Granice wytrzymalosci w malzenstwie - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Granice wytrzymalosci w malzenstwie

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 21 ]

1

Temat: Granice wytrzymalosci w malzenstwie

Witam...chcialam sie zapytac was mezatki...jakie sa wasze granice wytrzymalosci w malzenstwie...jak was traktuje maz i jakbyscue sie zachowaly gdybyscie mialy uczucie ze jestescue ciagle krytykowane...moj maz jest jakis nerwowy ciagle mnie krytykuje kaze sie za wszystko przepraszac sam wogole w sobie nie widzi winy...probowalam wiele rzeczy bylam u psychologa bo czasami czulam sie strasznie dobita prez niego...z drugiej sterony jest dobrym ojcem dba o dzieci sa dla niego najwazniejsze. Ja ma  czasem uczucie ze jestem nie potrzebna w domu...czy to normalne zeby tak sie czuc...ogolnie jestem typem kobiety zaradnej studiowalam mam dobra prace potrafie wszystko zaltawic nigdy nie klocilam sie z ludzmi uchodzen za osobe kolezenska. Jest mi smutno bo ostatnio mam uczucicie ze jestem tylko do zarabianie kasy po pracy mam wyladowac zmywarke. c6zy to normalne zeby sie tak czuc...mysle ze moj maz doporowadza mnie do takiego stanu..ile krytyki mozna zniesc??

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Granice wytrzymalosci w malzenstwie
emi85 napisał/a:

Witam...chcialam sie zapytac was mezatki...jakie sa wasze granice wytrzymalosci w malzenstwie...jak was traktuje maz i jakbyscue sie zachowaly gdybyscie mialy uczucie ze jestescue ciagle krytykowane...moj maz jest jakis nerwowy ciagle mnie krytykuje kaze sie za wszystko przepraszac sam wogole w sobie nie widzi winy...probowalam wiele rzeczy bylam u psychologa bo czasami czulam sie strasznie dobita prez niego...z drugiej sterony jest dobrym ojcem dba o dzieci sa dla niego najwazniejsze. Ja ma  czasem uczucie ze jestem nie potrzebna w domu...czy to normalne zeby tak sie czuc...ogolnie jestem typem kobiety zaradnej studiowalam mam dobra prace potrafie wszystko zaltawic nigdy nie klocilam sie z ludzmi uchodzen za osobe kolezenska. Jest mi smutno bo ostatnio mam uczucicie ze jestem tylko do zarabianie kasy po pracy mam wyladowac zmywarke. c6zy to normalne zeby sie tak czuc...mysle ze moj maz doporowadza mnie do takiego stanu..ile krytyki mozna zniesc??

Za co  krytykuje, za co każe przepraszać? Podaj jakieś sytuacje.

" Kto dzieckiem w kolebce łeb urwał ...lalce "

3

Odp: Granice wytrzymalosci w malzenstwie
Kleoma napisał/a:
emi85 napisał/a:

Witam...chcialam sie zapytac was mezatki...jakie sa wasze granice wytrzymalosci w malzenstwie...jak was traktuje maz i jakbyscue sie zachowaly gdybyscie mialy uczucie ze jestescue ciagle krytykowane...moj maz jest jakis nerwowy ciagle mnie krytykuje kaze sie za wszystko przepraszac sam wogole w sobie nie widzi winy...probowalam wiele rzeczy bylam u psychologa bo czasami czulam sie strasznie dobita prez niego...z drugiej sterony jest dobrym ojcem dba o dzieci sa dla niego najwazniejsze. Ja ma  czasem uczucie ze jestem nie potrzebna w domu...czy to normalne zeby tak sie czuc...ogolnie jestem typem kobiety zaradnej studiowalam mam dobra prace potrafie wszystko zaltawic nigdy nie klocilam sie z ludzmi uchodzen za osobe kolezenska. Jest mi smutno bo ostatnio mam uczucicie ze jestem tylko do zarabianie kasy po pracy mam wyladowac zmywarke. c6zy to normalne zeby sie tak czuc...mysle ze moj maz doporowadza mnie do takiego stanu..ile krytyki mozna zniesc??

Za co  krytykuje, za co każe przepraszać? Podaj jakieś sytuacje.

