netkobietyWszystkie działy
Związek na odległość, miłość przez internet

wyjechalam za granice, a on zostal i sobie nie radzi. pomóżcie

9 odpowiedzi5 724 wyświetleniazałożony przez lady_Kate, 20.10.2015

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ZWIĄZEK NA ODLEGŁOŚĆ, MIŁOŚĆ PRZEZ INTERNET » wyjechalam za granice, a on zostal i sobie nie radzi. pomóżcie

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 10 ]

1

Temat: wyjechalam za granice, a on zostal i sobie nie radzi. pomóżcie

Witam,
muszę wysłuchać obiektywnych opinii, ponieważ sama już nie wiem co o tym wszystkim myslec. W marcu zamieszkalam zr swoim facetem, jestesmy razem ponad 3 lata w tej chwili. Oboje traktujemy się poważnie, ale nie jesteśmy fanami małżeństwa i dzieci. Ufam mu calkowicie, on mi tez. Oboje sie kochamy. Jednak jestesmy zupelnie innymi osobami...ja cale zycie poszukiwalam swojej drogi, podejmowałam miliony prac, wyprowadzalam sie kilka razy od rodzicow, zawsze ryzykowalam, podejmowałam odwazne decyzje...generalnie chaos. A on od zawsze wiedzial jaka droga chce podążać i co wiecej zawsze mu wszystko co zaplanowal wychodzilo. Obecnie podjal studia doktoranckiei wiaze swoja przyszlosc z uczelnia. Ja skonczylam mgr po prygodprzygodach, z opoznieniem 3 lat. Mam 27 lat, ale w koncu mi sie udalo. Przez cały okres studiow pracowałam i probowalam sie sama utrzymywać, zdobylam przez to spore doswiadczenie, jak i w pracy tak i w zyciu. Jednak...to byly przejsciowe prace, a teraz skonczylam studia i chcialabym pracowac na serio, czyli w zawodzie. Czas najwyzszy sie ustabilizować i obrać konkret kierunek. Sporo o tym myslalam. I w koncu odnalazlam swoja droge. Pierwszy raz w zyciu czuje ze to jest to, ze chce miec cos swojego, rozwijac sie, spełniać. ..chce zalozyc wlasny biznes w moim kierunku. Nie mam zadnych oszczędności, bo moje życie było zwykle mocno na krawędzi, zwykle ciągnęły się za mną jeszcze jakies długi z gorszych okresow zycia. Postanowilam ze pojade na rok za granice, zarobie i odloze odpowiednia ilosc gotowki. Wszystko wyliczylam , ile potrzebuje ile wezme dodatkowo z unii, zeby zalozyc wlasna dzialalnosc. To moje marzenie i chce miec cos swojego, na co sama zapracowlaam, bez pozyczek i kredytow.on jest czlowiekiem sukcesu, mlodszy ode mnie dwa lata, a ma ossczednosci, ktore pozwoliłyby mu juz teraz kupić kawalerke. Zaradny, rozważny...i ma dobra prace w ktorej zarabia spore pieniadze. A wszystkimi wydatkami w zwiazku dzielimy sie zawsze rowno na pol. Mimo moich dochodow i jego. Postanowilam ze nie chce zeby tak wygladalo moje dalsze zycie, nasze zycie i ze sobie i jemu chce dac w zyciu więcej. Niz praca u kogos za 1500 zl jak dobrze pojdzie. Majac wlasny biznes bede mogla zarabiac znacznir wiecej na tym samym i miec swiadomosc spelnienia ktorej jako człowiek bardzo potrzebuje. I nie chce byc przez cale dalsze zycie na jego utrzymaniu...
napatrzylam sie na sporo takich zwiazkow malzenskich w ktorych kobieta zarabia iles razy mniej od facrta i przez to jest automatycznie na gorszej pozycji j nie jest traktowana na rowni, niewiele ma do powiedzenia. ..np moich rodziców. Niestety ale tak to dziala.
a ja nie chce takiego zycia i przez cale zycie z facetem byc na gorszej pozycji bo on ma pieniądze wiec ja jestem od niego zalezna. Wiem tez, ze tak naprawde bedzie mnie za to podziwial i szanowal bardziej kiedy osiagne to co zaplanowalam. Ale...
Tu sie zsczynaja schody. Od poczatku nie akcepowal mojego pomyslu wyjazdu za granice, bo nie uznaje czegos takiego jak zwiazki na odleglosc, poza tym jest takim specyficznym typem czlowieka, ze nawiazuje bliska relacje tylko z jedna osoba. Wszystkie reszte sa powierzchowne i nie sa mu do niczego potrzebne. Ja tak nie mam. Jestem ekkstrawertykiem, lubie ludzi, otaczsc sie ludzmi, budować glebsze relacje z kolezankami, mam bardzo gleboka wiez z rodzenstwem. I teraz on sie czuje jakbym mu wymierzyla policzek i ze ja to wszystko jemu robie, i jak ja moge go tak traktowac, ze miec jego uczucia i jego zdanie w dupie, ze on tęskni, jego zycie nie ma sensu, stracil motywację do wszystkeo i cierpi...przypomina mi o tym w kazdej rozmowie. Jestem za granica dopiero dwa tygodnie...a on wciaz probuje we mnie wzbudzic poczucie winy ze go tak potraktowalam...ale ja...spelniam swoje marzenie, w koncu wiem czego w zyciu chce, jestem mocno zdeterminowana by to osiagnac. Powinien mnir wspierac, cieszyc sie z moich ambitnych planow, a on jeszcze wszystko utrudnia i okrasza martyrologia. Przez co mi jest ciezej...ale nie zrezygnuje ze swoich planow. Gdybym wrocila...mialabym mu za zle ze musialam zrezygnowac z siebie, ze swojej drogi i ta złość na pewno by wpłynęła na nasza relacje tak ze moglaby nawet rozwalic ten zwiazek bo ja zawsze bym sie czula niespełniona. A on nie moze trgo zrozumiec, nie moze sie pogodzic z ta sytuacja.
nie wiem jak mam mu wyjaśnić, ze to jest dla mnie tak bardzo wazne i zawazy na naszym calym zyciu i jego jakosci. Blagam....
jesli ma ktos jakis pomysl JAK mu to wyjaśnić, zeby zrozumial i zaczal mnie wspierac...a nie mi wymawial jaka to nie jestem zla i bez serca ze tak JEGO potraktowalam. ..
nie wiem co robic. Probowalam mu to wyjasniac na wiele sposobow...
nie chce tez takiego zwiazku na odleglosc w którym on ciagle probuje wzbudzac we mnie wyrzuty sumienia ze źle robie. Bo pierwszy raz w zyciu czuje ze to jedt wlasnie to i ze dobrze robie. Ale...nie tak powinny wygladac naze rozmowy. Na cały styczen wracam do pl, ale nie chce żeby bylo tak ze ja mam sie cxuc winna i "lizac mu dupsko", kajac sie....itd. nie tak to powinno wyglądać. ...


