Jestem ze swoim chłopakiem ponad rok. Wszystko od samego początku było dobrze, wręcz idealnie! przez rok nawet się nie pokłóciliśmy. Nocował praktycznie codziennie u mnie, spędzaliśmy mnóstwo czasu razem do momentu, aż przed wakacjami wprowadził się do mnie brat. Nasze spędzanie czasu razem, nocowanie z codziennego zamieniło się na jedno w miesiącu. Owszem widywaliśmy się ale na 2-3 h tygodniowo bo najzwyczajniej w świecie nie było jak, nawet nie mogliśmy ze sobą spać. Później doszedł kolejny problem bo straciłam prace i przez dość długi okres czasu nie mogę nic znaleźć, pomagał mi finansowo choć sam ma niezbyt ciekawą sytuacje. Tydzień temu mieliśmy rocznice, mówi,że bardzo kocha, że cudowny rok a po tygodniu nawet bez kłótni przyjechał i powiedział, że nie wie co czuje, nie wie czy kocha. Nadal jest mu dobrze przy mnie ale nie wie. Ja spanikowałam, strasznie się popłakałam i powiedziałam, żeby się do mnie nie odzywał do momentu aż nie podejmie decyzji. Zadzwonił następnego dnia, że chce spróbować. Spotkaliśmy się następnego dnia, ja na spokojnie wszystko przemyślałam i powiedziałam mu, że zrozumiałam swoje zachowanie bo zamiast być mu wdzięczna za każdą pomoc to miałam nie wiadomo jakie wymagania, ciągle mi coś przeszkadzało, nie pracowałam on pracował i jak przyjeżdżał po pracy to ja miałam pretensje, że jest zmęczony. Powiedział na spotkaniu, że cieszy się ze to zrozumiałam, że tęsknił. Przytulał, całował ale nie powiedział, że kocha. Czy jest jeszcze jakaś nadzieja?
Podobne tematy
On nie jest twoją własnością. Nie możesz powodować, że on jest odpowiedzialny, abyś Ty była szczęśliwa. Dopóki nie ma dziecka musisz się starać, bardzo, bardzo. Nie możesz mu wyliczać ile czasu Tobie poświęca (!!!), nie możesz mieć do niego pretensji, że masz mało pięknych chwil.
W końcu... dwoje ludzi, zwłaszcza takich młodych... jak to możliwe, że Wy chcecie próbować? Czego próbować? Ze sobą żyć? Dla siebie być?
Przecież to jest bardzo proste -- czy Ty chcesz z nim być? Czy on chce z Tobą być? A może jest z Tobą, aby Cię nei krzywdzić, bo będziesz nieszczęśliwa? Widzisz co narobiłaś... on jest z Tobą, bo nie ma sumienia Cię rzucić?
Przestańcie się szarpać i niech każdy sobie odpowie -- czy ja z nią/nim CHCĘ być? Dwa słowa sa ważne w tym pytaniu -- "JA" oraz "CHCĘ". Trzeba zaglądnąć do swojego serca. W głąb siebie.
Ja chcę, ja jestem pewna w 100 procentach, że to jest człowiek z którym chcę budować swoją przyszłość. A on nie wie..tęsknił przez ten jeden dzień w którym się nie kontaktowaliśmy, był czuły na spotkaniu, mówił coś o wspólnych planach ale nie powiedział, że kocha.To mnie tak strasznie męczy, tak strasznie boli. Wczoraj postanowiłam,że będę sobą i po prostu jak mi nie powie, że kocha za kilka dni to będzie oznaczało koniec. A może nie warto czekać, może nie warto robić sobie nadziei i odejść z godnością teraz. On pisze do mnie, dzwoni, zachowuję się normalnie a ja...boję się, boję się tego co będzie
... A on nie wie..tęsknił przez ten jeden dzień w którym się nie kontaktowaliśmy, był czuły na spotkaniu, mówił coś o wspólnych planach ale nie powiedział, że kocha.To mnie tak strasznie męczy, tak strasznie boli. Wczoraj postanowiłam,że będę sobą i po prostu jak mi nie powie, że kocha za kilka dni to będzie oznaczało koniec. A może nie warto czekać, może nie warto robić sobie nadziei i odejść z godnością teraz. On pisze do mnie, dzwoni, zachowuję się normalnie a ja...boję się, boję się tego co będzie
Źle myślisz. Nie pytałem czy kocha. Pytałem czy chce z Tobą być -- czy chce abyś była. CZy może pozwoli Ci zniknąć?
