedy wrocilam siedzieli jakgdyby nigdy nic, choc ona ubierala sie w pospiechu, tego samego dnaia wieczorem zostali na telewizji z wrazeniami. Dwojka dzieci na gorze, ja w sypialni... Podobno byla tak chetna, ze w kazdej chwili rozlozylaby nogi, ale jemu nie stal, we wtorek znow wrocil z pracy w srodku nocy, a w srode zaraz po pracy, z ktorj wrocl okolo 5  wskoczyl pod prysznic... Ale ja juz wiedzialam. Moze cos zle zrozumialas. To ona mi powiedziala, jechalysmy na umuwione spotkanie, ja prowadzilam a ona powiedziala mi, ze moj maz poszedl do niej, zdjal majtki wbrew jej woli i wylizal... Ona sie bronila, odpychala go, a on nie chcial przestac. Co to jst dla ciebie? Dlamnie gwalt. Wyobraz sobie ile kosztowalo mnie silnej woli, zeby dojechac na miejsce. Ale prawda okazala sie calkiem inna. Ale powiedziala, zebym sie nie martwila, ze to nic nie znaczylo, ze chcial tylko jednego, ze to byl tylko instynkt. Kiedy ona mi to powiedziala, umowilysmy sie ze wciagnie go w rozmowe o tym co sie stalo, zeby sie przyznal co zrobil a ja to nagram na telefon. Tak tez zrobilysmy. Ta rozmowa byla straszna. Nie tylko dla tego, ze bolesna dla mnie jak cholera, ale wyprana z jakich kolwiek emocji. Czy pozadania, czy zalu, czy fascynacji, no nie wiem czego jeszcze. Jak automat. Ona grala dla mnie, on mowil jak maszyna. Powiedzial, ze kidy weszlam i powiedzialam, ze uslyszalam juz dostatecznie duzo, spadl mu kamien z serca. Do dzis maz nie potrafi powiedziec jak to sie stalo i dla czego. Caly czas tylko jedna odpowiedz, nic nie czulem, nie myslalem, mialem pustke w glowie. Moj maz, mysli nawet kiedy spi, mamy tyle na glowie. Dostaje szalu na niezaplacone na czas rachunki, pamieta o najmniejszych duperelach, jest spostrzegawczy jak malo kto, bardzo dobrze ocenia ludzi, nigdy jeszcze sie nie pomylil. Od jednego spojrzenia wie, czy warto poswiecac komus uwage, czy jest to zwykly pionek. Wariuje na punkcie dzieciakow. Nie wyobrazam sobie go nie myslacego i nic nie czujacego. Mowi, ze nawet nie pamieta jej twarzy, ze go draznila i irytowala, a juz napewno nie byla dla niego atrakcyjna seksualnie. Mowi, ze czul dziwna suchosc w ustkach, pustke i dudnienie w glowie, jakby ogladal siebie z boku. . Ona przez nastepne dni do wyjazdu w sobote, codziennie schodzila usmiechnieta na dol, witala sie jakgdyby nigdy nic, jadla sniadanie i zalatwiala swoje sprawy. Powiedzialam jej, ze nie byla taka bierna, ze przeciez dala mu sie obmacywac, a ona nie zaprzeczyla, ona potwierdzila... Ciekawe jst jszce moje zachowanie. Przez najblizsz dwa tygodnie po tym zajsciu czulam sie bardzo dziwnie. Bylam podniecona jak nigdy w zyciu. Serce mi pekalo z bolu a ja szla do mza i prosilam jak dziwka zeby mnie rrznal, wiecej i mocniej. Widzialam przed oczami jego glowe miedzy jej nogami, moje serce krwawilo a wciaz bylo mi malo. Kidy bylam w pracy to tarlam tylkiem o krzeslo, bo taka mialam chcice. Nigdy w zyciu tak sie nie czulam. Czy ty tez za kare wskoczylas swojemu mezowi do lozka? A moj maz mimo kilkugodzinnych seansow seksualnych mial ogromne trudnosci z dojsciem do orgazmu. Prosilam go, jak dziwka zeby zlal sie na mnie, a on nie mogl. Szedl spac wyczerpany i niezaspokojony. Czy to jst taka reakcja psychiczna czy efekt czegos innego? Nasze zyci seksualne bylo calkiem fajne. Moze ostatnimi czasy popadlismy w jakas rutyne, ale mielismy naprawde bardzo ciezki fizycznie okres. Poza tym nigdy nie mielismy oporow, zeby spelniac nasze fantazje i zachcianki. Maz mowi, ze mimo tych wszystkich lat wciaz go krece i ja wiem o tym. Wystarczy, ze zakrece mu tylkiem przed oczami albo dotkne go delikatnie, a on juz jest gotowy. I napewno nie ma problemow, zeby dojsc do konca, czasem nawet mowi ze sie martwi, ze za szybko konczy. Ale dla mnie jest super. Nigdy ni mialam potrzeby, zeby mu odmowic, czy wykrecac sie bolem glowy. Po tych wszystkich latach on tez wciaz mnie kreci i tylko on. Przez caly ten czas nigdy nawet nie spotkalam faceta, ktory choc w najmniejszym stopniu zwrocilby moja uwage. Rozmawiamy, ciagle rozmawiamy, absolutnie nie wybiela sie, nie wypiera, nie zrzuca winy na nia. Mowi, ze nie wie czy go czyms nafaszerowala, czy sie czyms psiukala, nie ma zadnych dowodow. I nikt ich nie da. Ale mowi, ze mial wile okazji, zby mnie zdradzic, i nawet o tym nie myslal. Ostatecznie jakby chcial, to w Londynie za 30 funtow moglby miec jakaby chcial Polke, ktora zrobilaby wszystko. Z daleka od domu, od dzieci, ode mnie. Ale tego nie potrzebuje, bo wszystko ma w domu. Sam mowi, ze nie wie jak to sie stalo. Jak mysle o tym, to wychodi z tego jakis seks horror. Wszystko jest takie zalosne.Pomysl isc na bok i nawet nie miec z tego zadnej przyjemnosci ani nie dac zadnej przyjemnosci drugiej osobie? Wiec po co? Glowa mnie boli od myslenia. A ona gowniara tylko sie martwila, czy nie powiedzialam mojej matce, a i swojej powiedziala, ze moj maz skladal jej jakis dziwne propozycje. O tym co bylo dalej nawet ni wspomniala. Przed przyjazdem krzyczala, ze nie chce nic za darmo, ze zaplaci, a na koniec nawet nie zapytala czy ma sie dolozyc do zycia tylko w podziekowaniu dala czekoladki ferrero roche, pudeleczko z osmioma czekoladkami. Zenada. Tak zaluje, ze jej tu nie ma bo powyrywalabym jej wszystkie wlosy, oszukancowi. Za goscine i tak bym nic nie wziela, ale chyba wypadalo choc raz zadac to pytanie. Co o tym myslisz?

8 Ostatnio edytowany przez olina22 (2009-10-20 19:39:03)

Odp: zdrada-nie zdrada? Jak sobie poradzic, jak wybaczyc?

Kochana Ago, masz rację, szczerze przyznaję, że nieco inaczej to zrozumiałam, ale chyba po prostu Twoja wypowiedź była mało precyzyjna, zresztą to jest w tej chwili zupełnie nieistotne. 

Raz jeszcze powtarzam, Wy po prostru wpuściliście pod swój dach toksyczną kobietę, jak sama to określiłaś gówniarę, która okazała się wyrachowana, bez skrupułów sięgnęła po to co powinno być dla niej święte, o czym nie powinna nawet śmieć zamarzyć, a co dopiero po to sięgnąć. I do tego ta perfidia, ona nawet nie czuje się winna! Żal, że człowiek nie wie czemu mógłby w porę zapobiec, gdyby tylko instynkt nie zawodził. Przecież można było zachować czujność, nie zostawiać ich samych, nawet w porę wyrzucić ją z własnego domu. Ale zawiodło tu zaufanie, że nic nie jest w stanie zagrozić. Prawda, jak trudno samej sobie wybaczyć tę naiwność???

9

Odp: zdrada-nie zdrada? Jak sobie poradzic, jak wybaczyc?

Aga333, wiem doskonale, że w takie miejsca jak ten portal zaglądamy najczęściej kiedy jest nam źle i szukamy wsparcia, potrzebujemy się wygadać. Nie ma Cię tu od kilku dni, czy to znaczy, że coś się zmieniło u Ciebie na lepsze?

10

Odp: zdrada-nie zdrada? Jak sobie poradzic, jak wybaczyc?

Kochana Olino22. Czy na lepsze? Mam nadzieje, ze tak. Faktycznie, od kilku dni sypiam lepiej, nie mysle tyle o tym, nie panikuje ani nie histeryzuje zadajac sobie setki pytan bez odpowiedzi. Co noc czuje bliskosc mojego meza, czuwa caly czas przy mnie, ociera lzy, tuli mocno w ramionach. Jest taki cierpliwy... Prawie na kazdym kroku czuje jego milosc. Na pewno nie jest to poczucie winy, bo jest on zbyt porywczym, niecierpliwym i moze troche egoistycznym czlowiekiem, zeby tak sie poswiecac. Rozmawiamy o tym bardzo czesto, czasem nawt calymi godzinami. Odpowiedz jest ciagle taka sama: nie wiem dlaczego to zrobilem. Moze to glupie, ale ja naprawde dopuszczam mozliwosc, ze gowniara czyms sie spryskala, albo cos.Nie dlatego, zeby go wybielic, o nie. Znam go nie od dzis... Analizuje to wszystko i poprostu nie moge uwierzyc. Gowniara z premedytacja czekala na niego, myla sie dwa razy dziennie, na pewno nie odmowila a jeszcze byla gotowa rozlozyc nogi. Co dziewczyne 20 lat mlodsza moz ciagnac do takiego faceta? A okolicznosci? Czy ktos wstaje pewnego dnia i stwierdza: dzis jest ladna pogoda - zdradze zone? Przy otwartych drzwiach i mieszkaniu pelnym ludzi wlacznie ze mna? Kto przy zdrowych zmyslach by sie narazal i robil taki syf we wlasnym domu? Zdaje sobie sprawe, ze to nie mialo zadnego znaczenia, ale zdarzylo sie. A takie rzeczy nie zdarzja sie bez powodu. Ja nawet nie wiem, co mam poprawic w naszym zwiazku, co leczyc, na co zwrocic uwage... Zdecydowanie nie bede juz goscic zadnych kuzynek. Tak bardzo chcialabym sie dowiedziec. Mysle o napisaniu jeszcze jednego posta czy ktos mial podobny przypadek. Mysle tez, zeby zadzwonic do matki gowniary i powiedziec jaka ma cnotliwa corke. Gnojowa powiedziala matce, ze moj maz poszedl do niej, ale o tym ze na niego czekala to juz jakos jej sie zapomnialo. Teraz moj moz wyszedl na jakiegos zboczenca czychajacego na niwinne niewiasty. Podobne jak TY, ciagle mysle o mezu, zeby zaoszczedzic mu wstydu i nie pozwolic aby zostal oczerniony. Boje sie, ze po tych dniach wewnetrznego spokoju znow wpadne w depresje spowodowana jakims wspomnieniem czy sytuacja, ze jeszcze przyjdzie mi slono zaplacic za to, ze dzis czuje sie tak dobrze. Mam nadzieje, droga Olino22, ze i Ty masz swoje dni spokoju. Skoro ja odczuwam taki smutek i zal, zdajac sobie sprawe, ze moj maz wciaz mnie kocha, nie planowal tego, nawet nigdy nie myslal o czyms takim, jak bardzo TY musisz cierpiec skoro Twoj maz przez jakis czas zwrocil swoje serce w inna strone. Wierze, ze poukladamy spowrotem wszystko w naszym zyciu i jeszcze bedziemy szczesliwe, czego zycze Ci z calego serca. Zdaje sobie sprawe, ze nic nie bedzie juz jak dawniej, ze zawsze bedziemy ogolocone z jakiejs czastki naszej wiary, ufnosci, pewnosci siebie i milosci, ale musimy zyc dalej i sprubowac zaufac naszym mezom jeszcze raz. Zycze Ci jeszcze raz z calego serca, abys odnalazla wszystkie dawne uczucia, doznala nowych jeszcze piekniejszych i wznioslejszych.

11 Ostatnio edytowany przez olina22 (2009-10-27 15:19:31)

Odp: zdrada-nie zdrada? Jak sobie poradzic, jak wybaczyc?