jak mam mu to wszystko wyjaśnić?
Zaczynam myslec...ze za bardzo sie różni nasze pojmowanie związku, miłości i świata. ..zeby to mialo szanse przetrwac.

co byscie zrobili na moim miejscu? Prosze...o pomoc.

2

Odp: wyjechalam za granice, a on zostal i sobie nie radzi. pomóżcie

To ja Ci odpowiem bomialam takiego wlasnie partnera-nic nie zrobisz i byc moze ta okazja wyjazdu i Twoje plany sa deska ratunkowa dla Ciebie bys nie zwiazywala sie z tym czowiekeim. To sa typy skoncentrowane wylacznie na swojej rodzinie, najblizszych co powoduje w konsekwencji zaduszanie partnerki. Zadnego mojego zainteresowania nie rozumial i nie podzielal. Wychodzilam raz w tygodniu na spotkania modlitewne bo to byla jedyna aktywnosc, ktora byla tam gdzie mieszkalaam i jedyny kontakt z ludzmi i on tego nie mogl zrozumiec po co ja tam chodze. Wszystkomierzyl swoja miara czyli: ja nie musze to kazdy tak ma a jak nie ma to powinien. Ja tez z ekstrawertyczki, po latach stalam sie introwertyczka. Mialam skrupuly by informowac o wyjezdzie do Polski na wakacje, pozniejsze poczucie winy i masa watpliwosci staja sie druga skora i juz nie wiesz ta naprawde co jest sluszne. Idz za glosem intuicji, jezeli zauwazylas, ze "...Zaczynam myslec...ze za bardzo sie różni nasze pojmowanie związku, miłości i świata. ..zeby to mialo szanse przetrwac..." to nie przeocz tego ale uczep sie i obserwuj bo to Twoje , jedyne zycie i wierz mi,ze scenariusz:"...Gdybym wrocila...mialabym mu za zle ze musialam zrezygnowac z siebie, ze swojej drogi i ta złość na pewno by wpłynęła na nasza relacje tak ze moglaby nawet rozwalic ten zwiazek bo ja zawsze bym sie czula niespełniona...." wszystko co o nim piszesz bylo i w moim ex-rozumiem Cie doskonale ( i nigdy ale to nigdy  ten typ czlowieka nie wesprze Cie w zadnym Twoim projekcie lecz podetnie Ci skrzydla az  po latach znajdziesz sie w miejscu gdzie juz nie bedziesz miala wiary i sily w to,ze zawodowo mozesz cos osiagnac ).