Wiesz co trzeba zrobić? Zajmij się sobą. Idź swoją drogą. Jeśli on chce z Tobą być to będize. Jeśli nie chce, to wasza relacja umrze i nie bdzie trzeba jej nawet zrywać. Po prostu przestań go ciągnąć do siebie. Wyluzuj. Wtedy zobaczysz co się dzieje.
Jak mi powiedział, że nie wie to ja powiedziałam, żeby totalnie zerwać kontakt, żeby było mi łatwiej- rozpłakał się wtedy. Następnego dnia zadzwonił, że chce spróbować, że ciężko mu było nie odzywać się do mnie.
Nie rób napięć. Nie zrywaj, ale nie walcz przesadnie. Wyluzuj po prostu. Jeśli on chce z Tobą być, to będzie, to tak chce. A Ty chcesz z nim być. Czym tutaj się denerwować? Zobacz jeszcze raz co napisałem -- on musi wiedzieć, że chce z Tobą być. I nie zadwawaj mu pytania "Czy chcesz ze zmną być/chodzić?", nie pytaj "CZy mnie kochasz?".
Zajmij się sobą i zobacz co będize za pół roku.
Dziękuję za cenne rady z męskiego punktu widzenia. Postaram się żyć normalnie, nie naciskać, pokazywać, że zależy ale nie przesadnie a co ma być to i tak będzie.
Dokładnie tak jak napisałaś. Właśnie o to chodziło. Pokazuj, że Ci zależy, ale nie naciskaj.
Mam bardzo podobną sytuację...
Już się zajęłam sobą, sama doszłam do wniosku,że nie mogę nikogo zmuszać do miłości . ]
Kocham gnoja
. Czas pokaże czy on mnie też - bo "nie wie co czuje,ale na pewno coś" .
A jak wasza relacja teraz wygląda? spotykacie się? rozmawiacie? Daj proszę znać czasami jak to wszystko przebiega u Ciebie, będzie mi może łatwiej ![]()
Gary ma rację, nie marudź, nie jęcz, nie bądź namolna:). Przypomnij jaka byłaś na początku waszej znajomości, dlaczego jesteście razem. Teraz masz trudniejszy okres i to właśnie w takich momentach wychodzi siła i trwałość związku. Jemu na pewno brakuje bliskości z Tobą, było codziennie, teraz - raz na miesiąc. Zamiast znaleźć jakieś rozwiązanie, zaczął strzelać fochy, typowe.
Myślę, że pewnością siebie i pozytywnym nastawieniem zdziałasz więcej niż łzami.
A jak Ci nie powie ,,kocham", to co? Nic, świat będzie kręcił się dalej:)
A czy fakt, że dzień przed tym jak mi powiedział, że nie wie co czuje oglądaliśmy mieszkanie bo mieliśmy razem zamieszkać i praktycznie się na nie zdecydowaliśmy a ja bez pracy, on z dość dużymi problemami finansowymi, ze mną na utrzymaniu mógł mieć wpływ na jego zachowanie? pisał mi jeszcze, że on już nie daje rady, że musi wyjść na prostą. Czy mógł się wstydzić przyznać otwarcie, że po prostu nie stać go teraz na to, żeby ze mną zamieszkać i jego zachowanie było takie jakie było?
Mogło tak być. Jest takie powiedzenie, że facet prędzej wybierze sznur niż powie o swoich kłopotach:(. Rozmawiaj z nim, ale nie naciskaj, nie rób wymówek, nie ciągnij za język. Okaż mu wsparcie, przecież Ty też walczysz z kłopotami, też się starasz a razem raźniej:).
tak mi jest ciężko, że nie wiem jak sobie poradzę. Siedzę i płaczę w domu a dla niego staram się być normalna miła i zadowolona. Nie wiem jak długo wytrzymam w takim zawieszeniu. Najchętniej bym napisała do niego z zapytaniem czy w ogóle mam na co czekać..Ale biorę Wasze rady do serca, zaciskam zęby i nie poruszam z nim tego tematu.