Myślę, że mąż jest po prostu takim typem człowieka i krytykuje autorkę praktycznie na każdym kroku i w sprawach duperelnych i poważniejszych. Są tacy ludzie, przy których wszelkie starania nie mają po prostu sensu, bo oni i tak znajdą dziurę w całym, a co dopiero dzieje się, gdy faktycznie człowiek popełni błąd. Łatwo to sobie wyobrazić. Ciężko żyje się z kimś takim. Najlepiej byłoby tak ustawić się psychicznie, żeby spływała po nas ta wieczna krytyka jak po kaczce, jednak nie da się chyba tak zrobić, bo każdy ma swoją dumę, godność i z rola chłopca do bicia człowiek nie jest w stanie się pogodzić. Ja zawsze mówię, że nie mogę ibrazoc się na Burka, który stoi za płotem i mnie obszczekuje albo na komara, że mnie przyatakował. Łatwo mówi się pewne rzeczy, gdy człowieka bezpośrednio coś nie dotyka. Nie wiadomo też, jak bronić się przed stała czyjąś agresją, bo nie zawsze człowiek ma siłę albo ochotę na kłótnie. Chciałoby się wrócić do domu po dniu ciężkiej pracy i po prostu odpocząć, tymczasem staje się w drzwiach i od progu widzi się wykrzywiona czyjąś niezadowolona gębę i od razu wie się, że matko po cholerne tu przyszłam. Człowiek ma ochotę odwrócić się na piecie i wyjść, gdziekolwiek byle jak najdalej od pieniacza.
Nie wiem co ci poradzić autorko, bo wiem, że do takich ludzi nic nie dociera i wszelkie odwoływanie się do swoich uczuć po nich po prostu spływa. Najgorsze, że na starość te cechy jeszcze bardziej wyostrzają się i niestety, kontakt z taką zrzędą, wiecznie niezadowolona jest straszny. Właśnie dlatego wiele rodzin mając taka stara pierdole na karku izoluje się i żyje w swoim pokoju starając się ograniczać kontakt osobisty do minimum.
Wydaje mi się, że nic z tym facetem nie zrobisz, bo choćbyś stanęła nawet na rzęsach on zawsze wytknie ci jakieś niedociągnięcia.
Współczuję. Mogłabyś mieć fajna rodzinę, dobra atmosferę w domu, ale niestety jest w tej rodzinie ktoś, kto non stop puszcza śmierdzące baki.

4

Odp: Granice wytrzymalosci w malzenstwie

Nie jestem mężatką, ale kilkanaście lat związku to chyba coś jak małżeństwo.
Próbowaliście poważnie rozmawiać na ten temat? Osobiście powiedziałabym wprost, że nie mam ochoty wracać po pracy do takiego domu. Przecież życie rodzinne ma nas wznosić do góry, pomagać ukoić stres po ciężkim dniu w pracy. Rodzinę zbudowało się na miłości, a nie krytyce. Pytasz o granice - gdybym czuła się jak pani od zmywarki we własnym domu to ostro potrząsnęłabym takim facetem, a gdyby nie podziałało i ciągle by tylko krytykował bez prób zmiany to nie traciłabym czasu na życie w takiej toksycznej relacji.

5

Odp: Granice wytrzymalosci w malzenstwie
Emilia83 napisał/a:

Nie jestem mężatką, ale kilkanaście lat związku to chyba coś jak małżeństwo.
Próbowaliście poważnie rozmawiać na ten temat? Osobiście powiedziałabym wprost, że nie mam ochoty wracać po pracy do takiego domu. Przecież życie rodzinne ma nas wznosić do góry, pomagać ukoić stres po ciężkim dniu w pracy. Rodzinę zbudowało się na miłości, a nie krytyce. Pytasz o granice - gdybym czuła się jak pani od zmywarki we własnym domu to ostro potrząsnęłabym takim facetem, a gdyby nie podziałało i ciągle by tylko krytykował bez prób zmiany to nie traciłabym czasu na życie w takiej toksycznej relacji.

Tak należałoby postąpić, biorąc pod uwagę także życie na starość z kimś takim, tyle tylko, że autorka twierdzi, że gościu jest dobrym ojcem i żal by jej było rozwalać rodzinę właśnie ze względu na to.
Myślę, że należałoby się więc przyjrzeć temu czy ten facet faktycznie jest takim dobrym ojcem. Może autorka myli się uważając, że ojciec tak traktujący matke dzieci wcale takim idealnym ojcem nie jest? Bo to czego on uczy swoje dzieci, to zwykła granda, wykrzywianie charakterów dzieci, które w dorosłym życiu nie będą potrafiły zbudować normalnej relacji z drugim człowiekiem. Taki ojciec da swoim dzieciom w posagu istne diabelskie wiano.