3

Odp: wyjechalam za granice, a on zostal i sobie nie radzi. pomóżcie

Grinta
myslisz ze nie ma szansy, żeby on to zrozumial? By to przetrwać i dalej sie kochac i byc razem?
bo jemu nie chodzi o to ze ja sie rozwijam i ze on tego nie popiera...ale ze wyjechalam i go zostawilam.
Dodam ze zobowiazalam sie nadal płacić swoja czesc za wynajem mieszkania w pl, bo to byl jeden z jego warunkow, zebym mogla pojechać.  Wiec teoretycznie sie zgodzil, ale jednak w praktyce wychodzi ze tego nie zaakceptowal i nie zaakceptuje nigdy, ale mimo to nie potrafi ze mnie zrezygnowac bo za bardzo mnie kocha....

4

Odp: wyjechalam za granice, a on zostal i sobie nie radzi. pomóżcie

Nie zrezygnuje z Ciebie bo jestes calym jego swiatem, Bogiem, zyciem. To jest przykrywka wiekszej glebi ,ze zostawilas go. Nie, nie ma szansy by zrozumial-Twoj opis jest jasny i to jest taki typ czlowieka, nic z tym nie zrobsz. Jesli chcesz probuj-ale nie rezygnuj przenigdy ze swoich marzen bo kiedys bedziesz cieszyla sie i nie zgorzkniejesz smile

5

Odp: wyjechalam za granice, a on zostal i sobie nie radzi. pomóżcie
lady_Kate napisał/a:

jak mam mu to wszystko wyjaśnić?
Zaczynam myslec...ze za bardzo sie różni nasze pojmowanie związku, miłości i świata. ..zeby to mialo szanse przetrwac.

co byscie zrobili na moim miejscu? Prosze...o pomoc.

Ameryki nie odkryję pisząc Ci podobnie jak wyżej zrobili to już inni. Słuchaj w związku jest tak, że idzie się na ustępstwa/kompromisy to prawda. Tylko, że w Twoim związku do wymagania ustępstw ma prawo tylko On. To będzie katastrofalne w skutkach. Zapewniam Ciebie, że powoli przestaniesz być samodzielna i Twoja indywidualność zaniknie całkowicie - w sumie o to Mu chodzi.
On nie traktuje Ciebie jak partnerkę z potrzebami tylko jak Swój świat według którego tylko On wie co jest najlepsze co jest kompletną bzdurą. W żadnym wypadku nie czuj się winna, albowiem ciągle Ty robisz coś aby Go zadowolić, a gdy Sama chcesz aby On podobnie podszedł do Twojej osoby to dostałaś "kopa w dupę". smile

6

Odp: wyjechalam za granice, a on zostal i sobie nie radzi. pomóżcie

Poczekaj aż Twój partner znajdzie sobie inną "nianię" na której się zawiesi i wielka miłość do Ciebie mu przejdzie wink Teraz jak biedak został "porzucony", to tylko kwestia czasu kiedy zacznie szukać pocieszycielki i nowej towarzyszki...bo on nie potrafi być sam ze sobą.
Jeżeli nie potrafisz odnaleźć się w relacji  z osobą, która musi mieć Cię na własność, to dobrze zastanów się nad swoim związkiem. Poczucie odpowiedzialność za szczęście drugiego człowieka jest bardzo uciążliwe i niszczące.

7

Odp: wyjechalam za granice, a on zostal i sobie nie radzi. pomóżcie

On twierdzi ze toja jestem egoistka bo nie licze sie z jego uczuciami i mam go w dupie...tyle ze tu chodzi o moje życie, a rok to nie znowu tak dlugo patrząc na pozytywy jakie to przyniesie.
Uważa ze to pokazuje, że nie jest dla mnie ważny i traktuje to jak upokorzenie i skurwysynstwo z mojej strony, bo on zmienil swoje zycie, zamieszkal ze mna, pozwolil sobie na max zaangażowanie, a ja to teraz depcze i niszcze.
mowicie ze on nie ma racji? I kochajavy zdrowo partner zrozumialby moja sytuacje i staral sie mnie wspierać? Bo mi tez wcale nie jest latwo...
powiedzialam mu wczoraj ze w tym momencie mojego zycia to jest dla mnir wazniejsze, ale to nie znaczy ze on przestal byc. I chce wrocic A rok...do niego.
Chyba jednak nie zrozumie bo stwierdził ze sobie musi przemyslec to wszystko i ze nie zasluzyl na takie traktowanie. Ale dla mnie związek to nie uwiazywanie sie do siebie nawzajem. Trzeba wiedziec kim sie jest nawet bez drugiej osoby. I jak napisal Volver...nie obarczac swoim szczęściem drugiego czlowieka. Dla mnie to za duzo....
ale z drugiej strony...
ma wiele wspanialych cech, które w nim podziwuam i ktore ciężko znalezc w dzisiejszycj fscetach, myslalam ze to z nim stworzę swoja przyszlosc...a tymczasem. Rozstaniemy sie...wroce do pl i bede musiala zaczynać cos od nowa...a czuje ze w moim wieku....to troche późno. ;( jestem skolowana.
A co jak sie Rozstaniemy? A ja potem wroce...nie uda mi się z biznesem, albo nawet uda, wszystko jedno....ale bede nieszczesliwa i bede czula ze jednak poplenilam zyciowa pomylke?
tego sie boje najbardziej...