Widzisz, mąż jest przy Tobie, razem z Tobą przeżywa ten ból, otoczył Cię troską. I ciesz się tym szczęściem, które masz. Potrafisz sobie wyobrazić gdyby to się stało, a on miał jeszcze pretensje, że to przez Ciebie, powiedział wprost, że Cię nie kocha, że mu czegoś brakowało? Albo gdyby spakował się i odszedł, bo znalazł szczeście u boku innej? Potrafisz sobie coś takiego wyobrazić? A przecież tak często taki jest właśnie finał. Jeśli mąż jest z Tobą to znaczy, że chce, że zrozumiał i sam się w tym gubi. Jemu na pewno też jest bardzo ciężko, ale on przecież tego nie powie, bo byłoby naiwnością oczekiwać, że kobieta będzie to chciała rozumieć. Więc może warto jak najszybciej wybaczyć dla samej siebie. I to jest to co nas spotkało dobrego, bo przecież my mamy szansę sobie to jakoś poukładać, ale gdyby męża zabrakło, nie byłoby już czego.  Ja dzisiaj wiem, że taki zwiążek może być lepszy, dojrzalszy, wartościowszy. Nigdy nie będzie już tak samo, ale kto powiedział, że musi być gorzej? Czasem trzeba się po prostu przestraszyć, żeby dostrzec, że tak bardzo się kocha i że jest to największa wartość. I że nie wolno o niej zapomnieć. 
U mnie jest dobrze, są chwile radości, już od dłuższego czasu jakoś sobie radzę, potrafię się uśmiechać, cieszy mnie, że mąż wciąż tyle wysiłku wkłada, abym mu zaufała. Ale wciąż zdarzają się też kryzysy, kiedy dociera do mnie, że już nie jest tak jak było. Np. Dwa tygodnie temu mąż wyjechał na trzy dni (zawsze wyjeżdżał, ale kiedyś to nie był problem) ja przeżywałam piekło. Wróciły wspomnienia, wątpliwości, strach, odezwał się brak zaufania. I choć głęboko ufam, że jest w porządku to nie potrafię spokojnie czekać, męczę się. On dzwonił, pisał, wysyłał zdjęcia, a po powrocie naprawdę poczułam, że mnie kocha i rozumie co się z moimi emocjami dzieje. Zresztą zanim wyjechał to zapytał czy może, czy dam radę.  Kiedyś to było oczywiste. Dzisiaj już nie jest, ale on się przecież tak stara... To nie może pozostać bez znaczenia.
Przypuszczam, że do Ciebie jeszcze nieraz wrócą złe emocje i wspomnienia. Ale najważniejsze to samemu dać sobie do nich prawo i je rozumieć. Jest to zupełnie naturalne i nie należy się ich bać. Masz o tym rozmawiać ile razy będziesz tego potrzebowała, masz i płakać ile razy będzie Ci tego jeszcze potrzeba. Nie bój się, że mąż też będzie wtedy cierpiał. Nie powinnaś tylko wciąż na nowo go oskarżać, raczej pytać, aby spróbować zrozumieć. Wiem, że to się prosto mówi, ale... na pewno warto spróbować. A potem, z czasem, ból może być już tylko mniejszy, czego z całego serca raz jeszcze Ci życzę.

12

Odp: zdrada-nie zdrada? Jak sobie poradzic, jak wybaczyc?

post przeniesiony

maja 84 napisał/a:

aga333, nie czytałam Twoich porzednich postów i innych wypowiedzi, ale może to i lepiej obiektywniej sie do tego ustosukuję. Po prostu wizyta kuzynki spowodowała pewną rewolucję w Twoim związku i przede wszystkim w Twoim mężu.Ładna  i prowokacyjnie zachowująca się dziewczyna po prostu zaczęła " działać " na Twojego męża. Dawał ci to zo zrozumienia, wtedy kiedy mówił, że jej obecność jemu przeszkadza, szkoda, że wtedy o tym nie porozmawialiście, nie liczyłaś się zupełnie z jego zdaniem.
Nie wierz w żadną suchość w ustach, naćpanie, czy z brak podniecenia, dobrze wiedział co robi i po prostu w pewnym momencie nie potrafił się oprzeć.Zupełnie stracił głowę.Nie oznacza, że Cię nie kocha, jednak nie wytrzymał prowokacyjnego zachowania i ciągłego napięcia seksualnego...nie każdy facet to wytrzyma. To zwykła seksualność i nie ma nic wspólnego z miłością czy bliskością, ona była czymś nowym i bardzo kuszącym...pożadał jej i nie oparł się. Często przez takie koleżanki, kuzynki faceci tracą głowy, zakochują się i odchodzą, Twój mąż na szczęście nie zakochał się,kocha Ciebie, ale nie dał rady się oprzeć.
Absolutnie powinnaś zerwać kontakty z tą dziewczyną , mimo,że jest członkiem rodziny, to nie jest nastolatka,ale dorosła kobieta, nie tylko  nadurzyła twojej gościnności ale mogła doprowadzić do ruiny twoje małżeństwo...nie wpuszcaj jej za próg.Myślę,że powodem zachowania męża było prowokacyjne zachowanie dziewczyny, być może też pewna schematyczność w Waszej sypialni. Możę Twojemu związkowi opócz bliskości i wzajemnego zrozumienia potrzeba trochę nowości i pikanterii?
Mąż niewątpliwie żałuje i można mu tu wierzyć, ale nie wierz ,żę nie pożądał tej dziewczyny, nie trać czujności bo mężczyzna pozostanie mężczyzną, prowokowany przez miesiąc i kuszony z każdej strony... możę zareagować, może nie każdy, ale twój mąż tak.
Myślę,że naprawę związku powinniście zacząć od sypialni, nie wzajemna bliskość w zaciszu domowym ( nie jesteście staruszkami), ale wspólny wyjazd, miłość w najbardziej nieoczekiwanych miejscach, inicjowanie przez ciebie seksu i to bardziej pikantnego...zaskakuj go i porządaj...mężczyzna , który czuje się porzadany, który jest zaspokojony..nie będzie tak łatwo tracił głowy. Nie wybaczaj tak łatwo, bo on tu nie jest ofiarą, do tego co się stało, trzeba dwojga Mąż jest dorosłym facetem i dobrze wiedział co robi. Mąż powinien się o Ciebie starać, zrozumieć co mógł stracić, jeżeli zrobi z siebie niewiniątko a ty uwierzysz następnym razem znowu będzie miał zaćmienie umysłu. Nie daj się nabrać !

13

Odp: zdrada-nie zdrada? Jak sobie poradzic, jak wybaczyc?
aga333 napisał/a:

, w poniedzialek ja wyszlam z domu doslownie na 20 min i wtedy podszdl do niej i zdjal jej majtki, kiedy wrocilam siedzieli jakgdyby nigdy nic, choc ona ubierala sie w pospiechu

Boze ,nawet nie chce myslec,co by bylo gdybys wrocila po 40 min,pewnie byloby juz po.   "To ona mi powiedziala, jechalysmy na umuwione spotkanie, ja prowadzilam a ona powiedziala mi, ze moj maz poszedl do niej, zdjal majtki wbrew jej woli i wylizal... Ona sie bronila, odpychala go, a on nie chcial przestac. " Najzwyczajniej w swiecie facet skorzystal z okazji,ale zapewne ty ich nakrylas.Bardzo mi ciebie zal i prubuje zrozumiec ,co przezywasz,ale wlasny maz,we wlasnym domu, wiedzac,ze zona moze wrocic w kazdej chwili,dzieci w domu, po prostu nie miesci mi sie w glowie. Nigdy bym nie wybaczyla czegos takiego,bo niemozliwe jest zycie pod jednym dachem z kims ,kto nas oklamuje. I cos mi sie wydaje,ze to nie byl jego jednorazowy wyskok.Ale obym sie mylila.
Moj M nigdy mnie nie zdradzil,byc moze dlatego nie potrafie tego ogarnac,ale im wiecej czytam takich smutnych histori ze zdada w tle,tym bardziej utwierdam sie w przekonaniu,ze idealow nie ma.
Pozdrawiam Maja

14

Odp: zdrada-nie zdrada? Jak sobie poradzic, jak wybaczyc?

maja 76, piszesz, że Twój mąż nigdy Cię nie zdradził i może dlatego nie potrafisz tego ogarnąć. Uwierz, zanim mnie ten problem dotknął wiele razy usiłowałam sobie wyobrazić jak mogłabym się w takiej sytaucji zachować i jak mogłabym się czuć. Dziś wiem, że nie miałam bladego pojęcia jak to boli i jak to jest. Wyobrażenie ma się nijak do rzeczywistości. Człowiek czuje się jak upokorzone zwierzę. Jeśli się kocha naprawdę to jest to ból najgorszy ze wszystkich, bo zadany od najbliższej osoby, godzący w samo centrum naszego JA, grunt osuwa Ci się pod nogami, rozpada wszystko co było Twoje. I to jak się zachowasz też jest zagadką dopóki nie znajdziesz się w takim momencie swojego życia.
Życzę Ci jednak, żebyś nigdy nie musiała się o tym przekonywać, bo potem będziesz już zupełnie inną kobietą...j

15

Odp: zdrada-nie zdrada? Jak sobie poradzic, jak wybaczyc?

Aga333- przeczytałam Waszą dyskusją i muszę przyznać, że to jeden z najdziwniejszych rodzajów zdrady, z jakimi do tej pory się spotkałam. A dlaczego? Otóż szczególnie zainteresowała mnie część wypowiedzi Twojego męża, w której stwierdził: "to tak, jak bym patrzył na siebie z boku". Nie wiem, czy już o tym słyszałaś, ale jest taki rodzaj narkotyku (czy nawet leku, nie pamiętam dokładnie), który tak rozwija możliwości percepcji, że sprawia, iż mamy wrażenie spoglądania z różnych ujęć na swoje życie, czy nawet na życie innych ludzi. Nie raz, choć wydaje się to być niemożliwe, taki "ogłupiacz" daje nam nawet możliwość spoglądania na kogoś z perspektywy dachu, czy czegokolwiek wysokiego, dającego nam szansę obserwacji z góry, czy z boku. Wydaje mi się, że kuzynka mogła uraczyć Twojego męża właśnie czymś w tym rodzaju, pozbawiając go kontroli nad samym sobą i tym samym pozwalając mu na to, do czego między nimi doszło, a de facto prowokując go do tego zdarzenia. Już sam fakt, że Twój mąż nie miał wzwodu, daje sporo do myślenia. Mając do czynienia z młodą dziewczyną (do tego taką, której uroda mieści się w gustach mężczyzny), wzwód byłby prawidłową biologicznie reakcją- tutaj do niego nie doszło. Można zatem przypuszczać, że coś, co Twój mąż otrzymał czy w szklance z sokiem, czy w czymkolwiek innym od Twojej kuzynki (lub w jakiejkolwiek innej postaci), nie pozwoliło na podniecenie seksualne. Do tego suchość w ustach i dudnienie, szum w głowie, jednoznacznie kojarzy się ze stanem narkotycznym. Warto głębiej zbadać tę sprawę. Pocieszającym znakiem jest to, że Twój mąż nie przestał Cię kochać; że nadal wyznaje Ci miłość, kocha się z Tobą i przede wszystkim ŻAŁUJE. Moje zdanie jest takie: wygląda na to, że został ogłupiony i wykorzystany. Niby to dziewczęta są wykorzystane przez mężczyzn, ale tutaj sytuacja przedstawia się zupełnie odwrotnie. Warto jeszcze zwrócić uwagę na tą kwestię: Twój mąż na początku źle traktował tę dziewczynę, chciał pozbyć się jej z domu, jak by czuł podświadomie, że to czymś grozi. Potem nagle, nie wiedzieć czemu, uległ jej, pomimo tego, że najprawdopodobniej zupełnie nie była w jego typie. Wnioski? Feromony w psikawkach (nie wierzyłam w ich moc, ale też mam swoje doświadczenia, zatem trzeba uważać) lub narkotyki, o których wspomniałam powyżej. Weź pod uwagę jeszcze jedno: Twoje nagłe napady dzikiego pożądanie, ostra chęć na seks. Wspomniałaś, że nigdy wcześniej nie spotkało Cię coś podobnego. Otóż feromony unoszące się w powietrzu, czy cokolwiek innego budzącego pożądanie, mogły przejąć kontrolę także nad Tobą. Głupio to brzmi, ale to możliwe. Równie dobrze dziewka mogła dosypać Wam czegoś do jedzenia, czy picia (brzmi jak z filmu, ale nic nie jest niemożliwe). Na szczęście głupiej dziewczynie nie udało się zniszczyć Waszej rodziny i tego się trzymaj. Teraz tylko zbadaj tę sytuację i wyciągaj wnioski. Powodzenia i pozdrawiam!

16

Odp: zdrada-nie zdrada? Jak sobie poradzic, jak wybaczyc?