6 Ostatnio edytowany przez bagienni_k (2020-06-26 10:52:30)

Odp: Granice wytrzymalosci w malzenstwie

Ja się tak zastanawiam, jak takie osoby jeszcze są w stanie cokolwiek czuć do partnera, jeśli spotykają się niemal na każdym kroku z nieustającą krytyką czy nawet poniżaniem? Czy te uczucia są w stanie jeszcze przetrwać, kiedy co rusz słyszymy negatywne komentarze na temat swojej osoby? Wiadomo, że dystans do siebie i krytyka są wskazane, ale tu chyba mowa o zupełnie innym poziomie, gdzie rzeczywiście dochodzi do szukania na siłę powodu do skrytykowania drugiej strony czy wszczęcia awantury, choćby o przysłowiowe źle położone mleko w na półce w lodówce..Im dłużej to wszystko trwa, im częściej dochodzi do takich sytuacji, psychika musi w końcu wysiąść zupełnie..

"Będziesz stale cierpiał, jeśli będziesz reagował emocjonalnie na wszystko(...), prawdziwa siła zawiera się w obserwowaniu wszystkiego z boku, ze spokojem i logiką" - Bruce Lee

7

Odp: Granice wytrzymalosci w malzenstwie

Tak jezeli chpdzi o przyklady czepialstwa... to np ze zle auto parkuje i na przyklad jak jade do prascy to kaze mi robic zdjecie czy aby rzeczywiscie jest w cieniu auto, potem przychodze do domu i mowi ze cos zle w lodowce polozylam (tutaj konkretny przyklad...zapomnialam cebuli zapakowac w folie aluminiowa tylko polozylam do pudelka bezposrednio...albo jak wracam do domu z pracy to ze zaczyna sie placz w domu...nasza corka ktora ma 14 miesiecy teskni i chce do mnie potem starsza tez chce do mnie i tak trwa to pol godziny zanim sie ,,dogadaja,, a mi jest przykro bo co to znaczy ...ze z nim w domu fajnie a ja to co?? nastepna sytuacja z tego samego dnia to np ze w torebce mam balagan...no i codziennie cos mi sie dostanie albo prawie codziennie...jezeli chodzi o moje uczucia do niego?? hm....nie mam ochoty na nic...ale wiem ze gdyby mnie docenil byloby inaczej...dzieci??? mam wrazenie ze starsza corka poznala moj slabszy charakter i to zaczyna wykorzystywac...ostatnio powiedzialam ze na kolacje ma nie jesc czeresni a ona na to poszla do taty spytac o zdanie...co chwiloe takie sytuacje sa z nia...

8

Odp: Granice wytrzymalosci w malzenstwie

Ani małżeństwo, ani jakikolwiek inny związek nie jest po to, by w nim wytrzymywać. Gdy jedna osoba ciągle krytykuje drugą, gdy domaga się ciągłych przeprosin, to ich relacja jest toksyczna.
Chęć bycia potrzebną nie jest czymś, co jest dobrym fundamentem relacji i kiepsko świadczy o poczuciu własnej wartości.



Wpisz w wyszukiwarkę hasło "Przemoc w rodzinie", przeczytaj dokładnie.

Jeśli ktoś chce, znajdzie sposób.
Jeśli ktoś nie chce, znajdzie powód.


"Sztuka życia polega na tym, by dostrzec swoje ograniczenia i słabości." Robert Rutkowski

9

Odp: Granice wytrzymalosci w malzenstwie

mam dosc bo wczoraj wrocilam z pracy ...byl upalny dzien zmeczona pojechalam corke odebrac z przedszkola w aucie goraco ja spocona weszlam do domu odrazu mlodza na rece i tak godzina minela potem szybko sie przebralam i popedzilismy na zakonczenie roku w przedszkolu(ognisko w lesie, mieszkamy za granica). Razem z innymi rodzicami zbladzilismy w tym lesie szukajac miejsca piknikowego i tak przez ponad pol godziny pchalam wozempod gore po lesnej drodze ledwo juz szlam ...sasiadka mi powiedzilala ze ona by nie dala rady nawet przez minute na moim miejscu....a ja o 5 wstaje upal praca i jeszcze to...jak dotarlismy na miejsce to maz sie czepial ze zamiast prowadzic dyskusje z innymi rodzicami ja jakas siedze...niezadowolona...a ja poprostu zdyszana bylam i jeszcze male dziecko na rekach ktorego cly dzien praktycznie nie widzialam ...zmeczone...mowie mu aby sie nie czepial ze poprostu zmeczona jestem...ale nie dawal mi spokoju