Zadzwonił następnego dnia, że chce spróbować. Spotkaliśmy się następnego dnia, ja na spokojnie wszystko przemyślałam i powiedziałam mu, że zrozumiałam swoje zachowanie bo zamiast być mu wdzięczna za każdą pomoc to miałam nie wiadomo jakie wymagania, ciągle mi coś przeszkadzało, nie pracowałam on pracował i jak przyjeżdżał po pracy to ja miałam pretensje, że jest zmęczony. Powiedział na spotkaniu, że cieszy się ze to zrozumiałam, że tęsknił. Przytulał, całował ale nie powiedział, że kocha.
Nie rozumiem, to jednak nie jesteście razem? Czy chodzi Ci tylko o te magiczne słowo?
Jesteśmy razem ale przez ostatnie dwa dni się nie widzieliśmy. Dzwoni do mnie codziennie rano i wieczorem, piszemy na fb. Z mojej strony ostatnio zabrakło słow, że jest ważny, że kocham. Teraz piszę w taki sposób ale gdy on odpisuje, to tak normalnie po imieniu bez żadnego ciepła..
17 2015-09-29 13:44:47 Ostatnio edytowany przez Nigdy (2015-09-29 13:45:34)
Wyluzuj, teraz dla odmiany go zagłaszczesz, musisz jakoś wszystko wypośrodkować, bo zwariujesz. Spokojnie ![]()
18 2015-09-29 14:33:15 Ostatnio edytowany przez feniks35 (2015-09-29 14:36:16)
Dziewczyno wez sie za szukanie pracy a nie siedzisz zbijasz baki,chlipiesz w rekaw i rozkminiasz czemu on nie powiedzial ze kocha. Ile Ty masz lat 15? Bo tak sie zachowujesz jak rozkapryszona mameła i mnie meczy samo czytanie Ciebie a co dopiero Twojego chlopaka obcowanie z Toba. Nawarzylas piwa swoim zachowaniem, zmeczylas go psychicznie i trwalo to pewnie jakis okres czasu a teraz Ty chcesz wiedziec na juz czy masz szanse u niego. On pewnie na ten moment sam tego nie wie i nie dziwie mu sie wcale ze nie slodzi Ci zapewniajac ze kocha. Pewnie w pewnym sensie wzial na wstrzymanie i obserwuje Twoje zachowanie w obecnej sytuacji. Ty natomiast zamiast wziac sie w garsc, znalezc prace by wam bylo lzej chociazby finansowo i byc dla niego dojrzala partnerka i wsparciem wisisz na nim non stop emocjonalnie. On Cie pewnie doskonale zna i chociaz wprost tego nie mowisz to widzi ze tylko czekasz az powie tak kocham Cie dziubku. A im bardziej Ty czekasz i oczekujesz tym jemu bardziej sie odechciewa to mowic bo zapewne liczyl ze za Twoim zrozumieniem swoich bledow pojdzie zmiana Twojego zachowania. On chce miec u swego boku kobiete a nie miauczaca mameje. Jesli wiesz w duchu ze stac Cie na to by byc tylko mameja to daj chlopakowi spokoj.
Nasze relacje teraz, hmm jakieś tam są. Jest to też dosyć świeża sprawa, mój luby powiedział że nie do końca wie co to za uczucie którym mnie darzy (a jakieś jest na pewno ) .
Obydwoje płakaliśmy przy rozstaniu , które trwało de facto jeden dzień . Następnego dnia wieczorem przyjechał i powiedział,że tęsknił cały czas, i to chyba znaczy że nie jestem mu obojętna, powiedział też że boi się tego iż ma dla mnie coraz mniej czułości ( fakt , nie jest taki jak na początku ,ale po dwóch latach to już raczej nie ma co liczyć na motyle w brzuchu , ale na uczucie właśnie ) .