Droga Youngwind, minelo prawie 3 miesiace a ja nie potrafie zrozumiec tego co sie stalo. Dopiero teraz zaczynam reagowac jkos normalnie na zdrade mojego meza, to znaczy tak jak nakazywal by rozum: mam opory przed seksem, nie moge sie rozluznic, nie mowiac juz o tym, ze na same pieszczoty jakich maz uzyl bedac z nia przez ta krotka chwile robi mi sie niedobrze. Generalnie jestem w dole tak glebokim, ze nie mozesz sobie nawet tego wyobrazic, albo i mozesz, lykam antydepresanty i z mezem wybieramy sie do psychologa. Maz wyprawia takie cuda, jakich nie wyprawial nawet jak bylismy narzeczenstwem, znosi moje humory tak cierpliwie, a cierpliwosc nie jest jego mocna strona. W nocy zamiast spac czuwa czy ja spie. Nawet nie wyobrazalam sobie ze moze byc w nim tyle milosci, cierpliwosci i czulosci. Do dnia dzisiejszego nie moge zrozumiec jak to sie stalo, jedyne logiczne wytlumaczenie to jakis oglupiacz. Nie mam naprawde zadnego doswiadczenia z tego typu srodkami ale tez mi sie cos obilo o uszy. A gowniara jeszcze byla zdziwiona czy nie czulam od niego zapachu innej kobiety. Ciekawe od czego - po  minutach lizania? Zawsze mi sie wydawalo, ze zeby przesiaknac zapachem kobiety, to trzeba ja chociaz troche poprzytulac, chodzi mi o to, ze perfumy rozpylamy na dekolty, za uszy itd anie na cipochy, chyba ze wysmarowala sobie broche czyms nieciekawym. To cale zajscie bylo tak niedorzeczne, a ja przeciez przezylam z tym czlowiekiem  18 lat i znam jego kazdy krok, bo jestesmy naprawde bardzo blisko. Analizujac nasze zycie, to musialby mnie zdradzac z telefonem w reku, bo naprawde niewiele czasu spedzamy osobno. Nie prubuje usprawiedliwic mojego meza, bo jest tylko czlowiekiem, ale jest tyle dziwnych i niewyjasnionych sytuacji w tym wszystkim. Jeszce gowniara tak mnie oglupila, powiedziala ze nie mam co pytac o to wszystko mojego meza bo i tak nie powie prawdy tylko to co ja bede chciala uslyszec. Zaluje, ze nie zrobilam konfrontacji i nie wykopalam gowniary za drzwi z gola dupa. To wszystko wydaje sie takie chore, ze ona moglaby zrobic cos takiego. Ale to jak zachowal sie moj maz jest jeszcze bardziej chore. Dziekuje ci, ze sie odezwalas, nie mam pojecia jak to wszystko poukladac sobie w glowie. Wiekszosc ludzi, ktorzy mieli kontakt ze zdrada mowia, ze cala sprawa jest dziwna i chora, ci ktorzy nie mieli nic wspolnego ze zdrada - coz oni moga mi powiedziec? Jeszcze raz ci dziekuje, dzieki Tobie bede miec dzis spokojniejsza noc.

17

Odp: zdrada-nie zdrada? Jak sobie poradzic, jak wybaczyc?

Droga Maja 76. Mysle, ze nic by nie bylo, bo mu nie stal, a ja paradoksalnie wierze mojemu mezowi. Tym bardziej, ze jeszcze wieczorem dawala mu sie macac a on ja zostawil, bo jak mi powiedzial, nie stal mu i mu sie nie chcialo. To raczej wygladalo jak jakas blokada glowy a nie porzadanie czy meskie hormony. Dlatego tak usilnie szukam przypadkow podobnych do mojego, bo prubuje to wszystko zrozumiec. Jeszcze trzy miesiace temu zabilabym kazdego, kto posadzilby mojego meza o nzdrade. Nie wierze, ze ma dwie twarze bo jest szcery, az do bolu. Szybciej mowi niz mysli, nie jest typem pokretnego kombinatora. Dbaj o swojego meza, bo rownie latwo jak ja mozesz stracic jego wiernosc. Ja bylam bardziej pewna swojego meza niz siebie i co? Dzis wstaje i klade sie spac z bolem glowy. Nawet nie wiem, co psychoterapeuta bedzie u nas leczyl, bo nie ma niczego do poprawienia no teraz to jedynie moja glowe, bo nie moge sie pozbierac. Maja 76, mysle ze sie mylisz, mysle ze sa idealy, mysle zemoga byc nimi nawet nasi mezowie, nawet moj... Znam mojego meza jak wlasna kieszen, znam kazdy jego krok, nie jest typem lowelasa czy kochasia. Co chwila do mnie dzwoni, czasem z pierdolami, niby ma wlasne zdanie, ale zawsze pyta co ja o tym mysle. Nie wierz w dwie twarze, nie wierze w buzujace hormony, nawet jesli to musialy zabuzowac od czegos. Ciesz wiernoscia swojego meza oby jak najdluzej i abys nigdy nie musiala 'tego' ogarniac.

18

Odp: zdrada-nie zdrada? Jak sobie poradzic, jak wybaczyc?

Dziewczyny, jeszcze jedno co powiedzial mi moj maz. Ktory napalony facet idzie lizac? Lizanie to juz jest wyzsza polka, to przyjemnosc nie dla niego tylko dla partnera. Napalony tylko mysli, jak sie spuscic najszybciej. Mam kociol w glowie. To co jes czarne jednego dnia, drugiego jest biale i na odwrot. Prosze, dajcie znac jak znadziecie jakis podobny przypadek do mojego, bo ja juz jestem chora. Boje sie, ze pomimo wysilkow rozwale rodzine, do niedawna bardzo szczesliwa

19 Ostatnio edytowany przez youngwind (2009-11-10 22:17:24)

Odp: zdrada-nie zdrada? Jak sobie poradzic, jak wybaczyc?

Kochana Ago333- Cieszę się niezmiernie, że mogłam pomóc i troszkę Cię uspokoić. Muszę przyznać, że Twój temat zadziałał na mnie motywująco; od razu zaczęłam myśleć nad tym, co mogło być tak naprawdę przyczyną tego, co się wydarzyło (chociaż po swojemu i odrobinkę). Nie widzę innego rozwiązania, jak właśnie to, które przedstawiłam powyżej; wiele dziewcząt, w szczególności w wieku Twojej kuzynki, ma styczność z narkotykami, czy innymi substancjami mającymi negatywny wpływ na behawior człowieka. I niewykluczone jest to, że Twój mąż został poddany próbie przez tę dziewczynę; można powiedzieć, że posłużył jako królik doświadczalny (tym bardziej, jeśli ona należała raczej do zakompleksionych i zdesperowanych dziewcząt. A było to raczej prawdą, skoro zachciało jej się uwodzić męża i ojca dzieci). Już samo zachowanie Twojej kuzynki wiele podpowiada. Pytania w typie: "nie poczułaś zapachu innej kobiety?" kierowane do Ciebie, już wizualizują coś potwornie śmierdzącego (mam na myśli samą sprawę). Musiała użyć jakichś psikawek, czy czegokolwiek zawierającego dużą ilość ogłupiających substancji. Powiem szczerze, że nie wierzę w samą moc feromonów, ale wierzę w to, że mieszczą w sobie mieszaniny działające niekorzystnie na organizm człowieka (coś na wzór narkotyku). Dziewczyna kąpała się dwa razy dziennie, zatem musiała robić coś ze swoim ciałem, by stało się atrakcyjniejsze, przyciągnęło uwagę Twojego mężczyzny, niekoniecznie podnieciło. Dla ciekawostki powiem Ci, że mój były chłopak pewnego dnia wypsikał się feromonami (wspomniałam o doświadczeniu powyżej, zatem wyjaśnię); Do dziś pamiętam ich zapach i to, jak na mnie zadziałały. Przez cały dzień bolała mnie głowa, dodatkowo chodziłam nieprzytomna jak we śnie. To w sobie COŚ ma i uważam, że nie do końca należy przymykać na to oko. Twój mąż też czuł dudnienie, szum, wszystko wokół zdawało się być oniryczne i nierealne. Feromony, dragi. Takie są moje wnioski.

A co do Twojego postu jeszcze- teraz zaczynasz reagować na to wydarzenie prawidłowo (na nieszczęście...), bo zniknął szok, a pojawiła się rzeczywistość. Wiem, że to marne pocieszenie, ale mając męża u boku, jego cierpliwość i dobre słowo, masz pewność, że to był błąd, który on usilnie chce naprawić. Na litość, Twój mężczyzna jest dorosły, wie co robi, znacie się od lat, macie dzieci. Takie wydarzenie, choć z pewnością zostawiające spory osad, nie może zburzyć tego, co razem zbudowaliście. To jest zbyt silna i zbyt dojrzała relacja, by mogło ją zniszczyć jednorazowe potknięcie (tutaj i męża i tej dziewczyny). Z pewnością nie umiem sobie wyobrazić tak do końca tego, co czujesz; mam 20 lat (jestem jeszcze młodsza od tej dziuni, która sprowokowała Twojego mężczyznę) i zbyt mały jeszcze bagaż doświadczeń, by Cię pocieszyć, ale mam narzeczonego niewiele młodszego od Ciebie (33 lata), z którym również przeszłam niejedną bolesną burzę, dlatego odważyłam się podnieść głos w tej sprawie. Każdy w życiu popełnia błędy i każdy zasługuje na drugą szansę. Wiem, że to ciężkie, ale próbuj.

Ściskam Cię bardzo mocno i trzymam kciuki!!!

20

Odp: zdrada-nie zdrada? Jak sobie poradzic, jak wybaczyc?

Droga Ago.Z twoich postow bije taka rozpacz,ze przychodzi mi tylko jedno do glowy: bez pomocy specjalisty u ciebie sie nie obejdzie. Mysle, ze doputy nie zaznasz jako takiego spokoju,dopoki nie dowiesz sie dlaczego tak postapil. Powinniscie pojsc razem do specjalisty,ktory pomoze ci zrozumiec mechanizm jego postepowania.Jesli cie kocha i stara sie,powinien zrozumiec ,ze ty tego potrzebujesz.
Wiem,ze to trudne i pewnie myslisz,ze latwo dawac rady,gdy sie tego nie przezylo.Ale dziewczyno, zadreczysz sie,wpadniesz w chorobe .
Ja tez mieszkam za granica i uwierz, napatrzylam sie na rodzinne dramaty.Niestety,wiele mlodych dziewczyn "poluje" na zonatych facetow,aby tylko polepszyc sobie byt. Juz one maja swoje sposoby.
Ja jako tako zdrady nie przezylam, ale jestem dzieckiem z rozbitej rodziny. Coz,moj ojciec zakochal sie,odszedl i nigdy mu tego nie wybacze,ani tej wyrachowanej panience,ktora odebrala mi spokojne dziecinstwo. I chociaz wydarzylo sie to dawno temu,to boli do dzis. I mysle, ze gdyby ktos wtedy zaprowadzil mnie do psychologa,wyjasnil,bolaloby duzo mniej.
A tak? W sercu jest rana i juz chyba zawsze bedzie.
Wiem,ze to nie to samo, ale jak tego nie zalatwisz teraz,bedziesz ciagle myslala i rozpamietywala co by bylo gdyby? Dla ratowania malzenstwa warto.A ty tego chcesz,prawda? Nie szukaj na sile takiego przypadku,bo kazda zdrada jest inna,kazdy przezywa to inaczej. Jutro na pewno zaswieci dla ciebie sloneczko,czego ci z calego serca zycze
Maja

21

Odp: zdrada-nie zdrada? Jak sobie poradzic, jak wybaczyc?