10

Odp: Granice wytrzymalosci w malzenstwie

prosze poradzcie mi co ja mam robic...czasami wole byc w pracy mimio ze w domu mam dwie slodkie corki

11

Odp: Granice wytrzymalosci w malzenstwie

Że masz... bałagan w torebce?
Nie wierzę.

" Kto dzieckiem w kolebce łeb urwał ...lalce "

12

Odp: Granice wytrzymalosci w malzenstwie
emi85 napisał/a:

Witam...chcialam sie zapytac was mezatki...jakie sa wasze granice wytrzymalosci w malzenstwie...jak was traktuje maz i jakbyscue sie zachowaly gdybyscie mialy uczucie ze jestescue ciagle krytykowane...moj maz jest jakis nerwowy ciagle mnie krytykuje kaze sie za wszystko przepraszac sam wogole w sobie nie widzi winy...probowalam wiele rzeczy bylam u psychologa bo czasami czulam sie strasznie dobita prez niego...z drugiej sterony jest dobrym ojcem dba o dzieci sa dla niego najwazniejsze. Ja ma  czasem uczucie ze jestem nie potrzebna w domu...czy to normalne zeby tak sie czuc...ogolnie jestem typem kobiety zaradnej studiowalam mam dobra prace potrafie wszystko zaltawic nigdy nie klocilam sie z ludzmi uchodzen za osobe kolezenska. Jest mi smutno bo ostatnio mam uczucicie ze jestem tylko do zarabianie kasy po pracy mam wyladowac zmywarke. c6zy to normalne zeby sie tak czuc...mysle ze moj maz doporowadza mnie do takiego stanu..ile krytyki mozna zniesc??

Czy mąż był taki od zawsze, czy od jakiegoś czasu?

emi85 napisał/a:

prosze poradzcie mi co ja mam robic...czasami wole byc w pracy mimio ze w domu mam dwie slodkie corki

Hint - po rozwodzie dzieci prawdopodobnie zostaną z Tobą... smile

13 Ostatnio edytowany przez adiafora (2020-06-26 19:07:13)

Odp: Granice wytrzymalosci w malzenstwie
emi85 napisał/a:

Witam...chcialam sie zapytac was mezatki...jakie sa wasze granice wytrzymalosci w malzenstwie...jak was traktuje maz i jakbyscue sie zachowaly gdybyscie mialy uczucie ze jestescue ciagle krytykowane...moj maz jest jakis nerwowy ciagle mnie krytykuje kaze sie za wszystko przepraszac sam wogole w sobie nie widzi winy...probowalam wiele rzeczy bylam u psychologa bo czasami czulam sie strasznie dobita prez niego...z drugiej sterony jest dobrym ojcem dba o dzieci sa dla niego najwazniejsze. Ja ma  czasem uczucie ze jestem nie potrzebna w domu...czy to normalne zeby tak sie czuc...ogolnie jestem typem kobiety zaradnej studiowalam mam dobra prace potrafie wszystko zaltawic nigdy nie klocilam sie z ludzmi uchodzen za osobe kolezenska. Jest mi smutno bo ostatnio mam uczucicie ze jestem tylko do zarabianie kasy po pracy mam wyladowac zmywarke. c6zy to normalne zeby sie tak czuc...mysle ze moj maz doporowadza mnie do takiego stanu..ile krytyki mozna zniesc??

każdy ustala wlasne granice. Nie chcę się wymądrzać, ale wydajesz się byc  jakas bierna. Z tego, co napisalas można wysnuć wniosek, że tylko kladziesz uszy po sobie i cierpisz w milczeniu, co najwyżej powiesz mu, żeby się nie czepiał bo... i się tlumaczysz dlaczego.
Ja nie akceptuję takiego modelu malzenstwa jak Twoj  i nie wiem, jakie musialyby być powody, dla ktorych tolerowałabym nieustanną krytykę i deprecjonowanie mnie, jako kobietę i człowieka. Chyba nawet fakt, że jest wspaniałym ojcem nie sprawiłby, że znosiłabym to.
Może pokaż trochę rogów i postaw się, jasno i dobitnie ustalając granice a potem bądź konsekwentna.
Robi problem, bo cebuli w folie aluminiową nie zapakowalaś??? Czy on taki pedant cyzelator jest z natury czy tylko szuka pretekstu?

