Czesc:)
Nie wiem czy w dobrym miejscu zakladam watek, z gory wyrazam zgode na przeniesienie go w inne miejsce jesli robie balagan:) Wiec jak w tytule. Czy sa tutaj matki trojga dzieci lub osoby ktore wychowaly sie w zespole trzyosobowym?
Zawsze chcielismy miec z mezem trojke dzieci (w zasadzie to czworke ale nie usmiecha nam sie jezdzic vanem, a lubimy podrozowac duzo). Mamy trzyletnia coreczke i dwumiesiecznego synka. Ze wzgledow na moja prace najlepiej byloby miec kolejne, trzecie dziecko, po gora dwoch latach, nie chce mi sie rozpisywac dlaczego, ale kazda wieksza roznica bardzo skomplikuje mi sytuacje zawodowa. Nie chcemy tez miec trzeciego dziecka "po latach na odmlodzenie" po pierwsze nie bedzie juz czego odmladzac:) po drugie nie odpowiadaloby nam to, ze najmlodsze dziecko mocno skomplikowaloby spedzanie ciekawie czasu wolnego ze starszymi na conajmniej 3-4lata (a jestesmy aktywnymi ludzmi). Ciezko jest znalezc ciekawe zajecia dla wszystkich, gdy roznica wieku to np. 10 lat.
No i do sedna. Poniewaz musimy podjac decyzje, zaczelismy rozmawiac z roznymi ludzmi znajomymi i mniej znajomymi o tym wlasnie trzecim dziecku. Pomijajac milczeniem komentarze "po co wam trzecie?" "przeciez macie juz i chlopca i dziewczynke" padlo wiele stwierdzen, ze troje dzieci to nie jest dobry uklad w domu. Ze natura czlowieka jest taka, ze do zabawy dobiera sie w pary. Ze dwoje dzieci tworzy spojny uklad, podczas gdy trojgu ciezko sie czesto dogadac, czesto jedno z dzieci jest na uboczu np. dziewczynki bawia sie a chlopiec bawi sie sam jak jedynak i nic mu te siostry nie daja. No i generalnie ze z trojgiem dzieci jest przechlapane, bo awantury w domu beda wiecznie.
Hmmm. Nie wiem, osobiscie znamy malo rodzin z trojgiem dzieci (tak osobiscie, zeby miec mozliwosc zaobserwowania tych relacji). Maz jest jedynakiem, ja mam brata, z ktorym jestem mocno zzyta i ktorego uwielbiam, a wraz z nami chowal sie kuzyn - 80% czasu bawilismy sie cala trojka, i byly to niezapomniane zabawy - jednak, jak slusznie zauwaza maz, to nie to samo. On nie musial rywalizowac z nami o uczucia/czas rodzicow i nie byl u nas zawsze, nie dzielil z nami pokoju.
Moze rzeczywiscie z dwojka jest latwiej, ale nasze wyobrazenie o rodzinie z trojka dzieci jest takie, ze bedzie ciekawiej, weselej, oczywiscie tez trudniej, ale to jest dla nas plus:) Finanse nas nie ograniczaja, maz bardzo dobrze zarabia. Tylko jezeli ci wszyscy ludzie maja racje, i z zadowolonych dwojga dzieci bawiacych sie razem, stworze sobie z domu wielki ring? Bardzo zalezy nam na tym, zeby dzieciom bylo w swoim domu dobrze.
Czy troje dzieci to rzeczywiscie tak wiele? Czy np. 7 latka, czterolatek i dwulatek nie potrafia sie razem bawic? Czy uwazacie, ze gdyby trzecia dziecko bylo chlopcem, nasza corka moglaby nie miec sie z kim bawic, bo chlopaki szaleliby wciaz tylko samochodami? Czy ze wzgledu na dobro corki powinnismy poprzestac na dwojgu dzieci? (wiem glupio to brzmi moze ale nawet nie sadzilismy ze bedziemy sie az tak wahac i sluchac innych, czego zazwyczaj nie robimy:)) Mamy mnoooostwo watpliwosci i troche sie boje. W zasadzie tylko tego - relacji miedzy dziecmi. Masa osob mowi tez ze przy trojce jest syndrom tzw. srodkowego dziecka, ktore nie bedac ani najstarszym, ani najmlodszym, jest czesto zakompleksione i nieszczesliwe, wrecz "najmniej kochane".
Co myslicie wy?