Hej
Chciałbym przedstawić wam pewną sytuację, która ma miejsce w moim życiu. Poznałem przez internet świetną, idealną i wspaniałą 24-letnią kobietę z którą spędzamy bardzo dużo czasu. Rozmawiamy na różnorakie tematy, flirtujemy, śmiejemy się, dogadujemy i rozumiemy praktycznie bez słów. Ona jest kimś, kogo szukałem można powiedzieć przez całe życie. Ja, kimś kogo ona szukała. Ona - doskonały charakter, ambitna, uczuciowa, piękna z wysokiem libidem. Ja - idealny dla niej partner. Komunikujemy się ze sobą przeszło 3,5 miesiąca. Uwielbiamy swoje towarzystwo i jedno nie może żyć bez drugiego.
Niestety dzieli nas odległość przeszło 400km. Ja podkarpackie, ona podlaskie. I ciężko jest nam się spotkać, a oboje wiemy, że gdyby nie odległość dawno bylibyśmy już razem w szczęśliwym związku.
Z mojej strony trudno jest gdziekolwiek pojechać. Prawko robię pod koniec tego miesiąca. Praca od pn do pt(nawet na weekendzie czasem), studia zaocznie i praktycznie nie mam czasu na przyjemności. Ona ma podobnie, tyle, że ona jest na tyle chętna, że któregoś dnia oświadczyła mi, że mnie odwiedzi. Zamurowało mnie na początku i uwierzyłem z tego względu, że bardzo jej na mnie zależy(na obecności, stabilnośći, na czułości i bezpieczeństwie). Ja też daje jej do zrozumienia co czuję i dlatego zastanawiam się co z tego wyniknie. Czy przetrwamy do momentu, kiedy uda nam się spotkać. Oboje walczymy i dążymy do tego. Pragniemy spotkania, marzymy o tym jak będzie wyglądało pierwsze spotkanie, pierwszy pocałunek i pierwszy seks.
Przeszkodą na tej drodze jest czas, obowiązki i ludzie.
Pytanie do was co o tym myślicie? Czy są tu jakieś pary lub ludzie, którzy przeżyli coś podobnego? Ludzie, którzy walczyli i dzięki temu połączyli się ze swoimi połówkami oddalonymi tak daleko od sobie?
Za każdą odpowiedź będę mega wdzięczny ![]()