Jest to jego pierwszy poważny związek , chociaż ma już 29 lat
. Chyba się chłop pogubił troszkę, odzywa się ,dzwoni , ale mniej . Ja wcześniej nie mogłam tego zrozumieć i zalewałam go smsami , teraz postanowiłam ,że dam mu trochę pooddychać. Może zatęskni ? Może nie. Czas pokaże ...
Wcześniej byłam na każde jego zawołanie, teraz się trochę zajmę sobą, zapisałam się na lekcje gry na gitarze
Zrobiłam sobie tatuaż heheheheh ![]()
Też sie zastanawiam czy nie napisać mu żeby się zastanowił co do mnie czuje a jak już będzie wiedział to dopiero się odezwał
.
Czy może lepiej nie pisać nic...
Nie pisz! Sama tak chcialam do wczoraj zrobic ale rozmawialam z wieloma osobami, mnowstwo forum przegkadalam i lepiej zachowac spokoj. On moze jeszcze faktycznie nie wiedziec. Trzeba dac czas na zastanowienie i albo wyjdziemy z tego szczesliwe albo sie poparzymy:/ ja sie dzisiaj widze ze swoim. Normalnie rozmawiam z nim, czasami pisze ze bardzo mi zalezy i, ze kocham bo bądź co badz jestesmy jeszcze raem tyle, ze bez deklaracji z jego strony. Ja czuje calym sercem,ze to jest ten z którym chce budowac przyszlosc dlatego staram byc sie cierpliwa i walcze.
No nie pisać , ale jak nie napiszę to jestem zawieszona w "próżni" . Też nie chcę żeby było tak ,że on dalej mnie będzie miał na palca skinięcie, musi się określić, niech wie że nie jest mi ta próżnia obojętna.
O moim uczuciu nie muszę go zapewniać bo doskonale sobie zdaje z tego sprawę.
Moze wyznacz sobie jakis czas i jesli do tego momentu sie nie okresli to zapytaj i podejmij decyzje czy w ta czy w ta. Np. Miesiac od rozmowy.
24 2015-10-23 17:34:39 Ostatnio edytowany przez marwe90 (2015-10-23 17:36:06)
No i skończyło sie! Runęło jak domek z kart. Po jego pierwszych watpliwościach miesiąc temu było wszystko dobrze, jak w bajce! Mówił, ze kocha, ze dobrze mu ze Mna. Ostatnio chciałam z nim szczerze porozmawiac o naszych uczuciach jak emocje po tamtym opadły. Myślałam, ze wszystko jest dobrze a jednak nie było... Mówił, ze przez kilka pierwszych dni było wszystko dobrze a teraz znowu jest jakoś inaczej. Ze nie wie co czuje. Ja mowię, ze dla mnie jest cos czarne albo białe albo sie kocha albo nie a on zapytał czy moze byc szare:( powoedzialam, ze nie wyobrażam sobie życia w takim zawieszeniu i skoro on nie wie to niech pozwoli mi układać zycie z kimś dla kogo bede ważna. I sie rozstaliśmy. Wyje z bólu, nie jem, nie spie. Nie mamy kompletnie kontaktu od tygodnia.to ja nie chciałam a on powiedział, ze skoro mi bedzie tak łatwiej to ok. Napisał tylko, żebym zwróciła jego rzeczy. Oddał je moj współlokator. Nie miałam siły nawet do niego zejść. Prosze, błagam o jakiegoś kopniaka od was. Ja żyje cały czas nadzieja, ze zatęskni, ze wróci. Nie chce bez niego żyć, nie umiem ![]()
Miałem bardzo, ale to bardzo podobną sytuacje, którą też opisywałem na tym forum, jakiś czas temu. Moja była też w pewnym momencie powiedziała mi, że ma wątpliwości, że kocha mnie, ale jakoś inaczej, jakby coś się zmieniło. Że nie czuje tego, co kiedyś, że to nie już jest dla niej to coś. Też były momenty złe, i momenty dobre. W jednej chwili mówiła, że mnie bardzo kocha i tęskni, a w drugiej zupełnie odwrotnie. I tak trwało to wszystko 1,5 miesiąca, też po rozmowie była bajka, ale się posypało, było jedno rozstanie, na zaledwie parę godzin, bo powiedziała, że ona beze mnie nie może. Jednak po 2 tygodniach sielanki i błogiego życia, w czasie którego wszystko było normalnie, mówiła, że kocha, że tęskni znowu powróciło to wszystko, znowu mówiła, że chyba nie kocha, że to nie to coś, i się rozstaliśmy. W niedziele całowaliśmy się w kinie, w środę się rozstaliśmy. Od tego czasu minęło 1,5 miesiąca, od 3 tygodni nie mamy kontaktu, a ona się jakby zmieniła, chodzi na imprezy, jakby chciała odreagować.