14

Odp: Granice wytrzymalosci w malzenstwie

Wiej. Kopnij gadzinę prosto w doopę bo od takich gadów się ucieka i izoluje a nie zawiera małżeństwa.
Ten chrzan Cię dręczy i to z rozmysłem i przyjemnością. Coś strasznego, weź swoją godność osobistą podnieś z podłogi bo to nie jest wycieraczka, otrzep i poczytaj o przemocy psychicznej. I poszukaj dobrego psychologa, który Ci pomoże wyjść z tego bagna i wskaże sedno problemu. Tu jest pies pogrzebany- bo ty z jakiegoś powodu pozwalasz na takie zachowanie i jak mała dziewczynka wciąż jesteś zdziwiona, że jest taki niedobry. Zniwu. Kolejny raz, a ty przecież tak się starasz. Ba! Wystarczyłby jeden jego uśmiech a byłabyś szczęśliwa, że jednak nie jesteś taka zła i on wciąż kocha.

Miałam to samo tylko w rodzinnym domu, z tego się wychodzi LATAMI... a po drodze wpadasz w nerwice, depresję albo choroby psychiczne, zaburzenia odżywiania. Weź się za siebie. Już zauważyłaś że jest problem. Teraz się z tym musisz zmierzyć, wyjąć tego trupa z szafy.

- Dokąd idziesz?
- Nie wiem- odpowiedział Włóczykij .
Drzwi zamknęły się i Włóczykij wszedł w las.
Miał przed sobą sto mil ciszy.

15 Ostatnio edytowany przez IsaBella77 (2020-06-29 09:04:19)

Odp: Granice wytrzymalosci w malzenstwie

czy jestem bierna?? nie czasami nie wytrzymam wybuchne...ale to jest jeszcze gorzej wtedy robi ze mnie wariatke krzykaczke i wmawia mi ze nie pnuje nad emocjami....on nie slyszy siebie nie widzi w sobie problemu...nawet ostatnio mu mowie...,,sluchaj xxxx nie moze byc tak ze zawsze jestem ja winna , Ty tez zapewne popleniasz bledy...,, ale problem taki ze on tego nie widzi:(
Doskanoale sobie zdaje sprawe ze jest to przemoc, nawet psychologowie z ktorymi sie kontaktowalam i podawalam konkretne przyklady to samo stwierdzlil. Piszc tutaj chyba chce potwierdzenia swojej racji...mimo  iz uchodze za osobe rozsadna, nie mialam nigdy z nikim zadnych problemow, moj maz sprawia ze czasami mysle czy aby nie przesadzam z tym osadem...tak nad tym ise zastanawiam...mam dowody, konkretne przyklady a mimio wszystko...piszac tutaj chce poznac punkt widzenia innych kobiet, dowiedziec sie moze jak normalnie wyglda relacja z mezem....
do tej pory nie znalazlam zlotego srodku jak mam sie zachowac wobec takiego zachowania meza....gdy on wpada w trans i zaczyna swoje wywody...ja z nerwow zaczynam palic albo plakac z bezsilnosci ...ale on nic sobie z tego nie robi...ktos tu zapytal czy jest sie w stanie cos czuc do takiej osoby?? powiem tak...ochota na cokolwiek rowna sie zero...ostatnio jak odmowilam mezowi raz...to mi dobitnie powiedzial zebym nie byla zdziwiona ze sobie znajdzie laske do seksu...masakra jakas powtorzyl to chba z 5 razy patrzac na moja reakcje... dalam mu przyzwolenie mowiac ze nie bede sie zmuszac do seksu z kims takim...watpie zeby takie cos zrobil ale mowi o tym chba zeby specjalnie zrobic mi przakrosc...co sadzicie o tym??