Droga Maju, rozmawialam z ludzmi pracujacymi przy roznego rodzaju grupach wsparcia. Sa to ludzie, ktorzy maja blsk kontakt z psychologami, psychiatrami jak rowniez z roznego rodzaju ludzkimi problemami. Mniej wiecej tlumaczyli mi jak dzialaja roznego rodzaju terapie. Wszystko byloby proste, gdybysmy mogli znalezc cos, co mogloby spowodowac ta sytuacje. Ale nie. Moj maz placze razem ze mna, odchodzi od zmyslow widzac mnie w takim stanie. Nie wierz, ze moglby cos ukrywac, lub czegos nie powiedziec. Zadne z nas nie chciloby niczego zmieniac, oboje jestesmy zadowoleni z siebie nawzajem, uzupelniamy sie i do szczescia potrzebujemy tylko siebie. Dzieciaki wspaniale, brak jakichkolwiek uzaleznien w rodzinie, brak jakichkolwiek ukrytch zalow. Coz psycholog moglby jeszcze wyciagnac? Tak czy tak bede prubowac, bo moja rodzina jest najwazniejsza. Rozpacz? Tak masz racje, bo jesli trzeba leczyc, to oboje nie wiemy co. Ja tez mam nadzieje na jutrzejszy sloneczny dzien. Dziekuje ci za twoje zyczenia i zycze ci, zebys byla szczesliwa jak do tej pory, ajesli to mozliwe to nawet jeszcze szczesliwsza
Aga

22 Ostatnio edytowany przez olina22 (2009-11-11 14:09:44)

Odp: zdrada-nie zdrada? Jak sobie poradzic, jak wybaczyc?

aga333, nawet nie masz pojęcia jak się cieszę, że zaczyna się ta Twoja historia układać w jakąś logiczną całość. I jednocześnie zazdroszczę... Zazdroszczę, że masz tę nadzieję, że Twój mąż tak naprawdę Cię nie zdradził, że Wasz związek nie kuleje, a nawet to wszystko może jeszcze bardziej Was do siebie zbliżyć. Widzisz, to jest piękne, że Ty tak naprawdę w męża nie zwątpiłaś. Fakty zdawały się świadczyć przeciwko niemu, ale Ty głęboko wierzyłaś, że to co się stało musiało mieć jakieś inne wytłumaczenie, inne niż zwykła rządza i chęć spróbowania jak smakuje inna kobieta. I prawda jest taka, że nadal możesz mieć do niego bezgraniczne zaufanie, bo przecież on nie ponosi winy za to co się stało. A tę kobietę należy potępić, bo nie może być tak, żeby ktoś bezkarnie bawił się cudzymi uczuciami, wystawiał na próbę czyjeś małżeństwo. Wiesz, ja bym się nawet zastanowiła czy nie należy zgłosić podejrzenia popełnienia przestępstwa. A już na pewno powiadomiłabym jej rodziców. Co ona sobie w ogóle wyobrażała??? Mnie to się zwyczajnie w głowie nie mieści. To co youngwind napisała brzmi naprawdę wiarygodnie, jest logiczne i prawdopodobne. Ufam, że tak właśnie było. Wam życzę z całego serca, aby udało się raz na zawsze tę sprawę wyjaśnić i zamknąć, abyście zawsze byli tak cudownym i pełnym zrozumienia małżeństwem, które zostało tak boleśnie wystawione na próbę, ale ma szansę wyjść z tej próby obronną ręką. Z Twoich wypowiedzi bije ogromna miłość i może właśnie dlatego człowiek myśli sobie, że ktoś próbował zrobić Wam niewyobrażalną krzywdę. Myślę, że możesz jednak już powolutku spojrzeć w przyszłość z optymizmem. I może wkrótce zaczniesz się uśmiechać, czerpać z życia na nowo szczęśliwe chwile. Masz w mężu, jak widzę, ogromne oparcie, a Wasze uczucie to Wasza wielka mądrość i siła. Powodzenia!

23

Odp: zdrada-nie zdrada? Jak sobie poradzic, jak wybaczyc?

Kochana Olino22, mze to sie wydac trudne do wytlumaczenia, ale przez cale nasze zycie nigdy nie odczulam braku wsparcia czy zrozumienia od mojego meza. Wszystkie burze przetwalismy jedynie dzieki temu, ze mamy siebie. Ja cala ta historie przeplacilam naprawde powazna depresja. Terez lykam tabletki i moge myslec jasno i logicznie. Zanim zaczelam sie leczyc bylam gotowa zrobic cos zlego sobie albo popchnac mojego meza do jakiejs glupoty. A on naprawde bardzo gleboko to przezywa. Nie wierz, ze jeszcze cos ukrywa, bo tych wszystkich szopkach jakie dziely sie w moim domu juz by powiedzial, w zlosci, czy dla swietego spokoju. Tym bardziej, ze jest on czlowiekiem, ktory raczej szybciej mowi niz mysli. A on niezmiennie, trzezwy, czy pijany, po zlosci czy po dobroci mial tylko jedna odpowiedz. Tylko jeden raz powiedzial, ze sie czul bardzo dziwnie i wiecej do tego nie wracal. Powiedzial, ze nie chcial zebym myslala, ze chce sie wybielic. Ja osobiscie robie przeglad mojego zycia, naszych uczuc, mozliwosc, ze zostal zmanipulowany przyjmuje jako ostatnia. Prubowalam odepchnac od siebie te ewentualnosc, ale tak naprawde nie moglam znalezc niczego, co mogloby nasz zwiazek zepchnac na tak niebezpieczne tory. Nigdy sie nie dowiem prawdy. Jestem szczesliwa, ze wyrwalam sie z objec rozpaczy, bo moge trzezwo spojrzec na mojego meza iswiat i zobaczyc wszystko w nowym swietle. Dziekuje Ci za Twoje mile slowa, tak bardzo chcialaby przelac odrobine a nawet calkiem sporo mojej nadziei na Ciebie. Tak, bo ja mam. Teraz moze byc juz tylko lepiej. Jeszce raz zycz spokoju ducha i wiary cud milosci. Ja juz wiem, ze niezaleznie od tego jak dobrze wszystko sie uklada, musimy byc czujne, pielegnowac i dbac o nasze uczucia jak o najcenniejsze i najdelikatniejsze skarby a jednoczesnie musimy byc przygotowane na najgorsze. Powodzenia

24

Odp: zdrada-nie zdrada? Jak sobie poradzic, jak wybaczyc?

Mezczyzna to po prostu samiec. Jesli nie bedziesz separowac go od takich okazji jak kuzynka w domu... sytuacja bedzie sie powtarzac. Jak ma okazje to jest gotowy. Jak jest gotowy to wykorzystuje. Nie mozna porownywac co ty myslisz i przekladac to na myslenie mezczyzny. Wyobraz sobie, ze jest bardzo duzo malzenstw ktore sa otwarte na ta trzecia... to musi przeciez miec jakis powod i sens. Nie zapominaj bo i tak nie zapomnisz. Sprobuj sama z innym mezczyzna. Tak z biegu. Raz dwa trzy i po wszystkim. Wyluzuj sie. Cos musisz zrobic bo zniszczysz siebie. Moze to czas na zaakceptowanie 21 wieku? Duzo sie zmienia... Powodzenia!

25

Odp: zdrada-nie zdrada? Jak sobie poradzic, jak wybaczyc?

Droga Beato776. Caly problem w tym, ze oboje nie jestesmy z 21 wieku. Moj maz mial niejedna okazje, zeby dac upust swoim samczym popedom. W naszym zyciu poznalismy wielu ludzi, rowniez ciekawych atrakcyjnych kobiet. Moj maz mial niejedna okazje, zwlaszcza, ze nigdy go nie pilnowalam. To raczej on jest ta zazdrosna strona zwiazku. Strasznie mnie zasmuca twoje podejscie do zycia, bo to oznacze ze instytucja malzenstwa przestaje sie liczyc a takie frazesy jak milosc, wiernosc i ze cie nie opuszcze az do smierci nie maja znaczenia. Mieszkam z moim mezem 18 lat, znam go bardzo dobrze, wiem gdzie, kiedy i zkim przebywa. Nie dlatego, ze go pilnuje, tylko poprostu jestesmy w stalym kontakcie, ciaglemamy sobie cos do powiedzenia,ciagle jakies plany, jakies zmiany decyzji. Widze jego rozpacz i uwierz mi to nie jest zwykly zal za grzechy. Dobrze, ze chociaz on jeszcze nie zwareiowal. Caly czas mam wrazenie, ze w moim domu stalo sie cos zlego i chorego, i to nie mialo nic wspolnego z seksem czy porzadaniem. Nieuwazasz, ze gdyby byl napalony, to chcialby sobie ulzyc? Nie prubuje go bronic tylko znalezc przyczyne tego, co sie stalo. Mam nadzieje, ze czas podsunie mi wiecej odpowiedzi i przyniesie odrobine spokoju.

26

Odp: zdrada-nie zdrada? Jak sobie poradzic, jak wybaczyc?

Wlasnie jestem na tabletkach antydepresyjnych. Pelne dzialanie osiagaja dopiero po dwoch tygodniach stosowania, ale juz po pierwszym zazyciu daja objawy lekkigo oglupienia i oszolomienia. Czuje sie dokladnie tak, jak opisal to moj maz. To jeszcze dodatkowo potwierdza moje przypuszczenia, ze mogl on zostac potraktowany jakims podobnym oglupiaczem. Nie jestem naiwna, ale w koncu przezylam z nim 18 lat, znam go bardzo dobrze, rozmawiamy nieustannie, nigdy miedzy nami nie bylo tajemnic i nie wierze, ze w tej chwili, kiedy nasze wspolne zycie wisi na wlosku, moglby tworzyc jakies bajki. Za wszelka cene prubuje odzyskac dawny spokoj i wiare w mojego meza, a jak na razie wyczynia cuda. Mam tylko jeden problem, przy tych tabletkach moj poped jakby nieco oslabl,anawet znacznie ( znow podobnie jak u niego - ne stal mu), nie bardzo moge sobie z tym poradzic bo brakuje mi troche naszych fikolkow. Moze znacie jakies skuteczne metody na pobudzenie poedu?

27

Odp: zdrada-nie zdrada? Jak sobie poradzic, jak wybaczyc?
beata776 napisał/a:

Mezczyzna to po prostu samiec. Jesli nie bedziesz separowac go od takich okazji jak kuzynka w domu... sytuacja bedzie sie powtarzac. Jak ma okazje to jest gotowy. Jak jest gotowy to wykorzystuje. Nie mozna porownywac co ty myslisz i przekladac to na myslenie mezczyzny. Wyobraz sobie, ze jest bardzo duzo malzenstw ktore sa otwarte na ta trzecia... to musi przeciez miec jakis powod i sens. Nie zapominaj bo i tak nie zapomnisz. Sprobuj sama z innym mezczyzna. Tak z biegu. Raz dwa trzy i po wszystkim. Wyluzuj sie. Cos musisz zrobic bo zniszczysz siebie. Moze to czas na zaakceptowanie 21 wieku? Duzo sie zmienia... Powodzenia!

Droga beato776, przyznam, że nie rozumiem Cię zupełnie i uważam, że Twoja rada dla Agi jest zupełnie bez sensu. Nie mierz wszystkich własną miarą, bo to się naprawdę nie sprawdza. Przepraszam, ale tak właśnie myślę. Bo po co się z kimś wiązać małżeństwem kiedy z góry zakłada się, że ,,raz, dwa, trzy i po wszystkim". I co, uważasz, że Aga byłaby z siebie dumna, byłoby jej z tym lepiej? Że to jest taki typ kobiety? Czy Ty myślisz, że jeśli się kogoś kocha to jest to takie proste??? Coś mi się wydaje, że o uczuciach to Ty raczej nie masz wiele pojęcia. Czy było Ci kiedyś dane tak naprawdę kogoś pokochać i czuć się kochaną? A jeśli się nie kocha to po co wychodzić za mąż? Czy Ty naprawdę uważasz, że puszczać się na lewo i prawo to jest nowoczesne podejście do życia? Ja nigdy o sobie nie myślałam, że jestem staroświecka, czuję się jeszcze bardzo młoda, mam w sobie dużo tolerancji, liberalne podejście do wychowania mojego syna, obracam się wśród ludzi młodszych ode mnie, ale jakoś nie zauważyłam, aby popularne było takie jak Twoje podejście do tych spraw. Chyba, że mówimy wyłącznie o zaspokajaniu swoich potrzeb, ale nie nazywajmy tego związkiem, ale raczej jakimś układem.
I inna sprawa... Jak Ty sobie wyobrażasz separowanie kogoś od ludzi, bo...to samiec? Czy mąż to jakieś zwierzątko, które się trzyma w klatce? Zastanawiam się kto Cię tak skrzywdził, że nienawidzisz mężczyzn i siebie nie szanujesz. Miłość idzie w parze z szacunkiem, a co to za szacunek jeśli się bez zastanowienia zdradza i jeszcze ma do tego taki jak Ty stosunek? Nie musisz się ze mną zgadzać, ale, proszę, nie pisz, że mamy XXI wiek i seks to tylko czysta rządza, nad którą się w dodatku nie panuje.

28

Odp: zdrada-nie zdrada? Jak sobie poradzic, jak wybaczyc?

Jeszcze raz napisze. Wyslalam list do matki mojej slodkiej kuzyneczki. Gowniara polowie zaprzeczyla, a reszte przekrecila tak, ze ze prawie widze aureole nad jej glowa. Jeszcze jeden dowod, ze cala sprawa jest bardzo smierdzaca. Cale szczescie, bo wszystkie te wydarznia pozwalaja mi odzyskac nie tylko wiare w milosc mojego meza, ale i w sens malzenstwa, pozwalaja mi obdarzyc zaufaniem czlowieka, ktory jest sensem mojego zycia. Nie jestem naiwna, ale widze co sie dzieje. Zycze wam wszystkim abyscie odnalezli wasza nadzieje.

29

Odp: zdrada-nie zdrada? Jak sobie poradzic, jak wybaczyc?