8

Odp: wyjechalam za granice, a on zostal i sobie nie radzi. pomóżcie
lady_Kate napisał/a:

On twierdzi ze toja jestem egoistka bo nie licze sie z jego uczuciami i mam go w dupie...tyle ze tu chodzi o moje życie, a rok to nie znowu tak dlugo patrząc na pozytywy jakie to przyniesie.
Uważa ze to pokazuje, że nie jest dla mnie ważny i traktuje to jak upokorzenie i skurwysynstwo z mojej strony, bo on zmienil swoje zycie, zamieszkal ze mna, pozwolil sobie na max zaangażowanie, a ja to teraz depcze i niszcze.
mowicie ze on nie ma racji? I kochajavy zdrowo partner zrozumialby moja sytuacje i staral sie mnie wspierać? Bo mi tez wcale nie jest latwo...
powiedzialam mu wczoraj ze w tym momencie mojego zycia to jest dla mnir wazniejsze, ale to nie znaczy ze on przestal byc. I chce wrocic A rok...do niego.

To Ci przytocze jaka ja bylam egoistka w pojeciu mojego ex kiedy zyjac w depresji od parunastu lat, przy pogorszeniu sie objawow postanowilam,ze pojade na 4 dni do Polski zanim zdecyduje sie na leczenie farmakologiczne (bo zazwyczaj w kraju przechodzilo mi wszystko) . Stracilam zdrowie tutaj, zostawilam wszystko w Polsce wlacznie z bardzo dobrze platna praca i mozliwosciami rozwoju, nie mialam przyjaciol i zadnych imprez przez lata cale, nie zostawilam go po pierwszym dziecku choc nie wytrzymywalam tutaj bo stwierdzilam,ze dziecku nie mam prawa odbierac ojca i ktos zawsze bedzie cierpial wiec skoro podjelam decyzje o takim zyciu to bede konsekwentna. To w takim skrocie. I teraz mowie mu o czterodniowym wyjezdzie do Polski jako lekarstwo a on co? " ale z ciebie egoistka.....myslisz tylko o sobie..." dalej nie wiem co powiedzial bow  tym momencie dostalam takiej energii,ze wdzieczna mu bylam za te reakcje, ktora byla kropka nad "i" by zdecydowac o separacji. Pamietaj-cokolwiek bys nie zrobila nie pojego mysli bedziesz egoistka. Wybieraj teraz majac te informacje co chcesz robic ze swoim zyciem.

9 Ostatnio edytowany przez Nektarynka53 (2015-10-21 13:22:22)

Odp: wyjechalam za granice, a on zostal i sobie nie radzi. pomóżcie

Przepraszam czym według Niego jest maksymalne zaangażowanie? Gdyby w rzeczywistości tak było zapewniam bez problemów pojechałabyś smile. Tutaj chodzi o zazdrość i brak zaufania z Jego strony. Być może boi się, że ten rok przyniesie ze sobą osobę trzecią w Twoim życiu?
Nie chcę źle o Nim pisać (zapewne ma bardzo dużo pozytywnych cech), ale próbuje uwiązać Ciebie koło Swojej nogi i decydować co możesz zrobić. Dla Niego nie masz być "lady_Kate" tylko Jego dziewczyną. Według Niego w związku nie może być żadnej indywidualności (ciekawe czy stosuje podobne standardy względem Siebie?), a wypominanie Ci o tym co niby musiał dla Ciebie zrobić jest słabe. Czy ktoś Go zmuszał? Miał wybór i zamiast zmuszać się do czegoś mogliście dojść do kompromisu.

Ciężka sytuacja, bo On każe Ci wybierać pomiędzy Tobą (twoim rozwojem osobistym), a Wami (związkiem). Do tego w ogóle nie powinno dojść. Rozumiem gdybyś przesadzała, ale z tego co piszesz tragedii z tym wyjazdem nie ma.

10

Odp: wyjechalam za granice, a on zostal i sobie nie radzi. pomóżcie

Hej lady_Kate, co tam u Ciebie?
Ulozylo sie miedzy wami?

Posty [ 10 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ZWIĄZEK NA ODLEGŁOŚĆ, MIŁOŚĆ PRZEZ INTERNET » wyjechalam za granice, a on zostal i sobie nie radzi. pomóżcie

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026