16

Odp: Granice wytrzymalosci w malzenstwie

brzmi to coraz gorzej, co piszesz.
On widzi, że emocjonalnie jesteś labilna, że latwo wpadasz w płacz/złość, żal... więc może celowo Cię prowokować. Potem, jak już będziesz kłębkiem nerwow, że otoczenie będzie zauważać, to powie - no widzicie, co ja mam w domu z tą kobietą...
A nie mozesz przybrac taktyki tumiwisizmu? Jak Cię krytykuje to olej, jakby to nie do Ciebie było. Jak mu się nie spodoba, że coś zle do lodowki wlozyłas, to najwyzej odpowiedz - to sobie przeloz tak, jak ci pasuje. Po prostu ignoruj jego zaczepki. I obserwuje jego reakcje. Nie możesz ciągle być za przeproszeniem, taką mimozą, ktora na każdą jego krytykę łapie za chusteczkę czy trzęsie się z nerwów.
A tekst z kochanką dziecinny. Powinnaś mu odpalić, że powodzenia i olać.
Czy Ty jestes uzalezniona finansowo od niego? Masz jakąś rodzinę?

17

Odp: Granice wytrzymalosci w malzenstwie

Skoro tutaj jesteś i pytasz, to nie, nie jest ot normalne. Jak nie jest normalnym fakt, ze od współmałżonka dostajesz porcje krytyki. Ale znamy tylko Twój punkt widzenia. Czy sama mówisz mu za co go doceniasz, jakie cechy w nim lubisz? Opcjonalnie może nastąpił u was spadek zainteresowania Tobą z jego strony. I to takie samonapędzające się koło, on coś powie, Ty czujesz się urażona, on to widzi i sytuacja się powtarza.

18 Ostatnio edytowany przez MagdaLena1111 (2020-06-29 21:39:24)

Odp: Granice wytrzymalosci w malzenstwie
adiafora napisał/a:

Czy Ty jestes uzalezniona finansowo od niego? Masz jakąś rodzinę?

Napisała w pierwszym poście, że ma dobra pracę, zarabia, więc zależność finansowa raczej nie. Prędzej emocjonalna. Nawet by mnie to nie zdziwiło normalnie, bo to w tego rodzaju układach częste, że ofiara wikła się emocjonalnie i uzależnia.
Jednak w tym wątku mi coś nie gra. Ten kropkowany styl tak dobrze mi znany z innych nicków i temat mocno prowokacyjny, bo dobra kobieta i kat. Niby też wie, że to, co się dzieje w jej domu, to przemoc, ale chce poznać opinie innych. Dziwne to.

Autorko, jeśli to wszystko, co opisujesz jest prawdą, to Twój mąż ciągłą krytyką deprecjonuje Ciebie i zapewne w ten sposób osiąga korzyści dla siebie, czyli sam siebie pozycjonuje w ten sposób wyżej i poprawia sobie własną samoocenę. Tak postępują często osoby narcystyczne. W kontakcie z narcyzem druga osoba poddawana jest tresurze, ale wzmacniane są zachowania negatywne, a Twoja uwaga jest podstawą do wciągnięcia Cię w kolejne manipulacje. Kiedy zostaniesz doprowadzona do ostateczności, bo przecież każdy ma swój limit, to zostaniesz furiatką. Z czasem usłyszysz pewnie coś w stylu: „spójrz na siebie, zachowujesz się jak wariatka” i nawet przyznasz mu rację, szczególnie gdy wybuch nastąpi, bo zostanie przelana czara goryczy i będzie on nieadekwatny do sytuacji. To będzie kolejny etap manipulowania Tobą i wmanewrowywania Ciebie.

19

Odp: Granice wytrzymalosci w malzenstwie
MagdaLena1111 napisał/a:
adiafora napisał/a:

Czy Ty jestes uzalezniona finansowo od niego? Masz jakąś rodzinę?

Napisała w pierwszym poście, że ma dobra pracę, zarabia, więc zależność finansowa raczej nie. Prędzej emocjonalna. Nawet by mnie to nie zdziwiło normalnie, bo to w tego rodzaju układach częste, że ofiara wikła się emocjonalnie i uzależnia.
Jednak w tym wątku mi coś nie gra. Ten kropkowany styl tak dobrze mi znany z innych nicków i temat mocno prowokacyjny, bo dobra kobieta i kat. Niby też wie, że to, co się dzieje w jej domu, to przemoc, ale chce poznać opinie innych. Dziwne to.