Ale mam metlik w glowie. Teraz moj maz zaczal byc o mnie zazdrosny, zawsze troche byl, ale teraz jakos bardzo to okazuje. Tak bardzo bym chcial, zeby znow wszystko bylo jak dawniej. I wiem ze juz nigdy nie bedzie. Niezaleznie od tego, co mysle o calej tej sytacji widze ich razem, slysze co on do niej mowi, zawsze jest nas troje. Prochy troche pozwalaja oderwac mysli od tego calego go...na, ale i tak ciagle nie moge zapomniec. To chyba jest niemozliwe. Dla kogos, kto kocha, kto ma jakies zasady, kto daje wiernosc i uczciwosc i tego samego oczekuje w zamian, zapomnienie chyba jest niemozliwe. Tak strasznie zaluje, tego co sie stalo. Widzialam, jak moj maz mnie kochal przed, widze jak mnie kocha teraz. Rozmawiamy i oboje tego nie rozumiemy. Mowi, ze boi sie ze go zdradze albo zostawie. Nie mysle o tym. Bardzo go kocham ale jak mam to zrobic, abysmy znow byli para a nie trujkatem? Bardzo przezywa to, co sie stalo i jakie przynioslo skutki, ale dla niego to nie mialo zadnego znaczenia i jakos latwiej jest mu o tym zapomniec. Dla mnie niestety to byla sprawa doslownie zycia i smierci i dlatego tak trudno jest mi sie podniesc. Mysle, ze gdybym ja go zdradzila, tak samo bylby bliski obledu i mimo gdyby dopuszczal moja niewinnosc ciezko byloby mu sie z tym uporac. Ale to nie pociesza.

Ciagle mysle o tym co sie stalo, ciagle widze te sama milosc w oczach mojego meza. To dziwne, ale nie mam zadnych watpliwosci co do szczerosci jego slow, nie moge nawet powiedziec, ze stracilam do niego zaufanie. Jest prawie tak samo jakprzedtem, a gdyby nie glupie obrazy, ktore cisna sie do mojej glowy, moglabym powiedziec, ze nawet lepiej. Nieustannie widze strach w oczach i slysze panie w glosie mojego meza, ze moglabym go zostawic, nawet chyba w czasach narzeczenstwa nie skakal tak kolo mnie jak teraz. Mimo, ze powoli dociera do mnie cala bezsensownos tejsytuacji, to ze byl to nieistotny zmanipulowany fakt, jednak trudno mi sie ztym pogodzic. Mam nadzieje, ze mim wszystko odnajde upragniony spokoj. Czytam posty innych forumowiczek i moj problem w porownaniu z innymi zdaje sie byc naprawde smieszny. Wiele z Was wybacza i prubuje poukladac malzenstwo od nowa. Biore z Was dziewczyny wzor i czerpie sile z waszej determinacji. Trzymam za Was kciuki i zycze Wam jak i sobie, powodzenia. Trzymajcie sie cieplutko

30

Odp: zdrada-nie zdrada? Jak sobie poradzic, jak wybaczyc?

Zaglądam tu od niedawna i dopiero teraz przeczytałam Twoją historię, ale muszę się przyznać, że cholernie Ci zazdroszczę takiego męża. Nie mam wątpliwości, że bardzo się kochacie, a on kocha Cie jeszcze bardziej, bo jest teraz świadom Kogo mógł stracić. Ja nie miałam tyle szczęścia.Nasza historia zakończyła się rozwodem od którego mija niebawem rok a ja wciąż czuje ból, żel, złość i zniechęcenie życiem. I wciąż mam to poczucie winny, które nie daje mi spokoju, bo dałam sobie wmówić, że  to wszystko co się stało między nami to moja wina.
Trzymam kciuki, a obrazy znikną daj sobie jeszcze trochę czasu a w głowie pojawią się te piękne chwile, które spędzacie razem...
Pozdrawiam

31

Odp: zdrada-nie zdrada? Jak sobie poradzic, jak wybaczyc?

Kochana ASKA, bardzo serdecznie Ci dziekuje za Twoje mile slowa. Bardzo Ci wspolczuje ale jednoczesnie wierze, ze to co najlepsze w zyciu jest dopiero przed Toba. Nie wiem, czy to ze mna jest cos nie tak, czy po prostu swiat zwariowal, ale nie rozumiem jak ludzie, ktorzy pobieraja sie z wielkiej milosci, po kilku latach zdradzaja sie lub tak latwo odchodza, przekreslajac wspolnie spedzone lata, wszystkie te dobre i zle chwile, rodzine, dzieci, po prostu to do mnie nie dociera. Z calego serca zycze Ci, aby w Twoim zyciu zagoscil upragniony spokoj i abys znalazla wlasciwe odpowiedzi na wszystkie Twoje pytania. Nawet nie jestem w stanie wyobrazic sobie, co przezywasz, choc i moje malzenstwo zostalo poddane ciezkiej prubie, ale mysle, ze kiedy napotkasz ta prawdziwa milosc, nie bedziesz miala zadnych watpliwosci ani oporow, zeby zaangazowac sie bez granic. Wiem tylko, ze im mniej oczekujemy od zycia, tym wiecej dostajemy. Zawsze w sytuacjach, ktore wydawaly sie beznadziejne, bralam gleboki oddech, przestawalam sie miotac, szukac rozwiazan na sile, mowilam sobie - ok, niech sie dzieje co chce, niczego sie nie spodziewam po nowym dniu, trudno - spadne na dno, jakos to bedzie, ale nowy dzien zawsze przynosil rozwiazanie i to calkiem niezle. Tobie tez zycze, zeby Twoj nowy dzien przyszedl jak najszybciej, a wszystko co tak bardz Cie dotknelo, odeszlo w zapomnienie. Trzymaj sie cieplutko

32

Odp: zdrada-nie zdrada? Jak sobie poradzic, jak wybaczyc?

Wg, mnie nie warto wybaczać- jak ktoś raz zawiód nasze zaufanie zrobi to znowu- znam mase takich przypadków...niestety

33

Odp: zdrada-nie zdrada? Jak sobie poradzic, jak wybaczyc?

A.braciak tu nawet nie chodzi o wybaczenie, bo mysle, ze wybaczac akurat warto, bo niestety ale wszyscy popelniamy bledy. Jesli chodzi o mojego meza, nie mam oczywiscie 100 procentowej pewnosci, ale 95 proc, ze nie zrobil tego do konca swiadomie. Nawet przez dlugi czas odrzucalam ewentualnosc, ze mogl zostac potraktowany jakims swinstwem i chyba tak naprawde dotarlo to do mnie jak zaczelam brac antydepresanty. Czulam sie niby swiadomie a jednak jakby z boku mojego zycia, niby moje decyzje byly moimi a jednak jakby kogos innego. Oboje z mezem nie palimy, nie pijemy alkoholu, moze ze trzy cztery razy w roku i to wniewielkich ilosciach, nie zarzywamy zadnych srodkow pobudzajacych. Mysle, ze moj maz bardzo latwo mogl zareagowac na cos nawt niezbyt wyszukanego. Moge mu tylko wybaczyc dzieki nadziei, ze tak sie stalo. W innym wypadku nie dalabym radzy uporac sie ze wspomnieniami, moze za kilka miesiecy lub lat. Przez te wszystkie lata maz mnie nigdy nie oklamal, zawsze mowil mi prawde, jak czegos nie bylam pewna to spokojnie moglam z niego wyciagnac to po paru kieliszkach wodki, ale jak powiedzialm, nigdy mnie zawiodl. I tak samo w tej sprawie ciagle powtarza to samo. Jest zbyt impulsywny, zeby byc czlowiekiem dwulicowym

34

Odp: zdrada-nie zdrada? Jak sobie poradzic, jak wybaczyc?
a.braciak napisał/a:

Wg, mnie nie warto wybaczać- jak ktoś raz zawiód nasze zaufanie zrobi to znowu- znam mase takich przypadków...niestety

Wybaczenie jest uwolnieniem siebie, a nie "winowajcy"-on i tak będzie żył z tym co zrobił.
Nie zgadzam się z twierdzeniem, że jeśli raz się popełni błąd-zwiedzie zaufanie-zrobi się to powtórnie. Może tak się zdarzyc, ale nie musi.

35 Ostatnio edytowany przez aga333 (2009-12-08 21:30:53)

Odp: zdrada-nie zdrada? Jak sobie poradzic, jak wybaczyc?

Droga Tosiu. Twoje slowa sa bardzo madre i piekne. Chcialabym miec tyle sily abym swiadomie mogla wybaczyc zdrade i nauczyc sie zyc ze wspomnieniami tak, aby nie rzucaly cienia na moje uczucie. Boje sie jednak co bedzie jak odstawie tabletki, czy te obrazy do mnie nie wroca, czy bede sama umiala wypchnac je z mojej swiadomosci? Jesli czuje sie tak wierzac prawie w 100 proc w niewinnosc mojego meza, jak czulabym sie ze 100 proc swiadomoscia jego winy? Przeraza mnie to, bo zawsze bylam osoba latwo wybaczajaca. Moze czas zagoilby rany, przynajmniej troche je zabliznil. Czekam na uplyw tego czasu aby znow moc zaczac zyc normalnie. Brdzo Ci dziekuje za Twoje slowa. Masz racje, moj maz jest bliski depresji przez to co sie stalo i tez jest mu ciezko sie ztym uporac, mimo ze jest swiadom niewielkiego udzialu ze swojej strony. Pozdrawiam cieplutko

36

Odp: zdrada-nie zdrada? Jak sobie poradzic, jak wybaczyc?

Jeszcze jedno. Wyslalam smsy do pindy i jej matki co z obiecanymi pieniedzmi, zeby mialy choc troche honoru i sie rozliczyly. Zadna nawet nie odpisala, nabraly wody w usta. Co za cholerni ludzie. Mam dzisiaj dola, zabilabym kazdego, kto stanie na drodze. Jeszcze drobne nieporozumienie z mezem. Dawniej rozesmialabym mu sie w twarz i przeszla nad jego fochami do porzadku dziennego. Dzisiaj podswiadomie oczekuje, poddanczej sluzalczosci ze strony mojego meza. Wiem, ze kiedy wroci z pracy bedzie mnie przepraszal i blagal o wybaczenie za jego nrwany charakter. A moze juz nie ma sily, moze to wszystko nie jest dla niego az tyle warte? Juz sama nie wiem, co jest prawda a co sobie tylko wyobrazam. Cholera, nienawidze kiedy wszystko jest tak pogmatwane. Najgorzej z dzieciakami bo sa mimowolnymi swiadkami tej calej glupiej afery i niewiele z tego rozumieja. Zreszta, jak one moga coskolwiek zrozumiec kiedy ja sama nie rozumiem. Dawniej takie sprzeczki nie robily na mnie najmniejszego wrazenia, dzis boje sie, ze beda nas rozdzielac, powodowac, ze bedzie narastac we mnie oojetnosc, ktora spowoduje zobojetnienie mojego meza, co w rezultacie spowoduje, ze powoli ale nieuchronnie bedziemy sie od  siebie oddalac.Nie wyobrazam sobie zycia obok niego a nie z nim. Tak sie boje, ze moje malzenstwo mimo wszystko moze sie rozpasc. Nierozumiem jak cos co jeszcze kilka miesiecy temu wydawalo sie niezniszczalne, dzis jest takie kruche i niepewne. Chyba zwariuje

37

Odp: zdrada-nie zdrada? Jak sobie poradzic, jak wybaczyc?

Droga Aga, jak czytałam Twoją historię  to widzę że nie miałaś lekko, wiem jak się czułaś.Ale widzę też z opisu jak Twój mąż Cię mocno kocha. Napewno ta gówniara  namieszała jemu w głowie.Miałaś od razu wywalić ją za drzwi, taką k....  .Wiem że zapomnisz o tym, wiem że Wasza miłość przez to się wzmocniła. Jestem z Tobą .Pozdrawiam

38

Odp: zdrada-nie zdrada? Jak sobie poradzic, jak wybaczyc?

Najgorsze jest to, ze to rodzina i to calkiem niedaleka. Powiedzialam swojej matce o tym, powiedziala ze nic sie nie stalo, zeby zapomniec, przeciez maz jest ze mna, nie kocha tamtej. Ale nie wydaje jej sie, zeby ona mogla cos namieszac. Wiesz jak zabolalo, ze wlasna matka wierzy bardziej jakiejs zdirze, ktorej nawet nie zna niz wlasnej corce? I o czym mam z nia rozmawiac? Prosilam, zeby podala list do matki tej k.... W liscie umiescilam wzmianke o pieniadzach, zeby sie rozliczyly za goscine jak obiecaly, a moja rodzicielka to wykreslila. Wyobrazasz sobie? Gowniara przez trzy tygodnie chodzila do bankomatu (tak deklarowala), zeby sie rozliczyc, a potem narobila smrodu a o pieniadzach jakos zapomniala. Ja wyslalam matke, zeby pojechala sie klocic w moim imieniu a ona jeszcze ja poglaskala po glowie. Powiedziala, ze ja zaprosilam, to nie wypada rac pieniedzy. Caly problem w tym, ze to raczej ona sie wprosila a ja nie obiecywalam w zadnym razie, ze bede ja sponsorowac. Co za szambo. Nie ma na kim sie wesprzec. Mam ochote walic glowa w sciane. W czerwcu ma byc wesele mojego brata. Jest duze prawdopodobienstwo, ze zdzira na nim bedzie, a przynajmniej jej matka, bo jest chrzestna mojego brajciaka. I juz uslyszalam, zebym przypadkiem nie robila balaganu. Chyba nie pojade, bo i po co? Jakbym pojechala, to burda gotowa, bo napewno otluklabym jej morde. Z drugiej strony ta pinda to tak tempa dzida, ze niezdziwilabym sie jakby wprzyszlym roku zadzwonila do mnie pytac sie co slychac. A niechby przyjechala jeszcze raz to z nia zatancze.