Rozumiem twój problem, ale nie wiem, co Ci powiedzieć. Nie wiem co możesz zrobić, bo mówiąc szczerze ja sam nie wiem. Nadal ją kocham i chciałbym odzyskać.
Myślę, że powinnaś poczekać trochę czasu, tydzień, dwa, miesiąc. Niech zobaczy, jak wygląda życie bez Ciebie. A potem spróbuj z nim pogadać. Takie jest moje zdanie
Mi się wydaje, że mógł kogoś poznać. Biorę wszystkie możliwości pod uwagę. Chyba powinnam nastawiać się raczej w kierunku, że już nic z tego nie będzie niż żyć nadzieją. Ja pierwsza się nie odezwe, to wiem. To on miał wątpliwości, pozwolił mi odejść, więc pewnie nie kocha:( Tylko jak to przetrwać? spróbować poznać kogoś nowego, kto zajmie moje myśli? Tak bardzo potrzebuje teraz Waszego wsparcia...
Wiem doskonale co czujesz, ale powiem Ci, że za miesiąc poczujesz się dużo lepiej i spojrzysz na to z innej strony, zobaczysz ![]()
Ja też mówiłem, że pierwszy się nie odezwę... mówiłem ![]()
Ale Ty chyba jestes w lepszej sytuacji, kobiety sa bardziej uczuciowe i na pewno zatęskni. Natomiast facet podobno jak mowi, ze nie wie co czuje to nie kocha. Juz pewnie z innymi sie spotyka ![]()
29 2015-10-23 19:14:32 Ostatnio edytowany przez Beozar (2015-10-23 19:16:28)
Wiesz, co powiedziała mi moja była dziewczyna, kiedy po 2 tygodniach poszedłem do niej ? Powiedziała, że ona czasem o mnie pomyśli, ale nie tęskni za mną, ale brakuje jej tego, co było, a ja stałem się osobą, do której czasem może napisać, żeby spytać co u u mnie, ale nic więcej
Nie wiem, czy tak jest, czy nie, ale tak powiedziała
A wiesz co na dziewczyny najbardziej działa? Całkowity brak kontaktu. Wtedy sobie uświadamiają, ze straciły kogoś ważnego
31 2015-10-23 19:31:52 Ostatnio edytowany przez Beozar (2015-10-23 19:35:27)
Taaak ?
Zobacz, nie rozmawiamy od 3 tygodni, nie odzywa się do mnie ani na Facebooku, ani na telefonie, mimo, że tyle razy mówiła, że ona beze mnie nie może, że jest bardzo przywiązana. Właśnie widzę, jak bardzo
Jakby jej zależało, to by się odezwała, a od prawie miesiąca cisza z jej strony, nie daje znaku życia, mimo, że na Facebooku siedzi codziennie.
Chyba nie jestem dobrym doradca, sama jestem rozerwana na kawałeczki. I nie dochodzi do mnie nic.
Wiem, ja też tak miałem, kiedy się rozstałem
Też pierwsze co zrobiłem, to poleciałem na forum, wypłakać się i prosić o radę. Wszyscy mówili, ze moja dziewczyna jest niedojrzała, nie wie czego chcę, bawi się moimi uczuciami, wykorzystuje mnie i zdradza
A ja broniłem jej, nie dopuszczałem do siebie żadnych myśli. I przez pierwsze 2 tygodnie było mi okropnie, tęskniłem codziennie. A po prawie 2 miesiącach ? Myślę o niej, czasem tęsknie, ale jestem spokojny. Czas leczy.