tak, ale czy to w razie rozwodu wystarczyloby jej do utrzymania siebie, dzieci, może domu, ktory, nie wiem, wynajmują, albo mają na kredyt, oplacenie opiekunki do dzieci...
Jeśli może sobie calkowicie dać radę bez niego, i ma świadomość, że to, czego doświadcza ze strony męża to przemoc psychiczna, to rzeczywiscie, musi być uzalezniona emocjonalnie. Albo bardzo go kochać, mimo wszystko.
Z tymi pytaniami co sądzimy, czy to normalne tak się czuć  w malzenstwie itd....nieco dziwne, fakt.  No przecież wiadomo, że nie napiszemy - nieee, wydaje Ci się, jego zachowanie jest ok, nasi mężowie tak samo dobrze nas traktują, jak Twoj, więc przesadzasz z reakcją   ;-)
To jest oczywiste dla każdego normalnego czlowieka, kobiety i mężczyzny, że taka relacja jest toksyczna i nikt nie chciałby w takiej być. Nikt nie chcialby być popychadłem we wlasnym domu. Co tu można innego sądzić

20 Ostatnio edytowany przez MartaMaFarta (2020-06-30 00:34:59)

Odp: Granice wytrzymalosci w malzenstwie
Wielokropek napisał/a:

Ani małżeństwo, ani jakikolwiek inny związek nie jest po to, by w nim wytrzymywać. Gdy jedna osoba ciągle krytykuje drugą, gdy domaga się ciągłych przeprosin, to ich relacja jest toksyczna.
Chęć bycia potrzebną nie jest czymś, co jest dobrym fundamentem relacji i kiepsko świadczy o poczuciu własnej wartości.



Wpisz w wyszukiwarkę hasło "Przemoc w rodzinie", przeczytaj dokładnie.

Dlaczego on się tak zachowuje? To jest pytanie?

Musi mieć żal. Więc moje pytanie dlaczego? Może jednak jest źle traktowany przez żonę?

Bo dlaczego szczęśliwy facet miałyby się tak zachowywać? Dla mnie to nie do pomyślenia nawet.

Wiem, jednak, że nie jedna dziewczyna z powodu swoich własnych psychicznych chorób doprowadziła do końca i zniszyła nie jednego faceta (który z resztą miał swoje problemy). Bo normalny facet taką "babę" by po prostu "olał", tak jak tu się bezlitośnie i prostacko czasami olewa facetów!

@Wielokropek Kobiety też generują bardzo wiele przemocy wobec facetów. Nie tylko ją prowokują wobec facetów. Ale źle ich traktują, wyzywają od najgorszych, a nawet biją. To jest wszystko takie chore. OMG!!!

21

Odp: Granice wytrzymalosci w malzenstwie
MartaMaFarta napisał/a:
Wielokropek napisał/a:

Ani małżeństwo, ani jakikolwiek inny związek nie jest po to, by w nim wytrzymywać. Gdy jedna osoba ciągle krytykuje drugą, gdy domaga się ciągłych przeprosin, to ich relacja jest toksyczna.
Chęć bycia potrzebną nie jest czymś, co jest dobrym fundamentem relacji i kiepsko świadczy o poczuciu własnej wartości.



Wpisz w wyszukiwarkę hasło "Przemoc w rodzinie", przeczytaj dokładnie.

Dlaczego on się tak zachowuje? To jest pytanie?

Musi mieć żal. Więc moje pytanie dlaczego? Może jednak jest źle traktowany przez żonę?

Bo dlaczego szczęśliwy facet miałyby się tak zachowywać? Dla mnie to nie do pomyślenia nawet.

Wiem, jednak, że nie jedna dziewczyna z powodu swoich własnych psychicznych chorób doprowadziła do końca i zniszyła nie jednego faceta (który z resztą miał swoje problemy). Bo normalny facet taką "babę" by po prostu "olał", tak jak tu się bezlitośnie i prostacko czasami olewa facetów!

@Wielokropek Kobiety też generują bardzo wiele przemocy wobec facetów. Nie tylko ją prowokują wobec facetów. Ale źle ich traktują, wyzywają od najgorszych, a nawet biją. To jest wszystko takie chore. OMG!!!

To dlaczego on tak robi to nie jest jej problem. Nikt normalny nie krytykuje w kolo kogos.

Niejedna osoba doprowadzila druga do ruiny bo miala na to pozwolenie. Czasami ludzie lubia wzajemnie sie niszczyc.

'To go back, you must go through yourself, and that way no man can show another.'

Posty [ 21 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Granice wytrzymalosci w malzenstwie

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2018