39

Odp: zdrada-nie zdrada? Jak sobie poradzic, jak wybaczyc?

Droga Ago najlepiej jedź na to wesele i z mężem bawcie sie jak najlepiej. Tą gówniarę i jej rodzinkę traktujcie  jak powietrze. Bądźcie sobą zafascynowani, a jak ktoś Was zagadnie to miło sie odezwijcie i dalej zajmujcie sie sobą. To ich będzie bardziej bolało niż jakbyś  coś powiedziała lub kłóciła się. A tej k.... najlepiej powiedzcie że mąż tak postąpił bo chciał się przekonać ile może dostać za darmo. Kup sobie jakąś seksowną sukienkę, zrób  super makijaż i fryzurę-to zawsze pomaga i poprawia humor. A z tamta rodzinką to lepiej trzymać sie z dala, przecież macie siebie i swoja rodzinę na którą możesz liczyć(tzn.dzieci, mąż).Pozdrawiam

40

Odp: zdrada-nie zdrada? Jak sobie poradzic, jak wybaczyc?

Mam problem, teraz moj maz wpada w depresje. Caly czas powtarzea, ze jest zlym czlowiekiem, ze nie wierzy w moja milosc, bo jak mozna kochac kogos takiego i placze juz drugi dzien. Wczesniej po calym tym g... mial gorsze dni, zalamywal sie na chwile, ale latwo moglam go wyciagnac z dolka. Nie moge go w pelni wspierac i pocieszac, bo sama jestem jeszcze strasznie rozchwiana emocjonalnie i potrzebuje wsparcia. O Boze, ale sajgon. Moj ukochany watpi w moja milosc, tak jak ja miewam chwile zwatpienia w jego uczucie, panicznie boi sie, ze jestem z nim, zeby go jeszcze troche pomaltretowac i wyrzucic. Boze, jak ja go kocham. Ale wszystko sie pokicialo. Wczesniej wszystkie emocje i reakcje byly takie oczywiste i klarowne, dzisiaj wszystko budzi tysiace pytan i watpliwosci. Jak mam go pocieszyc? Strasznie boje sie o niego.

41

Odp: zdrada-nie zdrada? Jak sobie poradzic, jak wybaczyc?

Popatrz co się porobiło... Oboje tak bardzo się kochacie, że w imię tego uczucia oboje przechodzicie przez to sama piekło. To co przeżywa Twój mąż świadczy wyłącznie o tym, że czuje się podle i nie radzi sobie z tą sytuacją. On sam nie rozumie tego co się stało, więc jak Ty możesz to rozumieć? Aga, Wy się po prostu wspierajcie, powiedz mu po raz tysięczny jak bardzo go kochasz, powiedz mu, że wierzysz, że to nie był on, że to się stało wbrew jego woli, że chcesz wierzyć, że to ona wykorzystała jego ciało, ale duszą nie zawładnęła, a dusza jest tu najważniejsza. Mam wrażenie, że oboje stopniowo się pogrążacie. Nie maltretujcie się nawzajem, bo naprawdę w końcu nie wytrzymacie tego napięcia. Wasza miłość jest ogromna, niech więc stanowi Waszą siłę, niech nie będzie narzędziem destrukcji, ani powodem cierpienia. Naprawdę nie wiem co mam Ci poradzić, jest w Twoich słowach tak ogromny ból, taka bezsilność... Bardzo Ci współczuję, ale na pocieszenie raz jeszcze podkreślę, że przede wszystkim macie siebie i nikt Wam tego nie zabierze jeśli tylko sami dacie sobie szansę. Przeważnie źródłem dramatu zdrady jest cierpienie strony zdradzonej, która nie może sobie poradzić z emocjami, a strona która zdradziła, jeśli czuje się winna, czeka na wybaczenie, ale tak naprawdę sama w sobie nie cierpi. U Twojego męża jest zupełnie inaczej, on przeżywa tę zdradę tak samo mocno jak Ty. Nie musisz go pocieszać, bo Ty sama tego potrzebujesz, ale bądź przy nim, niech poczuje, że nie nienawidzisz go, że chcesz zapomnieć, choć to takie trudne. Życzę Ci siły w walce o Was oboje, będzie Ci ona chyba jeszcze długo potrzebna, ale jeśli dacie sobie nadzieję i wybaczenie to kiedyś w końcu zaświeci słońce.

42

Odp: zdrada-nie zdrada? Jak sobie poradzic, jak wybaczyc?

Kochana Olino, zawsze piszesz tak pieknie i madrze. Czesto wracam do Twoich postow, ktore wysylasz do roznych ludzi. W moje zycie powoli wraca upragniony spokoj. Nie ma dnie, abym nie myslala o tym co sie stalo, abym nie zalowala tego ani tego jak dalam sie podejsc tej gowniarze. Szczerze Bogu dziekuje, ze dziela nas 2000 km, bo chyba bym ja ukatrupila golymi rekami. Zaczynm powolutku myslec, ze to co sie stalo, mimo bolu jaki ze soba przynioslo, w efekcie moze naprawde jeszcze tylko poprawic i wzmocnic nasz zwiazek. Oboje mamy teraz nasze demony, z ktorymi musimy sie zmagac. Moj maz boi sie, ze jestem z nim, aby go jeszcze podreczyc i wyrzucic, ja boje sie, ze to wszystko moze stac sie jeszcze raz. Jak juz pisalam nigdy nie watpilam w milosc mojego meza, ze nie jest on zbyt wylewnym czlowi ekiem, to nie potrafil okazywac latwo i czesto czulosci.Nie przeszkadzalo mi to, bo swoja milosc udowadnial na tysiace innych sposobow - liczeniem sie z moim zdaniem, uzgadnianiem decyzji, dzieleniem sie troskami i radosciami, szukaniem wsparcia, trwniem przy mnie w ciezkich chwilach i wiele, wiel innych. Dzisiaj do tego wszystkiego dochodzi nieopisana czulosc, patrzy na mnie ze lzami w oczach i mowi, ze ta sytuacja uzmyslowila mu, ze ne wyobraza sobie zycia beze mnie. Ja natomiast nie wyobrazam sobie zycia bez niego. Mimo to czasem przychodza chwile zwatpienia. Twoje slowa spowrtem sprowadzaja mnie na wlasciwy tor myslenia. Dlatego bardzo Ci za nie dziekuje. Napisz slowko jak sie czujesz i co u Ciebie slychac. Zaraz wejde na Twoja historie zbaczyc co slychac. Pozdrawiam Cie cieplutko

43 Ostatnio edytowany przez olina22 (2009-12-15 19:39:18)

Odp: zdrada-nie zdrada? Jak sobie poradzic, jak wybaczyc?

Kochana Ago, nawet nie wiesz jak mi się ciepło na sercu zrobiło, że choć w ten sposób i choć odrobinę mogłam Ci pomóc. Dziękuję za te słowa, są dla mnie bardzo ważne. Jeśli więc cokolwiek Ci to daje, to pisz za każdym razem kiedy będziesz tego potrzebowała, a ja postaram się spojrzeć z boku, bo wiem, że to czasem bardzo pomaga. Mnie samej naprawdę dużo daje kiedy ktoś bez tych emocji, które mną targają, czasami pozwoli się otrząsnąć, zobaczyć to, czego ja nie widziałam lub zwyczajnie nie chciałam zobaczyć, chłodno oceni sprawę, a czasem też mną potrząśnie i sprowadzi do pionu.

44

Odp: zdrada-nie zdrada? Jak sobie poradzic, jak wybaczyc?

Czesto nie zdajemy sobie sprawy jak silne sa nasze obopolne uczucia, jak wiele dla siebie jestesmy w stanie poswiecic, jaki wysilek poniesc, dopoki nie spotka nas tragedia i tak naprawde dopiero to jest sprawdzianem dla naszych uczuc. Czesto nie doceniamy tego co mamy, przyjmujemy za oczywiste istniejacy stan i nawet nie zauwazamy, ze powoltku gdzies cos sie psuje, jestesmy tak pewne swego, ze nie dopuszczamy, ze cos moze zburzyc nasze spokojne zycie. Przynajmniej ja taka bylam. Dzisiaj juz wiem, ze slowo kocham wypowiadane do mojego meza ma tak niesamowita glebie, ze nie potrafie nawet tego opisac, a mysle, ze i on uswiadomil sobie, ze to uczucie, ktore kiedys nas polaczylo nie zmienilo sie wiele, moze troche dojrzalo i napewno niesamowicie sie wzmocnilo. Wiem, ze to jest glupie, ale czesto on mi powtarza, ze nawet z dziecmi nie jest tak zzyty, jak ze mna. Kocham dzieciaki niesamowicie, ale czuje podobnie. To jest chyba chore. Dobrze, ze w tym naszym zyciu dzieci dla nas obojga sa najwazniejsze, bo koniecznosc wyboru zabilaby mnie. Ciesze sie, ze i w moje zycie powoli wraca stabilizacja. Boje sie tylko jak to bedzie jak odstawie tabletki, ale mam niesamowite wsparcie w moim mezu, tak ze wszystko powinno byc w porzadku. Naprawde bardzo sie ciesze na slowa, ktore napisalas. Pozdrawiam cieplutko i profilaktycznie, gdybysmy sie nie uslyszaly przed swietami, sle Tobie, jak rowniez wszystkim innym uzytkownikom tego portalu, aby nadchodzace swieta, wbrew wszystkiemu, byly najszczesliwszymi swiatami w zyciu, pelnymi milosci i spokoju a Nowy Rok niech przyniesie nam wszyskim rozwiazanie wszystkich malych i duzych problemow. Sle ucalowania i pozdrowienia

45 Ostatnio edytowany przez olina22 (2009-12-19 23:43:27)

Odp: zdrada-nie zdrada? Jak sobie poradzic, jak wybaczyc?
aga333 napisał/a:

Czesto nie zdajemy sobie sprawy jak silne sa nasze obopolne uczucia, jak wiele dla siebie jestesmy w stanie poswiecic, jaki wysilek poniesc, dopoki nie spotka nas tragedia i tak naprawde dopiero to jest sprawdzianem dla naszych uczuc. Ciesz sie niesamowicie, ze wszystko wskazuje na to, ze ten sprawdzian, zarowno my jak i nasi panowie, zdamy na piatke a moze nawet i wiecej. Czesto nie doceniamy tego co mamy, przyjmujemy za oczywiste istniejacy stan i nawet nie zauwazamy, ze powoltku gdzies cos sie psuje, jestesmy tak pewne swego, ze nie dopuszczamy, ze cos moze zburzyc nasze spokojne zycie.

Tak, masz rację, rewelacyjnie to ujęłaś. Czasem pewne rzeczy wydają się nam tak oczywiste, że nie dopuszczamy nawet myśli, że coś może się zmienić, jak również, że nic nie jest dane nam raz na zawsze. W tym myśleniu zatracamy czujność, instynkt samozachowawczy. Ale czasem dobre jest też takie otrzeźwienie. Myślę, że było potrzebne Wam obojgu, bo teraz to jest nowa jakość związku.
Kochana Ago, w Twoich słowach jest optymizm i daje mi on radość, bo czuję, że zaczynasz patrzeć na problem inaczej, zaczynasz dostrzegać jego dobre strony, bo paradoksalnie i w tak trudnych sprawach takie też są. 
Póki co Tobie również profilaktycznie życzę najpiękniejszych i pełnych szczerej miłości świąt!!! Ale ja się pewnie jeszcze i tak odezwę:)))

46

Odp: zdrada-nie zdrada? Jak sobie poradzic, jak wybaczyc?

Witam !!! Powiec mi jedno znalazlem SMSa od olegi z pracy 'JESTEM W REJONIE BASENU TESKNIE I CZEKAM i drugiego JESTES KOCHANA WSPANIAŁA TESKNIE. Co o tym myslec Ona twierdzi ze nic miedzy nimi nie było... Jak to mam zrozumiec,komu wiezyc Jej czy sobie....

47

Odp: zdrada-nie zdrada? Jak sobie poradzic, jak wybaczyc?

Od kolegi Żony i to było do niej......

48

Odp: zdrada-nie zdrada? Jak sobie poradzic, jak wybaczyc?