Musisz swoje wypłakać na pewno, w końcu jesteś dziewczyną. A potem zajmij się soba, wyjdź do miasta ze znajomymi, z koleżankami, porób coś dla siebie
I nie myśl o nim.
Moja ulubiona zasada - co ma być to będzie, nie warto martwic się na zapas
Co ma się stać, i tak się stanie. Jeśli dane jest wam być razem, to będziecie ![]()
Trzymaj się
A co ci z tego że powie kocham? Liczą się czyny...słowa maja tak naprawdę mała wartość bo może mówić piekne słowa a robić lub myśleć co innego... widzisz tak jak u kolego wyżej mowiła mu kocham etc a potem to innego robiła...
35 2015-10-23 20:57:30 Ostatnio edytowany przez Beozar (2015-10-23 20:58:11)
Ale w moim przypadku były czyny i słowa, dziewczyna zawsze o mnie dbała, martwiła się o mnie, wspierała mnie, np. parę dni przed rozstaniem jechałem do niej wieczorem, a ona napisała mi, ze mnie kocha i zrobiła mi kolację, i na mnie czekała z nią. Więc czyny, drobne gesty były
Ale co z tego, skoro ona mówiąc, że kocha nie czuła tego przewracania w żołądku ?
Kolejna osoba z takim samym problemem, facet cos czuje, ale nie wie co, nie daje o sobie zapomnieć. jak czytam o tym kolejny raz to tylko nachodzi myśl,że takie osoby, które same nie wiedzą co chcą nie powinny sie zabierac za związki, albo sie zdecydować, albo w te albo we wte, inaczej swoim zachowaniem robią tylko mętlik w głowie tych, którzy czekają , czekają, bo może...
Mam podobna sytuację do Twojej. tez czekam, sama nie wiem na co. Mam juz tak sprzeczne uczucia. Wczoraj juz chciałam to zakończyć, ale na sama myśl mi łzy poleciały, nie zrobiłam tego.
Ja zakończyłam tydzień temu. Nie radzę sobie totalnie. W głębi duszy miałam nadzieje, ze zawalczy, ze zatęskni. Od tygodnia ani jednej wiadomości, zero kontaktu. Dzisiaj odebrana chce napisać, ze tęsknie, ze brakuje mi go..ale czy to cos da? Nie pisałam nic przez tydzien, moze nie ma sensu rozdrapywać tego. To on pozwolił mi odejść
Ja radzę nie pisać, skoro zerwałaś, to nie będziesz konsekwentna i wpadniesz w takie bagno jak ja. ja tez niby zerwalam, tylko,że to on sie do mnie odezwał a ja zareagowałam, mogłam nie reagowac skoro nadal nie wie czego chce.
Ja tak to widzę,że jeśli sie odezwiesz to on będzie wiedzial,że może to z Toba ciągnać nie ważne na to co będzie robił i mówił, a to najgorsze, co może być
Ja zakończyłam tydzień temu. Nie radzę sobie totalnie. W głębi duszy miałam nadzieje, ze zawalczy, ze zatęskni. Od tygodnia ani jednej wiadomości, zero kontaktu. Dzisiaj odebrana chce napisać, ze tęsknie, ze brakuje mi go..ale czy to cos da? Nie pisałam nic przez tydzien, moze nie ma sensu rozdrapywać tego. To on pozwolił mi odejść
To jest to, o czym pisał ktoś tam, co robić po rozstaniu
Myślę, że on też tęskni na pewno, ale liczy na to, że jak się nie będzie odzywać, to zatęskni i zachcesz wrócić. I jak widać to działa
Powinnaś się odezwać, jeśli chcesz do niego wrócić, to po prostu to zrób ![]()
Kolejna osoba z takim samym problemem, facet cos czuje, ale nie wie co, nie daje o sobie zapomnieć. jak czytam o tym kolejny raz to tylko nachodzi myśl,że takie osoby, które same nie wiedzą co chcą nie powinny sie zabierac za związki, albo sie zdecydować, albo w te albo we wte, inaczej swoim zachowaniem robią tylko mętlik w głowie tych, którzy czekają , czekają, bo może...