Grzes75, jak dlugo jestescie malzenstwem? Czy masz zaufanie do zony, czy masz nieograniczony dostep do jej telefonu, czy ona ufa Tobie? Jesli tak, to nie masz sie czym martwic. Moze to byl glupi zart, moze mialo byc do kogos innego, a moze po prostu kolega chce Ci zamieszac w glowie. Na pewno Twoja zona, jesli byloby cos miedzy nimi, szybko usunela by te smsy, abys sie o niczym nie dowiedzial. Jesli zas raczej nie jest waszym zwyczajem, aby sprawdzac telefony, no to mozesz miec problem. Porozmawiaj z nia spokojnie i powaznie, pokaz jej to forum, powiedz, zeby trzy razy sie zastanowila, zanim zrobi cos glupiego, bo napewno cos takiego zmienia niewyobrazalnie zycie obojga malzonkow. Zycze powodzenia i pozytywnego rozwiazania problemu

49

Odp: zdrada-nie zdrada? Jak sobie poradzic, jak wybaczyc?

Kochana Olino, moje zycie przed i po niewile sie zmienilo. Zawsze bylismy bardzo blisko, zawsze calymi godzinami rozmawialismy o rzeczach waznych i mniej waznych, zawsze bylismy dla siebie nawzajem wsparciem, nigdy nie zauwazylam, zeby cos miedzy nami bylo nie tak, zadnych oznak oziebienia, znudzenia, wrecz przeciwnie,mialam wrazenie, ze z roku na rok latwiej jest nam mowic o sprawach przykrych, krepujacych, wstydliwych, skrywanych gdzies gleboko. Teraz jedynie moj maz jest czulszy, cierpliwszy, troskliwszy i jeszcze bardziej przerazony, ze moze mnie stracic. Ja ze swojej strony tez juz nie jestem taka pewna jutra. Dzisiej juz wiem, ze jutro moze przyniesc niespodzianke i to niekoniecznie dobra. Moj maz powtarzal czesto, ze to co sie stalo, nie mialo znaczenia, ze bylo automatyczne. Dlugo mialam do niego o to pretensje, ale jemu chodzilo o to, ze nie bylo to skutkiem emocji czy uczuc, tylko jakiegos chorego bodzca, ktory po prostu kazal mu to zrobic. Czytam posty dziewczy i naprawde dochodze do wniosku, ze mamy z czego sie cieszyc, ze nasi mezowie nas kochaj i nasze zwiazki na przekor wszystkiemu moga juz byc tylko lepsze. Niektore dziewczyny sa naprawde w tragicznych sytuacjach a ja nawet nie prubuje sobie wyobrazic siebie na ich miejscu. Cieszmy sie wiec naszym szczesciem i dbajmy o to, by trwalo jaknajdluzej. Pozdrawiam cieplutko jeszcze w starym roku

50

Odp: zdrada-nie zdrada? Jak sobie poradzic, jak wybaczyc?

post przeniesiony

aga333 napisał/a:

W wakacje przyjechala do mnie kuzynka, 23 letnia studentka filologii angielskiej, mlodsza ode mnie o 15 lat. Spedzila w moim domu cztery tygodnie. Pod koniec pobytu, mam prwie 100 procentowa pewnosc, podala cos mojemu mezowi, po czym on mnie z nia zdradzil, po 18 latach szczesliwego i udanego malzenstwa. Kuzynka prubowala mnie przekonac, ze maz ja napastowal, ale nic sie nie stalo, bo to tylko instynkt sie w nim odezwal. Co sklania ludzi do takiego postepowania? Dlaczego wzamian za goscine, za przyjecie pod moj dach, traktowanie jak corke,ona prubowala miec jakis kontakt na plaszczyznie seksualnej z moim mezem? Dlaczego prubowala zniszczyc moj zwiazek i zycie?

51

Odp: zdrada-nie zdrada? Jak sobie poradzic, jak wybaczyc?

Delicious, czemu zamknales moj watek w dziale psychologia? Nie chce nawiazywac do tego co sie stalo, tylko podzielic sie z innymi ktorym tez ktos namieszal w zyciu, osobistym, zawodowym czy innym. Nieuwazasz, ze dzial psychologia jest dobrym miejscem na to?


No coz moze nie. Jestes sporo mlodszy ode mnie, wiec moze jeszcze nikt, celowo lub przez przypadek nie wprowadzil zametu w Twoje zycie. I dobrze. Zycze Ci takiego spokoju jak najdluzej. Watek zdrady mojego meza prubuje zamknac bezpowrotnie. Mialam jeszcze sporo wiecej dowodow na to, ze oboje cos nieswiadomie zazylismy. Oboje mielismy problemy z ukladem pokarmowym i moczowym, dodatkowo ja wyladowalam w szpitalu z ostrym bolem brzucha, tak ciezkim, ze az mdlalam z bolu. Pomogla mi tylko morfina. Moj maz skonczyl z ostrym zapaleniem jader. Oboje przez dluzszy czas mielismy dolegliwosci ze strony ukladu moczowego, ktoe nie reagowaly na zadne leki.

Niektorzy twierdza, ze moje zachowanie bylo wynikiem szoku. Owszem bylam w szoku, ale na tyle przytomna, zeby nie wywalic meza z domu. Wiedzialam, ze jak zamkne za nim drzwi to juz nie bede umiala ich otworzyc. Czytalam gdzies wypowiedz jakiejs kobiety, oczywiscie zdradzonej. Zalowala, ze nie wybaczyla, ze patrzyla na swojego bylego, jak uklada sobie zycie z inna i jej zazdroscila. Czy naprawde szok mogl spowodowac we mnie taki stan, skoro bylam w stanie myslec o tym, zeby nie popelnic takiego samego bledu? Ze czulam, ze nie wszystko jest jasne i wytlumaczalne w tym, co sie stalo?


Dlatego chcialabym wiedziec, czemu ludzie niszcza zycie innym, czesto bliskim osobom badz takim, ktorych prawie wcale nie znaja, dlaczego za dobro odplacaja zlem? Jakie przykre doswiadczenia maja inni? Jak sobie z tym radza i co robia? Szukaja odwetu czy pozwalaja, aby zycie odplacilo za nich.

Wiec prosze, piszcie ludziska, jak inni wam dokopali i co z tym zrobiliscie.

Pozdrawiam wszystkich cieplutko

52 Ostatnio edytowany przez aga333 (2010-02-04 02:12:58)

Odp: zdrada-nie zdrada? Jak sobie poradzic, jak wybaczyc?

Czytajac posty innych dziewczyn wiem, ze mam niewyobrazalne szczescie. Nawet nie moge myslec, co bym czula, gdyby moj maz ode mnie odszedl. Mimo wszystko jednak nie moge zapomniec. Moj maz jest niecierpliwy, popedliwy, latwo wybucha i szybko gasnie. Czasem ma humory, jak kazdy... Do tej pory nie potrafil okazywac uczuc, przynajmniej nie przychodzilo mu to latwo. Pomimo tego wiedzialam, ze gdzies tam glebiej kryje sie wspanialy czlowiek i kochalam go bezwarunkowo. Jednak czasem brakowalo mi ciepla i czulosci. Czasem prosilam Boga, aby sprawil, zeby moj maz zrozumial co nas laczy, jak bardzo mnie kocha, bo nigdy nie mialam watpliwosci, ze tak jest. Kiedy w moim zyciu wydarzylo sie to cos, pytamlam dlaczego to sie stalo. Czlowiek jest pokrecony. Sama o to prosilam a teraz ciezko jest mi to zaakceptowac. Dzisiaj juz wiem, zrozumialam, ze bylam zbyt pyszna, zbyt pewna siebie, ze oczekiwalam tylko wyrazow milosci od mojego meza. Teraz juz wiem, ja tez musze dolozyc wszelkich staran aby i on wiedzial, ze jest najwazniejsza osoba w moim zyciu, ze zawsze moze na mnie liczyc, ze kocham go bezgranicznie, z kazdym dniem wiecej i wiecej. Nigdy nie zapomne o tym co sie stalo, nigdy nie przestanie mnie to bolec, nigdy nie przestanie to powodowac jakiejs pustki w moim sercu i uczucia utraty czegos wyjatkowego. Zawsze bede wiedziec, ze jakas czastka nas umarla, odeszla bezpowrotnie, ale moze to wlasnie byla ta najgorsza czastka nas?... Pozostaje mi tylko nadzieja, ze tak wlasnie jest

53 Ostatnio edytowany przez olina22 (2010-02-04 13:55:29)

Odp: zdrada-nie zdrada? Jak sobie poradzic, jak wybaczyc?

Kochana Ago, czytałam dziś Twoje słowa i to było piękne, bo tak jakby te słowa były moje własne. Słowo po słowie odzwierciedlało stan, do jakiego sama dziś doszłam. Wiem, że ta bajka, którą sobie kiedyś ułożyłam była niestety tylko bajką, a moja pewność siebie zaprowadziła mnie do punktu kiedy stało się to co się stało. Teraz żyję nowym życiem, gdzie nauczyłam się patrzeć na pewne sprawy zupełnie inaczej. Pozdrawiam!

54

Odp: zdrada-nie zdrada? Jak sobie poradzic, jak wybaczyc?

Kochana Olino. Uwielbiam Twoje posty. Tchna madroscia i spokojem. Nigdy nie odpisuje od razu, raczej delektuje sie nimi i ciesze, ze myslimy podobnie, ze jest w tym swiecie, kto podobnie jak ja odnajduje ta nielogiczna logike kolejnych zdarzen. Zawsze bylam niepoprawna optymistka, co pozwalalo mi dopatrywac sie chocby czegos najmniejszego, pozytywnego w nagorszych zyciowych doswiadczeniach. Ciagle to wszystko odczuwam jako wielka niesprawiedliwosc, trudno jest mi sie z tym pogodzic, ale moj maz jest naprawde wspanialy. Czasem patrze na niego ze swiadomoscia, ze tak bardzo go kocham, ze az prawie to boli. I mimo zapewnien z jego strony, ze chce sie ze mna zestarzec, ze nie wyobraza sobie zycia beze mnie, odczuwam nieopisana panike, przed tym co bylo, przed tym co bedzie. Pozdrawiam Cie cieplutko!

55

Odp: zdrada-nie zdrada? Jak sobie poradzic, jak wybaczyc?

Dlaczego czuje sie taka oszukana, ogolocona z czegos cennego, smutna i rozczarowana, skoro teraz mam wiecej niz mialam? Dlaczego gdzies na samym dnie serca, w najodleglejszych zakamarkach mojej glowy kryja sie jakies watpliwosci, i wciaz przychodza do mnie jakies glupie pytania, skoro wiem, ze moj maz mnie kochal, kocha i bedzie kochal (mam nadzieje)? Dlaczego nie umiem sie cieszyc tym, ze mam tak wiele, tylko wciaz zadaje sobie pytanie dlaczego to sie stalo? Dlaczego majac tyle dowodow pokretnego knucia chorej kobiety tak ciezko jest mi w to uwierzyc? Jak zapomniec, jak ukoic ten zal, ktory szarpie mi serce? Wydaje mi sie, ze ani ja ani moj maz nie zapomniemy tego nigdy, ze juz zawsze te czarne wspomnienia beda sie czaic gdzies w poblizu. Jak z tym zyc?

56

Odp: zdrada-nie zdrada? Jak sobie poradzic, jak wybaczyc?

Kochana Ago, czy coś się nowego wydarzyło, że dopadły Cię po raz kolejny tak złe myśli i chwile? W Twoich słowach było już tyle wiary i optymizmu... Jest mi bardzo smutno po przeczytaniu tego postu. Pytasz dlaczego czujesz się taka oszukana? Bo ktoś Ci zabrał to co było dotąd tylko Twoje, tak ważne i jedyne. Bo szczerze i głęboko kochasz, a teraz tracisz wiarę w sens tej miłości, straciłaś gdzieś jej fundament, na którym wszystko było wsparte. Zapewne jeszcze nieraz pojwi się ból, łzy, żal, może złość, ale jest to normalna reakcja. Tam gdzie była miłość-po zdradzie pojawia się trauma i rozpacz. Gdyby tej miłości nie było byłaby tylko zraniona duma. A potem następuje długa, bardzo długa droga do wybaczenia. Ty jesteś gdzieś w połowie tej drogi i choć wierzysz mężowi to wciąż nie znasz odpowiedzi na wszystkie dręczące Cię pytania. Nie będę Ci pisać zaufaj, zapomnij, bo wiem, że tego nie da się sobie wmówić. Musi upłynąć czas, który zaleczy rany, choć blizna pozostanie na zawsze. Pytasz jak z tym żyć? Nie odpowiem Ci na to pytanie, bo sama nie znam na nie odpowiedzi. Uczymy się siebie każdego dnia i już wiem, że jest to bardzo trudna lekcja do odrobienia, może najtrudniejsza. Ale wierzę, że kiedyś się uda. Pamiętaj, że Twój ból ma uzasadnienie, ale tak długą drogę już przeszłaś, że nie możesz teraz z niej zawrócić. Nie pozwól zdeptać swojej wiary w niewinnośc męża, niech złe emocje Tobą nie zawładną, a zobaczysz, że jutro znów zaświeci słońce, które pozwoli Ci ponownie spojrzeć na wszystko z nadzieją i miłością. Tego Ci życzę z całego serca, bo wiem jak bardzo jest Ci teraz potrzebne.

57

Odp: zdrada-nie zdrada? Jak sobie poradzic, jak wybaczyc?

Kochana Olino.Tak wlasciwie nic sie nie wydarzylo. Jedynie moze jest po prostu tak slodko, ze az mnie to przeraza. Czasem sie zastanawiam, czy te 18 lat byly prawda, czy moze te trzy dni? Moze to wszystko, co uwazam za dowydy winy mojej kuzynki, to tylko smutne zbiegi okolicznosci i moja wyobraznia? Czuje sie, jakby na moim ramieniu siedzial jakis cholerny diabelek i jak tylko na chwile udaje mi sie zapomniec, podszeptuje mi co sie stalo. Tak strasznie sie boje, ze moj maz mogl to zrobic z czysta premedytacja, lezec kolo mnie i myslec o iej, kochac sie ze mna i wyobrazac sobie ze to ona. Jesli teraz potrafi byc taki slodki, czuly i opanowany, wyrozumialy i troskliwy, czemu nie byl taki wczesniej? Czemu byl taki niecierpliwy i drazliwy? Trudno to wytlumaczyc. Zawsze czulam jego milosc, zawsze bylismy blisko, zawsze liczyl sie z moim zdaniem, wlasciwie nigdy niczego nie zrobil bez porozumienia ze mna, ale napewno nie zabiegal o mnie, nie byl taki czuly i cieply. Niby bardzo niewielka zmiana, a jednak tak latwo ja dostrzec. To wszystko wydaje mi sie takie nierealne. Minelo pol roku, a bol jest ten sam. Tak samo zamiera we mnie serce, tak samo przez chwile nie moge oddychac. Boje sie, ze tak bedzie do konca zycia. Tak bardzo nie chce, zeby kazda chwile radosci macil ten smutek, ta zadra tkwiaca gdzies w sercu. Dziekuje Ci za Twoje cieple slowa, tak wiele dla mnie znacza. Czasem czuje taka zadze zemsty, ale co moglabym zrobic? I co to da? Tylko wiecej bolu. Mysle o tym wszystkim i wydaje mi sie to takie nierealne. I boje sie, ze juz nigdy nie poczuje tej niezmaconej niczym radosci zycia, ze zawsze doswiadczajac jakiejkolwiek, chocby najmniejszej radosci, bede doswiadczac jednoczesnie i bolu. Pozdrawiam cieplutko.

58

Odp: zdrada-nie zdrada? Jak sobie poradzic, jak wybaczyc?

Nie wiem, czy to ze mna jest cos nie tak, ale czasem mam takie dni, ze nie mysle o  niczym innym, tylko o tym jak moglabym sie zemscic. Ciezko jest mi cos wymyslec, bo z natury nie jestem msciwa, ale moja glowa nie daje mi spokoju i wciaz wyswietla obrazy w mojej wyobrazni. I choc wiem, ze zadna zemsta nie ma sensu, nie moge uwolnic sie od natretnych mysli.

59

Odp: zdrada-nie zdrada? Jak sobie poradzic, jak wybaczyc?

Jeszcze raz napisze. Zagladam na portal prawie codziennie. Czytam nowe posty, wracam do starych. Czesto placze wspolczujac wam problemow. I jednoczesnie mysle o swoim. W kazdej zdradzie znajduje jakis powod, cos sie nie uklada, ktos poznaje kogos nowego, ktos sie zakochuje. Kazdy swoja zdrade stara sie ukryc mozliwie jak najlepiej. Dlaczego w moim przypadku wszystko jest takie inne? Czy wymyslam sobie cos, czy naprawde ktos kochajacy, bedacy szcesliwym, odnajdujacy oaze spokoju i milosci w swoim partnerze, moze zdradzic, ot tak, niewiedzc dlaczego, nie zwracajac uwagi na to, ze zona jest w domu i dzieci? Czy zyje zkims kogo nie znam, czy moze mozliwe jest, zeby inny czlowiek byl tak podly, zalosny, zby bezpowodu starac zniszczyc sie czyjes szczescie. W co mam wierzyc, w zapewnienia czlowieka, z ktorym przezylam 18 lat, ktory nigdy mnie nie zawiodl, na ktorego zawsze moglam liczyc, czy w czajace sie w glowie watpliwosci. Nie rozumiem tego, nie ma mi kto pomoc, kazda chwile radosci przycmiewa cien tego co sie stalo. Wiem, ze jakbym powiedziala slowo, zabilby by sie dla mnie, zeby mi udowodnic jak bardzo mnie kocha. Zawsze tak bylo. Wiecz czemu mam watpliwosci?

60

Odp: zdrada-nie zdrada? Jak sobie poradzic, jak wybaczyc?

Dziewczyn, jestem strasznie przerazona. Moj maz znow ma zapalenie jadra. Teraz z drugiej strony. Przez te oststnie 7 miesecy 4 razy bral antybiotyki i nic mu nie pomaga. Tak w ogole do tego ma straszne problemy z dziaslami i zebami. Kurcze, strasznie sie boje, ze moze byc czyms zakazony lub zatruty.

61 Ostatnio edytowany przez La Que Sabe (2010-03-27 19:21:43)

Odp: zdrada-nie zdrada? Jak sobie poradzic, jak wybaczyc?

Aga, wiem jak ci ciezko i zle,  rysa powstala, gleboka , bo nieoczekiwana i boli....

To bylo okropne ale walkowanie tego na okraglo nic nie da - pomysl sobie , ze to byl wypadek , ze tak na prawde nie znasz przyczyn i tyle. Zamknij ten rozdzial na zawsze, juz dosyc bolu zafundowaliscie sobie.

Jestescie super zwiazkiem, a psychiczne nekanie zniczszy wam tez zdrowie fizyczne.
Jest czas bolu i czas powrotu do normalnego zycia.

Dawajcie sobie wsparcie w codziennym zyciu, to wazne, jest wiosna , wyjezdzajcie za miasto, znajdzcie cisze i ukojenie, poczytaj dobra ksiazke - Moze "Cien wiatru" Carlos L. Zafon.

Potrafimy panowac nad naszymi myslami, uwierz da sie, a ty jestes mądrą ciepłą kobietą, wyciągnij to co najlepsze i na tym płyńcie do przodu.

Aguś " Sztuka stawania się człowiekiem polega na tym, by rany przemieniać w perły".

62

Odp: zdrada-nie zdrada? Jak sobie poradzic, jak wybaczyc?

La Que Sabe z wielu Twoich postow, takich lekkich i jednoczesnie bardzo madrych czerpie sile, zeby sie jakos pozbierac. Najgorsze jest to, ze gdybym byla w 100 pewna, ze zawinil moj maz, ze to byla chwila slabosci, zaslepienie, pomylka nie umialabym juz z nim byc. Po prostu swiadomosc jego postepku, sposob, napawaly by mnie takim obrzydzeniem, ze nie umialabym z tym zyc. Chyba nie umialabym zyc ani z nim ani bez niego. Jesli przesledzilas moja historie, zdajesz sobie sprawe, ze to nie byla zwykla pomylaka, zauroczenie, zakochanie sie, nawet slabosc spowodowana alkoholem czy problemami miedzy nami. To bylo cos tak obrzydliwego i smierdzacego, ze do tej pory nie moge o tym myslec ze spokojem. Nic nie moge poradzic na to, ze cale moje cialo przepelnione jest rzadza zemsty, choc nie mam msciwej natury. Jednak dziekuje Ci za Twoje pelne optymizmu spojrzenie na zycie, dzieki ktoremu i ja zaczynam dostrzegac barwy w codziennosci.

63

Odp: zdrada-nie zdrada? Jak sobie poradzic, jak wybaczyc?

Zdrady w rodzinie są bardzo często. Kuzynki są do siebie podobne, ale - inne...

Żadna go dotąd z taką siłą nie prowokowała. Nie miał takie PROSTEJ okazji (po okresie rosnącego napięcia). Po za tym najwyraźniej brakowało mu "takiej rozwiązłości" czyli szczypty ryzyka w biały dzień.  To tyle.

Posłuchaj, najgorsze jest coś innego - on przekroczył Rubikon zdrady. I w dodatku w szokujący sposób. Uważaj na przyszłość.

Aha, czy tę kuzyneczkę załapałaś za włosy - i o ścianę?!... - bo powinnać i to z maksymalnym hukiem. Twój maż musi się dowiedzieć, że NIE BĘDZIESZ TOLEROWAĆ żadnych numerów.
Co to znaczy, że on "myśli, że ja robię szopkę", kiedy płaczesz z powodu zdrady - czy mam przez to rozumieć, ze on nie czuje się winny tj. powiedział ci i czuje się ROZGRZESZONY?
Jeżeli tak, to chyba nie jest dobrze. A jeżeli on nie umie okazywać emocji... to zwyczajnie.
I na koniec: czy rodzina się dowiedziała, co tamta zrobiła? czy wszyscy już wiedzą, że uwiodła go Twoja krewna, która miała ci coś do zawdzięczenia? - ZRÓB TO.

Po takich przejściach kobiety (i małżeństwa) przechodzą różne scenariusze - niektóre paskudne. Lepiej żeby wszyscy wiedzieli, że to on cię zdradził - i DLATEGO np. ty mu nie okazujesz zaufania i jesteś drażliwa. Bo patrząc z zewnątrz (jak nie wiadomo o zdradzie) to ty uchodzisz za nierównozważoną.
Nie wstydź się.
CZEGO? - to on cię zdradził, on się powinien wstydzić. To nie jest twoja klęska, że go podpuściła TWOJA kuzynka. To jest chamstwo - i twoja krzywda. Należy ci się wsparcie.

Słuchaj, tu się nie ma co roztkliwiać. Weź się za robotę - trzeba uratować i sytuację i małżeństwo.  Męża za twarz - i najprawdopodobniej wspólna wizyta gdzieś, bo zdaje się jesteś delikatna osóbką i łatwo to się po kościach nie rozejdzie.
Zajrzyj na mój blog pt. "Porady na zdrady" na stronie blox czy na onecie i sprawdź moje kwalifikacje, jak nie wierzysz że wiem co mówię.

64 Ostatnio edytowany przez La Que Sabe (2010-04-03 16:37:23)

Odp: zdrada-nie zdrada? Jak sobie poradzic, jak wybaczyc?

Aga, podobno dostajemy taki krzyż jaki jesteśmy w stanie unieść. Pewne sprawy mają się wydarzyć i są od nas niezależne, nie wiem dlaczego tak się dzieje...

Czy kryzys, bolesne przeżycie jest po to by mocniej poczuć życie. Właśnie słowo życie tak wiele razy padło w twoim poście.
Aguś - życie...

Kryzys można przeżyć źle, załamać się totalnie, wpaść w depresję, wycofać z życia, a można wykorzystać go dla siebie...

Przede wszystkim  - zmierzysz się ze swoimi uczuciami, demonami, dziś masz szanse poznać je, oswoić a potem pokochać.

Co z nimi zrobisz to będzie tylko twoja decyzja, nikogo innego.
Czy one dadzą ci siłe do jeszcze większej głębszej miłości?


Nienawiść, chęć zemsty palą ostro, już nic nie widać tylko przyczynę tych uczuć,  a przecież one mają głębszą treść są związane z miłością.

Dużo myślałam o twoich emocjach, są gorące i mocne, jakby pasja obudziła się w tobie, z pewnością nie będziesz już tą samą Agą - będziesz inna, pełniejsza i wrażliwsza, poczujesz życie mocniej.

I jeszcze jedno ja odstąpiłabym od szukania odpowiedzi , co to było, moim zdaniem, to było to co mówił mąż coś niewyjaśnionego i tyle - jeśli oprzeż sie na bezwarunkowej miłości i zaufaniu to masz odpowiedz.

Dziś problem jest w tobie, w twoich emocjach, w przejściu dalej.
Może będziesz nawet potrzebowała trochę ciszy...

65

Odp: zdrada-nie zdrada? Jak sobie poradzic, jak wybaczyc?

Wybaczyć trudno ale można starać się zapomnieć... a po tym wszystkim stałaś sie napewno mocniejszą kobietą..więc jeśli zależy ci na twoim małżeństwie to walcz.

Posty [ 1 do 65 z 191 ]

Strony 1 2 3 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » zdrada-nie zdrada? Jak sobie poradzic, jak wybaczyc?

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026