Mam podobna sytuację do Twojej. tez czekam, sama nie wiem na co. Mam juz tak sprzeczne uczucia. Wczoraj juz chciałam to zakończyć, ale na sama myśl mi łzy poleciały, nie zrobiłam tego.
U facetów nie wiem na jakiej zasadzie to działa, ale u kobiet podejrzewam, że nie wie co czuje, bo z jednej strony kocha, a zdrugiej nie czuję już tej fascynacji
To chyba częsta przypadłość kobiet, że oczekują w związku stale fajerwerków, a jak ich już nie ma wcale, albo rzadziej, to się rozstają ![]()
marwe90 napisał/a:Ja zakończyłam tydzień temu. Nie radzę sobie totalnie. W głębi duszy miałam nadzieje, ze zawalczy, ze zatęskni. Od tygodnia ani jednej wiadomości, zero kontaktu. Dzisiaj odebrana chce napisać, ze tęsknie, ze brakuje mi go..ale czy to cos da? Nie pisałam nic przez tydzien, moze nie ma sensu rozdrapywać tego. To on pozwolił mi odejść
To jest to, o czym pisał ktoś tam, co robić po rozstaniu
Myślę, że on też tęskni na pewno, ale liczy na to, że jak się nie będzie odzywać, to zatęskni i zachcesz wrócić. I jak widać to działa
Powinnaś się odezwać, jeśli chcesz do niego wrócić, to po prostu to zrób
Jak mam do niego wrócić, jak on nie wie czy mnie kocha ? To ja mam wracać ? Ja jestem pewna swoich uczuć do niego a on pozwolił mi odjeść.
Aha, faktycznie, pomyliłem się, myślałem, że to jakaś inna użytkowniczka napisała, że rozstała się z chłopakiem i tęskni, przepraszam ![]()
Jeej, weekendy sa najgorsze
nie wyobrażam sobie życia bez tego człowieka. Każda rzecz która robie wydaje mi sie bezsensowna. Po co, dla kogo. Znajomi mówią, zaszaleć, baw sie! Ja nie lubie imprez, po co mi to. Dla mnie nic nie jest tak wazne jak osoba, która kocham. A on pewnie nawet łezki nie uronił i bawi sie dobrze. Tak bardzo cierpie
Ja przeżywam ten koszmar już od 25 - ciu dni. Niestety wiem że dla nas nie ma ratunku, choć zastanawiam się jak to się mogło stać. Kiedy niby kocha nad życie, chciał ślubu, dzieci a tu po 2 tyg. już nie kocha. Wręcz bym nazwała że zrobił się zupełnie zimny, chwiali wyczuwałam zawahanie, ale ostatecznie nie wróci. Poznał kogoś, powiedział że się zakochał, że ona go akceptuje, że się nie kłócą, że prawie razem mieszkają, a znają się 2 tyg. Dla mnie to wszystko chore. Jak można się tak odkochać. A jeszcze niedawno mówił że przeszedł piekło, że kiedyś dałby się za mnie pokroić. Masakra
.
Wiem co czujesz, bo ja przeżywałem to samo prawie 2 miesiące temu
Tylko trochę słabiej, bo jestem facetem, niemniej miałem te same myśli - ja tu cierpię, a ona się świetnie bawi beze mnie, nie myśli o mnie, nie płacze, chodzi na imprezy
Musisz najpierw swoje wypłakać, a potem zrób coś dla siebie. Nie chodzisz do klubów z koleżankami ? To zacznij ![]()
46 2015-10-24 20:08:32 Ostatnio edytowany przez agusia587 (2015-10-24 20:25:03)
Jestem typem kobiety która ceni sobie domowe ciepełko
. Jestem domatorem, nie interesują mnie imprezy, czy kluby. Wolę dobra książkę, jednak w tym przypadku nie potrafię się na tym wszystkim skupić
. Czy jest możliwość by pogadać na gg 1306739 ? Chciałbym poznać męski punkt widzenia.